morgen_stern
19.06.07, 13:06
Zainspirowała mnie wypowiedź Machulskiego na gazecie.
Pewnie większość z was ogląda i ściąga "piraty" i nie widzi w tym nic złego.
Podejrzewam, że należę do mniejszości. Kurczę, nawet kiedy nie miałam kasy to
brzydziłam się piractwem. Kiedy słyszę od znajomego, że właśnie obejrzał
film, który wchodzi dopiero do kin, flaki mi się wywracają. Przecież to
normalne złodziejstwo jest.
Najczęstszy przytaczany argument to ceny filmów i biletów do kina. Ciekawe,
że w moim otoczeniu często mówią to osoby, które bynajmniej nie zaciskają
pasa, ciekawe bardzo... Ściągają filmy z sieci i oglądają je potem na swojej
wypasionej plazmie (nikomu tej plazmy nie zazdroszczę, bo zaraz pewnie padnie
taki tekst).
Inny argument, że niby tacy z nich miłośnicy kina. Taaa. Ściągają te filmy
jak leci, bez żadnej metody, najważniejsze, że nowość, a on może w
towarzystwie się pochwalić, że "już widział".
Wysoka cena DVD czy biletów do kina to inna sprawa, ale czy idziecie do
sklepu i kradniecie nowy model telewizora, bo was na niego nie stać? Nie, bo
to dużo trudniejsze, prawda? A poza tym to złodzieje kradną, a ja tylko sobie
filmik ściągnę..
Nabuzowana dziś jestem ogólnie, ale ten temat zawsze mnie wkurza. Podwójna
moralność. Za to jesteśmy w ścisłej czołówce "pirackich" państw, może to dla
niekórych powód do dumy..