setia
17.09.07, 20:22
mnie załamuje. nie jestem jakąś bojowniczką greenpeace, ale śmieci segreguję,
chemii gospodarczej w domu używam niezbędne minimum, a toreb foliowych w
sklepach staram się nie brać. no i z tym jest problem; sprzedawczynie zawsze
szeroko otwierają oczy kiedy proszę żeby nie podawały mi reklamówki bo mam
swoją siatkę. wychodzę na dziwadło, sknerę lub... kto wie co tam jeszcze o
mnie myślą. nie mam czasu uświadamiać każdej pani, ze torebki ktore kazdemu
wciska rozkładają się przez 400 lat.
najbardziej jednak załamuje mnie moja teściowa, która pracuje w szpitalu. ma w
oczach jedno hasło: STERYLIZOWAĆ. zużywa w domu tony środków dezynfekyjących,
piorących, czyszczących itp, tony papieru (takiego miękkiego, ścierki są
niehigieniczne), co kilka dni urządza w domu tornado i większość rzeczy ląduje
w koszu na śmieci; nieważne czy to stare leki czy coś co jej się znudziło, nie
podoba, czy wydaje się jej za stare. niedawno czekała na moją córkę z kąpielą
i trzy razy wylewała wanienkę pełną wody (bo wystygła) zamiast dolać ciepłej.
twarda sztuka, naprawdę. jak mam jej wytłumaczyć (bez urazy), że powinna
zmienić swoje nawyki, dla dobra wnuków chociażby. to one będą żyły w tym
zaśmieconym świecie.