Dodaj do ulubionych

tata na wychowawczym

04.05.07, 03:31
Moj maz dzisiaj rzucil prace, jak juz sie do tego od jakiegos czasu
przymierzal, bo chcial zostac w domu i zajac sie naszym dzieckiem 2.5-latek.
Dzisiaj klamka zapadla, firma zostala wykupiona przez inna, dojazd teraz ma
50km w jedna strone, i na dodatek dali go 3 razy w tygodniu na nocna zmiane do
2 nad ranem i to przewazylo (jest grafikiem komputerowym).
Zostanie w domu na tacierzynskim i juz snuje plany co oni to nie beda robic i
dodatkowo wszystkie prace domowe, zakupy itd. Jest bardzo podekscytowany ta
wizja, a ja chociaz sie ciesze, to jakos nie widze, zeby mogl to zrobic tak,
zeby dom nie ucierpial. Dziecko nie ucierpi, bo moj maz tak na prawde nigdy
nie wyrosl z kresu chlopiecego i duzo sie malym zawsze zajmowal, ale co do
gotowania, sprzatania, prania itd, mam niejakie watpliwosci czy nie bede
musiala po przyjsciu pracy lopata rozgarniac, zeby sie do garderoby dostac.

Czy macie moze jakies doswiadczenia z wlasnego czy obcego podworka jak taki
tacierzynski w praniu wyglada? CZy tatowie (jest takie slowo?) sprawdzaja sie
w dzieleniu obowiazkow opieki nad dzieckiem i prowadzeniu domu?
Obserwuj wątek
    • zzz12 Re: tata na wychowawczym 04.05.07, 07:16
      Moj maz byl na urlopie rodzicielskim, ale nie pelnoetatowo, "dzielilismy sie"
      tygodniem pracy ( 3 dni pracowal maz, a ja opiekowalam sie dziecmi, 2 dni na
      odwrot). Niestety o sprzataniu czy wymyslnych obiadach (wykraczajacych poza
      suche, gotowane ziemniaki czy kasze) nie bylo mowy, ale dzieci byly ubrane,
      nakarmione, wywietrzone na spacerach, starsze porozwozone do szkol i
      przedszkoli, tak, ze jakos to hulalo. Mieszkamy w Szwecji i tu na ojca przypada
      60 dni platnego urlopu rodzicielskiego, wiec widok tatusiow pchajacych wozki z
      dziecmi nie jest rzadkoscia.
      • dlania Re: tata na wychowawczym 04.05.07, 08:08
        Mój mąz właśnie 2 tygodnie temu wrócił do pracy po 1,5rocznym "wychowawczym" i
        ja juz żałuje jak cholera. Było super! Obiadki na stole, posprzątane w domu,
        dzieci pod najlepsza opieką.
        Pewnie, że nie zawsze, że czasem mu sie nic nie chciało, że mial doły związane z
        siedzeniem w domu, że dzieci go bywało poprowadzały do pasji.... No ale facet
        tez człowiek. twój mąż poradzii sobie z tym świetnie, jesli tylko dasz mu
        szanse, tzn. zaufausz. No i niestety trzeba sie liczyć z tym, że będzie sie
        uczył na własnych błedach. Ja mojemu facetowi zabroniłam robić pranie - za duże
        zniszczenia były.
        • vernalis1 Re: tata na wychowawczym 04.05.07, 08:47
          mój mąż był całe 3 lata - i jakby ustawa przewidywała -jeszcze by posiedział.
          Dziecie nakarmione, wybawione, wyspacerowane -w domku posprzatane (po męsku ale
          zawsze wink) obiadek mniam mniam(pare kilo mi przybyło sad )tak jak dlania
          zakazałam prania - do dzisiaj się nie tyka do pralki, no chyba ,że siła wyższą
          i przez telefon krok po kroku poinstruuje -z rozwieszaniem swetrów i koszul
          włącznie. Teraz chłopaki kontakt mają nie samowity - aż im czasem zazdroszczę.
          tata na wychowawczym -to był strzał w dziesiątkę, od tamtych czasów już nigdy
          nie usłyszalam , że w domu n_i_c sie nie robi.
    • lila1974 Re: tata na wychowawczym 04.05.07, 08:47
      Tacierzyński to to nie jest, ale gdy ja idę na dniówkę, to z dziewczynkami
      zostaje mój mąż. Całkiem dobrze sobie radzi. Dziewczynki są zadbane,
      nakarmione, wybawione, a dom zależy - jak ma wenę to błyszczy, jak nie ma, to
      ogarnięty z grubsza. Nigdy jednak nie przyprawił mnie o palpitacje serca smile


      ps. może zajrzysz na forum Pędraki 2004? smile
    • lola211 Re: tata na wychowawczym 04.05.07, 10:11
      Znam 1 taki przypadek i niestety wygladalo to tak, ze tatus cale dnie siedzial
      przed kompem, cos tam przy dziecku zrobil, ale gotowanie, sprzatanie itd i tak
      spadalo na bary pracujacej zony.
      • dlania Re: tata na wychowawczym 04.05.07, 10:47
        O nie. Takiego tatusia to trzeba natychmiast zwolnic z obowiązków, kopa w tyłek
        i do "normalnej" roboty, najlepiej fizycznej.
        Nie twierdzę, że mój w cos tam nie pogrywał, ale jak juz fdzieci były
        oporzadzone i np. spały. Poza tym starsza córka była juz na tyle duża, że
        streszczała mi dokładnie, co dzis robili przez cały dzieńwink Taka mała pluskwawink
    • demarta Re: tata na wychowawczym 04.05.07, 11:27
      myelegans, gratuluję nowego etapu w życiu. ja bardzo chciałabym znaleźć
      porządną pracę, rzucić się w jej nurt, a zarobione pieniądze wydawać na moich
      chłopaków, którzy z pewnością oszaleliby juz do końca na swoim punkcie mogąc
      spędzać całe dnie od poniedziałku do piątku we własnym towarzystwie smile)

      • myelegans Re: tata na wychowawczym 04.05.07, 13:40
        Maz ma ogromne, wrodzone poczucie obowiazku, wiec zapewnia mnie, ze bedzie to
        traktowal jak pelnoetatowa prace za pieniadze i ja mu wierze. ja po prostu bede
        musiala obnizyc standardy jezeli jedzeniowo-porzadkowe i juz. To w koncu nie
        jest najwazniejsze. Do prania tez on sie nie nadaje, bo wrzuca mi wszystko do
        pralki jak leci bez segregowania, jak ja posegreguje to pranie zrobi, suszarka
        suszy, na skladanie prania tez nie ma genu.

        Jego koronnym argumentem jest to, ze maly caly czas maly nie bedzie i duzo mu z
        jego zycia ucieka i tata czuje, ze duzo traci. Oni kontakt maja swietny, juz
        ich zapisal na basen i gimnastyke.
        Finansowo sie nie martwie, bo ja spokojnie zarabiam tyle, ze starcza na nasza
        rodzine ze spora nawiazka.
        No zobaczymy, wyjdzie w praniu (no pun intended).
        • lila1974 Re: tata na wychowawczym 08.05.07, 20:16
          Skoro mój nauczył się ubierac dziewczynki pod kolor, to Twój załapie, jak
          oddzielać kolory do prania - ja w niego wierzę -, tylko daj mu się wykazac smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka