broceliande
30.08.07, 11:46
Jak ja. Obok siebie w biurze siedzimy. O 17.00 zamykamy i jedziemy
do rodziców męża po małego. Potem do domu.
Zawsze razem.
Raz się rozstaliśmy w sobotę, o 15,00, bo mąż poszedł pograć w grę
strategiczną ze znajomymi. Ja poszłam na plac zabaw. To i tak do
siebie po dwa razy dzwoniliśmy i musieliśmy się zobaczyć, kiedy go
ci znajomi po piwo wysłali.
Ktoś tak ma?