Pojechałam dziś z synkiem nad zalew na spacer. Zaparkowałam auto, wytaskałam
spacerówkę i to byłoby całkiem udane popołudnie, gdyby nie jeden kierowca
idiota. Wracam z młodym do auta a tu jakiś głąb zostawił mi odległość ok 30
cm od drzwi pasażera...Fotelik na przednim siedzeniu a ja nawet nie miałam
jak drzwi uchylic, nie mówiąc o włożeniu dziecka do samochodu. Trochę mnie
poniosło ale obyło się bez zarysowania drzwi (jego

). Wgramoliłam się z
młodym przez drzwi kierowcy bo o przeparkowaniu z synkiem na rękach nie było
mowy. I zostawiłam bezmózgowi edukacyjny i lekko złosliwy liścik za
wycieraczką. Może się następnym razem rozejrzy bo dziecięcego fotelika na
odległość pół metra nie da się w sąsiednim aucie nie zauważyć. Parking był
ogromny i zajęty w 1/3 ale on musiał się wścibić akurat tam!Wrr