Dodaj do ulubionych

pytanie do nauczycieli

18.01.08, 08:30
Nie ze złośliwości a z ciekawości

Ile zarabia nauczyciel - nie mówię o początkującym, bo rozumiem że w każdym
zawodzie początkujący zarabiają mniej.
Przed chwilą oglądałam tvn24 że nauczyciel dyplomowany zarabia średnio 3500
brutto.
Niby nie za dużo ale...pracujecie (o ile się nie mylę) o połowę mniej godzin
niż inni?
I nie trafia mi niestety do przekonania argument o potrzebie przygotowania się
do zajęć. Mój mąż np nauczycielem nie jest a przygotowywać się do pracy musi
często.

Jestem naprawdę ciekawa dlaczego nauczyciele uważają że powinni za czas jaki
pracują dostawać nawet 50% więcej.
Podsumujmy.
18h tygodniowo, 2 mies wakacji,2 tyg wolnego w zimie plus wszystkie inne wolne
dni (trzynasta pensja, chyba że się mylę to przepraszam) - i żądania zarobków
ponad 5 tys?
No powiem szczerze że w takim razie idę zakładać związek zawodowy dla grafików smile
Bo ja pracuję często o wiele więcej niż 40h tygodniowo, niszczę sobie wzrok
pry kompie, również kręgosłup zaczyna nawalać - zarabiam 4 tys na rękę. I
chwalę sobie pracę, taką sobie wybrałam - świadomie smile

Są tacy którzy twierdzą że te 18h to fikcja, że pracują o wiele wiele więcej,
nie wiem też jak z tymi pensjami - ile faktycznie zarabiają nauczyciele w
różnych miastach.
Jak na razie czuję niechęc do nauczycieli jak i do wszystkich strajkujących, i
zadaję to pytanie bo chciałabym przeczytać kontrargumenty

dzięki jeśli ktoś zechce się wypowiedzieć smile
Obserwuj wątek
    • michasia24 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 08:34
      jakie 18 godzn?
      • zonka77 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 08:39
        Pełny etat to18 godzin tygodniowo. Tak przynajmniej wyczytałam w kilku miejscach.
        Rozumiem że pensja jest właśnie za ten etat.
        Jeśli się mylę to mnie poprawcie smile
        • moofka Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 08:42
          nie mylisz sie, 18 godzin
          kazda nadgodzina ponad to skrupulatnie rozliczana i platna
          sami sie domagaja tych nadgodzin smile
          • zonka77 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 08:56
            właśnie byłam ciekawa czy te nadgodziny są rozliczane...

            Ja np mam to szczęście że moje nadgodziny również są skrupulatnie rozliczane smile
            Ale np mój mąż i wszyscy jego pracownicy tego szczęścia nie mają - ludzie
            pracują po 10h dziennie, jeżdżą na delegacje i wracają późną nocą nieraz.
            A wiem że Ci początkujący zarabiają niecałe 2 tys brutto. owszem w kadrze
            kierowniczej zarabia się dużo - ale też wkład pracy jest ogromny, i
            odpowiedzialność. Mąż do pracy idzie o 08 rano a wraca o 19.Codziennie. Z
            delegacji to od 06 rano wraca nawet i o 21-22. często 2 razy w tyg, czasem 3.
            Czasem nie ma go po 3-4 dni.
    • e_r_i_n Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 08:41
      Ja nie nauczycielka, ale mam nauczycieli w domu od groma. Moja mama,
      ktora ma placone tak, jak nauczyciel, ale nie pracuje w placowce
      feryjnej (czyli 2 tyg ferii, 2 mce wakacji itd) zarabia brutto na
      etacie cos okolo 2,5 tys brutto. Staz ponad 20 lat, mnostwo
      doksztalcajacych kursow i studiow, robionych na wlasny koszt, zeby
      byc jak najbardziej na czasie. I praca w trudnych warunkach.
      • zonka77 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 08:49
        mój tata też był nauczycielem - bardzo cenionym i nagradzanym (teraz jest już na
        emeryturze). No i miał czas żeby założyć własną firmę, wcześniej pracował w
        drugiej małogodzinowej pracy - w domu kultury.
        Moja bratowa jest nauczcielkąjeśli na coś narzeka to raczej na rodziców którzy
        nie współpracują z nauczycielami. Moja koleżanka jest nauczycielką - bardzo
        sobie chwali tą pracę bo ma czas na wiele godzin prywatnych lekcji i miesięcznie
        całkiem dobrze zarabia.

        Ale dzięki erin za odpowiedź - właśnie nad tym się zastanawiałam czy te podane w
        tv pensje są zgodne z prawdą - bo wg tego co wysłuchałam Toja mama powinna być w
        grupie zarabiających co najmniej 3500
        • tolka11 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 08:55
          Karta nauczyciela: pensum nauczyciela to 40 godzin, w skład których
          wchodzi 18 godzin dydaktycznych, sprawdzanie prac, przygotowanie do
          lekcji, zajęcia dodatkowe dla uczniów, spotkania z rodzicami, itp.
          Jak to taka fajna praca to czemu nie pracujecie w szkole?
          Szczerze? Mam półtora etatu [27 g dydaktycznych]- cała praca
          [prowadzę dla siebie notatki ile pracuję] to tygodniowo około 65-70
          g. zarabiam 2 tys. netto. i znalazłam juz inną pracę, lepiej płatną,
          8 godzin dziennie, bez uczniów, którzy mają tylko prawa.
          • tolka11 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 08:57
            nauczyciel ma prawo do 8 tyg. urlopu rocznie. reszta do dyspozycji
            dyrektora.
            • tolka11 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 09:00
              Nie bronię nauczycieli, bo są i tacy, co odbębniaja i już. Dlatego
              jestem za nagradzaniem wyższą pensją tych, co na to zapracują. A nie
              jak w poprzednie epoce. wszystkim po równo.
            • sionasble Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 11:28
              > nauczyciel ma prawo do 8 tyg. urlopu rocznie. reszta do dyspozycji
              > dyrektora.

              który rzadko bywa świnią - bo sam jest nauczycielem

              no i ma prawo do płatnego w 100 % rocznego urlopu co pięć lat
              • kawka74 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 11:38
                wypadałoby najpierw zweryfikować swoje informacje, a potem dyskutować
                • sionasble Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 11:45
                  jeśli chodzi o urlop - zweryfikowane - znajoma właśnie wzięła

                  co do dyrektorów - na pewno są niepowtarzalni - trudno ich weryfikować
                  • kawka74 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 11:50
                    nie mówię, że nie można wziąć wcale
                    urlopu dla podratowania zdrowia nie bierze się co pięć lat; można wziąć trzy
                    razy w ciągu całego okresu pracy
                    • sionasble Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 11:59
                      jak mnie nie myli - nie częściej niż co 5 lat
                      • kawka74 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 12:12
                        cyt.:
                        "8. Nauczycielowi można udzielić kolejnego urlopu dla poratowania zdrowia nie
                        wcześniej niż po upływie roku od dnia zakończenia poprzedniego urlopu dla
                        poratowania zdrowia. Łączny wymiar urlopu dla poratowania zdrowia nauczyciela w
                        okresie całego zatrudnienia nie może przekraczać 3 lat." (art. 73 ust. 8 KN)
                        • sionasble Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 12:18
                          ok - dzięki
              • mamagapka Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 14:15
                masz złe informacje
                co 7 lat
                jest to urlop dla poratowania zdrowia
                w 90 % szkół nie ma szansy go dostać- w mojej nie ma
                dostajesz pensję ale tylko zasadniczą, bez dodatków tzn nauczyciel
                kontraktowy dostaje wtedy 900 zł na rękę
                • sionasble Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 14:19
                  zmień szkołę na taka w której dostaniesz i jedno i drugie - nie rozumiem cię -
                  nie masz i nic nie robisz - ZNACZY ZADOWALA CIĘ TO
                  • sionasble Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 14:43
                    no i żeby nie być gołosłownym - ja po poszukiwaniu pracy, która satysfakcjonuje
                    mnie (nie jest idealna ale jest dla mnie akceptowalnym kompromisem) dojeżdżam w
                    te i nazad 102 km dziennie. jest to mój (w zasadzie nasz) wybór - co ważne
                    ŚWIADOMY WYBÓR
                    przy czym fakt, że specjalista z moim wykształceniem w USA zarabia 150 - 250 k$
                    rocznie nie powoduje u mnie chęci strajkowania
            • sionasble Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 11:33
              no i pensja płatna z góry - podczas gdy większość innych pracujących ma
              wypłacana w najlepszym razie ostatniego (choć są i tacy, którym firmy płacą
              15-ego następnego miesiąca)
              dodatek "na zagospodarowanie" - płatny jednorazowo w momencie podejmowania pracy
              - jak mnie nie myli 2kpln
          • zonka77 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 09:02
            Dzięki za odpowiedź, właśnie o takie informacje mi chodziło.

            Nie pracuje jako nauczycielka bo mam inne zdolności i zainteresowania.
            A z tą lepiej płatną pracą to też coś jest - zawsze można wybrać.

            Zastanawiając się dochodzę do wniosku że może mam niechęć do nauczycieli z
            powodu własnych doświadczeń - może miałam pecha ale u mnie w szkole na palcach
            jednej ręki mozna było policzyć nauczycieli zaangażowanych i nadających się do
            zawodu. Niestety do dzisiaj pamietam tych którzy nie powinni nigdy uczyć dzieci.
            Ale muszę być sprawiedliwa i pamiętać też te osoby które było ok.

            Co do praw uczniów to w 100% się z Tobą zgadzam - strasznie nie podoba mi się
            obecne podejście, uważam że jest stanowczo za mało dyscypliny w szkole.
          • sionasble Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 11:26
            > Karta nauczyciela: pensum nauczyciela to 40 godzin, w skład których
            > wchodzi 18 godzin dydaktycznych, sprawdzanie prac, przygotowanie do
            > lekcji, zajęcia dodatkowe dla uczniów, spotkania z rodzicami, itp.

            nauczyciele wfu, plastyki, zpt, PO, muzyki - to sorki - co oni "sprawdzają" ????

            nauczyciel matmy w liceum ma 4 klasy - 2 sprawdziany na klasę na semestr (czyli
            średnio 1 sprawdzian na 2 tygodnie) - nie wmówisz mi, że zaznaczenie 5 zadań na
            ten sprawdzian w zbiorach i sprawdzenie prac zajmuje 20 h tygodniowo

            o nauczycilach biologii, chemii to nie będę wspominał - przeważnie 1 spradzian w
            semestrze; 3h na klasę - czyli 6 klas (po 3 w roczniku) - nie mów mi prosze, że
            dla każdej klasy przygotowujesz się oddzielnie
            • sassello Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 12:28
              tak sobie czytam i widzę, że niewielu wie na czym polega praca
              nauczyciela...bo operować stereoytypami to każdy potrafi, czy ty
              myślisz,że nauczyciel przygotowuje wyłącznie sprawdziany? Wszyscy
              wiemy jaką mamy młodzież i uwierz, że trzeba się nagimnastykować by
              ich czymś zainteresować, by zwrócić ich uwagę na dany problem, by
              zrozumieli o czym mowa, jestem germanistką i lubię swoją pracę!
              Ciężką pracę!
              • sionasble Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 12:43
                nikt ci nie każe uczyć w gimnazjum pełnym zwyrodnialców - zawsze możesz poszukać
                roboty w dobrym liceum, w którym młodzież raczej nie znęca się nad nauczycielami
                • sassello Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 12:44
                  w liceum też pracuję!
                  • sionasble Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 12:59
                    toż to tylko świadczy o zdeprecjonowaniu tegoż
                    • sassello Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 13:05
                      bynajmniej!
                      • sionasble Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 13:10
                        w mojej szkole (elitarne, publiczne liceum o mocno niezaleznej postawie
                        młodzieży w dużym mieście) działania szopkotwórcze (poza religią) były
                        absolutnie niedopuszczalne
                        • sassello Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 13:28
                          przepraszam co masz na myśli pisząc "działania szopkotwórcze"?
                          • sionasble Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 13:32
                            jakby to określili moi koledzy - na lekcjach się obory nie robiło :]

                            to znaczy - był spokój
                            • sassello Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 13:41
                              ale ty chyba naprawdę nie orientujesz się jak jest dzisiejsza
                              młodzież? i to zarówno gimnazjalna i licealna, ale zastanów się
                              dlaczego tak jest?
                              • sionasble Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 13:47
                                dlatego, że każdy - nawet debil musi mieć średnie a najlepiej licencjat , który
                                na pewno kupi - najpoważniejszym problemem jest przejście matury

                                doprowadziło to do sytuacji, w której ludzie kompletnie nieprzystosowani
                                społecznie i intelektualnie trafiają do liceum
                                • sassello Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 14:05
                                  prawda, a poza tym to nauczyciele są obarczani za złe wychowanie
                                  dzieci i młodzieży, niewielu w tej sytuacji myśli o rodzicach,
                                  którzy często są niewydolni wychowawczo, nie poświęcają uwagi swoim
                                  dzieciom,
                • asia06 Re: pytanie do nauczycieli 19.01.08, 05:21
                  Ale ktoś w gimnazjum też musi pracować.
                  • sionasble Re: pytanie do nauczycieli 19.01.08, 09:39
                    to niestety przykry fakt
            • mamagapka Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 14:18
              no teraz to mnie wkurzyłeś solidnie
              owszem, do każdej klasy przygotowuję się oddzielnie, man 5 klas po 6
              godz /tydz
              mam mieć w każdej klasie 2Xilość godzin +2 ocen czyli 14!!!!
              jak można , będąc takim ignorantem, tak autorytatywnie się
              wypowiadać!
              • mamagapka Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 14:20
                sorry, żlepodpięłam, to było oczywiście do sionasble
                a myślałam że taki rozsądny...
                • sionasble Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 14:38
                  jestem bardzo rozsądny - co nie zmienia faktu, że prorynkowy i nieznoszący jojczenia
              • sionasble Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 14:36
                man 5 klas po 6
                > godz /tydz

                to masz chyba wiecej niż etat - a nie o tym tu rozmawiamy

                > jak można , będąc takim ignorantem, tak autorytatywnie się
                > wypowiadać!

                ten ignorant nie jest głupkiem i potrafi oceniac wkład nauczycieli w
                przygotowanie zajeć. nauczycieli miał sporo bo przeszedł wszystkie etapy
                edukacji. A CO NAJISTOTNIEJSZE nie kwestionuję, że ty tego nie robisz ale wybacz
                JEDNOSTKI taki jak ty są rzadkie co za tym idzie STATYCZNIE NIEISTOTNE
                • kawka74 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 14:47
                  potrafi oceniac wkład nauczycieli w
                  > przygotowanie zajeć. nauczycieli miał sporo bo przeszedł wszystkie etapy
                  > edukacji.

                  smile))))))))))))))))))
              • tosina Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 18:23
                mama gapka.CZy Ty sadzisz,ze jestes jedyna grupa zawodowa , ktora
                musi sie przygotowac do pracy?.Tylko TY wykonujesz czesc pracy w
                domu?. CZy nie zdajesz sobie sprawy ze te 8h to juz mit .I tylko tam
                mozna go wlozyc.
                Mamy wwlasna dzialanosc i pracujemy praktycznie 90% dnia. Te godziny
                z pracownikami to pikus w porownaniu do tego co robi sie oprocz tego.

                I nie sinoble jest ignorantem tylko TY.
        • e_r_i_n Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 09:29
          Wiesz, moj tata, gdy jeszcze pracowal jako nauczyciel, tez nie
          narzekal, tylko pracowal 7 dni w tygodniu, zeby miec jakąś sensowna
          kase. Efekt: wypalił sie i ostatnia rzecza, o jakiej mysli, jest
          powrot do szkoly. A tez byl cenionym i szanowanym nauczycielem.

          Sa zawody, ktorym kasy nie zaluje, bo szanuje ich prace i podziwiam
          zaangazowanie. Chodzi mi o lekarzy, nauczycieli, policje. Oczywiscie
          wiem, ze sa rozni nauczyciele, lekarze i policjalnci - ale role tych
          grup ogolnie rzecz biorac jest IMO na tyle istotna, ze nalezy sie im
          godziwe wynagrodzenie.
          • dorcia1234 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 09:43
            powiem ci ze te 3500 zł to nie wiem skąd. Może wszystkie dodatki, nadgodziny itp? Ja jestem nauczycielem w placówce nieferyjnej,tzn że pracuję zarówno podczas ferii, świąt, weekendów. Na etacie mam 26 godzin pracy z dzieckiem, poza - to wszystko co robi sie z własnymi. W tzw czasie wolnym załatwiam wizyty lekarskie, biegam do sądu lub uganiam sie za rodzicami żeby załatwic coś moim dzieciakom. Ale ja lubię moją pracę i nie mam zamiaru jej zmieniać, pomimo że nie mam takiej pensji. Po tych podwyżkach, jak wynika z wstępnych wyliczeń będę miała ok. 2500 brutto - z wszystkimi dodatkami ( za staż pracy i trudne warunki ). Czy to dużo??
            Wiem tylko że jak rozpoczynałam pracę to zarabiałam więcej niż mój mąż ( po studiach ) , ale jego pensja systematycznie rosła, w miarę jego rozwoju zawodowego i teraz to on zarabia zdecydowanie więcej niż ja.
            Poprzez 3 stopnie awansu zawodowego i sztywne zaszeregowanie odebrano nauczycielom coś cennego - brak motywacji - stąd popołudniowe korepetycje - jeśli szkoła nie ma możliwości finansowo docenić pracownika to wiele osób uważa że nie watro inwestować w nią swoich sił
            • dorcia1234 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 09:48
              dodam jeszcze że w tej chwili, u mnie w pracy nie ma już możliwości zatrudniania w oparciu o KN, tylko o KP. Dziewczyny po tych samych studiach nie sa nauczycielami tylko pracownikami samorządowymi, z 40 godzinnym tygodniem pracy, 26 dniami urlopu i taką samą pensją. Jest tylko jeden problem - po 3 miesiącach takiej pracy rezygnują bo nie daja rady , fizycznie i psychicznie.
            • zonka77 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 10:05
              > Wiem tylko że jak rozpoczynałam pracę to zarabiałam więcej niż mój mąż ( po stu
              > diach ) , ale jego pensja systematycznie rosła, w miarę jego rozwoju zawodowego
              > i teraz to on zarabia zdecydowanie więcej niż ja.
              > Poprzez 3 stopnie awansu zawodowego i sztywne zaszeregowanie odebrano nauczycie
              > lom coś cennego - brak motywacji


              Absolutnie zgadzam się z tym że nauczyciele powinni zarabiać coraz więcej w
              miarę osiągnięć zawodowych, doświadczenia - itp.
              Równocześnie nie powinni zarabiać coraz więcej i wogóle nie powinni być
              zatrudniani dalej jeśli się do tej pracy nie nadają.
    • mamamisia6 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 09:40
      Jestem w takiej sytuacji że mam dwa zawody - nauczyciel i księgowa.
      Pracowałam w szkole przez jakiś czas i szybko wróciłam do
      księgowania. Nie zazdroszczę nauczycielom ani jednej złotówki,
      troche zazdroszczę im większej dyspozycji czasowej. Uczyłam w
      gimnazjum, po dwóch godzinach lekcyjnych pękała mi głowa od
      wiecznego szumu, uspokajania i tłumaczenia. Marzyłam o mojej
      spokojnej pracy osiem godzin z nosem w dokumentach ( nawet możliwość
      kontroli skarbówki przestała mnie nękać ). Zgadzam się że każda
      praca ma swoje minusy,mój mąż tak samo jak mąż autorki wątku musi
      przepracować dużo więcej godzin aby zarobić normalne pieniadze.
      Jestem jednak pewna że wiele osób po spędzeniu choćby tygodnia w
      roli nauczyciela spojrzałoby na tą kwestię nieco inaczej. W
      gimnazjum w którym uczyłam spotkałam się z takim chamstwem
      dzieciaków, z kompletną ignorancją nauki,z totalnym nihilizmem. W
      drugiej klasie mogłam im podyktować notatkę nie dłuższą niż trzy
      zdania bo nie potrafili więcej zapisać i takie miałam zalecenia od
      szkolnego pedagoga.Zawsze dobrze się rozumiałam z uczniami, lubiłam
      uczyć ale nerwowo nie wytrzymałabym w takiej szkole długo. Zaznaczam
      że już np. nauczanie w liceum wyglądalo inaczej. Ogólnie to
      podzielam pogląd że każda praca powinna być uczciwie wynagradzana, z
      uwzględnieniem jej jakości i zaangażowania pracownika.
      • tolka11 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 09:46
        Ha! A ja pracuję w gimnazjum od momentu utworzenia tego typu szkoły.
        I lubię to. niestety bardziej nie lubię tego, że dla siebie i
        własnych dzieci mam czas tylko w wakacje.
        I to główny powód dla którego z taką chęcią zmnieniam pracę.
      • majka200 Re: pytanie do nauczycieli 19.01.08, 08:39
        Moja kuzynka pracuje w hipermarkecie i po kilku godzinach wiecznego
        szumu, głośnej muzyki, nerwowych ludzi, na koniec dniówki nie wie
        jak sie nazywa. Pieniędzy dostaje oczywiście o połowę mniej niż
        nauczyciele, nadgodziny ma niewypłacane. Niestety w okolicy w której
        mieszka otworzyli hipermarket, a o innej pracy można pomarzyć. Zaraz
        będą głosy ze nie jest tak wykształcona jak nauczyciele, ale
        niestety nie każdego stać na studia w innym mieście (jest "tylko" po
        maturze). I gdzie tu sprawiedliwość?
    • ikabg Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 09:46
      Ja jestem nauczycielką. Skończyłam staż i od dwóch lat jestem nauczycielem
      kontraktowym, wynagrodzenie za etat to 1444 zł brutto. Kolejny stopień awansu
      uzyskam po 3 letnim stażu. Potem rok pracy i kolejne 3 lata stażu na nauczyciela
      dyplomowanego. Płaca dla nauczyciela mianowanego wynosi ok 1829 brutto, dla
      dyplomowanego 2195 brutto. Przy czym każdy awans łączy się ze szkoleniami,
      konferencjami, za które trzeba płacić z własnej pensji. Tak więc stawki nie są
      powalające i nie trudno się domyślić, że nauczyciel nie jest w stanie wyżywić
      rodziny nawet biorąc nadgodziny (teraz jestem na wychowawczym). Ja również
      brałam nadgodziny, a właściwie były mi one przydzielane, próg mojej
      wytrzymałości to 28 godzin tygodniowo, potem trudno już ze mną wytrzymać, bo po
      prostu jestem rozstrojona nerwowowink(pracuję w podstawówce i gimnazjum).
      Wiele osób mówi, że nauczyciele mało pracują, że mają wakacje itp.
      Po pierwszesmile: pracują tyle ile przewiduje ustawa. Płaca za etat powinna być
      godna i zapewniać godne życie.
      Po drugie: ferie, przerwy świąteczne i wakacje są nam niezbędne dla utrzymania
      zdrowia psychicznego.
      Po trzecie: praca nauczyciela jest na prawdę ciężka (szczególny szacunek dla
      polonistów, ci powinni zarabiać co najmniej dwie pensje, za te godziny
      sprawdzania prac...)i tylko osoby, które kiedykolwiek jej spróbowały powinny ją
      oceniać.

      Pewnie, że droga wolna, zawsze można zmienić pracę na lepiej płatną (i ja się
      nad tym poważnie zastanawiam)ale jak tak dalej pójdzie, to nie będzie miał kto
      uczyć naszych dzieci, a kiedy one wkroczą w wiek szkolny, będzie potrzebnych
      więcej nauczycieli niż teraz, bo przecież nasze dzieci są z kolejnego wyżu
      demograficznego.
      Także czas żeby rząd zaczął działać i finansowo przyciągnął ludzi do zawodu.
      płaca osoby zaczynającej pracę wynosi 1218 zł brutto...
      • sionasble Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 12:08
        > Po drugie: ferie, przerwy świąteczne i wakacje są nam niezbędne dla utrzymania
        > zdrowia psychicznego.

        mi też są potrzebne - i co z tego - nikt ich mi nie daje - i nie mów mi proszę,
        że praca z pacjentem w różnych stanach zaawansowania różnych chorób jest mniej
        męcząca niż praca w szkole
        • ikabg Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 12:29
          Na pewno nie jest mniej męcząca, no może o tyle, że najczęściej w danej chwili
          masz kontakt z jednym pacjentem a ja z 20smile
          Nie lubię targów, która praca jest mniej lub bardziej niewdzięczna, każda ma
          swoja specyfikę, przywileje, zalety i wady.
          Bycie nauczycielem na pewno nie jest łatwe. Nie lubię kiedy ktoś twierdzi, że
          mało pracujemy, że mamy super. Wakacje, święta, hałas na korytarzach
          przekraczający 90 decybeli, niegrzeczne, często chamskie zachowania uczniów to
          wszystko specyfika pracy w szkole, ja się na to godzę ale chcę godnie zarabiać i
          godnej płacy życzę każdemu.
          Moim zdaniem nikt w Polsce nie powinien zarabiać poniżej 2000 netto to absolutne
          minimum i im większy staż, tym większa płaca.
          Nie rozumiem dlaczego niektórzy z zajadłością twierdzą, że ta czy inna grupa
          zawodowa powinna zarabiać mało, bo na więcej nie zasługuje. To po prostu
          żenujące twierdzenia.

          • sionasble Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 12:57
            > Na pewno nie jest mniej męcząca, no może o tyle, że najczęściej w danej chwili
            > masz kontakt z jednym pacjentem a ja z 20smile

            bywa ich kilkunastu i się czasami przekrzykują


            > Nie lubię targów, która praca jest mniej lub bardziej niewdzięczna, każda ma
            > swoja specyfikę, przywileje, zalety i wady.

            do tego właśnie zmierzałem - tylko nie chciałem wprost tego mówić - zaletami
            pracy w szkole sa: wakacje, niskie pensum, urlopy, trzynastka wadą jest niezbyt
            wysoka płaca - co ciekawe ten zawód jest słabo płatny we wszystki znanych mi krajach

            > Moim zdaniem nikt w Polsce nie powinien zarabiać poniżej 2000 netto

            a ja nie wiem czy powinien czy nie - powinien to ustalić rynek

            > Nie rozumiem dlaczego niektórzy z zajadłością twierdzą, że ta czy inna grupa
            > zawodowa powinna zarabiać mało, bo na więcej nie zasługuje. To po prostu
            > żenujące twierdzenia.

            nigdy tak nie twierdziłem - patrz wyżej

            uważam też, że grupy społeczne korzystające z elementów nacisku (lekarze,
            górnicy, nauczyciele, pielęgniarki itp) są pożałowania godni - dziwnym trafem są
            to grupy rozpieszczane przez komunę, którym gospodarka wolnorynkowa kojarzy się
            tylko z postawą roszczeniową
            • ikabg Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 13:18
              >
              > > Moim zdaniem nikt w Polsce nie powinien zarabiać poniżej 2000 netto
              >
              > a ja nie wiem czy powinien czy nie - powinien to ustalić rynek

              Nie zupełnie. Człowiek pracuje po to żeby żyć. Płaca powinna pokrywać koszty
              utrzymania. W Polsce nie można utrzymać się za 800-1000 zł.

              > wysoka płaca - co ciekawe ten zawód jest słabo płatny we wszystki znanych mi kr
              > ajach
              Być może tak, ale nawet za tą niższą pensję są w stanie godnie żyć.
              Ja nie chcę zarabiać tyle co wysokiej klasy specjalista IT. Chcę móc za moją
              pensję opłacić rachunki za mieszkanie,np wynajem (bo na kredyty mieszkaniowe nas
              nie stać) bilety,itp. Chcę żeby pokrywała zwyczajne, minimalne potrzeby
              codziennego życia jednej osoby.

              Moja wypowiedź miała raczej charakter ogólny, nie dotyczyła Ciebie.
            • asia_i_p Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 22:46
              bywa ich kilkunastu i się czasami przekrzykują
              Co ty jesteś, Kaszpirowski?
              • sionasble Re: pytanie do nauczycieli 19.01.08, 09:37
                nie

                nie ukrywam swojego zawodu i wykształcenia - poszukaj w moich postach - dowiesz się
    • volta2 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 09:49
      myślę, że ta średnia dotyczy nie tylko nauczycieli, ale również
      dyrektorów szkół, którzy zdaje się na obecną chwilę są wszyscy
      dyplomowani.
      poza tym faktycznie są tacy co mają, ale raczej nie jest to kwota
      z"pensji" a uzbierana za tzw. dodatki motywacyjne- jeśli dyr cię
      lubi, to czemu ma nie przyznać dodatku 500 zeta na m-c?

      ja pracuję od 98 roku w szkole, zarabiałam różnie w zależności od
      ilości godzin - najwięcej miałam 1600 przy pracy w dwóch szkołach i
      około 35 godzin dydaktycznych(ale w tej drugiej pracy miałam wysoki
      dodatek, a tak się skaładało, że naukowo to się tam nie
      przepracowywałam- dużo trudniej było psychicznie to wytrzymać(praca
      z "elementem")

      dziś mam ok. 1200 na rękę (za 18 godzin z klasą, oczywiście zaraz
      będę sprawdzać dzieciowe kartkówki, około godzinki mi to zajmnie)-
      dokładnie nie wiem, bo i tak nie wnikam z swoje zarobki zbyt
      szczegółówo - zarabia mąż(a ja odładam na koncie do którego nie mam
      nawet kartysmile)
    • kawka74 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 10:02
      > Ile zarabia nauczyciel - nie mówię o początkującym, bo rozumiem że w każdym
      > zawodzie początkujący zarabiają mniej.

      1800 brutto ze wszystkimi dodatkami
      pracuję jakieś 30-35 godzin w tygodniu

      > Jestem naprawdę ciekawa dlaczego nauczyciele uważają że powinni za czas jaki
      > pracują dostawać nawet 50% więcej.

      Bo mają ciężką robotę. Bo muszą opanować dwudziestkę czy trzydziestkę uczniów, z
      których przynajmniej jeden ma ADHD i właśnie biega po klasie w kółko, drugi buja
      się na krześle i za sekundę rozwali sobie głowę, trzeci śpiewa, czwarty gada sam
      do siebie, a pięcioro nie ma zeszytu, bo zapomniało. Bo muszą im wszystkim coś
      wtłoczyć do głowy, przy okazji uwzględniając różne potrzeby, zdolności i sposoby
      pracy. Bo muszą wyegzekwować przeczytanie lektury jednocześnie przyjmując od
      rodzica informację "bo on tak nie lubi czytać". Bo muszą wysłuchiwać pretensji
      rodziców, którzy sami nie wiedzą, czego chcą, w każdym razie na pewno nie tego,
      co akurat oferuje nauczyciel.
      I tak dalej...
      Na ewentualną propozycję zmiany zawodu odpowiem tak, jak w wątku, który pojawił
      się kilka miesięcy temu (to samo było maglowane długo i namiętnie) - niech
      wszyscy nauczyciele się przekwalifikują, będzie wesoło.

      Też bym chciała posiedzieć sobie przy komputerku, nawet czterdzieści godzin -
      komputer mi nie odpyskuje, nie rzuci kredą w inny komputer ani nie zacznie się
      nagle kiwać.

      > Jak na razie czuję niechęc do nauczycieli jak i do wszystkich strajkujących, i
      > zadaję to pytanie bo chciałabym przeczytać kontrargumenty
      >
      Do tej pory żaden z nauczycieli nie ruszył z cegłą w dłoni na gmach
      ministerstwa, także nie demonizowałabym tak tych strajków. Górnicy i ich żony są
      znacznie bardziej efektowni.
      • zonka77 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 10:15
        > 1800 brutto ze wszystkimi dodatkami
        > pracuję jakieś 30-35 godzin w tygodniu

        Ok, dzięki za odpowiedź, jak pisałam, byłam ciekawa czy podawane pensje są
        rzeczywiste. Jak widać nie są.To samo z godzinami pracy.

        nie pytam żeby namiętnie maglować tylko z ciekawości i chęci wyrobienia sobie
        zdania - pytam nauczycieli bo nie chcę wyrabiać sobie zdania na podstawie
        informacji z tvn 24 smile

        Co do górników nie wypowiadam się i nie pytam bo tu mam zdecydowane i niezmienne
        zdanie - jestem bezwzględnie przeciw
        • kawka74 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 10:22
          TV trudno uznać za wiarygodne źródło w tej materii.
          A propos płac - dogrzebałam się do propozycji podwyżek, wychodzi mi jakieś 60
          złotych netto. Nie wiem, co zrobię z tak oszałamiającą kwotą.
    • jk3377 bo od nich sie wszystko zaczyna;gdy nie oni nie 18.01.08, 10:19
      bylabys teraz taka madra i nie zarabiala teraz wiecej niz oni czyli
      4 tys na reke!
      • zonka77 Re: bo od nich sie wszystko zaczyna;gdy nie oni n 18.01.08, 10:39
        no szczerze mówiąc nie trafiłaś. Zarabiam bo mam talent plastyczny. Ze szkoły
        wyszłam mocno niedokształcona i do dzisiaj uważam że więcej nauczycieli w mojej
        szkole było kiepskich niż dobrych. Chociaż byli i świetni jak np nauczycielka
        matematyki.

        Byłam w szkole muzycznej więc to specyficzna sytuacja. Kilku nauczycieli było
        takich że uważam że w ogóle nie powinni uczyć - twierdzę nawet że znęcali się
        nad uczniami psychicznie. Poniżali, był nawet taki który bił. Było kilkoro
        takich którzy pili. Wszyscy o tym wiedzieli i nic.

        A to że zarabiam zawdzięczam tylko sobie, nawet studia uważam niestety za czas
        mocno stracony - idąc do pracy na 3 roku nie wiedziałam NIC i nie umiałam NIC.
        Miałam szczęście że mam dwa talenty - muzyczny i plastyczny. Pracę dostałam bo
        potrafiłam robić muzykę - a przy okazji mogłam podszkolić się w p[rogramach
        graficznych i wtedy zaskoczyłam co chcę robić. Sama się nauczyłam obsługi
        programów, poszłam do marnej roboty za 900 zł brutto żeby zyskać doświadczenie i
        się nauczyć a potem poszłam dalej - zarabiając coraz więcej. A teraz mogłabym
        zarabiać o wiele więcej ale z mężem zdecydowaliśmy że jedno z nas musi być
        bardziej dyspozycyjne dla córki a on pracuuje naprawdę bardzo dużo ale też i
        dobrze zarabia.

        Szkoda że w zawodzie nauczyciela nie ma normalnych zasad - konkurencji, godnego
        wynagradzania dobrych pracowników ale też pozbywania się złych. Pewnie ciężko
        mieć motywacje wiedząc że i tak więcej się zarobi i takie argumenty plus
        rzeczywista wysokość pensji do mnie przemawiają Za nauczycielami.
        • jk3377 ale z talentem bez zadnego nauczyciela nic bys nie 18.01.08, 11:00
          zrobila...ktos pomogl ci ten talent rozwinac przeciez...no
          przepraszam...rodzice moga wiele ale sami tez nie do konca...w kocnu
          ktos cie uczyl a zwal sie nauczycielem...uwazam ze zarabiaja za
          malo... nawet biorac porownanie do innych krajow.
    • soemi Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 10:45
      Mam nauczyciela dyplomowanego w bardzo bliskiej rodzinie; podstawa 1800zł BRUTTO
      + dodatki np; za wychowawstwo, stażowe ok 300zł BRUTTO. Razem ok 2100-2200
      BRUTTO. Ewentualne nadgodziny sporadycznie. To pensja po 25 latach pracy.
      Nie opłaca mu się robić stopnia dyplomowego ponieważ są to 2 lub 3 lata pracy
      nad tzw teczką tj gromadzenie materiałów, badania, praca. Jako mianowany dostaje
      100-200zł BRUTTO podwyżki. A do emerytury ma jeszcze rok.
      Ponadto weź pod uwagę, że pracując w zawodzie np grafika, nikt nie powierza Ci w
      opiekę dzieci. Odpowiadasz tylko za to co zrobisz źle, możesz co najwyżej
      stracić kasę ale nie życie czy zdrowie podopiecznych. Nie wspomnę już ile musi
      się często namęczyć nauczyciel z niegrzecznymi dziećmi i ich rodzicami co to nic
      do nich nie dociera i całą winą za błędy obarczają szkołę. Temat rzeka gdzie
      można by opowiadać i opowiadać.
      Nie wiem skąd te dane 3500zł BRUTTO?! Jestem za tym, by pensja nauczyciela
      wynosiła dokładnie tyle, bo to godziwe wynagrodzenie w tym zawodzie ale tak nie
      jest.
      A z wakacjami to masz rację! Full wypas!
      • zonka77 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 11:01
        > Nie wiem skąd te dane 3500zł BRUTTO?! Jestem za tym, by pensja nauczyciela
        > wynosiła dokładnie tyle, bo to godziwe wynagrodzenie w tym zawodzie ale tak nie
        > jest.

        Takie dane podali w tvn24 dzisiaj - jako średnie zarobki nauczyciela
        mianowanego - stąd moje pytania smile
        • jk3377 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 11:38
          zonka77 napisała:

          > > Nie wiem skąd te dane 3500zł BRUTTO?! Jestem za tym, by pensja
          nauczyciel
          > a
          > > wynosiła dokładnie tyle, bo to godziwe wynagrodzenie w tym
          zawodzie ale t
          > ak nie
          > > jest.
          >
          > Takie dane podali w tvn24 dzisiaj - jako średnie zarobki
          nauczyciela
          > mianowanego - stąd moje pytania smile
          >
          >
          to chyba pensje profesorow lub n-li akademickich a nie zwyklych
          odwalajacych najgorsza robote.
      • guderianka Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 11:01
        teściowa-pół roku przed emeryturą zarabia 1400zł netto (z
        nadgodzinami)
    • estel7 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 11:43
      18 to mit - to godziny dydaktyczne - do tego dodaj :
      wycieczki za które nie dostaje nic
      organizacja imprez - to samo
      konsultacje z rodzicami co 3tygodnie - 4 godziny dłużej w szkole
      konferencje co 3 tygodnie - 5 godzin
      Ja sie przygotowuję - średnio pól godziny do lekcji
      przygotowuje testy - średnio 2 godziny 1
      sprawdzam je - średnio 5 godzin na klasę
      prowadzę dokumentację - średnio 2 godziny w tygodniu
      szkole sie - około 3-4 tygodni na rok - za własna kasę
      mam kólko nieodpłatne - 2 godziny na tydzień
      przygotowanie uczniów do olimpiady, konkursów indywidualne spotkania nieodpłatne
      wyjazdy na to tak samo
      siedzenie na maturze - nieodpłatnie
      sprawy wychowawcze
      plus takie rzeczy jak inwentaryzacja szkoły w wakacje - nie mamy do dyspozycji 2
      miesięcy, wszytko zależy od dyr.
      pewnie zapomniałam o wielu rzeczach

      pracuję 5 lat - mam skończone 2 kierunki, robię doktorat
      zarabiam 1078zł na etacie - mam 2gi stopień awansu

      z tym rocznym urlopem to nieprawda co 7 lat dwa razy w życiu- u nas skorzystała
      1 osoba na całą szkolę - straciła głos - do wyboru urlop zdrowotny albo renta -
      co się państwu bardziej opłaca??
    • estel7 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 11:51
      a podałam zarobek netto oczywiście
      co do innych - w mojej szkole nauczyciel dyplomowany - czyli najwyższy stopień
      dostaje na rękę 2000zł i to jest wszystko co można dostać - no chyba że sie ma 2
      etaty albo jest sie dyrektorem, ale ja nie wierzę ze można uczyć na dwóch
      etatach i robić to dobrze.

      a jeszcze dochodzą w liceum takie sprawy jak przemoc w rodzinie, próby
      samobójcze, narkotyki, alkohol, anoreksje bulimie itp - z tym wszystkim sie
      chodzi, próbuje coś zrobić, uderza do rodziców, różnych instytucji itd... Na to
      żeby się zająć indywidualnymi sprawami ucznia tez trzeba mieć czas - jasne że
      można go olać i jak wyląduje na płukaniu żołądka to mówić, że przecież to sprawa
      rodziców, albo ze dziewczyna waży 40 kilo bo ma taka przemianę materii, ale tak
      nie jest - przynajmniej u mnie w szkole naprawdę przejmujemy się naszymi uczniami.
      • ludzikk1 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 12:13
        estel podpisuję się pod tym co napisałaś ale ja dodałabym jeszcze
        ważny element jakim jest odpowiedzialność za uczniów dla mnie jest
        to "nie do zmierzenia" - odpowiadać za czyjeś zdrowie czy nawet życie
        • estel7 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 12:26
          jasne - ja sie strasznie boję wycieczek itp wyjść bo wiem że jeśli cokolwiek sie
          stanie to mam konsekwencje karne a jak tu nie spać 3 doby??
          • sionasble Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 13:40
            a ja nie widzę żadnej potrzeby odbywania wycieczek szkolnych - poza pijaństwem i
            sodomią nic więcej nie wnoszą
    • estel7 a nauczyciele akademiccy... 18.01.08, 12:04
      też nie zarabiają kokosów - mój mąż wykłada na Politechnice
      Przez pierwsze 5 lat gdy robił doktorat dostawał 1100zł na rękę, nie płacono mu
      ZUSu a składki zdrowotne tylko w roku akademickim na lato musiałam go zapisywać
      do siebie.
      Gdy zrobił doktorat dostawał 1500 - i wtedy zaczął odkładać na emeryturę - w
      wieku 30 lat
      po awansie zarabia tysiąc zł więcej i tak będzie dopóki nie dostanie profesury
      za około 15 lat smile
      a i on ma 6 tygodni urlopu - jak nie ma studentów to tez musi jechać do pracy i
      zajmuję sie badaniami...
      Jeszcze jakieś pytania???
      Po prostu zbijamy kokosy i leżymy do góry brzuchem ...
      • sionasble Re: a nauczyciele akademiccy... 18.01.08, 12:41
        > też nie zarabiają kokosów - mój mąż wykłada na Politechnice
        > Przez pierwsze 5 lat gdy robił doktorat dostawał 1100zł na rękę, nie płacono mu
        > ZUSu a składki zdrowotne tylko w roku akademickim na lato musiałam go zapisywać
        > do siebie.

        miał wtedy stypendium doktoranckie więc nie zarabiał, a że robił ten doktorat za
        darmo - to co?? nie zauważasz ???? - powiesz zapewne, że to normalne - doktorat
        robi się za darmo - BZDURA - mi zaproponowano, że moge robić - za 8kpln za rok
        (ukończyłem studia z najwyższym mozliwym wyróżnieniem - medalem im. naszego
        patrona, więc argument o mojej miernocie nie pasuje)


        > Gdy zrobił doktorat dostawał 1500 - i wtedy zaczął odkładać na emeryturę - w
        > wieku 30 lat

        każdy lekarz zaczyna w wieku 27 - 28 lat nie mając nic ponad staż

        > po awansie zarabia tysiąc zł więcej i tak będzie dopóki nie dostanie profesury
        > za około 15 lat smile

        wtedy dostanie 4,5 kpln podstawy - co przełoży się na pensję ok 8 kpln bez
        nadmiernego wysiłku, w międzyczasie zrobi habilitację i zacznie mu wpadać kilka,
        kilkanaście recenzji doktoratów rocznie, płatnych po kilkaset pln za szt

        >jak nie ma studentów to tez musi jechać do pracy i
        > zajmuję sie badaniami...

        no faktycznie DRAMAT - trzeba iść do pracy w ramach swojego pensum


        chciałem ci jeszcze powiedzieć, że sytuacja normalna - tj. taka kiedy pracownicy
        uczelni muszą przebywać na terenie zakładu wyznaczoną część swojego etatu to
        rzadkość - większość moich znajomych pracujących na uniwerku bywa w zakładach w
        czasie trwania zajęć dydaktycznych i niewiele więcej. mało tego wydaje im się to
        zupełnie normalne
        • estel7 Re: a nauczyciele akademiccy... 18.01.08, 12:58
          Nie napisałam że zarabia dramatycznie - nie pisałam tego żeby się użalać.
          Chciałam tylko wyjaśnić, że nie zarabiają oszałamiającej kasy - bo z takim mitem
          nieraz się spotkałam. I ze nie mają 3 miesięcy wakacji - pisałam to wszystko do
          tych, którzy nie wiedzą jak wygląda ta praca i uważają że np - wakacje
          pracowników naukowych = wakacje studenta.

          Doktorat - odpracowywał mając zajęcia ze studentami więc nie robił do za darmo.

          Nigdzie nie pisałam że to dramat - nie mam pojęcia skąd w Tobie taka złośliwość
          i nadinterpretacja. Nikogo nie atakowałam i nie marudziłam - napisałam tylko jak
          jest i że nie są to kokosy. a perspektywa zarobków za lat 15-20 to nie jest
          żaden argument - bo np dzieci i wydatki mam teraz, zwłaszcza, ze na każdej
          uczelni jest trochę inaczej.
          Nigdzie nie marudziłam że ma mało urlopu tylko prostowałam mity.

          To, że Twoi znajomi nie pracują gdy nie ma studentów to już nie moja broszka, są
          takie badania naukowe których nie da sie zrobić w domu na swoim komputerze.
        • joanna.gr Re: a nauczyciele akademiccy... 18.01.08, 13:45
          Wiesz, sionasble...Te warunki, o których ona pisze...co tu wiele gadać, są
          gó.....ne. A pieniądze są psie. Piszę to z własnej i mojego męża perspektywy -
          oboje po studiach, ale bez doktoratów; zdolni, ale nie wybitni. Za taką kasę nie
          chciałoby się nam palcem ruszyć. "To nie są oszałamiające pieniądze"...Ekhm, to
          nie są nawet PRZYZWOITE pieniądze, to jałmużna po prostu. Dlatego rozumiem
          ludzi, którzy decydują się na rezygnację z zawodu nauczyciela/wykładowcy, żeby
          wreszcie godziwie zarabiać.Tylko co będzie, kiedy zaczną rezygnować ci najlepsi?
          Będzie nam rosło pokolenie niedouczonych, dziarskich matołków.
          • sionasble Re: a nauczyciele akademiccy... 18.01.08, 13:52
            > Wiesz, sionasble...Te warunki, o których ona pisze...co tu wiele gadać, są
            > gó.....ne. A pieniądze są psie. Piszę to z własnej i mojego męża perspektywy -
            > oboje po studiach, ale bez doktoratów; zdolni, ale nie wybitni. Za taką kasę ni
            > e
            > chciałoby się nam palcem ruszyć. "To nie są oszałamiające pieniądze"...Ekhm, to
            > nie są nawet PRZYZWOITE pieniądze, to jałmużna po prostu.

            zgadza się


            Dlatego rozumiem
            > ludzi, którzy decydują się na rezygnację z zawodu nauczyciela/wykładowcy, żeby
            > wreszcie godziwie zarabiać.

            ja też

            >Tylko co będzie, kiedy zaczną rezygnować ci najlepsi
            > ?

            nic - tak jest już jakieś 50 lat - zauważ, że dobór do zawodu nauczyciela zawsze
            był doborem negatywnym (co nie znaczy, że bezwzględnie wszyscy nauczyciele są
            kiepscy)

            > Będzie nam rosło pokolenie niedouczonych, dziarskich matołków.

            moim zdaniem tak jest już od dawna
      • sassello Re: a nauczyciele akademiccy... 18.01.08, 12:41
        nauczyciel kontraktowy zarabia niecałe 1500zł brutto, czy wg was to
        dużo? chyba nie skoro w mojej szkole 80% nauczycieli dorabia w
        weekendy w szkołach dla dorosłych...
      • zonka77 Re: a nauczyciele akademiccy... 18.01.08, 12:46
        nie twierdzę że leżycie na brzuchach i zbijacie kokosy smile
        weryfikuję wiadomości jakie usłyszałam oraz swoje zdanie.
    • joanna.gr Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 12:55
      A ja całkowicie popieram nauczycieli. Na studiach (filologia ang.) mieliśmy
      praktyki w szkołach - bardzo różnych: od podstawówek przez licea po szkoły
      pomaturalne. To jest naprawdę ciężki kawałek chleba, a już szczególnie praca z
      nastolatkami. Poza tym naprawdę trzeba się przygotować do tych lekcji, sprawdzać
      w domu klasówki itp. Efekt? Nikt (!) z mojego roku nie zdecydował się na pracę w
      szkole państwowej za te psie pieniądze. Ludzie wybrali firmy, agencje tłumaczeń,
      a jeśli ktoś bardzo chciał uczyć to na kursach i w szkołach prywatnych, za
      godziwe pieniądze.
      • sionasble wolny rynek 18.01.08, 13:06
        Efekt? Nikt (!) z mojego roku nie zdecydował się na pracę
        > w
        > szkole państwowej za te psie pieniądze. Ludzie wybrali firmy, agencje tłumaczeń
        > ,
        > a jeśli ktoś bardzo chciał uczyć to na kursach i w szkołach prywatnych, za
        > godziwe pieniądze.

        trafiłaś w sedno !!!!!!!!!
        tylko niestety sama zdajesz się tego nie zauważać - wolny rynek jest podstawą do
        wyboru miejsca pracy - w ramach swoich umiejętności, chęci i potrzeb - nie zaś
        PODSTAWĄ DO STRAJKU
        • tolka11 Re: wolny rynek 18.01.08, 13:14
          Prawo do strajku wywalczyliśmy sobie z demokracją, oczywiście mam na
          myśli strajk legalny [a nauczyciele w tej chwili tylko demonstrują -
          też przywilej demokracji]poprzedzony rozmowami, sporem zbiorowym i
          mediacją.
          A jeśli wszyscy będziemy kierować się tylko wolnym rynkiem to w
          szkołach nasze dzieci będą uczone tylko przez marnych nauczycieli,
          którzy w realiach wolnego rynku się nie odnaleźli.
          Każdy pasjonat się wypali jeśli nocami musi dorabiać na kasie w
          Tesco, albo wekendami na budowie.
          • sionasble Re: wolny rynek 18.01.08, 13:20
            > A jeśli wszyscy będziemy kierować się tylko wolnym rynkiem to w
            > szkołach nasze dzieci będą uczone tylko przez marnych nauczycieli,

            a uważasz, że obecnie jest inaczej ???? tzn, że obecnie nauczyciele nie są marni???

            wolny rynek polega na samoregulacji - jeśli nauczyciele zaczną rezygnować (nie
            na zasadzie pokazu czy robienia "na złość " ) to ich pracodawca będzie musiał
            podnieść pensje, żeby nie dopuścić do wakatów i załamania systemu edukacji
            • joanna.gr Re: wolny rynek 18.01.08, 13:58
              > a uważasz, że obecnie jest inaczej ???? tzn, że obecnie nauczyciele nie są marn
              > i???

              Mogę odpowiedzieć jak się sprawy mają odnośnie nauczycieli angielskiego, z racji
              wykształcenia i z czystej ciekawości trochę się tym interesuję. A więc sytuacja
              wygląda tak: dno i dwa metry mułu. Trwa obława na nauczycieli po anglistyce z
              dypl. magistra. W większych miastach jeszcze 'jakoś' to funkcjonuje, acz rzadko
              nauczycielami zostają absolwenci renomowanych uczelni. Jeśli zaś chodzi o małe
              miasta i wsie - tam jest dramat po prostu. Z braku laku, wysyłano nauczycieli
              innych przedmiotów na kursy językowe...W efekcie spotykam młodzież, która
              'apple' wymawia jako ejpeł, 'answer' jako ansłer, a 'saw' (czas przeszły od see)
              jako soł itd.
              • sionasble Re: wolny rynek 18.01.08, 14:13
                no więc jednak - trudno będzie bardziej upaść vel zagrzebać się
        • estel7 Re: wolny rynek 18.01.08, 13:18
          Problem w tym że pracujemy w sektorze publicznym nie wolnorynkowym.
          Nie mogę pójść do dyr i powiedzieć "albo dostanę podwyżkę albo sie zwalniam" bo
          on nie ma takich kompetencji - zatem trzeba uderzać do tych którzy mogą to zrobić.
          Poza tym rynek działa - najlepsi odchodzą, zostają coraz gorsi albo tacy dla
          których to jest tylko dodatek, albo praca tymczasowa.
          Ale to jest problem nas wszystkich - mój także bo też mam dziecko i ktoś go
          bedzie uczył i bardzo bym nie chciała żeby to była osoba która została
          nauczycielem bo nic innego nie potrafi albo nauczyciel który pracuje w 3
          szkołach i jest tak przemęczony że nie wie co mówi o sprawdzeniu prac już nie
          mówiąc.
          • tolka11 Re: wolny rynek 18.01.08, 13:28
            Są i marni i dobrzy i świetni. Jak to w życiu. I pracodawca
            [państwo] niczego nie zweryfikuje, bo chętnych do zawodu multum
            [patrz kierunki pedagogiczne]. Tylko nie bardzo mam ochotę, aby moim
            dzieciom co roku zmieniał się nauczyciel polskiego czy matematyki,
            bo ci najlepsi po roku będą uciekać ze szkoły.
            • sionasble Re: wolny rynek 18.01.08, 13:36
              >bo chętnych do zawodu multum
              > [patrz kierunki pedagogiczne].

              to co ??? znaczy, że debile ???? bo nie rozumiem ??? jak bym miał perspektywę
              robienia po studiach tego na co nie mam ochoty za oferowana mi pensję - to
              zaświeciłoby mi się światełko !!! im się nie zaświeciło ????



              Tylko nie bardzo mam ochotę, aby moim
              > dzieciom co roku zmieniał się nauczyciel polskiego czy matematyki,
              > bo ci najlepsi po roku będą uciekać ze szkoły.

              ochoty to ja nie mam na wiele rzeczy i co z tego
              • tolka11 Re: wolny rynek 18.01.08, 13:49
                > to co ??? znaczy, że debile ???? bo nie rozumiem ??? jak bym miał
                perspektywę
                > robienia po studiach tego na co nie mam ochoty za oferowana mi
                pensję - to
                > zaświeciłoby mi się światełko !!! im się nie zaświeciło ????

                A może tylko zwyczajnie młodzi ludzie pełni marzeń i pasji?
                Tacy też są.
                • sionasble Re: wolny rynek 18.01.08, 13:53
                  > A może tylko zwyczajnie młodzi ludzie pełni marzeń i pasji?
                  > Tacy też są.

                  w dzisieszych czasach ??? jak kazdy musi mieć plasmę, super furę itp itd ???
                  no ok 1 na 1000 - ale to nie tłumaczy wszystkich pozostałych
          • sionasble Re: wolny rynek 18.01.08, 13:30
            > Problem w tym że pracujemy w sektorze publicznym nie wolnorynkowym.
            > Nie mogę pójść do dyr i powiedzieć "albo dostanę podwyżkę albo sie zwalniam" bo
            > on nie ma takich kompetencji - zatem trzeba uderzać do tych którzy mogą to zrob
            > ić.

            wybacz to nie jest argument - nikt cię do tego sektora nie przyspawał

            > Ale to jest problem nas wszystkich - mój także bo też mam dziecko i ktoś go
            > bedzie uczył i bardzo bym nie chciała żeby to była osoba która została
            > nauczycielem bo nic innego nie potrafi albo nauczyciel który pracuje w 3
            > szkołach i jest tak przemęczony że nie wie co mówi o sprawdzeniu prac już nie
            > mówiąc.

            tak jak problemem nas wszystkich jest brak hydraulików, dekarzy, kierowców i
            innych - co nie znaczy, że ich problemy będziemy rozwiązywać narodowymi strajkami
          • jowita771 Re: wolny rynek 19.01.08, 09:55
            estel7 napisała:

            > Poza tym rynek działa - najlepsi odchodzą, zostają coraz gorsi albo tacy dla
            > których to jest tylko dodatek, albo praca tymczasowa.

            moŻe to jest dobre wyjście. po studiach popracuje sobie ktoś jako nauczyciel, a
            potem znajdzie cos lepszego. wyjdzie mu to na zdrowie, uczniom może też, bo
            nauczyciel zmieni pracę zanim wypali się zawodowo i zanim przestanie mu się
            chcieć. potem przyjdzie nowy i tak dalej.
        • ywwy system jest chory 18.01.08, 13:26
          pracuję w szkole - w życiu nie widziałam takiej kasy, nie zarabiam
          po 15 latach nawet połowy 3500 tys sad
          Jeśli jesteś dobrym belfrem to się szybko wypalasz. Ten zawód to
          pewna misja ,ale pozostaje świadomość marnej płacy sad To co pisały
          dziewczyny to święta prawda!
          Nie chciałabym, żeby moje dzieci pracowały w szkole .
          Zgadzam się, że są też bardzo źli nauczyciele - ale to właśnie wynik
          tych " płac", które my nazywamy zasiłkami !
    • anika772 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 13:50
      Około 1100zł na rękę, jestem nauczycielem kontraktowym z
      siedmioletnim stażem, w jednym z najmniejszym polskich miasteczek.
      Chwalę sobie mój zawód ze względu na te zalety które wypisałaś,
      ale... wykonuję go tylko dlatego że moja pensja nie stanowi głównego
      zastrzyku finansowego w naszej rodzinie. Owszem, przydaje się, ale
      gdyby mąż nie zarabiał więcej, zmieniłabym zawód.
      • sionasble BRAWO dla tej pani 18.01.08, 13:59
        > Około 1100zł na rękę, jestem nauczycielem kontraktowym z
        > siedmioletnim stażem, w jednym z najmniejszym polskich miasteczek.
        > Chwalę sobie mój zawód ze względu na te zalety które wypisałaś,
        > ale... wykonuję go tylko dlatego że moja pensja nie stanowi głównego
        > zastrzyku finansowego w naszej rodzinie. Owszem, przydaje się, ale
        > gdyby mąż nie zarabiał więcej, zmieniłabym zawód.

        I TO JEST REALNE SPOJRZENIE ROZSĄDNEJ KOBIETY
        jedna normalna - korzystając z przywilejów jakie daje ta praca godzi sie na ta
        pensję - znaczy dokonuje świadomego wyboru
    • joanna.gr Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 14:20
      Ktoś powyżej pytał ile zarabiają nauczyciele w Europie. Oto odpowiedź:
      www.przedszkolanki.com/index.php?option=com_content&task=view&id=48&lang=pl&Itemid=109
    • pitahaya1 Jako dziecko nauczycielki:) też coś mogę napisać:) 18.01.08, 14:55
      Moja mama w zeszłym roku przeszła na emeryturę. Od samego początku do końca
      pracowała jako nauczycielka matematyki i informatyki. Była nauczycielem
      dyplomowanym.

      Przez znaczną część swojej kariery zawodowej była nauczycielem w zespole szkół
      zawodowych. Rozstrzał charakterów, kultury osobistej uczniów swoje piętno wypalił.

      1. Godziny pracy
      -podstawowe 18h
      -do tego sporadycznie wycieczki (czasem jedna w roku, czasem dwie małe, młodzież
      z ubogich rodzin a i taka, której na wycieczkach nie zależało), mama na
      wycieczki nie narzekała, czasem może na zachowanie niektórych podopiecznych ale
      ogólnie mało narzekający z niej człowiek
      -godziny dodatkowe (niestety niepłatne) na szczęście sporadycznie
      -zebrania z rodzicami i dni otwarte (raz w miesiącu)
      -spotkania luźne z rodzicami uczniów, którym zawsze pod górkę było (rodzice
      takich uczniów rzadko kiedy znajdują czas na przyjście na zebranie, zwykle
      wpadają w wolnej chwili i głośno domagają się rozmowy z tym nieznośnym
      nauczycielemsmile)
      -przygotowanie planu zajęć (w mamy szkole plan przygotowywało się 6 razy w roku
      ze względu na praktyki, zajęcia z "wyjściem" uczniów ze szkoły, odejściem w maju
      klas praktykujących), średnio od tygodnia do dwóch po kilka lub kilkanaście
      godzin dziennie (tak..., nie raz pomagałam mamie w tym planie, w sprawdzaniu
      zgodności klas, nauczycieli (bo ten nie może, tamten ma dziecko i musi się z
      mężem zmieniać...książkę by napisał), koligacji przedmiotowych (w jednym dniu
      same ciężkie lekcje a w drugim tylko wf smile
      -do tego sporadycznie na szczęście kontrole z kuratorium (kto z nauczycieli
      przeszedł, ten wie co oznacza "jak mi pani nie postawi dwójki to naślę
      kuratorium..." i zgłasza taka uczennica, że prosi o sprawdzenie metod nauczania
      bo jej zdaniem niesłusznie jedynkę dostała)
      -raz w roku studniówka, czasem jakaś dyskoteka ale i tu mama nie narzekała

      W sumie jednak trzeba przyznać, że(poza robieniem planu i zebraniami) do domu
      wracała normalnie, po 6-8 godzinach. Miło wspominałam ferie i część wakacji. Dwa
      tygodnie przed rozpoczęciem kolejnego roku szkolnego trzeba było być do
      dyspozycji dyrektora a i po zakończeniu roku nie wracała od razu do domu.
      Wakacje zwykle zaczynała 3-4 lipca.
      Nigdy też nie narzekała na ilość godzin.

      2. Płaca
      -nauczyciel dyplomowany
      1800-1900zł plus za zrobiony plan dodatek 90zł (wiem bo rokrocznie wypełniałam
      jej PIT smile, nigdy nie weszła w drugi próg podatkowy
      -od tego trzeba odjąć jakąś kwotę na szkolenia, książki (tych akurat za wiele
      nie było ale płacić trzeba było z własnej kieszeni)

      3. Dlaczego więc nie zmieniła szkoły na lepszą?

      -w jej mieście (wojewódzkie) są tylko dwie uczelnie wyższe, państwowe
      -jedną z nich jest WSP wypuszczająca rokrocznie rzeszę nauczycieli
      -młodzi znajdą pracę, starsi siedzą i cieszą się, że pracę mają

      Bilans po tylu latach mama zrobi sama. Mimo proponowanych zajęć dodatkowych
      powiedziała "nie, dziękuję".
      Fatalna atmosfera w pracy, ciągłe poganianie przez dyrektora, brak szacunku ze
      strony uczniów i wypalenie zawodowe.

      Mimo tego, jak sama przyznała, pracować tak jak mój mąż by nie chciała.

      Są więc plusy i minusy takiego zawodu.


      Starałam się pisać obiektywnie.
      • pitahaya1 Re: Jako dziecko nauczycielki:) też coś mogę napi 18.01.08, 15:02
        Zapomniałam dodać godzin spędzonych przy sprawdzaniu prac maturalnych. Każdą
        pracę sprawdza się średnio 3-4 godziny, każdą opisuje, uzasadnia ocenę.
        Po każdej maturze mama sprawdzała co najmniej kilkadziesiąt prac.
        Za to dostawała niecałe 200zł.

        Godziny w szkole to również te, które spędzała na douczaniu uczniów, którym
        jednak na nauce zależało. Są i tacy, którzy w domach nie mają po prostu warunków
        do nauki. Z takimi mama raz na jakiś czas zostawała po lekcjach, czasem godzinę,
        czasem dłużej. Zostawała bo chciała. Im się chciało to i jej też.

    • rrrenia Wygląda to tak: 18.01.08, 15:04
      Skończyłam na UW polonistykę z pięknym wynikiem smile
      Chciałam być nauczycielką,mimo że otoczenie mi odradzało tę fuchę. W
      szczególności odciągała mnie od tego zawodu ciotka-polonistka w LO.

      Dostałam pracę pod W-wą.Moja pierwsza pensja 450zł na nowe(na stare
      to było chyba 4.500.000, o ile się nie mylę).Lekcji miałam około 25
      tygodniowo,potem doszło koło polonistyczne i zajęcia wyrównawcze.
      W mig połapałam,jak można zarobić w oświacie.
      Już wtedy, 11 lat temu dostawałam z pracy (będę operowała nowymi
      kwotami) 500zł miesięcznie, a z korepetycji miałam 3.000, czasem
      4.000zł.Gdybym była d... wołowa,nic nie wiedziała,nauczyć nie
      umiała,to na pewno nie miałabym tylu uczniów na korepetycje.A
      nigdzie się nie ogłaszałam,nikomu korepetycji nie sugerowałam...żeby
      nie było,że jakiś terror, przymus czy cóścić takiego wink...
      Wystarczyła nieśmiertelna poczta pantoflowa.

      I tak żyłam długie lata...Do tej pory udzielam korepetycji niektórym
      rodzinom,z którymi zaczęłam współpracę 10 lat temu.Teraz uczę
      najmłodszych z rodziny.

      Korki to jedno.Dwa to publikacje,współprace z wydawnictwami,gazetami
      i firmami.

      Trzy to praca w dwóch szkołach (w jednej praca na czas nieokreślony,
      w drugiej na umowę-zlecenie).Godzin lekcyjnych polskiego około 40
      tygodniowo.I proszę mi nie bredzić,że się nie da,bo się da.Jeśli
      człowiek się solidnie uczył na studiach,a przy tym umysł ma lotny i
      taki w ogóle jest niegłupi i bystry,to on nie przygotowuje się do
      lekcji godzinami,tylko aktualizuje dane najwyżej kilkadziesiąt minut
      na następny dzień.
      Prac uczniowskich miałam sterty i nigdy przenigdy nie odwalałam
      chałtury,nie wypełniałam dziennika na lekcjach,nie dłubałam w
      nosie,tylko lekcje były lekcjami.
      Jestem nauczycielem dyplomowanym.Za ładny uśmiech tego nie
      dostałam.Zarabiam obecnie nieco ponad 2500zł netto w szkole na umowę
      na czas nieokreślony,około 1000zł mam z drugiej szkoły,gdzie pracuję
      na umowę-zlecenie,jakieś średnio 500zł mi wpada z publikacji i z
      500zł z korków.Mam dwoje dzieci i jeszcze nie mówią na
      mnie "pani",tylko "Zmama",a ja jestem okazem zdrowia,nie wyniszczyła
      mnie ta praca.Wot moje zeznanie.
      • mma_ramotswe Re: Wygląda to tak: 18.01.08, 15:09
        a dlaczego twoje dzieci mowia na ciebie "zmama"?
        • rrrenia "mama" miało być;literówka 18.01.08, 16:39
          Nie przeczytałam,zanim wysłałam.
        • paprochy Przepraszam bardzo, ale 20.01.08, 07:38
          kilku rzeczy nie rozumiem. Mianowicie:
          skoro praca nauczyciela jest tak nedznie oplacana, wymaga poswiecen,
          wyrzeczen, rujnuje sluch, zdrowie fizyczne i psychiczne, czyli
          ogolnie shit, to ja sie pytam: dlaczego tak nieprzebrane tlumy
          szturmuja wydzialy, po ukonczeniu ktorych raczej trudno wiazac
          przyszlosc z wykonywaniem jakiegokolwiek innego zawodu (niz ten
          nauczycielski)? Bo co? prestiz zaden, praca w trudnych warunkach,
          zdrowie na zmarnowanie a wszystko za jalmuzne jeno, zrekompensowac
          sobie tej harowki nie ma czym (bo wakacje, swieta, ferie to fikcja i
          tylko wzystkim sie zdaje, ze to urlop, a tak na prawde znoj okropny
          przeciez, a najwyzej czas na "podreperowanie zdrowia" wiec nie zadna
          łaska). Wiec co? Czym kieruja sie ludzie decydujacy sie na tak
          parszywy zywot? naiwni? nieswiadomi? altruisci? Bo to, ze lekko,
          milo i przyjemnie postudiowac sobie pedagogike oraz humanistyczne
          kierunki, to wiadomo, kazdy by chcial, fajnie, tyle, ze ekonomicznie
          myslacy o przyszlosci czlowiek nie moze sobie na to pozwolic.
          Astronomia, fizyka, psychologia, filologie, filzofia, socjologia..
          echhhh.. Przyjemnosc a zycie, to byl wybor. jestem dobra w tym, co
          robie, podoba mi sie, dzieci odchowane, zycie stabilne, za rok, dwa
          wreszcie sobie postudiuje, for pleasure, only, mniamsmile Przepraszam
          za te osobiste wstawki, ale chcialam nimi zobrazowac pierwszy poglad.

          Teraz zabrzmie dosadnie i bolesnie nieco, ale musze no.
          Broniacy strajkujacych nauczycieli, ich krewni oraz sami nauczyciele
          wciaz gledza o przymusowych szkoleniach, kursach, studiach
          podyplomowych. Ksztalca sie masowo wrecz i tak intensywnie, ze
          srednio 3-4h w tygodniu moim dzieciom uciekaja z tego tytulu. I luz,
          gdyby cos to za soba nioslo. Tymczasem w szal radosci wprawia mnie
          fakt, ze ktorys nauczyciel umie mowic poprawnie i jest fachowcem w
          swoim przedmiocie. Bo generalnie to jest tak, ze polonistka stawia
          mojemu synowi piatke, omijajac dwa bledy ortograficzne i szesc
          interpunkcyjnych w polstronicowym opowiadaniu, dla lektora
          angielskiego liczba mnoga od women to womens, a pan od przyrody jest
          zdania, ze woda jest mineralem. Takich durnot zauwazam multum,
          przestalam sie juz burzyc i dymic po dyrekcjach, bo na nic sie to
          zdalo procz tego, ze dziecko mialo w szkole przechlapane. Po prostu
          konntroluje ksiazki, zeszyty, w razie sporu mowie dziecku "gdyby
          pani pytala, to powiedz jhak w zeszycie, a na prawde to jest tak" .
          Tlumacze, opowiadam, rysuje, sa zeszyty szkolne i domowe, zbiory
          zadan, ktore z dziecmi cwicze na biezaco, angielski prywatnie, 2xw
          tygodniu. Inaczej kicha i mam tego swiadomosc, chodze na wywiadowki,
          wiec mam probki poziomu wyksztlaconego tym ciaglym
          szkoleniem.. "skladka 50 złoty", "trzeci luty", twarda obrona
          mineralu - wody, "kowalski adam" itd itp. Widze jak jest i nie
          oczekuje cudow, przerabiam z dziecmi material szkolny (choc
          nauczycielowi za to placa) , pracuje po 12 h dziennie i do sredniej
          naczycielskiej mi daleko, wyksztalcenie wyzsze (dwa kierunki),
          studia podyplomowe x3, a kursow nie chce mi sie liczyc. Zeby zyc
          swobodnie posrednicze w handlu, opracowuje oferty przetargowe, pisze
          pozwy, recenzje, sledze fora i przerabiam na slupki i rozne takie,
          cos czasem do prasy naskrobie. a, i moja doba liczy tez 24h.

          Nie jestem zla, nie mam pretensji, ja sie tylko tak glosno dziwie
          postulatom tlumow z pretensjami do nie wiem czego.

          Powyzsze jest tylko dodatkiem do niezwykle konkretnych i sensownych
          wypowiedzi sionasble, z ktorymi w pelni sie zgadzam.








      • uroda_ziemi1 Re: Wygląda to tak: 18.01.08, 15:12
        Wzruszyłam się...
        • rrrenia Re: Wygląda to tak: 18.01.08, 17:47
          uroda_ziemi1 napisała:

          > Wzruszyłam się...
          Po co ten sarkazm? Naprawdę nie znasz nauczycieli,którzy nie
          narzekają?
          Ja mam co najmniej kilka koleżanek,które żyją podobnie do mnie i nie
          płaczą na zarobki.
          Fakt,w Warszawie dorobienie do pensji nauczycielskiej nie jest
          bardzo trudne.
          • zonka77 Re: Wygląda to tak: 18.01.08, 21:55
            ja również znam nienarzekających, wręcz przeciwnie, stąd między innymi moje
            niezrozumienie sytuacji smile
      • kawka74 Re: Wygląda to tak: 18.01.08, 15:23
        Szukasz dodatkowego zatrudnienia, że się tak reklamujesz?
        • rrrenia Re: Wygląda to tak: 18.01.08, 16:47
          kawka74 napisała:

          > Szukasz dodatkowego zatrudnienia, że się tak reklamujesz?

          Masz rację,wygląda to tak,jakbym się reklamowała.
          Nie,nie reklamuję się,nie takie były moje intencje.
          Chodzi mi o to,że w grupie nauczycieli są tacy,którzy może są za
          mało zorganizowani,może trafili na wyjątkowo paskudne i wymagające
          ciągle nowych prac dyrekcje,może z jeszcze innych powodów harują od
          rana do nocy wyłącznie za pensum nauczycielskie i to ich irytuje,bo
          mało zarabiają.Znam też takich nauczycieli,którzy tak jak ja pracują
          w szkołach,dorabiają i całkiem przyzwoicie zarabiają.
          • estel7 Re: Wygląda to tak: 18.01.08, 17:06
            tak a potem ich uczniowie muszą płacić za korki żeby cokolwiek umieć....
            • rrrenia Re: Wygląda to tak: 18.01.08, 17:44
              estel7 napisała:

              > tak a potem ich uczniowie muszą płacić za korki żeby cokolwiek
              umieć....

              Rozumiem,że masz na myśli tych nauczycioeli,którzy pracują
              więcej niż w jednej szkole.
              Naprawdę tak uważasz?
              Jestem innego zdania.
              • estel7 Re: Wygląda to tak: 18.01.08, 18:31
                Uważam, że praca na więcej niż 1,5 etatu zawsze się odbija na jakości pracy.
                • uroda_ziemi1 Re: Wygląda to tak: 18.01.08, 19:59
                  Ja myślę, że na więcej niż 1 etat już się odbija na jakości.
                  I zawsze traci albo dom albo praca.
                  A może jedno i drugie?
                  I wolałabym,żeby dzieci ze mną rozmawiały
                  a nie mówiły do mnie "mama" bo jeszcze nie "pani".
                  • estel7 Re: Wygląda to tak: 18.01.08, 20:11
                    Uroda_ziemi1 - właściwie to sie z Tobą zgadzam.
                    Napisałam te 1 1/2 etatu z marginesem na jakiś herosów, którzy może by jednak
                    umieli tyle pracować bez obniżania poziomu, może jakiś 1 na 100 się trafi...wink
                    • uroda_ziemi1 Re: Wygląda to tak: 18.01.08, 20:15
                      Może, możesmile
      • komyszka Re: Wygląda to tak: 19.01.08, 08:06
        Z szacunkiem ale:
        1. Jestes trollem
        2. Ubarwiasz swe "zasługi i umiejetnosci"
        3. Jestes marginalnym wyjatkiem potwierdzajacym regułę, który nic oprocz
        swoistego kolorytu nie wnosi do obecnej sytuacji nauczycieli.

        Podsumujmy
        Praca na dwóch etatach- jak piszesz ok 40 godzin. Rozumiem ze dydaktycznych-
        czyli nie sprawdzasz wówczas zadnych klasówek, testów, zeszytów, nie
        przygotowujesz sie do korepetycji,kolejnych lekcji "nie robisz" dziennika",tylko
        nauczasz. Ok.
        Przyjmijmy ze pracujesz standardowe 8 godz. dziennie w szkole. Powiedzmy ze
        wychodzisz na 8.00- zatem w szkole do 16.00. Zakładajac jedziesz na korki (500
        zł miesiecznie , wiec pewnie 2 razy w tyg po 2 godz lekcyjne?)na których schodzi
        (ze wszelkimi dojazdami-uczniów do ciebie, ciebie do uczniow) najmniej ok 2
        godzin. Załóżmy jestes o 19.30 w domu. I zabierasz sie za cała reszte- czyli
        własna rodzine, dodatkowe prace dla gazet, wydawnictw itp. sprawdzanie testów,
        zeszytów (rzetelnie, "bez odwalania chałtur), aktualizowanie wiedzy - i tu nie
        zrozumiałam "klkadziesiat minut na nastepny dzień???" czy miało byc
        kilkanascie? DODATKOWO na pewno jestes obarczona jakas dokumentacja szkolna co
        obecnie jest norma w kazdej polskiej szkole, dyrekcja powieza ci nadzorowanie
        jakichs aktywnosci, zadan szkolnych, konkursow, prac zespolów itp.
        Dodatkowo : jestes okazem zdrowia a twoje dzieci "jeszcze mówia do ciebie mamo".
        BARDZO GRUBYMI NIćMI szyta opowisc.
        Dostajesz za to wszystko 3500 tys zł. za harówke 24/24 bo w takim rozkładzie nie
        ma juz czasu na cokolwiek innego poza praca. nisko to wycenione mówiac szczerze.
        i załoze sie o to 3,5 tys. ze nawet nie zauwazasz ze "coś" ci ucieka. tylko na
        razie tego nie widzisz.
    • agawa56 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 20:17
      Wszystkim, którzy dziwią się, że nauczyciele chcą podwyżek,
      proponuję spędzenie tygodnia w szkole. Może wtedy zrozumieją, o co
      chodzi. Jestem n-lem dyplomowanym i polonistką w gimnazjum
      integracyjnym. Na co dzielę te słynne 40 godz. (jak niektórzy
      twiedzą - 18)? Uczę w czterech klasach, w każdej z nich jest pięciu
      uczniów ze zdiagnozowanymi różnymi typami niepełnosprawność (np.
      ADHD, niepełnosprawność ruchowa, zaburzenia emocjonalne,
      upośledzenie w stopniu lekkim itp.). Do tego średnio 8 uczniów z
      niezdiagnozowaną niepełnosprawnością (bez orzeczeń wydanych przez
      poradnię). Przygotowując sprawdziany czy kartkówki, muszę dostosować
      je do danego dziecka i zaleceń z poradni. W efekcie do jednej klasy
      przygotowuję średnio pięć typów sprawdzianów. Ponieważ uczę klasy na
      jednym poziomie, nie mogę powtarzać tych samych sprawdzianów we
      wszystkich klasach, bo dzieciaki od razu się dowiedzą. Nie korzystam
      z gotowców, bo poziom każdej klasy jest inny, a dla dzieci
      niepełnosprawnych nie ma takowych. Łatwo przemnożyć, ile tego muszę
      przygotować. Z metodyki wynika, ze, aby sensownie ocenić ucznia,
      muszę mieć średnio 15 ocen w semestrze. To nie tylko sprawdziany.
      Muszę sprawdzić zeszyty, wypracowania domowe i szkolne (średnio 3
      godz. na klasę). Muszę przygotować sobie pomoce dydaktyczne, bo z
      tym w szkole krucho, więc uprawiam manufakturę. No i muszę
      przygotować się do lekcji. Mimo że we wszystkich klasach omawiam to
      samo, muszę robić to na różne sposoby w zależności od poziomu klasy.
      Do tego dochodzi mnóstwo działań pozalekcyjnych: produkowanie
      mnóstwa dokumentów, których wymaga nadzór zewnętrzny i dyrekcja,
      zebrania z rodzicami, imprezy klasowe po lekcjach, zajęcia
      wyrównawcze prowadzone społecznie (w budżecie brak pieniędzy),
      udział w organizacji różnych działań na terenie szkoły. Przykłady
      można mnożyć. Jeszcze nigdy nie udało mi się wyjść ze szkoły
      bezpośrednio po zakończeniu lekcji. Zawsze schodzi jeszcze ok. 2-3
      godzin, zanim wyjdę - i nie jest to czas na plotki. Nie narzekam,
      ale myślę, że płace nauczycieli powinny być godziwe. Nawet uczniowie
      się z nas śmieją, że "za frajer" pracujemy.
      • zonka77 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 21:58
        no a ile zarabiasz?

        ja nie twierdzę - ja pytam bo chcę wiedzieć smile

        Sporo się dowiedziałam dzięki temu watkowi (dzięki za wszystkie odpowiedzi)
    • madtea Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 20:18
      nauczyciel kontraktowy (językowiec)etat (18h) 1100 netto
      nie wiem jak sobie można wyobrazić, że to tylko 18h bo sprawdziany same się nie
      przygotowują i same nie sprawdzają
      do tego koszta dokształcania by zostać mianowanym
      • sionasble Re: pytanie do nauczycieli 19.01.08, 10:52
        a co myślisz, że ja nie nauczyciel się nie dokształcam ???
        i co myślisz, że robię to w godzinach pracy????
        a może mi jeszcze za to płacą ???
    • atra1 heheh, z orbity chyba to wzięli 18.01.08, 20:38
      powiedzieli też, że stazysta zarabia 1542 brutto. Fajnie - jako stażysta zarabiałam 1100 2 lata temu, na rękę ok 700, po studiach, żeby było jasnesmile

      Jako kontraktowy teraz 1400 brutto, na łapkę na granicy tysiąca.

      Nadgodziny oficjalne owszem rozliczane, plus nadgodziny nieoficjalne pominięte - np kółka niektóre.

      NIby pensum 18, ale dam głowę, że wyrabiam przynajmniej 10 więcej sprawdzając prace, przygotowując się do zajęć, siedząc na radach, bądź w ferie na "zajęciach dla chętnych uczniów", wypełniając durne druczki.

      Jedyny oczywisty plus - wakacje, ale siłą rzeczy ZAWSZE w sezonie, czyli drożyzna.

      Ale - to praca, która MOŻE dawać dużo satysfakcji. Ale nie ukrywam, że brak odzewu ze strony uczniów, papieromania i pensja podcinają skrzydła.
    • bellisprimum Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 20:49
      jestem stażystką i tak cały czas zastanawiam się czy chcę zostać w zawodzie

      na chwilę obecną ukończyłam dwa kierunki studiów - anglistykę i nauczanie
      zintegrowane, kocham to co robię daje mi to duuużo radości i naprawdę realizuję
      się w tym co robię

      pracuję w liceum i zarabiam tam - 722 złote (liczone wg licencjatu z
      angielskiego, bo inny kierunek nie idzie za przedmiotem nauczania) - na rękę co
      by nie było plus nadgodziny i nauczanie indywidualne gdzie muszę do uczennicy
      dojechać, razem ok 800 złotych (zależy od nadgodzin)
      wszystko razem daje 23 godziny zajęć plus przygotowanie się do zajęć - uczę 6
      klas, każda na innym poziomie, więc prawie nie zdarza się dublowanie zajęć -
      czyli wykorzystanie materiału z jednych zajęć na zajęciach innych, przygotowanie
      do zajęć - nie 'jadę tylko z podręcznika' z materiałem, bo uważam że by nauczyć
      jednak trochę więcej trzeba się wysilić
      w każdej klasie mam po ok 10-12 ocen w semestrze, z testów, odpowiedzi, wszystko
      przygotowuję sama, bo, jak ktoś tu wcześniej zauważył, uczniowie łatwo zdobywają
      gotowce
      uczę się na studiach uzupełniających (filologia angielska) i muszę za nie płacić
      z własnej kieszeni - ok 5 tyś za rok - całe szczęście pracuję również w szkole
      prywatnej i po prostu mnie na to stać

      zastanawia mnie cały czas ten szum wokół zawodu, skoro jest tak fajnie czemu tak
      niewielu ludzi się na to decyduje?? niby dwa miesiące wakacji, ale jakoś NIGDY
      nie widziałam mojej mamy (ponad 25 lat w zawodzie) by spędziła 2 miesiące w domu
      - naprawdę NIGDY! bo jak ktoś wyżej zauważył 'jest się do dyspozycji dyrektora'

      z osób które kończyły studia ze mną na odbycie stażu zdecydowało się ok 50%, po
      czym, po podpisaniu umowy dowiadywały się że nie ma możliwości robienia stażu
      (większość z uwagi na to właśnie decydowała się w ogóle iść do szkoły) są teraz
      w moim gronie dwie osoby które chcą uczyć dalej w szkole - zaznaczę że wszyscy
      ukończyliśmy bardzo dobrą szkołę z ocenami dobrymi i bardzo dobrymi na
      dyplomach... większość chce iść gdzieś indziej godziwiej zarabiać, bo po prostu
      chcą założyć rodziny i godnie żyć

      tylko pytanie, kto zostanie w szkole, skoro nawet Ci z powołaniem, których na
      początku ciągnęło do uczenia, po zderzeniu z rzeczywistością rezygnują

      by młodzież była lepiej wykształcona muszą uczyć lepsi nauczyciele, by dobrzy
      ludzie chcieli zostać w szkole i uczyć warunki pracy muszą ulec zmianie... i
      kółko się zamyka

      w moim gronie pedagogicznym jest wielu zrezygnowanych i zmęczonych pracą osób...
      nie chcę wyglądać za 10 lat tak jak oni, nie chcę robić przez to krzywdy
      uczniom... i dlatego coraz bliższa jestem decyzji by za rok robić podyplomówkę w
      innym kierunku i najzwyczajniej w świecie zmienić branżę...
      • zonka77 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 22:05
        > zastanawia mnie cały czas ten szum wokół zawodu

        jest szum bo nauczyciele strajkują. Ale dane dotyczące zarobków podawane w tv
        jak widzę drastycznie różnią się od rzeczywistości...

        > skoro jest tak fajnie czemu tak
        > niewielu ludzi się na to decyduje??

        oo, nie twierdzę że to tak fajnie, chciałam zweryfikować swoją wiedzę i wyrobić
        sobie opinię bo nie wiedziałam co myśleć a nie chcę myśleć negatywnie nie
        wiedząc do końca jaka jest rzeczywistość smile

        > w moim gronie pedagogicznym jest wielu zrezygnowanych i zmęczonych > pracą osób...

        no miałam do czynienia chyba właśnie z takimi nauczycielami w szkole, plus z
        takimi którzy predyspozycji psychicznych wybitnie nie mieli - jak już pisałam
        chyba stąd moje nastawienie na początku nieprzychylne nieco wink
        • bellisprimum Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 22:16
          zonka, ja nie personalnie, tylko tak ogólnie po przeczytaniu głosów tutaj wielu

          dobrze że się pytasz, bo o to właśnie chodzi - zasięgnąć wiedzy u źródełsmile) i
          weryfikować z tym 'jak się mówi'

          no ja miałam szczęście spotkać wielu super nauczycieli, którzy byli pasjonatami
          i chciałabym żeby moje dzieciaki tak mnie widziały

          nie narzekam, bo sama wiedziałam co mnie czeka, ale strzela mnie jak słyszę -
          'taaa nauczyciele strajkują, a dobrze im przecież, patrzą tylko żeby dzieciaki
          się nie pozabijały i czytają z książek' krew mnie zalewa, a w środę jak
          dowiedziałam się z gazet ile to ja, stażystka zarabiam(i ponoć to minimalna
          stawka w oświacie) to mnie zalało normalnie
        • virtual_moth Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 22:45
          zonka77 napisała:


          > no miałam do czynienia chyba właśnie z takimi nauczycielami w szkole, plus z
          > takimi którzy predyspozycji psychicznych wybitnie nie mieli - jak już pisałam
          > chyba stąd moje nastawienie na początku nieprzychylne nieco wink

          Reprezentuję podobne nastawienie, z naciskiem na ciekawośćwink Dodatkowo mam
          podobny zawód do twojego i podobne zdanie co do przydatności różnych szkół w życiu.

          Uważam nauczycieli za niższy sort "inteligencji" utożsamianej ze zdobytym
          wykształceniem. Trzeba być albo żoną swojego męża, albo totalnie niekumatą
          kobietą/facetem, albo kimś wybitnym, by zostać nauczycielem.
          Jednocześnie uważam, że jak najbardziej, jako sfera budżetowa, mają prawo
          strajkować i szantażować ludzi. Stawki są regulowane jakimiś ustawami a nie
          zdaniem prezesa, więc tylko w ten przykry sposób mogą coś wywalczyć. Z trojga
          złego - górnicy, służba zdrowia, nauczyciele - ci ostatni mają u mnie najwięcej
          poparcia, mimo ze 90% z nich wspominam jako skonczonych debili, na niektórych
          nawet powinien byc paragraf (nie, nie byłam mierną uczennicą, wręcz przeciwnie).

          Co do faktu, że sfrustrowane baby będą uczyć moje dziecko - no i co z tego.
          Wierzę, że moje dziecko będzie podobne do mnie i z moją pomocą (albo i bez niej)
          spokojnie odsieje ziarno od plew. Szkoła przetrwaniawink

          Ogólnie - nie podoba się, zmienić pracę. Mało nauczycieli - większe stawki.
          Proste jak budowa cepa. Rozumiem jednak, że jeśli - zanim się zwolni z pracy -
          można strajkowac, to się strajkuje. Normalna sprawa.
          • e_r_i_n Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 22:47
            virtual_moth napisała:

            > Mało nauczycieli - większe stawki.
            > Proste jak budowa cepa.

            I klasy po czterdziescioro uczniow. Spoko wink (dla wybitnych i wyluzowanych
            jednostek wink).
            • virtual_moth Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 23:02
              e_r_i_n napisała:

              > virtual_moth napisała:

              > I klasy po czterdziescioro uczniow. Spoko wink (dla wybitnych i wyluzowanych
              > jednostek wink).

              Zanim do tego dojdzie na skalę masową, to znajdzie się wielu chcących pracować
              za - dajmy na to - tysiąc pińcet na początek.
              Nie dojdzie jednak do tego, bo jest masa lasek nie mających pojęcia co robić po
              liceum i po studiach i jedynym wyjściem jest 7 stów w szkole.

              Podkreślam, nie mam nic przeciwko strajkom, nie mam nic przeciwko moim podatkom
              na oświatę. I tak skonczy się na 100 zł netto czy tam 200, dla mnie to porażka,
              że o takie sumy robi się zadymę na caly kraj. No ale moze to dlatego, że nie ma
              poważniejszych tematów i chyba nalezy się cieszycwink
          • kawka74 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 23:02
            > Ogólnie - nie podoba się, zmienić pracę.
            oczywiście, rybeńko, tylko nie wiem, skąd weźmiesz te sfrustrowane baby, które
            będą zajmować się Twoim dzieckiem

            > Mało nauczycieli - większe stawki.
            Żadnych nauczycieli - ?????? Jakaś propozycja?
            • jowita771 Re: pytanie do nauczycieli 19.01.08, 10:12
              Odpowiadasz na:
              kawka74 napisała:

              > > Ogólnie - nie podoba się, zmienić pracę.
              > oczywiście, rybeńko, tylko nie wiem, skąd weźmiesz te sfrustrowane baby, które
              > będą zajmować się Twoim dzieckiem
              >
              > > Mało nauczycieli - większe stawki.
              > Żadnych nauczycieli - ?????? Jakaś propozycja?

              o ile z lekarzami za jakis czas może być problem, bo studia są wyjątkowo trudne,
              a za[potrzebowanie na naszych lekarzy poza Polska jest, o tyle na brak
              nauczycieli jeszcze długo nie bedziemy narzekać. kierunki nauczycielskie kończy
              duzo więcej ludzi, niż jest etatów.
              • bellisprimum Re: pytanie do nauczycieli 19.01.08, 10:56
                jowita771 napisał:



                o tyle na brak
                > nauczycieli jeszcze długo nie bedziemy narzekać. kierunki nauczycielskie kończy
                > duzo więcej ludzi, niż jest etatów.

                tylko zastanów się, ilu ludzi którzy pokończą nauczycielskie kierunki z
                wyróżnieniem zdecyduje się na pracę w szkole, a o takich ludzi właśnie chodzi, o
                to by przyciągnąć ich normalnymi pieniędzmi a nie jakimiś kokosami, o to, by
                ludzie idąc do pracy jako nauczyciel z powołania nie musieli zastanawiać się czy
                będą w stanie utrzymać rodzinę, o to, by początkowy zapał i powołanie nie
                zniknęły tuż po zderzeniu z nauczycielską rzeczywistością
    • ewcia1980 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 20:50
      ja jestem nauczycielem kontraktowym.
      pracuje w szkole czwarty rok i moja wypłata to 1100 !!!!! zł " na
      reke" ("góły" etat + wychowawstwo)

      nie wiem skad taka informacja, ze nauczyciel dyplomowany zarabia
      3500 brutto, bo np u mnie w szkole jest to o całe 1000 mniej.

      gdyby nie fakt, ze:
      - lubie moja prace chociaz jest cholernie ciezka
      - mam meza, który dobrze zarabia
      to napewno nie pracowałabym w szkole, bo najzwyczajniej w swiecie
      nie mogłabym sobie pozwolic na prace za taka "zebracza" pensje.
    • fajka7 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 21:19
      Mialam w zyciu epizod nauczycielski w postaci etatu i nie uwazam
      tego za zaden gigantyczny wyczyn, o ile ktos te robote lubi. Ja
      akurat uczylam angielskiego. Owszem praca odpowiedzialna i trzeba
      miec do niej predyspozycje, ale podobnie jak rrrenia uwazam, ze
      sensowny nauczyciel nie przygotowuje sie do kazdej lekcji godzinami,
      bo mial lata cale, zeby opanowac material ze swojej dziedziny i
      sposoby jego podawania. To sa sporadyczne sytuacje, gdy poswieca sie
      (lub powinno) naprawde duzo czasu na przygotowanie.
      Poza tym material az tak sie nie zmienia, nie udawajmy, ze kazdy
      nauczyciel co tydzien aktualizuje cala swoja wiedze, bo taka zaczyna
      panowac atmosfera.
      Zrobilabym wyjatek dla polonistow z racji tych wszystkich prac
      pisemnych- jest ich akurat sporo i gdy jest kilka klas, faktycznie
      mozna sie wsciec.
      Twierdzicie, ze wakacje Wam sie naleza, no i macie te wakacje-
      zaplacone? 2 bite miesiace, bo wyjatkowe sa sytuacje, gdy faktycznie
      nauczyciele pojawiaja sie w szkole w ciagu tych 2 miesiecy (a to nie
      jedyne wolne dni jak wiadomo).
      Praca jest niewdzieczna i czasami nielatwa (chociaz dlaczego
      porowywac wf-iste z matematykiem?), ale oferuje wiele korzysci.
      Gdyby mnie w pracy obecnej tyle nie bylo, ile dawala mi posada
      nauczyciela, to juz bym jej dawno nie miala po prostu.
      I prawda jest, ze nauczycieli w wiekszosci mamy miernych. Niestety
      ludzie wybitni raczej sie na te prace nie decyduja. Nawet jesli sie
      tacy zdarzaja, to absolutne wyjatki, cala reszta, to nie jest kwiat
      polskiej inteligencji (moze dlatego tyle czasu potrzebuja na prace
      pozalekcyjna??). Gdy spojrzec na najlepszych absolwentow liceow- oni
      w zasadzie nigdy nie wybieraja zawodu nauczyciela. No trudno, trzeba
      sie z tym pogodzic.
      Moze warto zroznicowac zarobki pracownikow oswiaty wedle zaslug,
      rodzaju placowki i wielu innych czynnikow jednak bardziej?
      Ja w ogole nie wiem czy da sie zarabiac sensowne pieniadze pracujac
      w instytucjach budzetowych. Od generowania znacznych zyskow oraz ich
      konsumpcji jest sekor prywatny i tam zapraszam po pieniadze- vide
      rrrenia i jej korepetycje.
      Moze i nauczyciele powinni wiecej zarabiac, ale nie tacy jakich
      mamy. Urazonych moja opinia z gory przepraszam- zdaje sobie sprawe,
      ze to krzywdzace uogolnienie. Ja po prostu wole dyskusje ogolne o
      calosci, niz szczegolne o synu sasiadki, ktory.. i kolezance, ktorej
      siotra miala/byla/robila/wie..
      • kawka74 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 21:42
        > sensowny nauczyciel nie przygotowuje sie do kazdej lekcji godzinami,
        > bo mial lata cale, zeby opanowac material ze swojej dziedziny i
        > sposoby jego podawania.

        A z drugiej strony napływają pretensje, że nic się w sposobie nauczania nie
        zmienia, a pani X korzysta z notatek, które już się rozsypują.

        > I prawda jest, ze nauczycieli w wiekszosci mamy miernych. Niestety
        > ludzie wybitni raczej sie na te prace nie decyduja. Nawet jesli sie
        > tacy zdarzaja, to absolutne wyjatki, cala reszta, to nie jest kwiat
        > polskiej inteligencji (moze dlatego tyle czasu potrzebuja na prace
        > pozalekcyjna??). Gdy spojrzec na najlepszych absolwentow liceow- oni
        > w zasadzie nigdy nie wybieraja zawodu nauczyciela. No trudno, trzeba
        > sie z tym pogodzic.

        Przypuszczam, że ciężko będzie oddać dziecko w ręce miernot ostałych po selekcji
        negatywnej?

        Urazonych moja opinia z gory przepraszam- zdaje sobie sprawe,
        > ze to krzywdzace uogolnienie.

        Krzywdzące. A przeprosiny możesz, droga Fajko, opakować w zielony papier i
        położyć na tory.
        • jowita771 Re: pytanie do nauczycieli 19.01.08, 10:15
          > Przypuszczam, że ciężko będzie oddać dziecko w ręce miernot ostałych po selekcj
          > i
          > negatywnej?

          nie będzie, juz jest.
          pomijając nielicznych, którzy zostaja nauczycielami z powołania, większość
          jednak po prostu nie znalazła pracy gdzie indziej i są nauczycielami.
          • kawka74 Re: pytanie do nauczycieli 19.01.08, 11:03
            skoro to są miernoty, proponuję nauczanie domowe i sztab opiekunek (bo -
            przypominam - szkoła pełni również funkcję opiekuńczo-wychowawczą)
            ja bym dziecka komuś, kogo się lekceważy, nie szanuje i obraża, nie powierzyła -
            choćby z czystej uczciwości wobec samego siebie
      • przepio Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 21:44
        13 rok pracy, w tym 6ty w szkole. Jestem dyplomowana, przepisuję z
        paska-zasadnicza-2195, wysługa 265,40, motywacyjny 80. Na rękę
        1690,40. Skończyłam drugie magisterskie studia- ze szkoły dostałam
        na to raz 350 zł, raz 500. I bardzo się z tego cieszyłam. Pracę
        lubię, uczniów, na szczęście się jeszcze nie boję, ale jak tak dalej
        pójdzie to kto wie... Szkoła średnia-duża, nie ciesząca się świetną
        opinią. Pracujemy do 18.05. W tym roku nie mam ani razu na 8.00-
        trzy razy kończę o 15.25, raz o 17.15 i raz o 13.25. W ogóle mnie
        nie pociesza,że rano mam wolne-bo moje dziecko wtedy jest w szkole,
        natomiast jak ja zaczynam, to ono kończy. Cztery razy nie jestem w
        stanie zdążyć po niego przed zamknięciem świetlicy o 16.00. Uczę
        języka obcego, mam jedne korepetycję- córka znajomych-25 zł.
        Nadgodziny-1,23 ( po uśrednieniu)
        Nie uważam,że jestem pokrzywdzona jeżeli chodzi o pieniądze-wiem
        ile zarabia większość ludzi. Ale szlag mnie trafia, jak w "świat"
        idą niesprawdzone informacje o naszych zarobkach, planowanych
        podwyżkach, nadgodzinach czy korepetycjach.
        • atra1 pracuję w takiej samej szkole 18.01.08, 21:57
          też z popołudniówkami, aż myślałam, ze to ta sama (wielkopolska?)

          Jak sobie radzisz z motywacją do roboty - myslę: niechętni uczniowie, głupie godziny pracy, itd? Bo ja niestety mam spadek formy w tym roku.
          • przepio Do atra1 18.01.08, 23:16
            Śląskie.
            Motywacja zerowa, po raz pierwszy nie robię zajęć dla maturzystów-
            zresztą frekwencja na nich to 1-3 osoby. Jestem na półmetku ferii i
            z bólem serca myślę o powrocie. Nie wiem, co będzie za kilka lat, bo
            z roku na rok widzę coraz mniej sensu, w tym co robię. Pocieszam się
            tym, że, jeszcze, lubię młodzież,oni mnie chyba też. Pzd
            • atra1 Re: Do atra1 18.01.08, 23:30
              no to podajmy sobie ręcę. Motywacja 0, jeden uczeń rokuje, bo się szarpnął na maturę rozszerzonę, już za późno, a właśnie zdał sobie sprawę z niedociągnięć.

              Ja odliczam dni do ferii (podczas których muszę się pojawić w szkole na zajęcia dla maturzystów, na które żadna dusza się nie pojawi)


              ech, kopa w zadek mi trzeba, bo nic innego mnie nie zmotywujesad

              Miłej reszty feriismile
      • e_r_i_n Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 21:56
        fajka7 napisała:

        > I prawda jest, ze nauczycieli w wiekszosci mamy miernych. Niestety
        > ludzie wybitni raczej sie na te prace nie decyduja. Nawet jesli sie
        > tacy zdarzaja, to absolutne wyjatki, cala reszta, to nie jest kwiat
        > polskiej inteligencji (moze dlatego tyle czasu potrzebuja na prace
        > pozalekcyjna??). Gdy spojrzec na najlepszych absolwentow liceow-
        > oni w zasadzie nigdy nie wybieraja zawodu nauczyciela. No trudno,
        > trzeba sie z tym pogodzic.

        Nie wybierają nie dlatego, ze to praca dla miernot, tylko zgodnie z zasadami
        wolnego rynku ida tam, gdzie im sie lepiej zaplaci. A mysle, ze wielu z tych
        najlepszych chcialoby byc nauczycieli i byloby dobrymi - bo z pasja i duza wiedza.
        Dziwi mnie, szczerze mowiac, takie podejscie do tej 'miernoty' nauczycieli - w
        koncu do cholery w ich rece oddajemy nasze dzieci.
        • kawka74 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 22:04
          > Dziwi mnie, szczerze mowiac, takie podejscie do tej 'miernoty' nauczycieli - w
          > koncu do cholery w ich rece oddajemy nasze dzieci.

          najwyraźniej jedno z drugim się nie kłóci - poglądy swoją drogą, a z dzieckiem
          ktoś się musi zająć przez te osiem czy dziesięć godzin
        • wieczna-gosia Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 22:31
          A mysle, ze wielu z tych
          > najlepszych chcialoby byc nauczycieli i byloby dobrymi - bo z pasja i duza wied
          > za.

          moj serdeczny przyjaciel jest fizykiem- i genialnym nauczycielem byl- genialnym
          czytaj lubianym przez uczniow, z pomyslami, z wiedza i z tym "czyms" co pozwala
          wytlumaczyc przedmiot, ktorego sie uczy. niestety pensja w szkole nie
          pozwolilaby mu utrzymac zony i dzieci (wtedy ewentualnym, obecnie juz dwoje)-
          wiec robi w korporacji, ktorej nie to ze nie lubi, ale nie kocha, dom buduje a
          wszystkie znajome dzieciaki maja genialnego korepetytora. No i co? i szkoda.

          W kwestii nauczycieli i lekarzy jednak chyba chodzi o to ze to nie tylko jest
          zawod, ale od tych ludzi zalezy wiecej niz to, czy zarobia na chleb. I inaczej
          niz z doradca finansowym- kazdy z nas bedzie mial z nimi do czynienia. I o ile w
          duzym osrodku miejskim zarobienie na edukacji duzych pieniedzy jest latwe jak
          barszcz- na zasadzie dla chcacego nic trudnego, tak samo latwe jest zarobienie
          na medycynie- to i nauczyciele i lekarze sa w calej Polsce. I mnie roznica8
          tysiecy warszawskich ( a znam takich nauczycieli, ktorzy tyle ciagna z prywatnej
          edukacji) a tysiaka w Chrzastkowicach jest o tyle znaczaca ze w Chrzastkowicach
          tych nauczycieli nie bedzie. I co wtedy? Bo problem wegla mozna rozwiazac paroma
          elekttrowniami jadrowymi (nota bene ciekawe dlaczemu ich jeszcze nie mamy) a
          problemu edukacji juz nie.

          Sama do edukacji panstwowej dotknac sie nie zamierzam
          • e_r_i_n Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 22:34
            Dokladnie Gosiu, trafilas w samo sedno.
            Jestem pierwsza, ktora optuje za zmiana pracy przez pania ksiegowa, ktora
            zarabia 800 zł - bo czy ona pracuje w firmie x, czy w firmie y, jest bez znaczenia.
            Oczywiscie nauczyciele moga isc do szkol prywatnych (dla mnie no problem, jestem
            w stanie zaplacic), lekarze moga wyjechac (znowu no problem, wykupie abonament w
            prywatnej klinice i jakos damy rade). Tyle, ze na sprawy nauczycieli i lekarzy
            nie mozna patrzeć tylko przez pryzmat swoich potrzeb i możliwosci. Bo ich rola w
            zyciu spoleczenstwa (co juz napisalam w watku o niepopieraniu gornikow) jest
            nieco inna, niz tychze gornikow, czy hutnikow, czy ksiegowych.
        • fajka7 Re: pytanie do nauczycieli 19.01.08, 00:19
          Erin, nie wiemy tak naprawde jak wiele osob wybraloby ten zawod,
          gdyby byla za niego solidna kasa. Bo tak w ogole ja sie zgadzam, ze
          obecne uposazenia sa niskie i niemotywujace. Ale nie ma co gdybac
          przeciez. Identycznie jak z lekarzami- gdyby zarabiali wiecej
          szanowaliby pacjentow, tak? Moze tak, moze nie. Te zawody wymagaja
          powolania- i teraz pytanie czy wieksza kasa wplynelaby na ilosc
          prawdziwych powolan?
          Rownie dobrze moznaby przyjac, ze obecnie, gdy kasa jest smieszna,
          naprawde trzeba miec powolanie, zeby zostac nauczycielem, bo innej
          motywacji nie ma.
          To sa wszystko teoretyczne dywagacje.
          Jakie podejscie masz na mysli? Pozwalam sobie stwierdzic fakt: kasa
          cienka, nauczyciele ciency, po prostu jak zwykle firma pt. panstwo
          jest niewydolna. Jeszcze by mozna dorzucic dyskusje o programach
          nauczania. To przeciez nie tajemnica, ze polska szkola kuleje. No
          nie mamy rzeszy wspanialych pedagogow, ktorych wspominamy przez
          lata. Masz takich? Ja znajduje po 1 osobie na kazda szkole, ktora
          skonczylam, a to malo. To jest wszystko slepa uliczka.

          A do kawki: miedzy notatkami "sprzed wojny", a wielogodzinnym
          przygotowaniem do lekcji jest dystans taki jak stad na Sycylie.
          Pomiedzy znajduje sie panowanie nad swoja dziedzina w stopniu takim,
          ze potrafisz wciagnac w nia uczniow, bo wiesz jak to zrobic. Do tego
          przydaje sie tez charyzma oprocz glebokiej wiedzy, a niekoniecznie
          kilkugodzinne rozmyslania plus rzemioslo uprawiane przed kazdymi
          zajeciami. Ciekawe przyklady, pomysl na ciekawa dyskusje i rozne
          inne sposoby w tym umiejetnosci pozwalajace panowac nad grupa
          dzieciakow i budowac autorytet. Takich pedagogow tez mialam okazje
          znac, z ktorymi kazda lekcja byla przygoda i wiem, ze nie wynikalo
          to z nocnych nasiadowek przed zajeciami.
          Czy ciezko oddac dziecko? Nie. Ja sie z tym godze. Twierdze, ze
          najwiecej madrosci zyciowej dzieci wynosza z domu, a wychowaniem
          zajmuja sie rodzice. Tez mialam okazje byc obciazana
          odpowiedzialnoscia za problemy moich uczniow, no ale trudno, tacy z
          kolei sa rodzice- wygodni i roszczeniowi. Po obu stronach sa ludzie.
          Jesli mialabym gwarancje, ze same podwyzki odmienia oblicze oswiaty-
          dalabym. Ale tak jak w przypadku sluzby zdrowia- podwyzki to za malo.

          A co do uogolnien- niestety w takich kwestiach decyduje statystyka,
          a wyjatki potwierdzaja regule, nawet jesli dajmy na to Ty do nich
          nalezysz.
          Jestes nauczycielka, wiec Cie urazilam- rozumiem to. I pewnie nie
          uwierzysz, ale ja w rzeczywistosci nie gardze ta profesja jaka taka,
          raczej nie darze przesadnym szacunkiem wiekszosci ludzi, ktorzy ja
          wykonuja, stad podchodze do strajku z rezerwa.
          No i sa jeszcze szkoly prywatne- tam sie wiecej zarabia.
          Ja stracilam zludzenia, ze da sie dorobic pracujac na panstwowej
          posadzie jako pracownik szeregowy niezaleznie od resortu. Nie ma co
          rozprawiac o nierealnej wizji przywrocenia etosu pracy nauczyciela,
          bo to po prostu nie nastapi. Edukacja jest powszechna, masowa, kazdy
          musi umiec czytac, wiec jakosc spada, bo to nie przywilej dla
          bogatych.
          • e_r_i_n Re: pytanie do nauczycieli 19.01.08, 00:41
            fajka7 napisała:

            > Rownie dobrze moznaby przyjac, ze obecnie, gdy kasa jest smieszna,
            > naprawde trzeba miec powolanie, zeby zostac nauczycielem, bo innej
            > motywacji nie ma.

            Mysle, ze takie zalozenie byloby bledne - bo owszem, trzeba
            powolania, ale to jednak ZAWOD, czyli cos, co sie robi dla kasy.
            Wiekszosc porzadnych nauczycieli to nauczyciele wiekowi/ze starszego
            pokolenia. A wtedy sytuacja w oswiacie byla inna (zarowno jesli
            chodzi o proporcje plac, jak i uklady nauczyciel - uczen/nauczyciel -
            rodzice).

            > Jakie podejscie masz na mysli? Pozwalam sobie stwierdzic fakt:
            > kasa cienka, nauczyciele ciency, po prostu jak zwykle firma pt.
            > panstwo jest niewydolna.

            Podejscie pt. 'generalnie jest kiepsko i nic z tym nie mozna
            zrobic'. Mozna. Miedzy innymi motywujac nauczycieli do lepszej
            pracy. Dla wlasnego dobra.
            I sie zgadzam, ze oswiata kuleje. Tak jak 'opieka zdrowotna'. Tyle,
            ze to bledne kolo - niedofinansowanie rodzi niechec do pracy, ta
            rodzi niechec spoleczenstwa itd.

            > No nie mamy rzeszy wspanialych pedagogow, ktorych wspominamy przez
            > lata. Masz takich? Ja znajduje po 1 osobie na kazda szkole, ktora
            > skonczylam, a to malo. To jest wszystko slepa uliczka.

            A ja akurat mam wieelu nauczycieli, ktorych wspominam do tej pory.
            • fajka7 Re: pytanie do nauczycieli 19.01.08, 00:51
              To ja mialam mniej szczescia (do nauczycieli czyli).
              Erin- no i dobra, ja sie zgadzam z: motywujac nauczycieli do lepszej
              > pracy. Dla wlasnego dobra.

              Ale upieram sie, ze same podwyzki to za malo. Tu by sie przydal (jak
              w wielu innych dziedzinach) gruntowny remont mentalnosci calego
              spoleczenstwa w tym nauczycieli plus rzeczywista reforma szkolnictwa.
              Od czegos trzeba zaczac- dobra, nawet od tych podwyzek- ale ja nie
              widze zadnych propozycji co dalej-?
              Przypuscmy, ze od przyszlego roku nauczyciele zaczeliby zarabiac po
              2-3 tys netto za goly etat- no nie uwierze, ze w zwiazku z tym za 2
              lata Polska stanie nową szkolą, a panie nagle przestana mi oddawac
              zasikane dziecko po raz n-ty w tym miesiacu, ze sie uciekne wreszcie
              do prywatnego podworka.
              • e_r_i_n Re: pytanie do nauczycieli 19.01.08, 01:01
                fajka7 napisała:

                > Tu by sie przydal (jak w wielu innych dziedzinach) gruntowny
                > remont mentalnosci calego spoleczenstwa w tym nauczycieli plus
                > rzeczywista reforma szkolnictwa.

                Kochana, ale chyba juz kiedys ustalilysmy, ze przydaloby sie Polske
                zrownac z ziemia i od nowa zbudowac. Toc to oczywista oczywistosc.
                Zgadzam sie, ze podwyzki to nie wszystko, to powinien byc raczej
                skutek szeregu zmian. Widze jednak w wielu wypowiedziach postawe, ze
                sie nauczycielom w ogole wiecej nie nalezy. A z tym sie nie zgadzam.
                • fajka7 Re: pytanie do nauczycieli 19.01.08, 01:11
                  No si seniora- tu jakby sie mijamy troche, chociaz moze to sie
                  gdzies i laczy. Ja mowie: takim - nie. Pomyslowi, zeby dac i puscic
                  wolno mowie 'nie'. W polaczeniu z szerszym przedsiewzieciem- ok, ale
                  to nie w tym strajku obawiam sie i w ogole nie tedy droga.
                  • e_r_i_n Re: pytanie do nauczycieli 19.01.08, 01:17
                    E, ja juz napisalam gdzies, ze w ogole fanka strajkow nie jestem.
                    IMO sa inne sposoby walczenia o swoje prawa.
          • joanna.gr Re: pytanie do nauczycieli 19.01.08, 09:05
            fajka7 napisała:
            kasa
            > cienka, nauczyciele ciency, po prostu jak zwykle firma pt. panstwo
            > jest niewydolna.

            To samo powiesz o lekarzach?

            Poza tym, szczerze mówiąc nie wierzę w twój epizod z nauczaniem. Piszesz, że
            materiał ten sam i nie musiałaś się przygotowywać. Każdy początkujący nauczyciel
            musi przygotowywać konspekty, bez względu na to, czy poradziłby sobie 'na
            żywca', czy nie.
            Choć od moich praktyk minęło parę ładnych lat, do dziś jestem w stanie
            wyrecytować poszczególne etapy lekcji: warm-up, lead-in itp. smile
      • ewcia1980 Re: pytanie do nauczycieli 19.01.08, 11:02
        > podobnie jak rrrenia uwazam, ze
        > sensowny nauczyciel nie przygotowuje sie do kazdej lekcji
        > godzinami,

        i takiego nauczyciela nazwiesz SENSOWNYM?????
        bo moim zdaniem nauczyciel, który nie aktualizuje swoich notatek,
        zadan, które rozwiazywac beda uczniowie uwzgledniajac róznyn poziom
        w klasach to DUPA a nie nauczyciel!!


        > bo mial lata cale, zeby opanowac material ze swojej dziedziny i
        > sposoby jego podawania.

        oczywiscie, ze materiał zmienia sie w minimalnym stopniu ale
        dzieci/młodziez zmieniaja sie i to bardzo.
        i sposób przekazywania wiedzy i sprawdzania tejze wiedzy trzeba
        aktualizowac i to bardzo czesto.

        ja mam 11 klas i chociaz np w 4-5 klasach omawiam w tym samym czasie
        ten sam materiał to zadania zaplanowane na lekcje, ilośc tych zadan
        i zadania na sprawdzian sa bardzo rózne. bo mam klasy bardzo "mocne"
        ale i beznadziejnie słabe. i ja uwzgledniam ich potrzeby i
        mozliwości.

        ucze czwart rok i co roku aktualizuje zadania na kartkówki i
        sprawdziany ale najwidoczniej jestem ... NADGORLIWA.
        bo przeciez SENSOWYN nauczyciel powinien zrobic to raz i przez 20
        lat wykładac to sami i w ten sam sposób.

        LITOSCI!
    • krwawakornelia Bo wykonuja jeden z najbardziej odpowiedzialnych 18.01.08, 22:14
      zawodow jakie w ogole sa. Bo powierzamy im nasze dzieci i ich
      przyszlosc. I niech nikt mi tu nie p.... ze to malo roboty.
      Jest to bardzo ciezka praca fizyczna i umyslowa. A nie tylko siedzenie
      za bioreczkiem, albo rabanie w kamieniolomach.
    • mrowkojad2 Re: pytanie do nauczycieli 18.01.08, 22:38
      Skończyłam polonistykę parę lat temu. Na moim kierunku były dwie
      specjalizacje: nauczycielska i edytorska, na którą było się dosyć
      trudno dostać, na szczęście udało mi się. Wiedziałam jedno - nie
      chcę uczyć. Moja mama jest nauczycielką w zespole szkół, opowiadała
      jak polonistka wróciła z lekcji w zawodówce załamana, bo
      robili "Grób Agamemnona" i nikt w klasie nie potrafił poprawnie
      przeczytać tego tytułu.
      Moje koleżanki ze studiów poszły pracować do szkoły, kokosów nie
      zbijają, nie są zachwycone, ale z drugiej strony, co może robić
      polonista w miasteczku powiatowym?
      Ktoś napisał, że można pracować na półtorej etatu, robić coś dla
      wydawnictwa i jeszcze dawać korki. Może i tak, ale ja sobie tego nie
      wyobrażam, bo sama pracuję 8 godzin w wydawnictwie plus fuchy w domu
      i zdarza się, że nie mam kiedy zrobić zakupów. A też skończyłam
      studia z dobrym wynikiemsmile
      Moja mama twierdzi, że nauczycielka to cudowny zawód dla kobiety,
      która ma bogatego męża, ma dużo czasu dla siebie, a kasa i tak nie
      ma znaczenia.
      A i przepraszam za ewentualne literówki, ale sączę czerwone
      wytrawnesmile
      • madtea Re: pytanie do nauczycieli 19.01.08, 10:26
        A i przepraszam za ewentualne literówki, ale sączę czerwone
        > wytrawnesmile

        po edytorstwie to już chyba nie wymówka wink
      • agni71 Re: odpowiedż córki nauczycieli 19.01.08, 13:34
        Nie mamsily czytac wszystkich odpowiedzi, ale dodam od siebie, jako
        corki nauczycieli. To naprawdę ciężka praca, szczególnie w
        podstawówce (wówczas nie bylo gimnazjów) - napatrzyłam się na mamę
        polonistke w podstawowce. te przygotowania do lekcji, to
        sprawdzanie, sprawdzanie, do póżnych godzin nocnych, te zszargane
        nerwy... Pieniadze? zawsze brakowalo, niestety....
        Tak, ze nie zazdrośćcie tak tego pensum, bo nauczyciele, niektórzy
        przynajmniej, naprawdę musza sie naharować w swojej pracy. Ja sie
        napatrzyłam i stwierdziłam, że nauczycielką nigdy nie chcę być.
        • paprochy Przepraszam bardzo, ale 20.01.08, 07:41
          kilku rzeczy nie rozumiem. Mianowicie:
          skoro praca nauczyciela jest tak nedznie oplacana, wymaga poswiecen,
          wyrzeczen, rujnuje sluch, zdrowie fizyczne i psychiczne, czyli
          ogolnie shit, to ja sie pytam: dlaczego tak nieprzebrane tlumy
          szturmuja wydzialy, po ukonczeniu ktorych raczej trudno wiazac
          przyszlosc z wykonywaniem jakiegokolwiek innego zawodu (niz ten
          nauczycielski)? Bo co? prestiz zaden, praca w trudnych warunkach,
          zdrowie na zmarnowanie a wszystko za jalmuzne jeno, zrekompensowac
          sobie tej harowki nie ma czym (bo wakacje, swieta, ferie to fikcja i
          tylko wzystkim sie zdaje, ze to urlop, a tak na prawde znoj okropny
          przeciez, a najwyzej czas na "podreperowanie zdrowia" wiec nie zadna
          łaska). Wiec co? Czym kieruja sie ludzie decydujacy sie na tak
          parszywy zywot? naiwni? nieswiadomi? altruisci? Bo to, ze lekko,
          milo i przyjemnie postudiowac sobie pedagogike oraz humanistyczne
          kierunki, to wiadomo, kazdy by chcial, fajnie, tyle, ze ekonomicznie
          myslacy o przyszlosci czlowiek nie moze sobie na to pozwolic.
          Astronomia, fizyka, psychologia, filologie, filzofia, socjologia..
          echhhh.. Przyjemnosc a zycie, to byl wybor. jestem dobra w tym, co
          robie, podoba mi sie, dzieci odchowane, zycie stabilne, za rok, dwa
          wreszcie sobie postudiuje, for pleasure, only, mniamsmile Przepraszam
          za te osobiste wstawki, ale chcialam nimi zobrazowac pierwszy poglad.

          Teraz zabrzmie dosadnie i bolesnie nieco, ale musze no.
          Broniacy strajkujacych nauczycieli, ich krewni oraz sami nauczyciele
          wciaz gledza o przymusowych szkoleniach, kursach, studiach
          podyplomowych. Ksztalca sie masowo wrecz i tak intensywnie, ze
          srednio 3-4h w tygodniu moim dzieciom uciekaja z tego tytulu. I luz,
          gdyby cos to za soba nioslo. Tymczasem w szal radosci wprawia mnie
          fakt, ze ktorys nauczyciel umie mowic poprawnie i jest fachowcem w
          swoim przedmiocie. Bo generalnie to jest tak, ze polonistka stawia
          mojemu synowi piatke, omijajac dwa bledy ortograficzne i szesc
          interpunkcyjnych w polstronicowym opowiadaniu, dla lektora
          angielskiego liczba mnoga od women to womens, a pan od przyrody jest
          zdania, ze woda jest mineralem. Takich durnot zauwazam multum,
          przestalam sie juz burzyc i dymic po dyrekcjach, bo na nic sie to
          zdalo procz tego, ze dziecko mialo w szkole przechlapane. Po prostu
          konntroluje ksiazki, zeszyty, w razie sporu mowie dziecku "gdyby
          pani pytala, to powiedz jhak w zeszycie, a na prawde to jest tak" .
          Tlumacze, opowiadam, rysuje, sa zeszyty szkolne i domowe, zbiory
          zadan, ktore z dziecmi cwicze na biezaco, angielski prywatnie, 2xw
          tygodniu. Inaczej kicha i mam tego swiadomosc, chodze na wywiadowki,
          wiec mam probki poziomu wyksztlaconego tym ciaglym
          szkoleniem.. "skladka 50 złoty", "trzeci luty", twarda obrona
          mineralu - wody, "kowalski adam" itd itp. Widze jak jest i nie
          oczekuje cudow, przerabiam z dziecmi material szkolny (choc
          nauczycielowi za to placa) , pracuje po 12 h dziennie i do sredniej
          naczycielskiej mi daleko, wyksztalcenie wyzsze (dwa kierunki),
          studia podyplomowe x3, a kursow nie chce mi sie liczyc. Zeby zyc
          swobodnie posrednicze w handlu, opracowuje oferty przetargowe, pisze
          pozwy, recenzje, sledze fora i przerabiam na slupki i rozne takie,
          cos czasem do prasy naskrobie. a, i moja doba liczy tez 24h.

          Nie jestem zla, nie mam pretensji, ja sie tylko tak glosno dziwie
          postulatom tlumow z pretensjami do nie wiem czego.

          Powyzsze jest tylko dodatkiem do niezwykle konkretnych i sensownych
          wypowiedzi sionasble, z ktorymi w pelni sie zgadzam.



          • maxxt duby smolone dziecko pleciesz, duby. n/t 20.01.08, 08:34
          • rrrenia Re: Przepraszam bardzo, ale 20.01.08, 09:31
            Zgadzam się z Tobą.
            Okrzyknięto mnie trollem w tym wątku.OK,dla niektórych mogę być
            trollem.

            Pokażcie jedną osobę,która wybierając studia pedagogiczne,nie była
            świadoma zarobków w oświacie.Po studiach płacz i zgrzytanie zębów,bo
            700zł na rękę.Za mało?To, jeśli się chce być dalej nauczycielem i
            żyć w miarę godnie materialnie,trzeba szukać dodatkowego zarobku.Coś
            za coś.

            A sprawiedliwości nie było i nie będzie.Rozumiem burzenie się
            nauczycieli-fachowców,takich,którzy się mocno angażują w swoją pracę
            i robią to dobrze, jak nie bardzo dobrze.Jednak,jeśli nie są
            pupilkami dyrekcji albo kogoś wysoko postawionego,nikt nie doceni
            ich pracy.Wyższy motywacyjny dostanie byle jaka nauczycielka-córka
            burmistrza niż ktoś z armią laureatów olimpiad,kto nie jest
            pupilkiem osób wyżej wymienionych na przykład.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka