Dodaj do ulubionych

Nauczyć niemotę parkowania...

13.05.07, 16:00
Pojechałam dziś z synkiem nad zalew na spacer. Zaparkowałam auto, wytaskałam
spacerówkę i to byłoby całkiem udane popołudnie, gdyby nie jeden kierowca
idiota. Wracam z młodym do auta a tu jakiś głąb zostawił mi odległość ok 30
cm od drzwi pasażera...Fotelik na przednim siedzeniu a ja nawet nie miałam
jak drzwi uchylic, nie mówiąc o włożeniu dziecka do samochodu. Trochę mnie
poniosło ale obyło się bez zarysowania drzwi (jegosmile). Wgramoliłam się z
młodym przez drzwi kierowcy bo o przeparkowaniu z synkiem na rękach nie było
mowy. I zostawiłam bezmózgowi edukacyjny i lekko złosliwy liścik za
wycieraczką. Może się następnym razem rozejrzy bo dziecięcego fotelika na
odległość pół metra nie da się w sąsiednim aucie nie zauważyć. Parking był
ogromny i zajęty w 1/3 ale on musiał się wścibić akurat tam!Wrr
Obserwuj wątek
    • denea Re: Nauczyć niemotę parkowania... 13.05.07, 19:27
      No to jest szansa, że na drugi raz spojrzy dalej niż na czubek swojego nosa wink
      • lila1974 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 13.05.07, 19:39
        I ja tak przypuszczam.
        My również zostawiliśmy kartkę na przedniej szybie komuś, kto namiętnie
        zastawiał nas na osiedlowym parkingu.
        Mąż co i rusz wspinał się na szczyty swoich zdolności, by wyjechać i przy
        okazji nikogo nie zarysować, aż przebrała się miarka. W pierwszym odruchu
        pomyśleliśmy o policji, ale postanowiliśmy dac owemu kierowcy jeszcze jedną
        szansę. Liścik brzmiał:
        "Naucz się parkować"
        Pomogło - od tamtego dnia ani razu nas nie zastawił.
        • pppolonistka Re: Nauczyć niemotę parkowania... 13.05.07, 20:57
          Klasyka osiedlowa, cholera, niestety...
          To jeden wkurzający typ parkujących, a drugi to taki, co myśli tylko o własnej
          d..., zajmując dwa miejsca parkingowe (a są i takie talenty, co pod takim się
          skosem ustawią, że i trzy miejsca zablokują), a ty, człowieku, parkuj wtedy
          100km od domu.Wrrr
          • soemi Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 12:09
            Nie chcę być uszczypliwa, ale czy Ty postawiłaś samochód mieszcząc się w
            liniach? Często celowo przystawiam kierowców co parkują na dwóch miejscach.
            Podjeżdżam na centymetry do drzwi kierowcy tamtego samochodu, może jak nie
            będzie miał jak wsiąść to domyśli się by następnym razem zaparkowac tylko na
            jednym miejscu.
            • pppolonistka Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 15:34
              Rozumiem, że to pytanie było do mnie.ZAWSZE mieszczę się w liniach, bo szanuję
              potrzeby innych ludzi. ZAWSZE parkuję powolutku, a jak coś mi nie wyjdzie, to
              cofam i ustawiam się, jak należy.
            • ankab29 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 22:09
              A jeśli to pytanie było do mnie to z opóźnieniem ale odpowiadamsmile Linii nie
              było. Parkowanie przodemsmile a takie było w tym przypadku zawsze mi się udaje bez
              pudła. Jeżdżę od 12 lat i kurcze patrzę, czy komuś drzwi nie przyblokuję. Nie
              rozumiem takiego podejścia jak ten "zastawiacz" bo miał mnóstwo miejsca na
              parkingu odpowiadającego powierzchni 1/2 parkingu w hipermarkecie. A samochody
              zajmowały jakąś 1/3 całego parkingu.
            • chipsi Re: Nauczyć niemotę parkowania... 15.05.07, 09:52
              soemi napisała:

              > Nie chcę być uszczypliwa, ale czy Ty postawiłaś samochód mieszcząc się w
              > liniach? Często celowo przystawiam kierowców co parkują na dwóch miejscach.
              > Podjeżdżam na centymetry do drzwi kierowcy tamtego samochodu, może jak nie
              > będzie miał jak wsiąść to domyśli się by następnym razem zaparkowac tylko na
              > jednym miejscu.

              No to miałybyśmy spięcie. Czasami muszę tak zaparkować bo inni kierowcy już tak
              zaparkowali. Jeden za drugim, na jednym miejscu ale nie miedzy liniami. Po
              kilku godzinach postoju, gdy połowa samochodów odjechała może wyglądać że mój
              samochodzik zajmuje dwa miejsca. Nie zawsze jest tak jak wygląda.
              Co do blokujących mnie kierowców... hmm... czasami mnie ponosi wink
    • kosheen4 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 12:33
      > Wgramoliłam się z młodym przez drzwi kierowcy

      > I zostawiłam bezmózgowi edukacyjny i lekko złosliwy liścik


      przyznam że nie rozumiem
      byłaś zastawiona z obu stron,czy masz krążownika szos, szerokiego na 3 metry,
      skutkiem czego jest ci ciężko włożyć dziecko do fotelika ze strony kierowcy? bo
      z tego że dziecko wkładasz a nie gramoli się samo, wnioskuję że jest małe i lekkie.
      pod warunkiem że miałaś jedne drzwi zdatne do otwarcia, imho szukasz problemu
      • oxygen100 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 12:51
        umarlam. Naprawde liczysz na to ze ktos sie bedzie rozgladal na parkingu czy
        aby w czyims samochodzie nie ma fotelika dla dzieci?
        Liscikiem dalas wylacznie swiadectwo wlasnej durnoty. Czlowiek popuka sie w
        glowe a liscik podrze. Wszak warto sobie uswiadomoc ze nie jest sie pepkiem
        swiata. Nawet jesli w samochodzie tkwi fotelik dla dzidzi
        • lila1974 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 19:28
          Ja dla odmiany nie rozumiem, co w tym dziwnego, ze dziewczyna chciałaby mieć w
          miarę swobodny dostęp do swojego samochodu od strony pasazera.

          Tak, własnie tego oczekuję po kulturalnym człowieku, że pomysli nie tylko o
          swojej wygodzie.
          • dorcia1234 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 19:37
            dokladnie, 30cm to gruba baba by nie wsiadla
            a samochod warto postawic dalej chociazby w trosce o wlasny lakier, ktory sie
            moze "niechcacy" uszkodzic....
          • oxygen100 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 19:57
            ok Lila kazdy by tak chcialsmile ale to nie znaczy ze od razu powinna pouczac
            innych kierowcow. Rozne mogly byc tego przyczyny: mogl miec biegunke i
            zaparkowal jak popadlo zeby zdayc do toalety nptongue_outtongue_out
            Nie ma co od razu oceniac tym bardziej ze kazdy popelnia glupoty za kierownica
            czy na parkingu. Korona z glowy pani nie spadlasmile
            • lila1974 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 20:17
              Nasz autorka kierowcy nie pobiła, nie pogryzła i nie zrobiła mu żadnej innej
              krzywdy, a złośliwy liścik co najwyżej z lekka go zniesmaczył.
              Jest jednak szansa, że na drugi raz zerknie, jak i gdzie parkuje.

              W moim przypadku mąż również optował, by mu na liściku dorzucić
              jakiegoś "dupka", ale ani mi się śniło. Moim celem nie było obrażenie faceta,
              tylko spowodowanie, by się zastanowił nad swoim postępowaniem. Ja cel
              osiągnęłam, opon nam nikt nie pociął, a facet znajduje inne miejsce a nie
              na "śledzia".
          • monia145 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 19:59
            Lila nic w tym dziwnego.
            Każdy by tak chciał...nie raz i nie dwa musiałam przeciskać się od strony
            kierowcy....takie rzeczy się zdarzają, ot co. Tylko po co ta cała afera?
            • lila1974 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 20:22
              Ale jaka afera???

              Nie raz nie dwa, zdarzy Ci się przymknąc oko na czyjeś zachowanie, które Cię
              irytuje, a przyjdzie taki dzień, że coś powiesz, np. palaczowi, który dmucha Ci
              w nos, albo kobiecie rzucającej papier po batonie na chodnik.

              Oczywiście, że parkowanie na "śledzia" jest nagminne, co wymuszają na nas w
              sumie parkingi, które nie są z gumy, jednak czasami widac ewidentnie
              nonszalancję kierowcy, który absolutnie nie wykazał dobrej woli, tylko
              zaparkował tak, by jemu było wygodnie a inni niech się w nos pocałują.
            • oxygen100 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 22:13
              monia no jak po ci?? Przeciez w samochodzie byl fotelik dla dzidzi ot co!!
              • lila1974 Oxy 14.05.07, 22:17
                Inaczej byś gadała, gdyby na miejscu fotelika stał koszyk dla kota tongue_outPP
                • monia145 Re: Oxy 15.05.07, 10:38
                  No więc może autorka jasno okresliłaby powód swojego wzburzenia- była zła, że
                  inny kierowca zastawił jej wejście do auta, czy też spieniła się, ponieważ ktoś
                  wykazał sie brakiem spostrzegawczości i fotelika dziecięcego nie zauważył?
                  Ja z reguły nie rejestruję wszystkiego, co znajduje się w innych samochodach-
                  fotelików w liczbie pojedyńczej lub mnogiej, psów, koszyków na koty, namiotów
                  czy czego tam jeszcze. Od innych tez tego nie wymagam.
                  • ankab29 do monia145 15.05.07, 10:55
                    szczerze powiem, że byłam zła za samo zastawienie drzwi. I może naiwnie
                    myślałam, że takie rzeczy jak fotelik dziecięcy, którego nie da się nie
                    zauważyć przy parkowaniu "łeb w łeb" zobligują kierowcę do odrobiny wysiłku
                    intelektualnego. Cóż gość chyba był bez wyobraźni. I tak jak pisałam już 2
                    razy : parking był prawie pusty i ogrooomny. Miał pole do popisu i mógł sobie
                    parkować wygodnie bez wciskania się na siłę. Nie jestem z natury nerwusem ani
                    pieniaczką ale wnerwiłam się takim bezmyślnym zastawianiem auta widząc mnóstwo
                    wolnych miejsc już parę metrów dalej.
                    • monia145 Re: do monia145 15.05.07, 11:05
                      No to wreszcie mamy jasność.
                      Też bym pewnie w myślach mało życzliwie sobie o nim pomyślała... i potraktowała
                      to jako wyzwanie dla mojej sprawności fizycznejwinkP
                      • ankab29 Re: do monia145 15.05.07, 11:27
                        No to było wyzwanie dla moich bicepsówsmilenie za dużych zresztą...
                  • oxygen100 Re: Oxy 15.05.07, 17:36
                    no ja tez za bardzo do srodka innych samochodow nie zagladm chociazby dlatego
                    ze ludzie w samochodach czasem uprawiaja sextongue_outPP Wiec po co panu ma opasc a
                    pani dostac pochwicytongue_out:
      • ankab29 :) 14.05.07, 22:03
        No nie szukam problemu, uwierz mi. Samochód klasyczna osobówka, ale trudno mi
        było taszczyc 10kg dziecko do fotelika, który montuje się na przednim siedzeniu
        ładując się z dzieckiem od strony kierowcy. W praktyce wyglądało to tak, że
        taszczyłam dziecko klęcząc na kolanach fotela kierowcy i starałam się syna
        włozyć do fotelika a nie "wrzucic"smileA gościu, który mnie tak zastawił to był
        prawdopodobnie jakiś emeryt - wnioskuję po fasonie czapki z daszkiem, którą
        zostawił na siedzeniu. Styl panów ok. 70ki. I myślę, że uszczypliwy choć
        kulturalny liścik to dobre rozwiązanie w takim wypadku.
    • monia145 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 19:57
      O wychowawczych walorach tej kartki raczej zapomnij..no chyba, że ktoś ze
      zwykłego roztrzepania to zrobił, a wtedy mocne słowa mogą być zbyt mocne.....
      Inaczej pewnie popukał się w czoło i tyle.
    • gania76 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 20:16
      To ciekawe, jak ten kierowca wyglądał, skoro wysiadł przez te 30 cm i się zmieścił? Chyba nie mógł mieć biegunki i tak pospiesznie zaparkować, bo to wysiadanie jednak trochę by mu zajęło smile
      • tigra8 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 21:01
        Zaparkował tak bo tak mu było wygodnie. Ja codziennie spotykam się z taką
        bezmyślnością na przedszkolnym parkingu, gdzie jest miejsce na conajmniej 8
        samochodów a ludzie tak stają, że zmieści się najwyżej 5, a wyjeżdżac muszą
        tyłem.
        Ja raz takiemu delikwentowi obiłam niechcący drzwi, bo moje otwierają się
        opornie, a jak z ryjem na mnie wyskoczył powiedziałam mu bardzo grzecznie, że
        nie parkuje się zbyt blisko głupiej blondyny z dużym biustem.
        • gania76 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 21:09
          tigra8 napisała:

          > Zaparkował tak bo tak mu było wygodnie.

          Hehe, to musiał być postury szparaga smile
          • tigra8 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 21:11
            No i trzeba wykluczyc wzwód.big_grinDDD
            • monia145 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 21:11
              ..i kapeluszwinkPPPPP
              • tigra8 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 21:14
                Ciekawe tylko dlaczego nie bierzemy pod uwagę kobiety?
                Znam takie aparatki, co przez bagażnik by wylazły byle tylko już tego auta nie
                przestawiac.
          • monia145 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 21:11
            Zaparkował i jak stwierdził, że zbyt wąsko to pewnie wyszedł drzwiami od
            pasażera, bo przestawić się nie chciałowinkPPPPPPPPP
            • kattkak Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 21:46
              dziewczyny z ręką na sercu na prawdę nie zdarzyło się Wam nigdy idiotycznie
              zaparkować?
              zrobić czegoś kretyńskiego na drodze?

              A może to parkowała dziewoja, która dopiero co zrobiła prawo jazdy? Pożyczyła
              samochód od męża i była cała w skowronkach że UDAŁO jej się zaparkować i w nic
              nie walnąć.

              Nie raz wchodziłam od strony pasażera, bo od strony kierowcy było za mało
              miejsca na otwarcie.
              I nigdy nie przyszło mi do głowy pisanie elaboratów.
              Sama taką karteczkę wywaliłabym przed przeczytaniem
              • tigra8 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 21:53
                Oczywiście, że zdarzyło mi się różnie parkowac. Pierwszy raz rozbiłam latarnię.
                Bezmyślne parkowanie zdarza się nagminnie, to nie jest jeden przypadek.
                Człowiek nie jest sam na świecie i... na parkingu, czasem trzeba pomyślec o
                innych.
              • lila1974 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 21:57
                Mnie nie ... nie mam prawka smile

                A karteczkę przeczytałabym i wyciągnęła wnioski.
                Tyle, że mi nikt takowej karteczki raczej nie wsadzi, bo ja mam głupi zwyczaj
                liczenia się z ludźmi i jesli uznaję, że nasz samochód może komuś przeszkadzać,
                to proszę męża, by go przestawił. Jesli mam siaty z zakupami, albo śpiące
                dziecię to mąż podjeżdża pod klatkę, nas wywala, a potem parkuje już bez
                pospiechu i rozsądnie.

                Święty nie jest to fakt, bo robi inną mocno irytującą mnie rzecz ... przejeżdża
                po tej połowie pasów, która akurat jest wolna, pomimo tego, że na drugiej
                połowie ktoś przechodzi. I jesli kiedyś ktoś siegnie parasolką po zderzaku, to
                jeszcze ode mnie zjebkę mąż dostanie, bo na razie moje tłumaczenia, że to
                chamówa nie trafiaja do niego.
                • tigra8 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 22:00
                  Dobrze, że po stopach ludziom nie przejeżdża. Mój ostatnio tak był
                  zafascynowany jakąś miniówką, że wogóle pieszyh byłby nie zauważył, a o
                  kierunkowskazach to ciągle mu muszę przypominac.
              • hexella Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 22:02
                kattkak napisała:

                > dziewczyny z ręką na sercu na prawdę nie zdarzyło się Wam nigdy idiotycznie
                > zaparkować?
                > zrobić czegoś kretyńskiego na drodze?

                Zawróciłam kiedyś na drodze jednokierunkowejwink Jeszcze dziś się czerwienię, jak
                sobie przypomnę miny kierowców, którym zablokowałam wjazd...

                Ale parkować staram się tak, by nikomu nie przeszkadzać.
                • lila1974 hexella 14.05.07, 22:15
                  Pocieszę Cię smile

                  Zerwałam kiedyś z jednym szajbusem, który nie dość, że wjechał w uliczkę
                  jednokierunkowa pod prąd, to jeszcze wyskoczył z auta i zbluzgał kobietę
                  wszystkimi wulgaryzmami, jakie mu tylko ślina na jęzor przyniosła, która
                  ośmieliła się na niego zatrąbić.

                  Schowałam się wówczas prawie pod fotel, żeby mnie z kretynem nie kojarzyła.
                  A gdy odwiózł mnie pod dom, pożegnałam go wyjątkowo nie czule i na zawsze.
                  • hexella Re: hexella 14.05.07, 22:19
                    A więc panom też się przytrafiawink

                    Tyle tylko, że spojrzenia omijających mnie z niejakim trudem kierowców były
                    dość jednoznaczne, wiesz "baba za kierownicą"wink
                    • lila1974 Re: hexella 14.05.07, 22:21
                      Jak chcesz, to wygrzebię gdzies zdjęcie tego mojego cymbała ...powięksysz,
                      przykleisz do szyby i napiszesz pod spodem "no, co ...on jexdzi jeszcze
                      gorzej" smile

                      I mówię całkiem serio ... palant był wyjątkowy i nerwów mi przysporzył
                      nieziemskich, bo choć ja go wymazałam z życiorysu, to on mnie nie przez i przez
                      następne dwa lata mnie nekał.
                      • hexella Re: hexella 14.05.07, 22:24
                        No wiesz, musi być w Tobie coś takiego, co nie pozwala facetom zapomniećsmile
                        Tak bym to interpretowaławink
                        • lila1974 Re: hexella 14.05.07, 22:25
                          Nie, to niestety, nie mój urok, a jego urojenia.
                          Inni zapomnieli bez żalu smile
              • monia145 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 22:09
                Co innego jest kretyńsko wykonany manewr, co innego chamstwo na drodze czy na
                parkingu. Zdarzają mi się wpadki na drodze, ale sporadycznie, jeżdzę dośc
                dobrze. Na parkingu parkuję w myśl zasady " Żyj i daj zyc innym"...a na pacanów
                szkoda mi czasu i długopisu.....
              • iwles :):):):):):):):):):):) 15.05.07, 08:23
                > dziewczyny z ręką na sercu na prawdę nie zdarzyło się Wam nigdy idiotycznie
                > zaparkować?
                > zrobić czegoś kretyńskiego na drodze?




                Raz obserwowałam przez okno akcję, jak młode dziewczę z koleżanką wyjeżdżało z
                parkingu smile
                Autko zaparkowane było pięknie, przodem. Trzeba było tylko wykręcić tyłem i już.
                Ale ona chyba nie umiała wrzucić wstecznego, bo zamiast do tyłu wjechała
                przodem na trawnik smile
                I chciała na tym trawniku zrobić przodem kółeczko i wyjechać z niego przodem.
                Ale.... na drodze stał kontener na śmieci. Wyszły więc dziewoje z samochodu i
                próbowały ten kontener przesunąć. Nie udało się, bo to była zima i pojemnik
                przymarzł do ziemi smilesmilesmilesmilesmile


                Dobre 20 minut albo i dłużej kombinowała jak wyjechac z tego trawnika, bo jak
                już prawie-prawie się udało - to z drugiej strony wjechała na chodnik i o mało
                co nie stuknęła w schody smilesmilesmilesmile


                I to jest właśnie sprawiedliwość.
                Bo dziewczyny przyjechały sobie na fitness i zaparkowały na niewłaściwym
                parkingu, gdzie jak wół stoi znak: Parking TYLKO dla mieszkańców bloku.
    • babeczkaaaa Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 22:08
      Mnie za to denerwują kierowcy, którzy parkują na chodniku tak, że ledwie
      człowiek się przeciśnie, nie mówiąc o wózku z dzieckiem. Nie raz mi się
      zdarzało, że musiałam obchodzić samochody wychodząc z wózkiem na jezdnie. No
      sorry ale chodnik dla ludzi a jezdnia dla samochodów chyba, nie?
      • kattkak Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 22:10
        ale czasami nie ma gdzie zaparkować.
        • lila1974 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 22:23
          I co? Wówczas jestes usprawiedliwiona parkujac na "śledzia"?

          Nie ma gdzie zaparkowac, to niestety, ale trzeba nadłożyc drogi, zaparkowac
          dalej, a nie się wciskać na styk.
          • kattkak Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 22:37
            lila, ale jak nie ma gdzie w centrum w promieniu kilometra?

            • malila Re: Nauczyć niemotę parkowania... 15.05.07, 10:13
              kattkak napisała:
              > lila, ale jak nie ma gdzie w centrum w promieniu kilometra?

              Powiedz tylko, w którym centrum, a znajdę Ci miejscewink
              Cóż, czasem trzeba się pofatygować te kilkaset metrów. No ale dlaczego, skoro
              to ktoś inny będzie miał kłopot z wejściem do samochodu bądź wyjazdem. Czas -
              owszem - należy szanować, ale wyłącznie własny;-/
              • kattkak Re: Nauczyć niemotę parkowania... 15.05.07, 21:31
                malila napisała:

                >
                > Powiedz tylko, w którym centrum, a znajdę Ci miejscewink

                Czarodziejko przybywaj wink
                Jak tylko jadę na angielski wszyscy złośliwie też zbliżają sie do strefy zero.
                Trawniki dawno zajęte smile
                Więc nie wiem gdzie znajdziesz mi miejsce smile
            • iwles Re: Nauczyć niemotę parkowania... 15.05.07, 10:25
              Proszę więc sobie następnym razem wyobrazić, że oparkujecie obok kierowcy
              postury Pudzianowskiego.
              I zostawić odpowiednią ilość miejsca.
              • malila Re: Nauczyć niemotę parkowania... 15.05.07, 10:39
                To mówisz, Iwles, że nie ma nawet co się odwoływać do poczucia przyzwoitości,
                bo w takich przypadkach tylko strach budzi szacunek?wink
                • iwles Re: Nauczyć niemotę parkowania... 15.05.07, 10:45
                  ja miałam na myśli jego fizyczne wymiary, a nie siłę fizyczną
                  smilesmilesmilesmile
                  • malila Re: Nauczyć niemotę parkowania... 15.05.07, 10:55
                    A ja fizyczne skutki próby zmiany położenia tych fizycznych wymiarów w
                    czasoprzestrzenismile)
                    • tigra8 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 15.05.07, 19:46
                      Pudzianowski dałby sobie radę. Po prostu podniósłby auto i przesunął.
    • dorcia72 Re: Nauczyć niemotę parkowania... 14.05.07, 22:35
      W berlingo są przesuwane drzwi, więc nie miałabym takich problemów tongue_out
      a w środku dwa foteliki, heh

      Ola i Kuba
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka