Dodaj do ulubionych

KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM???

13.08.03, 15:40
DROGIE MATKI E-KARMIACE
CO SADZICIE O KARMIENIU PIERSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM-SKLEPIE, KINIE, PARKU A
TAKZE W DOMU SWOIM PRZY GOSCIACH U ZNAJOMYCH..... cZY KARMICIE CZY CHOWACIE
SIE GDZIES BO TO NIE WYPADA ALBO Z INNYCH WZGLEDOW. jA KARMIE WSZEDZIE GDZIE
MOJE DZIECKO ZARZADA WSZAK JEST TO KARMIENIE NA ZADANIE. dO TEJ PORY NIE
MIALAM ZADNYCH NIEMILYCH SYTUACJI CHOC NA POCZATKU MOJEJ HISTORII MATKI
KARMIACEJ PEWIEN MOJ ZNAJOMY WYSKOCZYL Z POKOJU JAK NA SPREZYNIE MOWIAC ZE
NIE UWAZA ABY TO BYL DOBRY POMYSL . POZDRAWIAM UTALIA
Obserwuj wątek
    • bekimama Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 13.08.03, 15:51
      Ja karmiłam swoją mała na żądanie bez względu na to gdzie to karmienie nam
      wypadło.Zdażaly się oburzone spojrzenia starszych babek, ale miałam to głęboko
      w poważaniu(ciakawe jak one karmiły swoje dzieci).Nie widzę nic dziwnego i
      gorszącego w tym że matka karmi swoje maleństwo a wręcz żal mi że moja malutka
      już nie ssie cycunia.Chyba pomyslę o drugim dzieckusmile)))))))A co twojego
      znajomego może miał ochotę zamienić się z twoim dzieckiem wink)Pozdrawiam
      • borsuczatko Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 13.08.03, 16:23
        Ja nie karmię w miejscach publicznych, nie czułabym się dobrze. Może to wynika
        z mojego zawodu (jestem nauczycielem akademickim) i często spotykam swoich
        studentów. W domu karmię tylko przy zaprzyjażnionych osobach. Mimo iż każdy
        rozumie idee karmienia na żadanie niektórzy czują sie niezręcznie w
        towarzystwie karmiącej.
        • zillka Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 13.08.03, 16:50
          Ja karmiłam i karmię, teraz to troche problematyczne bo Florka podrosła (1 rok)
          i się rozgląda po świecie odrywając od cyca ale i tak się karmimy.
          Staram sie oczywiście nie machać gołym biustem aczkolwiek samokrytycznie
          przyznaję, że nie zawsze mi to wychodzi.
          Ale mam to w nosie...

          zilka
        • utalia Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 13.08.03, 17:56
          Borsuczatko
          Co z tego, ze spotykasz swoich studentow i czy to nie innych problem, ze czuja
          sie skrepowani wobec tak oczywistej czynnosci. Wiesz, rozne sa dziwactwa i
          gdyby kogos np. krepowalo ze jestes w ciazy. Dlaczego nie, nie sposob zgadnac
          co kogo krepuje to czy to oznacz, ze powinnas przez okres ciazy z domu nie
          wychodzic. Utalia
          • aniah.mamakrzysia Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 13.08.03, 18:32
            Ja też karmię gdzie popadnie(ostatnio mój mały zgłodniał na zakupach w
            supermarkecie) i spotykam się zawsze z pozytywnymi reakcjami.
            Ludzie uśmiechają się,a nawet zatrzymują i zagadują.
            Ostatnio jedna starsza pani powiedziała mi,że to najpiękniejszy widok jaki może
            być.
            Z pierwszym dzieckiem trochę się na początku wstydziłam,ale potem przestałam
            mieć opory nawet przy znajomych.
            Pozdrawiam mamy karmiące
    • balbinkaa Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 13.08.03, 18:27
      Hej Utalio smile
      Na chrzcinach mojego synka jedna mama karmiła piersią w kościele. Niby nic
      takiego, bo jeżeli można przyjść do kościoła w przezroczystych spodniach i
      stringach (;-D), to dlaczego wystawienie piersi miałoby być gorsze, ale ja bym
      się na to nie zdobyła; jednak kościół to kościół. W restauracji chyba też
      wolałabym się nie rozbierać. W parku, na spacerze, w poczekalni u lekarza
      itp., to co innego. Co do studentów ,uczniów, rozumiem Borsuczątko, różni
      bywają studenci, po co się narażać na głupie albo chamskie komentarze? No i
      uczniowie jednak nie powinni ogladać mistrza nago wink.
      Dodam jeszcze, że sama karmiłam piersią 16 miesięcy i z rozrzewnieniem to
      wspominam.
      • aniah.mamakrzysia Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 13.08.03, 18:41
        balbinka!
        A co jest złego w karmieniu w kościele???
        Wątpie żeby to obrażało Pana Boga,chyba,że boisz się,żeby księża się nie
        zgorszyli..
        Jeżeli dobrze zrozumiałam Twój post,to był chrzest,a co miała zrobić ta
        Mama,której głodne dziecko zaczęło by krzyczeć na cały kościół?
        • balbinkaa Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 13.08.03, 21:35
          Aniu,
          tak,to był chrzest, zbiorowy chrzest na kilkoro maluchów.
          Jasne; dziecko było nieświadome doniosłości chwili i rozpłakało się przed
          ołtarzem, a mama zrobiła coś naturalnego - rozpięła bluzkę i podała mu pierś.
          Ja na tę okoliczność wzięłam ze sobą butelkę. Nie wydaje mi się, żeby to był
          temat do sporów. Po prostu jeżeli jakaś mama nie czuje się skrępowana w żadnym
          miejscu, to w każdym będzie mogła karmić, a jeżeli inna będzie wolała się
          schować , to to zrobi.
          Mnie najwygodniej karmiło się w domu, na fotelu. smile
        • magolcia Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 22.08.03, 15:54
          Na chrzcie mojej Olci, był bardzo miły ksiądz - przed ceremonią wygłosił parę
          uwag organizacyjnych, m.in taką, że jeżeli maleństwo będzie niespokojne lub
          zgłodnieje, to bez względu na etap ceremonii, mama może przejść z dzieckiem
          obok do zakrystii, żeby się nie krępować i tam może je nakarmić, przewinąć itp.
          Nie wiem jak innym matkom, ale mnie to bardzo odstresowało smile Nie
          zdecydowałabym się na wyjęcie piersi przy całym kościele, rodzinie i znajomych
          (inna sprawa, że dość elegancka garderoba utrudniałaby mi tosmile
          Magda
      • utalia Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 13.08.03, 19:06
        bALBINKO
        Hej
        No ja sie nie zgodze z tym kosciolem
        Sama widzialam wiele lat temu na slubie mojego kolegi matke karmiaca. Przeciez
        to jest piekne a Matka Boska na obrazach z dzieciatkiem karmiaca??? Jezeli chce
        sie uczestniczyc we Mszy to jest to wyjscie zajac malucha piersia. A ze
        studenci moga robic glupie uwagi. Student jak kazdy innyczlowiek, zdarzaja sie
        i idioci. A jak ktos "gupawy" to zeby nie wiem jak byc swietym to i tak
        znajdzie powod do drwin. Jak napisalam karmie wszedzie ale oczywiscie nie
        staram sie jakos robic tego, ostentacyjnie, traktuje to jako normalna czynnosc.
        Utalia
        • borsuczatko Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 13.08.03, 20:15
          Balbinko, masz racje studenci sa rożni i gdyby któryś zobaczył mnie karmiącą to
          pewnie potem mogłabym z gołym biustem przychodzić na zajęcia i tak wszyscy
          znaliby moje szczegóły anatomiczne. Dzięki za zrozumienie. Utalio, chodzi
          właśnie o to, że dla dwudziestolatka biust to biust nie ma znaczenia, że
          karmiący.Pozdrawiam
          • liwia1 Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 14.08.03, 12:20
            Ja karmię wszędzie i w różnej pozycji, idąc w parku, w supermarkecie w
            kościele, autobusie, ostatnio na wycieczce statkiem po jeziorze Śniardwy i moja
            mała 15 mies. była obiektem zainteresowania na tym statku. Karmię dosłownie
            wszędzie. Byliśmy w maju w Wilanowie i zwiedzaliśmy pałac, niektórzy patrzyli
            się na nsa, że przyszliśmy z tak małym dzieckiem jak na przybyszów z innej
            planety - pewnie z małym dzieckiem siedzi się w domu wink i oglądając pałac
            karmiłam swoja małą, za to spotkałam się z ogromną życzliwością Pań pilnujących
            porządku w pałacyku. Wiele tam obrazów przedstawia właśnie matki karmiące swoje
            dzieciątko i jest to pocieszające że w tamtych czasach karmiono własnie
            piersią. Jeśli moje dziecko chce cycy to nie sposób jej odmówić. Sama karmiłam
            Ją na Jej własnym chrzcie. jesli sie to komus nie podoba to jego problem, jesli
            objaw miłosci kogos razi to nic na to nie poradzę. karmilam w szkole przy
            innych studentach.
            Beata
      • joaz Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 20.08.03, 14:17
        hej, ja nie widze nic zdrożengo w karmieniu piersią dziecka w Kościele.
        Kościoły pełne sa obrazów Matki Boskiej przytulającej, karmiącej Jezusa. Na
        wielu z nich widać odsłoniętą pierś.
        Joanna
    • miola Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 14.08.03, 12:44
      Jest wiele innych czynności, równie naturalnych jak karmienie piersią, a jednak
      trochę się z nimi chowamy....
      Jeżeli podkreślamy, ze karmienie piersią jest także bardzo intymnym kontaktem z
      naszym dzieckiem, to moze należałoby tę intymność odrobinę chronić?...
      i na koniec - zyjemy miedzy ludzmi i trzeba uszanowac, np. skrepowanie starszej
      pani w kosciele (a moze ksiedza rowniez, jezeli to widzi?..), mimo ze Pan Bog
      sie nie obrazi.
      • edytek1 Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 14.08.03, 14:48
        Oj ja też karmię wszędzie a mamom skrępowanym swoim biustem polecam zakrycie
        bufetu pieluszką terową. A w kościela na chrzcie swoją małą( wtey roczną ! też
        karmiłam). Bez przesady dziewczyny > Nikt nigdy mi się w biust nie wlepiał a
        sporo osób widząć cyca na wierzchu uadawło, żę mnie nie widzi.smile
      • utalia W stringach wypada ale karmic nie????? 14.08.03, 20:21
        Ludzie!!!!!!!!!!!
        Jakie skrepowanie!!!!!!!!! Chodzicie w sringach, czesto przeswitujacych przez
        spodnie i nie przyjdzie nikomu do glowy, ze kogos moze to krepowac a tu nagle z
        karmienia piersia robi sie sytuacje tabu. Dziecko tez maly czlowiek i ma prawo
        jesc jak wszyscy w towarzystwie, W naszej kulturze jedzenie nie jest wstydliwe.
        Czesto biust ubrany w seksowne bluzki,ktore wiecej ukazuja niz zakrywaja jest
        bardziej prowokacyjny niz karmiaca piers. Poza tym to inni powinni uszanowac,
        ze dziecko jest glodne i musi zjesc natychmiast, bo trudno mu wyjasnic, ze za
        chwile i gdzies pod stolem, bo komus to sie zle kojarzy. Karmienie jest
        intymne? Nigdy bym tak sobie nie pomyslala. Utalia
        • pantera.72 Re: W stringach wypada ale karmic nie????? 18.08.03, 00:03
          Witam!
          Uważam, że najpiękniejszy widok na świecie to dziecko przy piersi!
          Swojego synka karmię tam gdzie mu się zachce jeść. Nawet dwa razy w Mc Donald
          gdzie starszy spożywał fryty i kawałki kurczaka, a młodszy cycusia. Przyznaje
          pierwszy raz miałam małe opory wystawić biust na widok publiczny, ale
          najtrudniejszy pierwszy raz wink teraz nie mam z tym najmniejszego problemu, a
          swojego pierworodnego też karmiłam na chrzcie w Kościele, tyle że w
          zachrystii. W domu przy gościach (towarzystwo mieszane) spytałam się czy mogę
          tu nakarmić małego czy mam ich na chwilę zostawić, zdziwili się że wpadłam na
          taki pomysł, że komuś mogłoby to przeszkadzać. Uważam, że widok matki
          karmiącej nikogo nie powinien gorszć, ani bulwersować.
          Rozumiem też Mamy, które "ukrywają się" z karmieniem smile
          Pozdrawiam wszystkie karmiące!
          Beata
          • burza4 ????? 21.08.03, 11:06
            Dziwne - mi by do głowy nie przyszło karmić dziecko w towarzystwie, skoro są
            inne pomieszczenia. Nawet nie tylko ze względu na intymność, ale przede
            wszystkim dlatego, żeby dziecko spokojnie zjadło, nie rozpraszając się
            obecnością innych osób.

            A tak w ogóle to uważam, że nie chodzi o zgorszenie widokiem piersi, tylko o
            fakt, że nie dla kazdego jest to estetyczny widok! Byłam kiedyś w analogicznej
            sytuacji, tyle że w roli przymuszonego obserwatora - u znajomych, do których
            przyszło małżeństwo z niemowlęciem i mama bez skrępowania wywaliła biust do
            karmienia - mając do dyspozycji drugi pokój. No i sorry - ja naprawdę nie
            jestem pruderyjna ale widok czyichś obwisłych wymion przy stole przyprawia mnie
            o mdłości. Dla mnie to podobne odczucie jakby ktoś przy stole zaczał dłubać w
            nosie. Sama tez karmiłam, ale jakoś nie widzę w tym nic pięknego. Fizjologia i
            tyle.

            Nie chodzi o sytuację, kiedy NIE MA INNEGO WYJŚCIA i trzeba dziecko nakarmić
            publicznie, ale o sytuację, kiedy ktoś robi to OSTENTACYJNIE mając do wyboru
            spokojne nakarmienie w innym pomieszczeniu jakoś nie mogę pojąć motywów - skąd
            ta chęć ekshibicjonizmu?
            • magolcia Re: ????? 22.08.03, 16:03
              Czytasz w moich myślach. Dla mnie karmienie też nie wywoływało żadnych
              wzniosłych uczuć - dzidzia jest głodna, niespokojna, spragniona - ok. - trzeba
              jej dać cycusia. Ale niekoniecznie w obecności stadka, nie zawsze dorosłych (w
              sensie psychicznym) osób. Zresztą ja z moją niunią długo nie mogłyśmy się zgrać
              jeżeli chodzi o dobranie wygodnej pozycji - więc taka gimnastyka z gołym
              sikającym cyckiem i czerwoną ze złości małą, nie musiała być dla wszystkich
              słodkim i naturalnym widokiem.
              A fakt, że noszę stringi, lub koronkową bieliznę pod lekko prześwitującą
              bluzką, to zupełnie innej rangi smaczek i nie porównywałabym tych dwóch spraw.
              Magda
            • mamaizyimoniki Re: ????? 03.09.03, 09:12
              Właśnie. Tylko nikt nie powie, że jemu to przeszkadza. A dlaczego? Bo może
              wyjść na tego co to ma zbyt bujną wyobraźnie i zamiast karmiącej matki widzi
              pełne cycki, które mają tez inne zadania.
              No i to karmienie przy stole...
    • fugitive Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 18.08.03, 16:30
      Ja chcę dodac tylko jedną uwagę, nieco z innej beczki, karmiłam córeczke 14
      miesięcy, też wszędzie, ale nigdy nie miałam wrażenia, że wystawiam swój biust
      na widok publiczny. Zawsze robiłam to tak,że maluszek w całości zastawiał
      wszystko, u góry na ogół miałam bluzkę, albo jakąś apszkę( preferowałam
      podkoszulki gdzie odchylenie bluzeczki trwałao minutkę) moment przystawianai
      to tylko chwilka, a też można zrobić tak, że nikt nie widzi, bo zasłaniasz się
      ręką i maluchem. Także osoby postronne widziały mnie siedzącą, na kolanach
      malucha przyssanego do piersi i zasłaniającego nawet brzuch, także dlaczego
      niby miało to kogoś krępowac albo mu przeszkadzać. Nigdy nie spotkałam się z
      taką reakcją. Ktoś na prawdę musiałby miec chorą wyobraźnię.
      • utalia Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 19.08.03, 00:20
        Fugitive
        Masz racje, z pewnoscia trudno byloby komus swobodnie ogladac biust karmiacej.
        Bardziej tu chodzi o fakt i wyobraznie. Jeden moj znajomy przyznal, ze troche
        sie krepuje kiedy karmie. Osmielilam go mowiac ze nawet jesliby chcial cos
        zobaczyc to mialby trudnosci. Przeciez rzeczywiscie nic nie widac. Wlasciwie
        racja. Wiec dlaczego sie wstydzicie??
    • carlafehr Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 19.08.03, 07:40
      Karmiłam synka przez 23 miesiące. Też to robiłam w róznych miejscach
      (supermarket, ławeczka w parku itp). Podobnie jak jedna z moich poprzedniczek
      byłam nauczycielką (w szkole średniej) i w związku z tym starałam się nie
      karmić publicznie w miejscu mojego zamieszkania. W domu nie karmiłam przy
      wszystkich gościach - jedynie przy wybranej rodzince, a to z tego względu, że
      naturalne czy nie, nie wszystkie naturalne sprawy załatwiamy w asyście, biust
      to jednak intymna część mojego ciała, a gdzie jak gdzie ale w domu mam warunki,
      żeby tę intymność zachować, więc tak też robiłam.
      Nie mam nic przeciwko karmieniu dziecka w miejscach publicznych. Starałam się
      jednak nie machać niepotrzebnie biustem, tam gdzie mogłam i wynikało to po
      prostu z mojej własnej potrzeby zachowania choć troche intymności dla siebie.
    • kassik Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 19.08.03, 21:50
      Karmiłam mojego małego tam gdzie akurat byłam i było mi obojętne czy ktoś sie
      patrzy czy nie. Nie spotkałam się nigdy z negatywnym komentarzem. Swoja drogą
      nie rozumiem czemu niektóre z Was piszą o paradowaniu nago, przecież nie trzeba
      się rozbierać ani zaraz wystawiać piersi na widok publiczny. Dziecko z reguły
      sporo zasłania sobą.
      A jeśli chodzi o kościół to jak myślicie jak Maryja karmiła małego Jezuska????
      • utalia Re: KARMIENIE do kassik 19.08.03, 23:44
        Kassik
        Widze ze mamy bardzo podobne poglady: tylko cc i karmienie wszedzie. Pozdrawiam
        Utalia
    • judytak Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 20.08.03, 14:07
      Cześć,
      a dla mnie właśnie karmienie jest czymś intymnym. Tak samo, jak inne objawy
      miłości (przytulanie, pocalunek -i dziecka, i mężczyzny, mówienie o miłości
      słowami itp. Wcale nie lubię tego każdemu pokazywać. Wcale sobie nie życzę,
      żeby ktoś mnie zagadywał w tej sytuacji. Bo to nie na pokaz. Nie chowam się w
      zupełności - jeśli gdzieś mogę mieć spokój, i raczej zakładam, że ludzie
      poszanują moją wolę intymności, wyrażoną przez to, że patrzę tylko na dziecko,
      a nie rozglądam się naokoło, to karmię. I tak np. w kościele wychodzę do
      zachrystii w czasie kazania, w hipermarkecie siadam na ławeczce w końcu mało
      uczęszczanej alejki, w parku odwracam się w kierunku trawnika itp.

      Moje dzieci (3) też zawsze uważali cyckowanie za coś spokojnie błogiego, i
      wcale nie lubiły, jak ktoś im w tym przeszkadzał.

      A co do tego, że "dziecko jest głodne i musi natychmiast zjeść", to nie
      wariujmy. Jak dziecko ma więcej, niż miesiąc, dwa, to zanim będzie takie
      głodne, że musi, to ty jako matka dawno już wiesz, że jeszcze trochę, 5 minut,
      10, 20 i trzeba będzie nakarmić. I spokojnie poszukasz sobie takiego miejsca,
      jakie ci pasuje. Intymnego lub takiego specjalnie na pokaz.

      Judyta
      • maga102 Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 20.08.03, 14:30
        Wg. mnie karmienie dziecka piersią jest sytuacją intymną i nie chciałabym, żeby
        ktokolwiek (oprócz męża i najbliższych) mnie w tej sytuacji oglądał. Dlatego
        nie wyobrażam sobie tego, ze mogę karmić w miejscu publicznym.
        I zaznaczam, nie chodzi tu o gołość piersi, bo dziecko je sobą zakrywa, ale
        raczej o "gołość" samej sytuacji.

        Natomiast nie mam nic przeciwko temu, żeby robiły to inne mamy, jeśli ich to
        nie krępuje.

        Magda
      • utalia Re: do JudytyERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 20.08.03, 22:22
        Judyto
        Piszesz, ze dziecko starsze niz miesiac dwa.. ale karmi sie tez dzieci, ktore
        maja wlasnie tylko miesiac. Moja corus jak jest glodna to tak sie oblednie drze
        a ma taka sile glosu, ze nic nie jest jej w stanie powstrzymac tylko moja
        piers. Kiedys w dyzym sklepie spozywczym dostala ataku glodu (bo tak to nalezy
        nazwac, po prostu obudzila sie i byla glodna) to dala taki popis, ze nikt nie
        wiedzial o co chodzi jedna pani skrzyczla mnie nawet, ze w taka pogode dziecko
        bez skarpetek i dlatego placze. A ja bieglam do samochodu bo w tym sklepie nie
        bylo doslownie na czym usiasc zeby nakarmic chyba ze po turecku na podlodze
        akle balam sie ataku koszykow. Dlatego nie takie proste spokojnie szukac
        miejsca przez 5-20 minut. Ona ma dopiero pol roku i chyba jeszcze nie kapuje,
        ze musi poczekac. Utalia
        • maga102 Re:KARMIENIE PIERSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 21.08.03, 14:47
          Utalio, nie wiem jaka jest celowość zabierania miesięcznego maluszka do, jak
          sama piszesz, "dużego sklepu spożywczego", czyli rozumiem supermarketu. Sama
          mojego maluszka chroniłam przed takim skupiskiem ludzi do przynajmniej 3
          miesięcy, a starałam się ograniczać wizyty do pół roku.

          Ale wracając do tematu.......
          Fakt, maluszek gdy będzie głodny, nie będzie chciał czekać, ale wierz mi, można
          sobie tak zorganizować karmienia, żeby robić to spokojnie w domu, a nie w
          brudzie i hałasie gdzieś na ulicy czy przystanku autobusowym, czy jak
          piszesz "na podłodze w sklepie".

          Poza tym nie wydaje mi się, żeby widok matek karmiących swoje dzieci piersią na
          mieście był aż taki powszechny, jakby to mogło świadczyć po wypowiedziach się
          tu pojawiających.
          Sama widziałam matki karmiące raptem w dwóch miejscach: w poczeklani do lekarza
          i to najczęściej pediatry i może czasem w parku, który u nas jest miejscem
          spacerków z dziecmi(daleko od samochdów, hałasu itd.)

          Dlatego sądzę, że opinie tu przedstawiane są nieco naciągane i piszecie to po
          to, by sobie dodać animuszu, wyluzowania, i nie wiem czego jeszcze, w każdym
          razie, żeby pokazać jakie macie nowoczesne, amerykańskie podejście do zycia.
          A w życiu różne bywa.........

          Nienowoczesna Magda


          • utalia do MAGDY- Utalia 22.08.03, 00:46
            mAGDO
            jESTEM ZDZIWIONA dlaczego uwazasz ze dzieci nie nalezy zabierac do
            supermarketu i jaka jest celowosc. Celowosc taka, ze potrzebuje jakl kazdy inny
            zrobic zakupy a niemowle jest nowym czlonkiem rodziny i bedzie zawsze tam gdzie
            ja i jego tata bo pozostaje pod nasza opieka. Myslalam, ze to oczywiste.
            Natomiast co do Twojego przekonania, ze opisuje(jemy) historie dotyczace
            karmienia, ktore sa wymyslone troche nas obraza ale nie jestem w stanie na
            lamach forum Ci tego udowodnic. Wydaje mi sie, ze to forum jest po to aby
            podyskutoac, podzielic sie swoimi roznymi doswiadczeniami ale jezeli zarzucamy
            sobie nieprawde to to chyba nie ma sensu.
            zamykanie dziecka przed swiatem do pol roku jest tez chyba gruba przesada,
            zreszta to zalezy od dziecka. Moja corka ma wlasnie pol roku i codziennie
            spotykamy wiele roznych osob, znajomych i mniej znajomych. Jest uwazana za
            pogodne dziecko. Obie bardzo lubimy takie urozmaicenie i gwar. Wiec doprawdy
            dzieiw sie ,ze dla Ciebie taka sytuacja jest na tyle niemozliwa, ze tylko
            wynikiem wybujalej wyobrazni, Utalia
        • mamaizyimoniki Re: do JudytyERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 03.09.03, 09:05
          Widzę Utalio, że jesteś jedną z tych histeryzujących mam... Nie słyszałam
          jeszcze o czymś takim jak "ATAK GŁODU" (???!!!)... No i z tym brakiem "miejsca
          siedzącego" w sklepie to też chyba przesadziłaś... Trzeba moja droga nosić ze
          sobą krzesełko, bo nóż widelec dziecko dostanie ataku głodu w miejscu, gdzie
          tylko nieprzyjemnie zimne podłoże...
          Tak jak już napisała jedna z mam przede mną - nigdy nie jest tak, że dziecko
          chce jeść bez przerwy. Ja przed chrztem zorganizowałam to tak, że pół godziny
          przed uroczystością nakarmiłam cókę i miałam pewność, że przez co najmniej
          godzinę nie będzie głodna. Z chrzczonym dzieckiem rocznym to raczej w ogóle nie
          powinno być problemu, prawda? To jest pewnie temat na inny wątek, ale według
          mnie to trochę zbyt późno. Zaznaczam - według mnie; nikt nie musi myślec tak
          samo jak ja.
          A może należałoby trochę inaczej zorganizowac sobie czas? Nakarmić dziecko
          przed planowanym wyjściem z domu...
          Jeszcze jedno. Nawet w szpitalach dziecięcych są pomieszczenia przeznaczone
          specjalnie do karmienia.
          A ten atak głodu to może pojawił się ponieważ dziecko czuło, że karmienie nie
          będzie wyglądało tak, że mama siada sobie w spokojnym miejscu, w ciszy, tuląc
          do piersi dziecko, a wtyka mu ją stojąc w kolejce do kasy, gdzie oprócz hałasu,
          szumu i ogólnego gwaru, zaglądać będą mu obce twarze i szczerzyć się każda z
          osobna...
          • utalia Re: do Wioletty 03.09.03, 20:00
            Wioletto
            Nie wiem co masz za problem i co masz na mysli piszac o ataku glodu dziecka,
            ktory nie jest atakiem tylko spowodowany jest wyobrazaniem sobie przez dziecko,
            ze mama go nie utuli bo wygodnie nie usiadzie. Nic podobnego, w domu tez nie
            mam zwyczaju jakos specjalnie wygodnie sie rozsiadac i to specjalnie w
            spokojnym miejscu bo jak pislam wczesniej ja sama nie lubie jesc bez
            towarzystwa a idealna cisza wcale nie jest wskazana do posilkow. Natomiast co
            do mojej histerii to wogole bywam czasami taka ale trudno mi sobie wyobrazic
            jak planujesz sobie to karmienie aby dzieciatko nie zaskoczylo Ciebie glodne.
            Pewnie to wyglada tak: (to jeszcze zalezy od tego gdzie mieszkasz i na jaki
            dystans sie oddalasz). Ja mieszkam na wsi i czesto bywam w wiekszym miasteczku
            oddalonym od mojego domu 16km, jedzie sie do niego w zaleznosci od pogody ok.
            pol godziny. Karmie dziecko przed wyjsciem, wychodze, jade do owego miasteczka
            do znajomych siadam, pijemmy herbate i wlasnie mija mniej wiecej 1-1,5 od
            ostatniego karmienia (moje dziecko jje srednio co 2 godziny) no wiadomo, ze za
            pol godziny bedzie chcialo znowu jesc. Nawet nie zdarzylabym dojechac do domu.
            A jak jestem u moich rodzicow w Warszawie to sprawa komplikuje sie jeszcze
            bardziej bo i odleglosci w stolicy sa wieksze. A co do stoleczka to
            niepotrzebnie slychac zlosliwosci w tym co piszesz bo rozne sa sklepy i akurat
            w tym nie bylo gdzie usiasc. Poza tym zamierzam karmic tak jak do tej pory
            wszedzie i nadal nie widze w tym nic zlego. Wrecz boleje nad takimi osobami jak
            np. burza4 dla ktoroch widok karmiacej kobiety to traumatyczne przezycie.
            Wydaje mi sie, ze musiala miec chyba jakies przezycia w dziecinstwie, ze widzi
            swiat w krzywym zwierciadle. Utalia
    • miola Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 21.08.03, 13:27
      Ciesze sie ze oprocz matek karmiacych wszedzie sa jeszcze osoby myslace
      podobnie jak ja: nie chodzi np. o obraze boska czy latanie golo, tylko o pewna
      elegancje w zachowaniu. Wywalenie cycka do karmienia w kosciele (a nie wszytkie
      robia to dyskretnie) jest dla mnie tak samo malo eleganckie jak wywalanie tylka
      w stringach w tymze kosciele. Matka karmiaca dziecko w swoim fotelu jest dla
      mnie urocza, a zgrabna dziewczyna w stringach latem na ulicy jest jak
      najbardziej OK. Podobnie w innych miejscach: praca, kosciol, sad, opera to nie
      sypialnia, toaleta czy plaza. Jezeli ktos tego nie rozumie i zadaje blyskotliwe
      pytania jak Matka Boska karmila Jezuska, to ja nie podejmuje dyskusji na takim
      poziomie.
      • burza4 Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 21.08.03, 14:41
        A ja mam taką konkluzję: karmienie piersią może i jest piękne, ale głównie dla
        osób bezpośrednio zainteresowanych. To trochę tak jak z seksem - jak się w nim
        uczestniczy, to (zazwyczaj) jest to piękny akt, jeśli się staje mimowolnym
        obserwatorem czyichś poczynań w tym zakresie, to jest to doświadczenie z
        gatunku żenujących.... Że już nie wspomnę o takim detalu, że naprawdę
        niezmiernie rzadko pierś kobiety karmiącej jest po prostu ładna - z czysto
        praktycznego punktu widzenia. Nabrzmiały czy wyciągnięty biust, z widocznymi
        żyłkami, rozstępami (nie daj Boże) i brodawkami wielkości spodków obiektywnie
        rzecz biorąc po prostu nie jest estetyczny, drogie panie.

        Podobnie jak na plaży - młoda, zgrabna dziewczyna opalająca się topless nikogo
        nie razi, ale 200-kilogramowa Amerykanka topless już tak. Sorry - smutna
        rzeczywistość.

        A nawiasem mówiąc - sama karmiłam, może nie rekordowo długo, ale zawsze - i
        przysięgam, że NIGDY nie musiałam karmić dziecka publicznie. Po prostu karmiłam
        PRZED wyjściem na spacer czy zakupy. Karmienie na żądanie - ale przecież dzieci
        nie jedzą co 15 minut...
        • maga102 Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 21.08.03, 14:54
          Burza, zgadzam się z Tobą w 100%.
          Nie chciałam pisać wcześniej o estetyce karmienia piersią, bo różne sa gusta i
          guściki-może ktoś lubi chwalić się swoimi rozstępami i wyciągniętą brodawkąsmile.

          Magda
          • utalia Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 22.08.03, 00:50
            I jeszcze jedno Magdo
            Byc moze caly Twoj problem tkwi w tych rozstepach na piersiach, o ktorych
            piszesz. Zamiast zajac sie karmieniem to w glowie Ci kokietowanie ale ze nie
            uwazasz swojego biustu za idealnego to wolisz karmic gdzies w kacie. Nie obraz
            sie to oczywiscie taki zlosliwawy odzwew na twoj nastepny w kolejnosci post. To
            co chcialam napisac naprawde jest powyzej. Utalia
            • maga102 Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 22.08.03, 09:24
              Jakiś zły duch mi podpowiada, zeby odpowiedzieć złośliwością na Twoją
              złośliwość, ale powstrzymam się.
              Tym bardziej, ze tak spłyciłaś temat, ze trochę ręce mi opadły.
              A odnośnie kokietowania to co w tym złego?
              Ty nie kokietujesz biustem? Może nie kokietujesz, bo...................no
              właśnie, miałam się powstrzymać.

              A odnośnie tych nieszczęsnych marketów............
              Trochę tu nie miejsce na te dywagacje, więc będzie krótko.
              Dziecko, oczywiście jest członkiem rodziny, ale nie znaczy to, ze mama i tata
              mają je zabierać ze sobą wszędzie. Jak widzę czasami w supermarketach te
              maleństwa z lecącą na wszytskie stony główką, mrużące oczka od zbyt jaskrawego
              światła i rodziców pochłoniętych zakupami, to trochę jest mi żal. Głównie
              dzieci. I nie chodzi tu o zamykanie dziecka w domu na pół roku, jak
              stwierdziłaś, znów spłycając temat, ale o DAWKOWANIE EMOCJI.
              Moje dziecko jest równiez bardzo otwarte i komunikatywne. Jak miało pół roku
              też bywalismy z nim w wielu miejscach i spotykalismy się z wieloma osobami, ale
              nie wmówisz mi, ze miesięczny maluch dobrze się czuje w sklepie, gdzie jest
              setka albo i więcej obcych ludzi.
              Ale każda mama wychowuje dziecko po swojemu i nie wtrącam się do tego, po
              prostu uważam inaczej niż Ty.

              I jeszcze jedno....
              Chciałam napisać, że rozpoczynając wątek o karmieniu piersią w miejscach
              publicznych, musisz, Utalio, liczyć się, ze nie wszytskie odpowiedzi będą
              huraoptymistyczne za, ale też będą i przeciw.
              Zresztą, jak napisałaś, forum służy właśnie wymianie myśli i poglądów. Jedni
              mają takie poglądy, a inni inne. I z tego wywiązuje się dyskusja. I uważam, ze
              wszytsko jest ok, byle się nie obrzucać błotem.
              Może faktycznie niepotrzebnie napisałam, że nie do końca wierzę w te wypowiedzi
              za.
              Ale sama przyznasz, ze widok karmiących piersią publicznie wcale nie jest taki
              częsty. Ale ok, niech będzie, że te osoby, które się pod tym karmieniem
              publicznym podpisały to będą własnie statystycznie te które w istocie karmią.

              Magda

        • fugitive Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 22.08.03, 10:43
          burza4 napisała:

          > A ja mam taką konkluzję: karmienie piersią może i jest piękne, ale głównie
          dla
          > osób bezpośrednio zainteresowanych. To trochę tak jak z seksem - jak się w
          nim
          > uczestniczy, to (zazwyczaj) jest to piękny akt, jeśli się staje mimowolnym
          > obserwatorem czyichś poczynań w tym zakresie, to jest to doświadczenie z
          > gatunku żenujących.... Że już nie wspomnę o takim detalu, że naprawdę
          > niezmiernie rzadko pierś kobiety karmiącej jest po prostu ładna - z czysto
          > praktycznego punktu widzenia. Nabrzmiały czy wyciągnięty biust, z widocznymi
          > żyłkami, rozstępami (nie daj Boże) i brodawkami wielkości spodków obiektywnie
          > rzecz biorąc po prostu nie jest estetyczny, drogie panie.
          >
          to ja jestem w szoku , matka karmiąca żenujący widok????????????????
          żyłki , rozstępy????? no może się zdarzają, ale żeby zobaczyć żyłke na biuście
          karmiącej to trzeba się chyba nad tym biustem schylić!!!!!!!!! podchodzisz do
          karmiących i się nad nimi pochylasz???? pisałam już o tym wyżej , ale w czasie
          karmienia w ogóle trudno jest cokolwiek z biustu zobaczyć, maluszek go
          szczelnie przykrywa, a moment przystawiania to sekundy, a ty jeszcze oglądasz
          te rozstępy i żyłki, to ci chyba karmiąca na kolanach musi siedzieć, no jeśli
          tak to masz prawo być oburzona
          porównywanie widoku stosunku seksualnego z karmieniem to mi się w głowie w
          ogóle nie mieści
          >
          > A nawiasem mówiąc - sama karmiłam, może nie rekordowo długo, ale zawsze - i
          > przysięgam, że NIGDY nie musiałam karmić dziecka publicznie. Po prostu
          karmiłam
          >
          > PRZED wyjściem na spacer czy zakupy. Karmienie na żądanie - ale przecież
          dzieci
          >
          > nie jedzą co 15 minut...
          no dobra a nie zdarzało ci sie spędzac z dzieckiem całe dnie poza domem ,
          zawsze tylko maksymalnie do dwóch godzin i powrót do domku? no to byłaś moja
          droga straznie uwiązana
          ja urodziłam w kwietniu i w lato maksymalnie dużo czasu spędzałam z dzieckiem
          malutkim poza domem. Brałam samochód i wyjeżdzaliśmy poza miasto np do ojcowa
          tam zostawiałam gdzieś samochód i szliśmy na długie spacery, to co miałam
          wracac do domku jak mała głodna czy może kręcic się wokól samochodu żeby w
          razie czego się ukryć? no można to pewnie zorganizować ale po co tak się
          ograniczać????? bo w głowie ma się obraz żenującego widoku karmiącej
          Burza to czy jest potrzeba karmienia publicznie czy da się tego uniknąc to
          wyłącznie kwestia stylu życia, ja jak mała miała 4 miesiące pojechałam z nią
          nad morze, połowe dnia spędzaliśmy na plaży, oczywiście malutka w cieniu i
          doskonale zabezpieczona , no i co jeśli myślałabym tak jak ty to co dwie
          godzinki ( maksymalnie) lu do domu nakrmić , no to już lepiej się nie ruszać
          dalej niż po za własną piaskownicę przed domem, ale jeśli tak uważasz to
          współczuje
          • burza4 Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 25.08.03, 12:29
            fugitive napisała:


            > to ja jestem w szoku , matka karmiąca żenujący widok????????????????
            > żyłki , rozstępy????? no może się zdarzają, ale żeby zobaczyć żyłke na
            biuście karmiącej to trzeba się chyba nad tym biustem schylić!!!!!!!!!
            podchodzisz do karmiących i się nad nimi pochylasz???? pisałam już o tym
            wyżej , ale w czasie karmienia w ogóle trudno jest cokolwiek z biustu zobaczyć,
            maluszek go szczelnie przykrywa, a moment przystawiania to sekundy, a ty
            jeszcze oglądasz te rozstępy i żyłki, to ci chyba karmiąca na kolanach musi
            siedzieć, no jeśli tak to masz prawo być oburzona porównywanie widoku stosunku
            seksualnego z karmieniem to mi się w głowie w ogóle nie mieści

            Ja nie jestem oburzona, tylko zdegustowana - a to zasadnicza różnica. Dla mnie
            widok piersi innej kobiety nie jest ani ładny ani pociągający. Porównanie z
            seksem miało na celu wyłącznie pokazanie, że ta sama rzecz może być bardzo
            różnie odbierana. A ja akurat - może jestem nienormalna - ale niekoniecznie
            lubię być ZMUSZANA do oglądania czyichś wątpliwych wdzięków. Jak
            zaznaczyłam nie mam na myśli matek, które karmią publicznie bo muszą, bo tak
            się akurat zdzrzyło - mam na myśli te, które MAJĄC WYBÓR - nie korzystają z
            możliwości SPOKOJNEGO nakarmienia dziecka w osobnym miejscu. I pal sześć goły
            biust - mi się nie mieści w głowie z kolei fakt, że można karmić dziecko w
            towarzystwie - zamiast w miejscu, gdzie może ono spokojnie zjeść nie
            rozpraszając się i nie denerwując widokiem kulku czy kilkunastu osób!

            Poza tym nie każde dziecko zakrywa każdy biust, czego przykładem może być moja
            serdeczna przyjaciółka, przed ciążą dysponująca miseczka D. Nie bulwersował
            mnie fakt, że karmiła przy mnie piersią, znamy się w końcu od lat ale
            przysięgam - trudno byłoby nie zauważyć obwisłego do pasa biustu. Ona zachowuje
            się naturalnie karmiąc piersią i ja też usiłuję więc siłą rzeczy czasem wzrok
            mi się prześlizgnie, chyba że powinnam według ciebie patrzeć uporczywie w
            sufit...
            Notabene dla niej karmienie piersią to coś pięknego, ja na jej widok miałam
            jedną myśl "o mój boże co za marabra, nigdy więcej dzieci..."


            > no dobra a nie zdarzało ci sie spędzac z dzieckiem całe dnie poza domem ,
            > zawsze tylko maksymalnie do dwóch godzin i powrót do domku? no to byłaś moja
            > droga straznie uwiązana ja urodziłam w kwietniu i w lato maksymalnie dużo
            czasu spędzałam z dzieckiem malutkim poza domem. Brałam samochód i
            wyjeżdzaliśmy poza miasto np do ojcowa tam zostawiałam gdzieś samochód i
            szliśmy na długie spacery, to co miałam wracac do domku jak mała głodna czy
            może kręcic się wokól samochodu żeby w razie czego się ukryć? no można to
            pewnie zorganizować ale po co tak się
            > ograniczać????? bo w głowie ma się obraz żenującego widoku karmiącej
            > Burza to czy jest potrzeba karmienia publicznie czy da się tego uniknąc to
            > wyłącznie kwestia stylu życia, ja jak mała miała 4 miesiące pojechałam z nią
            > nad morze, połowe dnia spędzaliśmy na plaży, oczywiście malutka w cieniu i
            > doskonale zabezpieczona , no i co jeśli myślałabym tak jak ty to co dwie
            > godzinki ( maksymalnie) lu do domu nakrmić , no to już lepiej się nie ruszać
            > dalej niż po za własną piaskownicę przed domem, ale jeśli tak uważasz to
            > współczuje

            No ja istotnie nie miałam takich dylematów, może dlatego że nie miałam ani
            samochodu ani kasy na jakiekolwiek jeżdżenie z dzieckiem. Istotnie nie
            wychodziłam z dzieckiem z domu na całe dnie (chyba że do babci), bo miałam
            jeszcze inne sprawy do załatwienia w domu typu pranie, prasowanie, sprzątanie,
            obiad itd. W tym zbożnym celu zdążenia ze wszystkim nie chciałam ani wstawać o
            6 rano ani kłaść się o północy, a doba jakoś się nie chciała rozciągnąć.

            Że już nie wspomnę, że ja też chciałabym coś zjeść - ciepły obiad na przykład,
            który ktoś powinien po pierwsze zrobić a po drugie raczej nie na przenośnej
            kuchence turystycznej w parku? Żarcie na mieście nie wchodziło wtedy w rachubę
            ze względów finansowych, a kanapek nie lubię.
            A moje maleństwo jadało co 3-4 godziny i taki pobyt na tzw.
            powietrzu w zupełności jej wystarczał. Zresztą na szczęście moja mała urodziła
            się w czasach kiedy karmienie wyłącznie piersią nie było tak ortodoksyjno-
            fanatyczne - co za tym idzie na dłuższe wyjścia zabierało się soczek albo jakiś
            przecier typu jabłko z bananem i już. I dodam, że o dziwo nie miała alergii,
            nie chorowała i rosła jak na drożdzach
            • fugitive Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 25.08.03, 16:41
              > No ja istotnie nie miałam takich dylematów, może dlatego że nie miałam ani
              > samochodu ani kasy na jakiekolwiek jeżdżenie z dzieckiem. Istotnie nie
              > wychodziłam z dzieckiem z domu na całe dnie (chyba że do babci), bo miałam
              > jeszcze inne sprawy do załatwienia w domu typu pranie, prasowanie,
              sprzątanie,
              > obiad itd. W tym zbożnym celu zdążenia ze wszystkim nie chciałam ani wstawać
              o
              > 6 rano ani kłaść się o północy, a doba jakoś się nie chciała rozciągnąć.
              >
              > Że już nie wspomnę, że ja też chciałabym coś zjeść - ciepły obiad na
              przykład,
              > który ktoś powinien po pierwsze zrobić a po drugie raczej nie na przenośnej
              > kuchence turystycznej w parku? Żarcie na mieście nie wchodziło wtedy w
              rachubę
              > ze względów finansowych, a kanapek nie lubię.
              > A moje maleństwo jadało co 3-4 godziny i taki pobyt na tzw.
              > powietrzu w zupełności jej wystarczał. Zresztą na szczęście moja mała
              urodziła
              > się w czasach kiedy karmienie wyłącznie piersią nie było tak ortodoksyjno-
              > fanatyczne - co za tym idzie na dłuższe wyjścia zabierało się soczek albo
              jakiś
              >
              > przecier typu jabłko z bananem i już. I dodam, że o dziwo nie miała alergii,
              > nie chorowała i rosła jak na drożdzach

              no właśnie to jest własnie kwestia stylu życia,
              pranie, prasowanie, sprzątanie - są takie z nas jak Ty, że stanowi to dla nich
              w jakiejś mierze priorytet - nie można się urwac na cały dzień,
              a są takie jak np ja, gdzie co jakiś czas serdecznie olewają sobie te
              czynności nawet nie robiąc tego kilka dni! własnie dlatego, żeby móc powłoczyć
              się cały dzień z dzieckiem po za miastemsmile i mam wtedy głęboko w nosie ciepły
              obiadsmile
              dodam, że nikt tych czynności za mnie nie wykonywał, po prostu mieszkanie co
              jakiś czas pozostawało nie posprzątane, a ciuchy nie uprane
              ale to na marginesie , bo konkluzja dotyczy Twojego poprzedniego postu, w
              którym twierdziłaś że da sie to zorganizować tak żeby nie karmić dziecka
              publicznie tylko w domku, otóż dla jednych się da ( np. dla Ciebie, 3h w
              piaskownicy i do domu) a dla innych nie ( np. dla mnie , bywają całe dnie poza
              domem) ot kwestia wyborów , stylu życia, priorytetów
              a co do Twojej koleżnaki z biustem D przed ciążą to jednak są to raczej wyjątki
              niż reguła, totak jakbym powiedziała, że ludzie nie powinni w ogóle jadać w
              miejscach publicznych, bo mam kolegę, który je jak ostatnia fleja, z ust mu
              cieknie, mlaska i na dodatek beka, i mnie sie robi nie dobrze jak jadam w jego
              towarzystwie, tylko co z tego czy ten przypadek należy uogólniać na wszystkich,
              że restauracja to coś wstrętnego chyba nie prawda?
              a jeśli chodzi o soczki i jabłuszka to dla miesięcznego dziecka też brałaś
              takie przekąski na spacer ? chyba nie
              • burza4 Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 25.08.03, 18:02
                fugitive napisała:

                > no właśnie to jest własnie kwestia stylu życia,
                > pranie, prasowanie, sprzątanie - są takie z nas jak Ty, że stanowi to dla
                nich w jakiejś mierze priorytet -

                Nic bardziej błędnego..... Wolałam zdecydowanie posiadzieć i poczytać książkę w
                zaciszu domowego fotela niż galopować z wózkiem po okolicy.

                nie można się urwac na cały dzień,
                > a są takie jak np ja, gdzie co jakiś czas serdecznie olewają sobie te
                > czynności nawet nie robiąc tego kilka dni! własnie dlatego, żeby móc powłoczyć
                się cały dzień z dzieckiem po za miastemsmile i mam wtedy głęboko w nosie ciepły
                > obiadsmile

                Widzisz, a ja nie lubię włóczyć się głodna, a łażenie bez sensu to dla mnie
                katorga. Połazić to sobie lubię po lesie, ale niekoniecznie z dzieckiem w
                wózku.

                to tak jakbym powiedziała, że ludzie nie powinni w ogóle jadać w
                > miejscach publicznych, bo mam kolegę, który je jak ostatnia fleja, z ust mu
                > cieknie, mlaska i na dodatek beka, i mnie sie robi nie dobrze jak jadam w
                jego towarzystwie, tylko co z tego czy ten przypadek należy uogólniać na
                wszystkich,
                że restauracja to coś wstrętnego chyba nie prawda?

                No widzisz - jemu to zupełnie nie przeszkadza - tobie zdecydowanie tak. Nikt ci
                nie powie - nieważne jak on je, przecież to fizjologia, co się czepiasz - każdy
                rozumie że może ci to przeszkadzać. Zrozum też więc, że karmienie piersią może
                powodować dyskomfort osób z twojego otoczenia. Żyj i pozwól żyć innym. Jeśli
                twoim znajomym to nie przeszkadza, że karmisz w ich towarzystwie, to ok, ale
                nie trzeba ludzi stawiać pod ścianą bez możliwości wyboru.

                Ja nie zwracam uwagi na karmienie w parku czy na ulicy - karmcie sobie - mówię
                o sytuacji typu u znajomych na imieninach. O ile można się w ostateczności
                przesiąść w restauracji, to np. na przyjęciu u znajomych już jest trudniej - a
                przede wszystkim - to nie w tym lezy istota sprawy - tylko w tym dlaczego
                OTOCZENIE ma się dostosowywać do jednej mamy, a nie odwrotnie? Dlaczego skoro
                zauważyła, że komuś to nie pasuje (a przede wszystkim nie pasowało jej własnemu
                dziecku), to nie poszła nakarmić do drugiego pokoju tylko w efekcie 6 innych
                osób wyszło, bo czuło się nieswojo? Niezależnie od własnych poglądów ja bym
                jednak dostosowała się do większości...

                Ja np. palę, ale jeśli jestem w towarzystwie to wychodzę na balkon - bo to MOŻE
                komuś przeszkadzać.

                > a jeśli chodzi o soczki i jabłuszka to dla miesięcznego dziecka też brałaś
                > takie przekąski na spacer ? chyba nie

                jak już wspomniałam, moje dziecko nie bywało głodne częściej niż co 3 godziny i
                tyle - nawet w pierwszych miesiącach życia. Soki dawałam gdzieś od 3 miesiąca
                bo zdałam się na intuicję a nie zalecenia WHO.
                • utalia Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 26.08.03, 23:40
                  Burza
                  Ja wogole nie rozumiem, dlaczego niby karmienie w osobnym pokoju ma byc
                  SPOKOJNE. Natomiast w towarzystwie nie, co tak podkreslasz?? Ludzie sa rozni i
                  co dla jednych jest spokojem dla drugich nuda. Gdybym (bedac gdzies w
                  towarzystwie)schowala sie z dzieckiem do drugiego pokoju aby karmic bylabym
                  BARDZO NIESPOKOJNA bo speszylabym sie z nakarmieniem aby wrocic do tych rozmow
                  ludzi, bo przeciez po to przyszlam do kogos aby byc wsrod ludzi a nie siedziec
                  w osobnym pokoju! Utalia
                  • magolcia Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 27.08.03, 09:09
                    Chyba bardziej w tym momencie chodzi Ci o Twój komfort, dziewczyny mają na
                    myśli spokój i komfort dziecka, które nie jest rozpraszane przez inne osoby.
                    Magda
        • bajonek Re:do burzy, magdy i podobnych nazbyt estetycznych 25.08.03, 11:06
          Szczerze mówiac jestem wkurzona tymi postami o estetyce i karmieniu tylko w
          domu. Oczywiscie kazdy ma tu prawo wyrażać swoje zdanie, ale nieestetyczna może
          też być kobieta po cąży z obwisłym brzuchem i nadmiarem kilogramów, osoby
          otyłe, lub też nadmiernie chude, i powinny one schować sie w domu??!! bo to
          nieestetyczne? Ja osobiscie widziałam sporo mam karmiących persią i sama karmie
          wszedzie. a mojego biustu nikt nie oglada tylko moje dziecko, bo nie paraduje
          nago, a czy on jest piękny no może teraz nie ale nie zamierzam występować w
          playboyu i straszyć ludzi. tak samo całujacy sie ludzie tez mogą byc
          nieestetyczni ale jest to objaw uczuć tak jak karmienie piersia, dlaczego
          swojemu kochanemu dziecku mam odmówić zaspokojenia głodu i takrze bliskości bo
          komus sie to nie spodoba, mam to gdzieś.
          Drogie mamy nazbyt estetyczne karmcie sobie w domu a reszta mam niech karmi
          wszedzie i za te mamy trzymam kciuki, zeby sie nie dały wpędzić do domu.
    • joaz Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 21.08.03, 14:23
      miola- nie jestem już matka karmiącą, ale tak jak napiałam wcześniej karmiłam w
      wielu miejscach nie przejmując się otoczeniem, choć prznam, że dla swojego i
      dziecka komfortu szukałam raczej tzw. ustronnych miejsc. Nigdy jednak
      nie "wywalałam cycka" co najwyżej podawałam pierś, cycusia. Twoje stwierdzenie
      jest tak samo mało eleganckie jak prześwitujące spodnie i stringi w Kościele.
      joanna
      • miola Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 22.08.03, 08:33
        joaz napisała:

        > miola- nie jestem już matka karmiącą, ale tak jak napiałam wcześniej karmiłam
        w
        >
        > wielu miejscach nie przejmując się otoczeniem, choć prznam, że dla swojego i
        > dziecka komfortu szukałam raczej tzw. ustronnych miejsc. Nigdy jednak
        > nie "wywalałam cycka" co najwyżej podawałam pierś, cycusia. Twoje
        stwierdzenie
        > jest tak samo mało eleganckie jak prześwitujące spodnie i stringi w Kościele.
        > joanna
        Jest takie powiedzenie, również mało eleganckie, że wszyscy rzygali, tylko pan
        hrabia wymiotował... winkAle serio. Użycie określenia mało eleganckiego miało
        pokazac ze to co dla jednych jest podawaniem piersi (lub jak ktos woli,
        bardziej infantylnie cycusia), dla innego jest wywalaniem tegoz. Chcialam tu
        takze podkreslic nieco agresywana ekspansje matek karmiacych piersia, co jak
        sie troche poczyta rowniez to forum, bywa powodem depresji i niskiej samooceny
        matek ktore tak karmic nie moga.
    • kasia_kolodziejska Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 21.08.03, 22:18
      hm, burza, gratulacje, że nigdy nie musiałaś karmić dziecka publicznie, ale
      moje dziecko mająć niespełna miesiąc na spacerze jadło co 15 minut, także
      spacer wyglądał następująco: biegiem do parku, a potem od jednej wolnej ławki
      do drugiej...Nie wiem jak bym się starała, ale w wieku 7 miesięcy jadł jeszcze
      cyca co 1,5-2h! No ale park był pełen karmiących mam i nikt z tego nie robił
      afery, bo siadłyśmy czasem takie 4 mleczarnie na jednej ławce smile)
      gorzej było w np. Ikei, gdzie jak próbowałam się zaszyć i odwróciłam, to
      niektórzy podchodzili jeszcze bliżej żeby zobaczyć, jakby było co...generalnie
      jestem za - dziecko głodne, trzeba nakarmić. Pewnie, że nie w centrum miasta po
      krzyżacku na chodniku z cycami na wierzchu wink
      • mamaizyimoniki Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 03.09.03, 10:35
        Cyca w wieku 7 miesięcy co 1,5-2 godziny??? A może należało wprowadzic inne
        pokarmy do diety? Bardziej sycące i na dłużej, aniżeli mleko?... W tym wieku to
        chyba dzieci jedzą już różne rzeczy. Ale napewno są wyjątki...
        Przepraszam, nie chcę absolutnie nikogo urażać; tylko takie spostrzeżenie, bo
        moje dzieci tak nie miały i to po prostu dla mnie dziwne.
        • anna.michal Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 03.09.03, 11:01
          Dzieci naprawdę są różne.
          Mój Michał do końca 6 miesiąca był na piersi, potem dostawał również inne
          jedzonko i nie wpłyneło to na odstępy między posiłkami.
          Jak był mały (do 4m) jadł co 1-2 godziny, a do ukończenia 10 miesięcy co 2 !!!.
          I nie miało znaczenia czy wcześniej dostał pierś czy słoiczek (190g) zupy.
          A jak był tylko na piersi to zdarzało mu się budzić z dzikim wrzaskiem z głodu.
          I trudno było zwlekać dłużej niż 5 minut.

          A wracając do tematu - to czasem musiała karmić na spacerze, ale starałam
          się "nie leźć w oczy". W gronie przyjaciół karmiłam w towarzystwie i nikogo to
          nie bulwersowało, prowadziliśmy normalne rozmowy. (A mały jadł czasem pół
          godziny). Natomiast w przypadku znajomych karmiłam w innym pokoju, jeżeli była
          taka możliwość.

          Ania
    • magolcia Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 22.08.03, 15:49
      Hmmm... śmieszny ten Twój znajomy, że tak uciekłsmile
      Ale jeżeli chodzi o karmienie piersią, to ja miałam pewne opory. Jeżeli ktoś
      był u nas w domu, lub my byliśmy u rodziny, to z reguły wychodziłam z
      maleństwem do drugiego pokoju - wiem, może to zacofane, ale jakiś taki miałam
      hamulec. Kiedyś zdarzyło mi się karmić w parku na spacerze - też byłam
      zawstydzona - przykryłam sobie ramię pieluszką, tak, że nie wiele było widać,
      ale peszyli mnie przechodnie zerkający ciekawie. Z tego też powodu niewiele z
      Olcią chodziliśmy: do miasta, na zakupy, do restauracji, itp.
      Zresztą do dzisiaj czuję się nieswojo kiedy przy mnie kobieta karmi piersią -
      bardzo to ładne i słodkie, ale jakoś mi łyso. Może to kwestia wychowania... nie
      wiem, wogóle jestem jakaś niedzisiejsza.
      Mada
      • aniah.mamakrzysia Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 24.08.03, 23:01
        Przeczytałam wszystkie posty i się załamałam..
        Może ja jestem jakąś nietypową karmiącą Mamą,ale nie mam ani nabrzmiałego i
        wyciągniętego biustu,ani żyłek i rozstępów!
        Porównywać karmienie piersią publicznie do sexu-nawet tego nie skomentuję,bo
        brak mi słów.
        Dzieci,które nie jedzą tak często!? Mój pierworodny potrafił co 15 minut,a
        czasami spał 2 godziny-ciekawe jak to przewidzieć.
        Teraz latem spędzałam kilka godzin z moim starszym synkiem na placu zabaw.Jak
        malutki się obudził i chciał jeść,to miałam siłą odrywać starszego od dobrej
        zabawy i biec do domu,żeby nakarmić niemowlaka??? bo może ktoś się zgorszy..
        • burza4 do dyslektyków i słabo widzących... 25.08.03, 13:39
          ... jeszcze raz dla wyjaśnienia.

          Odniosłam się do konkretnej sytuacji w której uczestniczyłam osobiście -
          karmienia dziecka na imprezie u znajomych, kiedy mama miała do dyspozycji
          osobny pokój. Nie skorzystała - choć dziecko zamiast jeść kręciło się
          niespokojnie obserwując grono dorosłych - a reszta dorosłych czuła się
          skrępowana widokiem jej biustu przy stole. Ponieważ dla biednego dzidziusia
          wrażeń było stanowczo za dużo, to jadło, to płakało.
          Mama w ogóle nie miała zakusów, żeby opuścić na pierś choć rąbek bluzki. A
          naprawdę widok jej biustu (w znikomej części przysłoniętego dzieckiem) ani tym
          bardziej cieknącego po bluzce z drugiej piersi mleka jakoś nikogo nie nęcił. I
          towarzystwo przez pół godziny siedziało wytrwale patrząc w ścianę i sufit,
          rozmowa się nie kleiła (tylko ta mamusia trajkotała jak najęta), przy czym
          część zaczęła gwałtowanie pomagać gospodyni w kuchni. Zresztą to w ogóle była
          jakaś dziwna para, bo jak się potem dowiedziałam, uwielbiają życie towarzyskie
          na tyle, że np. wychodzą na dyskotekę zostawiając 3-miesięczne niemowlę samo
          ("bo śpi spokojnie") ale to już nawiasem mówiąc.

          Co was tak bulwersuje w moim porównaniu z seksem? to taka sama fizjologia jak
          karmienie piersią...
          Trochę prowokacyjne porównanie, ale mniej więcej oddaje meritum sprawy - punkt
          widzenia zależy od punktu siedzenia, co dla jednych jest piękne, dla drugich
          niekoniecznie i nalezałoby to w miarę możliwości uszanować.

          Nigdzie nie napisałam, że należy głodzić dzieci albo zamykać się w domu! W
          wątku przewodnim było pytanie o karmienie w miejscach publicznych, m.in. w
          towarzystwie. Napisałam co myślę i jak odczuwam bedąc po drugiej stronie
          barykady w roli przymuszonego to takiego widoku obserwatora. Co innego
          KONIECZNOŚĆ nakarmienia dziecka (bo chce jeść a jesteśmy poza domem), a co
          innego EPATOWANIE karmieniem kiedy jest możliwość dyskretnego nakarmienia bez
          świadków.
          • mamaadama4 Re: do dyslektyków i słabo widzących... 25.08.03, 17:05
            Uważam, że umiar nalezy zachowac we wszystkim. Nie mam nic przeciwko karmieniu
            dziecka w miejscu publicznym ale.... No własnie. W niedzielę bylismy w
            restauracji na obiedzie. Przy stoliku na przecwko mnie siedziała mama, która
            trzymała przy piersi malucha - na oko ok. 2-3 miesięcy. Nie był to apetyczny
            widok, bo karmiła go ruszając się przy tym na różne strony (była jeszcze z
            dwójką dzieci). Pierś wylatywała z buzi dziecka zwisając nad talerzem, nic jej
            piersi nie zakrywało bo dziecko opierało się o rękę, a mama ubrana była w
            sukienkę na cieniutkich ramiączkach.Sorry, ale jeść mi się odechciało. Pewnie,
            mogłam przesiąść się do innego stolika, ale uważam, że będąc zwolennikiem
            naturalnego wychowania dzieci należy jednak zachowywać się stosownie do
            miejsca. Mnie było niedobrze.
            danka
            • magolcia Re: do dyslektyków i słabo widzących... 27.08.03, 09:29
              Też miałam kiedyś podobną sytuację - byłam z moim mężem (wówczas jeszcze
              chłopakiem ) na romantycznej kolacji. Naprzeciw siedziała mama, która zaczęła
              karmić malucha, ale bynajmniej nie robiła tego dyskretnie. Mały wił się przy
              cycku, kobieta co chwilę go przekładała do drugiej piersi, no i nawet nie
              starając się specjalnie przyglądać, człowiek widział wszystko. Było nam łyso,
              zwłaszcza, że temat naszych ćwierkań, był daleki od widoku przed nami. I nie
              uważam, żeby matki, dla których karmienie jest sprawą intymną musiały się
              zamykać w domach i nigdzie nie wychodzić. Myślę, że nawet w tej przedstawionej
              sytuacji, kobieta mogła po prostu odwrócić się tyłem do sali, poprosić kelnera
              o jakiś zaciszny stolik, itp. To kwestia dobrej woli.
              A odnośnie tematu karmienia, trochę z innej beczki: mam znajomą (która bardzo
              lubi kokietować mężczyzn - nawet mlecznym biustem). Otóż ta znajoma ma synka,
              który w pewnym momencie zmniejszył sobie swoje racje pokarmowe. W związku z tym
              zanim organizm się przystosował, kobiecie porobiły się piersi jak balony.
              Odczuwając duży dyskomfort (zrozumiałe), a jednocześnie posiadając laktator
              (jednak twierdziła, że niewygodnie jej się ściąga pokarm laktatorem) poprosiła
              męża, żeby wyssał jej mleko ... Jak mi potem opowiadała (podśmiewając się)
              biedaczek miał minę nietęgą - mleko wypluwał, bo jakoś nie mógł przełknąć. Dla
              mnie - sytuacja totalnie aseksualna. Nigdy bym mojego męża nie poprosiła o coś
              takiego, męczyłabym się z tym laktatorem dwie godziny, ale co tam. Chcę tutaj
              pokazać, że to co dla jednych jest naturalne i do przyjęcia, dla innych może
              być delikatnie mówiąc odpychjące i należy to uszanować.
              Magda
              • utalia Re: do dyslektyków i słabo widzących... 27.08.03, 13:02
                Oczywiscie, ze rozne sa upodobania ale ja nie jestem w stanie przewidziec co
                sie komu nie spodoba w miejscu publicznym. Mnie np. moga sie niepodobac stringi
                przeswitujace przez spodnie. Moze mnie to zniesmacza... no ale coz... Nie musze
                sie wpatrywac w czyjas pupe. Zniesmacza mnie brudas dlubiacy w nosie na
                chodniku.. wiele rzeczy moze nam sie nie podobac. Jestesmy rozni. Ale dlaczego
                to ja mam sie ukrywac z karmieniem skoro nie robie nic zlego. Dziewczyna w
                stringach, przezroczystej bluzce, pan, ktory smierdzi tez nie robi nic zlego.
                Po prostu z jakis powodow smierdzi i koniec. Nie ma zakazu dla zle ubranych,
                nieapetycznych (jak ktoras z Was slusznie zauwazyla)na ulice. Dlatego nie
                zamierzam zastanawiac sie i sama sie hamowac (oczywiscie zalezy z czym, jak
                mnie ktos bardzo denerwuje to nie strzelam do niego. Zwlaszcza, ze podczas
                mojego doswiadczenia matki karmiacej spotkalam sie z samymi zyczliwymi
                przejawamy w stosunku do mnie i mojego bobasa. Oczywiscie nie staram sie
                siedziec z piersia obnazona bo faktycznie obnazowna piers w miejscu publicznym
                wyglada zagadkowo. Nawet jesli Malwina wyczuwa, ze jest atmosfera kawiarniana i
                pije mleko jak wszyscy "przy kawce" czyli pije lyk, po czym odwraca sie aby
                powiedziec swoje zdanie, rozdac usmiechy to w tym czasie zaslaniam swoje
                piersi. A jak komus sie to nie podoba bo za duzo sobie nawyobraza (wyobraza bo
                doprawdy nic zobaczyc nie moze) to naprawde jego problem. Utalia
                • magolcia Re: do dyslektyków i słabo widzących... 27.08.03, 13:15
                  Myślę, że temat jest baaardzo dyskusyjny i chyba chodzi przede wszystkim o
                  zachowanie pewnego umiaru we wszystkim co robimy i przede wszystkim jak robimy
                  (czyli karmieniu piersią też). Jednym się to podoba, inne się krępują (jak np.
                  ja), a jeszcze inne chcą po prostu świętego spokoju dla maluszka.
                  Sama piszesz Utalio, że starasz się aby postronne osoby nie oglądały Twoich
                  piersi, więc chyba mamy podobne zdanie na ten temat, no może ja jestem bardziej
                  wstydliwa, pruderyjna, czy jak tam to nazwiesz.
                  Pozdrawiam
                  Magda
                  • utalia Re: do dyslektyków i słabo widzących... 27.08.03, 21:20
                    Magolciu
                    Oczywiscie, ze nie dlatego karmie publicznie poniewaz chce pokazac jaka to ja
                    jestem wyluzowana bo nie o to w ty chodzi. Tylko prowadze dosc towarzyski,
                    ruchliwy tryb zycia. Dlatego czesto okazuje sie, ze moje dziecko jest glodne w
                    sklepie, parku, kawiarni u znajomych itd. I nie rozumiem dlaczego mam byc jak
                    tredowata odsunieta od towarzystwa. Chce nadal byc w tej kawiarni, tym sklepie,
                    parku itd i nakarmic dziecko, ktore na tyle juz znam, ze moge powiedziec, ze
                    tez lubi byc wsrod ludzi i nie potrzebuje idealnego spokoju i odosobnienia jak
                    chce jesc. w koncu wiekszosc z nas tez spozywa posilki najchetniej w
                    towarzystwie a nie samotnie. I dlatego tez nie uwazam, ze koniecznie trzeba te
                    piers wystawiac ale nie robie zadnych specjalnych zabiegow zeby sie jakos
                    zakrywac. Podczas normalnego karmienia piersi po prostu nie widac. Wiec i
                    dyskusji nie powinno byc. Bo w takim razie w czym problem? Utalia
                    • burza4 Re: do dyslektyków i słabo widzących... 28.08.03, 14:52
                      utalia napisała:

                      > Magolciu
                      > Oczywiscie, ze nie dlatego karmie publicznie poniewaz chce pokazac jaka to ja
                      > jestem wyluzowana bo nie o to w ty chodzi. Tylko prowadze dosc towarzyski,
                      > ruchliwy tryb zycia. Dlatego czesto okazuje sie, ze moje dziecko jest glodne
                      w
                      > sklepie, parku, kawiarni u znajomych itd. I nie rozumiem dlaczego mam byc jak
                      > tredowata odsunieta od towarzystwa. Chce nadal byc w tej kawiarni, tym
                      sklepie,
                      >
                      > parku itd i nakarmic dziecko, ktore na tyle juz znam, ze moge powiedziec, ze
                      > tez lubi byc wsrod ludzi i nie potrzebuje idealnego spokoju i odosobnienia
                      jak
                      > chce jesc. w koncu wiekszosc z nas tez spozywa posilki najchetniej w
                      > towarzystwie a nie samotnie. I dlatego tez nie uwazam, ze koniecznie trzeba
                      te
                      > piers wystawiac ale nie robie zadnych specjalnych zabiegow zeby sie jakos
                      > zakrywac. Podczas normalnego karmienia piersi po prostu nie widac. Wiec i
                      > dyskusji nie powinno byc. Bo w takim razie w czym problem? Utalia

                      Szkoda, że nie rozumiesz... Może wytłumaczę jakoś dobitniej. Pisałam, że według
                      mnie i niektórych innych małemu dziecku nie potrzeba (o ile wręcz nie szkodzi)
                      nadmiaru wrażeń. Ty na to odpowiadasz, że nie rozumiesz o co chodzi, bo
                      przecież wychodząc do innego pokoju TY nie mogłabyś się doczekać powrotu do
                      towarzystwa... Pal sześć, że to przeszkadza DZIECKU (jednak co innego karmienie
                      w parku, a co innego gwar rozmów wielu osób metr dalej) i (niektórym) INNYM.

                      Pisałaś, że znajmomy wybiegł z pokoju BO NIE CHCIAŁ TEGO OGLĄDAĆ. A ty nadal
                      nie rozumiesz o co chodzi. W dodatku piszesz tak, jakby to on popełnił jakąś
                      gafę.... No sorry, ale nieliczenie się z czyimiś uczuciami
                      jakoś nie świadczy o tobie najlepiej. To tak, jakbym przy tobie i dziecku
                      wyciągnęła bez pardonu papierosy, bo mi się akurat chce palić i nie bedę
                      wychodziła na balkon, bo nie chcę tracić ani chwili z romowy przy stole. Ja
                      jednak czułabym pewien dyskomfort mając świadomość, że moje zachowanie komuś
                      przeszkadza, najwidoczniej ty uważasz, że reszta powinna się dostosować do
                      twoich upodobań. Właśnie w tym problem.

                      Widać, czy nie widać piersi - to sprawa drugorzędna. Jeśli widzę odwróconego
                      faceta, który sika pod drzewkiem, to tez nie widzę jego walorów, a jednak jakoś
                      mnie ten widok żenuje.

                      Jeszcze raz podkreślę, że mam na myśli publiczne karmienie w sytuacji, kiedy
                      można tego uniknąć - w kawiarni, restauracji czy u cioci na imieninach.

                      Dyskusji nie powinno według ciebie być, więc po co ją zaczęłaś?


                      • utalia Re: do dyslektyków i słabo widzących... 28.08.03, 18:09
                        Oj Burza Burza, wybralas sobie taki login a jakas takas "bezwietrzna " jestes.
                        Ja tez powiem dobitnie- otoz nie wiem skad czerpiesz te wiadomosci, ze dziecku
                        przeszkadza gwar. Moze Twojemu przeszkadza, mojemu nie. Dzieci rodza sie juz z
                        okreslonym temperamentem. Co do znajomego to akurat wydarzylo sie w moim domu,
                        karmilam u siebie i uwazam ze to on popelnil gafe, poniewaz nie przesadzaj ze
                        widok karmiacej jest tak stresujacy, ze trzeba wyskakiwac jak z katapulty,
                        zwlaszcza, ze ow znajomy 5 minut wczesniej opowiadal mi jaki to on jest
                        otwarty, jaki odwazny on to i w restauracji by sie rozebral bo ..... nie ma
                        sensu akurat przytaczac calosci rozmowy. Nie sadzilam zatem ze nagle oniesmieli
                        go matka karmiaca. Porownujesz palenie papierosow do karmienia???? czy aby Ty
                        rozumiesz wogole w czym rzecz???? Palenie szkodzi zdrowiu... na ulicy tez nie
                        strzelasz....bo to kogos moze pokaleczyc lub usmiercic. Dyskusja ktora zaczelam
                        jest potrzebna i bylam ciekawa odpowiedzi ale zdziwilam sie wielu opiniom a w
                        trakcie pisania wlasnie mnie olsnilo, ze faktycznie skoro nie iwdac to dlaczego
                        wokol tego tyle zamieszania. Utalia
                        • burza4 Re: do dyslektyków i słabo widzących... 29.08.03, 10:04
                          utalia napisała:

                          otoz nie wiem skad czerpiesz te wiadomosci, ze dziecku
                          > przeszkadza gwar.

                          Bo jest to wyraźnie widoczne, szkoda że nie dla wszystkich. Może twojemu nie
                          przeszkadza gwar - ale w przypadku, który miałam wątpliwą przyjemność
                          obserwować - przeszkadzało definitywnie, i widzieli to wszyscy z wyjątkiem
                          mamuni. Jeśli dziecko się kreci, wodzi wzrokiem po wszystkich obecnych, odwraca
                          głowę na dźwięk głosu, przerywa jedzenie, popłakuje - to świadczy o tym że nie
                          najlepiej się bawi...

                          Co do znajomego to akurat wydarzylo sie w moim domu, karmilam u siebie i uwazam
                          ze to on popelnil gafe, poniewaz nie przesadzaj ze widok karmiacej jest tak
                          stresujacy, ze trzeba wyskakiwac jak z katapulty. Nie sadzilam zatem ze nagle
                          oniesmieli go matka karmiaca.

                          Ok, mogłaś się nie spodziewać.No właśnie - "nie przesadzaj" - dla ciebie
                          karmienie piersią jest naturalne, dla niego taki widok może być traumatyczny.
                          Karmienie piersią nie jest czynnością neutralną i mi by nie przyszło do głowy
                          stawiać kogoś przed faktem dokonanym. Choć z drugiej strony idiotycznie jest
                          pytać, czy nikt nie ma nic przeciwko temu - bo tzw. grzeczność każe
                          stwierdzić, "ależ skąd", podczas gdy ja osobiście (i chyba nie tylko ja )
                          miałabym ochotę powiedziać "lepiej może nie, bo mnie mdli".

                          I jeszcze jedno chciałam zaznaczyć - to, czy cokolwiek widać, nie ma tu nic do
                          rzeczy. Chodzi o samą świadomość faktu karmienia.

                          A tymczasem dziewczyny piszą, że ktoś tam odwracał wzrok, ktoś tam powiedział
                          wprost - i dalej nic - bo one wiedzą lepiej, TO CI LUDZIE BŁĄDZĄ - PO PROSTU
                          NIE POWINNI TAK CZUĆ. No wybaczcie, ja jakoś nie potrafiłabym zachować tak
                          dobrego humoru, gdyby ktoś dawał mi do zrozumienia że z powodu mojego
                          zachowania czuje jakiś dyskomfort. Nawet gdybym uważała, że przesadza i nie ma
                          powodu, żeby tak czuć to jednak uwzględniłabym reakcje otoczenia... To się
                          nazywa dobre wychowanie.


                          Choćbyś była nie wiem jak wielką entuzjastką, niezaprzeczalnie widok ten jest
                          nie dla wszystkich przyjemny i nie ma tu pola do argumentacji. Tak jest i już.
                          Ty masz prawo się wzruszać, ja naprawdę nie muszę, bo dla mnie jest nie jest to
                          żadne misterium ale prymitywna fizjologia ssaków. I pogódź się z tym, że w
                          niektórych budzi odczucia negatywne (od zmieszania na odruchu wymiotnym
                          kończąc - i to niezależnie od tego, czy biust jest w ogóle widoczny, wyglądu
                          biustu i innych okoliczności towarzyszących). Sorry. I może warto byłoby to
                          uwzględnić w miarę możliwości. Można od biedy olać przechodniów na ulicy, ale
                          ignorowanie odczuć znajomych chyba nie jest w najlepszym tonie?


                          Porownujesz palenie papierosow do karmienia???? czy aby Ty
                          > rozumiesz wogole w czym rzecz????

                          Mam wrażenie, że to chyba ty nie rozumiesz - przykład jak przykład - chodzi mi
                          o twoje (i niektórych innych osób) podejście do sytuacji i nieliczenie się z
                          otoczeniem w imię własnej wygody czy poglądów - które można by tak
                          streścić: "dla mnie karmienie jest naturalne i WSZYSCY też tak powinni sądzić,
                          a jak nie sądzą to ich problem; dlaczego ja miałabym rezygnować z towarzystwa
                          bo trzeba nakarmić dziecko, jeśli to komuś przeszkadza, to niech zaciśnie zęby
                          i się przemęczy... itd".

                          No i istotnie trudno z takim podejściem polemizować. Pozostaje pogratulować
                          dobrego samopoczucia ... i kultury osobistej.

                          • magolcia Re: do dyslektyków i słabo widzących... 29.08.03, 12:40
                            Hmmm... dość ostro powiedziane. Ale mniej więcej się zgadzam. I też uważam, że
                            nadmierna ilość bodźców nie służy dziecku w tak wczesnym wieku. Może to potem
                            odreagowywać na różny sposób (nie zawsze kojarzony z przyczyną), np. częstszym
                            budzeniem się w nocy na karmienie. A co do kwestii widoku piersi karmiącej, to
                            rzeczywiście, nawet jak jest zasłonięta to świadomość czynności może kogoś
                            niedzieciatego peszyć. Ale nie przesadzałabym ze stwierdzeniem, że dla kogoś
                            może być to przeżycie traumatyczne smile Może być dla niektórych niesmaczne,
                            nieeleganckie w pewnych sytuacjach, krępujące, itp.
                            Pozdrawiam i nie gorączkujcie się tak dziewczyny - każda z nas jest inna, więc
                            trzeba to uszanować. A jeżeli kogoś naprawdę mdli na widok karmiącej, to ja
                            zapytana o to czy mi to nie przeszkadza, chyba odpowiedziałabym szczerze, że
                            czuje się trochę nieswojo i w związku z tym sama oddaliła się do innego
                            pomieszczenia, żeby maluch w spokoju się najadł. Inna sprawa, że moja szczerość
                            zależałaby od stopnia zażyłości z karmiącą mamą.
                            Magda

                • weronikarb Re: do dyslektyków i słabo widzących... 04.09.03, 12:57
                  Witam!
                  Czytam posty i jakoś nie mogę dotrzeć do końca nie wypowiadając sie. Mam
                  wrażenie że co niektóre kobiety wypowiadające się tutaj w tym temacie to dzieci
                  do których nie dociera co mówią inni, tylko walcuja wkoło to samo i narzucają
                  swoje własne zdanie nie liczac sie z innych zdaniem.
                  Sama jeszcze nie karmie i nie karmiłam, to dopiero przedemną.
                  Jednak wiem, że napewno nie bedę karmić w miejscu publicznym bo po pierwsze
                  byłabym skrepowana że ktos widzi tak intymną sytuację.
                  Postaram sie unikać sytuacji aby być do tego zmuszona.
                  Widziałam kobiety karmiące i faktycznie różnią się od siebie.
                  Bo są takie że widać iż im się zdażyło że nie mają gdzie indziej i muszą w
                  miejscu publicznym.
                  Widziałam też kobiety m.in. na plaży, które zamiast obrocic sie w strone wody
                  to nie w przeciwna, wygladalo to tak ze mowi "patrzcie jak karmie bo to
                  slodkie" to wcale nie jest slodkie, tylko faktycznie zenujace.
                  Widzialam tez reakcje innych ludzi (bo juz tym sie intersowalam ze wzgledu na
                  moj stan) i ich usmieszki, pokazywanie palcami lub poprostu udawanie ze nic sie
                  nie widzi. Zwlaszcza trzeba sie liczyc ze zdaniem innych a nie jak to mówi
                  Owsiak "róbta co chceta"
                  I powtarzam nie mowie tu o przypadkach gdy faktycznie niema sie wyboru, bo
                  roznie bywa, ale to nie to samo co swiadomy wybor - jakby ktos nie zrozumial smile
                  Pozdrawiam
                  • utalia Re: do dyslektyków i słabo widzących... 04.09.03, 14:23
                    Weroniko
                    Nie jest to nieliczenie sie z innymi poniewaz nic zlego nie robie, nie jest to
                    tez narzucanie mojej woli innym bo tak samo moge skomentowac wypowiedzi
                    przeciwne do moich- wiele wypowiedzi narzuca karmiacym bez uprzedzen aby
                    schowaly sie i nie wychodzily. A usmieszki, ordynarne teksty innych... wybacz
                    ale nie bede sie przejmowala opinia takich osob.
                    Do Gosi
                    Przykro mi, ze nie moglas karmic dluzej swojego dziecka pomimo, ze chcialas i
                    mocno to przezylas. Ale np. wiele jest kobiet czy mezczyzn zdradzonych,
                    porzuconych... Czy chcesz powiedziec, ze jestem okropna bo ide trzymajac sie za
                    rece z moim mezem bo tym osobom moze byc przykro.. Utalia
                    • chochlik4 Re: do dyslektyków i słabo widzących... 04.09.03, 14:45
                      Hej! Chciałam tylko powiedzieć, że przy odrobinie dobrej woli z obu stron
                      (karmiących i obserwujących) można dojść do porozumienia. Będąc np. w parku
                      mogę usiąść gdzie indziej niż karmiąca jeśli mi to przeszkadza. Ale w
                      restauracji, u znajomych stawiałabym towarzystwo "pod ścianą", bo nie zawsze
                      można zmienić stolik czy wyjść. A tak poza tym- mi nie przeszkadzają karmiące-
                      już nie. A z mężem też chodzę za rękę, ale w towarzystwie nie całujemy się
                      namiętnie mimo, że to przecież normalne zachowanie kochających się ludzi.
                      Pozdrawiam
    • santta Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 28.08.03, 11:40
      Karmiłam zawsze przy gościach, bo niby dlaczego miałabym się pozbawiać
      przyjemności bycia w towarzystwie, zwłaszcza, ze na początku karmienia wcale
      nie były błyskawiczne. Ale musze przyznać, widziałam czsami, ze osobnicy płci
      męskiej nie posiadający własnych dzieci omijają mnie wzrokiemwink Wydaje mi
      sie, ze jest to kwestia opatrzenia. Coś co się często widzi staje sie normalką
      a dla nich to było cos innego, dziwnego. Bo co tu dużo mówić, w pewnych
      kręgach "niedzieciowych" nie jest to widok częsty. Zdarzało mi się karmić w
      restauracji, parku, na plaży. Nie często, ale bywało i nikt nie robił z tego
      problemu, ani ja ani obserwatorzy. A teraz, gdy już nie karmie, widok matki
      karmiącej mnie wzrusza. I tu muszę podkreślić, że jakoś też działa na mojego
      męża. Zawsze wtedy bierze go na wspominki i w ogóle... nie sądzę, zeby go to
      drażniło. Wręcz przeciwnie.

      Może ta cała dyskusja to wpływ mody lat 70-tych, kiedy karmienie piersią było
      wstydliwe, niemodne i nienowoczesne. Lekarze i położne mówiły naszym mamom,
      zeby nie karmiły dłużej niz 3 miesiące, bo to niezdrowe, nic nie daje dziecku
      i niszczy biust. No a skoro autorytety tak mówiły to mamy w to wierzyły i cos
      z tej wiary zostało do dziś chociaż teraz autorytety mówią coś zupełnie
      przeciwnego. Mamy w to wierzą, ojcowie i za jakiś czas bedzie to coś zupełnie
      oczywistego i normalnego i nikogo nie będzie dziwiła mam karmiąca ... no
      chyba, ze autorytety albo moda znowu zmieniwink))
      • bajonek Re: Tak trzymać ........ 28.08.03, 14:03
        Myślę podobnie jak Ty Utalia, dlaczego karmiące mamy maja unikać towarzystwa i
        tak są już poszkodowane, nie wszędzie mogą się udać z malcem, bo w knajpach
        palą i trzeba wybrać inne. a karmienie piersią nie oznacza wystawianie biustu i
        wypinanie go przed oczyma innych ludzi, tylko nakarmienie malucha. a jak ktoś
        odwaraca wzrok, to jego problem.
        • sugar_mama_danielcia Re: Tak trzymać ........ 29.08.03, 07:02
          Karmie malego prawie wszedzie i uwazam to za najbardziej naturalna rzecz w
          swiecie. Wciaz bardzo malo miejsc publicznych jak np. sklepy posiada specjalne
          pokoje dla rodzicow do przewijania i karmienia niemowlat. Jest to wielka
          niedogodnosc w pierwszych miesiacach, bo pamietam jak bardzo ciezko mi bylo
          karmic malego publicznie nie bedac obladowana poduchami, nie siedzac we
          wlasciwej pozycji. Z czasem gdy karmienie sie unormowalo nie przeszkadzala mi
          ani lawka w parku, ani miejsce w restauracji. A co do gapiow? Ja zauwazam ich
          tysiace. Ale wiem, ze ciezko oderwac wzrok od tak rozbrajajacego widoku..

          Sugar
          • mamaadama4 Re: Tak trzymać ........ 29.08.03, 15:36
            Dziewczyny czy wy naprawdę nie rozumiecie, że we wszystkim trzeba zachować
            umiar. Sytuacja, ktora mnie spotkała w restauracji nie była sytuacja
            hipotetyczną czy wydumaną. Wiszący na wprost mnie w talerzu biust pewnej mamy
            był faktem.
            Nikt nie mówi, że karmiące nalezy zamykac w gettcie ale miejsce litość - nie
            terroryzujcie otoczenia. Kulturalne zachowanie to właśnie umiejętność
            zachowania umiaru. A tego wam niestety brakuje - przynajmniej słownie.
            danka
            • utalia Re: Tak trzymać ........ 29.08.03, 17:47
              Sugar!!!!!!!!!!!
              Nic dodac nic ujac - ciezko oderwac wzrok od tak rozbrajajacego widoku..
              Po tych dyskusjach nie pozostaje mi nic innego jak tylko napisac do wszystkich
              karmiacych bez uprzedzen-Dziewczyny TAK TRZYMAJMY!!!!!!!!!!! Moze uda sie
              zmienic ten swiat, tak ze nasze corki beda mogly karmic wsrod ludzi i nikt im
              nie powie, ze sa obrzydliwe. Utalia

    • anndelumester Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 31.08.03, 17:08
      Przeczytałam wszystkie posty i nie rozumiem za bardzo o czym ta dyskusja..
      Jeżeli dziecko /dorosły idzie ulicą i je loda/kebab/kanapkę czy piję wodę/pepsi
      itp. to jest to ok ..jeżeli je niemowle nie jest ok bo BIUST mamusi wywołuje
      niezdrowe emocje....
      Młodego karmię tam gdzie JEMU się zachce, nie będe stresować dziecka i miotać
      się po mieście w poszukiwaniu intymnego niewidzialnego miejsca..
      Karmiłam w parku, na ulicy, na spacerach, u znajomych, podczas wizyty w
      pracy ...dziecko jest małe i wszędzię z nim chodzę i będę chodzić; nigdy też
      nie miałam fobii co ludzie pomyślą , zobaczą ... może to wynika z mojej zawsze
      wysokiej samooceny, dobrego samopoczucia i wręcz bezczelnego
      samozadowolenia : )) wstydzić się z resztą nie mam czego (rozstępy??? obwisły
      biust??? to się chyba zapuszczenie nazywa )

      sorry jeżeli komuś to przeszkadza i uważa za nieestetyczne musi to jakoś
      przeżyć Mnie na przykład osobiści bardziej zawsze bolał widok zapuszczonych
      nieestetycznych tłustych bab i facetów z wiszącymi zadkami i brzuchami w
      opiętych ciuchach, albo osobników palących i dmuchających bliźnim w nos.
      pozdrawiam wszytkie mamy
      a.
      • adzia_a Myślmy intensywnie... 01.09.03, 09:12
        ...myślmy, cały czas o tym, żeby nie urazić czyichś uczuć estetycznych.
        Oglądajmy się cały czas naokoło, czy kogoś tam nie zmiesmaczymy. A jak już
        dostaniemy na tym punkcie manii prześladowczej, to zawsze można pogadać z
        psychologiem. Albo napisać na forum wink

        Hm, a może czyimś zdaniem mamy za grube nogi, albo za chude, albo za krzywe, i
        razimy jego uczucia?

        A może - zgroza - nie zdążymy dziecku wytrzeć gila z noska i ktoś, nie daj Boże
        to zobaczy i go zemdli?

        Ja mam kilka blizn na lewej nodze, po tym wątku zaczęłam się zastanawiać, czy w
        ogóle mogę zakładać mini. A nuż razi to czyjeś uczucia? A może fakt, że w ciąży
        dostalam nieprzyjemnego trądziku, dyskwalifikuje mnie z życia towarzyskiego,
        wszak to też nieestetyczne? A może, jeśli już mam niezły brzuszek, powinnam się
        zaopatrzyć w jednoczęściowy strój na plażę, bo może ktoś noskiem pokręci, że
        ciężarna i w bikini?

        Cały czas, powtarzam, dbajmy o to, żeby kogoś tam nie urazić.

        Wiecie co, ja jestem mało wrażliwa. Owszem, przeszkadza mi sikanie pod płotem,
        nie ze względu na to, że mogę coś tam zobaczyć, ale ze względu na to, że
        zostaje po tym plama i odpowiedni zapach.

        Ale generalnie uważam, że nie powinno się wtykać nosa w czyjeś sprawy.
        Pomimo, że rzadko zdarzało mi się karmić przy ludziach, ale się zdarzało. I
        zaręczam, że nie było nic widać.
        • burza4 Re: Myślmy intensywnie... 03.09.03, 15:16
          adzia_a napisała:

          >
          > Ja mam kilka blizn na lewej nodze, po tym wątku zaczęłam się zastanawiać, czy
          w ogóle mogę zakładać mini. A nuż razi to czyjeś uczucia? A może fakt, że w
          ciąży
          > dostalam nieprzyjemnego trądziku, dyskwalifikuje mnie z życia towarzyskiego,
          > wszak to też nieestetyczne? A może, jeśli już mam niezły brzuszek, powinnam
          się zaopatrzyć w jednoczęściowy strój na plażę, bo może ktoś noskiem pokręci,
          że ciężarna i w bikini?
          >
          > Cały czas, powtarzam, dbajmy o to, żeby kogoś tam nie urazić.

          Jesteś pewna, że równie tolerancyjna jesteś wobec czyjegoś zachowania, które
          TOBIE przeszkadza?

          Można mieć gdzieś opinię obcych osób, ale znajomych chyba
          wypadałoby wziąć pod uwagę - czy też egocentryzm nie pozwala? I czy naprawdę
          szacunek dla uczuć innych ludzi jest czymś śmiesznym? Po mnie choćby i potop?
          Jeśli dla was tak, to trochę to smutne.

          Nie mylmy pojęć - ani ty ani nikt inny nie ma wpływu na naturę - a przecież nie
          o to tu chodzi. Nie chodzi mi przecież o sytuacje, kiedy trzeba nakarmić
          dziecko - na ulicy w parku - karmcie sobie do upojenia - mi to nie przeszkadza
          bo nie muszę na to patrzeć. Chodzi wyłącznie o sytuację towarzyską, w gronie
          znajomych, kiedy ktoś daje do zrozumienia czy mówi wprost, że mu to
          przeszkadza - a istnieje możliwość nakarmienia dziecka gdzie indziej. Z jakiej
          niby racji twoje racje mają być ważniejsze? Przecież to twoje dziecko i twoje
          piersi - dla ciebie sa rzeczą najbardziej naturalną pod słońcem, niekoniecznie
          dla innych. Jeśli komuś przeszkadza ten widok - to dlaczego to on ma czuć
          dyskomfort i wychodzić z pokoju? Przecież to nie jego dzieciak?

          Być może moje odczucia względem karmienia są nieracjonalne. Ale z kolei nie
          widzę powodu żeby na siłę je przezwyciężać. Podobnie nieracjonalnie nie znoszę
          wątróbki, i mimo że jest podobno zdrowa i smaczna żadna ludzka siła mnie nie
          zmusi do jej przełknięcia. Pół biedy, kiedy mam wybór - po prostu omijam, ale
          wy uważacie, że macie prawo w imię własnej wygody zmuszać innych do
          dyskomfortu. I jeśli się wam zwraca uwagę, że coś w tym jest nie tak, to
          jesteście oburzone. Każdy ma prawo do własnych odczuć, ale zmuszanie innych do
          czegoś na co nie mają ochoty nie jest fajne. I tylko o to chodzi. Żeby W MIARĘ
          MOZLIWOŚCI mieć wzgląd na uczucia innych. CZy to za trudno?

          Pisałam o konkretnej sytuacji przy stole - dlaczego kilka osób musiało wyjść,
          bo mama nie uznała za stosowne skorzystać z propozycji gospodyni przejścia do
          innego pokoju? Nie tylko ja głupio się czułam. Komentarz gospodyni szeptem w
          kuchni "ona chyba ma nawalone we łbie - wywalić tak cycki na stół?!", komentarz
          gospodarza, który zwiał pod pretekstem zrobienia herbatki "Kurde, dobrze, że
          zjadłem choć trochę sałatki, bo więcej nic nie przełknę..." Naprawdę
          czułybyście się równie dobrze, gdybyście np. przypadkiem usłyszały jak w ten
          sposób mówili o was wasi przyjaciele?

          • adzia_a Re: Myślmy intensywnie... 03.09.03, 15:40
            Troszkę się nie zrozumiałyśmy.
            Oczywiście, że nie jestem tolerancyjna wobec zachowania, które mi przeszkadza,
            sęk w tym, że chyba mało mi przeszkadza wink Ktoś, kto nie przypuszcza ofensywy
            na mój zmysł powonienia i słuchu, nie przeszkadza mi, serio. Niech sobie
            wygląda jak chce.
            Jeśli koleżanka, o której piszesz, "wywaliła biust na stól", czy coś w tym
            rodzaju, to pewnie przegięła, ale to nie znaczy, że nie można karmić piersią
            przy ludziach. To znaczy tylko tyle, że należy to robić w sposób kulturalny i
            elegancki. I to się da zrobić w ten sposób.

            Ale nie zamierzam zgadzać się z twierdzeniem, że mamy prezentować innym tylko
            te części ciała, które ONI uważają za estetyczne, i że powinniśmy ciągle
            pilnować, czy kogoś nasze ciało nie razi. To prowadzi do akceptacji wtrącalstwa
            w cudze życie pod zbiorczym hasłem "Co ona na siebie wlożyła".
          • utalia ZBOCZENIEC 03.09.03, 20:05
            Burza trudno mi nazywac przyjaciolmi osoby, ktore sie tak wyrazaja w ordynarny
            sposob. Pan gospodarz jakze taktownie opuscil wlasny salon aby w zaciszu kuchni
            pozalic sie jakiz on to delikatny juz sledzik przez gardziolko mu nie przejdzie
            po piers zobaczyl. ZBOCZENIEC JEDEN!!!!!!!!!!!!!!!
      • mika.r Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 03.09.03, 20:44
        Czytam te posty i czytam i po prostu nie wierzę co czytamsad
        W tej całej dyskusji jest mowa o estetyce, byciu w towarzystwie, wstydzie bądż
        nie a jakoś drogie mamuśki karmiące wszędzie chyba zapomniałyście o własnych
        dzieciach, ich spokoju i komforcie.I to nie prawda, że to jakieś przestarzałe
        metody z lat 70 czy 80 (a nawet jakby, to co?gorsze?bo stare?).
        Od razu mówię:lubię patrzeć na karmiące matki, może dla tego że karmienie
        piersią nie było mi dane, a mam 3 dzieci.Ale serdecznie współczuję maluszkom w
        marketach, latem na otwartych koncertach, w autobusach, kolejce podmiejskiej
        itp.Dzieci reagują na każdy dżwięk odwracają się popłakują bo NIE SĄ w stanie
        skupić się na jedzeniu, tylko interesują się tym co wokół nich!!!I jestem pewna
        że nie jest to oznaka jak to któraś napisała tego, że dziecko jest
        towarzyskie.Jest maleńkie i nie rozumie tego co się dzieje.
        To samo dotyczy spotkań towarzyskich.Sorry, sama mam dzieci, ale jeżeli
        umawiamy się na wieczór i znajdzie się wśród nas mama z maleństwem, to nie
        tylko ja ale i moi znajomi mmamy spodkania dość.Chcemy odpocząć od dzieci,
        pisku, płaczu, karmienia a ktoś nas uszczęśliwia!
        Dodam, że chociaż karmię butelką to też nie robię tego gdzie popadnie, tylko w
        domu, i gdy ktoś przychodzi, albo jestem u kogoś idę do drugiego pokoju, bo dla
        mnie najważniejszy jest spokój i komfort mojego dziecka, a nie to czy stracę
        wątek w dyskusji.
        Bo macieżyństwo to również(o czym chyba niektóre zapomniały) POŚWIĘCENIE.Więc
        zamiast latać po marketach, daj mężowi czy znajomym listę zakupów, na spotkanie
        towarzyskie idż bez dziecka lub zostań w domu.NIe mówię że należy się zamknąć w
        domu na 4 spusty, ale znależć opiekę do dziecka i wtedy wyjść wieczorem i
        odpocząć odprężyć się a nie targać dziecko wszędzie ze sobą i myśleć że jest
        się taką nowoczesną.A potem na innych forach będziecie pytać"co zrobić bo nie
        chce jeść przy stole i ganiam po domu i podwórku z łyżeczką" albo "Krzyczy w
        nocy przez dwie godziny i nie wiem co robić".
        Wszędzie , w każdym poradniku i gazecie tyle się pisze o tym, że dziecko musi
        mieć dzień poukładany wg tych samych schematów, codziennych rytuałów,pór
        kąpieli spacerów itp.Pory karmienia również ustalają się w tym rytmie dnia i
        wtedy wiadomo kiedy dziecko jest głodne i kiedy wyjść żeby nie narażać siebie a
        przede wszystkim jego na stresy i problemy.
        Ale cóż nie ma jak nowoczesność.Że czasem beznadziejna i głupawa?
        Pozdrowionka
        Monika
        • mamaadama4 Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 03.09.03, 21:18
          Mika i po co to pisałaś? Zaraz dowiesz się, że masz poglądy z okresu wczesnego
          Gomułki a przede wszystkim zazdrość przez ciebie przemawia, bo nie mogłaś
          dzieci piersia karmić.
          danka
          • mika.r Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 03.09.03, 21:33
            mamaadama4
            Dzięki!!!O tym nie pomyślałam!!!
            Monika
        • utalia Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 03.09.03, 22:47
          Oj Moniko piszesz ze nie chodzi o to aby sie zamykac w domu ale z drugiej
          strony nalezy sie poswiecac: liste dac mezowi, z wieczornego wyjscia
          zrezygnowac. Troche to przeczy jedno drugiemu. Albo jeszcze lepszy pomysl aby
          najac nianke i wyjsc samej. Karmisz butelka jak sama pisalas wiec nic dziwnego,
          ze nie masz pojecia co piszesz. A nie rozumiem dlaczego niby konsekwencja
          karmienia w supermarkecie maja byc problemy podczas karmienia lyzeczka. Moja
          Mala juz od miesiaca zjada roznosci ze "sloiczkow" dbam przy tym aby zawsze
          ladnie siedziala w swoim krzeselku z nami przy stole. Nie ma najmniejszych
          problemow. Soiedziec z nia to przyjemnosc. Raczej jezeli juz widzialabym jakis
          w tym zwiazek to raczej dzieci karmionych w zaciszu i spokojnosci. Bo jak w
          koncu takie podrosniete dziecie wyrwie sie w "towarzystwo" i przyjdzie mu w
          koncu zjesc jak czlowiekowi ze wszystkimi przy stole to fakt moga byc problemy.
          Utalia
          • sugar_mama_danielcia Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 03.09.03, 23:26
            Oddaje 100% poparcie dla Utalii. Jak sie przyzwyczai dziecko do
            labolatoryjnych warunkow naszej sypialni to potem mu bedzie bardzo trudno
            egzystowac w swiecie, ktory niestety taki nie jest.
            I dodam jeszcze, ze dziecko bedzie tym szczesliwsze im szczesliwsi beda
            rodzice. Zrelaksowani i psychicznie zrownowazeni. Pamietam jak tuz po porodzie
            czulam sie uwieziona w czterech katach. Mialam trudnosci z karmieniem i nie
            moglam sobie pozwolic na towarzyskie wypady. Wpadlam w depresje, czulam sie
            przytloczona, jak przyslowiowa 'baba na lancuchu'. Poswiecenia poswieceniami,
            ale to dziecko dolacza do naszego zycia i nie widze powodu rezygnowac z
            naszych zainteresowan, znajomosci dla dziecka. Byloby to naprawde niezdrowe.
            Oczywiscie przy stosownym umiarze. Nie chodze po nocnych klubach, nie
            przesiaduje w pubie. Ale dlaczego mialabym zrezygnowac z popoludniowego
            wyskoku do restauracji z przyjaciolka 'ciocia' smile) Joasia???

            Pozdrowionka,
            Sugar (caly komfort w karmieniu piersia polaga na tym, ze sa one zawsze pod
            reka smile)
        • anndelumester współczuje Ci mika.r 05.09.03, 10:57

          > Bo macieżyństwo to również(o czym chyba niektóre zapomniały) POŚWIĘCENIE.
          Dla mnie macierzyństwo to PRZYJEMNOŚĆ - decyzja o ciąży i dziecku była na tyle
          przemyślana żę naprawdę nie muszę obnosić się z miną Matki Polki co to dla
          dziecka się poświęca. Staramy się i bedziemy się starać nasze dziecko po prostu
          wychowywać a nie nurzać się w martyrologii dziecięcej!
          Nie jestem zwolenniczką ciągania malucha na nocne imprezy i do supermarketów i
          w ogóle tam gdzie są jakieś dzikie spędy ale bez przesady...Zgadzam się z że
          dziecku trzeba pewnych rytuałów ale naprawdę karmienie piersią na rządanie
          troche się różni od karmienia butelką z zegarkiem wręku...
          I to nie ma chyba nic wspólnego z nowoczesnością: )



    • santta Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 04.09.03, 08:42
      Właśnie...ktoś nigdy nie karmiący piersią nie ma o tym zielonego pojęcia.
      Piersi nie można, tak jak butelki, zostawić niani albo męzowi. Można ściągnąc?
      Kto próbował ten wie, ze na dłuższą metę jest to koszmarne. Jedyne rozwiązanie
      to się poświęcić i zacząć karmić butelką.
      -
      • grzalka Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 04.09.03, 09:55
        Pojąć nie mogę, dolaczego
        • santta Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 04.09.03, 10:15
          To była aluzja do Moniki i jej definicji macierzyńskiego poświęcenia.
      • grzalka Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 04.09.03, 10:28
        Pojąć nie mogę, dlaczego ludzie uwazaja, że ich styl życia i ich poglądy są
        jedyne słuszne. Nie chcesz karmić publicznie- to nie karm, chcesz to karm. Po
        co dorabiac do tego teorie, że dzieci się rozpraszają, ze inne brekekeks. Jedne
        się rozpraszaja, inne nie. Jak komus przeszkadza, że inna kobieta karmi
        publicznie, to niech sie na to nie patrzy. Jak ktos karmi na imprezie, a są
        tacy, których to razi, to niech wyjdą pod byle pretekstem, a nie dorabiaja
        teorię. Po co się tak zacietrzewiać? Jak ktoś nie chce dzieci na imprezie, to
        niech powie, że to impreza bez dzieci- przynajmniej wśród moich znajom,ych
        panuje taki zwyczaj- prosty i skuteczny. Ale wyciąganie wnioskow, ze wszyscy
        sie męcza jak jest dziecko na imprezie, to chyba przesada. Ty się męczysz
        Moniko, po prostu.
        Pozdrawiam karmiących i niekarmiących, publicznie i w ukryciusmile
        P.s Byłam raz u znajomych z córeczką no i musialam ją nakarmic. Ponieważ ona
        najbardzie lubiła byc karmiona na leżąco poszłam do innego pokoju. No i
        przyszły tam za mna 2 kobiety pytajac, czy moga popatrzec. Zboczone? Na pewnosmile
    • chochlik4 A może zapytać? 04.09.03, 12:28
      Hej!
      Tak czytam, czytam i oczom nie wierzę! Cała ta dyskusja jest o przysłowiową
      pietruszkę. A może po prostu najłatwiej byłoby zapytać w towarzystwie czy komuś
      to przeszkadza, że nakarmię dziecko? Nie ma wtedy problemu z wywalaniem czy nie
      wywalaniem smile Zawsze można wyjść gdzieś indziej. A w parku, na łące etc. można
      nakarmic w sposób elegancki, nie koniecznie siadając na ławce koło
      rozchichotanych nastolatków czy starszych pań, którym może to przeszkadzać.
      Jestem przekonana, że można znaleźć jakiś kompromis- odrobina dobrej woli i
      myślenia. Ja karmiłam córkę piersią, ale po 3 miesiącach niestety musiałam
      przestać. Naprawdę musiałam. Przeżyłam to tak, że widok innej karmiącej matki
      powodował u mnie łzy. Pomyślmy czasem o uczuciach innych zanim zmusimy ich do
      bycia w takiej czy innej sytuacji. Gosia
    • fugitive Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 05.09.03, 10:07
      chochlik teraz to mnie podłamałaś
      to chcąc nakarmić dziecko muszę mieć na uwadzę nie tylko estetyczne poglądy
      innych ludzi, ich ewentualne skojarzenia erotyczne, ale też czy nie znajdzie
      się jakas kobieta której nie będzie przykro bo sama nie mogła karmić piersią
      to już trąci paranoją
      • chochlik4 Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 05.09.03, 10:40
        Gratuluję szerokiej wiedzy z zakresu psychologii! Ja nie wiedziałam jakie są
        symptomy paranoi, ale teraz już mnie uświadomiłaś. No cóż- człowiek uczy się
        całe życie....
      • chochlik4 Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 05.09.03, 10:45
        (kurczę wysłałam nie dokończone...)Chodziło mi o to, Droga Fugitive, że dana
        sytuacja u jednych wywołuje uśmiech u innych wzruszenie, u innych łzy, a u
        jeszcze innych odruch wymiotny. A dbałość o samopoczucie i uczucia innych
        wpoili mi rodzice jako element dobrego wychowania. Cóż za niedzisiejsze poglądy
        mieli- o ja biedna!
        • sugar_mama_danielcia Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 05.09.03, 11:23
          Ja na przyklad rozumiem, ze komus karmienie piersia publicznie moze sie nie
          podobac. I tak jak ja chce postepowac wg swoich pogladow, mysle iz Ci
          przeciwnicy moich upodoban moga wyrazac protest. Co do robienia tym komus
          przykrosci, ano wiele rzeczy moze komus prawiac przykrosc. Nepelnosprawnej
          osobie przykrosc moga sprawiac czyjes sprawne nogi. Ja walczac miesiacami by
          zajsc w ciaze musialam sie wpierw napatrzec na tysiace ciezarnych (sama nie
          wiedzac czy mi sie kiedys uda, bo mialam poprzednio komplikacje). I tez mi sie
          chcialo nie raz plakac. Ale te kobiety mialy przeciez prawo zyc i cieszyc sie
          wolnoscia.
          No naprawde nie da sie tak zyc, by komus nie sprawic przykrosci. Tym bardziej
          nieswiadomie. Karmienie piersia nie uwazam za zadne popisywanie sie, ale
          przeciez za naturalna rzecz. Dziecko jest glodne wiec daje cyca. I nawet
          jakbym bardzo chciala (ale nie chce) robic to w tajemnicy. To bedac np w
          restauracji, gdzie mam isc to zrobic? Na desce klozetowej??? Czy poprostu mam
          nie wychylac nosa z domu?

          Owszem karmie dziecko swoje tak, ze piersi nie widac, ale tylko dlatego, ze
          robie to dlugo i nauczylam sie jak to robic. Na poczatku wcale mi tak latwo
          nie szlo.

          Pozdrawiam
          Sugar
        • fugitive Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 05.09.03, 14:10
          oj chochlik faktycznie biedna jesteś
          no bo nie możesz wychodzic na ulicę bo przecież komuś może być przykr że:
          - jesteś wysoka , a on niski
          - jestes szczupła a on ma nadwagę
          - masz dziecko a on dziecka mieć nie może
          - masz markowe dżinsy, a jego nie stać
          - jeżdzisz samochodem a on autobuse

          itp itd
          współczuję, ale coż taki los ludzi wrażliwych i dobrze wychowanych, pozostaje
          pustelniasmile
          • grzalka Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 05.09.03, 14:23
            Chochliku, to do ciebie....
            Byłam kiedys na obozie dla dzieci niepełnosprawnych, którym zabroniono
            przebywac na plazy ogólnodostępnej nad jeziorem, bo podobno razili uczucia
            innych ludzi. Poniewaz dzieci były dobrze wychowane przez rodziców, znalazły
            sobie inna plaże, gdzie nikogo nie raziła ich ułomność.
            Oj, ludzie...
          • chochlik4 Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 05.09.03, 14:25
            Hej!
            Ja myślę, że najlepiej niech każdy postępuje wg własnego uznania tak, żeby był
            zadowolony. Pozdrawiam Chochlik- Pustelnik
          • mamaadama4 Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 05.09.03, 14:27
            Nie, pozostaje im jeszcze towarzystwo ludzi im podobnych, ktorych na szczęscie
            jest jeszcze wielu. I wcale nie zyją w rezerwatach. Ale do tego trzeba chcieć
            dostrzec coś więcej niż czubek własnego nosa.
            danka
            • chochlik4 Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 05.09.03, 14:38
              Czyżbyś była kolejną pustelniczką?! Czy może z pustelni Kraków? Pozdrawiam
              Gosia- Pustelniczka
            • fugitive Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 05.09.03, 14:39
              wprost przeciwnie moja drogasmile na miejscu tak wrażliwych osób wybierałabym
              raczej towarzystwo tych mało wrażliwych, którym trudno zrobić przykrość, czy
              nie czują sie urażeni tak bardzo szybko, no bo ludzie tak dobrze wychowani żle
              się czują raniąc czyjeś uczucia
              ps.
              mnie też sie zrobiło przykro jak zasugerowałaś że widzę tylko czubek własnego
              nosa, czy jak chochlik uznała że jestem źle wychowana,
              hmmm czyli chyba jednak nie da się żyć nie robiąc NIGDY drugiemu przykrości
              • chochlik4 Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 05.09.03, 14:50
                Oczywiście, że się tak nie da żyć. I jeśli sprawiłam Ci przykrość, to BARDZO
                przepraszam, bo nie to było moją intencją. Nie sugerowałam, że jesteś źle
                wychowana, a jeśli tak wyszło, to bardzo mi głupio. Wybacz. Pozdrawiam Gosia
                • fugitive Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 05.09.03, 14:57
                  oczywiście, że nie sprawiłaś mi przykrości
                  zażartowałam sobie po prostu chcąc uwypuklić temat
                  i mam nadzieję, że Ty o tym wiesz, i tak to odebrałaś i Twój ostatni post też
                  byż żartemwink
    • mika.r Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 06.09.03, 21:56
      POziom tej dyskusji jest żenujący.
      Jeżeli karmienie sprowadza się do odczuć estetycznych czy seksualnych,to
      przydałby się tu psychiatra, bo to jest po prostu chore.Następny wątek to
      będzie pewnie"Jak ktoś patrzy na przewijanie to na pewno jest pedofilem".
      A wydawało mi się,że chodzi o sens karmienia w miejscu publicznym.
      Anndelumester.Jeżeli nie zrozumiałaś w jakim kontekście napisałam o poświęceniu
      dla dziecka,to przeczytaj jeszcze raz, może ci się uda.Poza tym wyobraż sobie,
      że butelką też karmi się na żądanie!!!
      Dziecko karmione wśród gwaru, rozmów,zaspokaja tylko pierwszy głód, ale się nie
      najada.To tak jakby któraś z was jak jest głodna zjadła 1/2 kromki chleba.Za
      godzinę i tak jesteście głodne.Oczywiście, że czasem nie ma innego wyjścia, bo
      taka jest potrzeba chwili, ale jeżeli traktuje się to jako normę, i jeszcze
      dopisuje się do tego filozofię,to po prostu nie jest się w stanie dziecka
      dobrze nakarmić, tak żeby się najadło.Maluch jest nerwowy, pobudzony, śpi
      chwilkę albo i wcale.Po prostu jest głodny.
      Dlatego Utalio budzi się z jak to nazywasz"atakiem głodu"(wcale się nie dziwię).
      A że teraz je grzecznie w wysokim krzesełku, to też nic dziwnego, bo jest to
      pewna nowość, a poza tym nie umie jeszcze chodzić wiec nie ma lepszego zajęcia!
      Pozdrowionka
      Monika
      • anndelumester Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 07.09.03, 14:44
        mika.r napisała:
        > Jeżeli karmienie sprowadza się do odczuć estetycznych czy seksualnych,to
        > przydałby się tu psychiatra, bo to jest po prostu chore.
        > A wydawało mi się,że chodzi o sens karmienia w miejscu publicznym.
        Wiesz, są osoby, którym się niestety będzie zawsze coś kojarzyć, obrażać ich
        uczucia albo działać na pokuszenie... : ))
        stoisko z alkoholem bedzie powodować ich alkoholizm, prezerwatywy w kio0sku
        aborcję, reklama majtek będzie pornografią a w karmiącej kobiecie będą widzieć
        tylko cycki...kwestia chorej wyobraźni ewentualnie hipokryzji
        O wrażeniach estetycznych nie wspominam...
        Głodne dziecko -> karmisz, takie to normalne, a jednak wzbudza dyskusję. Głodna
        kobieta wcinająca batonika nie wzbudza takich emocji. Niemowlę karmione butlą
        również. Ale piersią ....ot powód do dyskusji...bo te piersi, może gołe, takie
        odsłonięte, na wierzchu, przy ludziach (no właśnie a co ludzie powiedzą ????,
        np. taka Malinowska z I piętra) Boże jakie to nieprzyzwoite, jakie
        niemoralne .....
        Czasami zastanawiam się czy to nie aby nasza cecha narodowa, robić z pierdół
        SPRAWĘ. Jakżę szczęśliwi byli Kreteńczycy a są Papuasi.
        A z drugiej strony ciekawe, dlaczego na polskich ulicach nie widać prawie w
        ogóle dzieci niepełnosprawnych i upośledzonych.....pewnie rodzice boją się z
        nimi wychodzić bo tak zwane społeczeństwo uznaje je albo za zbyt sensacyjne
        albo za nieestetyczne i po takim widoku Co-Po-Niektórzy nie zjedli by obiadu,
        albo sałatki ...jaka szkoda.....
        >>Następny wątek to będzie pewnie"Jak ktoś patrzy na przewijanie to na pewno
        jest pedofilem".
        OCH zaraz pojawią się głosy, żę przewijanie i eksponowanie dziecięcej pupy jest
        nieestetyczne i karygodne - lepij niech ta kupka przyschnie estetycznie w
        pampersie i zrobi estetyczne odparzenie. Jestem sarkastyczna, ale przewijaki w
        toaletach pojawiają się li tylko w zagranicznych sklepach, restauracjach
        supermarketach i niektórych bynajmniej nie rodem z Polski stacjach benzynowych.
        Dziwnym trafem te same firmy które pamiętają o rodzicach z małymi dziećmi
        pamietająteż o niepełnosprawnych. Ciekawe, czyżby kwestia narodowej
        mentalności????
        > Anndelumester.Jeżeli nie zrozumiałaś w jakim kontekście napisałam o
        poświęceniu dla dziecka,to przeczytaj jeszcze raz, może ci się uda.
        Kontekst kontekstem, ale po co od razu wytaczać armatę Macierzyństwo
        =Poświęcenie? czy bycie z własnym dzieckiem i zrezygnowanie z jakiś dupereli to
        poświęcenie? Czy macierzyństwo polega na siedzeniu w domu (bo dziecko), na
        nierobieniu niczego(bo dziecko), rezygnowaniu z towarzystwa (bo dziecko) itp.
        Wątpie. Przty takim sposobie myslenia nawet głupi spacer może być katorgą.
        > Dziecko karmione wśród gwaru, rozmów,zaspokaja tylko pierwszy głód, ale się
        >nie najada.To tak jakby któraś z was jak jest głodna zjadła 1/2 kromki chleba.
        Cóż są dzieci i dzieci. Jedno się najada drugie nie. Jedno lubi jeść drugie
        jest niejadkiem. Wydaje mi się że nie należy generalizować. Np. moje dziecko
        tak bardzo lubi jeść, że nic nie jest mu w stanie przeszkodzić, najada się i
        zasypia, ale rozumiem żę nie wszyscy tak mają i z wiekiem może się to zmienić.
        Nie jestem specem w karmieniu butelką, dzięki za sprostowanie : )
        pozdr. a.


    • fionna Re: KARMIENIE PIERWSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM??? 07.09.03, 14:22
      mnie w ogole nie przeszkadza karmienie w miejscu publicznym, restauracji itd.
      jakos nie budzi to mojego obrzydzenia ani zachwytu, nie jest tez mi przykro, ze
      nie udalo nam sie karmienie piersia, po prostu fizjologia
      ale sama nie karmilabym w miejscu publicznym - moze jestem zbyt wstydliwa? albo
      uwazam to za czynnosc intymna (bez podtekstow erotycznych) i wolalabym to robic
      w odosobnieniu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka