kate02111
09.06.07, 22:11
Jesteśmy ze sobą kilkanaście lat, mamy troje dzieci i wczoraj podjęliśmy
decyzję o separacji
Główny problem to podejście do rodziców . Mąż prawie od początku oprócz
pierwszego roku zauroczenia spędzał przynajmniej część weekendu u swoich
rodziców .Pojawiły się dzieci nic się nie zmieniło , wszystkie nasze plany
wakacyjne i weekendowe są uzależnione od jego wyjazdów , z trudem udaje mi
się przepchnąć pomysł inny niż wyjazd do teściów , ja przestałam jeździć już
dawno , mąż jeździ z dziećmi albo sam. Wspólnych naszych rodzinnych weekendów
prawie nie ma, znajomych prawie straciliśmy bo albo odrzucaliśmy ich
zaproszenia albo jak już udało mi się przekonać męża do wyjazdu innego niż do
rodziców robił mi przy wszystkich awantury lub milczał i okazywał że źle się
czuje. Czasem spotykałam się ze znajomymi sama ale doszłam do momentu w
którym czuję bezsens całej sytuacji. w tygodniu pracujemy, weekend
dostosowujemy do teściów, którzy zawsze mają jakąś "potrzebę"
Teściowie są starszymi ludźmi ale nie niedołężnymi , wzbudzają poczucie
winy , od kiedy ich znam mówią o swojej śmierci przy czym są dosyć aktywnymi
staruszkami. Mąż twierdzi że musi do nich jeździć bo nie będzie mógł sobie
spojrzeć w oczy kiedy umrą , oprócz tego mówi że tylko tam odpoczywa a inne
wyjazdy uważa za stratę czasu i pieniędzy
czuję, że doszłam do ściany
a może ktoś miał podobną historię? co o tym myślicie?
pogubiałam się i zastanawiam się czy to w ogóle powód do separacji