Drogie emamy, tego posta piszę w imieniu mojej żony, właścicielki butiku z
ciuchami dzieciecymi,niedawno istniejącego.
Otóż mojażona posiada butik z odzieżą jak wyżej napisane jaką

Niedawno
szukała sprzedawczyni. Na rozmowę przychodziły różne osoby itp. Pewnego dnia
przyszła koleżanka mojej żony z prośbą czy nie zatrudnilibyśmy jej
niepełnosprawnej córki. Dziewczyna miała jedną rękę krótszą od drugiej i lekki
jej niedowład. Skończyła studia licencjackiei od trzech lat siedzi z mamą w
domu. Moja żona zdjęta litością postanowiła dać szansę tej dziewczynie mimo
moich zastrzeżeń że może nie wywiązywać się z tej pracy jak trzeba ze względu
na swoją chorobę. Zadzwoniła do tej dziewczyny zapraszając ją na fikcyjna
rozmowę - i tak byłaby przyjeta a rozmowa byla tylko tak dla picu. Ta panienka
nie dość ze byla strasznie z szokowana że jej osobie po studiach ktoś chciał
dać pracę w sklepie to jeszcze napyskowała do moeje żony że ona ma ambicje i
nie będzie sklepowa bo sie beda z niejśmiać koledzy ze studiów którzy maja
ciepłe posadki. Kurcze ja rozumiem, gdyby takie pretensje miała osoba zdrowa i
atrakcyjna ale kobieta z dziwnymi rękami?ona się po prostu powinna cieszyć ze
ktoś chce jej dać pracę, w jej przypadku powinna brać co dają i jeszcze
dziękować. Moja żona się zdenerwowała i powiedziała tej panience że niech tak
dalej mówi to przesiedzi w domu przez całe życie. Panienka ma już 27 lat i
jeszcze nie parała sie w swoim życiu żadną pracą. Tacy są właśnie
niepelnosprawni, narzekają ze nie ma dla nich pracy a jak ktoś im zaproponuje
to chcieliby nie wiadomo co.