agusiah
03.06.03, 12:10
Poradzcie, bo powoli zatracam umiejetno�ć trzezwej oceny sytuacji.
Mieszkamy od jakiegos czasu na do�ć ciasno zabudowanym osiedlu domkow szeregowych. Cieszylismy się wlasnym domkiem, malenkim ogrodkiem, a gdy jeszcze sie okazalo, że sasiedztwo mamy mile, wydawalo mi sie, ze wszystko bedzie ok.
Poprzyjazniismy się z dzieciatymi sasiadami z naprzeciwka, dzieci tez sie polubiły.
Wraz z nastaniem pieknej pogody zaczely się jednak nieustanne odwiedziny - sasiadow, dzieci. Piecioletna coreczka sasiadow (w wieku naszego synka) spedza u nas (badz u innych sasiadow) praktycznie cały wolny czas - ostatnio w niedziele zapukala do nas o 10.00, akurat bylismy w trakcie sniadania... A jej rodzice ciesza siie, że dzieci sie razem tak fantastycznie bawia (a bawia sie, jak to pieciolatki - raz jest fajnie, raz sie kloca). W poprzedni weekend mielismy chmare gosci z rodziny - mala na dobra sprawe od nas nie wychodzila, bo ciekawie było... Sasiedzi tez wpadaja, gdy tylko pojawimy się w ogrodku, tak jakby fakt, że pije kawe na tarasie oznaczał automatyczne zaproszenie... Gdy u nas sa goscie, oni dolaczaja do milej imprezy... Wychodza na zakupy, zostawiajac nam dziecko pod opieka - niech sie razem bawia....
Do tego ostatnio przeszkadza mi to coraz mocniej - jestem w szostym miesiacu dosyc powiklanej ciazy i co prawda nie leze plackiem, ale staram sie sporo polegiwac, odpoczywac. I opieka nad dwojgiem dzieci zwyczajnie mnie meczy - czym innym jest poza tym zajmowanie sie wlasnym dzieckiem, czym innym - cudzym. A pieciolatki to jeszcze umiarkowanie samodzielne ludziki: ciocia, daj pić, zrob kanapke, a on mi to zabral, a ona nie pozwala mi sie tym bawic.... Nasz maly tez bywa u nich, ale - po uzgodnieniu, na godzinke - dwie, raz na jakis czas. I moim zdaniem to wystarczy.
No mamy inne pojecie na temat opieki nad dzieckiem, to na pewno.
A przy tym wszystkim - lubimy ich, nie chcielibysmy jakiegos totalnego ochlodzenia. No ale kurcze nie mozna mieszkac u kogos.
Pojecia nie mam jak to taktownie rozwiazac. Ale coraz mniej czuje sie u siebie we wlasnym domu. No pierwszy raz w zyciu mi goscie przeszkadzaja....