Dodaj do ulubionych

Antykoncepcja a normy

11.10.07, 15:37
Żeby norma społeczna (religijna, moralna, obyczajowa) była skuteczna
musi być przestrzegana przez grupę spoleczną, której dotyczy. Prawną
pomijam, bo narzuca i egzekwuje ją państwo, ma ona charakter
przymusowy i powszechny.
Skoro normy religijne KK w zakresie antykoncepcji są powszechnie
NIEPRZESTRZEGANE, nieakceptowane lub przyjmowane mocno wybiórczo to
tracą sens. Skoro tak to KK powinien zweryfikować swoje podejście i
dostosować się do społeczności wiernych.wink
Obserwuj wątek
    • demarta Re: Antykoncepcja a normy 11.10.07, 15:41
      dasz wiernym palec, to wezmą całą rekę.... a to ślubów homo im się
      zachce, a to kobiet w sutannach..... lepiej udawać niezłomnie
      stojących na straży praw i obowiązków uczestników KK. tak jest
      wygodniej. i nawet przymknięcie oka na kwestię celibatu ich nie
      złamie.
    • dagmama Re: Antykoncepcja a normy 11.10.07, 15:43
      Ostatnio dotarło do mnie kilka kwestii: antykoncepcja, aborcja...
      To nie chodzi o powszechne nieprzestrzeganie zakazów - religijnych
      czy prawnych - tu chodzi o to, żeby NIE było wolno.
      To nic, że Polki stosują antykoncepcję albo fdokonują aborcji.
      Grunt, że nie wolno.

      Taka postawa nie prowadzi do zmian.
      • guderianka Re: Antykoncepcja a normy 11.10.07, 15:50
        Polecam lekturę D. Yallop " W imieniu Boga?"
      • vharia Re: Antykoncepcja a normy 12.10.07, 11:31
        Dobra uwaga.
        Zabroniliśmy- my jesteśmy czyści. Problem zostanie, ale to juz nie
        nasz problem, bo im powiedzieliśmy, żeby tak nie robili.
    • joasia1234 Re: Antykoncepcja a normy 11.10.07, 16:01
      W kwestii antykoncepcji być może normy się kiedyś zmienią, bo takie głosy w KK
      się pojawiają, o czym świadczy też postawa wielu księży. Co do aborcji i
      związków homo - wątpięsmile
    • gooochab Re: Antykoncepcja a normy 11.10.07, 16:13
      Popatrzcie jak to jest... KK jest niereformowalny. W kwestii antykoncepcji nie
      chce ustąpić, ale celibat... no mówi sie juz o jego zniesieniu... Czyli trzeba
      miec penisa, żeby mieć prawo do czegokolwiek...

      I jeszcze jedno. Kobieta jest za antykoncepcję winna, nie mężczyzna, to ją
      straszą księża skutkami (wymyślonymi, czy nie... np bezpłodność jest powodowana
      antykoncepcją... a dlaczego nie mówią, że facetowi uschnie od prezerwatyw, tylko
      że kobieta będzie od tego bezpłodna?
      )
    • brak.polskich.liter Nie da sie 11.10.07, 16:43
      miec ciastka i zjesc ciastka. Czyli - jak wielu katolikow by chcialo, co
      zrozumiale - prowadzic satysfakcjonujace zycie seksualne bez dorobienia sie
      dwanasciorga przychowku, nie popadajac jednoczesnie w sprzecznosc z dyrektywami
      KK. Nie ma takiej opcji.

      Stanowisko KK w sprawie antykoncepcji jest jasno okreslone. Odlozywszy na bok
      moja opinie na temat tegoz stanowiska (niecenzuralna), chcialam zauwazyc, ze
      bycie rzymskim katolikiem nie jest przymusowe. Nie podoba sie stanowisko KK w
      kwestii antykoncepcji/aborcji/seksu przedslubnego, chloczyku czy dziewczynko? To
      je olej sikiem prostym. Tylko, ze wtedy troche dziwne jest nazywanie sie
      katolikiem.

      Przyznam, ze zdarza mi sie obserwowac rzymskich katolikow - miotajacych sie,
      probujacych pogodzic cos, co jest nie do pogodzenia, wiklajacych sie w
      sprzecznosci - i jestem pelna podziwu, bo gdybym byla na ich miejscu, dysonans
      poznawczy urwalby mi glowe.

      Widze trzy mozliwosci:

      1. KK (byc moze motywowany lekiem o liczebnosc stadka owieczek), zmienia swoje
      stanowisko w sprawie antykoncepcji. Po cichu i tylnymi drzwiami, jak zwykle
      zreszta, ale zmienia. Wierni redukuja swoj dysonans poznawczy i wszyscy sa hepi.
      2. Wierni, wkurzeni absurdalnymi wymaganiami i wzbudzaniem permanentego poczucia
      winy, mowia "ciao, bella" i wybywaja z KK, zasilajac szeregi innych zwiazkow
      wyznaniowych (a jest w czym wybierac). Wybieraja taki, ktory im pasuje i sa
      hepi. Papiez i biskupi sa jakby mniej hepi, co zrozumiale. I - byc moze - majac
      nareszcie dostateczna motywacje, dochodza do wniosku, ze stanowisko KK jednak
      mozna zmienic. Wracamy do punktu 1.
      3. Wierni przyjmuja do wiadomosci, jakie sa zalecenia KK w kwestii
      antykoncepcji, ale im to nie pasuje i maja je w zadzie. Tym niemniej nie chca
      robic zamieszania i wypisywac sie z KK, wiec oficjalnie szafa gra. Papiez &
      company rowniez wiedza, ze wierni ich zalecenia w kwestii srodkow anty olewaja,
      ale wola udawac nieugietych i niezmiennych, bo to ladnie wyglada, jednoczesnie
      przymykajac oko na przestrzeganie zasad KK przez wiernych. Wszyscy sa czesciowo
      zadowoleni, biznes sie kreci.

      Punkt nr 3 obowiazuje na dzien dzisiejszy, i - jestem przekonana - ze niewiele
      sie w tej kwestii zmieni. Radykalnej rewolucji moralnej, czy zmiany
      obowiazujacych norm o 180 stopni przez KK nie przewiduje.
      • elza78 Re: Nie da sie 11.10.07, 19:08
        wiesz co brak ja ci tak wyjade, powiedziane jest ze Bog jest miloscia ten kto
        prawo wyznaje z prawa bedzie sadzony a kto kocha bedzie rozliczony z milosci...
        to tak jak z tym rzucaniem kamienia NIE MA osoby BEZ grzechu, NIE MA smile)
        wedlug KK
        i to czy ktos zostanie potepiony, czy nie zalezy od ŁASKI BOSKIEJ ktora jest do
        zbawienia koniecznie potrzebna...
        interpretacja prawa w lewo i w prawo na rozne sposoby nic ci nie da bo sek w tym
        zeby KOCHAC Boga i drugiego czlowieka i starac sie dobrze zyc...
        jak ktos zbłądzi to jest sakrament pokuty ale jak ktos nie wierzy to po grzyba w
        ogole ma takie dylematy w gumce czy bez gumki i tak dalej...
        • brak.polskich.liter Re: Nie da sie 12.10.07, 00:02
          Yyy.. Czy moglabys napisac jeszcze raz, to, co chcialas przekazac? Cytujac
          Fredre, "prawisz Waszmosc zbyt zawile..."
          No, nic. Pogmatwane to wszystko, szczerze mowiac, ale sprobuje sie ustosunkowac.

          Kawalek o sadzeniu wedle prawa i o byciu bez grzechu/rzucaniu kamieniem pomijam,
          bo - daruj, ale w kontekscie mojej wypowiedzi i tematu watku wydaje sie on byc
          nieco bez sensu (cos w stylu "a wy to Murzynow meczycie"). Moj wpis traktowal o
          stosunku KK do antykoncepcji (jasno okreslonym) i niemoznosci jednoczesnego jej
          stosowania i przestrzegania dyrektyw KK, nie zas o hipotetycznym istnieniu osob
          bez grzechu.

          > i to czy ktos zostanie potepiony, czy nie zalezy od ŁASKI BOSKIEJ ktora jest do
          > zbawienia koniecznie potrzebna...

          Niewatpliwie jest potrzebna. Z tym, ze liczenie na laske Boza ma swoje drugie
          oblicze. Istnieje otoz cos takiego, jak grzech przeciw Duchowi Swietemu, ktory
          ma status "nieprzebaczalny". W ktoryms z wpisow zreszta o nim wspomnialam.
          Chcialabym przypomniec, ze trwanie w grzechu (uporczywe praktykowanie grzesznych
          zachowan), liczac na milosierdzie Boze, zajmuje zaszczytne miejsce nr 1 na
          liscie grzechow przeciw Duchowi ("Grzeszyc zuchwale w nadziei Milosierdzia
          Bozego"). Czyli - jak nie stanac, tak zad z tylu.

          > interpretacja prawa w lewo i w prawo na rozne sposoby nic ci nie da bo sek w
          > tym zeby KOCHAC Boga i drugiego czlowieka i starac sie dobrze zyc...

          Eee... To przestrzeganie katechizmu KK stoi na przeszkodzie milowaniu Boga i
          blizniego oraz godnemu zyciu? Patrz, jestem ateistka, i to dosc radykalna, a na
          tak kotrowersyjny pomysl bym nie wpadla.

          > jak ktos zbłądzi to jest sakrament pokuty

          Przeczytaj moje uwagi w jednym z wczesniejszych postow, dotyczace dopelnienia
          warunkow spowiedzi i konsekwencji uporczywego trwania w grzechu.

          > ale jak ktos nie wierzy to po grzyba w
          > ogole ma takie dylematy w gumce czy bez gumki i tak dalej...

          Nie wiem, z czego wnosisz, jakoby niewierzacy byli nekani dylematami dotyczacymi
          prezerwatyw. Moj jedyny dylemat w tej kwestii - bylo to dosyc dawno temu -
          dotyczyl raczej zelow poslizgowych...
    • elza78 Re: Antykoncepcja a normy 11.10.07, 16:46
      triss ty pewnych rzeczy nie pojmujesz, takie a nie inne zalecenia kk odnisnie
      antykoncepcji nie sa norma, tylko czyms do czego nalezy dazyc, czlowiek ma dazyc
      do doskonalosci pod kazdym wzgledem wiec tu sa takie i takie nakazy smile nikt nic
      nie mowi o normie...
      • dagmama Re: Antykoncepcja a normy 11.10.07, 16:49
        elza78 napisała:

        > triss ty pewnych rzeczy nie pojmujesz, takie a nie inne zalecenia
        kk odnisnie
        > antykoncepcji nie sa norma, tylko czyms do czego nalezy dazyc,
        czlowiek ma dazy
        > c
        > do doskonalosci pod kazdym wzgledem wiec tu sa takie i takie
        nakazy smile nikt nic
        > nie mowi o normie...


        Triss pisała o powszechności tego niedążenia do ideału. Że ta"norma"
        nie jest przestrzegana, ludzie mający się za katolików nie
        przestrzegają zasad tegoż katolicyzmu.
      • brak.polskich.liter Re: Antykoncepcja a normy 11.10.07, 17:05
        Niezupelnie. Stanowisko KK jest jasne: antykoncepcja, nazwijmy to, "sztuczna"
        (wyjatkowo niefortunne okreslenie, swoja droga, jakby termometr w piczy byl
        czyms naturalnym tongue_out) jest grzechem, seks przedmalzenski jest grzechem, aborcja
        jest grzechem i ma konsekwencje w postacji ekskomuniki.
        Warunkiem odpuszczenia grzechu w KK jest, o ile pamietam, spowiedz,
        postanowienie poprawy i pokuta. W przypadku systematycznego uzywania np.
        prezerwatyw, czy pary mieszkajacej ze soba bez slubu, o "postanowieniu poprawy"
        chyba nie ma mowy. Wiec w tych przypadkach, nawet mowienie o "dazeniu" jest
        wyjatkowo nietrafione, nie uwazasz?
        Jeszcze jedno - przypominam, ze uporczywe trwanie w grzechu jest grzechem
        przeciwko Duchowi Swietemu (grzech nieprzebaczalny).
        • dlania Re: Antykoncepcja a normy 11.10.07, 17:31
          A jesli przyjme, że KK to nie ksiądż i bikup, tylko wierni? Czy to jest
          niezgodne z duchem chrześcijaństwa?
          • brak.polskich.liter Re: Antykoncepcja a normy 11.10.07, 17:56
            Alez mozesz przyjac, co Ci sie podoba - tyle, ze nie musi byc to zgodne z
            oficjalnym stanowiskiem KK. Nawiasem mowiac - uogolnianie nauk KK na wszystkie
            chrzescijanskie wspolnoty i zwiazki wyznaniowe, to blad w zalozeniach.
            Tak sie sklada, ze biskupi i ksiadz, o ktorych wspomnialas, uczestnicza w
            Urzedzie Nauczycielskim Kosciola. Urzad Nauczycielski, razem z Pismem Swietym i
            tradycja, stanowi fundament nauczania KK, pominac ich wiec nie sposob.
            • dlania Re: Antykoncepcja a normy 11.10.07, 18:01
              Ale pytam co wtedy, jesli to ja i inni wierni jestesmy Kościołem Katolickim?
              Wtedy oficjalne stanowisko to jest stanowisko wiernych, a nie Urzędu
              Nauczycielskiego czy innych instytucji.
              • brak.polskich.liter Slowo klucz - katechizm 11.10.07, 18:17
                Sorry, ale bredzisz. Oficjalne stanowisko KK jest zawarte w katechizmie, a nie
                reprezentowane przez opinie wiernych. To tak gwoli scislosci.
                • dlania Re: Slowo klucz - katechizm 11.10.07, 18:21
                  A dlaczego mam sie słuchac katechizmu? Nie bluzgaj na mnie, tylko mi wytłumacz.
                  Bo dla mnie kościół to Chrystus i jego wyznawcy. A Ty mówisz o jakiejś radzie
                  nauczycielskiej, katechizmie. Gdzie tu wiara?
                  Skąd sie te smarki biero i biero
                  Ligarządzi!
                  "Poród boli to przynajmiej kobieta wie że urodziła" by Jopowa
                  • kotbehemot6 Re: Slowo klucz - katechizm 11.10.07, 18:27
                    sory ,ze się wtrącę.Ale to własnie dla wiernych został skonstruowany
                    katechizm-jako powiedzmy obrazowy, podręczne vademecum wiary.
                    • dlania Re: Slowo klucz - katechizm 11.10.07, 18:34
                      A dlaczego dla wiernych, a nie przez wiernych? Czy prawdy wiary sa aż takie
                      trudne, że wielcy kościoła musza maluczkim i prostym je tłumaczyć?
                      • kotbehemot6 Re: Slowo klucz - katechizm 11.10.07, 18:39
                        A jak to sobie wyobrażasz-przez wszystkich wiernych??????? Zresztą nie tylko KK,
                        ale każda religia ma swoich kapłanów , których zadaniem jest właśnie tłumaczenie
                        wiernym weandrów wiary, i choćby w tym celu sa kształceni na stosownych
                        uczelniach. Wierz mi sa wśród księży i kapałanów bardzo mądrzey ludzie. Wiara ma
                        rózęn "poziomy" jednym wystacza sama świadość wary i istnienia Boga -intuicyjna
                        powiedzmy. Inni mają wątpliwości i to właśnie rolą kapłana jest wytłumaczyć
                        wiernemu.
                  • brak.polskich.liter OK, tlumacze 11.10.07, 18:41

                    > A dlaczego mam sie słuchac katechizmu?

                    Z definicji. Jako rzymska katoliczka, jestes zobowiazana do przestrzegania zasad
                    spisanych w KKK.
                    Mozesz, oczywiscie te zasady olac. Do bycia katoliczka w ogolnosci, czy
                    przestrzegania zasad KKK w szczegolnosci, nikt Cie przeciez nie zmusza. Tyle, ze
                    wtedy upieranie sie przy tym, ze - mimo tego, ze nie podoba Ci sie katechizm KK
                    - jednak jestes katoliczka, jest deko bez sensu.
                    Chyba, ze etykietka "katolik" jest ozdobnikiem, uzywanym glownie w celach
                    obrzedowych, typu slub albo chrzest. Mozna i tak.

                    Dlaniu, ja nie twierdze, ze oficjalne stanowisko KK mi sie podoba, jest
                    wlasciwe, jedyne i sluszne. Ja tylko twierdze, ze uzywanie pewnych etykietek
                    pociaga za soba okreslone konsekwencje.

                    > Bo dla mnie kościół to Chrystus i jego wyznawcy.

                    Rozumiem. To samo moga powiedziec: protestanci, SwJ, baptysci, anglikanie,
                    prawoslawni, greccy ortodoksi, adwentysci, mormoni i wielu innych chrzescijan,
                    rowniez ci nie bedacych czlonkami zadnych zwiazkow wyznaniowych. Co zatem -
                    wedlug Ciebie - stanowi o tym, ze jestes katoliczka? Wlasnie katoliczka, a nie -
                    dajmy na to - Swiadkiem Jehowy czy luteranka?

                    > A Ty mówisz o jakiejś radzie nauczycielskiej.

                    To nie ja. Znowu KKK sie klania. Niestety.

                    > Gdzie tu wiara?

                    Nie mam pojecia. Moze dlatego, ze jestem ateistka.

                    • dlania Re: OK, tlumacze 11.10.07, 19:06
                      Dziekuje za wytłumaczenie.
                      I tak gwoli ścisłości: ja nigdzie nie napisałam, że jestem katoliczką. Nie
                      jestem. Biorę po prostu udział w niektórych rytuałach religijnych popularnych w
                      naszym kraju. A pytałam z ciekawości.
                      Ale absolutnie nie wątpię w to, że są wśród ludzi wierzących jednostki wybitne,
                      mądre, święci.
    • kotbehemot6 Re: Antykoncepcja a normy 11.10.07, 18:06
      Wiesz wiarę albo się przyjmuje z dobrodziejstwem inwentarza albo
      nie.Antykoncepcja jest zamachem na dar zycia. W tej kwesti stanowiska KK jest
      niewzruszone. Cóz albo sie jest katolikiem albo chodzącym do Kościoła. w sumie
      nikt Ci nie nakazuje uczestniczyć w Kościele
      • marzeka1 Re: Antykoncepcja a normy 11.10.07, 18:59
        To może kilka słów o moim podejściu: tak jak pisze kotbehemot (kotka?)przyjmuję wiarę z całym dobrodziejstwem inwentarza, także w tej kwestii. Jest mi może o tyle łatwiej, że ze względów zdrowotnych nie wolno mi, nie moge stsować hormonów, więc NPR stał się dla mnie podstawową metodą: stosuję ją 20 lat, mężatką jestem 18, dzieci urodziłam 5 i 9 lat po ślubie (czyli nieprawdą jest przy tej metodzie permanentne bycie w ciąży). Na pewno pomaga mi to być w zgodzie z wiarą, która jest dla mnie i męża bardzo ważna(tak samo jak seks, baaaardzo dany, mimo tylu lat po ślubie!), nie chcę być statystycznym katolikiem ,celebrującym święta, które są martwe, bo wypada/bo co rodzina. Mnie szokuje analfabetyzm religijny dlani, której PODSTAWOWE zasady tłumaczy dziewczyna pisząca o sobie, że jest ateistką, ma większe rozeznanie niż ktoś, kto nazywa się katolikiem, dziwne.Wiara to nie supermarket, w któym wybieram sobie to, co mi pasuje, to całość,poczucie sensu życia wg zasad religii, którą wyznaję. Czy to jest proste i łatwe? Nie,nie zawsze, ale mój wybór był świadomy i dobrowolny, nie było rodziców (nie żyją)którzy naciskali/wmawiali/przymuszali (nie byliby zresztą w stanuie tego zrobić).Szanuję każdy wybór drogi życiowej, nie patrzę na kogś pod kątem, w co lub czy w ogóle wierzy, ale czy świadomie żyje wg ważnych dla siebie zasad (dlatego mam przyjaciół i katolików, i świadków Jehowy,i ewangelików, i niewierzących).
        • kotbehemot6 Re: Antykoncepcja a normy 11.10.07, 19:03
          to co napisałas jest naprawdę bardzo piękne. bardzo bym sobie życzyła żeby każdy
          młówiący o sobie "ja katolik" był taki jaki Ty. A nie wydaje Ci się
          tragikomiczne,ze tak jak napisałaś zdeklarowana ateistka ma większą wiedze na
          temat wiary niż katoliczka, i o czym to świadczy?????
          • marzeka1 Re: Antykoncepcja a normy 11.10.07, 19:09
            O tym, że w Polsce jest 95% "katolików", NIC nie tłumaczy ignorancji w tej sprawie,nic.Dlatego bardzo zaimponwała ni brakpolskichiter, że w sposób zrozumiały wytłumaczyła dlani podstawowe zasady jej (chyba?) religii.
            • dlania Re: Antykoncepcja a normy 11.10.07, 19:14
              marzeka1 napisała:

              > O tym, że w Polsce jest 95% "katolików", NIC nie tłumaczy ignorancji w tej spra
              > wie,nic.Dlatego bardzo zaimponwała ni brakpolskichiter, że w sposób zrozumiały
              > wytłumaczyła dlani podstawowe zasady jej (chyba?) religii.


              Weście wy sie odczepcie, kobity!wink
              Nawracac mnie chcecie na siłę, czy co!?
              ja wierzę, w co chcę.
              każda wiara ujeta w ramy instytucji, w której są rządzący, wyznaczający normy i
              rządzeni, którzy mają sie słuchać(jak KK) wydaje mi sie poroniona i nie
              interesuje mnie.
        • dlania Marzeka, gdzie ja sie nazwałam katolikiem!? 11.10.07, 19:10
          Ja zadaję pytania podstawowe, ciebie to szokuje. A mnie odpowiedzi na te pytania
          (za które dziewczynom dziekuję) utwierdzaja w mojej postawie (niekatolickiej).
          Rozumiem, że według ciebie pytania o religie i wiarę powinny byc tylko wysoce
          uduchowione, metafizyczne, absolutnie nienaruszające odwiecznych aksjomatów?
          Dla mnie dziwny (ale nie szokujący, no cóż, bywa) jest fakt, że segregujesz
          swoich znajomych według ich wyznania. Do głowy by mi to nie przyszło!
          • marzeka1 Re: Dlania, czytaj ze zrozumieniem 11.10.07, 19:17
            Ależ ja właśnie napisałam, że WYZNANIE nie ma dla mnie znaczenia,dlatego mam przyjacół wierzących RÓŻNIE lub niewierzących w ogóle.Gdzie napisałam, że pytania o wiarę powinny być uduchowione? To jak z dowcipu, kiedy to profesor teologii zastępuje siostrę zakonną na religii w przedszkolu, nie wie, jak rozmawiać z dziećmi i podchodzi do każdego, kładzie rękę na głowie i mówi: pamiętajcie dzieci, że Bóg jest transcendentalny! Nikt tak nie tłumaczy.
            • dlania Re: Dlania, czytaj ze zrozumieniem 11.10.07, 19:27
              Ale widać, że wiara jest dla Ciebie ważna. ja po prostu najczęściej w ogóle nie
              wiem, jakiego wyznania są moi znajomi. No chyba że bardzo dziwnegowink
              • melka_x Re: Dlania, czytaj ze zrozumieniem 12.10.07, 10:39
                dlania napisała:

                > Ale widać, że wiara jest dla Ciebie ważna. ja po prostu
                > najczęściej w ogóle nie wiem, jakiego wyznania są moi znajomi.

                To słabe te Twoje relacje. Mniej więcej tak jakbyś napisała, że nie
                wiesz gdzie twoi znajomi pracują, czy jedzą mięso, ile mają dzieci
                itd. Ja o swoich znajomych to wiem, plus kilka innych rzeczy w tym
                właśnie wyznanie.
                • dlania Re: Dlania, czytaj ze zrozumieniem 12.10.07, 10:42
                  No fakt, mam znajomych, którzy nie mówia gdzie pracują i co jedza. Pewnie masz
                  racje, słabe te moje przyjaźnie. Ty za to jestes bossska i masz głębokie i
                  intymne relacje nie tylko ze znajomymi, ale nawet z listonoszem.
                  • wieczna-gosia Re: Dlania, czytaj ze zrozumieniem 12.10.07, 12:51
                    to wiedza o jedzeniu pracy i wyznaniu to "intymne relacje".

                    o jessu to ja mam intymne relacje z pania w sklepie co mi kaszanke sprzedala smile
                    • dlania Re: Dlania, czytaj ze zrozumieniem 12.10.07, 13:03
                      Wieczna, na prawdę znasz wyznanie i upodobania kulinarne sprzedawczyni?wink
                      • wieczna-gosia Re: Dlania, czytaj ze zrozumieniem 12.10.07, 20:09
                        nie no ale ona zna moje upodobania kulinarne smile
        • ma.pi Re: Antykoncepcja a normy 11.10.07, 19:14
          marzeka1 napisała:

          Mnie szokuje analfabetyzm religij
          > ny dlani, której PODSTAWOWE zasady tłumaczy dziewczyna pisząca o
          sobie, że jest
          > ateistką, ma większe rozeznanie niż ktoś, kto nazywa się
          katolikiem, dziwne.

          Ale Dlania napisala, ze nie jest katoliczka.

          Pozdr.
        • denea Re: Antykoncepcja a normy 12.10.07, 10:06
          Dlania nie napisała, że jest katoliczką, tak gwoli ścisłości,
      • triss_merigold6 Re: Antykoncepcja a normy 11.10.07, 19:07
        Ja mam absolutny luzik, bo jestem ateistką.wink
        Bawi mnie tylko porażka KK na polu przekonywania owieczek do
        rezygnacji z antykoncepcji.
        • marzeka1 Re: Antykoncepcja a normy 11.10.07, 19:13
          Mnie akurat,Triss, nie bawi, ale też nie osądzam, bo każdy żyje jak sobie wybrał.Byle potrafił ułożyć sobie życie w sposób szczęśliwy, dający poczucie spełnienia.No i ja akurat jest wielką zwolenniczką NPR(wiem, dla niektórych niepojętesmile)))
          • triss_merigold6 Re: Antykoncepcja a normy 11.10.07, 19:20
            Powiem więcej - nie tylko bawi ale cieszy. Mam nadzieję, że w koncu
            staniemy się normalnym, zlaicyzowanym, zachodnim społeczeństwem w
            którym nikt nie będzie sobie uzurpował prawa do publicznego
            zaglądania obywatelom pod kołdry a podręczniki szkolne nie będą
            zawierały ideologiczno-katolickich wtrętów.
          • dlania Re: Antykoncepcja a normy 11.10.07, 19:23
            Wiecie, spróbuje jeszcze raz wypowiedziec moja podstawową watpliwośc co do wiary
            katolickiej.
            Ona ma jakies korzenie, prawda? Jest nią życie Jezusa i jego nauka. Potem
            pierwsi uczniowie, zgodnie ze słowami Zbawiciela, zaczęli sie spotykac i
            umacniac w zyciu zgodnie z zasadami Jezusa.To była jeszcze wspólnota, nie
            instytucja. Potem (dużo potem) było kilku mędrców i uczonych, którzy nauki
            Jezusa powiązali z filozofią grecko-rzymską, logiką i swoimi własnymi
            rozważNIami. na tych fundamentach dopiero powstała wielka instytucja, w której
            wiara nie była juz ważna, za to mamona i powiększanie rzesz wiernych (choćby
            ogniem i mieczem) - tak. Ta instytucja mówi teraz maluczkim, w co maja wierzyć.
            A zasady tej wiary zmieniaja sie co jakiś czas (weźmy choćby dogmaty, które były
            ustalane przez lata).
            Ta instytucja (gdzie jest napisane, że nieomylna?) ma mi mówić, jak "dobrze" i
            święcie żyć.
            Ta instytucja to jest ponoć wiara.
            Na pewno Jezus sie bardzo interesuje tym, czy sie kocham z mężem z gumą czy bez.
            • dlania Uwaga do powyższego 11.10.07, 19:25
              Z góry przepraszam wszystkich, którzy mój tok rozumowania uznają za prymitywny i
              za mało uduchowiony.
              Pewnie jest w katechizmie zapis zabraniający mówienia głupot o kościele. No ale
              ja katechizmu sto lat nie czytałam, więc sorry.
    • anna-pia Idąc tym tropem... 12.10.07, 00:18
      ... ponieważ kierowcy nagminnie łamią przepisy, np. jeżdżąc nie 50 km/h po
      mieście, ale 80 i więcej, to powinno się cały kodeks drogowy do kosza wyrzucić.

      Wrzuć na luz, nikt cię nie zmusza do niestosowania antykoncepcji. Nie bardzo w
      ogóle rozumiem - nie należysz do KK, to co ci tak to na sercu leży? To tak,
      jakbym przekonywała tradycyjne muzułmanki żyjące w Polsce, że chusta to
      idiotyzm. Chcą nosić, niech noszą, ich biznes. Albo jak bym przekonywała
      starowierki, że bez makijażu to ani rusz. Cóż, chyba brak ci tolerancji dla
      odmiennych poglądów.

      • etato1 Re: Idąc tym tropem... 12.10.07, 00:21
        niekoniecznie
        bo o ile sie dobrze orientuje to zakaz antykoncpecji wg KK wynika z
        ogolnych praw a nie z dogmatow religijnych
        jest to niby cos w rodzaju prawa naturalnego ktore powinno
        obowiazywac wszystkich tak jak np. zakaz aborcji
        • syriana Re: Idąc tym tropem... 12.10.07, 08:50

          > bo o ile sie dobrze orientuje to zakaz antykoncpecji wg KK wynika z
          > ogolnych praw a nie z dogmatow religijnych

          chyba jednak nie
          bo te "ogólne prawa Kościoła", o których wspominasz, zadziwiająco niedawno się
          objawiły wierzącym, co więcej ich ustalenie nie było popierane przez większość
          decydentów

          tu link do krótkiej historii na ten temat:
          tygodnik.onet.pl/1546,1426745,dzial.html
      • triss_merigold6 Czytamy ze zrozumieniem 12.10.07, 08:39
        Ograniczenia prędkości zawarte są w ustawie "Kodeks drogowy", tak?
        Ustawa jest aktem prawnym tworzonym i przyjmowanym w procesie
        legislacyjnym w ściśle określony sposób. Normy w niej zawarte są
        normami prawnymi. Cóż to oznacza? UWAGA: wyjasnienie dla tych,
        ktorzy nie mieli wiedzy o społeczeństwie w szkole albo wagarowali.
        Norma prawna jest jedyną normą społeczną za ktorą stoi sankcja
        państwowa. Jest przymusowan, jasne? Jest rownież powszechna, co
        oznacza, że obowiązuje wszystkich obywateli danego państwa oraz
        osoby przebywające na terenie państwa ale nie będące obywatelami.

        BTW istnieje możliwość zmiany normy prawnej z inicjatywy obywateli -
        służy temu obywatelska inicjatywa ustawodawcza oraz teoretyczna
        mozliwość przeprowadzenia referendum z inicjatywy obywateli.

        Tolerancję dla odmiennych poglądów mam niezmierną. Niemniej wtorny
        analfabetyzm mnie razi. Nie należę do KK za co serdecznie dziękuję
        moim rodzciom ale BAWIĄ mnie sposoby redukcji dysonansu poznawczego
        stosowane przez katolików. Rozumiesz? To taka badawcza refleksja nad
        zachowaniami dorosłych ludzi, ktorzy chcieliby mieć ciastko i
        chcieliby zjeść ciastko + obserwacja instytucji KK, która wyraźnie
        sobie z problemem nie radzi.
    • gemmavera Re: Antykoncepcja a normy 12.10.07, 08:53
      triss_merigold6 napisała:

      > Żeby norma społeczna (religijna, moralna, obyczajowa) była
      skuteczna
      > musi być przestrzegana przez grupę spoleczną, której dotyczy.

      Co to znaczy "skuteczna norma", bo ciut nie rozumiem?

      > Skoro normy religijne KK w zakresie antykoncepcji są powszechnie
      > NIEPRZESTRZEGANE, nieakceptowane lub przyjmowane mocno wybiórczo
      to
      > tracą sens.

      Moim zdaniem to jest zupełnie nieuprawnione wnioskowanie. big_grin

      Normy, czy zasady są po to, żeby dać ludziom punkt odniesienia - i
      właśnie to jest ich sens. A więc nawet nieprzestrzegane owego sensu
      nie tracą. Znając jakąś etyczną zasadę człowiek może zdecydować, w
      jaki sposób ja potraktować: olać czy może respektować. I po to są
      normy: żeby wskazać ludziom pewien ideał - a nie po to, żeby ludzie
      ich przestrzegali. smile Bo nikogo nie można zmusić do tego, żeby
      działał tak, a nie inaczej.

      Wydaje mi się, Triss, że po prostu mylisz etykę z etosem. Kościół
      nie może ot tak zrezygnować z promowanych przez siebie zasad, bo one
      wynikają z pewnego systemu etycznego, a więc opartego na określonej
      wizji świata i na określonym systemie wartości. A o ile etyka
      naturalnie wpływa na etos, o tyle etos nie może wpływać na etykę, to
      dość oczywiste.

      Rozumiem, że się lubisz sobie czasem poużywać na KK, ale musisz się
      bardziej postarać. wink)
    • chicarica Re: Antykoncepcja a normy 12.10.07, 09:52
      Jeszcze kilkadziesiąt lat temu stosowanie NPR też było grzechem.
      Myślę, że za kilkadziesiąt lat gumy i pigułki grzechem być przestaną.
    • zapracowana6 Re: Antykoncepcja a normy 12.10.07, 10:59
      NORMY zostały ustalone bardzo dawno temu i ujęte w 10 przykazań.

      Kościół, choć,moim zdaniem instytucja potrzebna, jest tworzony przez
      ludzi-zwykłych, mądrzejszych i głupszych,bardziej lub mniej
      doświadczonych życiowo. Zdanie Kościoła może się zmieniać.

      Jako katoliczka kieruję się piątym przykazaniem: nie zabijaj.
      Dopuszczam zatem metody antykoncepcji tj. prezerwatywa, odrzucam te,
      które mają jakiekolwiek działanie poronne.
      Sumienie mam czyste, a do Koscioła odnoszę sie z dużym szcunkiem i
      wyrozumiałóścią.
      • dlania Re: Antykoncepcja a normy 12.10.07, 11:01
        Dzieki Ci, zapracowana, za ten głos rozsądku, który z błądzącej i z założenia
        grzesznej (bo przez ludzi stworzonej) instytucji nie robi wyroczni i boga samego
        wcielonego.
    • vharia Re: Antykoncepcja a normy 12.10.07, 11:34
      Triss, instytucja, której podstawową siłą jest konserwatyzm i
      trwanie przy raz obranej wersji NIE MOŻE sobie pozwolić na
      przyjęcie do wiadomosci, że wyznaczone przez nią normy dawno
      straciły sens. Musi sie upierać, że te normy są dobre i że sie z
      nimi nie dyskutuje, tylko się ma grzech, jak ich sie nie przestrzega
      • gemmavera Re: Antykoncepcja a normy 12.10.07, 18:32
        A ja się dalej będę upierać przy swoim: jeżeli się chce dyskutować
        ze stanowiskiem kościoła dotyczącym antykoncepcji, to trzeba wysunąć
        prawdziwe argumenty, a nie pseudoargumenty w rodzaju "większość
        ludzi przestaje przestrzegać pewnych norm/zasad, ergo owe zasady są
        juz bez sensu".
        Może warto byłoby najpierw coś poczytać, choćby "Miłość i
        odpowiedzialność" Wojtyły, gdzie ten temat jest dośc szeroko
        omówiony - i dyskutować z podanymi tam argumemtami, zamiast opierać
        się na wyświechtanych frazesach typu "wg KK seks ma słuzyć
        prokreacji" (wiem, żetego argumentu Triss nie użyła, ale tak sobie
        poleciałam uogólnieniem smile).
        • gemmavera Re: Antykoncepcja a normy 12.10.07, 18:34
          gemmavera napisała:

          > zamiast opierać
          > się na wyświechtanych frazesach typu "wg KK seks ma słuzyć
          > prokreacji"

          Poprawka - miało być: "wg KK seks ma słuzyć TYLKO prokreacji"
        • syriana Re: Antykoncepcja a normy 12.10.07, 19:55
          > Może warto byłoby najpierw coś poczytać, choćby "Miłość i
          > odpowiedzialność" Wojtyły, gdzie ten temat jest dośc szeroko
          > omówiony - i dyskutować z podanymi tam argumemtami.

          argumenty Kościoła wszyscy znają
          problem w tym, że ich znajomość nawet przez gorliwych i świadomych katolików,
          nie zawsze przekuwa się na zrozumienie ich celu

          mówiąc w skrócie, stosunek KK do antykoncepcji wypływa z 3 przesłanek:

          - utrzymania nieomylności papieża
          - "walki z hedonizmem pożycia małżeńskiego" - rozumianej we właściwy Kościołowi
          sposób
          - troski o zachowanie podmiotowość małżonków w każdym akcie seksualnym - która z
          oczywistych względów jest rzeczą nie dającą się wcisnąć w ramy jakichkolwiek
          aktów normatywnych

          katoliczką nie jestem, argumenty znam
          rozumiem ideę, która za nimi stoi

          problem w tym, że seks nie jest ideą, której określenie najdoskonalszego
          kształtu można powierzyć grupie specjalistów, których końcowy efekt pracy będzie
          miał sens: "co według nas należy zrobić, by zawsze było pięknie, z miłością i z
          szacunkiem"

          nie da się obiektywie określić (poza oczywistym przypadkiem gwałtu) i co gorsza
          narzucić, w którym momencie aktu seksualnego kończy się wzajemny szacunek,
          miłość i podmiotowość małżonków

          jakiekolwiek normatywizowanie antykoncepcji skazane jest na porażkę - można
          wiedzieć dlaczego nie powinna być stosowana, można zmusić ludzi do stosowania
          tego zakazu, ale nie można wymagać zrozumienia go

          dodatkowo przyzwalając na NPR, Kościół sam zastawia pułapki na własne reguły
          tu spektrum wystąpienia różnych możliwości "mijania się" z dniami niepłodnymi
          jest tak ogromny, że pokrętne tłumaczenia, roztrząsanie coraz to innych casusów
          w dokumentach na ten temat i rzucanie ludziom pięknych słów o poświęceniu, jest
          poniżające i obdziera całą filozofię tej sprawy z nadmuchanej otoczki,
          sprowadzając wszystko mimo szumnych deklaracji o duchowości, tylko do fizyczności
          • gemmavera Re: Antykoncepcja a normy 13.10.07, 10:59
            Syriana, ukłony. big_grin Mniej więcej o to mi chodziło, kiedy się uparłam
            przy tej dyskusji. Na mój mały rozumek Twoje argumenty SĄ
            argumentami - w przeciwieństwie do twierdzeń Triss z pierwszego
            postu, które nie dotykały meritum.
            Żeby było jasne: sama nie stoję na stanowisku KK i nie miałam
            zamiaru tego stanowiska bronić. Odezwałam się w tym wątku tylko
            dlatego, że poraziła mnie pewna bezsensowność (nielogiczność - jak
            kto woli) tezy przedstawionej w pierwszym poście.

            syriana napisała:

            > argumenty Kościoła wszyscy znają
            > problem w tym, że ich znajomość nawet przez gorliwych i
            świadomych katolików,
            > nie zawsze przekuwa się na zrozumienie ich celu

            Tego się tylko czepię - czyli jednak nie wszyscy znają, skoro nie
            rozumieją. big_grin
            Z moich doświadczeń wynika niestety, że przekonanie większości ludzi
            jest jednak takie: zdaniem kościoła seks ma słuzyć jedynie
            prokreacji. I dlatego się uczepiłam tych nieszczęsnych argumentów.
            Pojechać po KK jest łatwo, ale moim zdaniem przed atakiem trzeba
            poznac wroga. wink
            • syriana Re: Antykoncepcja a normy 13.10.07, 15:40
              > argumenty Kościoła wszyscy znają
              > problem w tym, że ich znajomość nawet przez gorliwych i
              > świadomych katolików,
              > nie zawsze przekuwa się na zrozumienie ich celu

              > Tego się tylko czepię - czyli jednak nie wszyscy znają, skoro nie
              > rozumieją. big_grin

              ok, rzeczywiście bez sensu napisałam

              chodziło mi o sytuację, w której ludzie potrafią przedstawić uzasadnienie
              Kościoła, znają jego argumenty i intencje, ale jednocześnie dostrzegają jak
              bardzo odległe są one od praktyki, a w konsekwencji - zupełnie nie mają do nich
              przekonania i robią po swojemu
            • marzeka1 Re: Antykoncepcja a normy 13.10.07, 20:29
              " Z moich doświadczeń wynika niestety, że przekonanie większości ludzi
              > jest jednak takie: zdaniem kościoła seks ma słuzyć jedynie
              > prokreacji."- ale kiedy wcale tak nie jest,tzn,wierzący rodzice powinni przyjąć dziecko z radością, ale też nigdzie nie postuluje się, że katolicy mają kochC TYLKO w celu prokreacji,najlepiej jeszcze w koszulach z wyciętą dziurą w wiadomym miejscusmile)) Moim wielkim odkryciem, nie powiem, że zaskakującym, była właśnie -przywołana już przez kogoś- książka Karola Wojtyły "Miłość i odpowiedzialność", w któej bardzo wyraźnie napisał, że seks, miłość fizyczna ma sprawiać przyjemność,ma łączyć więzią małżonków, że nie jest czymś złym/niedobrym itp.Dla mnie to była jedna z ważniejszych książek i jeśli mogę powiedzieć, że po 18 latach mam udane małżeństwo, to dzięki tej ksiązce wiem NA CZYM polega bycie w dobrym związku.Mam 2 zaplanowanych dzieci, nie chcę więcej,czuję się jako matka spełniona, ale bliską więź z mężem chcę utrzymać jak tylko długo się dasmilePozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka