alfa36
05.09.07, 11:31
Po dwóch latach wychowywania dziecka wróciłam do pracy. Synkiem zajmuje sie tesciwa, ale nie chce do nas przychodzic. Mam wozic dziecko do niej (ok. 1 km przez miasto). Pierwszy dzień ją poprosiłam, zeby jednak przyszla do nas. Ja wyszlam , mlody jeszcze dlugo spał (należy do spiochów). Było więc oki. Na drugi zaproponowalam, ze pojade po teściową (w tm czasie jest jeszcze w domu starszy syn), ale mlody wyczuł i jak tyko babcia weszla w próg juz sie obudził i był płacz, bo ja musialam juz jechac. Dzis obudziłam wczesnie dziecko i jakos sie wybralam z nim do babci (nie chcial mnie wypuścić). Bylo cieżko ale jest to do zrobienia. I tak sobie myślę: co lepsze będzie dla synka - to , ze będzie dluzej spal, ja rano przywiozę babcię (jest to do ugadania), ona go wyszykuje i pojdą do niej czy może lepiej bedzie jak sama zajmę sie rano dzieckiem i sama go zawiozę do dziadków. Synek ma prawie dwa latka.Moze miał ktos podobną sytuację?