myelegans
04.05.07, 03:31
Moj maz dzisiaj rzucil prace, jak juz sie do tego od jakiegos czasu
przymierzal, bo chcial zostac w domu i zajac sie naszym dzieckiem 2.5-latek.
Dzisiaj klamka zapadla, firma zostala wykupiona przez inna, dojazd teraz ma
50km w jedna strone, i na dodatek dali go 3 razy w tygodniu na nocna zmiane do
2 nad ranem i to przewazylo (jest grafikiem komputerowym).
Zostanie w domu na tacierzynskim i juz snuje plany co oni to nie beda robic i
dodatkowo wszystkie prace domowe, zakupy itd. Jest bardzo podekscytowany ta
wizja, a ja chociaz sie ciesze, to jakos nie widze, zeby mogl to zrobic tak,
zeby dom nie ucierpial. Dziecko nie ucierpi, bo moj maz tak na prawde nigdy
nie wyrosl z kresu chlopiecego i duzo sie malym zawsze zajmowal, ale co do
gotowania, sprzatania, prania itd, mam niejakie watpliwosci czy nie bede
musiala po przyjsciu pracy lopata rozgarniac, zeby sie do garderoby dostac.
Czy macie moze jakies doswiadczenia z wlasnego czy obcego podworka jak taki
tacierzynski w praniu wyglada? CZy tatowie (jest takie slowo?) sprawdzaja sie
w dzieleniu obowiazkow opieki nad dzieckiem i prowadzeniu domu?