Dodaj do ulubionych

Muszę się wyżalić-długie

20.02.08, 14:13
Witam Was bardzo serdecznie. Jestem mamą trójki dzieci: najstarsza
córka skończy w maju 6 lat, a bliźniaki(parka) mają 20
miesięcy.Przez pierwsze parę miesięcy po urodzeniu maluchów było w
miarę dobrze, cieszyłam się, ze nie dopadła mnie depresja, radziłam
sobie super, wszystko sobie zorganizowałam tak, zeby jak najmniej
korzystać z pomocy mamy i teściowej, bo wprowadzały zamieszanie w
mój poukładany świat.Poza tym chciałam wszystkim udowodnić, ze dam
radę, że panuję nad wszystkim.Bliźniaki zaczęły chorować i tak od
kiedy skończyły 4 miesiące co 2 miesiace mamy "szpital", zapalenia
oskrzeli, trzydniówka, ospa u całej trójki(najstarsza zaraziła się w
przedszkolu),"jelitówki" ,do tego córka (bliźniaczka)ma Azs, a więc
dieta , maści, leki.... -Wczoraj byłam z nią u lekarza i dostała
skierowanie do szpitala na badania(podejrzenie choroby
Hirschsprunga).
Kurcze nie wiem , czy te choroby u nas kiedyś sie skończą.
Do tego wszystkiego ostatnio zaczęliśmy przeszkadzać sąsiadom z dołu-
strsi ludzie gdzieś około 60-tki, którzy całe dnie spędzaja w domu,
rzadko gdziekolwiek wychodzą.Mieszkaja z córka, która pracuje na
zmiany, w tym także nocen i w dzień chciałaby sie wyspać, a tu się
nie da. Staram sie jak najwiecej bawić z maluchami , ale czsami sie
nie da, przebieram np. jedno a drugie zaczyna rzucam klockiem.
Rozumiem ich, nie mam pretensji, ale przecież nikt tego nie robi
złośliwie, zeby uprzykrzyć im życie.
Mąż(bardzo mi pomaga, chociaż też ma czasami dość) twierdzi, że za
bardzo sie wszystkim przejmuję. Nie przemawia to do mnie, bo jestem
akurat z tych "przejmujących się"wszystkim i wszystkimi.
Mam czasami takie momenty jakbym zaraz miała eksplodować z nerwów,
tyle tego wszystkiego się zbiera we mnie.
Czy macie też czsami takie "stany", czy to moze ze mną jest coś nie
tak?Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • kali_pso Jedno pytanie... 20.02.08, 14:30
      ..kiedy ostatnio zrobiłaś coś tylko dla siebie?wink
      Przyjęcie pomocy od innych to nie jest katastrofa..chciażby póxniej
      miało sie herbaty szukać tydzieńwink
      Zbyt dużo masz na głowie, aby od czasu do czasu nie pozwolić sobie
      na małe pieszczoty w postaci np. pobycia samej i nic nierobieniawink
      PPPPPPPPPP
    • mawika1967 Re: Muszę się wyżalić-długie 22.02.08, 01:00
      Witaj w klubie.ja też tak mam.Teżprzejmuję sięwszystkim iwszystkimi .To juz
      taki charakter .Co jakiś czas probowałam coś z tym zrobić jak już nie
      wyrabiałam na zakrętach.Moj najdłuższy bunt twał 1 dzień. Jutro okazywało
      się że rodzina jest najwazniejsza.Wszysko musiało być zrobione naj...Swoje Ja
      ciągle odkładam na potem (zdrowie,zainteresowania.SIEBIE?)Przecież ja niemam
      czasu.Troje dzieci w tym jedno niepełnosprawne,ciagle ktoś choruje. Ale nie ja.
      Ja niemam czasu.Może w wakacje? może w ferie zimowe. Może jutro mąż mi więcej
      pomoże?.i tak latami.I Dziś się budzę i wiem że już dłuzej naprawdę nie
      wytrzymam.Czterdziecha na karku.Maż zamiast mi pomagać siedzi przed komputerem
      lub telewizorem.On zawsze ma czas.Moje zdrowie ?szkoda gadać.Deprecha taka jak
      stąd do tamtąd.Dziś znow postanawiam coś z tym zrobić.Odnależdż Siebie.Z tą
      myslą idę spać.Ale czy jutro znow nieokaże się że wszyscy są ważniejsi
      odemnie.pozdrawiam Cię serdeczn ie i twoje skrzaty.
    • wedlowka Re: Muszę się wyżalić-długie 22.02.08, 09:35
      Jesteś zmęczona do tego dochodzi ciągły stres (znam to) więc i tak
      podziwiam cię,że tak się świetnie trzymasz. Jeśli możesz poproś
      kogoś o pomoc będzie ci wtedy lżej. Przynajmniej raz w tygodniu zrób
      coś co cię zrelaksuje:kino,teatr,kawa z przyjaciółką. I bądź dobrej
      myśli,że wszystko będzie dobrze-czego z całych sił ci życzę.
    • edi761 Re: Muszę się wyżalić-długie 22.02.08, 10:15
      hej
      ja nie mam az tyle na glowie co ty bo tylko jednego smrodka i tez
      nie wyrabiam dzisiaj dodatkowo pozarlam sie z mezem bo maly
      strasznie plakal w aucie a bylismy w trasie.zadne z nas nie umialo
      sie przyznac ze nie radzi sobie czasami ze stresem i nowa sytuacje
      (maly ma 4 mc)i wrzeszczymy na siebie,nad dzieckiem(teraz ja
      musialam sie wyzalic)wiec ty jestes na dobrej drodze bo mowisz o tym
      ze jest ci ciezko-i dobrze!Moja rada popros o pomoc kogos koniecznie
      a jesli czesciej potrzebujesz kogos do pomocy to wez nianie -nie
      walcz ze smrodkami sama!!! dzieci to caly nasz swiat ale przeciez
      nie samym smrodkiem czlowiek zyje..."sciskam
    • martapolocz Re: Muszę się wyżalić-długie 04.03.08, 11:23
      Dziękuję Wam za odpowiedzi i za słowa, które dodały mi otuchy.
      W zeszły piątek obudziłam się i stwierdziłam, że mam wszystkiego
      dość,poprosiłam mamę, spakowałam się, zapytałam męża , czy nie ma
      nic naprzeciw i pojechałam w siną dal. Pierwszy raz od niepamiętnych
      czasów jechałam pociągiem, nie miałam zarezerwowanego pokoju, pogoda
      była wstretna, ale było super. Naprawdę polecam 3 dni spokoju,
      wyspałam się za wszystkie czasy, spokojnie wykąpałam, umyłam włosy,
      bez ciągłego walenia do drzwi lub nasłuchiwania, czy dzieciaki się
      już obudziły. Obiadki w knajpkach, kawka , ciasteczka w kawiarni,
      bosko. Okazuje się, ze tak mało człowiekowi trzeba , zeby lepiej się
      poczuł. A najlepsze jest to , ze nie potrzebowałam towarzystwa, było
      mi dobrze ze sobą. Także polecam wam taki weekend, jeśli oczywiscie
      możecie sobie na to pozwolić(z kim zostawić dzieci)
    • agniech30 Re: Muszę się wyżalić-długie 04.03.08, 12:03
      Dobrze Cię rozumiem, też mam czasami ochotę uciec na koniec
      świata... Fajnie, jak się to udaje chociaż raz w rokusmile Ja się wtedy
      wybieram na narty - sama. Nie potrzebuję towarzystwa, wystarczy mi
      śnieg i góry.
      Co do chorób to jedyne, czym mogę Cię pocieszyc to to, że z czasem
      dzieci z tego wyrastają... Moje dziewczynki mają 5 i 8 lat i po raz
      pierwszy nie są chore (żadna!) już ponad trzy miesiące. Tfu, tfu,
      żebym nie zapeszyła. Bo do tej pory to w zasadzie nie było przerw
      dłuższych niż miesiąc. Zawsze któraś coś przywlekła z przedszkola
      lub szkoły, po czym zarażała się jedna od drugiej. Jeszcze pół biedy
      było, jak były chore równocześnie, ale jak jedna kończyła, a druga
      zaczynała, to ciągnęło się to miesiącami. Ale dzieci z czasem się
      uodparniają, mimo wszystko. Jeszcze tylko jakieś trzy lata przed
      Tobą...wink
      Natomiast co do eksplozji z nerwów, to mi osobiście znacznie pomogło
      odstawienie tabletek (a potem plasterków) antykoncepcyjnych.
      Niestety, hormonalna antykoncepcja wybitnie mi nie służy - właśnie
      głównie ze względu na samopoczucie. Ciągle chodziłam nabuzowana i
      wybuchałam o byle bzdet, kompletnie nie panowałam nad nerwami. A
      cały czas zrzucałam to na karb przemęczenia domem i dziecmi. Pewnie
      jedno drugiemu pomagało, ale wyraźnie mi się poprawiło po
      odstawieniu hormonów.
      Pozdrawiam Cię i pocieszam - też mam "takie stany" smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka