Dodaj do ulubionych

Zionę jadem

11.07.07, 08:27
na znajomości, kumoterstwo, wzajemne obsadzanie się na stołkach. Nie liczy
się profesjonalizm, umiejętności, wykształcenie, najważniejsze, czy ,,ma się
plecy". Tak wynika z moich, prawie 10-letnich obserwacji. Ręce opadają, tracę
nadzieję na to,że mogę zmienić pracę, polegając tylko na swoich
umiejętnościach, uczciwie. Tak jest przynajmniej w małych miasteczkach. Czuję
się bezsilna i nic nie warta.
Obserwuj wątek
    • chipsi Re: Zionę jadem 11.07.07, 08:37
      Ot, taka nasza polityka PRORODZINNA.
    • soemi Re: Zionę jadem 11.07.07, 08:39
      Mój mąż "pieszczotliwie" zwraca się do mnie żmijo plująca jadem.
    • anngal Re: Zionę jadem 11.07.07, 18:13
      Czy Was to nie denerwuje? Czy ja jestem przewrażliwiona? Przyzwyczaiłyście się
      do takiej sytuacji, bo ja próbuję, chciałabym umieć to olewać, ale mi się nie
      udaje
    • oxygen100 Re: Zionę jadem 11.07.07, 18:30
      a ja mam inne obserwacje. odpowiadanie na ogloszenia jest gowno warte. Zeby
      dostac prace, musza cie znac i cenic. I trzeba tos obie dokladnie wypracowac
      wychodzic i obgadac. Cv chocby nie wiem jak bylo boskie idzie sie......
      • anngal Re: Zionę jadem 11.07.07, 18:50
        W mojej aktualnej pracy są ludzie od czarnej roboty i tacy, co ,,uśmiechają
        się" do szefa i nic nie robią albo prawie nic, ale mają za to więcej kasy.
        Szukając innej pracy, złozyłam CV osobiście w kilku miejscach, rozmawiałam i
        właśnie okazało się, że sa tam juz osoby ,,ustawione". Po co więc się wysilać?
        Chyba dla idei. Robię to, ale mam chwile zwątpienia. Pozdrawiam
    • maga202 Re: Zionę jadem 11.07.07, 21:14
      Ja właśnie dostałam pracę, dodam że dobrą i dobrze płatną. A jak ją dostałam? Oczywiście że po znajomości, inaczej się nie da, tylko że ja jestem pewna że sobie poradzę w tej pracy doskonale. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że na teren, w którym obecnie przebywam, przybyłam 8 lat temu i sama sobie te znajomości wypracowałam (uczciwie, nie taak jak w Samoobronie). Rodziców i całą rodzinę mam 500km stąd i nikt mi nie pomógł.
      Każdy ma swoje pomysły na życie.
    • mamakrzysia4 Re: Zionę jadem 11.07.07, 21:19
      w dużych też tak jest
    • anik801 Re: Zionę jadem 11.07.07, 21:20
      Tak było jest i będzie niestety!Czasem nie mogę się nadziwić,że ktoś o bardzo
      niskim wykształceniu,niezbyt dobrze prezentujący się ma fajną i popłatną pracę.
      A potem się dowiaduję,że to dzięki teściowi.I nie wierzę,że mam szansę na
      dostanie dobrej pracy.Choćbym skończyła pięć kierunków studiów to bez
      znajomośći nie mam szans(przynajmniej w moich stronach).
    • anngal Re: Zionę jadem 11.07.07, 21:47
      a ja jeszcze do niedawna wierzyłam, że można do czegoś dojść tylko dzięki swoim
      umiejętnościom, wykształceniu, solidności. Dlatego czasami zastanawiam się, czy
      sensowne jest naganianie moich dzieci do nauki. Dobrze się uczyłam i co z tego
      mam? Kupę kredytów.
    • anik801 Re: Zionę jadem 12.07.07, 09:01
      Siostra mojego brata przez rok szukała pracy-i nic.Więc w końcu jej matka nie
      wytrzymała i zaczęła dzwonić po znajomych(a ci znajomi do swoich znajomych)i
      praca od razu się znalazła!Ja złożyłam podanie o pracę w marcu.Powiedzieli,że
      jak będą coś mieli to zadzwonią.Oczywiście zero telefonów.A teraz drogą
      pantoflową dowiedziałam się,że mieli 3 miejsca.I o tych miejscach powiadomili
      nie ludzi,którzy złożyli podania.Powiadomili wójtową,że jak kogoś ma to przyjmą.
      I takie jest życie w tym kraju!
      • twojasasiadka Re: Zionę jadem 12.07.07, 09:44
        a kogo byś zatrudniła będąc pracodawcą?
        -koleżankę czy osobę "z ulicy"?
        ja wolałabym znajomą, nawet jeśli musiałabym ją przyuczać (a osoba "z ulicy"
        miałaby dobre kwalifikacje)-zwłaszcza jeśli stanowisko pracy wiązałoby się z
        dostępem do pieniędzy itp itd.
        • anik801 Re: Zionę jadem 12.07.07, 17:15
          ale oni nie zatrudnili swoich znajomych.Poinformowali o tym wójtową,żeby ona
          wsadziła swoich.Wiadomo,że to są układy i tyle.Oni dziś coś dla wójtowej,ona
          dla nich coś jutro.Proste!
      • anngal Re: Zionę jadem 12.07.07, 11:09
        Zgadzam się z Tobą. Wójt , wójtowa, sekretarz miasta, burmistrz itd. Ręka rękę
        myje. Trzeba walić głową w mur
    • tp2610 Re: Zionę jadem 12.07.07, 11:15
      Przeczytałam "żonę zjadłem"!!!

      A jeśli chodzi o temat, to moja obserwacja to potwierdza, znam kilka osób
      pracujących w urzędach, sądzię, ZUSie i nikt nie dostał pracy "normalnie". Z
      opowieści wiem ze faktycznie nie liczą sie umiejętności-cóż.
    • bea.bea Re: Zionę jadem 12.07.07, 11:38
      nie dziwie sie tobie....i jest to bardzo niesprawiedliwe, gdy ogłasza sie nabór
      do jakiejs firmy na jakies stanowiskoi stawia sie przed kandydatami ogromne
      wymagania....a i tak przyjmuja osobenie majaca zielonego pojecia o pracy...bo
      tak naprawde ten nabór był pod nia ustawiony....
      mam znajomych w dużym urzędzie w moim miescie...i niestety tak jest...
      wciąz tak jest...choc podobno miało coś sie zmienić...
    • karambol45 Re: Zionę jadem 12.07.07, 11:44
      a ja jestem pracodawcą i wolę kogoś obcego zatrudnić niż znajomego , bo od
      obcego łatwiej jest mi poprzeczkę podnieść a znajomy a to zaraz poskarży się
      cioci , czy wujkowi że mu tu za ciężko albo że coś wymagają od niego a tak to
      gra w otwarte karty
      • bea.bea Re: Zionę jadem 12.07.07, 11:50
        wiesz mysle, ze w małych firmach tak jest jak piszesz...chyba że jest to firma
        rodzinna , ale wtedy ogranicza sie tylko do żony, męza i dzieci....bo juz bracia
        czy kuzyni ...to jak piszesz..smile wiem po sobie ( jako pracodawca rowniez)...
        ale w duzuch molochach rodzina , czy znajomi sa tak rozprodzeni, ze czasem na
        korytarzu sie nie spotykaja...
        zastanawia mnie tylko po co cała szopka z rekrutacją, po co robic innym nadzieje
        skoro i tak pania, czy pana X przyjma
    • l.e.a Re: Zionę jadem 12.07.07, 17:21
      też jestem z małego miasteczka i niestety widzę jak to jest... pracy nie ma,
      pieniędzy nie ma ale dla córki, syna, kuzynki praca jest i 2x wyższa pensja +
      premia
    • anik801 Re: Zionę jadem 12.07.07, 17:21
      To jest naprawdę przykre!Bardzo chciałabym pracować w DPS-ie.W pobliskim
      mieście jest DPS.Niestety nikt bez znajomości nie ma tam czego szukać.Mam
      koleżanki z naprawdę świetnym wykształcenie.Starały się tam o pracę i nic.A
      dziewczynę po zwykłej 2 letniej policealnej przyjęli od razu.Dlaczego?Jej
      mamusia zna kogo trzeba.I wyć się człowiekowi chce.I tak sobie czasem myślę,że
      studiuję to chyba tylko dla siebie.Bo żeby dostać pracę to nie studia mi są
      potrzebne,a dobre plecy!
      • anngal Re: Zionę jadem 12.07.07, 17:51
        Pracuję w szkole. Mam skończone dwa kierunki. Nie jestem alfą i omegą, ale
        wszystko co zdobyłam, to swoją pracą. Ciężką. Rodzice nigdy nie dawali na
        korepetycje, często brakowało nawet książek, bo wtedy nie mozna było dostać.
        Jakoś musiałam sobie radzić. I radziłam. Teraz chciałabym pracować bliżej
        miejsca zamieszkania, ale niestety nie mam znajomości, a wiem kto pracuje w
        miejscowych szkołach. Dwie z tych osób znam dobrze, podobnie ich pracę. O mojej
        mogę powiedzieć, że nigdy nie przejdę obok ucznia obojętnie, dobrze tłumaczę
        / z opinii rodziców/. Jestem odpowiedzialna. Przykro mi, że to wszystko teraz
        tak mało się liczy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka