Zastanawiam sie czy da sie pogodzic bycie w ciazy i opieke nad
niespelna rocznym dzieckiem, i potem opieke nad niemowlakiem i juz
chodzacym ale nadal bardzo absorbujacym brzdacem. Moja coreczka ma
dopiero 3 miesiace, a maz juz namawia mnie, abysmy ruszali z
produkcja

nastepnego dziecka juz w przyszlym roku, bo wg niego za
2-3 lata juz nie bedzie nam sie chcialo wracac do etapu
nieprzespanych nocy i pieluch, a bardzo chcielibysmy miec dwoje
dzieci.
Ja mam mieszane uczucia. Chce oczywiscie miec 2 dzieci, ale myslalam
o tym by odczekac przynajmniej 3 lata, tak aby starsze dziecko
zdazylo pojsc do przedszkola. Boje sie po prowstu, ze nie radzilabym
sobie zbyt dobrze z dwojka tak malych dzieci, zwlaszcza ze straszny
ze mnie nerwus. Z drugiej jednak strony pytam siebie - czy
faktycznie, za 3 lata, kiedy corka bedzie juz stosunkowo
samodzielna, ja wroce do pracy i zaczne znowu funkcjonowac nie tylko
jako mama ale i czlowiek

pracujacy - to czy rzeczywiscie nie
bedzie ciezej decydowac sie na dziecko? Dochodzi do tego jescze
aspekt pracowo-finansowy - gdybym zaszla w ciaze i urodzila dziecko
w przyszlym roku, to moglabym wrocic do pracy tylko na kilka
miesiecy, i potem isc na kolejny macierzynski, nie musialabym wiec
podejmowac trudnych decyzji typu - opiekunka czy zlobek dla 1-1.5
rocznej corki... tym bardziej, ze tak naprawde nie wyobrazam sobie
oddania jej do zlobka i powrotu do pracy na pelen etat, a z kolei
pracowac tylko po to, by zarobic na pensje niani nie ma raczej
sensu.
Prosze mamy, ktore urodzily dzieci w odstepie 1-1.5 roku lub maja w
swoim otoczeniu taka sytuacje, o wyrazenie swej opinii, jak to u
Was lub u tego kogos wyglada.