Dodaj do ulubionych

co ja właściwie takiego straciłam?

29.08.07, 23:40
spotkałam dziś na mieście koleżankę z mojego rocznika
nie widziałam jej parę lat, bo przebywała za granicą ( teraz wróciła z Włoch)
zaproponowała mi kawę, bo chciała pogadać
ale czy to była rozmowa?
gadała prawie przez godzinę (nie dopuszczając mnie do głosu) o swoich
wojażach, o swoim nowym facecie (3-ci z kolei), o kasie jaką zarobiła
kiedy skończyła, spojrzała na zegarek i stwierdziła, że jest juz spóźniona...
wstając od stolika zapytała- a co u ciebie? wciąż jesteś z X(moim mężem), a
jak tam syn?
dodałam- mam jeszcze 1,5 roczną córkę
o Boże!- krzyknęła, dałaś się znów uwiązać w pieluchy?
ty nawet nie wiesz ile tracisz, siedząc w tej dziurze (10 tys. miasteczko) i
nie nudzi cię bycie z jednym facetem tyle lat?

w jednej minucie podsumowała całe moje życie, patrząc przez pryzmat własnego
nie pomyślała, albo pomyśleć nie chciała, że może istnieje inny rodzaj
szczęścia niż jej...inny sposób na życie
zastanawiam się, co ja takiego straciłam/tracę?
kasę?(nie jestem zachłanna)
bywanie w świecie?(Włochy to nie pępek świata)
a może to, że tkwię przy jednym facecie od prawie 20 lat i nie w głowie mi
zdrada i szukanie przygód, a co za tym idzie, brak możliwości przetestowania
nie jednego penisa?

może ktoś mnie oświeci, bo nic innego nie przychodzi mi do głowy...
Obserwuj wątek
    • mysia-mysia Re: co ja właściwie takiego straciłam? 29.08.07, 23:44
      moim zdaniem wcale jej nie za dobrze z tym, co ma i próbuje tobie i sobie wmówić
      że jest inaczej - niestety twoim kosztem
      sama jestem za granicą i chociaż pod względem finansów jest tu lepiej niż w
      Polsce, to nie przesadzałabym z przechwalaniem tego życia i dziwię się czemu
      niektórzy mają taką tendencję
    • szszpk1 po prostu nić porozumienia z ta kolezanka :) 29.08.07, 23:44
    • majmajka Re: co ja właściwie takiego straciłam? 29.08.07, 23:49
      Nic nie tracisz.Mozna Ci tylko zazdroscic,ze jestes z facetem 20 lat i ze jestes z nim szczesliwa.Kazdy ocenia innych przez pryzmat siebie i swojego zycia.W dzisiejszym swiecie coraz czesciej zauwazam,ze posiadanie 1 meza jest niemodne,staroswieckie,nudne.Mysle jednak,ze w glebi duszy kazdy czlowiek marzy o tym jedynym,prawdziwym uczuciu,o rodzinie i stabilnosci.
      • chinotto Re: co ja właściwie takiego straciłam? 29.08.07, 23:54
        tylko koleżankę, nic więcej.
        • renia1807 Re: co ja właściwie takiego straciłam? 30.08.07, 00:06
          chinotto napisała:

          > tylko koleżankę, nic więcej.

          własciwie to ona nigdy nią nie była...
          przyjaźń, zaiteresowanie to zawsze próbowała kupić, nie tyko u mnie ale też
          wśród innych kolezanek z naszego rocznika
          nie była lubiana, bo w pewnym sensie była snobką i z tego co widzę nadal nią
          pozostała
          a podobno po latach ludzie się zmieniaja...
          gów.. prawda!
          • chinotto Re: co ja właściwie takiego straciłam? 30.08.07, 00:11
            no to tracisz czas smile
    • agnieszkan_34 Re: co ja właściwie takiego straciłam? 30.08.07, 00:19
      Koleżanka ma kompleks nieposiadanie męża, dziecka i szczęścia. Dlatego tyle
      gadała i dlatego z zazdrości chciała Ci na koniec dowalić. Dziewczyny mają rację
      - jedyne , co straciłaś, to godzinkę z życiorysu...
    • liberata Re: co ja właściwie takiego straciłam? 30.08.07, 01:34
      Co straciłaś? Brak ci siły przebicia! Trzeba było przez godzinę nie
      dopuścić jej do głosu i nawijać o świetnym mężu, cudownych
      dzieciach, szczęściu rodzinnym. A na do widzenia zapytać: Nie masz
      JESZCZE męża, dzieci? Na co czekasz? Co ty w ogóle w życiu
      osiągnęłaś?
      Byłabyś górą i pisałabyś o idiotce, która nie potrafi znaleźć faceta.
      surprised)
      Bo chyba nie zamieniłabyś się z nią? A ona z tobą pewnie natychmiast!
      • anetta3319 Re: co ja właściwie takiego straciłam? 30.08.07, 01:48
        zyskalas inne spojrzenie na kolezanke, a czy cos stracilas?
        to zalezy czy ty traktujesz rodzine jaka strate czy zysk w zyciu.
        zawsze tak bylo ze mezatki zazdrosza wolnym kolezankom i vice versa. normalne. a
        tak naprawde to wydaje mi sie ze kazda z nas marzy o tej jednej wielkiej
        milosci, tylko nie kazdy zdjaje sobie sprawe ze ta milosc przechodzi fazy
        dojrzalosci. kolezanka widocznie lubi ta pierwsza faze. fascynacje soba nawzajem.
        ja to bym sie wcale nie przejmowala, ona zyje tak a ty inaczej.
        • mijaczek Re: co ja właściwie takiego straciłam? 30.08.07, 07:40
          pseudo kolezanka osiagnela szczyt marzen swojego ograniczonego swiata i powinnas
          sie cieszyc razem z nia, uswiadamiajac sobie rownoczesnie, ze jestes daleko
          powyzej jej standardow...
    • fiokla Re: co ja właściwie takiego straciłam? 30.08.07, 09:14
      może ktoś mnie oświeci, bo nic innego nie przychodzi mi do głowy.
      ______________
      Zastanawiasz sie, czyli zabolalo. Odpowiedz sobie sama na to pytanie. Zycze ci,
      aby bilans jednak byl in plus.
    • renia1807 Re: co ja właściwie takiego straciłam? 30.08.07, 09:22
      macie rację, w towarzystwie takich osób, tracę siłę przebicia,
      duszę się
      to moja wina, że dałam się zaciągnąć do kawiarni, tracąc godzinę którą mogłam
      poświęcić na coś przyjemniejszego
      tyle tylko, że ja nie potrafię lekceważyć ludzi dla samej zasady, choć
      praktycznie byłam świadoma tego, co może mnie czekać, z czym przyjdzie mi się
      być może zmierzyć
      ale ten typ ludzi już tak ma i nie obchodzi ich, że inni mogą być naprawdę
      INNI, a jedynie ich droga, to słuszna droga
      no cóżsmile wetknęła mi pigułę w usta...
      czy czuję się z nią źle?
      chyba nie...a to dlatego, że mnie cieszy mój własny świat, ze cieszą mnie małe
      szczęścia, że nie potrzebuję głośno krzyczeć i oznajmiać całemu światu, że jest
      mi dobrze
      i tak naprawdę, to można wyczytać z jej monologu, ze gó.. warte są wszystkie
      bogactwa świata, zaszczyty itp. kiedy wewnątrz dusza cierpi
      ale może ja się mylę, być może ona jest szczęśliwa z tego co ma (bynajmniej
      sprawiała takie wrażenie)
      nie ma jednego patentu na życie, mnie nie przeszłoby przez gardło stwierdzenie,
      że ten jej, jest gorszy
      • marzeka1 Re: co ja właściwie takiego straciłam? 30.08.07, 13:01
        A moim zdaniem ta koleżanka to raczej średnio szczęśliwa, dlatego słowotokiem o kolejnej podróży, kolejnym facecie (czeyżby zagłuszanie pustki?), chce sobie zrekompensować nieudane życie osbiste, dlatego gra kobietę światową.
        • lola211 Re: co ja właściwie takiego straciłam? 30.08.07, 13:05
          Alez oczywiscie, bo bez meza i dzieci, jak na prawdziwa kobiete
          przystalo, szczesliwa byc nie mozna..
          Jestescie dokladnie takie same jak ta kolezanka- mierzycie innych
          swoja miara i inny scenariusz na szczescie niz wasz wlasny nie
          wchodzi w gre.
          Czyzby kompleksy?
          • triss_merigold6 Re: co ja właściwie takiego straciłam? 30.08.07, 13:18
            Niekoniecznie kompleksy, po prostu horyzont kury.
            Taaa, każda singielka jeżdżąca po świecie w głębi ducha marzy o
            gromadzie dzieciaków i siedzeniu na głuchej prowincji...
            • renia1807 Re: co ja właściwie takiego straciłam? 30.08.07, 22:12
              triss_merigold6 napisała:

              > Niekoniecznie kompleksy, po prostu horyzont kury.

              horyzont kury, jakże trafne określenie...
              kura z wyboru, rzeczywiście nie widzi nic poza swoją grzędą, dobre...
              tylko widzisz, gdyby posiadanie dzieci, ich wychowywanie kosztem "bycia kimś"
              było tak haniebnym czynem dla kobiety, to populacja ludzka byłaby już dawno na
              wymarciu
              • triss_merigold6 Re: co ja właściwie takiego straciłam? 31.08.07, 09:13
                To ogromne wyzwanie czuć się odpowiedzialnym za kontynuację gatunku
                ludzkiego. Nadinterpretujesz i to w śmieszny sposób. Posiadanie
                dzieci i siedzenie w domu jednych bawi a innych zwyczajnie nudzi.
                Zestawiasz kontrastowo rolę matki dzieciom i gospodyni domowej z
                rolą zimnej korporacyjnej suki bez uwzględniania wariantów
                pośrednich. Jeśli ktoś nie był nigdy za granicą, nie widział kawałka
                świata, koncentruje się tylko na sprawach ściśle domowo-dziecięcych
                to ma cokolwiek ograniczone horyzonty.
                • renia1807 Re: co ja właściwie takiego straciłam? 31.08.07, 15:24
                  za mało wiesz na temat jednej i drugiej strony, aby oceniać
                  ogólnie dobrze się pisze i wsadza kogoś do jednego wora, mając o nim znikome
                  wyobrażenie
                  w swoim wątku ja nie oceniam koleżanki, jej zycie jej sprawa
                  to ona mnie podsumowała, nie zamieniwszy ze mną nawet kilku zdań
                  to ona zdobyła sie na to, aby pokazać mi, że to ona jest górą, że tylko takie
                  zycie jak ona wiedzie jest cos warte
                  inni to szara strefa...

                  singielka jak o niej mówicie, była szczęściwą mężatką przez 8 lat
                  po ślubie wyjechała ze swoim mężem do Australii, po 10 latach wróciła sama, bo
                  mąż zostawił ją dla innej i czuła sie tam samotna
                  potem różnie toczyło sie jej życie, szczegółów jednak nie znam


                  ja nie zawsze siedziałam w domu z dziećmi
                  róznica wieku pomiędzy moimi dziećmi wynosi 16 lat, więc mozna się domyslic, że
                  cos jednak wypełniało moje zycie

                  >Jeśli ktoś nie był nigdy za granicą, nie widział kawałka
                  > świata, koncentruje się tylko na sprawach ściśle domowo-dziecięcych
                  > to ma cokolwiek ograniczone horyzonty

                  jeśli chodzi o mnie ,to jeździłam troche po Europie w celach turystycznych, więc
                  moje horyzonty nie co widziały
                  no ale pewnie z tobę równac się nie mogę, bo od 1,5 roku znów jestem kurą,
                  która babra się kupach i podciera tyłek swojemu dziecku
          • marzeka1 Re: co ja właściwie takiego straciłam? 31.08.07, 11:55
            To do mnie? Gdzie napisałamże tylko mąż i dzieci to szczęście. Tylko założycielka wątku napisała, że została zalana słowotokiem, jak cudne życie wiedzie koleżanka, a jej własne (chociaż nic nie powiedziała) zostało switowane politowaniem. Kazdy układa sobie życie jak chce i tyle.
    • mbwj88 Re: co ja właściwie takiego straciłam? 30.08.07, 13:05
      nic nie tracisz
      nie wiem dlaczego ona uważa że ma lepiej
      a może własnie nie ma lepiej i nadrabia miną
      przyjechała chciała się popisać i tyle
      a nie wiadomo ile płaci za ten swój luksus
    • wieczna-gosia Re: co ja właściwie takiego straciłam? 30.08.07, 13:38
      > zaproponowała mi kawę, bo chciała pogadać
      > ale czy to była rozmowa?

      nie to nie byla rozmowa. nie wiem czy kolezanka ma ko0mpleksy, czy byla
      niedopchnieta, czy tez moze odczula duza potrzebe reklamy. Tez kiedys cos
      takiego przezylam, nic przyjemnego smile

      jesli jestes zadowolona z zycia- to znaczy ze nic nie stracilas.
    • justi54 Re: niczego nie straciłaś a wręcz przeciwnie 30.08.07, 14:04
      zyskałaś na tym spotkaniu. Ono potwierdziło tylko to że Twoje życie
      jest udane bo to Twój wybór. Jej życie jej wybór. Taka kawa z
      koleżanką potrafi zdziałać cuda, dużo więcej niż niejeden
      psychoterapeuta.
    • drinkit Re: co ja właściwie takiego straciłam? 30.08.07, 14:11
      punkt widzenia zalezy do punktu siedzenia. z pewnoscia wiele osob
      uwaza ze duzo tracisz. drugie tyle uwaza ze masz bogate zycie, bo
      masz dziecko. I tak naprawde nie jest istotne kto mowi prawde (no bo
      kto mowi?), tylko jak Ty sie czujesz w swojej sytuacji.
      • burza4 Re: co ja właściwie takiego straciłam? 30.08.07, 14:33
        drinkit napisała:

        > punkt widzenia zalezy do punktu siedzenia. z pewnoscia wiele osob
        > uwaza ze duzo tracisz. drugie tyle uwaza ze masz bogate zycie, bo
        > masz dziecko. I tak naprawde nie jest istotne kto mowi prawde (no
        bo > kto mowi?), tylko jak Ty sie czujesz w swojej sytuacji.

        nic dodać, nic ująćsmile
        każdy ma swoją własną definicję szczęścia i tego co mu do tego
        szczęścia jest potrzebne.

        uwagi koleżanki są nie na miejscu, podobnie jak sugestie, że "ona na
        pewno ma kompleksy, bo nie ma męża i dzieci"
    • soemi Re: co ja właściwie takiego straciłam? 30.08.07, 14:47
      No no z punktu widzenia koleżanki jak sama się wyraziła bardzo
      wiele. Szkoda, że ona nie ma pojęcia ile ona straciła. Zapewne za x
      lat zasiądzie sama w bardzo drogim fotelu gdzieś w jakiejś willi i
      poza służącą oddaną za pieniądze nie będzie miała nikogo. Bo na jej
      miejsce do jaj facetów przyjdą młodsze. A ona ...... no cóż......
      Może wtedy zrozumie co straciła.
      Ty w towarzystwie wnuków i dzieci i (od lat smile) jednego męża!!!
      • lola211 Re: co ja właściwie takiego straciłam? 30.08.07, 14:49
        A moze za jakis czas sobie to dziecko urodzi ? I bedzie miala oprocz
        cudu macierzynstwa zycie bogate we wrazenia w odroznieniu od mam
        siedzacych latami w domu z przychowkiem.
        • renia1807 Re: co ja właściwie takiego straciłam? 30.08.07, 23:42
          lola211 napisała:

          > A moze za jakis czas sobie to dziecko urodzi ? I bedzie miala oprocz
          > cudu macierzynstwa zycie bogate we wrazenia w odroznieniu od mam
          > siedzacych latami w domu z przychowkiem.

          a może bilans zysków i strat w obu przypadkach wyrówna się?
          może ona za jakich czas urodzi sobie to dziecko i bedzie mamą bogatą we wrażenia
          a mama (kura domowa) siedząca latami w domu z przychówkiem, wyjdzie w końcu ze
          swej jaskini i zacznie realizować swoje plany
          • lola211 Re: co ja właściwie takiego stracił 31.08.07, 12:05
            Scenariuszy jest kilka, wiec po kiego z gory zakladac, ze na pewno
            ta "karierowiczka' jest nieszczesliwa,ze na pewno umrze w dotkliwej
            samotnosci? śmieszne..

    • joasia1234 Re: co ja właściwie takiego straciłam? 30.08.07, 15:03
      Skoro napisałaś ten post, to chyba czujesz, że coś straciłaś. Inaczej miałabyś w nosie słowa koleżanki. Chyba że chcesz się dowartościować i usłyszeć, jaka to koleżanka jest zakompleksiona, bo właśnie nie ma tego, co ty. Sama sobie odpowiedz na to pytanie, albo zapytaj koleżankismile
    • mama_misi3 Re: co ja właściwie takiego straciłam? 30.08.07, 15:14
      Można być szczęśliwą żoną i matką i nadal jeździć po świecie (przynajmniej w
      okresie wakacji)i robić dużo fajnych, ciekawych rzeczy.Nie trzeba zaraz robić
      podziału albo matka i żona siedząca tylko w domu albo wiodąca zwariowane życie
      wolna koleżanka. Może trzeba trochę ruszyć się poza mury domu i będzie "dwa w
      jednym" szczęśliwa ciekawa świata mama i żona smile
    • marysienka110 To co ty wlasciwie stracilas? 30.08.07, 21:49
    • vharia Re: co ja właściwie takiego straciłam? 31.08.07, 00:04
      Straciłaś tę godzinę na wysłuchanie czyjejś autoreklamy,
      nie wiem, czy zazdrościć cierpliwości i zacięcia do bycia uprzejmym, czy współczuć braku asertywności...
      smile
      • cota Re: co ja właściwie takiego straciłam? 31.08.07, 10:19
        Nic nie straciłaś, jesteś na plus! ja mam 13 miesięczna córeczkę,
        która jest dla mnie wszystkim, męza (no, jest dla mnie troche mnie
        ważny), przed jej urodzeniem zwiedziałam wiele, wiele krajów, w tym
        we Francji byłam kilkakrotnie i na dłuzej. I to nic, to nieważne,
        oczywiście miło się wspomina Paryż, lazurowe, ale najpiękniejsza
        jest dla mni moja córeczka, jej usmiech jest ponad wszystko, jej
        postepy. A podróze, nowi faceci, to tak jak było chyba
        w "Gladiatorze" - to tylko proch i pył. Jestes do przodu i to
        zdecydowanie.
        • ania55 Re: co ja właściwie takiego straciłam? 31.08.07, 11:59
          Wydaje mi sie ze ostatnio czytalam watek na forum 'Kobieta' gdzie
          singielka mieszkajaca za granica pisala jak to jej rodzina w Polsce
          dogryza, ze nie ma meza i dzieci. I to oni oceniaja ja ze nic nie
          osiagnela, ze stara panna. Ocenianie wlasnych wyborow zyciowych
          dziala w obie strony. Tutaj na forum 'emama' oczywiscie wszyscy
          napisza 'licza sie dzieci i maz', glupia przyjaciolka ma kompleksy i
          niespelniona jest.
          A moze jest spelniona? Moze ma wiecej po prostu do powiedzenia niz
          Mama siedzaca w domu (to nie negatywne znaczenie)? Moze rzeczywiscie
          nie brakuje jej dzieci? Skad ta nagonka na nia? No moze nie zapytala
          o dzieci i meza - blad, bo uprzejmosc tego wymaga, ale moge
          zrozumiec ze opowiesci o dzieciach do najbardziej ekscytujacych nie
          naleza.

          Zamiast oceniac jakie beznadziejne zycie ma kolezanka ja bym po
          prostu uznala ze byla nieuprzejma nie dopuszczajac kogos do glosu.
          Kazdy wybiera sobie zycie jakie chce i nikomu nic do tego, a tu jak
          widze cala psychoanaliza niespelnionej jako matki, zalosnej i tak
          naprawde nieszczesliwej (wg Mam) kobiety, ktora tylko udaje ze ma
          ciekawe zycie.a ona po prostu za duzo gada.
    • nenia1 Re: co ja właściwie takiego straciłam? 31.08.07, 12:14
      Wypowiedź twojej koleżanki to żenada, człowiek z jakąś ogładą,
      i empatią z pewnością nie wygłasza takich opinii do przypadkowo
      spotkanych znajomych.

      Ale stwierdzanie, że robi to z zazdrości, bo sama nie ma dzieci
      i że z pewnością jest nieszczęśliwa bo ma 3-go nowego faceta jest drugą stroną tej samej monety.

      Nie każdy odnajduje szczęście w posiadaniu jednego partnera i dzieci,
      siedzeniu w jednym miejscu tak gdzie się przyszło na świat, dla niektórych jest to monotonne i nudne.

      Twierdzenia, że podróże wiele nie dają, że są nudne. No commenst.

      Ale jak ktoś jeździ do hotelu i siedzi cały dzień na leżaku nad brzegiem basenu, ze dwa razy powożą go po wielkim mieście autobusem z przewodnikiem, to nie dziwi mnie wcale, że dla niego podróżowanie może być niewiele warte.
    • reteczu Re: co ja właściwie takiego straciłam? 31.08.07, 13:00
      Moim skromnym zdaniem nic nie straciłaś.Skoro realizujesz się jako
      matka i żona i dobrze Ci z tym,to nie ma sensu rozpatrywanie innych
      aspektów życia jako straty.

      Twojej koleżance taka recepta na życie odpowiada,Tobie - inna,więc
      jest równowaga w przyrodzie.

      Zabolało Cię to,w jaki sposób została przeprowadzona Wasza
      pararozmowa.Na Twoim miejscu nie dopuściłabym do tego,żeby ktoś
      nawijał tylko o sobie,a mnie zostawił minutę.Przerwałabym potok słów
      i albo nawiązałaby się normalna rozmowa,albo wstałabym i
      wyszła.Ot,co!

      Kiedyś prowadziłam podobne życie do tej Twojej
      koleżanki,wojażowałam,szastałam kasą,rozrywkowałam się,zmieniałam
      facetów jak rękawiczki...miałam psiapsiółę,której żywot był łudząco
      podobny do mojego.

      Aż tu nagle,gdy miałam 27 wiosen,jak mnie w dupsko nie łupnie
      kurowata strzała Amora!Tak mi się zachciało
      stabilizacji,dzieci,bycia żoną i matką!No i wyszłam za mąż,mam
      dzieci i zero poczucia utraty czegokolwiek!

      A ta moja psiapsióła szalona z dnia na dzień zrezygnowała ze
      świetnej pracy,w której była stawiana innym pracownikom za wzór i
      zaciągnęła się do misji w Afryce.Spotkałyśmy się po jej rocznym
      pobycie w głębi Afryki.Misje okazały się jej sposobem na życie;teraz
      jest w Ameryce Południowej.

      Takie jest życie...każdy ma inny sposób na spędzenie kilkudziesięciu
      lat na ziemskim padole smile
    • sir.vimes Ona ciebie a ty ją 31.08.07, 13:03
      No popatrz, ona cię podsumowała w minutę - i Ty ją też.

      Widzisz ją jako zachłannną, testującą penisy, wcale-nie-tak-bardzo-bywającą.
      Siebie i swoje zycie dobrze znasz, znasz jego fajne strony - ale nie wymagaj od
      innych czegoś, czego sama nie potrafisz...



      • ledzeppelin3 Re: Ona ciebie a ty ją 31.08.07, 14:56
        Sir.vimes, podpisuję się pod Tobą.
        Koleżanka twierdząc, że jeden facet i dwójka gó..arzy ograniczają
        Cię, ma zawężone horyzonty. Zawężone horyzonty masz również Ty i
        panie w tym wątku, próbujące Cię przekonać, że Ty masz lepiej, bo
        masz stałego faceta/dzieci. Nie ma lepszego od innych sposobu na
        życie. Kazdy żyje jak mu wygodniej. Ktoś ma tylko jednego partnera
        przez całe życie i zerowe pojęcie, jak wygląda seks z kimkolwiek
        inym. Ktoś inny zmienia partnerów, bo mu tak właśnie pasuje. I
        zwykłą głupota jest porównywanie się do innych ("3-ci facet z kolei!
        Dziwka! Ja mam lepiej i ona zazdrości"czy "Uwiązałaś się w pieluchy
        w tej zasmarkanej dziurze") i twierdzenie, że inni są gorsi a ja
        jedna mam patent na mądrość i szczęście.
        • renia1807 Re: Ona ciebie a ty ją 31.08.07, 15:46
          chyba niedokładnie wczytałaś się w wątek a dokładniej w moje wypowiedzi
          odwróciłas kota ogonem
          nie chce mi się powtarzać, więc zacytuję tylko jedno moje zdanie

          >nie ma jednego patentu na życie, mnie nie przeszłoby przez gardło
          >stwierdzenie, że ten jej, jest gorszy

          sęk w tym aby mieć do innych jakiś dystans, bo inni bez względu na to kim są
          też zasługują na szacunek
          • sir.vimes Re: Ona ciebie a ty ją 31.08.07, 15:50
            Dokładnie przeczytałam.

            A to , co cytujesz jest rodzajem "zwrotu grzecznościowego" - bo przecież TAK
            NAPRAWDĘ dokładnie podsumowałaś życie koleżanki.

            A swoja drogą - nie spotkałabym sie na twoim miejscu więcej z osoba, która
            monolog uważa za rozmowę. Po co?
            • moofka Re: Ona ciebie a ty ją 31.08.07, 15:53
              a moze ona ci wspolczula nie faktu ze tyle lat z tym samym facetem,
              ale ze tyle lat z TYM samym facetem tongue_out
              ale tego foremki nie wiedza, co kolezanka miala na mysli smile
              • renia1807 Re: Ona ciebie a ty ją 31.08.07, 16:07
                ona zna mojego męża tylko z widzenia, nigdy nie powiedzieli sobie nawet cześć
                • a-ronka Renia,haha uśmiałam się 31.08.07, 16:15
                  podsumowałaś babkę,ktora zwiedza świat,ma wielu partnerow,ma kasę,ma
                  super pracę i kupno dla niej kosmetyku za 1000zł to bagatela (tak
                  wywnioskowałam z postu),podsumowałaś ją,że ona jest zerem bo nie ma
                  męża i dzieci jakby to był JEDYNY wyznacznik szczęścia.
                  Zauwaz tylko,że ona ZWIEDZA a ty mając już przecież swoje lata
                  (chyba jesteś juz po 40 -stce) przesiadujesz całe dnie na forum
                  tworząc posty i pościki w sumie o du....marynie.

                  Niestety ale w tej rywalizacji nie dorastasz swej koleżance do pięt.
                  Nie myśl,że ona zazdrości ci chłopa i tego nadmiaru czasu jaki masz
                  stukając w klawisze z innymi,tak jak ty "uwięzionymi" matkami.
                  Ona nie klika na ematce tylko robi kasę o ktorej ty pewnie marzysz.
                  • sir.vimes A-ronka 31.08.07, 16:19
                    Wszystkie piszące tutaj to osoby które lubią forum, lubią pisać na emamie i
                    jakoś znajdują na to czas.
                    Ty też.
                    • a-ronka sir-vimes 31.08.07, 16:30
                      Tak,ale jakoś wizerunek zazdrosnej "babci",ktora klika nie tyle z
                      potrzeby co z nudow w porownaniu z bizneswoman wypada jakoś blado.
                      Renia niby pyta ale w sumie oskarża koleżankę,że pewnie ona
                      zazdrości jej rodziny.
                      Hmm chyba koleżanka nie ma problemow w stylu "pisac prawą czy lewą
                      ręką" czy " lepiej kupowac w biedronce czy lidlu"smile)))
                      • sir.vimes Re: sir-vimes 31.08.07, 16:35
                        > Renia niby pyta ale w sumie oskarża koleżankę,że pewnie ona
                        > zazdrości jej rodziny.

                        Z tym zdaniem się całkowicie zgadzam.

                        Ale uważam, że kwestia uczestnictwa w forum nie powinna być argumentem w
                        dyskusji na forumsmile)
                        Zresztą, nie znam ani Reni ani jej koleżanki - nie umiem ocenić , która ma
                        fajniejsze życie. Natomiast w kwestii "szybkiej diagnozy" są tak samo świetne,
                        jak wynika z postu Reni.
                  • renia1807 Re: Renia,haha uśmiałam się 31.08.07, 16:31
                    nie podsumowałam!!!

                    >ma kasę,ma super pracę i kupno dla niej kosmetyku za 1000zł to bagatela

                    udałaś się z tymsmile))
                    mówisz o niej tak jakbyś ją znała
                    kasę to może ma, ale nie wiem, czy ty chciałabyś mieć taką pracę, bo ja nie

                    >Niestety ale w tej rywalizacji nie dorastasz swej koleżance do pięt.
                    > Nie myśl,że ona zazdrości ci chłopa i tego nadmiaru czasu jaki masz
                    > stukając w klawisze z innymi,tak jak ty "uwięzionymi" matkami.
                    > Ona nie klika na ematce tylko robi kasę o ktorej ty pewnie marzysz.

                    wolę mieć nadmiar czasu i podcierac tyłek swojemu dziecku niż staremu Włochowi (
                    bo to ten rodzaj pracy)
                    a kasę niech sobie robi, mnie taka kasa do szczęcia nie jest potrzebna
                    >cryingchyba jesteś juz po 40 -stce)
                    mój wiek oceniasz wedle swojego zamążpójścia? smile))
                    no to chyba długo byłas starą panną
                    • a-ronka Re: Renia,haha uśmiałam się 31.08.07, 16:35
                      no skoro masz 20 letni staż małżenski i nie jestes po 40-stce to
                      pewnie strzeliłas sobie dziedziusia jako szesnastolatka.
                      Twoje zycie,twoje małpy ale koleżanka nawet podcierając tyłki starym
                      dziadkom jest wolna,ma kasę i swoje zycie.Ona nie klika całymi
                      dniami i nie wymyśla 1000 postow o niczym.
                      Sorki renia ale zbyt wbiłaś się w mundurek matki polki a tym czasem
                      są inne rzeczy na świecie.
                      Infantylizm moja droga poraża.
                      • twojasasiadka Re: Renia,haha uśmiałam się 31.08.07, 17:31
                        no cóż...nie lubię osób, które non stop nadają o sobie-czy to
                        chwaląc się, czy biadoląc.
                        Na Twoim miejscu zaczełabym znacząco przewracać oczami w trakcie
                        rozmowywink
                        to tytułem wstępu...
                        a tak w ogóle to myśłę,że coś Cię zabolało jednak.Może jednak trochę
                        jej zazdrościsz tej wolności? podróży i wolności?
                        nie oszukujmy się, nawet jeśli małżeństwo jest udane, dzieci zdrowe
                        itp to takie życie jest nudnesmile
                        Twoja koleżanka czuje adrenalinę i konsumuje życie, Ty siedziesz w
                        domu z mężem i dziećmi.
                      • vharia Re: Renia,haha uśmiałam się 01.09.07, 18:06
                        Tak na boku w temacie stażu 20-letniego i bycia po 40-ce
                        Nie ma takiej konieczności, bo padło hasło bycia z facetem a nie zamązpójścia (no chyba, że w innym wątku) plus "prawie".
                        Ja też jestem z facetem "prawie" 20 lat (no dobra: 17- czy to już prawie 20?) a że z tego pierwsze 8 to chodzenie z przerwami- to mam 31 a wyszłam za niego po 20ce.
                        Można? Możnasmile
                        Obliczenia na pałę są mylącesmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka