Dodaj do ulubionych

Integracja po polsku

14.06.07, 15:01
Dość mam szumnych haseł o integracji. O zrozumieniu, akceptacji,
poszanowaniu. Dość oświadczeń, że dobro dziecka jest najważniejsze.
Dość, bo wszystko to rozmija się z rzeczywistością. Jak niektóre z Was
wiedzą, mam czteroletniego syna z autyzmem wysokofunkcjonalnym. Pamiętam, jak
szukałam dla niego przedszkola. Dzwoniłam do wszystkich placówek w naszym
mieście pytając: Czy podejmą się Państwo edukacji i wychowania dziecka z
autyzmem? Znalazła się placówka, która , jak mi się wydawało, świadomie
zdecydowana się na wzięcie dziecka pod opiekę. Dziś, gdy od tamtego czasu
minął już rok, bogatsza jestem o wiele doświadczeń w ramach systemu edukacji,
głownie tych złych. Bo przedszkole nie ma pieniędzy. Bo poradnia
psychologiczna nie chce udzielić wsparcia na terenie przedszkola. Bo Wydział
Edukacji konsekwentnie nie przyznaje subwencji chociaż powinien. Bo jeśli już
gdzieś idę poprosić, popytać, zapytać, co ja mogę zrobić, żeby było łatwiej
tam pierwsza reakcja jest taka: OOOO, znowu przyszła pani X. Wychodzę z pełną
świadomością iż jutro o miej wizycie będzie wiedziało pięć innych urzędów i
będzie znało każde moje słowo. W tym wszystkim – moje dziecko. Dla którego,
jak każda matka, chcę jak najlepiej. A z każdej strony słyszę – dlaczego on
nie jest ( tu do wyboru ) w przedszkolu specjalnym/integracyjnym. A czy każde
dziecko musi w takim być? Po co szumne deklaracje, że robi się wszystko, aby
dzieci niepełnosprawne mogły ( bo mają do tego niezbywalne prawo ) korzystać
z każdego typu placówki? Po co orzeczenia, kwalifikujące dziecko do
określonego typu kształcenia ( moje ma akurat wskazanie do przedszkola
masowego, ogólnodostępnego) skoro ogół, mało tego, skoro wydawałoby się,
kompetentni ludzie widzą tylko jedną słuszną drogę?
Brak mi oparcia, wsparcia, zrozumienia. Brak czasu dla siebie. Czasem nawet
myślę, że powinnam rzucić w diabły pracę, przejść na zasiłek ( przy naszych
dochodach łapię się ) wyciągnąć rękę po wszystkie możliwe świadczenia i mieć
czas na to, żeby latać z synem po poradniach w godzinach 8 – 16 czyli w
takich, w których normalnie się pracuje. Malto tego, będę jeszcze miała czas
chodzić po urzędach i plakac, że nie mam pieniędzy a tu tak chore dziecko.
Chyba jestem nienormalna, skoro uczciwie pracuję, uczciwie płacę podatki, za
to w telewizji przedstawiciel Ministerstwa powie, że rodzice nie powinni
wymagać od państwa pomocy jak ci wasale od opiekuna...
Mam w palcu kilkanaście rozporządzeń i ustaw, każda jedna w zasadzie nadaje
się do kosza i tak nikt tego nie przestrzega...
Obserwuj wątek
    • chipsi Re: Integracja po polsku 14.06.07, 15:15
      Nie wiem co powiedzieć. Może tylko żebyś się nie poddawała. Nie tak jak moi
      rodzice z moją siostrą. Tyle że może czasy inne ale chyba niewiele tu się
      zmieniło w tej kwestji. Moja siostra ma wodogłowie, 32 lata i nigdy nie
      chodziła do szkoły czy przedszkola. Nawet do specjalnej szkoły jej nie chcieli
      bo stwierdzili ze to bez sensu. Bez sensu bo jest samodzielna i umi czytac, i
      pisac więc nie mają jej juz czego nauczyć. Do zwykłej szkoły to już wcale bo
      Mirelka była dzieckiem nadpobudliwym z epilepsją. Porażka. Nie mogła mieć
      kontaktu z rówieśnikami ponieważ system jej to uniemożliwiał.
      Różnica taka że ona miała małą szansę na poprawę a rodzice byli bardzo młodzi i
      nie starczylo im sił by walczyć.
      • guderianka Re: Integracja po polsku 14.06.07, 16:42
        na co właściwie narzekasz? i o jakiej integracji mówisz skoro nie masz o niej
        pojęcia? piszesz że syn nadaje się do "normalnej , masowej" szkoły. skoro tak
        to niepotrzebne ci żadne specjalne traktowania bo świetle prawa masz zdrowe
        dziecko.
        czy twoje dziecko ma orzeczenie o niepełnosprawności.? jeśli tak ma zapewne
        pełną dokumnetacje medyczną-jesli ma i orzeczenie i dokumentacje nie rozumiem w
        jaki sposób został uznany za dziecko nie nadające się do klasy integracyjnej. a
        nawet jakby - możesz go poslać do takiej klasy jako zdrowe dziecko. takie klasy
        mają 20uczniów- zazwyczaj ok5 to dzieci niepełnosprawne a reszta to dzieci
        zdrowe. w takiej klasie na pewno zwrócono by większą uwagę na jego potrzeby

        i co znaczy bycie na zasiłku i latanie po poradniach? ty myslisz ze bycie na
        zasiłku i płakanie bo ma sie chore dziecko i dostawanie kolejnych świadczeń
        oznacza posiadanie ogroma kasy a zarazem czasu dla dziecka?

        nie rozumiem kompeltnie co chciałaś przekazac w swoim wątku. jesli możesz-
        wytłumacz lepiej
        • magdalenkaaa78 Re: Integracja po polsku 15.06.07, 08:39
          Nawet nie będę próbować. Widac czytasz bez zrozumienia i nie masz pojęcia o
          integracji.
          • guderianka Re: Integracja po polsku 15.06.07, 10:06
            mam niepełnosprawne dziecko
            • magdalenkaaa78 Re: Integracja po polsku 15.06.07, 11:41
              Tym bardziej dziwi mnie tok Twojego rozumowania.
              • guderianka Re: Integracja po polsku 15.06.07, 12:35
                a mnie już nie dziwi twój

                są matki i matki dzieci niepełnosprawnych-ty należych do kategorii
                pokrzywdoznych biednych nieszcześlwych krzyczących i roszczących sobie zbyt
                wiele
    • coco.a Ale dlaczego nie chcesz 14.06.07, 16:52
      aby syn był w integracyjnym przedszkolu? Nie bardzo rozumiem??? Nie miałby tam
      lepszej, bardziej wykwalifikowanej opieki? Co złego jest w przedszkolu
      integracyjnym? Znam rodziców chętnie posyłających tam zdrowe dzieci.
      • magdalenkaaa78 Re: Ale dlaczego nie chcesz 15.06.07, 08:40
        ja też znam rodzicow posyłających tam zdrowe dzieci. Znam też rodziców dzieci
        niepełnosprawnych ktorzy nie chcą tam posyłac swoich dzieci. Widzisz różnicę?
      • coco.a Re: Ale dlaczego nie chcesz 15.06.07, 09:18
        Widzę niepotrzebne emocje u Ciebie...
        • magdalenkaaa78 Re: Ale dlaczego nie chcesz 15.06.07, 09:27
          Może pora zmienić okulary. Za dużo widzisz na dodatek wypaczone.
          • coco.a Re: Ale dlaczego nie chcesz 15.06.07, 09:36
            A moze pora zmienić ton, to z większą ilością ludzi (w tym urzędników) się
            dogadasz wink?
            • magdalenkaaa78 Re: Ale dlaczego nie chcesz 15.06.07, 11:45
              Ok, teraz będę tylko wrzeszczeć i wymagać, jeśli sugerujesz mi zmianę tonu.
              • coco.a Re: Ale dlaczego nie chcesz 15.06.07, 13:37
                Myślałam o zmianie na lepsze...
    • demarta Re: Integracja po polsku 14.06.07, 20:55
      zastanawia mnie, co stoi na przeszkodzie, zeby poszedł do integracyjnego?
      integracyjne przedszkola powstały po to, żeby dzieci mające problemy w
      funcjonowaniu w nieukierunkowanych instytucjach mogły funkcjonować zbiorowo i
      nie były odseparowane od reszty społeczeństwa. czasami mam wrazenie, że to
      rodzice sami sobie za wszelką cenę chcą udowodnić, że ich dziecko nie
      jest "inne" i na siłę pchają je do przedszkoli ogólnych. znam kilka takich
      osób, które wraz ze mną uczęszczały do szkół. to co mi przychodziło lekką
      rączką, dla nich było ciężką syzyfową pracą. męczyli się płakali i zawsze
      mówili, że oni sami tego nie chcą, że to dla nich życiowy dramat. ale rodzice
      nie chcieli dać za wygraną i dla rodziców musieli przechodzić gehennę. może by
      tak pomyśleć o samym dziecku, a nie o swoich własnych ambicjach?


      napisałam to, co napisałam, bo sytuacja przedstawiona przez ciebie magda bardzo
      przypomina mi sytuację moich znajomych.
      • igge Re: Integracja po polsku 14.06.07, 23:06
        Intagracja powinna mieć miejsce w zwykłej szkole/przedszkolu masowym. Nauczanie
        włączające to się chyba nazywa. Dziecku powinno się stworzyć warunki do nauki w
        zwyczajnej klasie/grupie a nie wysyłać do specjalnej, integracyjnej klasy. Ale
        nauczyciele musieliby być odpowiednio przeszkoleni a w Polsce nawet w
        integracyjnej klasie są często niedouczeni, wykluczają malucha z części zajęć,
        nie umieją dostosować się do szczególnych potrzeb dziecka niepełnosprawnego,
        brakuję im wrażliwości i chęci wniknięcia w trudną fizycznie i psychologicznie
        sytuację takiego dziecka. Posłałam swoje dziecko do takiej klasy ale może
        lepiej by mu było w zwykłej, rejonowej szkole. Dzieci pełnosprawne rzeczywiście
        mają tam bardziej komfortową sytuację bo klasa mała i 2 panie do opieki.
      • magdalenkaaa78 Re: Integracja po polsku 15.06.07, 08:42
        A na jakiej podstawie uważasz, że moje dziecko nie nadaje się do przedszkola
        masowego?
        Wyobraź sobie, że chodzi tam już rok i coraz lepiej funkcjonuje. ma orzeczenie
        kwalifikujące go, ze względu na stan zdrowia, do przedszkola masowego , ktore
        zakłada, że przedszkole ( a ma takie możlwiości i uprawnienia ) zapewni mu
        dodatkowe wsparcie w postaci logopedy i psychologa.
        • demarta Re: Integracja po polsku 15.06.07, 09:43
          magdalenkaaa78 napisała:

          > A na jakiej podstawie uważasz, że moje dziecko nie nadaje się do przedszkola
          > masowego?

          a gdzie tak napisałam? magdo, z czytaniem ze zrozumieniem masz powazny problem,
          a zarzucasz to innym. a jeśli chodzi o podstawy jakimi się kierowałam
          wyjaśniłam to powyżej. no ale tego nie zauważyłaś. jedne wypowiedzi
          zniekształcasz tak, jak chcesz je sobie zinterpretować, innych nie zauważasz.
          taka wygodnicka rozmówczyni z ciebie.
          • magdalenkaaa78 Re: Integracja po polsku 15.06.07, 11:45
            Obawiam się, że na Twój temat mam podobne zdanie.
    • mathiola Re: Integracja po polsku 14.06.07, 23:18
      no tak, ale o jakiej integracji mówimy skoro twoje dziecko nie chodzi do
      przedszkola integracyjnego? Chyba że chodzi i czegoś nie doczytałam? Bo jeśli
      chodzi, no to przedszkole nie wypełnia swoje funkcji, a jeśli nie chodzi, to
      może jednak warto o takim pomyśleć?
      • magdalenkaaa78 Re: Integracja po polsku 15.06.07, 08:46
        Powaliłaś mnie tym wyznaniem.

        Czyli jesli to nie integracyjne to źle, że nie wypelnia swojej roli a jak
        masowe to mam się nie czepiać?

        Przecież integracja to włączanie osob niepełnosprawnych w zwykle formy życia
        codziennego ( w miarę możliwości i w odpowiednich warunkach )

        "Integrację możemy ograniczać tylko do problematyki kształcenia osób
        niepełnosprawnych i traktować ją jako dążenie do zespolenia w procesie
        nauczania osób niepełnosprawnych wraz z osobami sprawnymi w naturalnym dla nich
        środowisku [3].

        W tym celu konieczne jest opracowanie integracyjnego systemu nauczania i
        wychowania, polegającego na maksymalnym włączaniu dzieci i młodzieży z
        odchyleniami od normy do zwykłych szkół i placówek oświatowych, co umożliwia im
        rozwój w gronie zdrowych rówieśników bez obniżania poziomu nauczania w klasie
        [4].

        Integracyjny system edukacji polega na kształceniu i wychowywaniu osób z
        odchyleniami od normy w stanie zdrowia i rozwoju w powszechnych szkołach oraz w
        placówkach oświatowych, przy uwzględnieniu specyficznych potrzeb poznawczych i
        edukacyjnych takich uczniów oraz na stworzeniu warunków (przez dodatkowe
        zabiegi, świadczenia i pomoce naukowe) pozwalających na zaspokojenie tych
        potrzeb.

        Tak więc w pedagogice specjalnej termin „integracja” może mieć szerszy i węższy
        zakres znaczeniowy. W szerszym znaczeniu wyraża umiejętność harmonijnego
        współżycia i współdziałania osób niepełnosprawnych we wszystkich formach i
        sytuacjach życia społecznego - w szkole, domu, pracy, czasie wolnym, czyli
        sprowadza się do integracji społecznej.

        Z kolei wąskie znaczenie tego terminu dotyczy integracji szkolnej, czyli
        włączania niepełnosprawnych uczniów do nauki w ogólnodostępnych szkołach i
        placówkach kształcenia masowego razem z uczniami pełnosprawnymi oraz
        umożliwiania im korzystania ze środków pomocniczych stosownie do indywidualnych
        możliwości"
        • guderianka Re: Integracja po polsku 15.06.07, 10:08
          wklejać cytaty z ksiazek to potrafisz- z mysleniem masz problem. nadal nie wiem
          o co ci chodzi
          • magdalenkaaa78 Re: Integracja po polsku 15.06.07, 11:48
            założyłam w swojej nainości, że skoro nie rozumiesz mnie to zrozumiesz kogoś
            innego.

            Jeśli nie rozumiesz, to już nie mój problem.
            • ewamonika1 Re: Magdalenko 15.06.07, 11:58
              czytam te postu i z boku wygląda to troszkę tak:

              rozmawiam z rodzicami, którzy w przeważającej większości mają zdrowe dzieci i
              zrozumiałe jest, że nie mają obowiązku rozumieć calości zagadnienia pod
              nazwą "integracja" (ja też jej nie rozumiałam, dopóki nie urodziłam chłopca z
              wadą wrodzoną, Piotrek ma orzeczenie o niepełnosprawności do 16 roku życia).

              Potem odpisujesz na wiele postów, które nie są po Twojej myśli. Tak naprawdę -
              albo jesteś bardzo silną osobą, albo po prostu chcesz dać upust złości (do
              lostu, do świata - nie mnie oceniać).

              W podpisie masz link do tekstu mojego autorstwa - w zamyśle miał on zbliżać
              świat rodziców dzieci chorych i zdrowych. I niejednokrotnie - piszę to z
              własnego doświadczenia - taką rolę odegrał. Szkoda, bo agresywność niektórych
              postów zawraca to, co można by osiąnąć. Mam wrażenie, że tworzy się wyraźna
              granica: my (rodzice dzieci z orzeczeniem), wy - rodzice zdrowych dzieci. Czemu
              to ma służyć?

              Dodam, że syn jest od roku w "zwykłym" przedszkolu (taką decyzję podjęliśmy po
              długich naradach rodzinnych), do pierwszego przedszkola nie został przyjęty,
              ale staram się nad tym przejść. Stało się, było mi fatalnie i przykro, ale z
              drugiej strony trwanie w żalu zatrzymuje mnie w miejscu. A jestem potrzebna
              naszym dziecom jako osoba z lepszym nastawieniem do świata. Do tego mam uczyć
              braku roszczeniowości - tak bliskiej części ON.

              Jeśli najeżę się na świat, to samo będą robiły nasze dzieci, jestem tego pewna.

              Nie chcę Cię Magdo atakować, ok roku po urodzeniu Piotrka reagowałam złością na
              spojrzenia, na pytania. Ktoś mądry miał odwagę powiedzieć mi, że taka złość
              potrafi zabić. Spróbowałam coś z nią zrobić. Wierz mi, że jest mi teraz o wiele
              lepiej.

              trzymaj się,
              ewa
              • magdalenkaaa78 Re: Magdalenko 15.06.07, 12:06
                Z reguły odpisuję na posty, ktore nie są po mojej myśli. MM, zla na pewno
                jestem, trudno nie być, szczegolnie, iż wczoraj okazalo się, że wszystko w
                ramach oświaty jest feryjne i ma dwumiesięczne wakacje, zatem nici z wielu
                zajęć.

                Widzisz, jest ta granica my - oni. Nic tego nie zmieni. Syty nie zrozumie
                glodnego.

                Widzisz, brak wystepowania o nalezne prawa owocuje tylko tym, ze jesteś
                pewnych "przywilejow" pozbawiona. Łatwo powiedzieć: nie wysuwaj roszczeń.
                najlepiej siedź cicho, nie wymagaj, nie chciej. Tak to odbieram. Poza tym
                zauważyłam, iż w przytlaczającej większości jakiekolwiek wystapienie o pomoc
                jest traktowane jako wymaganie. Qrcze, z drugiej strony jeśli coś można
                osiągnąc, jeśli coś się należy, dlaczego teggo nie wymagać? Jesli masz urlop w
                pracy to go bierzesz bo takie jest prawo i nikt nie powinien robić łaski.
                Skoro urząd miasta dostaje pieniądze na konkretne dziecko dlaczego te pieniadze
                za nim nie idą?
                • ewamonika1 Re: Magdalenko 15.06.07, 12:15
                  magdalenkaaa78 napisała:
                  >
                  > Widzisz, jest ta granica my - oni. Nic tego nie zmieni. Syty nie zrozumie
                  > glodnego.

                  -------
                  a ja mocno wierzę, że jest duże miejsce, gdzie można się spotkać bez tych
                  granic. Zresztą udaje mi się to, więc nie piszę "z powietrza".

                  -------

                  >
                  > Widzisz, brak wystepowania o nalezne prawa owocuje tylko tym, ze jesteś
                  > pewnych "przywilejow" pozbawiona. Łatwo powiedzieć: nie wysuwaj roszczeń.
                  > najlepiej siedź cicho, nie wymagaj, nie chciej. Tak to odbieram.

                  --------
                  mnie życie tu, gdzie żyję, nauczyło, że nie mogę liczyć na wielką pomoc. Mamy
                  po prostu inne podejście. Czasem wolę się wycofać i dać uśmiech dziecku, niż
                  przeżywać frustracje z tego powodu, że nie dostałam tego, co mi się należy.
                  Może jest to wygodniejsze, a może po prostu w naszej sytuacji najbardziej
                  szukam spokoju.


                  pozdr.
                  ewa
        • mathiola Re: Integracja po polsku 15.06.07, 12:32
          Ale konkretnie to nie wiem o co ci chodzi. Nie chce mi się czytać tego
          wszystkiego co powklejałaś, ale skoro okazało się, że zwykłe przedszkole nie
          spełnia funkcji integracyjnej, co mnie wcale nie dziwi bo do tego trzeba mieć
          specjalnie wyspecjalizowaną kadrę, to może znaczy że trzeba by jednak pomyśleć
          o przedszkolu, którego kadra jest przeszkolona odpowiednio pod kątem
          prowadzenia dzieci dysfunkcyjnych.
      • igge Re: Integracja po polsku 15.06.07, 22:54
        integracja nie zachodzi wyłącznie w placówkach intagracyjnych, to bardzo
        zawężałoby ten termin
    • magdalenkaaa78 Re: Integracja po polsku 15.06.07, 08:38
      Większość odpowiedzi powaliła mnie na kolana.
      pamietam zdanie dyrektorki gdy zapisywałam Kubę do przedszkola: Każde
      przedszkole powinno być integracyjne
      A w Was doskonale widać "polską integrację" - pozamykać dzieci ze speclajnymi
      potrzebami edukacyjnymi w ośrodkach specjalnych bądź integracyjnych. Bo
      przedszkole masowe, ogolnodostępne, jak sama nazwa wskazuje, jest tylko dla
      dzieci zdrowych, prawda?

      Z jakiej racji wysokofunkcjonujący autysta ma chodzić do przedszkola
      integracyjnego? I z jakiej racji zakłada się, że to jedyna słuszna forma
      kształcenia? Ja kiedyś pisałam o przedszkolu integracyjnym jedynym zresztą w
      naszy mieście. O tym, jak matka dziewczynki z Zespołem Downa chodziła od
      rodzica do rodzica i przepraszala, że jej dziecko się przytula do innch dzieci!
      Widzialam to, bo przyszlam wysądować to przedszkole. Mój znajomy miał tam syna
      z autyzmem - dowiedział się, że to nie jest przechowalnia dla jego dziecka. Ja
      sama chcialam porozmawiać z potencjalną wychowawczynią grupy maluszków -
      zobaczyłam,jak ciągnie jakieś dziecko za rękę, zamyka je w sali obok i
      wrzeszczy do dzieci siedzących jak trusie na podłodze, że je też pozamyka.
      Rozmawiałam z terapeutką, ktora nosiła się z zamiarem odejścia bo jej się nie
      podobało. Poszlam też do dyrektorki porozmawiać o przedszkolu, ponad 10 min
      czekałam w drzwiach aż skończy prywatną rozmowę z corką. I , qrcze, nie mówcie
      mi, że po takim wejściu chcialybyście, żeby Wasze dziecko chodziło do takiego
      przedszkola.
      Co do samej edukacji - to przedszkole syna zatrudnia dwie panie po pedagogice
      specjalnej. O ile mi wiadomo, nie ma specjalnej ścieżki dla nauczyciela
      uprawniajacej do pracy z autystami.

      za to, dorgir panie, jest cala masa ustaw i rozporządzeń gwarantująch dzieciom
      niepełnosprawnym prawo do uczeszczania do placowek każdego typu i na papierze
      gwarantujących dostęp do terapii i rehabilitacji na ich terenie.
      • gofer73 Re: Integracja po polsku 15.06.07, 08:58
        Integrację wiele osób postrzega jako stworzenie osobom niepelnosprawnym
        specjalnych miejsc (klas w szkole, zakładow pracy) gdzie mogliby
        się "pointegrować" ze społeczeństwem. Dla mnie te miejsca to nic innego jak
        getta dla takich ludzi. A i w gettach bywa różnie. Ostatnio byłam w szkole
        (integracyjnej) na zebraniu rodziców klas I. I wiecie o co pytali rodzice
        zdrowych dzieci Panią Dyrektor? Czy dzieci niepełnosprawne przyjęte do tej
        szkoły są bardzo "trudne" i "dysfunkcyjne" bo oni to chętnie by puścili swoje
        zdrowe dzieci do klasy integracyjnej ale zeby "te chore" dzieci nie były za
        bardzo "chore" i nie wymagały zbyt dużo opieki. To jest niestety integracja po
        polsku.
        Inną sprawą jest ze to nie szkoła ani przedszkole powinny uczyć takich rzeczy,
        tylko my - rodzice. W przedszkolu mojego starszego syna dzieci śmiały się z
        niego, że ma brata pod respiratorem. Bo nikt z rodziców nie pomyślał o tym aby
        porozmawiac ze swoimi pociechami na temat tego, że na swiecie również istnieją
        ludzie chorzy i niepełnosprawni. Zacznijmy od siebie i własnych rodzin, nauczmy
        się sami tolerancji i integracji a potem wypowiadajmy się na temat insytucji.
      • guderianka magdo 15.06.07, 10:14
        A w Was doskonale widać "polską integrację" - pozamykać dzieci ze speclajnymi
        > potrzebami edukacyjnymi w ośrodkach specjalnych bądź integracyjnych. Bo
        > przedszkole masowe, ogolnodostępne, jak sama nazwa wskazuje, jest tylko dla
        > dzieci zdrowych, prawda- wsadzasz nam w usta słowa ktore nie padły. dlaczego?
        skoro pięknie korzystasz z literatury pedagogicznej powinnaś również doczytać,
        że :

        Kształcenie dzieci i młodzieży niepełnosprawnych może być realizowane nie tylko
        w szkołach specjalnych, ale również w:

        1) przedszkolach i szkołach ogólnodostępnych;
        2) przedszkolach i szkołach ogólnodostępnych z oddziałami integracyjnymi;
        3) przedszkolach i szkołach integracyjnych
        Dz. U. Nr 19, poz. 167, Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z
        dn.18 stycznia 2005 w sprawie warunków organizowania kształcenia, wychowania i
        opieki dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych oraz niedostosowanych
        społecznie w przedszkolach, szkołach i oddziałach ogólnodostępnych lub
        integracyjnych;

        oraz

        Każde dziecko pragnie być akceptowane bez względu na stan swojego zdrowia,
        sprawność, uzdolnienia lub środowisko rodzinne. Ta potrzeba jest najsilniejsza,
        gdyż bez jej zaspokojenia zachwiane jest poczucie własnej wartości i zaniżona
        samoocena.
        Dziecko psychicznie lub fizycznie niepełnosprawne winno mieć zapewnione pełne
        i normalne życie w warunkach zabezpieczających osiąganie niezależności oraz
        ułatwiających aktywne uczestnictwo w życiu społecznym
        www.huntington.pl/porady/pliki/artykul_I_Andruszkiewicz.pdf.
        oraz

        Podstawowe założenie koncepcji kształcenia integracyjnego opiera się na
        stwierdzeniu Marii Grzegorzewskiej „ Nie ma kaleki, jest człowiek”. Z kolei
        Roman Ossowski pisze : [...] nie rodzaj i ciężkość niepełnosprawności powinny
        decydować o placówce kształcenia, lecz diagnoza jednostki i jej sytuacji
        środowiskowej powinny determinować dobór form rewalidacji. [...], zbyt często
        przeceniamy znaczenie placówek specjalnych i nie doceniamy wychowawczych
        walorów szkół masowych i rodziny. Tymczasem są one naturalnym i bardzo
        terapeutycznym środowiskiem sprzyjającym rozwojowi dziecka niepełnosprawnego
        M. Komorska , Sytuacja dzieci i młodzieży niepełnosprawnej

        A ZWŁASZCZA

        dziecko niepełnosprawne powinno przebywać wśród rówieśników o podobnych
        problemach zdrowotnych. Powinno z nimi od początku uczyć się życia,
        jednocześnie jednak przebywając w otoczeniu rodziny. Tylko tak stworzone
        naturalne warunki rozwoju pozwolą na optymalne przystosowanie dziecka do życia
        zarówno społecznego jak i zawodowego.
        Dziecko przebywające wśród dzieci o takich samych problemach, wie, że nie jest
        samo na świecie, że nie jest inne od wszystkich. Uczy się, że nie tylko ono ma
        problemy, ze są ludzie, którzy również muszą się na co dzień wzmagać z takimi
        samymi trudnościami jak o


        • magdalenkaaa78 Re: magdo 15.06.07, 11:42
          Jestem przeciwna łączeni autystów w grupy.
          • guderianka Re: magdo 15.06.07, 12:41
            to może skoro masz własną wizję i wiedzę to spróbuj wcielić w życie swoje
            zamierzenia? może skrzyknij inne mamy założcie fundację? warto swoją energię
            spożytkować we właściwą stronę, sięgnąć po środki z UE.a nie tylko krzyczeć i
            wymagać od innych

            mam pytanie-skoro jestes przeciwna łączeniu autystów w grupy to dlaczego
            zapisałaś dziecko do przedszkola masowego? skoro w palcówkach z oddziałami
            integracyjnymi bądź specjalnymi grypy te są o wiele mniejsze niż w publicznych?
            dobre i to na początek

            a może indywidualny tok nauczania?
    • coco.a ???Pytanie mam, bo nadal nie rozumiem, 15.06.07, 09:18
      dlaczego w Twoich postach jest tyle ataku. Cóż dziwnego w tym, ze uważam
      przedszkole integracyjne za lepsze dla dziecka, które ma jakiś problem? Z
      założenia powina tam być mocniejsza kadra i lepsze warunki rozwojowe.

      Pytanie:
      Czy osoby na wózkach powiny czuć się źle z faktem, ze sa dla nich osobne,
      przystosowane toalety???

      Nie jest tak, ża na siłę udowadniasz światu że Twoje dziecko jest jak zdrowe
      dzieci? Jest inne i wymaga innej opieki. NIE JEST GORSZE! Ale IMHO potrzebuje
      placówki dostosowanej do j.e.g.o potrzeb, DLA JEGO DOBRA. Nie, nie jest to
      getto (co za pomysł!!!), to raczej miejsce dla dziecka przyjazne, z programem
      specjalnie dla niego!
      A moze chodzi o Twój komfort psychiczny (to nie atak na Ciebie, po prostu nie
      rozumiem - przekonaj mnie!).
      • magdalenkaaa78 Re: ???Pytanie mam, bo nadal nie rozumiem, 15.06.07, 09:25
        coco.a napisała:

        > dlaczego w Twoich postach jest tyle ataku. Cóż dziwnego w tym, ze uważam
        > przedszkole integracyjne za lepsze dla dziecka, które ma jakiś problem? Z
        > założenia powina tam być mocniejsza kadra i lepsze warunki rozwojowe.
        >

        Z założenia. Wlaśnie. Nie zauważyłaś ( bo po co, jesli nie masz tego problemu )
        że często przedszkole integracyjne jest nim tylko z założenia? Zresztą
        dokładnie opisałam te konkretne przedszkole.


        > Pytanie:
        > Czy osoby na wózkach powiny czuć się źle z faktem, ze sa dla nich osobne,
        > przystosowane toalety???

        Kiepskie porownanie. Czy niepełnosprawni powinni być zadowoleni, ze z założenia
        tzw zdrowego społeczeństwa nie daje im się szansy na próbę normalności?


        >
        > Nie jest tak, ża na siłę udowadniasz światu że Twoje dziecko jest jak zdrowe
        > dzieci? Jest inne i wymaga innej opieki.

        Bo poszło do przedszkola masowego? A to jakiś grzech? Byłoby tak, gdyby nie
        dawalo sobie w nim rady a chodzi od września. Innej opieki? czyli jakiej?



        NIE JEST GORSZE! Ale IMHO potrzebuje
        > placówki dostosowanej do j.e.g.o potrzeb, DLA JEGO DOBRA.

        Czyli czego potrzebuje wg Ciebie? A wiesz, że przedszkole masowe powinno być
        dostosowane go jego potrzeb?


        Nie, nie jest to
        > getto (co za pomysł!!!), to raczej miejsce dla dziecka przyjazne, z programem
        > specjalnie dla niego!

        Bzdura. To nie jest przyjazne miejsce.


        > A moze chodzi o Twój komfort psychiczny (to nie atak na Ciebie, po prostu nie
        > rozumiem - przekonaj mnie!).
        >
        Komfort psychiczny będę miała, jesli oprocz standardowej opieki przedszkole
        zapewni dziecku pomoc psychologiczno-pedagogiczną do ktorej, na mocy prawa,
        jest zobowiązane.
        >
        • coco.a Re: ???Pytanie mam, bo nadal nie rozumiem, 15.06.07, 09:42
          Przedszkole masowe jest dostosowane do ogólnych potrzeb.
          Jeśli jest w drugą stronę (szcególne uzdolnienia plastyczne, językowe,
          sportowe) rodzice często umieszczają dzieci w specjalnych placówkach, które
          takim dzieciom pomagają rozwinąć skrzydła, a co technicznie już byłoby w
          miejscu ogólnym niemożliwe (trzeba by wszędzie i wszystkim poszerzać programy).
          Staram się rozumieć Twoje rozgoryczenie, ale w wielu miejscach się z Tobą nie
          zgadzam. Przykro mi, ze w Twoim mieście placówka integracyjna jest zła. Moze
          zgłoś ten fakt do kuratorium. Pewnie gdyby była dobra, z chęcią posłałabyś tam
          dziecko i wolała ją od masowej.
          • magdalenkaaa78 Re: ???Pytanie mam, bo nadal nie rozumiem, 15.06.07, 11:44
            Predszkole ma obowiązek realizować zalecenia zawarte w orzeczeniu o potrzebie
            kształcenia specjalnego.

            Nie musisz się zgadzać. problem w tym, że nie chcesz mnie zrozumieć.
            • coco.a Problem w tym 15.06.07, 13:41
              że Ty chcesz być ciągle "powalona na kolana" wink i wszędzie się dopatrujesz
              trudności i ataków. Chodzi o dobro dziecka czy wykonywanie orzeczeń przez
              państwo? Bo jak o to drugie jedynie, to spory koszt w tej walce IMHO. I nie Ty
              go ponosisz...
              • magdalenkaaa78 Re: Problem w tym 16.06.07, 13:43
                Trudno nie dopatrywac się trudności, skoro piętrzą się wszędzie.

                W moim przekonaniu dobro dziecka przejawia się m.in. w wykonywaniu orzeczeń. To
                oczywiste. Spory koszt? zatem co, lepiej nic nie robić, bo robienie kosztuje?
                Poza tym jak to ja go nie ponoszę? Uczciwe płacę podatki. Mąż płaci je tez.
                uważasz, że po co to robimy?
        • guderianka Re: ???Pytanie mam, bo nadal nie rozumiem, 15.06.07, 10:19
          Nie zauważyłaś ( bo po co, jesli nie masz tego problemu )
          >
          > że często przedszkole integracyjne jest nim tylko z założenia? Zresztą
          > dokładnie opisałam te konkretne przedszkole

          WIĘC GENERALIZUJESZ!

          Kiepskie porownanie. Czy niepełnosprawni powinni być zadowoleni, ze z założenia
          >
          > tzw zdrowego społeczeństwa nie daje im się szansy na próbę normalności?-

          Z PEWNOŚCIĄ DZIECIAK NA WÓZKU BYŁBY ZADOWOLONY GDYBY DANO MU SZANSE NA
          NORMALNOŚĆ I KAZANO SIKAC DO NORMALNEJ UBIKACJI. kobieto-zastanów sie nad co
          piszesz. nie masz dziecko niepełnosprawnego ruchowo a zachowujesz sie jakbys
          wszystkie rozumy zjadła


          > Komfort psychiczny będę miała, jesli oprocz standardowej opieki przedszkole
          > zapewni dziecku pomoc psychologiczno-pedagogiczną do ktorej, na mocy prawa,
          > jest zobowiązane.

          zmień placówkę, zmień przepisy.
          moje dziecko poszło do przedszkola publicznego mimo niepełnosprawności
          ruchowej. pisałam podanie do kuratorium z prosba o przyjecie i motywowałam je.
          prosba została rozpatrzona pozytywnie. dla córki kuratorium przyznało dodatkowe
          pól etatu dla pani która pomaga dziecku w tym w czym ono nie daje sobie rady


          to nie przedszkole jest problemem -ani polskai integracja-ale ludzi tacy jak ty
          • magdalenkaaa78 Re: ???Pytanie mam, bo nadal nie rozumiem, 15.06.07, 11:53
            guderianka napisała:

            > Nie zauważyłaś ( bo po co, jesli nie masz tego problemu )
            > >
            > > że często przedszkole integracyjne jest nim tylko z założenia? Zresztą
            > > dokładnie opisałam te konkretne przedszkole
            >
            > WIĘC GENERALIZUJESZ!

            Nie zaczyna się zdania od : więc.
            Poza tym nie generalizuję, bo u nas jest jedno jedyne przedszkole , zatem
            opinia o tym jednym jest jednocześnie opinią o wszystkich ( w tym mieście,
            oczywiście ).


            >
            > Kiepskie porownanie. Czy niepełnosprawni powinni być zadowoleni, ze z
            założenia
            > >
            > > tzw zdrowego społeczeństwa nie daje im się szansy na próbę normalności?-
            >
            > Z PEWNOŚCIĄ DZIECIAK NA WÓZKU BYŁBY ZADOWOLONY GDYBY DANO MU SZANSE NA
            > NORMALNOŚĆ I KAZANO SIKAC DO NORMALNEJ UBIKACJI. kobieto-zastanów sie nad co
            > piszesz. nie masz dziecko niepełnosprawnego ruchowo a zachowujesz sie jakbys
            > wszystkie rozumy zjadła

            Ty nie masz dziecka z autyzmem a zachowujesz się jak wyrocznia.

            >
            >
            > > Komfort psychiczny będę miała, jesli oprocz standardowej opieki przedszko
            > le
            > > zapewni dziecku pomoc psychologiczno-pedagogiczną do ktorej, na mocy praw
            > a,
            > > jest zobowiązane.
            >
            > zmień placówkę, zmień przepisy.


            Czy Ty naprawdę taka głupia jesteś? Kolejny raz piszę, iż przepisy SĄ. W dużej
            ilości. Tylko nie są prowadzane w życie.


            > moje dziecko poszło do przedszkola publicznego mimo niepełnosprawności
            > ruchowej. pisałam podanie do kuratorium z prosba o przyjecie i motywowałam
            je.
            > prosba została rozpatrzona pozytywnie. dla córki kuratorium przyznało
            dodatkowe
            >
            > pól etatu dla pani która pomaga dziecku w tym w czym ono nie daje sobie rady
            >
            >
            > to nie przedszkole jest problemem -ani polskai integracja-ale ludzi tacy jak
            ty
            A ja mam orzeczenie kwalifikujace dziecko do przedszkola masowego , jasne?
            I przedszkole wiedziało, ze bierze pod opiekę dziecko autystyczne, uwazasz, że
            nie wiedzieli , co robią?

            Przestaję się dziwić, że rodzice zdrowych dzieci mają problemy ze zroumieniem
            innych, skoro sama nie masz o tym pojęcia.
            • guderianka Re: ???Pytanie mam, bo nadal nie rozumiem, 15.06.07, 12:45
              Nie zaczyna się zdania od : więc.
              > Poza tym nie generalizuję, bo u nas jest jedno jedyne przedszkole , zatem
              > opinia o tym jednym jest jednocześnie opinią o wszystkich ( w tym mieście,
              > oczywiście ).

              więc będę zaczynać jak chcę -i kończę dyskusję skoro nie ma ona na celu dojście
              do jakichlolwiek wniosków czy też zrozumienia czegoś ale jej celem jest
              wytykanie błędów. skoro takimi argumentami z zakresu ortografii chcesz się
              posługiwać to nie jestes partnerką w dyskusji.

              Ty nie masz dziecka z autyzmem a zachowujesz się jak wyrocznia.
              źdzbło w innym oku dostrzegę a belki we własnym nie zobaczę-wypisz wymaluj
              pasuje do ciebie. Wskaż jesli potrafisz zdanie w którym piszę cokolwiek o
              dzieciach z autyzmem. Nie wskażesz-bo nie ma takiego zdania. Nie wiem wiele o
              autyzmie. Za to myslisz ze wiesz wiele nt niepełnosprawności innych niż autyzm

              nie skomentuje reszty twojej wypowiedzi bo ręce opadają
        • igge Re: ???Pytanie mam, bo nadal nie rozumiem, 15.06.07, 23:17
          ja się generalnie zgadzam z Magdalenką, że przedszkole masowe powinno
          dostosować się do specjalnych potrzeb jej dziecka, które ma do tego pełne prawo
          ale polskie realia są takie, że nawet w placówce z oddziałami integracyjnymi to
          właśnie niepełnosprawny maluch musi się przystosować do sprawnej większości a
          nie odwrotnie, jego paniom i kolegom nie przyjdzie nawet do głowy zwolnić nieco
          kroku na wycieczce i częsty obrazek to "integracyjna" klasa hen hen z przodu i
          dałeko daleko za nimi samotny kolega na wóżku(lub bez). Totalnie też olewane są
          zalecenia rehabilitacyjne plus obserwuję zupełny brak jakiegoś przemyślanego
          podejścia do oczywistej (regularne długie turnusy rehabilitacyjne) zdawałoby
          się absencji dziecka i wynikającej niej dodatkowych problemów.
        • agamama123 Re: ???Pytanie mam, bo nadal nie rozumiem, 16.06.07, 14:01
          Magdalenko,
          opisałas JEDNO przedszkole...Ja ci opisze inne - 9 dzieci w grupie, nauczyciel,
          nauczyciel wspomagajacy plus osoba do pomocy.... Dzieci objęte opieka logopedy,
          psychologa. Mają zajęcia z muzykoterapii, SI, ehabilitację metodą W. Sherbone,
          Knillów... To nie prywatne przedszkole tylko zwykłe przedszkole z oddziałami
          integracyjnymi w Warszawie przy Pl. bankowym - mój syn tam chodziłsmile I uwierz mi
          - NIGDY nie zamieniłabym tej placówki na zwykłe przedszkole masowesmile nie
          domagałabym sie stworzenia mojemu synowi odpowiednich warunków w przedszkolu
          masowym skoro znalazłam mu mały raj na ziemi w postaci przedszkola integracyjnego.
          • magdalenkaaa78 Re: ???Pytanie mam, bo nadal nie rozumiem, 16.06.07, 18:48
            Opisałam jedno ponieważ w naszym mieście jest tylko jedno przedszkole
            integracyjne.

            Waszego przedszkola gratuluję i zazdroszczę smile
    • gosika78 Re: Integracja po polsku 15.06.07, 09:21
      A jesteś w kontakcie z jakimś stowarzyszeniem? Takie stowarzyszenie baaardzo pomagają w codziennej "walce z wiatrakami" rodzicom dzieci niepełnosprawnych.
      A z integracją zawsze był i będzie problem... Taka prawda, twarda musisz być smile
      • magdalenkaaa78 Re: Integracja po polsku 15.06.07, 09:27
        Ta ... działa u nas odlam Krajowego Twoarzystwa Autyzmu - grupka rodzicow
        spotyka się raz na dwa miesiące i mowi, co boli uncertain Problem w tym, ze mamy
        dzieci w róznym wieku i rózne potrzeby a zatem skupiamy się na różnych
        sprawach.
        A Fundacja synapsis dzieci nie przyjmuje - tylko na diagnozę.
        • gosika78 Re: Integracja po polsku 15.06.07, 09:33
          Poszukaj stowarzyszenia lokalnego.
          Ogólnopolskie z tego co widzę skupiają się na innych sprawach niż na pomocy osobom indywidualnym.
          • gosika78 acha 15.06.07, 09:34
            Jak chcesz coś więcej wiedzieć to proszę na priv
            • tolka11 integracja 15.06.07, 10:25
              Uczę w gimnazjum integracyjnym, moja córka chodzi do podstawówki integracyjnej,
              mam niepełnosprawnego syna. Przedszkole integracyjne na wyciągnięcie ręki. Syn
              idzie do przedszkola zwykłego. Z różnych powodów. Też mam za sobą długą drogę i
              długą walkę. Ale tak naprawdę wszystko zależy od ludzi. Od nauczycieli,
              urzędników, rodziców. zależy na kogo się trafi, jaką ma się determinację, wolę
              walki. Choć i mnie często brak sił. Dyrektorka przedszkola do którego idzie mój
              młody wywalczyła [dosłownie] przyznanie dla niego godzin rewalidacyjnych.
              Zatrudni na te godziny specjalistę. A to początek.
              Po części pewnie dlatego, że przedszkoli u nas dużo, a dzieci mało. Po części
              dlatego, że jest wspaniałym człowiekiem i pedagogiem.
              Tacy ludzie też się trafiają na drodze naszych niepełnosprawnych dzieci.
    • gorgona_1 Re: Integracja po polsku 15.06.07, 10:51
      A mogłabyś napisać, o co konkretnie chodzi, co konkretnie zarzucasz "integracji
      po polsku", przedszkolu, do którego chodzi Twoje dziecko i tym wszystkim
      instytucjom, które odwiedzasz? Bo piszesz, że syn chodzi do przedszkola
      masowego i funkcjonuje tam coraz lepiej. Próbuję się domyslać, że chodzi o to,
      że w przedszkolu dziecko nie ma opieki psychologa i logopedy.
      • magdalenkaaa78 Re: Integracja po polsku 15.06.07, 11:58
        O to też.

        Chodzi mi o to, że tyle się o tym mowi, że tyle zrobiono, żeby tę integrację
        ulatwić. Ze jakoby zniesiono tyle barier. Ministerstwo przyznaje subwencję na
        dzieci autystyczne ( 9,5 razy co na dziecko zdrowe ) a przedszkole tej
        subwencji jeszcze nie zobaczyło. Dyrektor Poradni Psychologiczno_Pedagogicznej
        dekaruje szeroką pomoc ( np w rozmowach z innymi urzędami, na stronie poradni )
        gdy przychodzi do konkretow okazuje się, że nie można wysłać raz w tygodniu
        psychologa do przedszkola bo to dla poradni "inwestycja w godziny" Jednocześnie
        pomoc spoleczna odmawia przyznania spec. uslug opiekuńczych ( żeby nie było -
        są odpłatne ) bo "zgodnie z obowiązującym prawem to przedszkole ma obowiązek
        zapewnić dziecku dostęp do terapii zgodnie z orzeczeniem"
        Kolo się zamyka. Albo ktoś nie chce, albo nie może, albo zwala na inną
        instytucję.
        • gorgona_1 Re: Integracja po polsku 15.06.07, 12:20
          Myślę, że masz rację przede wszystkim w kwestii subwencji: skoro się należy, to
          przedszkole powinno ją otrzymać i już. Może wtedy miałoby możliwość
          współfinansowania wizyt psychologa w przedszkolu.
          Rozumiem Twoje rozgoryczenie, poczucie bezradności i osamotnienia, ale myślę,
          że dla własnego dobra i dobra dziecka powinnaś spróbować spojrzeć na to z
          dystansu: dziecko chodzi do masowego przedszkola, tak jak chciałaś, dobrze się
          tam czuje, dobrze funkcjonuje, i to jest najważniejsze. To jest właśnie
          integracja. Daje mu to o wiele więcej, niż cotygodniowe spotkanie z
          psychologiem. Może się też okazać, że dziecko właśnie przez te wizyty
          psychologa dowie się, że jest inne, bo wszystkie dzieci np. pójdą na spacer, a
          ono do psychologa.
          Może pewne formy terapii trzeba prowadzić poza przedszkolem, ze zdrowym
          dzieckiem też po południu gdzieś byś chodziła, to nie jest dyskryminacja.
          Myślę, że powinnaś zabiegać o realizację tego, co Twojemu dziecku się należy,
          ale zdawać sobie sprawę, że taka sytuacja świadczy o tym, że dziecko jest
          traktowane jak wszyscysmile Jest mnóstwo praw na papierze, i nie są to tylko prawa
          niepełnosprawnych dzieci.
          Życzę dużo siły, bo to dopiero początek...

          • magdalenkaaa78 Re: Integracja po polsku 16.06.07, 13:49
            gorgona_1 napisała:

            > Myślę, że masz rację przede wszystkim w kwestii subwencji: skoro się należy,
            to
            >
            > przedszkole powinno ją otrzymać i już. Może wtedy miałoby możliwość
            > współfinansowania wizyt psychologa w przedszkolu.

            Właśnie o to chodzi!

            > Rozumiem Twoje rozgoryczenie, poczucie bezradności i osamotnienia, ale myślę,
            > że dla własnego dobra i dobra dziecka powinnaś spróbować spojrzeć na to z
            > dystansu: dziecko chodzi do masowego przedszkola, tak jak chciałaś, dobrze
            się
            > tam czuje, dobrze funkcjonuje, i to jest najważniejsze. To jest właśnie
            > integracja.

            smile Też tak uważam.

            Daje mu to o wiele więcej, niż cotygodniowe spotkanie z
            > psychologiem.

            Też się z tym zgadzam, jednak trzeba z nim cwiczyć też indywidualnie, nie da
            się wszystkiego załatwić terapią grupową.

            Może się też okazać, że dziecko właśnie przez te wizyty
            > psychologa dowie się, że jest inne, bo wszystkie dzieci np. pójdą na spacer,
            a
            > ono do psychologa.

            O tu mi zabiłaś ćwieka. Ostatnio pani logopeda wychodzi z nim na dwór razem z
            innymi dziećmi i "pracują" na powietrzu. Pani się idelanie dopasowała smile

            > Może pewne formy terapii trzeba prowadzić poza przedszkolem, ze zdrowym
            > dzieckiem też po południu gdzieś byś chodziła, to nie jest dyskryminacja.

            Tylko problem w tym, że poradnia przyjmuje dzieci do 17. A ja o tej godzinie
            właśnie kończę pracę.

            > Myślę, że powinnaś zabiegać o realizację tego, co Twojemu dziecku się należy,
            > ale zdawać sobie sprawę, że taka sytuacja świadczy o tym, że dziecko jest
            > traktowane jak wszyscysmile Jest mnóstwo praw na papierze, i nie są to tylko
            prawa
            >
            > niepełnosprawnych dzieci.

            I tak ma być smile ma byc trakotwane bez żadnych ulg - czyli nie wolno mu więcej,
            bo jest biedny chory.

            > Życzę dużo siły, bo to dopiero początek...
            dzieki
            >
    • zuzia412 Re: Integracja po polsku 15.06.07, 12:20
      Magdalenko, poza tym że życzę ci dużo siły i tego wsparcia i oparcia, którego
      ci czasem brakuje, nic więcej nie mogę napisać. Może jeszcze żeby jak najmniej
      kłód leżało na Waszej drodze.
      Takie poparcie na forum, gdy mama oburza się że pieski sr...ją na trawnik albo
      pan pali papierosa na placu, a mamę zmęczoną wieczną walką z biurokracją i
      ciągłymi przeszkodami w walce o prawo do normalnego życia, można jeszcze dobić.
      Trzymaj się dziewczyno, nie masz wyjścia, bo jeszcze długo integracja będzie
      tylko pięknym hasłem.
      • ewcialinka Re: Integracja po polsku 15.06.07, 13:21
        dziwnie to wszystko wygląda u nas w Polsce..ja sam mam problem z rpzedskzolem
        dla synka..ma autyzm...chciałm go posłac do przedszkola integracjnego i mam
        trudności bo owszem tak się nazywają a jak rpzychodzi co do czego to okazuje
        się ze po prostu przedskzole takie ma rózne grupy dzieci autystycznych (
        samych) i tych zdrowych a nie klasy mieszane..i one nazywaj asię
        integracyjnymi??? moje dzeicko nie nauczy sie nieczego od takiego samego jak
        on... tylko od zupełnie zdrowego..dlatego musi isc do rzpedszkola gdzie dzieci
        sa i te zdrowe i te np z autyzmem...albo wymagania ze dziecko musi wykonywac
        polecenia..albo samo jeśc i się załatwiac ..moój synek tego jeszcze nie potrafi
        i dlatego ma zamknięta drogę do przedszkola między innymi.....
        • maja111 Re: Integracja po polsku 15.06.07, 14:05
          na początek - mam syna z ZA, to, żeby nie było, że nie wiem o czym piszę.

          Subwencja- okreslona przez ministerstwo, ale przyznawana przez samorządy, o
          której pisze Magdalenka przeznaczona jest dla UCZNIÓW z autyzmem, którzy maja
          orzeczenie specjalne, przedszkolak się wiec na nia nie łapie. Może dostac
          subwencję na dziecko niepełnosprawne,ok. 350 zł miesiecznie.

          Nie wiem dlaczego, ale odczuwam dziwną irytację, czytając Twoje posty,
          Magdalenko, i nie mówie tylko o tym watku, czy tym forum. Ciągle coś Ci się nie
          podoba, jesteś jakaś taka agresywno-roszczeniowa. Przy tym głównie o ten
          agresywny ton wypowiedzi mi chodzi.

          Widzisz, naprawdę niemal wszystko można załatwić, wiele zależy od sposobu, w
          jaki się za to zabierzesz.
          Znam dzieci z autyzmem, nie tylko wysokofunkcjonujące, które chodza do
          przedszkoli masowych. Czasami towarzyszą im terapeuci - opłacani przez rodziców.

          Moim zdaniem jest tak, że albo wysyłasz dziecko do placówki integracyjnej, albo
          nie walisz autyzmem po oczach.Panie w przedszkolu sa fachowcami, ale od
          wychowania zdrowych dzieci. Chcesz, żeby Twoje do takiego chodziło - albo
          godzisz sie z tym, że jest traktowane jak wszystkie inne, albo sama zapewniasz
          mu terapie.

          Uważam, że wiekszym problemem jest wykluczanie dziecka z normalnej aktywności (
          mój syn nie został zabrany na trzydniowa klasową wycieczkę)

          Jeżeli spodziewasz się po przedszkolu terapii to znaczy, że powinnas wysłać
          dziecko do przedszkola integracyjnego, gdzie taką pomoc dostanie.
          • malila Re: Integracja po polsku 15.06.07, 17:33
            maja111 napisała:
            > Ciągle coś Ci się nie
            > podoba, jesteś jakaś taka agresywno-roszczeniowa. Przy tym głównie o ten
            > agresywny ton wypowiedzi mi chodzi.

            Bo może jednak nie wszędzie da się niemal wszystko załatwić?
            Rozumowanie pt "mnie się udało, to znaczy, ze jeśli komuś się nie udaje, to na
            pewno jest to kwestia tylko jego nieudolności albo złej woli" co prawda
            poprawia samopoczucie, ale niewiele ma wspólnego z rzeczywistością z racji
            bardzo ograniczonego doświadczenia. Poza tym Magdzie być może też uda się
            załatwić wszystko, ale jest już zmęczona ignorancją, bezwładnością i inercją
            urzędników. Tym, ze musi tłumaczyć im obowiązujące prawo, że musi walczyć o
            coś, co powinna otrzymać bez żadnego problemu.
            Nie rozumiem twojego tłumaczenia, ze to, co się załatwi w dużym stopniu zależy
            od sposobu, w jaki się próbuje to zrobić. Brzmi to jak zarzut, że Magda robi to
            źle. Mimo iż zupełnie nie wiadomo, jak ona to robi. Ale na pewno robi źle,
            skoro jej się nie udaje;-/ Tymczasem moze się okazać, że Magda w realnym
            świecie jest mistrzem dyplomacji, a na forum pisze jedynie wtedy, gdy
            potrzebuje wyrzucić z siebie to, co ją boli, bo przecież urzędniczkom nawrzucać
            nie można.

            > Moim zdaniem jest tak, że albo wysyłasz dziecko do placówki integracyjnej,
            albo
            > nie walisz autyzmem po oczach.

            A dlaczego? Zaraźliwy jest ten autyzm? Czy może narusza czyjeś poczucie
            estetyki?;-P Komu to przeszkadza, że dziecko z autyzmem będzie chodziło do
            masowej szkoły i korzystało jednocześnie z terapii? Za cholerę nie mogę tego
            zrozumieć.
            • maja111 Re: Integracja po polsku 15.06.07, 19:59
              malila napisała:
              A dlaczego? Zaraźliwy jest ten autyzm? Czy może narusza czyjeś poczucie
              > estetyki?;-P Komu to przeszkadza, że dziecko z autyzmem będzie chodziło do
              > masowej szkoły i korzystało jednocześnie z terapii? Za cholerę nie mogę tego
              > zrozumieć.

              Komu przeszkadza? nie mi na pewno, bo moje do takowej chodzi (społecznej
              coprawda) Ale : kiedy wysyłam dziecko do szkoły masowej, terapię staram się mu
              zapewnić sama i nie narzekam, że szkoła tego nie robi.
              > Bo może jednak nie wszędzie da się niemal wszystko załatwić?

              > Rozumowanie pt "mnie się udało, to znaczy, ze jeśli komuś się nie udaje, to na
              > pewno jest to kwestia tylko jego nieudolności albo złej woli" co prawda
              > poprawia samopoczucie, ale niewiele ma wspólnego z rzeczywistością z racji
              > bardzo ograniczonego doświadczenia.
              uwierz mi, że też przeszłam "ścieżkę zdrowia". I nie zawsze wszystko udało mi
              sie załatwić. Chodzi mi o ton wypowiedzi Magdy _ napisałam już, że nie chodzi mi
              o tylko ten wątek
            • magdalenkaaa78 Re: Integracja po polsku 16.06.07, 13:57
              malila napisała:

              >
              > Bo może jednak nie wszędzie da się niemal wszystko załatwić?
              > Rozumowanie pt "mnie się udało, to znaczy, ze jeśli komuś się nie udaje, to
              na
              > pewno jest to kwestia tylko jego nieudolności albo złej woli" co prawda
              > poprawia samopoczucie, ale niewiele ma wspólnego z rzeczywistością z racji
              > bardzo ograniczonego doświadczenia. Poza tym Magdzie być może też uda się
              > załatwić wszystko, ale jest już zmęczona ignorancją, bezwładnością i inercją
              > urzędników.

              Jak już pisałam - posty powstały po potwornej rozmowie z panią kurator w
              kuratorium oswiaty, ktorej musiałam czytać odpowiednie rozporządzenia...


              Tym, ze musi tłumaczyć im obowiązujące prawo, że musi walczyć o
              > coś, co powinna otrzymać bez żadnego problemu.
              > Nie rozumiem twojego tłumaczenia, ze to, co się załatwi w dużym stopniu
              zależy
              > od sposobu, w jaki się próbuje to zrobić. Brzmi to jak zarzut, że Magda robi
              to
              >
              > źle. Mimo iż zupełnie nie wiadomo, jak ona to robi. Ale na pewno robi źle,
              > skoro jej się nie udaje;-/

              trochę mi się udało - synek ma logopedę w przedszkolu i ma orzeczenie, którego
              pradnia dłuuuugo nie chciała wydać.


              Tymczasem moze się okazać, że Magda w realnym
              > świecie jest mistrzem dyplomacji, a na forum pisze jedynie wtedy, gdy
              > potrzebuje wyrzucić z siebie to, co ją boli, bo przecież urzędniczkom
              nawrzucać

              No wlasnie....
              >
              > nie można.
              >
              > > Moim zdaniem jest tak, że albo wysyłasz dziecko do placówki integracyjnej
              > ,
              > albo
              > > nie walisz autyzmem po oczach.
              >
              > A dlaczego? Zaraźliwy jest ten autyzm? Czy może narusza czyjeś poczucie
              > estetyki?;-P Komu to przeszkadza, że dziecko z autyzmem będzie chodziło do
              > masowej szkoły i korzystało jednocześnie z terapii? Za cholerę nie mogę tego
              > zrozumieć.
              >
              Podpisuję się. Poza tym nie spotkalo mnie złe słowo ze strony pań czy rodziców
              że uczęszcza do nich dziecko z autyzem. Zresztą rodzice nie mają o tym pojęcia.
          • igge Re: Do Majki 15.06.07, 23:42
            Dlaczego Twój syn został wykluczony z 3dniowej wycieczki? To po prostu nie
            mieści mi się w głowie??!! Regularnie walczę z wykluczaniem córki z
            czegokolwiek chociaż mam okropną skłonność do potulnego zgadzania się ze
            wszystkim co wychowawczyni powie. Ale potem widzę w domu łzy malucha, pół nocy
            nie śpię i w końcu idę do pani walczyć z wykluczaniem (np z tańca - a dziecko
            mam niepełnosprawne ruchowo) Na wszelkie wyjścia, wycieczki zawsze oferuję
            pomoc swoją, taty, babci, dziadka etc choć generalnie uważam, że tak to powinno
            być zorganizowane, żeby ta pomoc nie była potzrebna. Mała marzy o
            samodzielności i braku obecności rodziny - chce być "taka sama jak wszyscy".
            Ostatnia wycieczka (mam swoje zastrzeżenia co do opieki ale trudno przemilczę
            bo najważniejsze, że dziecko wróciło zachwycone) panie zapewniły, że wystarczy
            obecność 3 osób, one dwie i pedagog szkolny. Nie wyobrażam sobie, żeby mojemu
            dziecku nie pozwolono jechać na wycieczkę z kolegami!
          • magdalenkaaa78 Re: Integracja po polsku 16.06.07, 13:53
            To nie jest prawda - od tego roku jest subwencja w wysokości 9.5 na dzieci w
            przedszkolach bez względu na typ przedszkola.

            Pani w grupie syna jest po pedagogice specjalnej.

            Staram się wykorzystywac kazdą możliwość terapi i jesli coś jest obowiązującym
            prawem nie widzę powodu dla którego z tego nie korzystać.

            Obowiązek czy też sugerowanie mi przedszkola integracyjnego uważam za kuriozum.
        • rytr Re: Integracja po polsku 15.06.07, 14:47
          Witam

          Pozwolę sobie zabrac głos w tej dyskusji.
          1) Uważam, że szkolnictwo specjalne jest bardzo potrzebne i na ogół na bardzo dobrym poziomie. Jednak: w Polsce szkolnictwo specjalne jest szkolnictwem dla dzieci z niepełnosprawnością intelektualną (zależnie od stopnia są to albo klasy dla dzieci z lekką niepełnosprawnością, albo tzw. "klasy życia" dla dzieci z głębszą albo grupy rewalidacyjno - wychowawcze dla dzieci z głęboką).
          DZIECI Z NORMĄ INTELEKTUALNĄ, NIEZALEŻNIE OD TEGO JAKIE MAJĄ INNE ZABURZENIA (np. autyzm, ADHD, Zespół Aspergera i.in) NIE POWINNY UCZYĆ SIĘ W PLACÓWKACH SPECJALNYCH! (z resztą nie mogą, chyba, że Poradnia "nagnie" orzeczenie i wystawi lekką niepełnosprawność - wbrew pozorom takie praktyki też można spotkać)
          2) Placówki integracyjne są również placówkami specjalnymi! Tu jednak jest nieco inaczej - dzieci w normie MOGĄ dostać orzeczenie o potrzebie kształcenia w placówce integracyjnej ze względu na inną niepełnosprawność. Ale - jeżeli mają normę intelektualną RACZEJ NIE POWINNY się w grupie integracyjnej uczyć! Dlaczego? ponieważ obok nich w tej grupie kilku niepełnosprawnych dzieci będą najprawdopodobniej same dzieci z niepełnosprawnością intelektualną. A to implikuje następujące problemy:
          - względy dydaktyczne: nauczanie w klasie/grupie integracyjnej wymaga pracy na 2 na poziomach - masowym dla dzieci pełnosprawnych i specjalnych dla dzieci niepełnosprawnych intelektualnie. To już rodzi wystarczająco dużo napięć i problemów. A jeżeli jeszcze w tej grupie będzie dziecko SPRAWNE intelektualnie ale z inną niepelnosprawnością - zwłaszcza tak trudną jak autyzm to rzecz staje się conajmniej kłopotliwa i można z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że to dziecko nie będzie objęte programem dla dzieci sprawnych intelektualnie, tylko będzie uczyć się z dziećmi niepełnosprawnymi. Proszę sobie wyobrazić, że mówimy o dziecku w normie, ale niesprawnym ruchowo - czy jako rodzice bylibyście zadowoleni, że dziecko uczy się na poziomie dla dzieci niepełnosprawnych intelektualnie? Rozwiązaniem mogłabybyć ewentualnie klasa/grupa integracyjna, gdzie są same dzieci w normie intelektualnej, ale z różnymi niepełnosprawnościami innego rodzaju. Jednak o takie trudno.
          - względy społeczne: jeżeli większość dzieci niepełnosprawnych w grupie integracyjnej to dzieciaki z niepoełnosprawnością intelektualną a jedno dziecko jest sprawne intelektualnie, ale ma autyzm - istnieje poważne ryzyko, ze dziecko to będzie traktowane przez pełnosprawnych rówieśników jako niepełnosprawne intelektualnie, zwłazcza zważywszy na specyfikę zaburzenia jakim jest autyzm. A to dla dziecka będzie mało korzystne z punktu widzenia jego rozwoju społecznego, którego stymulacja jest tak ważna przy autyzmie i którego stymulacja jest wszak celem integracji (w tym wypadku - odwrotny skutek). Znowu - rozwiązanie - klasy integracyjne dla dzieci w normie, ale z innymi zaburzeniami.
          3) Gdzie zatem POWINNO uczyć się dziecko w normie intelektualnej z autyzmem? Jeżli pozwala mu na to jego funkcjonowanie sensoryczne - powinno się uczyć w szkole masowej i otrzymać na mocy orzeczenia z poradni w takiej szkole dodatkowe zajecia terapeutyczne. W razie potrzeby na mocy, chociażby owego nieszczęsnego SUO powinno móc otrzymać asystenta do szkoły. Itd. Ma po prostu otrzymać należną mu pomoc, żeby mogło realizować naukę na poziomie dla niego odpowiednim - czyli w szkolnictwie masowym!
          Jeżeli dziecko ma bardzo poważne zaburzenia sensoryczne powinno mieć możłiwosć realizowania nauki w systemie - część zajec indywidualnie, część z klasą na zajęciach wymagajacych mniejszej koncentracji, które nie będą zanadto przeciażać dziecka. Ale też w szkole masowej a nie specjalnej!
          4) System integracji polegajacy na tym, że dzieci z autyzmem mają w przedszkolu masowym grupy wbrew pozorom nie jest zły, jeżeli jest to organizowane "z głową". Środowisko dużej grupy może być dla dziecka z autyzmem, zwłaszcza małego bardzo obciążajace sensorycznie i powodować, że dziecko nie bedzie w stanie niczego nauczyc od dzieci pełnosprawnych, bo będzie je postrzegało jako totalne zagrożenie i będzie unikać jakiegokolwiek kontaktu z nimi. Praca w małych (do 4 osób)grupach, w starannie zaprojektowanym dla potzreb dzieci z autyzmem otoczeniu sprzyja bardzo ich rozwojowi, niezależnie od tego, ze uczy sie z "podobnymi sobie". I proszę mi wierzyć, ze dziecko może się wspanioale w takeij grupie rozwijać. Ale - zajęcia w wydzielonej grupie powinny obejmować tylko pracę dydaktyczno - terapeutyczną, na czas wolny, posiłki itp dzieci powinny być właczane do grupy dzieci pełnosprawnych.Wtedy to jest integracja i to ma sens. Co do wymogu samoobsługi i reagowania na polecenia jestem zszokowana. Przecież to absolutnie oczywiste, że dziecko z autyzmem może mieć ogromne problemy w tym zakresie! I temu m.in powinna być poswiecona praca terapeutyczna w przedszkolu.

          Dziękuje wszystkim, którzy dotarli do tego miejscasmile
          • ewcialinka gdzie ja znajde takie rpzedszkole ? 15.06.07, 15:43
            zajęcia
            w wydzielonej grupie powinny obejmować tylko pracę dydaktyczno - terapeutyczną,
            na czas wolny, posiłki itp dzieci powinny
            być właczane do grupy dzieci pełnosprawnych.Wtedy to jest integracja i to ma
            sens. Co do wymogu samoobsługi i reagowania
            na polecenia jestem zszokowana. Przecież to absolutnie oczywiste, że dziecko z
            autyzmem może mieć ogromne problemy w tym
            zakresie! I temu m.in powinna być poswiecona praca terapeutyczna w przedszkolu.

            no własnie a gdzie takie znależć!!!! smile bo własnie o takie mi chodzi...smile
          • guderianka Re: Integracja po polsku 15.06.07, 16:20
            dobrnełam do końcasmile mam pytanie : Tu jednak jest nieco inaczej - dzieci w
            normie MOGĄ dostać orzeczenie
            o potrzebie kształcenia w placówce integracyjnej ze względu na inną
            niepełnosprawność. Ale - jeżeli mają normę intelektualną
            RACZEJ NIE POWINNY się w grupie integracyjnej uczyć! Dlaczego? ponieważ obok
            nich w tej grupie kilku niepełnosprawnych dzieci będą
            najprawdopodobniej same dzieci z niepełnosprawnością intelektualną. A to
            implikuje następujące problemy

            czy piszesz tylko od dzieciach z niepełnosprawnością intelektualną czy rowniez
            o dzieciach niepełnosprawnych ruchowo?
            • rytr Re: Integracja po polsku 15.06.07, 16:34
              > czy piszesz tylko od dzieciach z niepełnosprawnością intelektualną czy rowniez
              > o dzieciach niepełnosprawnych ruchowo?

              Piszę o sytuacji w której obok dzieci pełnosprawnych w grupie integracyjnej znajdują się same dzieci z niepełnosprawnością intelektualną i jedno dziecko w normie intelektualnejz inną niepełnosprawnością (ruchową, autyzmem, niewidome, niesłyszące itd) taka sytuacja dla tego jednego dziecka jest w moim przekonaniu niekorzysta, bo dziecko to po pierwsze może mieć źle prowadzone nauczanie (z racji jego specyficznych potrzeb edukacyjnych nauczyciel może skłaniać się do nadmiernego obniżania wymagań i prowadzenia z nim zajęć na takim poziomie jak z dziecmi niepełnosprawnymi intelektualnie) oraz z punktu widzenia społęcznego - bo przez dzieci pełnosprawne może być traktowane jak dziecko z niepełnosprawnością intelektualną, bonormalne dla małych dzieci jest to, że nadmiernie generalizują i będą starały się to jedno dziecko dopasować do wzorca jakiemu odpowiada większość dzieci niepełnosparwnych w grupie
              • guderianka Re: Integracja po polsku 15.06.07, 16:54
                słusznie prawisz
                ale co w sytuacji gdy dziecko ma ograniczoną sprawność ruchową i uczęszczanie
                do innych niż dana placówka jest niemożliwe?

                oraz z punktu widzenia społęcznego - bo p
                > rzez dzieci pełnosprawne może być traktowane jak dziecko z
                niepełnosprawnością
                > intelektualną, bonormalne dla małych dzieci jest to, że nadmiernie
                generalizują
                > i będą starały się to jedno dziecko dopasować do wzorca jakiemu odpowiada więk
                > szość dzieci niepełnosparwnych w grupie- z tym się nie zgodzę smile myślę że
                dzieci świetnie wyczuwają kto ma problem z "głową" a kto z "ciałem" wink
              • igge Re: Integracja po polsku 15.06.07, 23:54
                ło matko, to właśnie ja mam dziecko w takiej jak rytr opisała sytuacji sad
      • magdalenkaaa78 Re: Integracja po polsku 16.06.07, 13:49
        ja chcę, bardzo chcę, zeby przestalo być tylko hasłem.
    • ewamonika1 Re: Integracja po polsku 15.06.07, 14:17
      wklejam link do ciekawego - wg mnie artykułu:

      www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/18819
      e.
      • fogito Re: Integracja po polsku to brak integracji 15.06.07, 17:01
        i zycze tylko duzo samozaparcia i zdrowia matkom, ktore borykaja sie z tymi
        problemami same.
        • neoaferatu Re: Integracja po polsku to brak integracji 15.06.07, 23:06
          Mam dzieci niepełnosprawne okaleczone przez lekarzy oraz zdrowe. Moje chore były
          wyrzucane bez żenady z dwóch przedszkoli i jednego żłobka. Jedno z tych
          przedszkoli było integracyjne. Moje znajome oddawały dzieci także do innych
          integracyjnych przedszkoli, we Wrocławiu jest ich 5. W jednym dzieci chore
          trzymano w osobnej sali, nie dopuszczając do kontaktu ze zdrowymi rówieśnikami.
          Choroba jednego z tych dzieci polegała na zbyt dużej główce, poza tym dziecko
          zupełnie sprawne fizycznie i intelektualnie, jego matka prosiła przy mnie
          kierowniczkę innej placówki o przyjęcie swojego dziecka, ale nie było miejsc.
          Moja wieloletnia znajoma zapisała córeczkę do innego integracyjnego przedszkola
          - wszystko przy zapisie było super i cacy. Po miesiacu jak wykaz poszedł do
          Oświaty pani psycholog wezwała matkę na dywanik i kazała jej dziecko zabierać
          codziennie o 12tej bo 4latka robi sie senna a oni nie mają czasu sie nia wtedy
          zająć. Psycholog z dyrektorką ćwiczyli matke i dziecko tak długo aż zabrała
          córeczke z tego integracyjnego przedszkola. Uwazam że przedszkola powinny byc
          dla dzieci a nie dla przedszkolanek, które wyrzucają chore dzieci, bo one nie
          mówią czy mają inne problemy. Pamietam jak moi synkowie bardzo chcieli chodzić
          do przedszkola, więc po kolejnych wyrzuceniach nie poddawałam sie i w końcu
          znalazłam placówkę - żłobek integracyjny gdzie chodzili 2,5 roku i nikomu korona
          z głowy nie spadła, a one dużo sie nauczyły wśród zdrowych rówieśników. Z trzech
          poprzednich placówek byli wyrzuceni, bo nie spodobali sie wychowawczyniom, więc
          przed przyjeciem maż spytał kierowniczkę, czy z jej żłoka nasze dzieci też nie
          zostaną wyrzucone. Kierowniczka spytała dlaczego miałyby nasze dzieci zostać
          wyrzucone. Mąż powiedział że nasze dzieci mogłyby nie spodobać sie
          wychowawczyniom. Wówczas kierowniczka powiedziała ze jeżeli nasze dzieci nie
          spodobaja sie wychowawczyniom to wyrzuci wychowawczynie. W tym żłobku było
          normalnie dzieci były najważniejsze, te chore nie były dyskryminowane i
          wyrzucane, tylko otaczane troską, ponieważ wymagały pomocy. Moi synkowie
          chodzili tam 2,5 roku i nikt nie robił problemu że nie mówią czy jeden słabiej
          chodzi.
          • net79 Re: Integracja po polsku to brak integracji 15.06.07, 23:36
            A ja chyba rozumiem o co Ci chodzi, za to nie rozumiem ataków, masz prawo być
            zła i rozżalona. Na przedszkola i żłobki nakłada się wiele wymogów,
            budowlanych, sanitarnych, bhp, często bardzo ciężkich do przeskoczenia i lekko
            surrealistycznych, ale nie wymaga się wykwalifikowanej kadry.... Kwestia
            subwencji jest dla mnie jakimś koszmarem, bo skoro została przyznana, to gdzie
            jest... na lokacie???
            Wiele przedszkoli tkwi w latach 80-tych, a jeśli jest już dobra wola kadry, to
            brak jej wyżej. Ja mam dzieci zdrowe, jedyne co im dolega to alergia pokarmowa
            i tu już też pojawił się przedszkolny problem, bo komuś nie chce się go
            rozwiązać, choc ja rozwiązanie mogę podać na tacy. A Twoje dziecko i Ty macie
            prawo dociekać swoich praw i masz prawo, byc zła jeśli brak dobrej woli, choć
            są podstawy prawne. Nie poddawaj się, bo z tego co zrozumiałam z przedszkola
            jesteś zadowolona, tylko brak zagwarantowanego wsparcia przez system...
            Wszelkich odmów żądaj imiennie na piśmie.
            • verdana Re: Integracja po polsku to brak integracji 16.06.07, 00:01
              Przeczytałam ten watek i juz wiem, co to jest integracja po polsku. Integracja
              po polsku to wykluczenie - masz dziecko niepełnosprawne, to nie pchaj się do
              dzieci zdrowych, dla Twojego dziecka sa placowki i tam jest jego miejsce. Jemu
              bedzie lepiej i nam bedzie lepiej. Nie chcesz? To jestes roszczeniowa.
              W przedszkolu, kompletnie nieintegracyjnym, mojego dziecka było dziecko ze
              zniekształconą twarza, było dziecko głuche.
              W nieintegracyjnej szkole mojego dziecka jest dziecko karłowate (i gra w piłke
              na boisku z kolegami), jest dziewczynka z twarza bardzo dziwną, bylł dzieci z
              lekkim uposledzeniem. W klasie syna jest dziecko z ADHD, o zgrozo, przeniesione
              właśnie tam, do najlepszej - nie najgorszej klasy w szkole. I jakoś wszyscy to
              przezyli.
              To przedszkole i ta szkoła jakos sie niczym nie chwalą, nie uważaja się za
              integracyjne - przyjęly dzieci z rejonu, bo "dlaczego nie".
              No, dlaczego nie?
              • monia145 Re: Integracja po polsku to brak integracji 16.06.07, 09:30
                Verdano nie chciałabym być posądzona o cynizm, ale na pytanie dlaczego nie?
                odpowiem, bo dzieci jest mało i każda placówka walczy o jednostkę, ponieważ za
                nią idą pieniądze.
                Mam jeszcze jedno pytanie- czy owo głuche dziecko miało wsparcie w osobie
                pedagoga wspierającego?
                • guderianka verdano 16.06.07, 09:46
                  są różne rodzaje niepełnosprawności, czasem dziecko nie może iść do publicznej
                  placówki bo musiałoby na codzien walczyc z "trzema schodami". Owszem mogłoby
                  iść ale wiązałoby sie to dla niego z większym stresem niż uczęśzczanie do
                  placówki przystosowanej do jego potrzeb
                  poza tym- uważam-że nie można z dziecka niepełnosprawnego robić "na siłę"
                  zdrowego-bo potem powstają jednostki niedostosowane społecznie, zakompelskione.
                  Wybacz-ale w placówce publicznej wszyscy zwrócą uwagę na niepełnosprawnego. To
                  tak jakby murzyna umiejscowic w "białym" społeczenstwie-myslisz ze czułby sie
                  komfortowo?
                  sądzę równiez- że integracja nie ejst tylko dla niepełnosprawnych ale równiez-a
                  może ZWŁASZCZA -dla zdrowych. By zdrowi mogli sie nauczyc empatii, pomocy,
                  tolerancji w obcowaniu na codzien z osobą z pewnymi dysfunkcjami

                  zauwazam ze smutkiem-na podst tego wątku- że wszyscy potrafią narzekąc i
                  krzyczec a nikt nie potrafi chwalic crying nie wszystko jest złe -czasem po prostu
                  ludzie sprawiają ze pewne rzeczy stają sie niemożliwe
                  piszę to ja-matka walcząca i uwazana za roszczeniową, matka która ciągle czepia
                  sie czegos w przedszkolu i ciagle chce wiecej
                  • gorgona_1 Re: verdano 16.06.07, 10:05
                    Myślę, ze masz dużo racji, pojęcie "dziecko niepełnosprawne" jest bardzo
                    szerokie i w każdym indywidualnym przypadku trzeba szukać najlepszego
                    rozwiązania. Nie można udawać, że nie ma problemu, posyłać dzieci na siłę do
                    masowych szkół, w których nie ma przygotowanych odpowiednio nauczycieli.
                    Inna sprawa, ze idealnie by było, gdyby szkoła przyjmowała wszystkie dzieci i
                    jej rolą byłoby zapewnienie im realizacji "specjalnych potrzeb edukacyjnych".

                    Świete słowa o niedocenianej roli integracji dla zdrowych dzieci.

                    Jednak nie mogę się zdodzić z Twoją opinią, że

                    > Wybacz-ale w placówce publicznej wszyscy zwrócą uwagę na niepełnosprawnego.
                    To
                    > tak jakby murzyna umiejscowic w "białym" społeczenstwie-myslisz ze czułby sie
                    > komfortowo?

                    Pewnie, że wszyscy zwrócą uwagę, w szkole, na podwórku i w autobusie. I wszyscy
                    będą musieli nauczyć z tym żyć, głównie ten niepełnosprawny. To jest
                    najważniejsze w wychowaniu niepełnosprawnego dziecka, zwłaszcza w normie
                    intelektualnej. Ono musi chodzić do masowej szkoły. Zwłaszcza jeżeli nie ma
                    problemu z poruszaniem się i barierami architektonicznymi. Niby gdzie miałoby
                    chodzić dziecko karłowate, z jakimś okaleczeniem, czy zniekształceniem?
                    • guderianka gorgona_1 16.06.07, 10:11
                      oczywiście zgadzam się z tobą- Zwłaszcza jeżeli nie ma
                      > problemu z poruszaniem się i barierami architektonicznymi. Niby gdzie miałoby
                      > chodzić dziecko karłowate, z jakimś okaleczeniem, czy zniekształceniem


                      aczkolwiek...
                      wiesz..psychika dzieciaka niepełnosprawnego też dużo znaczy. być może szkoła
                      integracyjna takie dziecko z karłowatością mogłaby lepiej przystosowac, pokazac
                      że niepełnosprawnych jest wiecej, że nalezy sie szacunek itp.Wiele zalezy od
                      psychiki dziecka i tego jaką ma sytuację w domu. Bo jesli dziecko z natury jest
                      twarde wytrwałe ma poczucie własnej wartości-to nie złamie go nawet szkoła
                      masowa, zaczepki innych, przykre komenatrze. Z kolei gdy jednostka jest slaba
                      psychicznie taka szkoła -wg mnie podkreślam-może tylko zaszkodzic. Wazne by
                      była dobry start , właściwy pierwszy etap edukacji.

                      Rozmawiałam z wydziałem oświaty w naszym mieście o uzyskałam informacje że są
                      plany wdrożenia w zycie projektu wg ktorego dziecko niepełnosprawne mogłoby
                      chodzic do szkoły w jego rejonie, ponieważ kaza szkoła ma zostać przystosowana
                      do potrzeb dzieci niepełnosprawnych (niepelnosprawnych-ogólnie)
                      • gorgona_1 Re: gorgona_1 16.06.07, 10:24
                        Tak, psychika dziecka niepełnosprawnego jest najważniejsza, trzeba budować
                        przede wszystkim jego poczucie własnej wartości. I dlatego w każdym przypadku
                        szukać najlepszego rozwiązania.
                        Nie mam nic przeciwko szkołom integracyjnym. Powinny one moim zdaniem być coraz
                        powszechniejsze.
                        Ale obecnie.....
                        w szkole integracyjnej też mogą się zdarzyć przykre sytuacje, brak zrozumienia
                        i akceptacji.
                        Dziecko może źle się czuć, kiedy nie pójdzie do szkoły z sąsiadami, tylko
                        będzie wożone na drugi koniec miasta, albo ze wsi do jakiejś "szkoły
                        specjalnej". Może to oznaczać pewne wyizolowanie ze środowiska, bo w szkole
                        spędza się jednak mnóstwo czasu.
                        Trzeba wybrać to, co dla konkretnego dziecka jest najlepsze. A na razie
                        niezależnie od typu szkoły najwięcej jednak zależy od nauczycieli i w ogóle od
                        ludzi, na których się trafismile
                        • guderianka Re: gorgona_1 16.06.07, 11:08
                          święte słowa- należy patrzeć przedmiotowo a nie podmiotow

                          dlatego nie podoba mi się psioczenie na integrację bo coś tam komuś nie wyszło

                          moja córka nie może się doczekać aż pójdzie do szkoły i klasy integracyjnej -
                          radzi sobie w przedszkolu, ma przyjaciół ale również została kilka
                          razy "pobita" (skopana, popychana)-a w dodatku sprawcą czynności był właśnie
                          chłopak z drugiego bloku, z którym często przebywa na jednym podwórku

                          co da (tak mysle)-klasa integracyjna mojemu dziecku? po pierwsze-zajęcia na
                          parterze bez konieczności wchodzenia na piętro,po drugie-bezpośrednia obecność
                          toalety (tuż obok klasy) toalety zamykanej dla innych dzieci (zdrowych),
                          nauczyciela który pomoże dziecku się przebrac w razie "wpadki" (kupa w
                          majtkach) oraz gimanstykę indywidulną.
                          To było dla mnie najważniejsze

                          chciałabym jeszcze dodać że szkoda mi mam które nie radzą sobie z
                          niepełnosprawnością dziecka. za wszelką cenę usiułują wmówic sobie i innym że
                          mają dziecko zdrowe i takie same podczas gdy jest inaczej. z jednej strony mają
                          orzeczenie o niepełnosprawności i mają zasiłek a z drugiej cicho szaaaa-dziecko
                          jest zdrowe! albo rybka albo pipka-sory za kolokwializm ale taka jest prawda.
                          Dziecku jest potrzeba pełna akceptacja, musi wiedziec że mama go akcpetuje z
                          jego chorobą , że jej nie zaprzecza. Co będzie gdy własnie zaczną sie smiac
                          dzieci? Przezywac? Mama powie że nie wie czemu się śmieją,. "przeciez z tobą
                          synku wszystko jest w porzadku"?
                          Moja córka ma pełną świadomość swego stanu i ograniczen, gdy dzieci sie z niej
                          smiały i przezywały że chodzi jak kaczka mówiłam "kochanie, ty chodzisz jak
                          kaczuszka! tylko dzieci nie wiedzą że nie powinny tego na głos mówic ale takie
                          są dzieci, nie znają pewnych zasad kultury"
                          • gorgona_1 Re: gorgona_1 16.06.07, 11:33
                            >chciałabym jeszcze dodać że szkoda mi mam które nie radzą sobie z
                            >niepełnosprawnością dziecka. za wszelką cenę usiułują wmówic sobie i innym że
                            >mają dziecko zdrowe i takie same podczas gdy jest inaczej. z jednej strony
                            >mają
                            >orzeczenie o niepełnosprawności i mają zasiłek a z drugiej cicho szaaaa-
                            >dziecko
                            >jest zdrowe!

                            Bo mamy niepełnosprawnych dzieci to osobny problemsmile
                            Myślę, że bardzo wiele mam niepełnosprawnych dzieci mając zdrowe dziecko za nic
                            nie zgodziłoby się na umieszczenie chorego dziecka z ich zdrowym w klasie...
                            Bardzo często zdarza się, że matki dzieci niepełnosprawnych nie tolerują dzieci
                            z inną niepełnosprawnością....
                            Pewnie matkom też potrzebna jest pomoc w zaakceptowaniu sytuacji, a na pewno
                            potrzebna jest szeroko rozumiana integracja (nie tylko w szkole). Bo jeżeli
                            ktoś nie akceptuje niepełnosprawnych, jako dziecko wyśmiewał się z inaczej
                            poruszającego się kolegi, to jak ma zaakceptować własne niepełnosprawne dziecko?

                            Matki niepełnosprawnych dzieci są takie same jak inne (statystycznie), tylko
                            muszą sobie radzić (często same) z mnóstwem dodatkowych problemów. Bywa, że
                            dziecko niepełnosprawne nie jest jedynym poważnym problemem w ich życiu. I
                            czasem to wszystko jest za trudne...
                            • july.29 Re: gorgona_1 16.06.07, 12:01
                              gorgona_1 napisała:
                              > Bo mamy niepełnosprawnych dzieci to osobny problemsmile
                              > Myślę, że bardzo wiele mam niepełnosprawnych dzieci mając zdrowe dziecko za
                              nic
                              >
                              > nie zgodziłoby się na umieszczenie chorego dziecka z ich zdrowym w klasie...
                              > Bardzo często zdarza się, że matki dzieci niepełnosprawnych nie tolerują
                              dzieci
                              >
                              > z inną niepełnosprawnością....

                              -------
                              ale to Ty tak myślisz, czy jest to wynik jakichś badań? Chyba że obracasz się
                              rzeczywiście w masie matek niepełnosprawnych dzieci i wtedy masz przekrój ich
                              zachowań. Zresztą zdanie "bardzo często zdarza się" wskazuje właśnie na takie
                              masowe spotkania, czy mam rację?

                              j.
                              • gorgona_1 Re: gorgona_1 16.06.07, 12:11
                                Masz rację. Może źle się wyraziłam pisząc "bardzo często zdarza się",
                                wystarczyłoby "zdarza się"smile
                                • july.29 Re: gorgona_1 16.06.07, 12:15
                                  ok, dzięki. To zmienia postać rzeczy. Masz rację z tym, że matki dzieci
                                  niepełnosprawnych to po prostu zwykli ludzie, z ich wadami i zaletami, którym
                                  dołożono bagaż.

                                  j.
                              • guderianka july _29 16.06.07, 12:15
                                taki jest wynik badan

                                polecam lekturę M. Komorskiej "sytuacja dzieci i młodziezy niepełnposprawnej"
                                oraz
                                ksiązkę o syndromie wypalenia wśród matek dzieci niepełnosprawncyh-nie
                                pamietam autora ale jesli chcesz poszukam
                                • july.29 Re: july _29 16.06.07, 12:17
                                  dzięki, jeśli przy okazji dasz radę znaleźć autora, poproszę.

                                  pozdr.
                                  j.
                                  • guderianka Re: july _29 16.06.07, 13:38
                                    M. Dąbrowska : Zjawisko wypalenia wśród matek dzieci
                                    niepełnosprawnych, Kraków 2005
                                    • july.29 Re: july _29 16.06.07, 19:06
                                      dziękuję. Postaram się poszukać i zajrzeć. Może wtedy dam się przekonać.

                                      j.
                                      • guderianka Re: july _29 16.06.07, 19:15
                                        smile
                                        dodam tylko że mamy przechodzą wiele faz związanych z niepełnosprawnościa
                                        dziecka-począwszy od szoku, poprzez faze zaprzeczenia, faze lamentu, pozornego
                                        działaniu aż poprzez pogodzenie sie. nie znaczy to ze kazda mama przechodzi
                                        wszystkie fazy. niektóre zatrzymują sie na fazie lamentu lub zaprzeczenia
                                        • july.29 Re: july _29 16.06.07, 19:20
                                          guderianka napisała:

                                          > smile
                                          > dodam tylko że mamy przechodzą wiele faz związanych z niepełnosprawnościa
                                          > dziecka-począwszy od szoku, poprzez faze zaprzeczenia, faze lamentu,
                                          pozornego
                                          > działaniu ...
                                          --------
                                          ale jak rozumiem, jest tu miejsce też na rzeczywiste działanie? (niektóre wady
                                          wrodzone mogą być przecież znacznie korygowane, a wtedy sprawdzanie szans
                                          powodzenia operacji u lekarzy można nazwać działaniem faktycznym, a nie
                                          pozornym), do tego rehabilitację też wcisnęłabym do takiego działania.

                                          j.
                                          • guderianka Re: july _29 16.06.07, 19:24
                                            są różne formy działania
                                            są mamy które świetnie się odnadują w sytuacji, walczą, rehabilitują, kształcą
                                            w tym kierunku
                                            są mamy które negują występowanie choroby- nie wierzą w opinie lekarskie, robią
                                            wszystko po swojemu a nie wg zalecen, szkodzą
                                            są mamy , które nic nie robią...
                                            są też takie ktore częsciowo pogodziły sie z diagnozą ale nadal nie chcą
                                            zauwazyc że trzeba zrobic wiecej, zatrzymuja sie na pewnym etapie (np tylko
                                            rehabilitacja)- nie szukają nie drążą
                                            • july.29 Re: july _29 16.06.07, 19:33
                                              jakoś jestem przekonana, że wiele matek, w tym matek dzieci niepełnosprawnych,
                                              robi dla swoich dzieci to, co uważają za najlepsze dla dzieci (nie dla siebie).

                                              Czasem ludziom z boku wydaje się coś innego, czasem np. otoczenie nie chce
                                              uwierzyć, że przerwa w rehabilitacji jest dla dobra dziecka, a do tego
                                              potwierdzona opinią lekarza. Nie - oni wiedzą swoje i wpuszczają rodziców w
                                              kanał wyrzutów sumienia (że niby tacy kiepscy, bo nie interesują się dzieckiem,
                                              a lekarz, który wydał opinię o czasowym zaniechaniu rehabilitowania - jest wg
                                              tych osób po prostu złym lekarzem).

                                              Gdy rodzice są zbyt opiekuńczy - źle, gdy starają się być twardzi dla dziecka -
                                              są nieczuli. Mam wrażenie, że oceniać działania rodziców w stosunku do dzieci
                                              mają prawo tak naprawdę tylko one (np. gdy dorosną), reszta osób widzi czasem
                                              jedynie jakieś fragmenty sytuacji + zbyt chętnie ocenia zachowanie takich
                                              rodziców.

                                              Widziałam matki, które wg moich zasad - powinny być za życia aniołami, dlatego
                                              może nie pasuje mi zbytnio określanie działań rodziców dzieci niepełn. wg faz.
                                              Życie jest troszkę bardziej skomplikowane i nie da się tak łatwo opisać (moim
                                              zdaniem).

                                              pozdrawiam,
                                              j.
                                              • guderianka Re: july _29 16.06.07, 19:39
                                                Mam wrażenie, że oceniać działania rodziców w stosunku do dzieci
                                                > mają prawo tak naprawdę tylko one (np. gdy dorosną), reszta osób widzi czasem
                                                > jedynie jakieś fragmenty sytuacji + zbyt chętnie ocenia zachowanie takich
                                                > rodziców.

                                                całkowicie się z tobą zgadzam

                                                nie umniejszam roli rodziców. chcę tylko pokazac ze tak wiele zwraca sie uwagi
                                                na dzieci niepełnosprawne (dorosłych)-a nie ma pomocy dla ich rodzicow. pomocy
                                                psychologów, pedagogów, kogoś kto by wiedział dlaczego tak a nie inaczej
                                                zachowuje sie mama.

                                                Widziałam matki, które wg moich zasad - powinny być za życia aniołami, dlatego
                                                > może nie pasuje mi zbytnio określanie działań rodziców dzieci niepełn. wg
                                                faz.
                                                > Życie jest troszkę bardziej skomplikowane i nie da się tak łatwo opisać (moim
                                                > zdaniem

                                                anioł też człowiek. to takie samy fazy jak fazy np. po narodzinach dziecka czy
                                                śmierci . też jest szok (pozytywny i bolesny), faza pozornej akceptacji,
                                                buntu , pogodzenia sie. te fazy to nic złego smile
                                                • gorgona_1 Re: july _29 17.06.07, 09:56
                                                  Te matki są przede wszystkim OCENIANE.
                                                  Zawsze można podejrzewać, że dziecko jest niepełnosprawne z ich winy.
                                                  Zawsze można uważać, że dziecko rozwijałoby się lepiej, gdyby nie błędy matkismile

                                                  A są kobiety, które po prostu starają się racjonalnie dziełać dla dobra swojego
                                                  dziecka i całej swojej rodziny. Chcą stworzyć szczęśliwą rodzinę z
                                                  niepełnosprawnym dzieckiem, nie zapominając o swoich zdrowych dzieciach. I im
                                                  się to udaje niezależnie od faz. Ale czasem potrzebują pomocy jak wszyscy
                                                  ludzie realizujący trudne celesmile
                                                  • guderianka Re: july _29 17.06.07, 10:44
                                                    ja jeszcze nie spotkałam sie z OCENĄ z żadnej strony. Kto je ocenia? Znasz
                                                    takie przypadki?
                                                  • gorgona_1 Re: july _29 17.06.07, 11:08
                                                    Nie mam na myśli jakiejś oceny formalnej.
                                                    Ale nigdy nie słyszałaś, że któras matka jest nadopiekuńcza/ poświęca dziecku
                                                    za mało czasu/ za mało pracuje z dzieckiem/ przeciąża dziecko rehabilitacją/
                                                    biega od specjalisty do specjalisty/ nie korzysta z pomocy fachowców/ problemy
                                                    dziecka wynikają z sytuacji domowej/ dziecko byłoby bardziej samodzielne, gdyby
                                                    matka go nie wyręczała/powinna posłać dziecko do innej szkoły/nie pracuje i
                                                    wyciaga rękę po pomoc zasłaniając się dzieckiem/"ucieka" w pracę, żeby nie
                                                    zajmować się dzieckiem itp.?smile
                                                  • guderianka Re: july _29 17.06.07, 11:25
                                                    ano nie słyszałam smile
                                                    ale ..wszystko przede mną co nie ?wink
                            • guderianka Re: gorgona_1 16.06.07, 12:14
                              samo sedno!
                  • monia145 Re: verdano 16.06.07, 10:10
                    Dokładnie.
                    Mądrze pomyślana i stosowana integracja( a raczej "właczanie", jak to mówi się
                    na zachodzie) to proces, który obejmuje dwie strony i obydwie powinny mieć z
                    tego wymierne korzyści. Dziecko niepełnosprawne nie może czuc się pod presją
                    nadążenia za rówieśnikami z tego tylko powodu, że znalazło się w szkole
                    masowej. Musi iść własnym rytmem, czesto takim, jaki wymusza jego
                    niepełnosprawność. Dlatego zatrudniani są pedagodzy specjalni. Nie po to, aby
                    wyręczać panią i dziecko- tylko aby przygotować indywidualny program nauczania
                    dla tego dziecka i go stosować. Tego wymaga dziecko głuche, słabowidzące,
                    niepełnosprawne inetelektualnie w stospniu lekkim- inaczej nie da sobie rady,
                    bo nauczycielka po prostu nie ma czasu, przy dzisiejeszych przeładowanych
                    programach, aby podporządkować tok lekcji dziecku niepełnosprawnemu.
                    I nie oburzajmy się na taki stan rzeczy.
            • igge Re: Integracja po polsku to brak integracji 16.06.07, 00:14
              Aha, jeszcze chciałam dodać, że w świetnym integracyjnym przedszkolu do którego
              moja córka chodziła (Warszawa, na ul Pancera)absolutnie o nic nie musiałam
              walczyć, panie mimo kolejnej ponad miesięcznej nieobecności (spowodowanej
              turnusami rehab) córki - nie wykluczyły jej z żadnego tańca będącego częścią
              występu na koniec roku. A przecież nie miała możliwości uczestniczyć w
              większości prób. Jedna z wychowawczyń ofiarnie zasapana odtańczyła polkę w
              parze z małą. (A właśnie polki nie pozwalają jej tańczyć w szkole - bo się "nie
              da")Moja córka wie, że chodzi, tańczy "inaczej", nie umie biegać, skakać,
              ciągle się przewraca, traci równowagę ale ma też przekonanie (krytykowane w
              szkole integracyjnej), że we wszystkim może uczestniczyć (na swój własny
              sposób), że wszystko jest możliwe. W przedszkolu wszystkie jej panie rozumiały
              to jakby same z siebie i nigdy przenigdy mała nie wróciła z niego z płaczem.
              Naiwnie myślałam, że w szkole będzie tak samo...Aha Widziałam dyskotekę
              dzieciaków na wózkach inwalidzkich, o kulach, totalnie nie ruszających się
              (niektóre porozumiewały się tylko mruganiem powiek)i one też super tasńczyły i
              świetnie się bawiły, więc myślę, że w szkole mojej córki brakuje chęci po
              prostu albo zrozumienia...
              • igge Re: Do Verdany 16.06.07, 00:16
                Dokładnie o to mi chodzi smile
              • maja111 iggi 16.06.07, 10:24
                Uzasadniali to tym, że źle zniósłby tzrzy non stop z klasą. To nic, że jeździł
                na kolonie, gzie z dziećmi musiał być dni 14.
                Tak jak Ty walczymy (właściwie walczyliśmy, bo właśnie szkołę kończy) głównie z
                wykluczeniem. Bo mi nie chodzi o to, żeby moje dziecko było traktowane w sposób
                wyjatkowy, chcę żeby go traktowano TAK SAMO jak zdrowe dzieci.

                I wiesz, zawsze, kiedy coś złego się działo, rozmawialiśmy z nim kryjac szkołę.
                Tym razem powiedzieliśmy mu, że była to decyzja wychowawczyni. I nie potrafił
                zrozumieć, szczególnie tego, że pozbawia go wycieczki mówiąc, że to dla jego dobra.
                Tak naprawdę myślę, że chodziło o to, że zdarzały się akty przemocy wobec mojego
                syna - dawno, ale były i chciała pozbyc sie problemu.
                • igge Do maja 111 i innych mam 16.06.07, 19:48
                  Serdeczne pozdr dla Was i dzieciaków. Czasami czuję się strasznie samotna
                  (inna?) i wydaje mi się, że tylko moje dziecko napotyka codziennie kolejne
                  bariery i musi znosić tonę przykrości, które zupełnie nie zdarzają się
                  zwyczajnym dzieciom w jej wieku, więc kiedy czytam Wasze posty zalewa mnie fala
                  czułości i sympatii dla waszych dzieciaków i rodzin w podobnej do naszej
                  sytuacji. Czasami nawet najlepsza przyjaciółka nie potrafi zrozumieć jak bardzo
                  nasze życie zmieniło się po przedwczesnych narodzinach córeczki i nawet u niej
                  w domu podczas zabawy naszych dzieci zdarzają się raniące słowa i zachowania
                  (wśród zaprzyjaźnionych przecież malców)
          • guderianka neoaferatu 16.06.07, 09:40
            straszne to co piszesz ;/ i bardzo smutne. ja mieszkam w o wiele mniejszym od
            wrocławia mieście-szczecin- i nie zauważyła większych problemów ze strony
            placowek . Jak myslisz z czego to może wynikać?

            co jest twoim dzieciaczkom?
    • luxure A ja nie o integracji tylko o postawie... 16.06.07, 08:50
      Przeczytałam cały wątek, wypowiadało sie kilka mam mających dzieci
      niepełnosprawne, w sposób konkretny, mądry, spokojny bez ciągłych pretensji i
      atakowania. Ciebie natomiast każdy post nie po Twojej myśli "powalał na kolana".
      Nie widzisz że to Ty masz problem z przyjęciem pewnych zasad? Że to Ty masz
      postawę roszczeniową i nieprzyjemny sposób odnoszenia sie do innych? Jak
      pierwszy lepszy urzędnik może nie reagować na Twój widok " oooo jeeeezu znowu
      przyszła..."? Powiedz mi jak???? Bo sądząc z Twojego tonu to KAŻDY by tak
      zareagował, bo po prostu w ludzkiej naturze jest unikanie ludzi agresywnych i
      nieprzyjemnych a Ty niestety taka właśnie jesteś. Jak zmienisz swoją postawę i
      nastawienie do ludzi i świata to zobaczysz że wcale nie jest taki zły. Świat
      jest zły dla złych ludzi. Taka prawda.
      • magdalenkaaa78 Re: A ja nie o integracji tylko o postawie... 16.06.07, 13:39
        Widzisz, jakoś się nie poczuwam do tych "pretensji"

        Post napisałam zaraz po tym, jak miałam nieprzyjemną rozmowę z panią kurator z
        Kuratorium Oświaty. Nigdzie nie jest napisane, że post nie może być
        emocjonalny ;p
        Co do postawy roszczeniowej to nawet nie chce mi się wypowiadać. Poza tym... to
        TY tak reagujesz - agresją na moją, jakoby, agresję. I nie pouczaj mnie, raczej
        skup się na sobie.
        • neoaferatu Re: A ja nie o integracji tylko o postawie... 16.06.07, 15:36
          Jeżeli odmawiają naszym dzieciom bardziej czy mniej chorym należnych im praw to
          każdy rodzic ma prawo poczuć się dotknięty i rozgniewany. Moi synkowie nie
          zostali wyrzuceni akurat ze zwykłego przedszkola i nikt nie robił tam problemu,
          choć kadra była zupełnie niewykwalifikowana i kompletnie "nieprzygotowana".
          Kiedy powiedziałam kierowniczce ze prznoszę synków do żłobka integracyjnego
          wcale sie nie spieszyła z wypisem. Potem do tego przedszkola chodziła moja
          zdrowa córeczka a niedługo pójdzie kolejny synek. I dla zdrowych i dla chorych
          dzieci to przedszkole ma jednakową twarz ciepłej normalnej wychowawczyni i
          opiekunki.
          Integracja to normalne życie dziecka chorego obok zdrowego. Ja nigdy nie
          ukrywałam że moje chore dzieci są zdrowe i one były przyjmowane do trzech
          placówek jako chore i wyrzucane z nich jako chore. Wyrzucono je z integracyjnego
          przedszkola, a ze zwykłego nie. I to zwykłe właśnie było normalne. Dziecko chore
          powinno uczestniczyc w życiu społecznym o ile tylko jest to możliwe a nie
          powinno być izolowane w domu (wielu rodziców jest zmuszanych do przyjecia dla
          dziecka nauczania indywidualnego) czy pod byle pretekstem zamykane w getcie
          czyli wśród podobnych tylko dzieci. Natomiast co do specyfiki dzieci chorych na
          autyzm, one nie powinny przebywać razem bo błyskawicznie ucza się od siebie
          stereotypii i rytualnych nieprawidłowych zachowań. To zjawisko niepożadanego
          naśladownictwa jest bardzo typowe dla tych dzieci ,dlatego też sa one
          rozdzielane do różnych grup. Tak postępowano z moimi synkami zgodnie z logika i
          naukowymi badaniami.
    • anna.m.nowak Re: Integracja po polsku 16.06.07, 16:40
      W Polsce nie mamy integracji. To jest tylko szumne słowo.
      • fogito Re:" Integracja" po polsku 16.06.07, 17:23
        Jak czytam niektore wypowiedzi to mysle, ze najgorsza niepelnosprawnoscia
        czlowieka jest glupota.
        Trudno wymagac od dzieci tolerancji i zrozumienia, jesli brak jej wsrod
        doroslych. Moj 3,5 letni synek ma niedosluch i nosi aparaty na uszach. Nie ma i
        nie bedzie mial orzeczenia o niepelnosprawosci. Chodzi do przedszkola
        angielskiego i juz mowi w dwoch jezykach. Wielu jego dobrze slyszacych
        rowiesnikow mowi gorzej w jednym jezyku... wiec kto tu jest niepelnosprawny.
        • gofer73 Re:" Integracja" po polsku 16.06.07, 21:55
          Bardzo wiele mówi się w tym wątku o integracji w róznego rodzaju
          placówkach....a jak my przygotowujemy nasze dzieci do tego tematu w domach? Z
          domu właśnie wynosimy najważniejsze cechy: cierpliwość, zrozumienie i
          TOLERANCJĘ. Ile mam rozmawiało o integracji i niepełnosprawności ze swoimi
          dziećmi? Założę się, że niewiele... Ja sama dopóki nie urodziłam
          niepełnosprawnego dziecka niezbyt często poruszałam ten temat ze starszym
          synem. Jeśli społeczeństwo będzie przygotowane mentalnie, co spowoduje
          zrozumienie potrzeb osób niepełnosprawnych to dopiero wszelkie działania
          integracyjne zaczną przynosić w Polsce efekty. Teraz integracja bardziej
          przypomina mi wspomnianego tu murzyna w gronie białych.
          Bo prawdziwa integracja będzie w tedy, gdy nie będzie trzeba o niej mówić smile
          • guderianka Re:" Integracja" po polsku 16.06.07, 22:37
            oj gofer- dużo wody chyba uplynie nim do tego dojdzie crying
            • gofer73 Re:" Integracja" po polsku 16.06.07, 22:49
              to utopia wiem smile ale np w USA dzieciaki z SMA 1 na które choruje mój Precel
              chodzą na lekcje wf (u nas w większości przypadków siedzą w domach zdane tylko
              na rodziców). Da się?
              • guderianka Re:" Integracja" po polsku 16.06.07, 23:03
                gofer-wiem ze dzieci chore na SMA mają wielokroć problemy i z oddychaniem i
                przełykaniem , poruszaniem-w jakim stanie jest twój syn? sory za laickie
                pytanie ale nie znam nikogo chorego na tę chorobę

                czy nie chodzenie na lekcję wf wynika z tego iż dziecko wymaga dodatkowej
                opieki, czasu , umiejętności itp. czy też szkoła boi się odpowiedzialności ?
                • gofer73 Re:" Integracja" po polsku 16.06.07, 23:17
                  Mój syn ma wszystkie powyższe problemy, naszego kraju narazie nie stać aby
                  zapewnić takim dzieciom bezpieczenstwo w szkole nawet integracyjnej..... Wiem
                  natomiast, że w Warszawie są już takie przedszkola (choć np umiejętność
                  odessania takiego dziecka przez przedszkolankę jest przez nią osiągnięta z jej
                  własnej inicjatywy a nie np w wyniku odpowiedniego szkolenia). Ale ważne jest
                  też podejscie (rownież i rodzców) - dzieci w USA z SMA1 jeżdzą na wycieczki do
                  Disneylandu, chodzą na zakupy do centrow handlowych, spotykają się, wychodzą na
                  ulicę.... Ja nie widziałam jeszcze w Warszawie niepełnosprawnego dziecka pod
                  respitatorem na ulicy. Poza moim własnym smile
                  • guderianka Re:" Integracja" po polsku 17.06.07, 10:46
                    nie ma co porownywać polsi do słynnego ÓSA
                    ale może warto wychodzić z dzieckiem tak jak ty i przecierać szlaki?wink
                    powodzenia!
            • ewakop01 Re:" Integracja" po polsku 16.06.07, 22:55
              tez tak uważam, dzieci są niepełnosprawne na tyle na ile im pozwalamy, co do
              integracji to spójzmy na to szerzej, gdyby klasy integracyjne były w szkole
              najbliższej, czyli w rejonie to dzieci integrowalyby się w szkole i na podworku,
              w miarę możliwości, kazda szkoła integracyjna jest z zasady gettem bo jest
              wydzielona, integrując się z dziecmi z podwórka możemy myśleć o przyszłości,
              integracji w miwjscu zamieszkania, ja nie mam nic przeciwko szkołom specjalnym,
              gdyby byly one przystosowane do naszych dzieci ale niestety są tam dzieci z
              rodzin patologicznych nie koniecznie z orzeczeniami lub z bardzo naciągniętymi
              dysfunkcjami, bo podręczniki są za darmo no i należy sie duzo więcej
              • gorgona_1 Re:" Integracja" po polsku 17.06.07, 11:18
                Właśnie! I integracja dziecka jest nie tylko zadaniem szkoły, ale także
                rodziców.
                Trzeba z nim wychodzić, trzeba przyzwyczaić do niego otoczenie, trzeba nauczyć
                kontaktu i dziecko, i inne dzieci, i dorosłych. Ludzie muszą coś wiedzieć, żeby
                zrozumieć i zaakceptować. Muszą takie osoby widywać, żeby żeby móc normalnie na
                nie patrzeć.
                Ciekawe czemu tyle oporów budzą szkoły specjalne, a większość akceptuje imprezy
                dla biednych niepełnosprawnych dzieci. Nauczanie czasem wymaga specjalnego
                podejścia i metod, ale na festynie, przedstawieniu, koncercie mogliby się
                spotkać wszyscy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka