Dodaj do ulubionych

A ile rodzeństwa mają Wasi partnerzy/mężowie?

02.01.08, 16:24
Mój ma pięcioro: 2 siostry i 3 braci.
Jako mąż i ojciec zupełnie się nie sprawdził. Chciał mieć 7 dzieci,
żeby przebić tatusia. Podczas pierwszego porodu, przy parciu, gdy
byłam na skraju wyczerpania maż wołał:
- Przyj, przyj, bo musisz mi jeszcze sześcioro urodzić!
Aż go położna upomniała.
Nigdy nie umiał byc czuły ani wrażliwy. Dzieci traktował
przedmiotowo i z góry.
Czy w Waszym przypadku pochodzenie meża z takiej czy innej rodziny
miało znaczenie w Waszym związku?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: A ile rodzeństwa mają Wasi partnerzy/mężowie? 02.01.08, 17:00
      - Przyj, przyj, bo musisz mi jeszcze sześcioro urodzić!"- po takich słowach zdecydowanie prokreację z takim panem zakończyłabym na jednym potomku.
    • baska299 Re: A ile rodzeństwa mają Wasi partnerzy/mężowie? 02.01.08, 17:05
      zebra12 napisała:
      > - Przyj, przyj, bo musisz mi jeszcze sześcioro urodzić!

      Wiem,że to nie miało być śmieszne,ale wybacz-uśmiałam się po pachy.I oczywiście ja również-jak poprzedniczka-zakończyłabym prokreację na jednym potomku.
    • hossa76 Re: A ile rodzeństwa mają Wasi partnerzy/mężowie? 02.01.08, 17:48
      Wiesz co Zebra? Czasami mam wrażenie, że Ty trollujesz. Każdy ma
      jakieś swoje "ciemne strony", dziwne nawyki, przygody i życiowe
      zakręty - ale u Ciebie to wszystko występuje na raz... Nie obraź
      się, ale trudno mi sobie wyobrazić, że taka osoba istnieje na
      prawdęsmile
    • bombastycznie Re: A ile rodzeństwa mają Wasi partnerzy/mężowie? 02.01.08, 18:13
      Mój mąż ma 2 braci rodzonych i jednego przyrodniego, jest najmłodszy z całej
      czwórki i jako ostatni się ożenił i jako ostatni będzie mieć(mam nadzieję że
      będzie)dzieci ponieważ jeszcze nie mamy, ale wiem że mogę na niego liczyć bo on
      sam nie może się już doczekać potomka, jego bracia mają w przewadze córki
      dlatego moj mężuś chce się postarać o syna bo jak mówi ktoś musi przedłużyć
      nazwiskowink osobiście też marzę o synku więc nie jest to dla mnie problem,a co do
      ilości to bywa z tym różnie ale na pewno nie chcemy mieć jednego
      dziecka...pożyjemy zobaczymy jak się sprawdzi w roli ojca
    • gryzelda71 Re: A ile rodzeństwa mają Wasi partnerzy/mężowie? 02.01.08, 18:18
      Mam wrażenie,że twoje małżeństwo to jakaś transakcja.
      • andaba Re: A ile rodzeństwa mają Wasi partnerzy/mężowie? 02.01.08, 19:15
        Oj Zebra, Zebra, nawet ilość rodzeństwa jest wadą u Twojego męża?
        Jak taki z piekła rodem to dlaczego z Tobą przy porodzie był? Żeby przypilnować żeby Ci macicy nie wycięli, co zaprzepaściłoby jego plany dotyczące ilości potomstwa?
        Może żartem to mówił? Ja przy pierwszym porodzie mówiłam do połoznej, zeby żeby uwazała na moje krocze, bo zamierzam jeszcze kilkoro przez nie przepchnąć.

        Idź Ty kobieto do psychologa, bo naprawdę przykro czytac tego co piszesz. Pamietaj, że dzieciom, zwłaszcza córkom, jest potrzebna matka mająca normalny stosnek do facetów, bo zrobisz z nich kaleki...
        • rita75 Re: A ile rodzeństwa mają Wasi partnerzy/mężowie? 02.01.08, 19:25
          > Idź Ty kobieto do psychologa, bo naprawdę przykro czytac tego co
          piszesz. Pamie
          > taj, że dzieciom, zwłaszcza córkom, jest potrzebna matka mająca
          normalny stosne
          > k do facetów, bo zrobisz z nich kaleki...

          Zebro, jezeli ty tego nie pisalas, to przepraszam...kiedys w trakcie
          serfowania w internecie natknelam sie na Twoj (?) post, w ktorym
          pisalas o tym, ze meski nowordki nalezaloby kastrowac po
          urodzeniu...Nie uwazasz, ze powinnas isc do psychologa? Wiem, ze to
          byo kiedys...ale wydaje mi sie, ze z twoja psychika dzieje sie cos
          niepokojacego. Wywlekajac to, nie chce dla ciebie zle..
          www.asexuality.org/pl/viewtopic.php?p=13269&sid=45be7e9b5ccdb511bd1069859292c1f4
    • agao_72 Re: A ile rodzeństwa mają Wasi partnerzy/mężowie? 02.01.08, 19:28
      wiesz co zebra - ja rozumiem, zawiodłaś się na człowieku,
      małzeństwie, ale Ty już przeginasz. idź do lekarza od duszy i głowy
      tj. psychiatry. mnie to wygląda na depresję lub jakieś okoliczności
      zbliżone do niej. chyba bez leków się nie obejdzie. bo
      psychoterapia to już oblig w Twoim przypadku.
    • budyniowatowe Re: A ile rodzeństwa mają Wasi partnerzy/mężowie? 02.01.08, 21:43
      zebra12 napisała:

      > Mój ma pięcioro: 2 siostry i 3 braci.
      > Jako mąż i ojciec zupełnie się nie sprawdził. Chciał mieć 7
      dzieci,
      > żeby przebić tatusia. Podczas pierwszego porodu, przy parciu, gdy
      > byłam na skraju wyczerpania maż wołał:
      > - Przyj, przyj, bo musisz mi jeszcze sześcioro urodzić!
      > Aż go położna upomniała.
      > Nigdy nie umiał byc czuły ani wrażliwy. Dzieci traktował
      > przedmiotowo i z góry.
      > Czy w Waszym przypadku pochodzenie meża z takiej czy innej rodziny
      > miało znaczenie w Waszym związku?

      Moj ma 2 braci i 4 siostry. Ojcem jest w porzadku, takze to ile
      facet posiada rodzenstwa nie ma wplywu na to jakim jest ojcem.

    • wieczna-gosia Re: A ile rodzeństwa mają Wasi partnerzy/mężowie? 02.01.08, 21:46
      2 przyrodnie siostry starsze o 18 i 9 lat. nie mam pjecia czy ma znaczenie czy
      nie, bo nie wiem jakim bylby ojcem majac 5 siostr i braci smile
    • ik_ecc Re: A ile rodzeństwa mają Wasi partnerzy/mężowie? 03.01.08, 01:18
      Moj ma 2 starszych braci, jest doskonalym ojcem i partnerem POMIMO
      swojej rodziny, ktora mocno jest psychiczna. Jego ojciec byl
      koszmarnym ojcem i koszmarnym mezem.

      Nawiazujac do psychoanaliz poprzedniczek... Rozwiedz sie. Puszczalam
      niemal identyczne teksty i mialam bardzo podobne odczucia kiedy
      bylam z moim pierwszym mezem. Obylo sie bez psychiatrow i bez lekow -
      ale trzeba sie bylo rozwiesc. Wyjscie z koszmarnego dola zajelo mi
      ze 2-3 lata, ale wyszlam - teraz mam nowa rodzine, fantastycznego
      partnera ktorego kocham, cudowne z nim dziecko, planujemy ich wiecej.
      Rozwiedz sie.
      Obowiazek, kurde jego mol...
      • zebra12 Dzięki za pociechę 03.01.08, 05:50
        Smutno mi czytać niektóre posty, bo znów uchodzę za wariatkę.
        Niektórzy nie pomyślą, co człowieka skłania do takiego czy innego
        zachowania. No chyba skoro tak mówiłam o mężczyznach - mówiłam, bo
        już mi mija odkąd mój prawiebyły się wyprowadził - to musi być tego
        powód, NIE?
        I jest to raczej koszmarny powód i mało radosny. I naprawdę nie do
        opisywania na forum!
        Ale rozwód już blisko. Wczoraj już przyszło jakieś pismo z sądu. Na
        razie o umorzeniu kosztów rozprawy... Coś się zaczyna dzieć!
        Jasne, że się muszę rozwieść. Chcę tego jak najszybciej.
        Boję się nowych zwiazków, choć zaczynam nieśmiało o tym myśleć.
        Czuję się bowiem bardzo samotna. Trudno mi sobie radzić z 3 dzieci i
        pracą.
        • agao_72 Re: Dzięki za pociechę 03.01.08, 08:18
          kobieto, nie uważam Cię za wariatkę, uważam Cie za osobę kompletnie
          pogubioną, która wg mnie kwalifikuje się na porządną psychoterapię
          wspomaganą lekami. nakręcasz sie za mocno, fundujesz sobie kierat i
          fundujesz duszną atmosferę dzieciom. a z własnego doświadczenie
          wiem, ze dziecko fenomenalnie potrafi wyczuć odjazd psychiczny
          rodzica.

          to tyle.

          oczywiście, wiem, że zahaczenie o psychologa&psychiatrę to trudna
          decyzja. bo "supermamy" nie potrzebują takiej pomocy, ale polecam.
          szczerze.
          • zaino Re: Dzięki za pociechę 03.01.08, 18:37
            Zebra zamiast serfować po necie idź do psychologa bądź psychiatry! Zrób to jeśli
            rzeczywiście kochasz swoje dzieci. A swoja drogą nie obawiasz się, że na Twoje
            posty natknie się ktoś ze szkoły, w której uczysz? lub co gorsze uczeń? Przecież
            łatwo Cię zidentyfikować poprzez zdjęcia Twoich latorośli. Nie masz umowy na
            czas określony i dyrekcja wywali Cię ze szkoły. Sorry ale Twoje teksty nie
            przystoją Pani nauczycielce.
            A skoro Twój (jeszcze) mąż jest takim gnojem jak go przedstawiasz, to Ty też
            nieźle byłaś walnięta, że z czymś takim się związałaś i jeszcze dzieci z nim
            narobiłaś.
            • zebra12 Zaino... 04.01.08, 07:14
              Na forum piszą różnie ludzie - szefowe i dyrektorki, pielęgniarki i
              doktorki.
              Jedne piszą tu o wibratorach, inne i zdradach, a jeszcze inne o
              piciu - nie soczków smile
              Ja nie piję i nie palę, nie sypiam z nikim, nie lumpię się. I
              jeszcze robię coś, co nie przystoi???????
              Kiedyś w TV mówiono, że nauczyciel nie może nawet w swoim prywatnym
              czasie pójść do pubu i napić się, bo jakiś uczeń moze zobaczyć i go
              to zdemoralizuje. Ja akurat nie mam z tym problemów, ale nauczyciel
              to także człowiek i to całkiem zwykły!
              Czyli mój mąz może mnie poniewierać, znieważać, poniżać, a ja mam
              milczeć!!!!!!!!!
              NIE!
              Nawet jeśli przeczyta to mój uczeń czy rodzic, niech wiedzą, że
              przemocy trzeba zawsze powiedziec NIE. Nie bać się i nie wstydzić!
              Bo to oprawca powinien się wstydzić i bać, a nie ofiara!
              Nie mam sobie nic do zarzucenia.
              A na forum piszę, bo potrzebuję rady, chcę znać zdanie innych. Przez
              lata mąz utwierdzał mnie w przekonaniu, że to ja jestem nienormalna,
              że nasze małżeństwo jest oki.
              Teraz dochodzę do siebie. Choć niektóre z forumowiczek uważają
              podobnie jak mój maż...
          • ik_ecc Re: Dzięki za pociechę 05.01.08, 14:10
            agao_72 napisała:

            > kobieto, nie uważam Cię za wariatkę, uważam Cie za osobę
            > kompletnie
            > pogubioną, która wg mnie kwalifikuje się na porządną psychoterapię
            > wspomaganą lekami.

            Zauwazylam, ze jesli ktos jest juz na lekach, bardzo je innym poleca
            (rowniez tym, ktorzy tego nie potrzebuja) - chyba glownie po to zeby
            usprawiedliwic przed soba swoj stan i potrzebe brania lekow.

            Przoduje w tym moja sasiadka, ktora absolutnie kazdemu sprawnie
            diagnozuje odpowiednia chorobe psychiczna i rzuca szeregiem lekow
            ktore na taze chorobe szybko pomoga. Po wielu staraniach i kilku
            zmianach psychiatrow udalo jej sie wlozyc swoja starsza corke (9
            lat) na leki i jest wsciekla bo "nieodpowiedzialni psychiatrzy" nie
            chca dac lekow jej 7-letniej corce. Natomiast nie posiadala sie z
            radosci kiedy udalo jej sie wsadzic na leki swojego meza. Jak sama
            powiedziala, zmienilo to dynamike ich zwiazku na lepsza, bo... nagle
            stala sie autorytetem dla meza - wlasnie w sprawach lekow.
            • lila1974 ik_ecc 04.02.08, 03:46
              Nie znam twojej sąsiadki i jej sytuacji ... ja poszłam do psychiatry
              i kiedy odwazyłam się do tego przyznać wśród znajomych, to pękła
              jakaś tama. Wiele osób poszło w moje ślady i co się okazało? Że już
              dawno powinny były zdecydowac się na ten krok -diagnozy postawiono
              dość poważne u niektórych osób, a zastosowane leczenie przynosi
              wymierne efekty.

              A może to Ty jesteś w błędzie nasmiewając się z osób korzystających
              z pomocy specjalisty? Nie przyszło Ci do głowy, że takie osoby po
              prostu wyczuwają pismo nosem?

              Może Twoja sąsiadka jest hipohondrykiem i maniaczką, ale zamierzasz
              wszystkich ludzi oceniac przez pryzmat Twojej sasiadki?
        • ik_ecc Re: Dzięki za pociechę 05.01.08, 14:18
          zebra12 napisała:

          > Niektórzy nie pomyślą, co człowieka skłania do takiego czy innego
          > zachowania. No chyba skoro tak mówiłam o mężczyznach - mówiłam, bo
          > już mi mija odkąd mój prawiebyły się wyprowadził - to musi być
          > tego
          > powód, NIE?

          Dokladnie tak. Jest ku temu powod.

          > Ale rozwód już blisko. Wczoraj już przyszło jakieś pismo z sądu.

          Trzymam kciuki.

          > Boję się nowych zwiazków, choć zaczynam nieśmiało o tym myśleć.
          > Czuję się bowiem bardzo samotna. Trudno mi sobie radzić z 3 dzieci
          > i
          > pracą.

          Mnie bylo latwiej bo nie mialam dzieci, natomaist bylam zupelnie
          sama (w nowym miescie, bez znajomych i rodziny). ALe, wg mnie,
          lepiej jest po rozwodzie wziac czas dla siebie - odplakac i
          odwrzeszczec swoje, poznac sie lepiej, odkryc na nowa co sie kiedys
          lubilo robic, zblizyc sie znow do dzieci - dla nich rozwod tez nie
          jest obojetny. Dopiero kiedy sie czlowiek pozbiera moze myslec o
          nowym zwiazku - inaczej 'chorobe' starego zwiazku przeniesie
          jakostam na ten nowy - chocby zbyt mocna rekompensata tego co bylo
          wczesniej, zbyt wielka wrazliwoscia na pewne sprawy, itp.

          Tak czy inaczej - trzymam kciuki. Jakis dobry psycholog czy grupa
          pomocy - czy po prostu dobra przyjaciolka - na pewno nie bylby to
          zle. Samemu jest trudno.

          Trzymaj sie.
    • koza_w_rajtuzach Re: A ile rodzeństwa mają Wasi partnerzy/mężowie? 03.01.08, 19:36
      Dwoje rodzeństwa. Nie zauważyłam, aby miało to na niego jakiś wpływ.
      Początkowo chciał mieć tylko jedno dziecko, ale kolega go przekonał i obecnie
      chce mieć drugie wink). Myślę, że na dwójce skończymy.
    • triss_merigold6 Re: A ile rodzeństwa mają Wasi partnerzy/mężowie? 03.01.08, 22:30
      Błagam, przyznaj, że jesteś zaawansowanym projektem badawczym
      opracowanym przez amerykańskich uczonych w celu zrewolucjonizowania
      nauk społecznych.
    • loola_kr Re: A ile rodzeństwa mają Wasi partnerzy/mężowie? 03.01.08, 22:58
      Mój jest jedynakiem i jest dobrym tatą i mężem. Bardzo dobrym.
      To chyba nie zależy od ilości rodzeństwa...
      • kraina.marzen Re: A ile rodzeństwa mają Wasi partnerzy/mężowie? 03.01.08, 23:05
        starsza siostre i niezyjacego brata
        • kuku-007 Re: A ile rodzeństwa mają Wasi partnerzy/mężowie? 04.01.08, 09:06
          Wiesz co zebra, czytałam kilka Twoich postów - współczuję Ci, wiele
          przeszłaś. Ale i włos się jeży na głowie - jeszcze bardziej
          współczuję Twoim córkom, z jakim one nastawieniem do mężczyzn i
          seksu wejda w życie? Brrr, horror
          Zebra, najwyższy czas na terapię dla ciebie, nie odkładaj tego, nie
          bagatelizuj.
          Jesteś nauczycielką - zdecydowanie nie chciałabym, żeby ktoś o
          takich poglądach uczył/wychowywał moje dzieci. A jak już ktoś pisał,
          w necie bardzo łatwo cię zlokalizować, to tylko kwestia czasu. I co
          wtedy?
          • zaino Re: Zebra 04.01.08, 10:07
            Zebra nie nazwałam Cię za wariatka. A forum nie jest miejscem gdzie uzyskasz
            fachową pomoc czy poradę. Problem Cię przerasta. Uważam, że powinnaś zgłosić po
            pomoc do wykwalifikowanych poradni (osób). Skoro jednak uważasz, że psycholog
            jest dla wariatów, to rzeczywiście szkoda, że kończyłaś studia i pracujesz z
            młodzieżą.

            Zebra czy myślisz, że jak jakiś uczeń przeczyta Twoje posty to będzie Ci
            współczuł? I nadal będzie Cię szanował? Pracujesz w małej arcykatolickiej
            pipidówie..... Lepiej dmuchaj na zimne.
            • zebra12 Psycholog dla wariatów? 04.01.08, 15:05
              A gdzie ja tak napisałam? Uważam wręcz przeciwnie!
              Chętnie bym zreszta poszła. Wybierałam się już parę razy. Mam nawet
              telefony do kilku. ale zrozum, ja nie mam jak. Nie mam z kim
              zostawić dzieci.
              Poza tym, mój pogląd na mężczyzn zmienił się już sporo przez te
              miesiące, gyd mąż ze mną nie mieszka. Przecież w tym wątku nic nie
              napisałam, że nie lubię mężczyzn czy coś w tym rodzaju. Owszem
              kiedyś czułam nienawiść do płci przeciwnej...
              Ale teraz, gdy krzywdy nie doznaję, odżywam!
              Mam kolegów, przyjaciół... Myślę o nowym związku. Bardzo nieśmiało,
              ale jednak.
              Odkrywam, że nie wszyscy są tacy jak mój prawiebyły.
              Myślałam, że na forum można po prostu porozmawaić, pożalić się.
          • zebra12 kuku-007 - mój pogląd... 04.01.08, 15:37
            Przede wszystkim nie rozmawiam z uczniami o moich poglądach na
            temat seksu! Oszalałaś?! Po drugie już wychodzę z traumy. Nabieram
            dystansu do tego, co się stało. Więc teraz już nie jestm tą samą
            załamaną zebrą z czasu wakacji.
            Już zdrowieję psychicznie. Przeczytaj co odpisałam niżej.
            Mam zdrowy pogląd na mężczyzn i seks. Już zdrowy.
            I tyle!
            A skad wiesz jakie problemy domowe mają nauczyciele Twojego dziecka?
            Skąd wiesz z kim sypiają, jak żyją prywatnie? Znasz ich poglądy?
            Jesteś pewna?
            Ja nie mam niczego do ukrycia. Żyję uczciwie.
            Męża nie zdradzam i nie zdradziłam i nie zawiążę się znikim do czasu
            rozwodu ogłoszonego przez sąd.
            Jestem osobą wierzącą i staram się żyć uczciwie względm Boga.
            Może dlatego jest mi tak ciężko. W końcu małżeństwo zawiera się do
            końca życia. A ja muszę je przerwać.
            Jakie złe poglądy mogłabym przekazać Twoim dzieciom?
            Może to, że trzeba byc uczciwym?
            Albo wiem: to, że należy milczeć o swoim nieszczęściu, brudy
            zamiatać pod dywan, ukrywać prawdę, kryć męża znęcającego się nad
            rodziną...
            Wiesz mam rózne dzieci w szkole, ale wszystkie uczę, że trzeba
            krzyczeć, gdy dzieje im się krzywda. Nie milczeć. Że mogą się czuć
            źle, że mogą być wściekłe. To są ludzkie uczucia. Trzeba je tylko
            zrozumieć. Wtedy łatwiej nad nimi zapanować. Zmienić na inne.
            A z przemocą nie dadzą sobie radę same. Trzeba zwrócić się o pomoc.
            Wiesz ile dzieci cierpi przemoc domową?
            Ile jest bitych, poniżanych, wykorzystywanych seksualnie???????
            Zdziwiłabyś się!
            Czego złego ich uczę?
            Ostrożności w zawieraniu nowych znajomosci. Tyle.
            Nie można nikomu zamykać ust. Milczenie o przstępstwie jest jak samo
            jego popełnienie! Tak stanowi polskie prawo.
            Nie wiem zresztą co miałas na myśli piszac, że nie chciałabyś, żebym
            uczyła Twoje dzieci....
            Nie rozumiem.
            Wolisz, zeby Twoje dzieci uczył ktoś, o kim nic nie wiesz, kto nie
            mówi o swoich problemach, a a domu gwałci żonę i leje dzieci. TAK?
            Ja kiedyś miałam nauczyciela o skłonnościach homoseksulanych.
            Fajnie, nie?
            Inny znów w podstawówce nas obmacywał na zapleczu pracowni
            chemicznej. Milutko, tak?
            Naszym rodzicom oczywiście nic nie mówiliśmy, bo nas uczono, że mamy
            milczeć...
            Taka metoda wychowawcza.
            Zastanów się nad tym.
            • gryzelda71 Re: kuku-007 - mój pogląd... 04.01.08, 16:07
              zebra12 napisała:
              > Mam zdrowy pogląd na mężczyzn i seks. Już zdrowy.
              > I tyle!
              Kogo ty oszukujesz?
              • zebra12 Gryzelda71 04.01.08, 21:17
                Sama się sobie dziwie, że tak szybko zmieniły się moje poglądy na TE
                sprawy. Wylizałam rany, zapominam o tym co złe. Mąz przestał
                zaprzątac moją głowę, a ja wracam do formy smile
                Cieszę się, bo myślałam, że jestem na stałę okaleczna psychicznie.
                nie na próżno się mówi, że czas leczy rany.
                • kali_pso Re: Gryzelda71 05.01.08, 09:53
                  zebra12 napisała:

                  > Sama się sobie dziwie, że tak szybko zmieniły się moje poglądy na
                  TE
                  > sprawy. Wylizałam rany, zapominam o tym co złe. Mąz przestał
                  > zaprzątac moją głowę, a ja wracam do formy smile

                  Średnio wierzęwinkP
                  I ten watek miał niby byc przykładem tego, że mąz przestał zaprzatać
                  Ci głowę? Wywlekanie scen okołoporodowych z kilkuletniej
                  przeszłości, takie całkiem bez znaczenia jest?
                  Zebra, zanim wpadniesz z deszczu pod rynnę i zorientujesz sie, że
                  jednak nie wszystko z twoja psychika ok, że seks nadal jest be a
                  facetów powinno sie utylizować, daj sobie czas....na zapomnienie,
                  przetrawienie, przeanalizowanie. Nie spiesz się i nie udawaj, że
                  jestes heroską, która sama, obarczona trójka dzieci, potrafi
                  zatrząść światem w dowolnej chwili. Twój mąż Cię skrzywdził- ani
                  zaprzeczanie swoim problemom, ani popadanie we wspominkowe nastroje
                  nie jest dla Ciebie najlepsze.

                  > Cieszę się, bo myślałam, że jestem na stałę okaleczna psychicznie.
                • gryzelda71 Re: Gryzelda71 05.01.08, 10:34
                  Czas leczy rany powiadasz...Dwa dni i juz wyleczona?Cuda dziwy....
            • kuku-007 Re: kuku-007 - mój pogląd... 04.01.08, 16:56
              Oczywiście, że nie wiem, jakie maja poglądy i z kim sypiają
              nauczyciele moich dzieci. I nie chcę wiedzieć, to ich prywatna
              sprawa smile)
              Jeśli jednak w necie natknęłabym się na osobiste wywody któregos z
              nich i nie miałabym wątpliwości, że nie mylę sie co do osoby
              (zdjęcia) i ta osoba pisałaby tak radykalnie, jak TY o swojej
              nienawiści do facetów, negatywnych poglądach na seks, jedynie
              slusznych sposobach spędzania wolnego czasu (dzieci) itp. to by mnie
              to na serio zaniepokoiło.

              Zebra, przecież nawet neutralny z pozoru wątek - ile rodzeństwa mają
              wasi mężowie jest dla Ciebie pretekstem do wieszania psów na swoim
              własnym... czy to nie niepokojące? Mnie jako rodzica coś takiego by
              zaniepokoiło, bo czuć tu coś niezdrowego.

              Zebra, Twoje intencje na pewno sa dobre. Nie wątpie w to, że jako
              nauczycielka wywiązujesz się jak najlepiej, z twoich postów czuć też
              troskę o dzieci, o Twoich uczniów. Tylko gdybym jako rzodzic
              przeczytała twoje posty i potem zdanie:

              Czego złego ich uczę?
              > Ostrożności w zawieraniu nowych znajomosci. Tyle.

              To naprawdę zrozumiałabym to nieco inaczej - że zasiewasz nienawiśc
              do płci przeciwnej, mając dobre intencje i złe doświadczenia. A tego
              bym nie chciała. Ja mam dobre doświadczenia i z seksem i z
              mężczyznami i chcę, żeby moja córka też takie miała.

              Idz do psychologa, Zebra. Nie wykręcaj się dziećmi, wynajmij
              opiekunkę. Jak nie masz kasy na opiekunkę - daj numer konta, prześlę
              Ci.
              pozdrawiam, kuku
              • zebra12 Re: kuku-007 - mój pogląd... 04.01.08, 21:24
                Uwierz mi, że nikogo nie zniechęcam do płci przeciwnej. Lubię moich
                uczniów bez względu na płeć. Nie widzę w nich dorosłych. Są moimi
                dziećmi, bardzo ich lubię i, z tego co widzę, z wzajemnością.
                Nie opowiadam im o moim mężu, ani o tym, co Wam piszę na forum.
                Czuję się za nich odpowiedzialna i staram się trzeźwo tłumaczyć im
                życie. Bez uprzedzeń.
                wogóle na co dzień jestm wesołą i dowcipną osobą. Zawsze się
                smiejemy na lekcjach i nie jest ponuro. biorę wszystko z
                przymrużeniem oka.
                A forum uważam za swoistą terapię.
                Tu się wyżalę i wracam do normalnosci już oczyszczona! smile
                Zapraszam na gg: 2446865
                Pogadamy?
    • jk3377 Re: A ile rodzeństwa mają Wasi partnerzy/mężowie? 04.01.08, 10:51
      moj ma 2 siostry,starsza i mlodsza.
    • bj32 Re: A ile rodzeństwa mają Wasi partnerzy/mężowie? 05.01.08, 15:35
      Mój ma o jednego brata za dużo...
      Z jakiej czy innej? Co ma liczba osób na metr sześcienny lokum do
      zachowania? Każdy ma jakiś tam charakter i jakoś został wychowany.
      Ilość posiadanego rodzeństwa ma raczej chyba guzik do rzeczy...
    • tony1971 Re: A ile rodzeństwa mają Wasi partnerzy/mężowie? 04.02.08, 21:50
      Ja mam pięcioro przyrodniego rodzeństwa ale nie rozumiem twojego
      problemu...wyszłaś za faceta czy za jego rodzinę...jaki to ma związek?
      Moim zdaniem liczba rodzeństwa nie ma najmniejszego przełożenia na liczbę
      własnego potomstwa...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka