Dodaj do ulubionych

złe emocje

23.06.03, 09:32
drogie emamy
wczoraj zrobiłam coś strasznego, wróciliśmy z synkiem od dziadków, tradycyjny
rytuał, kąpiel, czytanie książeczek, później spanie. No własnie synek nie
chciał zasnąć, poszedł spać później. powiedziałam coś okropnego, że Go oddam
(myślę, że zrozumiał, ma 18 m-cy), Boże, poszedł spać tylko godzinkę później.
Jak radzicie sobie ze złymi emocjami, zdarzyło mi się to dopiero pierwszy
raz, ale żeby aż tak zareagować. Bardzo kocham synka. Co robić, jak walczyć
ze sobą?
Pozdrawiam, rozdarta Ania
Obserwuj wątek
    • joa_boa Re: złe emocje 23.06.03, 10:04
      Walczę ze swoimi napadmi złości i złego humoru od ok. 15 lat. Od 2 - 3 lat - z
      pewnym skutkiem. Przez lata myślałam - mam prawo się złościć, bo jestem
      zmęczona, mąż mi nie pomaga, nie mam samochodu, mało zarabiam, itp. itd. Ale to
      nieprawda. Nie mam prawa wyżywać sie na dzieciach, na kimkolwiek. Jestem
      odpowiedzialna za swoje zachowanie i nikt, ani nic mnie z tej odpowiedzialności
      nie zwalnia. łatwiej pomyśleć trudniej zrobić. Czytałam i czytam sporo
      profesjonalnej literarury dotyczącej pracy z emocjami i jak dotąd najbardziej
      sensowne wydaje mi sie podejście nie tyle psychoterapeutyczne co duchowe - w
      ujęciu praktyki zen. Gniew, złość traktuje się w buddyźmie zen jako złe emocje,
      przysparzajace cierpienia - sposobem na ich okiełznanie jest medytacja,
      oddychanie. Przyznam, że bardzo trudno jest mi się zmobilizoać do
      systematycznej praktyki. Ale to działa. A co ze złością z przeszłości - mam
      poczucie winy. Ale poczucie winy bez konkretnej zmiany w teraźniejszości jest
      bezużyteczne. Staram się codziennie (z różnym skutkiem) być świdoma swoich
      emocji i nie pozwalać, by złość, wściekłość zaćmiły mi umysł i serce.
      • adzia_a Re: złe emocje 23.06.03, 10:37
        Ja przyjęłam naczelną zasadę, żeby nie wyładowywać się na żywych organizmach ;-
        ) Można pogryźć prześcieradło, albo rzucić czymś w coś, to pomaga.

        Teraz jestem w ciąży i ostatnio krucho było z moimi nerwami, mąż ze dwa razy
        osłupiał widząc, jak na niego dziko wrzeszczałam, żeby dwadzieścia sekund
        później zalać się łzami.

        Na przedmiotach, Pyza, na przedmiotach się wyżywaj. Serio, to działa wink
        • pyza15 Re: złe emocje 23.06.03, 10:46
          Jesteście wspaniałe, dziękuję za radę, nie wiedziałam, nie znałam siebie od tej
          strony. Postaram się, na pewno będę nad sobą pracować. Ale nadal jestem
          przerażona. Przecież to drobiazg, boję się swojej reakcji w przypadku
          poważniejszych problemów. Czy pomoże wyżywanie się na przedmiotach, przecież
          dziecko to widzi (lub usłyszy). STRASZNE
          Czsami tak ciężko jest się wyciszyć wewnętrznie, uspokoić.
          Pozdrawiam
          • wiolontela Re: złe emocje 29.06.03, 08:08
            Pyzo, nie sztuka wychowac dziecko pod kloszem i chowac sie przed nim ze swoimi
            reakcjami. Sztuka to pokazac mu jak sobie radzic w kazdej sytuacji. To, ze
            twoje malenstwo bedzie widziało zła mame to nie grzech. Ono tez sie złosci.
            Naprawde lepiej jak sie nauczy, ze w chwili gniewu lepiej kopnac kanape niz
            mame i sie wyładowac.

            Ja reaguje róznie. Czasem wrzeszcze na dziewczyny, jak sie potem zastanowic,
            Bogu ducha winne, czasem spiewac zaczynam na cły głos a czasem rzucam czym
            popadnie i gdzie popadnie. I co zauwazyłam. Odkad mniej frustracji wyładowuje
            na dzieciach, odtad one tez inaczej inaczej radza sobie ze złoscia. Kamila
            (prawie 2 lata) rzuca zabawkami i tupie (a wczesniej rzucała sie na siostre
            lub na mnie) Kinga (prawie 5 lat)...spiewac zaczyna w niebogłosy jakies
            koszmarne w tresci, wymyslone piosenki, albo robi to co młodsza siostra. A te
            piosenki...jak słucham to mi sie włos na głowie jezy. Ale uspokajaja sie
            szybko, bardzo szybko, o wiele szybciej niz wczesniej gdy ich agresja w
            chwilach złosci była skierowana do zywej osoby. Tak, jak by miały poczucie
            winy, ze kogos krzywdza swoim zachowaniem. Nie wiem czy to jest dobre. Okaze
            sie za lat kilka. Wiem, ze lepsze, niz gdybysmy wrzeszczały na siebie nawzajem
            i mowiły sobie przykre słowa.
            Na razie sie ciesze, bo widze, ze corcie choc małe, umieja sobie dawac rade ze
            swoimi emocjami, rozumieja je i czesto, juz po wybuchu złosci opowiadaja mi
            (znaczy tylko starsza) co je zdenerwowało, dlaczego, czemu tak zareagowały
            (czyli, ni mniej ni wiecej, znów powtarzaja zachowanie mamy). Na razie jest
            oki, ale ile musialam walczyc, zeby nauczyc sie tak własnie reagowac...

            Pozdrawiam

            Wiola/mama Kingusi, Kamilki i brzusia (13 tydzien)
        • grzalka Re: złe emocje 23.06.03, 10:49
          Oj, ja też walczę ze złymi emocjami, a sporo ich mam. Ja się staram wyszaleć
          fizycznie- rower, bieganie, aerobic. Jak czuję, że wszystko się we mnie gotuje,
          to idę sobie pobiegać, wtedy adrenalina mi spada. A jak jestem w domu to
          chociaż sobie poskaczę. Lata praktyki nauczyły mnie rozpoznawać "stan
          naładowania" i jego rzeczywistą (?) przyczynę, bo to na pewno nie Twój synek i
          jego przedłużające się "niepójście spać" było przyczyną takiej reakcji.
          A przed wyładowywaniem złych emocji na moim dziecku powstrzymuje mnie pamięć
          jej przerażonych oczu, gdy mi się to zdarzyło. Ona wtedy nie rozumiała co do
          niej mówię, ale wyraźnie czuła, że mówię coś złego. Wrażenie było wstrząsające
          i już się nie zapominam. Aha, dużo pomaga mi mąż, który "przejmuje" córeczkę,
          gdy ja "nie wyrabiam". A gdy go nie ma to j.w, plus ew. wychodzę na chwilę do
          innego pokoju.
    • weronikarb Re: złe emocje 23.06.03, 10:43
      Ja też wyrzywam sie na przedmiotach, bo na ludziach to możemy zrobic
      nieodwracalną krzywdę. Jak pokłócę sie z mężem, to do tej pory bralam sie za
      mycie auta, ale takie porzadne. Jak sie wyładowalam to szlam dopiero rozmawiac
      o tym co mnie boli. Teraz ide do ogrodu z haczka i tam wyladowuje zlosc. A
      będąc w ciazy mam jej sporo smile
      Pozdrawiam
      Renata
    • agus77 Re: złe emocje 23.06.03, 14:16
      pyzo, mnie dzis od rana meczy poczucie winy w zwiazku z wczorajsza sytuacja,
      podobna do opisanej przez Ciebie. Moj synek rowniez nie chcial zasnac o
      zwyklej porze, a ja tak bardzo potrzebowalam chwili spokoju dla siebie.
      Zdenerwowałam sie kiedy, zmoczyl polowe materacyka w łożeczku, bo zamiast pic
      herbatkę, o która prosił, to tylko ciągnał ja z butli i wypluwal, czego juz
      nie słyszalam .Dalam mu klapsa, nakrzyczalam na niego i po przebraniu go
      wyszlam z pokoju, a on krzyczal wnieboglosy. Dzis uwazam , ze moje
      zdenerwowanie bylo niewspółmierne do tego co zrobil i przesladuje mnie
      wspomnienie jego przerazonych, slicznych oczek. Bardzo nad soba pracuje, bo od
      czasu choroby i przedwczesnej smierci mojej Mamy jestem bardzo wrazliwa i
      strasznie szybko sie denerwuje z byle powodu.A jednak zdarzyla mi sie taka
      sytuacja i mysle sobie ze chyba nie zasluguje na takiego slicznego, kochanego
      maluszka, jakim jest moj dwuletni synek...
      dziekuje ze poruszacie tez przykre tematy i wstydliwe dla nas, rodziców na tym
      forum, no i za to, ze sie moglam wygadac, choc poczucie winy zostalo

      Pozdrawiam wszystkie mamy

      Agusia mama Igusia
    • mama.ali Re: złe emocje 23.06.03, 23:02
      Niestety ja mam to samo – tyle że wrzeszczę, na szczęście coraz rzadziej. Na
      chwilę obecną najlepiej mi robi wychodzenie do drugiego pokoju na chwilę.
      Kiedyś skuteczne było wyjście na chwilę z domu, ale teraz nie mam takiej
      możliwości bo jestem z moją Alą sama. Pamiętam jak mój były mąż prowadził
      wesołe rozmowy z moją koleżanką a ja usiłowałam od jakiejś godziny uśpić
      dziecko. Wstałam, pieprznęłam drzwiami i wyszłam na spacer – pomogło...
      Pamiętam jak wrzeszczałam na nią bo nie miałam gdzie wyładować smutku, że mój
      mąż jest kretynem. Przyszedł taki dzień, że powiedziałam DOŚĆ ! Dziecko nie
      będzie cierpiało z tego powodu, że ja nie radzę sobie z tą sytuacją. Poradziłam
      sobie – rozwiodłam się! Teraz jedyną osobą która mnie czasem doprowadza do
      czarnej rozpaczy jest moje dziecko, ale z tym już łatwiej sobie poradzić. Bo
      zdaję sobie sprawę że dziecko jest dzieckiem i ma prawo psocić, grymasić,
      płakać o byle co a ja mam rozum od tego żeby racjonalnie sobie z tym radzić i
      trzymać swoje nerwy na wodzy, albo wyładować gdzie indziej! Życzę powodzenia –
      wam emamy i sobie!
    • dziubelek2 Re: złe emocje 25.06.03, 15:40
      no właśnie, a ja mam takie "burczące dni" zawsze przed okresem.wtedy wszystko
      mi przeszkadza i chociaż wiem, że powinnam przestać ględzić nie potrafię tego
      zrobić. chyba na te dwa, trzy dni powinnam tracić mowę.
      pozdrawiam wszystkie mamy walczące z negatywnymi emocjami.anka
      • mama.ali Re: złe emocje 25.06.03, 21:58
        To znów ja smile
        Ciężkie dni przed okresem...koszmar. Rozumiem Cię nawet lepiej niż dobrze.
        Niestety przez pogodę za oknem moje dziecko też miało dziś ciężkie dni - a ja
        oczywiście przed okresem! Z 5 razy dziś chowałam się przed nią w kuchni żeby
        nie "wybuchnąć"! Co mi przeszło, poszłam do niej, zaczynamy się bawić a tu
        klocek nie tak położyłam a to nie tu usiadłam a to znowu bajke ściszyłam
        głupia! I znowu kuchnia city, Zetka na falach, papieros i od nowa... Aż mi się
        śmiać zachciało teraz z tego. Jak by ktoś z boku popatrzył na to jak się
        dziś "świetnie" dogadywałam z moim dzieckiem, to chyba nie zechciał by być dziś
        gościem u mnie w domu! smile
        • pesteczka5 Re: złe emocje 28.06.03, 23:56
          Och, dziewczyny kochane, jaki to bolesny temat... Staramy się, staramy, setki
          razy się udaje, a sto pierwszy nie...
          Generalnie udaje mi się opanowywac ostre wybuchy, tłumaczę sobie, że maluch ma
          prawo nie umieć kontrolować emocji, a ja nie, poza tym kocham moje urwisy i
          pamięć tych momentów, gdy mi nerwy puściły za bardzo boli, by je powtarzać.

          Ale mam problem z czym innym - ze zmęczenia i frustracji, że nie potrafię sobie
          poradzić z moją dwójką tak, jakbym chciała, popadam w apatię, minę mam grobową,
          z moich słów bije rezygnacja, niechęć - za to siebie czasami nie cierpię.
          Monotonnym głosem powtarzam w kółko zakazy i prośby i sama bym takiej mamy nie
          chciała. Dzieje się tak wtedy, gdy sytuacja wymyka mi się z rąk - rece mi
          odpadają od noszenia marudzącego 10 kilo Kubusia, a Bartek lata po ogrodzie,
          znika w garażu, łowi żaby w stawku i ja, żeby go pilnować, za nim - a
          tymczasem np. Kubę trzeba przewinąć, sama przebieram nogami, a Bartek siada na
          rower i wio, choć jeździ od kilku dni dopiero i np. gapi się w bok , pędząc ile
          sił... No i wtedy gderam, ze zdenerwowania, zmęczenia. Czasem dużo tego
          gderania...
    • hanutek Re: złe emocje 30.06.03, 00:04
      Aniu nie wiń sie to po pierwsze,takie sytuacje się zdarzają,czasami my matki
      nie możemy zapanowac nad swoimi emocjami.Każda z nas ma takie chcwile że
      chciałaby mieć choć chwilkę świętego spokoju od dziecka ,płaczu i domowych
      obowiązków,chwilkę tylko dla siebie.Jeżeli jesteśmy przemęczone to wychodzą z
      nas takie właśnie emocje.Postaraj sie tak zorganizować sobie czas żeby znaleźć
      chwilkę tylko dla siebie.Może mąż albo mama wezmą dużego już dzidziusia na
      spacer a ty będziesz mogła odpocząć mówię ci to działa.Sama sie przekonałam ze
      dziecko to nie maszynka którą można zaprogramowac im bardziej chcemy żeby
      chodziła idealnie tym bardziej sie psuje.Tak więc dajmy naszym dziecią rozwijać
      się we własnym tempie,a że nam się to czasami nie podoba uff mamy do tego
      prawo,jak i do tego żeby od czasu do czasu od tego odpocząć.Powodzenia
    • pyza15 Re: złe emocje 30.06.03, 10:45
      Jeszcze raz dziękuję za słowa otuchy. Najbardziej boli mnie to, że synek był
      bardzo grzeczny, nie marudził, ślicznie się bawił, a ja tak powiedziałam. I to
      tylko dlatego, że wieczór codziennie muszę mieć wolny, ale niestety nie dla
      przyjemności, ale po prostu ciągle się uczę. Nie narzekam na to, cieszę się że
      się dokształcam, ale jakiej to wymaga ode mnie organizacji. Niestety na pomoc
      rodziny, a zwłaszcza kochanej mi mamy, nie mogę liczyć, mieszka daleko, nawet
      nie może mnie odwiedzić, mąż zaś nie za chętnie bawi się, czy też zostaje z
      synkiem. Także najzwyczajniej w świecie jestem sama, i może to dokuczało mi
      wówczas najbardziej. Bo tak przyjemnie, fajnie było u rodziców i teściów.
      Pozdrawiam gorąco

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka