siedemnastka123
10.03.08, 20:12
Tytulem wprowadzenia, mam przyjaciolke wrecz idealnie jesli chodzi o relacje kolezenskie , jej maz koleguje sie z moim - swietnie , jestesmy zaprzyjaznionymi rodzinami. Zarowno ja jak i moja przyjaciolka jestesmy matkami, ja mam dziewczynke w wieku 2 lat a jej corka ma lat 4. Problemem jest to jak negatywny wplyw ma jej corka na moja oraz to jakie mam dylematy zwiazane z ta 4-latka co znow moze wplynac na nasz uklad. 4-latka zaczela od jakiegos czasu krasc, wynosi ze sklepow rozne rzeczy o czym poinformowala mnie przyjaciolka. Jej metoda wychowawcza w tej kwestii pozostaje metoda tlumaczenia iz tak nie wolno ( inaczej gdy zbrudzi ubranie wtedy dostaje klapsa ) . Ojciec 4-latki nieraz probowal dac jej w tylek ale mama ja zawsze wybronila. 4-latka wyczula ,ze swoje zdobycze musi chowac, chomikowac , z anielska mina nie przyznawac sie do niczego lub zaprzeczyc pytana. Moja corka widzi w swojej kolezance idolke,jest jej fanka i sprawa by byla OK gdyby nie fakt ,ze 4-latka zachowuje sie nie w porzadku wobec mojej corki co nie to mi przykrosc sprawia jak lekka beztroska jej matki w temacie.
4-latka u mnie w domu zachowuje sie luzacko i bezskrepowania bo tak zachowuje sie wszedzie a moje sugestie do dziewczynki nic nie daja.Gdy np. nocowala u nas w skarpecie pod poduszka byly : lyzka,pieniadze, kredki, gumka. W czasie jej wizyty w jej kurce byl stempel firmowy. Myslalam,ze jej rodzice ludzie dorosli jakos temu zaradza wiec nie mowilam nic co moglo by ich urazic. Roznica dwoch lat to na dzieci bardzo duzo. 4-latka wiec czesto za rozne rzeczy zwala wine na moja i klamie mi w oczy , tu musze dodac ,ze mieszkanie mam duze i mlode biegaja czesto wiec nie sposob im zawsze towarzyszyc. Nie, moja nie jest aniolkiem ale nie ma nawykow ( zduszone w zarodku ) zwrocenia na siebie uwagi doroslego przez jeki, pukanie palcami, szczypanie, tupanie i histerie. Do tego 4-latki zaborczosc i " szczucie ". Nie potrafi sie dzielic zabawkami mojej corki z nia sama, gdy ja swojej nie chce kupic czekolady to 4-latka paraduje z czekolada przed nosem mojej a dzis jeszcze gdy jej mama poszla się rozejrzec, mloda probowala do mojego wozka przemycic jakies lakocie . Istotne, ze jej rodzicow stac na wiele, je mama jest starsza ode mnie ma mniej obowiazkow i ma wiele wyrozumialosci, ja mam mniej cierpliwosci do swojej ale o wiele wiecej do obcych dzieci. Gdy Mlode sa pod moja opieka u mnie to czas im organizuje ale i sa zgrzyty , moja sama, nigdy u przyjaciolki nie była bo nie było potrzeby. Mlode nie chce izolowac , moja tez musi się nauczyc na roznych przykladach ,ze pewnych rzeczy nie wolno, ze zyjemy w spoleczenstwie , wszystko sklada się na proces uczenia , na kontakty z rowiesnikami a dzieci idealnych nie ma. Wszystko przede mna jeśli chodzi o klopoty wychowawcze z moja , tez daje czasem popalic ale dla otoczenia jest znosna.
Meczy mnie to, chcialabym zaczac rozmowe z przyjaciolka ale temat zachowania corki był jako jedyny nieporuszany w ogole , w innych kwestiach jest fajnie a ,ze temat drazliwy, delikatny to gryze się, wiecie dopóki ekscesy 4-latki nie dotykaly bezposrednio nas to jakos nie osmielalam się ingerowac w wychowanie Mlodej , wchodzic w kompetencje i role jej rodzicow poza uwagami gdy Mloda jest u mnie. Zaczynam się uprzedzac do dziecka gdy z premedytacja czy malpia zlosliwoscia czy po kryjomu robi cos co mnie trafia . Efekt będzie taki , ze dziecko znielubie . Proszę postawcie się na moim miejscu myslac o jakiejs waszej bliskiej kolezance , jak zaczac ?
Czy zwracac uwage 4-latce konsekwetnie dalej gdy jest u mnie ?