Nie daje sobie rady...

16.05.07, 17:57
Nie daje sobie rady.Nikt mi nie pomaga,cały czas jestem sama w domu mam
dwoje dzieci jedno 9 lat drugi maluch 6 tygodni.Wszystko na mojej głowie .Nie
wiem czy to coś ze mną nie tak nie moge sie pozbierac ciągle cos jest do
zrobienia.Postanowiłam szypciutko napisac .Jak wy dajecie rade?
    • alpepe Re: Nie daje sobie rady... 16.05.07, 18:15
      muszka, nic ci niestety nie poradzę, ja po urodzeniu dziecka miałam nie
      depresję, a wręcz psychozę poporodową, ale wysyłam ci pozytywne wibracje.
      9latek to już duże samodzielne dziecko, więc nim się nie powinnaś przejmować.
      I nie martw się, kiedyś ci to minie, nie musisz mieć mieszkania na błysk i
      obiadów na 6. Odpuść sobie, ciesz się maleńkimi stópkami smile. Wiem, że moja
      porada jest b powierzchowna i infantylna, ale jak nie możesz być saupermatką, to
      sobie odpuść, nic się nie stanie.
      • caste Re: Nie daje sobie rady... 16.05.07, 19:51
        wiem co czujesz...mój maluszek ma juz 10 miesiecy, a ja dalej nie mam na nic
        czasu...podobno zależy od organizacji...ale dzidzius to wieczne oddawanie
        siebie i swojego czasu...ja znalazłam wyjscie, jak juz naprawde mam dość i
        musze chwilke odpoczać: do synka przychodzi dziewczyna, ktora bawi sie z nim i
        pomaga mi w ten sposób ogromnie. Jestem w tym czasie w domu, ale nie musze cały
        czas byc na każde zawołanie maluszka ( a jest niezwykle ruchliwym dzieckiem) Ty
        dopiero urodziłaś i naprawde rozumiem co mozesz czuć: nikt przecież nie nakarmi
        piersia maleństwa ktore bez przerwy chce byc przy tobie ( mojemu zostało to do
        dzisiaj, chociaz juz dawno nie karmie) Mozna oszaleć i chce sie wyć, wiem ze
        potrzebne jest wtedy szczególne zrozumienie i jak nie pomoc fizyczna, to
        chociaż podtrzymanie na duchu...
        Pomysl sobie ,ze za trzy miesiace bedzie juz dużo lepiej, maluszek bedzie spał
        w nocy a Tobie pomoże starsze dziecko ( ja mam 10-cio letnią córke, myje
        butelki dla małego, i ma wyznaczone obowiazki: mycie łazienki raz w tygodniu,
        podlewanie kwiatów, odkurzanie) Niech starsze dziecko Ci pomoze, wyznacz mu
        jakies zadania, tłumacząc ze tylko on potrafi je zrobić najlepiej smile to prawie
        zawsze działa smile
        Uwierz mi, przeszłam przez to sama i wiem ze kiedyś mały przespi w koncu całą
        noc( teraz budzi sie 4 razy w nocy, co 2 godz....czasami bawi sie od 2giej do 5
        nad ranem...)
        trzymaj sie i powtarzaj afirmacje: ,, wytrzymam bo jestem najlepszą matką dla
        moich dzieci,, i popros o pomoc kogos z rodziny lub sąsiadke. Nie ma sie czego
        wstydzić, kiedys oni mogą prosić o pomoc CIEBIE.
        buziaki smile
        • jkk3 Re: Nie daje sobie rady... 16.05.07, 21:32
          dasz rade masz duże pierwsze dziecko. ja też bardzo sie obawialam jak urodzilam
          drugiego synka, gdyz pierwszy mial 20 mies i nie jest jeszcze samodzielny
          dodatkowo do3 mies karmiałam piersią. Teraz mlodszy ma 4 mies i jest o niebo
          lepiej. tak wieć powidzenia i glowa do gory smile
          • reuben2007 Re: Nie daje sobie rady... 16.05.07, 21:36
            moja jest pierworodna i ma 5 tyg. tez mam chwile zwatpienia, bo wczesniej bylam super zorganizowana i wszystko mialam zaplanowane i terminowo zrealizowane, ale jak mowia znajome mamy z wiekszym stazem macierzynskim z dzieckiem tak sie nie da - wiec trzymaj sie - ja tez sie staramsmile)
            • beatka821 Re: Nie daje sobie rady... 16.05.07, 21:42
              mucha po przeczytaniu twojego listu,pomyslałam,że nie jestem sama.wielu mamą
              jest ciężko.będzie lepiej.popros o pomoc
              sąsiadkę,koleżankę,teściową,kogokolwiek.trzymam kciuki
      • yoggi87 Re: Nie daje sobie rady... 17.05.07, 09:36
        Niewiem jak Cie pocieszyc, ja mam tylko jednego malucha (4,5 mies), maz pracuje
        od 7. do 17. wraca zmeczony, nim sobie odpocznie minie godzina, a o 20. malutka
        idzie juz spac, wiec tez samam sie nia zajmuje. W weekendy moge sobie
        odetchnac, bo zabiera ja na dluuugie spacery. No i szczescie, ze jak zasnie o
        tej 20. to pospi do 6. rano, wiec wieczor mam dla siebie... i meza wink Moze
        przywykniesz z czasem. A jesli nie, to zatrudnij opiekunke (jesli Cie na to
        stac) taka dorywcza, zeby choc przez 3-4 godziny w tygodniu sie dzidzia zajela,
        wtedy to nie bedzie tak ogromny koszt.
    • ola.g.79 Re: Nie daje sobie rady... 16.05.07, 21:47
      Ja mam synka 6m-cy. Na początku też było mi trudno. Ale nie będę się o tym
      rozpisywała. Czasem jest ciężko i teraz. Mam ochotę chwilami walić pięścią w
      ścianę. Serio. Ale jakoś leci. Myślę że ważne jest nastawienie. Podpisuję się
      do rad koleżanek. Jednak dodam jeszcze byś nie zapominała o sobie. Szczęśliwa
      mama to szczęśliwe dziecko. Jestem przekonana że robisz wszystko dobrze i że
      jesteś doskonałą matką. Wychowałaś już jedno dziecko, napewno jest wspaniałe. I
      teraz też dasz radę. Jęśli nie masz siły na obowiązki domowe to je na chwilę
      przerwij. Znajdź chwilkę tylko dla siebie i się zregeneruj. Wiem że to trudne
      ale spróbuj. Jeśli potrzebujesz się wygadać to pisz na gazetowego. Pozdrawiam.
      I pamiętaj: uwierz w siebie. Tak jak wierzą w Ciebie Twoje dziecismile
    • jagda1 Re: Nie daje sobie rady... 16.05.07, 21:57
      Moja córka ma 5 lat a syn niedługo kończy roczek. Mąż pracuje w delegacji -
      jest w domu w weekendy. Mam to szczęście, że znalazłam Panią do pomocy, która
      zaprowadza i przyprowadza małą z przedszkola oraz czasem zostaje z synkiem i
      wtedy mogę coś zrobić. Córka niekiedy w przypływie dobroci też zajmie się
      bratem. Teraz nie narzekam, ale na początku myślałam, że zwariuję. Pocieszający
      jest fakt, że jak podrosną to o wszystkim się zapomina. Pozdrawiam
    • wiedzma15 Re: Nie daje sobie rady... 16.05.07, 22:20
      ja mam 5,5 letnią Zosię i 2-miesięczną Asię, mąż pracuje, ja pracuję w domu (głównie nocami udaje mi się wreszcie zasiąść do kompa) niestety nie dla mnie rozkosze urlopu macierzyńskiego, proza życiasmile

      moja mamuśka mieszka 60 km ode mnie, teściowa w tej samej wsi, ale nie za bardzo lubi zajmować się dziećmi, woli przyjść, posprzątać, albo odchwaścić mój zapuszczony ogródek "żeby ludzie nie gadali" niż dziecku bajkę przeczytaćsmile

      dziećmi zajmuję się w dzień sama, wieczorami obowiązki przejmuje mąż (kąpiel, czytanie na dobranoc), moja mama raz w tygodniu robi dla mnie wielkie gotowanie, szykuje jakieś mięska, kotlety, bigosy,kopytka, naleśniczki itp, żebym miała na cały tydzień i nie musiała się odrywać do stania przy garach.Mąż jadąc do pracy dowozi jej zakupy do przerobienia, a wracając z pracy zabiera tę wałówkę. Sprząta, pierze ten kto ma akurat wolną chwilę, prasowanie to moja działka, bo po prostu lubię, więc traktuję jako relakssmile

      nie narzekam, tym bardziej że moja starsza córka dała się bardzo wciągnąć w pomaganie mi przy młodszej i nie mam problemu, żeby je na kilka minut zostawić same, jak np chcę wskoczyć pod prysznic czy nakarmić moje podwórkowe psy i koty...

      To jest kwestia organizacji, jeśli nie ma się kogoś bliskiego, kogo można w tym początkowym okresie poprosić o pomoc, to dobrze zatrudnić kogoś do domu, albo np. przez jakiś czas kupować półprodukty, żeby nie tracić czasu i energii na gotowanie

      Trzymaj się, pomyśl, że są kobiety, które mają czworo dzieci i całe gospodarstwo rolne na głowie...i dają radę
    • hanka56 Re: Nie daje sobie rady... 16.05.07, 22:25
      Ja też. Mam córkę 23mce i synka 3mce. Gdyby nie moja mama która przychodzi
      codziennie pozmywać i ugotować obiad dla mnie i dla córeczki, jadłabym suchy
      prowiant albo wcale. Dom zarasta brudem, mąż raz w tyg sprzata, ja tylko
      powierzchownie od przypadku do przypadku. Dzieci pochłaniają cały mój czas.
      Dopiero jak starsza corka zaśnie, ja mam chwile oddechu. Wtedy rozwieszam
      pranie, dorywam się do netu albo padam nieprzytomna ze zmeczenia. Ale teraz
      jest jeszcze fajnie, bo synuś jest malutki i nie rusza sie z miejsca,
      przeważnie spi i ogólnie jest mało kłopotliwy. Promocja się skończy jak zacznie
      raczkować. Jest ciężko. Współczuję mamom które nie mają od nikogo pomocy bo ja
      mam pomoc a i tak nie moge dać rady z chaosem jaki rozsiewa starsza córeczka...
      • hanka56 Re: Nie daje sobie rady... 16.05.07, 22:33
        Ps dodam jeszcze dla jasności że przez czas aktywności mojej córeczki muszę
        uważac, żeby z czułości nie wydusila małemu wnętrzności. Muszę zmagać się z
        niejadkostwem córki i jej szalonymi pomysłami wkładania do buzi wszelkich
        przedmiotów. Żyję tym że ten horror się kiedyś skończy i ona wyrośnie z tego...
    • pikum Re: Nie daje sobie rady... 16.05.07, 23:00
      Nie przejmuj sie!ja też nie daje rady.urodziłam syna gdy córka miała 18 m-cy i
      od tej pory w naszym domu jest "cyrk na kółkach".Syn ma teraz 10 m-cy a córa
      2.5roku i nieraz zastanawiam się kiedy w naszym domu zapanuje porządek?Jak
      narazie to niemożliwe,bo każde sprzątanie kończy sie jaszcze wiekszym
      bałaganem.Życze dużo siły i cierpliwości.
      • marta_st1 Ja mam podobną różnicę wieku 17.05.07, 10:18
        i moja córka 10-letnia super mi pomaga. Gdyby nie ona to czasem jak Adaś był
        mniejszy nie miałabym czasu do kibla iść. Zaangażuj w pomoc swoje dziecko.
        Przecież już jest duże, a będzie na pewno nieodzowną pomocą. Musisz trochę
        odpuścić. To nic, że w domu jest bałagan i masz górę prania. Raz jest lepszy,
        raz gorszy dzień. Zrobisz to jak będzie ten lepszy. Ja zadręczałam się często,
        że w domu nie posprzątane, nie ugotowałam obiadu (coś na szybko też można
        kupić), ale później wyluzowałam, bo chciałam robić więcej niż miałam siły. Dasz
        radę, bo musisz dać dla swoich dzieciaczków. Pozdrawiam.
        • mucha2007 Re: Ja mam podobną różnicę wieku 18.05.07, 16:32
          Dzis dopiero weszłam przeczytac jak to jest u was,nie miałam kiedy.Ja nie mam
          kogo poprosic o pomoc,kiedys mieszkała z nami moja mama jak moje pierwsze
          dziecko przyszło na swiat,teraz jestem sama.Najgorsze jest to że jestem ciągle
          nie wyspan ,mały budzi sie dosłownie co 1,5 godziny w nocy.Nie jestem w stanie
          czegokolwiek rbic swiadmie w dzien boli mnie glowa i jestem
          pddenerwwana.Wszystko dbija sie na mojej córce dla której nie mam czasu i
          czasem nawet krzycze.Tak bardzo chciałam miec drugie dziecko,tyle czasu sie
          staralismy a teraz mam takie mysli.Nie nadaje sie na matke dwojga dzieci.Jest
          mi żle i już,choc bardzo je kocham.
    • dkbs Re: Nie daje sobie rady... 18.05.07, 19:03
      Myślałam, że tylko ja tak mam, mój świat jest przekrecony do góry nogami mój
      synek ma 2 miesiące a starsza córka 6 lat. Nie jestem wstanie nic zrobić ani
      ugotować obiadu ani posprzątać. Najbardziej mi żal mojej córci zeszła biedula
      na drugi plan, ale i tak daje sobie jakos radę i duzo mi pomaga kąpiemy razem,
      czasami przebiera maluszka, bawi sie z nim jestem z niej dumna.
    • ake1 Re: Nie daje sobie rady... 18.05.07, 19:19
      Ja mam tak samo - córka 9 lat, synuś 3 tygodnie. tez wciąz jest cos do
      zrobienia i dobrze, nikt nie jest idealny. Grunt, żeby dzieci były czyste i
      najedzone, wytulone itp., starsze lekcje zrobione, reszta mniej ważna. Sprzatam
      jak mam czas.
      Luzu trzeba psychicznego smile
      • nasyceni Re: Nie daje sobie rady... 18.05.07, 19:34
        Ja to ci zazdroszcze muszko ze masz jeszcze starsze dziecko bo przynajmniej
        pobawi sie z mlodszym,popilnuje,wyreczy ciebie z obowiazkow.Ja jestem sama z
        malym 11miesieczniakiem bo maz wyjezdza w trase na 2 tyg. i zjezdza na 6 dni do
        domu,pomoc mam sporadyczna a ostatnio zastanawiam sie wlasnie nad taka
        dochodzaca opiekunka,ktora wyreczylaby mnie te kilka godzin w
        tygodniu.Pozdrawiam!
Pełna wersja