Dodaj do ulubionych

Dress code w pracy

17.05.08, 15:25
Dziewczyny proszę o radę, bo nie wiem czy mam rację. Otoż pracuję w
firmie, ktora ma stały kontakt z klientem, szef wymaga od
pracownikow w miarę eleganckiego stroju. Nie mowię tu o obowiązku
codziennego biegania w szpilkach i garsonkach, ale o minimalnej
elegancji typu unikanie bojowek, dresow, adidasow, bawełnianych t-
shirtow. I tu moj dylemat. Mam w swoim dziale pracownicę- moja
podwładna, ktora przychodzi w bojowkach, t-shirtach, rozmemłanych
swetrach i tandetnych sandałach z bazaru (takie piankowe cudo).
Zwrociłam jej uwagę, iż w naszej firmie obowiązuje pewien standard i
należy go przestrzegać. Na to ona mi mowi, iż gdyby zarabiała tyle
co ja to mogłaby się wystroić. Kurcze i mam dylemat, bo fakt faktem,
że zarabiam całkie całkiem, ale z drugiej strony jakie stanowisko
takie zarobki. I tak sobie myślę, czy ona miała rację. Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • luxure Re: Dress code w pracy 17.05.08, 15:36
      ale z drugiej strony jakie stanowisko
      > takie zarobki. I tak sobie myślę, czy ona miała rację.

      Ma rację. Jeśli pracodawca nie zapewnia jej takich warunków płacowych które by
      jej umożliwiały zakup stroju do pracy, to ona również może sobie odpuścić
      garsonki szpilki spodnie w kancik. Krótko i obrazowo ujmując, jeśli pracodawca
      bimba sobie godziwą wypłatę pracownik ma prawo bimbać sobie jak Ty to
      określiłaś?? Dress code? No ma prawo bimbać sobie dreskod.
      W polsce jesteśmy, wystarczy powiedzieć strój służbowy....
      Dokładnie Kochana jak to sama powiedziałaś, jaka płaca taka praca.
      • hrabina_murzyna Re: Dress code w pracy 17.05.08, 15:49
        Tylko widzisz Luxure, zawsze jest tak, że ktoś ma więcej a ktoś
        mniej. Ja też nie zarabiam tak jak moj Prezes. Problem jest w czymś
        innym. Pensja jej, moim zdaniem jest bardzo adekwatna do stanowiska
        i doświadczenia zawodowego i z całą pewnością nie jest głodowa.
        Problem w tym, iż dziewczyna jest świeżo po studiach, razem z mężem
        zbierają na mieszkanie i oszczędza. Ale z drugiej strony jeśli nie
        poświęci przynajmniej połowy wypłaty na zakupy ubraniowe to niestety
        pożegnamy się z nią.
        • luxure Re: Dress code w pracy 17.05.08, 16:25
          Ale z drugiej strony jeśli nie
          > poświęci przynajmniej połowy wypłaty na zakupy ubraniowe to niestety
          > pożegnamy się z nią.

          Myślę, że zrobicie jej dużą przysługę. Jeśli decyzja o przedłużeniu umowy o
          pracę zapada wyłącznie na podstawie tego czy wyda pól wypłaty na portki i
          marynarkę to ja Cie proszę, zwolnij tą dziewczynę, daj jej szansę na znalezienie
          DOBREJ pracy wśród WARTOŚCIOWYCH ludzi którzy mają w głowie poukładane. Dla
          których dobry pracownik to ktoś co sobą reprezentuje wiedzę, kwalifikacje,
          odpowiednie podejście do klienta, umiejętność pracy w zespole.
          Naprawdę dziś można znaleźć dobrą pracę, trochę to zajmie ale można, to co było
          5-10 lat temu odeszło do przeszłości. Rynek pracy gdzie pracodawcy wybierali
          przebierali wybrzydzali już się skończył. To se ne vrati. Jeśli dla was
          ważniejsze jest to co ma na sobie, niż to co ma w głowie i sobą reprezentuje to
          chroń mnie Boże od takich pracodawców.
          • crises Re: Dress code w pracy 17.05.08, 21:04
            Pitolenie o Szopenie, bez urazy. Pracownik zatrudniony w obsłudze klienta ma się
            przyzwoicie ubierać i to nie pracodawcy brocha, czy ma w co - każdy normalny,
            nie żyjący w buszu człowiek, ma jakiś nieco bardziej formalny niż t-shirt i
            bojówki strój, i gdyby nawet nie miał w zwyczaju chadzania w nim na co dzień, to
            na początku powinno się dać tym opędzić potrzeby pracowe i potem systematycznie
            coś dokupywać, niekoniecznie od razu u Armaniego. Jeśli panna takiego nie
            posiada, jest to jej problem. Dostosuje się albo wypad do McDonald'sa. Tam
            dostanie strój służbowy.
            • luxure Re: Dress code w pracy 17.05.08, 21:24
              Kochana przeczytaj z łaski swojej a z prośby mojej cały wątek... bo nie jest tu
              mowa o systematycznym dokupowaniu.. tylko warunek jasno postawiony (dziewczynie
              po studiach która chce kupić mieszkanie i zwyczajnie nie stać ją na głupoty) że
              albo wyda na ciuchy(!) pół wypłaty albo wypad.
              Jeśli Tobie takie warunki pracy względem płacy odpowiadają to ...jakby już nie
              moja sprawa.
              Żeby czegoś oczekiwać trzeba najpierw dać coś od siebie. Mnie szpital fartuchy
              zapewnia. Znienawidzona służba zdrowia ale jeszcze tak nisko nie upadła.
              • crises Re: Dress code w pracy 17.05.08, 21:35
                Cały wątek przeczytałam, dziękuję, w przeciwieństwie do Ciebie ze zrozumieniem.

                Jakoś nigdzie nie znalazłam sugestii, że hrabina_murzyna domaga się od nowej
                pracownicy przyniesienia w zębach paragonów opiewających na połowę pensji, a
                wręcz mam przekonanie graniczące z pewnością, że jej równo wisi, ile na to wyda,
                byle się ubrała przyzwoicie. A gdyby to nawet była połowa pensji - no cóż,
                mieszkania tanie nie są, parę stówek w tę czy w tę nikogo nie zbawiło, a chodzić
                w czymś trzeba. Może się jeszcze myć przestanie, mydło wszak też kosztuje?
              • hrabina_murzyna Re: Dress code w pracy 17.05.08, 21:44
                luxure napisała:

                tylko warunek jasno postawiony (dziewczynie
                > po studiach która chce kupić mieszkanie i zwyczajnie nie stać ją
                na głupoty) że albo wyda na ciuchy(!) pół wypłaty albo wypad.

                Żartujesz prawda? Kurna uczepiłaś się tego i koniec. A prawda jest
                taka, że jak ktoś twierdzi, iż nie ma NIC no NIC w miarę
                eleganckiego to musi to zakupić i pitolę czy za połowę czy za 1/4
                wypłaty. To tylko przykład kurna. I nie czepiaj się proszę. I
                powinna zainwestować, bo inaczej to nie będzie miała co odkładać.

                Mnie szpital fartuchy
                > zapewnia. Znienawidzona służba zdrowia ale jeszcze tak nisko nie
                upadła.

                Mojemu mężowi też zapewnia, ale wygląd tego fartucha to nieraz dużo
                do życzenia pozostawia i chyba się ze mną zgodzisz.
                • luxure Re: Dress code w pracy 17.05.08, 22:08
                  ale wygląd tego fartucha to nieraz dużo
                  > do życzenia pozostawia i chyba się ze mną zgodzisz.
                  >
                  I tu się z Tobą zgodzę ..ale co mnie to obchodzismile)Ładnemu we wszystkim ładnie.
                  Takie dają, takie mamy dreskodsmile takie wszystkie nosimy salowe granatowe,
                  pielęgniarki białe, ja zielony złamanego grosza bym za niego nie zapłaciła
          • hrabina_murzyna Luxure 17.05.08, 21:13
            problem w tym, że mimo jej kompetencji firma traci. Klient wchodzi,
            patrzy, a tu mu baba wychodzi jak od mopa. Szczerze mowiąc to żadna
            normalna firma nie będzie ryzykowała swojego wizerunku. A prawda
            jest taka, że ten wizerunek tworzą m.in. ludzie, ktorzy z tym
            klientem wspołpracują. I co ten klient pomyśli patrząc na zaniedbaną
            kobietę?
            • kropkacom Re: Luxure 17.05.08, 21:16
              > problem w tym, że mimo jej kompetencji firma traci. Klient wchodzi,
              > patrzy, a tu mu baba wychodzi jak od mopa

              Czy Ty aby nie przesadzasz? Jak wygląd ta Twoja baba od mopa?
              • hrabina_murzyna Re: Luxure 17.05.08, 21:22
                kropkacom napisała:

                > > problem w tym, że mimo jej kompetencji firma traci. Klient
                wchodzi,
                > > patrzy, a tu mu baba wychodzi jak od mopa
                >
                > Czy Ty aby nie przesadzasz? Jak wygląd ta Twoja baba od mopa?

                Sprany t-shirt, bojowki wytarte na kolanach i plastikowe sandały.
                Zresztą nasza Pani od mopa fajna jest i zawsze wymalowana, zadbana.
                Lubi kobiecinasmile
                • kropkacom Re: Luxure 17.05.08, 21:28
                  Nadal nie wiem czy nie nad interpretujesz? Ja wygląda sprany t-shirt? Może on
                  taki od nowego? smile) Może Ci się Ugly Betty trafiła.
                  • hrabina_murzyna Re: Luxure 17.05.08, 21:30
                    Może i tak, ale z całą pewnością nie jest to schludna koszulowa
                    bluzkasmile
                  • mariolka55 to jest forum emama?????????? 18.05.08, 18:04
                    czy mi sie cos pomieszało????????
    • iwoniaw Nie miała racji 17.05.08, 15:39
      Pomiędzy garsonką od Armaniego i włoskimi czółenkami a plastikowymi (!)
      sandałami i t-shirtami jest jeszcze cała przepaść. Najrozsądniej byłoby
      sformułować w takiej sytuacji jakiś jednoznacznie brzmiący okólnik (czego
      KATEGORYCZNIE nie można, co jest dopuszczalne, a co zalecane). No trudno, jeśli
      ktoś się nie nauczył, jaki strój jest odpowiedni w danym typie pracy i pomyka na
      konferencję na szczeblu ministerialnym w stroju jak do wędrówki połoniną, to
      trzeba go skierować na właściwe tory...
      • szyszunia11 Re: Nie miała racji 17.05.08, 15:48
        z pewnością nie jest to "czarno-biała" sytuacja. Z jednej strony jasne, że można tanim kaosztem ubrac się schludnie i w miare elegancko, nawet kupując wszystko na bazarze czy w szmateksie. nie musi tez być codziennie co innego, ważne żeby było czyste.
        Ale z drugiej strony bywają sytuacje, kiedy zarobki są rzeczywiscie tak zaniżone (a bezpośredni przełożony o tym wie i nie bardzo w danym momencie ma na to wpływ) że jakoś nijak czynić uwagi odnosnie stroju. Być może, jeśli w przypadku tej osoby jest to aż tak rażace, ona celowo i propokacyjnie ubiera się w taki a nie inny sposób.
        Może bardzo jest niezadowolona z zarobków i mysli o odejściu?
        Myslę, że warto by z nią ten temat zahaczyć. Lepiej wiedzieć na czym się stoi, a może ona nie potrafi lub boi się czytelnie zakomunikowac o co jej chodzi.
        Przypomniałam sobie sytuację z byłej pracy, kiedy szefowa namawiała mnie na wizyte w jednej z droższych restauracji w mieście zachwalając wyborne desery, a ja zarazbiałam dużo mniej niż się początkowo umawiałyśmy, raczej pensja sprzedawczyni sklpeowej w dziale marketingu i PR... nie przedłuzyłam umowysmile


        nigdy nie zadowolisz wszystkich, to jest zadanie dla agencji towarzyskich, nie dla ciebie
        • hrabina_murzyna Re: Nie miała racji 17.05.08, 15:54
          Nie to nie tak, dziewczyna pracuje od miesiąca. Zarobki bardzo
          adekwatne do stanowiska. Po prostu młoda jest, zbiera na chatę i
          oszczędza. I ja ją trochę rozumiem, ale... No właśnie, decydując się
          na taką a nie inną pracę trzeba mieć świadomość, że czasem trzeba
          coś wydać. Ja też czasami wolałabym nie kupować ciuszka na ważną
          konferencję, ale niestety coś za coś. I gdybym wyglądała jak
          kopciuszek, to mimo mojej wiedzy i kompetencji nie pracowałabym w
          tej firmie.
      • brak.polskich.liter Re: Nie miała racji 17.05.08, 15:53
        iwoniaw napisała:

        > Pomiędzy garsonką od Armaniego i włoskimi czółenkami a plastikowymi (!)
        sandałami i t-shirtami jest jeszcze cała przepaść

        Pozwolisz, ze sie podpisze?
        O ile dobrze zrozumialam, nie chodzi o "strojenie sie", wymagajace ciezkiej
        kasy, tylko o ubior, pasujacy do stanowiska i charakteru zajecia (kontakt z
        klientami, etc). Slowo klucz - pasujacy. Jesli laske brzydzi okreslony dress
        code, to zawsze moze zmienic prace na taka, ktora nie wymaga okreslonego stroju.
        Lamanie przyjetego dress code, przychodzeniem do pracy w barchanowych gaciach i
        powolywanie sie na argument marnych zarobkow jest deko nie na miejscu.

        Nawiasem mowiac - argument roznicy w zarobkach w tej sytuacji przypomina "a u
        was to Murzynow bija".
    • hexella Re: Dress code w pracy 17.05.08, 15:51
      w banku, w którym pracowałam standardy "ubraniowe" obowiązywały w
      równym stopniu dyrekcje, co szeregowego pracownika obsługi klienta.
      Co jakis czas przychodziły wytyczne w tej sprawie, z którymi
      należało sie zapoznać i je zastosować. Nie było miejca dla
      nonszalancji i było to sciśle przestrzegane. Panie z obsługi były
      ubrane "służbowo" mimo, ze ich pensje nie były zawrotne. Tak jak
      napisała Iwoniaw- kostium nie musi być od najlepszego projektanta,
      może być nawet z lumpa, ale nalezy sie wpisać w firmowe wymogi.
      • kropkacom Re: Dress code w pracy 17.05.08, 15:59
        > może być nawet z lumpa, ale nalezy sie wpisać w firmowe wymogi

        Jesteś pewna że z lumpa by przeszedł?
        • demarta Re: Dress code w pracy 17.05.08, 16:02
          z porządnego lumpa przeszedł by prędzej niż pojedyncze z h&m-a i
          jemu podobnych. naprawdę lump lumpowi nierówny.
        • hexella Re: Dress code w pracy 17.05.08, 16:02
          Kropkasmile TY chyba dawno w lumpie nie byłaś!
          • kropkacom Re: Dress code w pracy 17.05.08, 16:06
            Może i dawno nie byłam smile Jednak wiem co za cudeńka można wyszperać. Autorka
            wątku pisze jednak że pracownica powinna wydać pół pensji. Niektórzy dobrze
            wiedzą skąd pochodzą rzeczy.
            • hrabina_murzyna Re: Dress code w pracy 17.05.08, 16:13
              Tak,powinna, bo skoro ktoś ma w szafie tylko ciuchy z czasow
              studenckich to musi kupić niezbędne minimum, od majtek zaczynając.
              Wiem, bo jak zaczynałam pracę to pierwszą wypłatę zostawiłam w
              sklepach z ciuchami, butami, bielizną. I może dzięki temu nadal
              pracuję. A prawda jest taka, że ja niestety w lumpku to kupić mogę
              co najwyżej dresy po domu, bo w pracy tak bym się nie pokazała, bo
              cudeńka cudeńkami, ale dobrze skrojone, niegniecące się rzeczy to w
              lupkach rzadkość niestety. No i wybor ograniczony jakby nie było.
              • demarta Re: Dress code w pracy 17.05.08, 16:20
                z tą połową pensji, to przesada lekka. naprawdę nie każdego na to
                stać, a dość głupawym jest fakt, że ciebie było stać, to i innych
                powinno. ja na moje officowe ciuchy wydawałam sukcesywnie ileś tam z
                wypłaty, ale z połowy wypłaty z pewnością bym nie wyskoczyła przy
                jakiejś tam ot, takiej sobie pensji.
                • sanna.i Re: Dress code w pracy 18.05.08, 10:48
                  Ja za pierwsze pensje chodziłam na studia podyplomowe i kurs drugiego języka.
                  Ale jak to mówią... jeden lubi teatr, a drugi szare mydło...
            • demarta Re: Dress code w pracy 17.05.08, 16:14
              znaczy, że jak przyjdzie w donnie karan, tudzież calvinie kleinie,
              które ktoś inny kilka razy miał na sobie i wyrzucił, to i ją z pracy
              wyrzucą, bo, jak stwierdziłaś "dobrze wiedzą skąd pochodzą rzeczy?"

              nie sadzę, żeby dress code obejmował zakaz wkładania do pracy rzeczy
              po kimś, obojętnie czy po siostrze, czy po kimś nieznanym.

              i nigdzie nie doczytałam o przymusie wydania połowy pensji na
              ciuchy.
            • hexella Re: Dress code w pracy 17.05.08, 16:22
              to w moim banku widocznie sie nie znali mimo, ze paradowałam w dwóch
              świetnie skrojonych żakietach "stamtąd"wink
              Chociaż kto wie, moze właśnie w tych zakietach należy upatrywać
              przyczyny, ze nie awansowałam na dyrektora oddziału?wink
    • umasumak Re: Dress code w pracy 17.05.08, 16:14

      Hmmm, powiem tak - mam małą firmę i znacznie mniejsze możliwości
      finasowania pewnych spraw, niż Twój Pan Prezes, ale bycie pracodawcą
      do czegoś zobowiazuje. U mnie jest tak - serwisanci dostają co jakiś
      czas po dwie koszulki polo z logo firmy, spodnie pod kolor i
      faktycznie wymagam od nich, żeby w tym przychodzili do pracy i
      jeździli do klientów. Ale im to ZAPEWNIAM.
      Generalnie uważam, że w przypadku, gdy w firmie nie ma
      potrzeby "mundurowego" stroju, tak jak np jest u mnie, ale specyfika
      pracy wymaga pewnych standardów ubiorowych, pracodawca powinień w
      tym partycypować (nie koniecznie w 100%) i powinno być to niezależne
      od wysokości wynagrodzenia. Wtedy może wymagać.
      • hrabina_murzyna Re: Dress code w pracy 17.05.08, 16:18
        Czyli sugerujesz, że skoro jadę w delegację 600 km i wyjeżdżam o 4
        rano, a po dojechaniu na miejsce idę do fryzjera się uczesać to r-
        nek powinnam dać szefowi tak?
        • guderianka Re: Dress code w pracy 17.05.08, 16:37
          Nie miała racji
          Schludny i właściwy ubiór nie zależy od posiadanych finansów. Nikt
          nie każe twojej podwałdnej nosić ciuchów znanych projektantów mody,
          których cena ma kilka zer. Nikt nie każe kupować garsonek w drogich
          butikach i obuwia w Bacie.Masz prawo wymagać by pracownik wyglądał
          odpowiednio do miejsca w jakim się nie znajduje a nie jakby był na
          urlopie
          • graue_zone Re: Dress code w pracy 17.05.08, 16:39
            Ale ja mam wrażenie, że wg. autorki ubrania powinny mieć nadrukowaną cenę, żeby
            było widać, że się nadają.
            • luxure Re: Dress code w pracy 17.05.08, 16:47
              No to masz złe wrażenie bo autorka wyraźnie powiedziała "połowa wypłaty". Ale z
              czego dziewczyna będzie żyła to już nikogo nie obchodzi. Tfu! W życiu nie
              chciałabym tam pracować.
              • graue_zone Re: Dress code w pracy 17.05.08, 16:50
                No dobra, połowa wypłaty na: kostium+bluzeczka+buty, czyli jednak nie za tanio -
                o to mi chodziło. Może majtki własne ujdą, choć autorka pisała, że bieliznę też
                musiała nową kupować (????).
                • luxure Re: Dress code w pracy 17.05.08, 16:57
                  Autorka wątku napisała: "pierwszą wypłatę zostawiłam w
                  sklepach z ciuchami, butami, bielizną. I może dzięki temu nadal
                  pracuję"
                  Uważasz że to fajna praca?!! Gdzie umowę przedłużają Ci w zależności od tego czy
                  wydasz, czy nie wydasz kasy na kilka nowych kiecek?!
                  Ciekawe co powiedzą autorce wątku za 10-15 czy 20 lat jak sie trochę zestarzeje?
                  Ani chybi: albo 3 wypłaty na face-lifting albo się pożegnamy?
                  Miejsce pracy też trzeba wybierać z rozsądkiem...
                  • graue_zone Re: Dress code w pracy 17.05.08, 16:59
                    Ale gdzie ja napisałam, że uważam, że to fajna praca? Wręcz przeciwnie... Może
                    mnie źle zrozumiałaś. sad
                    • luxure Re: Dress code w pracy 17.05.08, 20:59
                      Nie czepiam się tego co Ty napisałaś, absolutnie. Tak się tylko uzewnętrzniłam,
                      akurat pod Twoim postemsmile
                      Wkurzają mnie tacy ludzie i taka mentalność. Wszystko na pokaz, wszystko
                      powierzchowne, za ile masz ciuchy tyle jesteś warta. Jak Cie widzą tak Cie piszą
                      i nic ponadto.
                  • hrabina_murzyna Re: Dress code w pracy 17.05.08, 21:19
                    luxure napisała:

                    > Autorka wątku napisała: "pierwszą wypłatę zostawiłam w
                    > sklepach z ciuchami, butami, bielizną. I może dzięki temu nadal
                    > pracuję"
                    > Uważasz że to fajna praca?!! Gdzie umowę przedłużają Ci w
                    zależności od tego czy wydasz, czy nie wydasz kasy na kilka nowych
                    kiecek?!

                    A ja wydałam, nie dlatego, że mnie zmuszano tylko dlatego, że inni
                    nie latali jak studenci na juwenalia. A że wypłata była śmieszna,
                    coż...po studiach na wiele nie liczyłam. Zresztą z tamtym pracodawcą
                    już się rozstałam.
            • hrabina_murzyna Re: Dress code w pracy 17.05.08, 21:15
              To masz złe wrażenie.
          • kropkacom Re: Dress code w pracy 17.05.08, 16:39
            Ej, ale hrabina ma wymagania co do ceny. Nie chce tanio.
        • graue_zone Re: Dress code w pracy 17.05.08, 16:38
          > Czyli sugerujesz, że skoro jadę w delegację 600 km i wyjeżdżam o 4
          > rano, a po dojechaniu na miejsce idę do fryzjera się uczesać to r-
          > nek powinnam dać szefowi tak?
          A nie możesz się uczesać w domu, ewentualnie wziąć suszarki i szamponu i zrobić
          tego w hotelu sama? Nie rozumiem takich problemów, również pracowałam, na
          stanowisku, gdzie "było mnie widać" w sensie reprezentacji, ale takich problemów
          i pomysłów nie miałam. Jesteś pewna, że nie przesadzasz i nie jest to przerost
          formy nad treścią?
          • szyszunia11 Re: Dress code w pracy 17.05.08, 17:34
            Teraz wydaje mi się że racji nie ma ani hrabina_murzyna ani jej podwładnasmile
            bo jak juz napisałam wyżej - żeby się ładnie i elegancko ubrać owszem, może jednorazowo wydać trzeba więcej, potem raz na jakiś czas cos dokupywać, ale myśle, ze nawet ten jednorazowy wydatek nie powinien przekroczyć (gdy ktoś oszczędza) jakichś... może 300 zł. W sklepach typu C&A albo H&M można się za te kwotę ubrać i jeszcze dokupić cos na placu, a czemu nie. Mam nadzieję że taka kwota to nie pół pensji w/w pracownicy? Jak najbardziej jestem za "firmowym garniturem" i uważam, ze nalezy w niego zainwestować - poważniej patrzą na Ciebie w pracy. Zawsze tego przstrzegałam (póki zależało mi na tej pracy) - upał nie upał - ja w marynarce, ewentualnie w trakcie pracy ja zdejmowałam, ale zawsze w niej przychodziłam i wychodziłamsmile lubiłam czuć się oficjalnie.
            Ale autorka wątku to przesadza z tą połową pensji (chyba że pracownica zarazbia 600 zł netto...??), z tymi dobrymi markami (daję słowo - któż to ma niby te metki sprawdzać??) a już z każdym postem gorzej - zwłaszcza jak przeczytałam o konieczności fryzjera po podrózy a przed spotkaniem firmowymbig_grinbig_grin
            ale oczywiscie pozdrawiamsmile
        • umasumak :-)) 18.05.08, 18:56
          Jak ja uwielbiam te nadinterpretacje smile. Wczytaj się dokładnie w
          mój post, a wtedy może zrozumiesz, że Twoja odpowiedź na niego jest
          bez sensu smile. Pozdr
    • hexella Re: Dress code w pracy 17.05.08, 16:56
      To ja sie juz troche zgubiłam. Początkowo sadziłam, ze autorka watku
      wymaga stroju adekwatnego do charakteru pracy- eleganckiego,
      schludnego i estetycznego. A teraz sie okazuje, ze musi byc drogi.
      Jesli tak, to juz zaczyna zalatywać snobizmem w czystej postaci. W
      kazdym razie ja, po wielu latach różnego rodzaju prac biurowych
      chyba nie umiałabym spełnić wymogów Hrabinywink
      • kali_pso Re: Dress code w pracy 17.05.08, 17:28
        No właśnie nie wynika jasno, że strój musi byc drogi....

        Autorka watku napisała, że "wydała cała pierwszą wyplatę na ciuchy"-
        to może oznaczać, że dlatego wydała całą, bo była tak śmiesznie
        niska.....może zaczynała od tego samego stanowiska co to dziewczę?winkP
        Poza tym ciuchy z lumpeksu nie dlatego są beee, według autorki, ze
        wydasz na nie kilka razy mniej niż w stacjonarnym sklepie, tylko
        Hrabina w ich jakość, zdaje się, nie wierzy...
        • hrabina_murzyna Re: Dress code w pracy 17.05.08, 21:25
          Kropka, nie wierzę, bo w moim mieście lumpki są tragiczne niestety.
          Poza tym nie mam czasu polować na okazje i dlatego sama mogę kupić
          dresy. Mimo to w nosie mam czy ktoś tam kupuje czy nie, bo to nic
          złego. Ja tylko wyagam pewnego standardu, a czy on będzie od
          Araniego czy z lumka to już nie moj biznes.
          • kropkacom Re: Dress code w pracy 17.05.08, 21:29
            Zdziwiłabyś się co można znaleźć w lumpku smile
    • kol.3 Re: Dress code w pracy 17.05.08, 17:03
      Do pracy z klientem niezbędny jest odpowiedni strój. Nie musi on
      kosztować Bog wie ile, musi być odpowiedni.
      Trudno ocenić całość sprawy bo nie wiadomo o jakie zarobki chodzi.
      Banki natomiast mają w większości przypadków mundurki służbowe,
      które fundują pracownikom.
      • hexella Re: Dress code w pracy 17.05.08, 17:08
        o, paczpani- sie nie spotkałam. W tych bankach, które znam
        odpowiednią odzież trza sobie zorganizować samemu.
      • setia Re: Dress code w pracy 17.05.08, 17:25
        kol.3 napisała:
        > Banki natomiast mają w większości przypadków mundurki służbowe,
        > które fundują pracownikom.

        ja tez nigdy się z tym nie spotkałam a mam kilka bankowych doświadczeń. chociaż,
        przepraszam, w jednym dali mi apaszkę smile
    • mika_p Skoro to była studentka... 17.05.08, 17:11
      ... to jakies elementy stroju galowego powinna posiadać, ostatecznie, nawet jak
      na egzamin przychodziła w sweterku i sandałach z plastiku, to na obronę pracy
      chyba ubrała sie jak cżłowiek*? I na rozmowe o pracę też?
      Zatem część garderoby już ma i dostosowanie sie do panujących w firmie warunków
      nie musi ją od razu ksoztowac połowe pensji.



      * w sensie człowiek dorosły w sytuacjji oficjalnej
      • betty_julcia W szoku jestem 17.05.08, 17:51
        jak czytam wypowiedzi niektorych z Was....dziewczyny, czy Wy
        naprawdę nie słyszałyście nigdy o czymś takim jak etykieta? Są
        zawody, gdzie ma się kontakt z klientem i chcąc, niechcąc trzeba
        wbić się w officowy mundurek, czyli jakieś eleganckie wdzianko.
        Można sobie przyjść w łapciach i w nich wrócić do domu, ale mundurek
        obowiązuje.
        Nie rozumiem dlaczego czepiłyście się tematu pieniędzy i ile ma
        wydać. Jakby to było sedno sprawy. Cz to istotne czy wyda pół
        pierwszej pensji czy moze po 1/4 z dwóch pensji a moze jeszcze
        inaczej. Fakt jest faktem. Powinna troszkę zainwestować w swój
        wizerunek w nowej pracy. Pracodawca ma prawo wymagać schludnego
        wyglądu od pracownika, tym bardziej ze hrabina napisała że jej
        pensja jest adekwatna do kwalifikacji, na taką się zdecydowala i
        powinna respektować pewne warunki.

        Teraz sie dziwicie, ale pewni eteż byście sie dziwiły jakby np
        urzędnik stanu cywilnego udzielał wam ślubu w szortach...

        Umasumak, twoj przyklad jest niertrafiony, ponieważ gdy od
        pracownika wymaga sie by chodził w stroju z logo firmy to należy mu
        taki strój zapewnić, bo to jest strój roboczy tylko do pracy.
        Urzędnicy, nauczyciele w szkolach też obowiązuje strój schludny, nie
        budzący emocji. Mozecie powiedzieć ze wam by nie przeszkadzało jakby
        przyjął was urzędnik w krótkich majtkach, no ale to już inna sprawa,
        są ludzie którym nic nie przeszkadza... Ja do studentów na zajęcie
        nie poszlabym w mini albo w krótkich spodniach. Pomimo niewielkich
        pensji szacunek do studentów zawsze miałam i stralam sie wyglądać
        adekwatnie do roli. Jeżdżąc na konferencje z uczelni, pomimo
        niskiego stypendium tez ni ewyskoczyłabym bez garsonki. Nie trzeba
        mieć szafy zawalonej strojami z najnowszych kolekcji żeby schludnie
        i elegancko wyglądać.
        • qunegunda Re: W szoku jestem 17.05.08, 18:32
          szkoda, ze nie widzialas jak chodza naukowcy w USA big_grinDD
    • setia Re: Dress code w pracy 17.05.08, 17:27
      nie miała racji, a za taki tekst skierowany do przełożonego chyba nie chciałabym
      jej dłużej tam trzymać.
      • moofka Re: Dress code w pracy 18.05.08, 11:37
        setia napisała:

        > nie miała racji, a za taki tekst skierowany do przełożonego chyba nie chciałaby
        > m
        > jej dłużej tam trzymać.

        tak, bo przelozony ma zawsze racje
        i bron boze w dyskusje wchodzic niech nie smie podwladny
        i miejsce swoje w szeregu ma znac i karnym byc
        i podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty
        tak, by swoim pojmowaniem istoty sprawy nie peszył przełożonego
    • limonka_3 Re: Dress code w pracy 17.05.08, 17:39
      Gdyby tę pracę lubiła, gdyby miała widoki na awans/podwyżkę -
      zadbałaby o wizerunek. Może nawet wydałąby na to całą swoją wypłatę
      albo kilka miesięcznych.
      Jest niezadowolona. Prawdopodobnie.

      Albo jest po prostu dobra w tym co robi. Z doświadczenia wiem, że są
      ludzie (różne zawody) którzy nie potrzebują się dobrze ubierać lub/i
      dobrze wysławiać itd. ponieważ są najlepsi w swoim fachu smile I
      osiągną sukces mimo to że nie przestrzegają dress kodu. A inni...
      muszą nadrabiać wyglądem.

      Jeśli firma jest poważna to dress kode powinien być ścisle określony.
      • szyszunia11 polecam 17.05.08, 17:53
        Dodam jeszcze, że ja nie pracowałam wtedy bezpośrednio z klientem, ale w oficjalny (z naciskiem na elegancki, słuzbowy a NIE drogi, wyzdajany, wypicowany) strój zaczęłam dbać ze względu na moich współpracowników, zwłaszca przełożoną (bardzo trudna osoba). Koleżanka z pokoju przychodziła w kolorowych bluzeczkach, krótkich spódniczkach zwiewnych, długich kolorowych kolczykach i popełniała jeszcze inne błędy, o których istnieniu dowiedziałam się dzięki ksiązce, która była dla mnie odkryciem: "Grzeczne dziwczynki nie awansują" autorstwa Lois P. Frankel. Mimo, że niektóre zawarte tam rady nalezy przyjąć z pewnym dystansem by nie zatracić ludzkiej twarzysmile to odkrywczych porad jest multum. Czytałam z zapartym tchem, potem w pracy miałam wielką frajdę świadomie wprowadzając w zycie te sugestiesmile dawało mi to bardzo dużo satysfakcji, zresztą ta wiedza jest przydatna w ogóle w zyciu, nie tylko w pracy w korporacji. Naprawde polecam tę książkę, nie tylko pracownicy Hrabiny ale wam wszystkim.
        pzdr
    • qunegunda Re: Dress code w pracy 17.05.08, 18:25
      >Na to ona mi mowi, iż gdyby zarabiała tyle
      > co ja to mogłaby się wystroić.

      za taki chamski tekst powinna dostać co najmniej nagane

      inna sprawa to ile ona faktycznie zarabia, bo jeśli 1500 to się nie
      dziwię, że nie ma co na siebie włożyć

      poza wszystkim firma, która wymaga by pracownik był jej wizytówką
      powinna płacić wystarczająco aby mógł on ten postulat spełnić.
      fakty, że ty Murzyna wydałaś całą wypłatę na garderobę jest mocno
      tragikomiczny. np. porządne kancelarie dają nowemu zaliczkę na kilka
      garniturów/garsonek, wypłata jest oczywiscie na takim poziomie, że
      zwrot tej kwoty w ratach nie grozi śmiercią głodową.

      jesli chodzi o fryzjera to - tak, powinnaś była przedstawić rachunek
      szefowi.

      ja tu widze nastepujace mozliwosci:
      a) placic netto tyle, zeby pracownica miala sie w co ubrac
      b) wrzucic szmaty w koszty uzykania przychodu, wtedy przez pierwsze
      miesiace praca na umowe o dzielo
      c) nie se kupi 2-3 komplety w ramach rozsadnej kwoty, czyli jakies
      2 tysiaki, przyniesie rachunki i firma jej zwroci
      • marychna31 Re: Dress code w pracy 17.05.08, 19:18
        > za taki chamski tekst powinna dostać co najmniej nagane

        a najlepiej sto batów na gołe dupsko.
        • anulka.p Re: Dress code w pracy 18.05.08, 20:30
          marychna31 napisała:

          > > za taki chamski tekst powinna dostać co najmniej nagane
          >
          > a najlepiej sto batów na gołe dupsko.

          I nahajem po gołych plecach, tudzież chłosta przy publicznym
          pręgierzu.
    • gabrysia_s Re: Dress code w pracy 17.05.08, 18:40
      Moim zdaniem w momencie przyjęcia do pracy warunki powinny być jasno określone.
      Dziewczyna powinna mieć z góry powiedziane jaki wymagany jest strój, jeśli by
      jej to nie odpowiadało, być może nie przyjęłaby tej pracy.
    • lola211 Re: Dress code w pracy 17.05.08, 18:49
      Jej wymowka nie ma dla mnie uzasadnienia.Skoro jej stanowisko
      oznacza kontakt z klientami, swiadczy o wizerunku firmy, dziewczyna
      musie sie dostosowac i wcale nie musi to oznaczac horrendalnych
      wydatkow.
      Dobry, profesjonalny pracownik to rozumie, widac ona takim nie jest.
      • demarta Re: Dress code w pracy 17.05.08, 18:55
        > Dobry, profesjonalny pracownik to rozumie, widac ona takim nie
        jest.

        nasuwa mi się jedna myśl w związku z powyższym: firma oferuje taką
        stawkę, na jaką połakomi się tylko pracownik nieprofesjonalny, bo
        profesjonalny się ceni na rynku pracy. a potem od tego
        nieprofesjonalnego wymaga się, żeby się profesjonalnie ubierał, bo
        się go zwolni... kretyńskie z lekka.
        • lola211 Re: Dress code w pracy 17.05.08, 20:19
          Zeby zostac profesjonalista pelna geba, trzeba od czegos zaczac, w
          tym od nizszego stanowiska i nizszej pensji.I nawet na poczatku
          swojej kariery wiedziec, co mozna, a co nie uchodzi.Jesli komus brak
          takiego wyczucia to swiadczy o nim jak najgorzej i nie ma tu
          znaczenia wysokosc pensji.
          Wiara w to, ze na nizej oplacanych stanowiskach pracuje tylko
          gorszy,niezorientowany sort jest zwodnicza- bywa ze na dobrze
          oplacanych stolkach siedza ignoranci, a nizsze stanowiska piastuja
          ludzie o niebo lepiej znajacy sie na rzeczy.Kwestia
          chocby "plecow"lub ich braku.
          Sama pracuje z mlodymi ludzmi po studiach, przewinelo sie ich juz
          sporo i roznice sa ogromne, choc to ciagle to samo stanowisko i ta
          sama pensja.Albo ktos wie, o co chodzi, albo po prostu nie kuma
          czaczy i nie odróznia pracy od zycia prywatnego.
          • demarta Re: Dress code w pracy 17.05.08, 20:31
            lola211 napisała:

            Jesli komus brak
            > takiego wyczucia to swiadczy o nim jak najgorzej i nie ma tu
            > znaczenia wysokosc pensji.

            wyczucie owszem jest istotne. ale niektórzy muszą go nabyć pracując,
            nie wszystkim przychodzi to po pstryknięciu palcem. dobrze byłoby
            więc przed podjęciem pracy przed "nowego" poinformować czego się od
            niego oczekuje. można to zrobić w sposób miły, trafiający do tego
            kogoś. nie rozumiem dlaczegóż miałoby się oczekiwać od po raz
            pierwszy zatrudnionych wszelakiej wiedzy, wyczuć i szóstych zmysłów.
            wg mnie wina w tym przypadku leży po obu stronach i tyle.
            • lola211 Re: Dress code w pracy 18.05.08, 10:16
              Kwestia wlasciwego ubioru w miejscu pracy nie jest jakas wiedza
              tajemna, zastrzezona dla najlepiej zorientowanych.To oczywista
              sprawa, o ile uzywa sie mózgu.Nikt zdrowomyslacy nie odzieje sie w
              szorty bedac na przyklad pracownikiem obslugujacym klienta.Jesli
              taka oczywistosc trzeba komus tlumaczyc, to znaczy tylko tyle ze ma
              sie do czynienia z głąbem lub osoba ktorej nie zalezy na pracy.

              Jak to sie stalo, ze ona jedna bidulka nie pojmuje, ze ubiera sie
              niestosownie, a inni nie maja takiego problemu?
    • 18_lipcowa1 Re: Dress code w pracy 17.05.08, 21:02
      dziewczyna powinna sie dostosowac, kiedys w Polsce pracowalam w
      podobnej firmie i osoby ktore nie rozumialy co to znaczy dress code
      po prostu mialy nie przedluzane umowy o prace

      teraz w UK pracowalam w biurze i nosilam eleganckie spodnie, swetry,
      marynarki, zakryte buty, a Angielki,,,szkoda slow. Styl hippie to
      nic w porownaniu z tym co nosily do pracy w ktorej obowiazywal dress
      code.
      Ja bym takie osoby wywalala jak nie umieja sie dostosowac po
      zwroceniu kilka razy uwagi.
      • kropkacom Re: Dress code w pracy 18.05.08, 14:34
        > teraz w UK pracowalam w biurze i nosilam eleganckie spodnie,

        To już nie pracujesz? Znowu Burger?
        • 18_lipcowa1 Re: Dress code w pracy 18.05.08, 22:30
          kropkacom napisała:

          > > teraz w UK pracowalam w biurze i nosilam eleganckie spodnie,
          >
          > To już nie pracujesz? Znowu Burger?


          zenujaca jestes.
    • hrabina_murzyna Przeczytałam i 17.05.08, 21:09
      krotko wyjaśniamsmile Mnie to szczerze mowiąc gwizda czy ona ma wydać
      poł czy 1/4 czy 2 wypłaty na ciuchy. Ja wydałam całą, bo miałam tak
      śmieszną, że aż niewiarygodne. Poza tym na studiach nosiłam się
      zupełnie inaczej i większość lat studenckich przechodziłam w
      licealnych ubraniach. Ktoś śmiał się z bielizny- pisałam o sobie,
      jej majtek nie oglądam. Mimo to uważam, że dziewczyna powinna
      stosować się do ogolnych kanonow firmy, tym bardziej, że przychodząc
      do pracy doskonale wiedziała, że tego wymagamy. Zresztą, oczy ma i
      widzi jak się inni ubierają. Moim zdaniem jej pensja jest jak
      najbardziej adekwatna do stanowiska sekretarki. Dziewczyna jest od
      miesiąca w firmie, na okresie probnym, to ją klient wchodząc widzi w
      pierwszej kolejności. Dziwne, że na rozmowę o pracę przyszła
      zadbana, schludna, zrobiła bardzo dobre wrażenie.
      Przemyślałam to sobie i uważam, że albo coś zmieni, albo niestetysad
      Praca to praca i niestety, ale wygląda na to, że dziewcze się z
      choinki urwało.
      • triss_merigold6 Re: Przeczytałam i 17.05.08, 21:48
        Może należałoby jej to otwarcie wyjaśnić? Tak bardzo otwarcie z
        pouczeniem, że nieprzyjęcie sugestii będzie równoznaczne z
        nieprzedłużeniem umowy o pracę. Sekretarkę w firmie dress code
        obowiązuje zdecydowanie bardziej niż np. księgową czy administratora
        baz danych. U mnie dress code jest, nieformalny ale doskonale
        wiadomo w jakim stylu należy się ubierać. Osoba w koszulce i
        bojówkach czy co gorsze w sandałach miałaby natychmiast zwróconą
        uwagę.
      • vibe-b Re: Przeczytałam i 18.05.08, 10:16
        > Przemyślałam to sobie i uważam, że albo coś zmieni, albo niestety:
        (
        > Praca to praca i niestety, ale wygląda na to, że dziewcze się z
        > choinki urwało.


        A, ze tak zapytam, jak wykonuje swoje obowiazki? Bo wiesz, ubranie
        to jedno, ale bywaja takie sekretarki, odpowiednio ubrane,ale nawet
        rozmowy nie umiejace przelaczyc albo faksu wyslac. Jesli dziewczyna
        jest sprytna, bystra, to moze warto w nia zainwestowac? Jesli
        pracuje od miesiaca to dostala dopiero jedna wyplate i to- jak sadze
        z doswiadczenia- niewielka (raz ze na okresie probnym, dwa ze swiezo
        po studiach- takim sie placi marne grosze, prawda ?PPPP).
        Oczywiscie, ze w pracy oboawiazuje etykieta, ale ten kto dokonywal
        rekrutacji powinien byc swiadom, ze ludzie swiezo po studiach maja
        wiele brakow w tymze zakresie (tj. etykiety) ; no ale nie trezba im
        duzo placic, to ten plus tongue_out

        No i nie moge sie powstrzymac- hrabina- w jakiej Ty firmie
        pracujesz, ze przed spotkaniem sluzbowym idziesz na czesanie do
        fryzjera? To mi zalatuje przerostem formy nad trescia.
    • kalendarzowa_wiosna Re: Dress code w pracy 17.05.08, 21:31
      Umowa o pracę o to układ 2 stron. Pracodawca przedstawia swoje
      warunki - m.in. wymagania dot. stroju (mogą być nawet na pismie) i
      wynagrodzenie jakie wypłaca za spełnienie wymagań.
      Panience nikt pistoletu do głowy nie przystawiał przy podpisywaniu
      umowy, nikt też teraz siłą w pracy jej nie trzyma. Albo się
      dostosuje do wymagań pracodawcy, albo niech sobie szuka nowej pracy
      z lepszymi zarobkami.
    • astra-r Re: Dress code w pracy 17.05.08, 21:53
      hrabina_murzyna napisała:
      >Na to ona mi mowi, iż gdyby zarabiała tyle
      > co ja to mogłaby się wystroić.
      Nie obraź się Autorko, ale wina leży po Twojej stronie. Nie nadajesz się chyba na szefową wink, skoro pozwalasz sobie na takie teksty w sprawie oczywistej. Skoro podjęła pracę taką a nie inną to musi się dostosować do wymagań. Koniec i kropka. Jeżeli nie chce to nich sprzedaje pietruszkę, albo pamiątki gdzieś na ulicy.
      Brak kasy nie ma tu nic do rzeczy.
      Jest takie powiedzenie "..ile ja muszę stracić, żeby móc zarobić ?"
      Moje początki też nie były łatwe, zaczynałam od pożyczki żeby móc zarabiać.
      Poza tym nie mogłabym z taką osobą pracować. Już na samym początku pyszczy.
      Zacznij szukać nowej osoby a pannie podziękuj.
      • hrabina_murzyna Re: Dress code w pracy 17.05.08, 22:10
        Astra przesadzasz. Jej odpowiedź akurat mnie nie zbulwersowała. Ja
        akurat preferuję bardziej otwarty i koleżeński układ wspołpracy
        między mną a moimi pracownikami, bo lepiej się sprawdza niż formalne
        kontakty. Takich ludzi sobie dobieram i wszystko gra. Rozmawiałam
        szczerze i otwarcie zapytałam dlaczego ubiera się tak a nie inaczej.
        Odpowiedziała, że nie ma nic eleganckiego, więc zaproponowałam: "X
        dostałaś wypłatę, skocz na zakupy, kup sobie coś. Na to ona, iż nie
        zarabia tyle co ja, a całą kasę odkłada na mieszkanie. Całość
        skwitowałam "tu i tu były promocje, tam jest niedrogo". Ot, taka
        sobie gadka.
        • kol.3 Re: Dress code w pracy 18.05.08, 07:52
          Sekretarka w pracy powinna mieć tak skalkulowaną pensję aby mogla
          się lepiej ubrać. W niektórych moich pracach sekretarki były
          poumieszczane po działach aby można im było więcej zapłacić. Może
          być sytuacja, że zakład płaci grosze a wymagania co do stroju ma
          niebotyczne.
          Co oczywiście nie usprawiedliwia bojówek i tiszertów.
    • mbwj88 Re: Dress code w pracy 17.05.08, 22:19
      nie miała racji, to nie jest kwestia pieniedzy tylko stylu,
      za cenę bojówek można kupić zwykłe spodnie z materiału i zwykłą
      bluzkęnie wspomnę już że ja kupuję spodnie/buty w sklepach, a resztę
      w szmateksach
      jak się chce
    • drie Re: Dress code w pracy 18.05.08, 11:21
      Nie ma racji, jesli ubiegajac sie o to stanowisko byla poinformowana o
      dress code. Przyjela wszystkie obowiazki wlacznie z wysokoscia pensji
      i wymogami stroju. Testy typu: gdybym to ja tyle zarabiala sa
      dziecinne.
    • nutka07 Sekretarka 18.05.08, 13:02
      w powaznej firmie to nie kobieta z recepcji w klubie sportowym czy solarium,
      gdzie do stroju nie ma raczej wiekszych wymagan (zapewne bojowki, koszulka i
      klapki byly by ok). Nie wyobrazam sobie takiego stroju w biurze i to na dzien
      dobry. No chyba, ze firma ma klientow rownie 'wyluzowanych' wink ale mniejsza z tym.

      Ja zaczynajac prace (najpierw 4 miesiace stazu) dostalam 720zl przed odejsciem
      (2lata temu) dostawalam ok 1300zl. Nie ma to jak przedsiebiorstwo panstwowe wink Z
      tego min. polowa pensji szla mi na oplaty. I nie chodzilam w bojowkach,
      koszulkach klapkach(!) do pracy. Gdzie szefowie byli w garniturach, inni
      dyrektorzy, klienci. Z czasem skompletowalam wszystko. Wystraczy chciec!
      Ja na poczatku odwiedzalam Orsey itp. Mozna kupic jakies spodnie, jakies bluzki
      koszulowe, ze dwie marynarki cos na pewno da sie wymyslic. Jest Taranko tam
      napewno by sobie cos znalazla.

      Smiem twierdzic, ze na rozmowe o prace swiadomie nie zalozyla bojowek itp.
      Chciala zrobic dobre wrazenie? Teraz juz nie musi?
      • qunegunda Re: Sekretarka 18.05.08, 14:58
        Taranko to jest raczej średnia półka - bluzka, spódnica kosztują tam
        w graniciach 200-300 zł. Czy wg ciebie, ktogos kto zarabia 1300 stac
        na takie ciuchy? wg mnie absolutnie nie.
        2 komplety bluzka + spudnica/spodnie (bez marynarki!) to wydatek
        1000 zl, do tego para butów i po wypłacie.

        Powiedzmy to wprost - zarobki w Polsce są gó..ane, a szmaty droższe
        niż w Europie. W wawie są chociaż wyprzedaze i fajne outlety i tak
        jest drożej, niż z Londynie, czy Wiedniu. W małych miastach to już
        tragedia. Z moich obserwacji wynika, że tam gdzie zarobli generalnie
        są gó..ane ludzie chodzą jakbądź, bo przynać należy że wymięta
        lniana garsonka z Tesco wygląda tak samo choojowo jak bojówki.
        Biurwy w urzędach jak wyglądają każdy widzi i nikt nie ma pretensji,
        no bo co mozna za 2000 każdy wie.

        Wszystkie, które tu sie chwalą jak to one świetnie rozwiązały
        problem niskiego wynagrodzenia i eleganckich ciuchów powinny raczej
        zdobyc sie na szczerosc wobec siebie i przyznać, że zostały
        wykorzystane. W międzynarodowych firmach odchodzi sie powoli od
        tego debilnego dress code i kiedy nie ma spotkania z klientem mozna
        chodzic na sporowo, sekretarki to oczywiscie nie dotyczy, ale ona
        zarabia wystarczajaco zeby kupic sobie kilka kostiumow i porzadnych
        butow do pracy.
        Gowniana firma ma gowniana wizytowke i tyle.
        • vibe-b Re: Sekretarka 18.05.08, 15:12
          qunegunda napisała:
          W międzynarodowych firmach odchodzi sie powoli od
          > tego debilnego dress code i kiedy nie ma spotkania z klientem
          mozna
          > chodzic na sporowo,


          smile
          W PL pracodawcy przykladaja wieksza uwage do stroju niz do
          kompetencji. Kolezanka, ktora prawie cale dorosle zycie spedzila na
          tzw. "zachodzie" smile i do polskich realiow nieprzyzwyczajona po
          kazdej wizycie w PL klnie na czym swiat stoi "k...a siedzi laska
          przy okienku (w banku, na poczcie, gdziekolwiek) odpicowana jak na
          wybory miss a k...a na proste pytanie nie umie odpowiedziec"

          I skad sie to bierze? Ano, z takich postaw jak hrabiny. Tyle sie
          rozpisuje na temat stroju, a ani slowkiem nie pisze na temat
          kompetencji rzeczonej sekretarki.
          tongue_out
          • zielona_dziewczyna Re: Sekretarka 18.05.08, 15:17
            jakos na zachodzie w bankach czy w firmach zawsze spotykalam ludzi
            porzadnie ubranych...tyle,ze po pracy wiekszy luz niz w Polsce
            • vibe-b Re: Sekretarka 18.05.08, 15:21
              zielona_dziewczyna napisała:

              > jakos na zachodzie w bankach czy w firmach zawsze spotykalam ludzi
              > porzadnie ubranych


              w moje firmie w garniturze chodzi tylko szef i przedstawiciele
              handlowi. Cala reszta- marketingowcy, obsluga klienta i ksiegowosc
              chodzi jak chce.
          • hrabina_murzyna Re: Sekretarka 18.05.08, 15:51
            vibe-b napisała:

            >"k...a siedzi laska przy okienku (w banku, na poczcie,
            gdziekolwiek) odpicowana jak na wybory miss a k...a na proste
            pytanie nie umie odpowiedziec"

            A gdzie na poczcie takie odpicowane siedzą co?

            > I skad sie to bierze? Ano, z takich postaw jak hrabiny. Tyle sie
            > rozpisuje na temat stroju, a ani slowkiem nie pisze na temat
            > kompetencji rzeczonej sekretarki.

            Bo kompetencje tu akurat nic do rzeczy nie mają. I przestań pitolić
            głupoty, bo nie żyjemy na zachodzie a w Polsce.
            • vibe-b Re: Sekretarka 18.05.08, 15:55
              hrabina_murzyna napisała:


              >
              > Bo kompetencje tu akurat nic do rzeczy nie mają.

              Daczego nie? Jakbym miala rewelacyjnego pracownika tylko nie
              majacego pojecia o etykiecie (bo swiezo po studiach) to by mi go zal
              bylo kopnac w dupe tylko dlatego zenie umie sie ubrac ; raczej bym
              zainwestowala w niego.
              Jeszcze raz wylazi to o czym pisalam - wazne opakowanie, niewazne ze
              matol.



              I przestań pitolić
              > głupoty, bo nie żyjemy na zachodzie a w Polsce.

              no i? moze warto brac przyklad z lepszych.

              • hrabina_murzyna Re: Sekretarka 18.05.08, 16:04
                vibe-b napisała:

                > hrabina_murzyna napisała:
                > > Bo kompetencje tu akurat nic do rzeczy nie mają.
                >
                > Daczego nie? Jakbym miala rewelacyjnego pracownika tylko nie
                > majacego pojecia o etykiecie (bo swiezo po studiach) to by mi go
                zal bylo kopnac w dupe tylko dlatego zenie umie sie ubrac ;

                Tak, a dlaczego to student ma mieć taryfę ulgową w tym względzie? A
                co on ślepy jest, głuchy? Skoro mowię, iż wypadałoby ubrać się
                inaczej to inteligentny student powinien zrozumieć. A skoro nie
                rozumie to jak on studia skończył i gdzie jego kompetencje. A taryfa
                ulgowa już była dla panny, pierwszy miesiąc nic nie mowiliśmy, ale
                teraz mając kasę na koncie można kupić parę ciuchow.

                raczej bym
                > zainwestowala w niego.
                > Jeszcze raz wylazi to o czym pisalam - wazne opakowanie, niewazne
                ze matol.

                Rozuiem, że mam wysłać szefa do sklepu po bluzki dla panny? Nie bądź
                śmieszna. Matoł i w opakowaniu będzie matołem, a kompetentna osoba
                zrozumie, że jakieś wymagania są. Na bazarze nie handluje, a skoro
                tego nie wie to znaczy, że matoł.

                > I przestań pitolić
                > > głupoty, bo nie żyjemy na zachodzie a w Polsce.
                >
                > no i? moze warto brac przyklad z lepszych.

                Akurat zachod jakiś lepszy mi się nie wydaje i czerpać z niego nie
                zamierzam. Skończyły się czasy, w ktorych to zachod kojarzył się z
                istny eldorado.
                >
                • qunegunda Re: Sekretarka 18.05.08, 16:11
                  Po twoich postach Murzyna widać jedno: macie pracownika na jakiego
                  zasługujecie tongue_out
                • vibe-b Re: Sekretarka 18.05.08, 16:20
                  hrabina_murzyna napisała:

                  > vibe-b napisała:
                  >
                  > > hrabina_murzyna napisała:
                  > > > Bo kompetencje tu akurat nic do rzeczy nie mają.
                  > >
                  > > Daczego nie? Jakbym miala rewelacyjnego pracownika tylko nie
                  > > majacego pojecia o etykiecie (bo swiezo po studiach) to by mi go
                  > zal bylo kopnac w dupe tylko dlatego zenie umie sie ubrac ;
                  >
                  > Tak, a dlaczego to student ma mieć taryfę ulgową w tym względzie?
                  A
                  > co on ślepy jest, głuchy? Skoro mowię, iż wypadałoby ubrać się
                  > inaczej to inteligentny student powinien zrozumieć. A skoro nie
                  > rozumie to jak on studia skończył i gdzie jego kompetencje.

                  Ty bylas/jestes odpowiedzialna za rekrutacje? Jak to mozliwe ze nie
                  zdajesz sobie sprawy ze przestawienie sie z trybu studenckiego na
                  pracowniczy troche trwa (zwlaszcza jesli ktos w czasie studiow nie
                  pracowal) ? U jednych sie przejawia w formie "wyzej sram niz dupe
                  mam" czyli megalomanskie wyobrazenie o sobie i swoich studiach, u
                  innych wlasnie jak u tej dziewczyny (jak przypuszczam) czyli "wydaje
                  mi sie ze tak jest dobrze". Z tych powodow gros pracodawcow nigdy
                  przenidgy nie zatrudniloby kogos "swiezo po studiach", no a jak sie
                  zatrudnia (bo taki tanszy jest tongue_outP) to trzeba sobie zdawac sprawe z
                  pewnych mentalnych ograniczen.

                  >
                  > Rozuiem, że mam wysłać szefa do sklepu po bluzki dla panny? Nie
                  bądź
                  > śmieszna.

                  A moze odpusc sobie "nie badz smieszna" czy "pitolisz glupoty" bo
                  trace szacunek do Ciebie i zaczynam powatpiewac w Twoje umiejetnosci
                  szefowania, co? Nie musisz wysylac szefa po bluzki, ale skoro panna
                  zaslania sie problemami finansowymi to taki jednorazowy zastrzyk
                  finansowy moglby byc rozwiazaniem. Skoro firma taaaaka porzadna to
                  paru stowek by chyba nie odczula?



                  > Akurat zachod jakiś lepszy mi się nie wydaje i czerpać z niego nie
                  > zamierzam. Skończyły się czasy, w ktorych to zachod kojarzył się z
                  > istny eldorado.


                  Boszszz...
                  a Tobie w glowie tylko kasa..innych kategorii nie masz?
                  Nie mowilam o zachodzie w znaczeniu eldorado tylko o przyjrzeniu sie
                  paru technicznym faktom (jak na przyklad fakt, iz pracodawcy
                  zwracaja uwage PRZEDE wszystkim na kompetencje. Przede wszystkim.
                  Dopiero potem jest cala reszta.
                  • hrabina_murzyna Re: Sekretarka 18.05.08, 16:28
                    vibe-b napisała:

                    Nie musisz wysylac szefa po bluzki, ale skoro panna
                    > zaslania sie problemami finansowymi to taki jednorazowy zastrzyk
                    > finansowy moglby byc rozwiazaniem. Skoro firma taaaaka porzadna to
                    > paru stowek by chyba nie odczula?

                    Dostała wypłatę, poza tym odnoszę wrażenie, że nawet parę stowek nie
                    rozwiąże problemu, bo najprawdopodobniej trafią do skarpety i nie
                    zostaną wydane. Niektorzy ludzie już tak mają, że chcieliby dużo bez
                    zainwestowania.

                    > Boszszz...
                    > a Tobie w glowie tylko kasa..innych kategorii nie masz?
                    > Nie mowilam o zachodzie w znaczeniu eldorado tylko o przyjrzeniu
                    sie
                    > paru technicznym faktom (jak na przyklad fakt, iz pracodawcy
                    > zwracaja uwage PRZEDE wszystkim na kompetencje. Przede wszystkim.
                    > Dopiero potem jest cala reszta.

                    Gdybym nie zwracała uwagi na kompetencje tylko na opakowanie to
                    dziewczyna już dawno by u nas nie pracowała. Ja delikatnie staram
                    się rozwiązać ten problem, ale to wymaga dobrej woli dwoch stron.
                    • kropkacom Re: Sekretarka 18.05.08, 16:39
                      > Dostała wypłatę, poza tym odnoszę wrażenie, że nawet parę stowek nie
                      > rozwiąże problemu, bo najprawdopodobniej trafią do skarpety i nie
                      > zostaną wydane. Niektorzy ludzie już tak mają, że chcieliby dużo bez
                      > zainwestowania.

                      Co jest złego w oszczędzaniu na własne mieszkanie? W ciągu całego życia człowiek
                      ma różne priorytety i właściwie nic nam do tego. Cały czas mam wrażenie że
                      przesadzasz z tym jej niechlujstwem ubraniowym. No ale jak jest naprawdę wiesz
                      tylko Ty smile
                      • triss_merigold6 Re: Sekretarka 18.05.08, 16:54
                        Nie ma nic złego w oszczędzaniu na własne mieszkanie ale pracodawcy
                        nie interesuje czy pracownik oszczędza na mieszkanie/samochód/podróz
                        czy zwyczajnie nie rozumie jakie są wymogi na danym stanowisku.
                        Jesli sekretarka jest "wizytówką" firmy to ma byc ubrana zgodnie z
                        wymogami: bardziej swobodnie albo w garniturek.
                        Sorry, mnie nikt nie pytał czy mam kasę na garsonki i czółenka a
                        panow czy mają kilka garniturow i koszul na zmianę, jest wymóg
                        takiego stroju i już.
                      • hrabina_murzyna Re: Sekretarka 18.05.08, 17:15
                        Nie zgodzę się z Tobą Kropka. Każdy ma prawo oszczędzać na co chce
                        albo nie oszczędzać. Ale skoro ktoś decyduje się na taką a nie inną
                        pracę i firmę to jest jego świadomy wybor. U nas obowiązują pewne
                        normy i z całą pewnością nie są one wygorowane. Moj szef chadza w
                        baardzo dobrych garniturach, ja przeważnie ubieram się w
                        sieciowkach, dziś zakupiłam 2 spodnice na bazarze i nawet nie
                        probuję mu dorownać, bo oszczędzam na wakacje, ale pewne normy
                        staram się zachować. Ona może ubrania nawet pożyczać, ale to już nie
                        nasz biznes. Mamy wyglądać w miarę elegancko i już. A jak ktoś tego
                        nie akceptuje to może poszukać innej pracy, gdzie styl baardzo
                        sportowy będzie akceptowany.
                        • qunegunda Re: Sekretarka 18.05.08, 17:37
                          Masz interesujące pojęcie elegancji, zważywszy na te kiecki z
                          bazaru big_grinDD

                          Podobnie jak styl zarządzania personelem tongue_out

                          Skoro na rozmowie kwalifikacyjnej nie przekazałaś jasno i wyraźnie
                          kandydatce na czym ma polegać jej praca, a do tego też należą wymogi
                          odnośnie stroju to SAMA JESTEŚ SOBIE WINNA, a w konsekwencji
                          powinnaś osobiście iść z nią na zakupy i zapłacić za nie.
                          Jako przełożona wykazałaś się nieudolnością i szukasz poklasku w
                          necie - żenada.
                          Zwolnij te panne, a następnej od razu powiedz co i jak, frajerów nie
                          brakuje to moze sie jakaś znajdzie. No i po co ci sekretarka po
                          studiach? przeciez na to stanowisko wystarczy matura.
                          • hrabina_murzyna Re: Sekretarka 18.05.08, 17:57
                            Qunegunda mam nadzieję, że kreujesz swoj wizerunek na potrzeby
                            forum, bo jeśli rzeczywiście taka beznadziejna jesteś w realu to nie
                            chiałabym cię spotkać.
                            Oczywiście jako jasnowidz byłaś na rozmowie kwalifikacyjnej i wiesz
                            jak było nie. Ceni się twoje zdolności, nie powiem. A za uznanie w
                            kwestii mojego ubioru dziękuję, niezmiernie mi miło. Rzeczywiście
                            fajnie mieć interesujące poczucie elegancji, zwłaszcza, że większość
                            polskiej populacji ubiera się tylko u Diora i Pradysmile
                            • qunegunda Re: Sekretarka 18.05.08, 18:08
                              >bo jeśli rzeczywiście taka beznadziejna jesteś

                              kochana w twoich ustach to bardzo wyszukany komplement big_grinDDD

                              większość polskiej populacji ubiera sie tak jak ich stac z ich
                              pensji, np. twoja sekretarka <LOL>

                              Prady i Diora nie komentuje

                              dzieki Murzyna za ten uroczy wątek, dawno sie tak nie ubawiłam <LOL>
                              i życze dlaszych sukcesów na kierowniczym stanowisku tongue_out
                            • qunegunda i 18.05.08, 18:12
                              radze weź sobie do serca sugestie o zatrudnieniu dziewki bez
                              studiów - takiej można płacić JESZCZE MNIEJ, a ciuchy do roboty
                              przecież może porzyczać


                              • zielona_dziewczyna Re: i 18.05.08, 18:36
                                gunegunda...jezeli uwazasz,ze elegancko znaczy drogo to pozostawie o
                                bez komentarza....mozna sie ubierac niechlujnie majac wysoka pensje
                                oraz elegancko i skromnie przy minimalnych zarobkach...
                                no coz,jest sporo osob o niskim poczuciu estetyki
                                • qunegunda Re: i 18.05.08, 19:03
                                  zielona_dziewczyna napisała:
                                  elegancko i skromnie przy minimalnych zarobkach...

                                  słonko, przy MINIMALNYCH zarobkach to można najwyżej nosić
                                  ubrania "z darów" z PCK big_grin
                                  • zielona_dziewczyna Re: i 18.05.08, 21:42
                                    mozesz tez kupic bardzo drogie ubrania i nadal wygladac jak
                                    lump...cena nie zawsze idzie w parze ze schludnoscia
                          • kali_pso Re: Sekretarka 18.05.08, 17:59
                            Skoro na rozmowie kwalifikacyjnej nie przekazałaś jasno i wyraźnie
                            kandydatce na czym ma polegać jej praca, a do tego też należą wymogi
                            odnośnie stroju to SAMA JESTEŚ SOBIE WINNA

                            Chyba trochę przesadzaszwink
                            Dziewczyna starała się o posadę sekretarki..jakim omnibusem trzeba
                            być, aby dojśc do wniosku, że sekretarce w porozciąganym swetrze,
                            chodzić jest trochę nie teges? Nie umniejszajmy inteligencji tej
                            damywinkP
                            Wersja, że oszczędza i jej nie stać- do mnie przemawia.
                            Wersja, że to wina Hrabiny, bo jasno i wyraźnie nie wyartykułowała
                            pannie po studiach, jak pieciolatce, że sprany podkoszulek na
                            widocznym stanowisku to ny, ny- już nie tak bardzowink
        • nutka07 Re: Sekretarka 18.05.08, 15:43
          Nie pisalam tylko o Taranko. Orsey tez byl. H&M, C&A, Reserved, Camey (nie
          pamietam dokladnie pisowni, przepraszam) w tych sklepach mozna cos znalezc. Nie
          pisze o super kostiumach, zebysmy sie zrozumialy. Co do Taranko nie bede sie
          spierac bo 2 lata mnie tam nie bylo (cena marynarki wtedy ok 230-240zl,
          spodniaca, spodnie 100-120).
          Chodzi mi o MINIMUM a bojowki i klapki do tego nie naleza. Spodnie, bluzka
          koszulowa, pantofle tyle chyba wystarczy. Nie trzeba majatku, naprawde.

          I jeszcze raz pytam, na rozmowe potrafila sie ubrac??? Dlaczego nie zalozyla
          klapek? Nie rozumiem.


          qunegunda napisała:

          > Wszystkie, które tu sie chwalą jak to one świetnie rozwiązały
          > problem niskiego wynagrodzenia i eleganckich ciuchów powinny raczej
          > zdobyc sie na szczerosc wobec siebie i przyznać, że zostały
          > wykorzystane.

          Nigdy nie czulam sie wykorzystana z racji tego, ze kupilam sobie ubrania do
          pracy. Takie podejscie jest mi zupelnie obce. Kupowalam to na co mnie bylo stac.
          Przeceny tez sa i mozna cos znalezc.
          Moze pojechac na bazar typu 'Stadion'. Nie wszystko wyglada tam tandetnie.

          Mieszkam obecnie w Niemczech i tutejsze outlety i sklepy mnie nie powalaja w
          zaden sposob. A w outletach to ja nie potrafie nic znalezc, moze nie trafilam
          jeszcze na 'swoj' wink

          Pozdrawiam!
    • zielona_dziewczyna Re: Dress code w pracy 18.05.08, 15:13
      Tak was czytam i duzo z was twierdzi,ze nie ma znaczenia jak sie
      ubiera tak dziewczyna w pracy...uwazam,ze powinna jakos schludnie
      wygladac...ciekawe jak byscie patrzyly widzac nauczyciela w pracy w
      wytartych bojowkach,spranym podkoszulku itp albo lekarza w szpitalu
      biegajacego w krotkich spoddenkach,bo przeciez jest cieplo...mozna
      kupic spodnie z dzianiny w klasycznym stylu,bluzke i nie trzeba
      wydawac majatku,no ale jak ktos jest fleja to nia pozostanie i
      najlepiej wtedy szukac winnych wkolo siebie,zeby sie wytlumaczyc z
      niedbalstwa
      • vibe-b Re: Dress code w pracy 18.05.08, 15:16
        zielona_dziewczyna napisała:

        albo lekarza w szpitalu
        > biegajacego w krotkich spoddenkach,bo


        no tak, skrajne przyklady to juz tradycja na forum, jakby nie bylo.
    • gagunia Re: Dress code w pracy 18.05.08, 15:25
      Bojowki z bazaru kosztuja tyle co klasyczne spodnie z bazaru, wiec pracownica
      niech nie pitoli o zarobkach.
      Mam podwładna, ktora zarabia malo i jeszcze ma komornika, a jednak nie
      przychodzi w tramjpkach i dresie. Jesli jest potrzeba (zatrudniamy, szkolimy
      itp) to przychodzi w dyzurnym zakiecie.
      • qunegunda Re: Dress code w pracy 18.05.08, 15:37
        gagunia napisała:

        > Bojowki z bazaru kosztuja tyle co klasyczne spodnie z bazaru, wiec
        pracownica
        > niech nie pitoli o zarobkach.
        > Mam podwładna, ktora zarabia malo

        gratuluje
    • ewcia1976 Re: Dress code w pracy 18.05.08, 17:25
      Wcale nie musi kupować drogo, także na targu kupi kilka "pracowych" bluzek. W
      poprzedniej pracy wymagano białych, koszulowych bluzek - miałam z firmowych
      sklepów oraz z targu (które okazały sie lepsze jakościowo !!!!). A szare gładkie
      spodnie kupiłam w szmateksie za 10 zł smile.
      • qunegunda Re: Dress code w pracy 18.05.08, 17:39
        A szare gładki
        > e
        > spodnie kupiłam w szmateksie za 10 zł smile.

        Polak potrafi tongue_out
        • mysiam Re: Dress code w pracy 18.05.08, 21:48
          ehhhh.
          emocje biorą górę wink
          zgadam się ,ze osoba ,o ktorej autorka wątku pisze ,powinna zadbać o
          swój wizerunek.I naprawdę nie sądzę ,ze wymaga to bóg wie jakich
          wydatków.Klasyczne spodnie i jakaś koszula ,żakiet ,to elementy
          garderoby ,ktore można skompletować za calkiem niewielkie
          pieniądze.Mam podobny przyklad w mojej firmie : dziewczyna ,ktora
          jest pierwszą osoba w biurze ,z którą klient ma kontakt ,nosi się
          zupełnie nieadekwatnie do sytuacji.....i nie sądzę ,zby to był brak
          kasy-bo ma na sobie rzeczy sportowe z sieciówek ,ktore tez mało nie
          kosztują ....a wystarczyloby zamiast kolejnego topu i bojówek
          zainwestować w spodnie i koszulę ...Ja też na codzień preferuję styl
          sportowy ,lużny ,a mimo wszystko do pracy zakładam spodnium,kostium
          badz cokolwiek innego ,adekwatnego do sytuacji.
    • weronikarb Re: Dress code w pracy 20.05.08, 11:29
      Przeczytałam prawie wszystkie wypowiedzi i teraz wogóle sie nie
      dziwie dlaczego młodzież na Olimpiady centralne przychodzi także w
      krótki spodenkach, koszulach rodem z hawajów itp. stroju.

      Dobierania stroju do okoliczności wynosi sie z domu.
      Mnie mama uczyła że na rozpoczecie szkoły idziemy elegancko, do
      szkoły skromnnie i bez przesady, na dyskoteke jak chce, na podworko
      w powyciaganych dresach - to sie także przedklada na ubieranie sie
      stosownie w zyciu doroslym np.
      na pogrzeb nie pojde na jaskrawo
      na spotkanie grillowe nie pojde w garsonce
      na spotkanie biznesowe w szortach
      itd, itd.

      Acha pracuje jako sekretarka - wyplata najnizsza krajowa
      I NIGDY szef mi nie mowil jak mam sie ubierac.
      Acha i ubrania nie sa jakies firmowe, ale skromne - tj wystarczajace
    • mama_kotula Re: Dress code w pracy 20.05.08, 15:47
      Fakty są takie:

      - dorosły normalny człowiek, nawet jeśli jest studentem/licealistą, wie, jak się
      ubrać odpowiednio do okazji (okazji tj. do pracy, na egzamin, do teatru - tu też
      zależy od przedstawienia i rodzaju teatru, co innego klasyka, co innego
      awangarda, itd).

      - ubranie odpowiednie do okazji nie musi koniecznie kosztować pół pensji

      Owszem, obserwuje się tendencję w kierunku mniejszej uniformizacji, niemniej
      jednak bojówki i piankowe sandały w tę tendencję mi się już nie wpisują, nawet
      jakby pani była wybitnym pracownikiem. A nie jest. Ubiór baardzo nieformalny -
      ujmując to żartem - przysługuje szalonym naukowcom i specjalistom z gatunku
      "klapki mam na oczach i nie widzę nic poza moją specjalnością, jestem w tym
      najlepszy". Oraz tzw. geekom tongue_outtongue_outtongue_outtongue_out

      Na n-k ostatnio natknęłam się na zdjęcie koleżanki ze studiów podpisane "tuż
      przed moją obroną". Na zdjęciu koleżanka ma bojówki i top odsłaniający brzuch. I
      japonki tongue_out
      • aguskin Re: Dress code w pracy 20.05.08, 18:42
        my mamy taki problem z szefowa,
        wszyscy doceniali co reprezentuje sobą, a nie na sobie
        i terez jak juz całkiem wysoko awansowała, i całkiem dużo zarabia,
        nic sie nie zmieniło, brudasa, flejtucha nie zmieni, ani stanowisko,
        ani kasa,
        wstyd, za nią, śmierdzi, plamy i choojowo nawet w firmowych
        garsonkach, z plamą jakby tir z owocami na niej zaparkował,
        oj szok i tak źle i tak nie dobrze,
        już wole lekarza w szortach czy z ptakiem na wierzchu, ale czystego
        niz odstrojonego brudasa, z czosnkowym oddechem, bo zdrowosmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka