Jakieś mam takie smutne refleksje...
Wyprowadziliśmy się z miasta (fajnej dzielnicy, fajnego mieszkanka- no ale
mieszkanka) na wieś (do fajnego domu, koła ślicznego lasu, cichutko).
Od dwóch dni siedzę i szperam w necie aby znaleść - basen, jazdę
konną,języki, szkołę no takie tam pierdoły

No wiem, że do kina, teatru, wystawy, festyny, lekarzy specjalistów będziemy
jeździć do W-wy jak zawsze, przecież to tylko niecałe 20km ale myślałam że
wszystko inne będzie tam.
Ale to jakaś przepaść. Chyba nie zdawałam sobie z tego sprawy...
A już podłamałam się gdy odwiedziłam 3 szkoły podstawowe (zespoły szkół dodam
gdzie uczy się dziecko od 3 do 15 lat)...br...
Mam nadzieję że jak pojezdze, poszperam bardziej, popytam ludzi to jakoś
zaswieci sloneczko.
Pocieszcie jakos...