Dodaj do ulubionych

koszty utrzymania inaczej

28.05.08, 10:23
Do tego wpisu natchnął mnie wątek na starszym dziecku. Skrótowo
rzecz ujmując i nie wchodząc w detale 4-osobowa rodzina z dziećmi w
wieku szkolnym, mająca własne mieszkanie, nie obciążona kosztami
kredytów, oszczędnie, bo oszczędnie, bez szaleństw, ale może za 4
tys. mies. w dużym mieście funkcjonować.

No i tu moje pytanie, jak sobie radzą rodziny "łapiące" się na
zasiłki (granica coś chyba 500 z hakiem)? Czy żyją na skraju
ubóstwa odmawiając sobie wszystkiego? Jest to krótki okres
przejściowy, bo na dłuzszą metę się nie da? Mieszkają kątem u
rodziny korzystając z pomocy rodziców? I właściwie, czy to nie
fikcja, bo ile osób takie zasiłki pobiera? No bo skoro mając 1000
zł/os też trzeba liczyć każdy grosz i zapomnieć o szaleństwie, to
jak wiąże się koniec z końcem mając mniej niz połowę tego?

Zbliża sie okres wakacji i tu znowu kłania się stały temat rozmowy
ze znajomą na temat wspólnych wakacji. Ich jedynie stać na
tydzień "pod gruszą" (czyt. tania kwatera plus własne jedzenie).
Mają 600-700 zł na os mies.,ponoszą przeciętne koszty stałe i
oszczedzają na wszystkim. Przy takim dochodzie nie łapią się na
żadną pomoc socjalną i właściwie , mimo wszystko, nie narzekają tak
bardzo do czasu ... kolejnych wakacji. Najzwyczajniej nie stać ich
na wysłanie dzieci na obóz, czy na normalne wczasy. Nie są w stanie
odłożyć takiej kwoty, na żadne wsparcie (dofinansowanie) nie mogą
liczyć.

Drogie e-mamy czy dużo jest Was w podobnej sytuacji? Ile z Was
zmuszone jest do korzystania z pomocy społecznej (dopłaty do
kosztów utrzymania mieszkań)? Macie poczucie winy, w stosunku do
dzieci, że nie zapewniacie im minimum Środków na przyzwoitą
egzytencję? Co sądzicie na temat zasiłków rodzinnych i ustalonej
granicy? Jaki macie pomysł na ludzi mało przedsiębiorczych czy
schorowanych mających dzieci w wieku szkolnym?

Kurcze, ja to mam takie mieszane uczucia. Bo z jednej strony akcja
pajacyk,caritas, z drugiej - dzieci majace finansowane obiady w
szkole, które często lądują w koszu, często skandaliczne zachowanie
młodzieży na prawie darmowych wyjazdach (przyjmujące postwę, że im
się należy,bez cienia wdzięczności), a z trzeciej - znajoma, która
tak chciałaby, aby i jej dzieci dostały darmowy posiłek czy
dofinansowanie do obozu(nauczone oszczędzać, z którymi szkoła nie
ma żadnych problemów wychowawczych).

Trochę długi zrobł się ten post, chyba zbyt duzo wątków pobocznych,
ale zachęcam do dyskusji i podzielenia się własnymi opiniami i
doświadczeniem.


Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 10:37
      Temat rzeka.

      A mnie zawsze dziwi że jak ktoś się nie łapie na ulgę podatkową to musi
      zrozumieć. Jak na pomoc od państwa to jest gadanie że ktoś inny dostający ją na
      pewno nie zasłużył.
      • babapolska Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 11:00
        kropkacom napisała:

        > Temat rzeka.
        To prawda, ale niewiele go rozwinęłaś...sad

        >Jak na pomoc od państwa to jest gadanie że ktoś inny dostający ją
        >na pewno nie zasłużył.

        Nie chciałabym, aby ten wątek służył wyładowywaniu własnej
        frustracji. To bardziej dyskusja na temat naszych realiów, a przede
        wszystkim:
        1)Jak radzą sobie rodziny z dochodem poniżej 500 zł/os? Czy dużo
        jest takich rodzin?
        2)Jakie rady dla osób uczciwych,opiekuńczych, dobrych, ale
        jednocześnie mało zaradnych, czy też ze szwankującym zdrowiem,
        zarabiających poniżej przeciętnej (ktoś przecież musi poniżej
        zarabiać, aby więcej zarabiać mógł ktośwink? Mają popełnić harakiri?
        3)Gdzie jest granica ubóstwa? Gdzieś wpadło mi w oczy, że z dotacji
        (nie pamiętam, o co dokładnie chodziło)mogą korzystać rodziny z
        dochodem poniżej 250 zł/os/rodz. I tu moje watpliwości, jak zyją
        rodziny posiadające takie niskie dochody? Czy taka sytuacja nie
        prowadzi do patologii? I tu nie chodzi nawet o przepychanki, by
        dawać rybę, ale jaka jest szansa na wędkę dla takich rodzin?

        • kropkacom Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 11:12
          Jak sobie radzą? Różnie. Wiem z doświadczenia że bardzo pomaga rodzina. Czy jest
          dużo takich rodzin? To chyba pytanie nie do mnie.

    • kotbehemot6 Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 10:47
      fakt temat rzeka, więc uczepię sie tylku kilku kwestii.
      po 1.-uczciwośc dostających zasiłki. Dostaje białej goraczki jak widze
      wszelkiego rodzaju "kombinacje_np. całkiem nieźle finansowo radząco sobie
      rodzina-naprawdę nieźle + rodzina w USA co miesiąc przysyłająca 40 kg. paczki z
      dosłownie wszystkim,ale żyją w wolnym związku i dostaje ileś tam dodatków na
      samotną matką- nie chodzi mi ota forsą ale o zwykłą nieuczciwośc oraz to,ze
      uszcuplając jakiś tam budzet automatycznie naprawde potrzebujący dostaja
      mniej...a ile par tak postęþuje
      po2. problem rodzin powiedzmy patologicznych i naprawde roszceniowa postawa-im
      sie należy, mało tego im sie nalezy i nic nie muszą-totalny brak chęci iochoty
      do jakiegokolwiek działania aby polepszyc sytuacje rodziny-w sumie po co jak i
      tak dostana wszytsko z Gminy

      W sumie jakiś system pomocy społecznej jak najbardziej powinien istnieć ale
      bardziej restrykcyjny-bodajże w Niemczech jest system gdzie trzeba spełniac
      okreśłone warunki i poczynic okreśłone działania aby pomoc dostać- i jest to
      poddawane kontroli-nie wypełniasz -żegnnajcie pieniadze.No rozliczanie z
      udzielonego wsparcia-co do złotówki-bo jak widze mamusię kupująca fajki a na
      soczek dla płaczącego dziecka nie ma-to nóz mi sie w kieszeni otwiera.


      • kropkacom Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 10:53
        Nie twierdze że system pomocy społecznej jest w Polsce dobry. Jednak nie znam
        żadnego kraju w którym by kontrolowano jego "użytkowników" czy palą papierosy
        czy kupują soczek dla dziecka. Może się mylę.
        • kali_pso Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 10:58
          Może kontrola systemowa nie jest w tych krajach potrzebna?
          Wystarczy, że społeczność otoczy takich wykluczonych zaintersowaniem
          i dyskretna "opieką" i już pięć razy delikwent zastanowi się zanim
          przeznaczy państwowe pieniądze niezgodnie z przeznaczeniem..
          I dotyczy to nie tylko spraw finansowych, ale również otwartości
          serca i umysłu na np.maltertowanie dzieci w takich rodzinach...
          A u nas? Wolnoć Tomku..i znieczulica społeczna...
          • kropkacom Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 11:03
            > Może kontrola systemowa nie jest w tych krajach potrzebna?

            Myślisz że tylko Polacy kombinują i jest na to przyzwolenie? Mylisz się. Chyba
            właśnie nasz naród najbardziej patrzy drugiemu na ręce. Świadczy o tym masa
            donosów anonimowych oczywiście. W UK całe dzielnice na socjalu żyją latami. Tam
            jest dopiero przyzwolenie.
        • kotbehemot6 Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 11:02
          Nie chodzi dosłownie o soczek tylko o to czy środki przyznawane z gminy sa
          wydawane w sposób racjonalny,tzn,czy np. dzieci nie chodza głodne podczas gdy
          ich rodzice oddaja się nałogom-przeważnie alkoholowym
      • anetina Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 10:58
        temat rzeka

        z własnych obserwacji:
        - rodziny tzw. patologiczne dostają kasę - a że ona idzie na potrzeby dorosłych
        domowników, nikt nie patrzy
        dzieci nadal nie mają co jeść i w co się ubrać
        - powinny być datki na zasadzie kaszek, mleka, pieluch, ubranek, a nie kasa dla
        tych rodzin

        odnośnie rodzinnego - niby też na każde dziecko
        moje dziecko zostało raz dwa wykluczone - bo ojciec alimentów nie płaci big_grin - a
        podobno jest równouprawnienie - więc czym się różni dziecko nie otrzymujące
        alimenty od otrzymującego?

        tak samo jak z tą ulgą rodzinną, czym się różnic dziecko pracownika etatowego od
        dziecka rolnika czy mającego własną działalność? według rządu różnią sie te
        dzieci sad
        • kali_pso Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 11:01
          A jeżeli pieniądze, to wypłacane w transzach. Kolejna rata powinna
          być przekazana wtedy, gdy osoba przedstawi kwity na rozsądne
          zagospodarowanie poprzedniej kwoty. A nie całośc i róbta, co
          chceta...
        • marty_chce_do_dzungli Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 11:18
          Zgadzam się, że pomoc jest źle dysponowana. Na początku mojego rodzinnego
          samodzielnego życia, mieliśmy po opłaceniu mieszkania, rachunków itp około 1500
          zł na trzy osobową rodzinę. i wg mnie było to skandalicznie mało, na żadną pomoc
          się nie łapaliśmy bo za wysokie dochody itp a dzieć chorował i leczyliśmy go
          prywatnie, bo w zozach terminy były astronomiczne. Przeżyć przeżyliśmy, ale z
          dzisiejszej perspektywy sama się dziwię jak. Zwłaszcza, że zębami zgrzytałam jak
          obok sąsiadka dostawała zasiłki z mposu sropsu i wydposu, choć mąż na czarno
          pracował w Inglend, a ona handlowała na allegro tym co tam nakradł. W końcu
          dojrzałam do decyzji, by to zgłosić..

          Teraz też mnie boli, że dla mojego dziecka nie ma miejscu w państwowym
          przedszkolu, bo pierwszeństwo mają rzekomo samotne matki, dzieci z rodzin
          patologicznych, wielodzietnych itp.


          Co do podatków to się nie zgodzę.
          To jest ULGA na miłość boską... Nie forma pomocy.
          Równie dobrze, ci co nie mają internetu mogą płakać, że nie maja ulgi, a ci co
          mają neta mogą sobie odliczyć i, że to niesprawiedliwe.
          Jak rolnicy chcą ulgę, to niech się opodatkują. Tylko, że oni milczą, bo im się
          to najzwyczajniej nie opyla...
          • anetina Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 11:23
            rolnicy nie płacą podatków? - ja naprawdę nie wiem smile

            a odnośnie pracujących na włąsną rękę - oni płacą podatek - dlaczego więc tej
            ulgi nie mogli sobie odliczyć?
            • marty_chce_do_dzungli Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 11:33
              Rolnicy nie płacą pitów. Ani zusu tylko śmieszny w swojej wysokości KRUS.


              Osoby prowadzące własna działalność rozliczają się na podstawie karty
              ryczałtowej lub podatku liniowego i wierz mi, opłaca się to bardziej. smile)
            • angazetka Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 11:36
              > rolnicy nie płacą podatków? - ja naprawdę nie wiem smile

              A nie płacą. I bronią niepłacenia jak niepodległości.
        • magia Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 13:53
          W mojej podwarszawskiej gminie spotkalam sie z taka sytuacja, ze
          pieniadzy na zycie rodzina alkoholikow wlasciwie nie dostawala na
          zycie. Czesc tej sumy byla od razu przez gminę przekazywana do
          jednego sklepu i ta rodzina przychodzila robic zakupy na zasadzie,
          ze wkladali do koszyka co chciali chyba poza alkoholem i podpisywali
          sie na paragonie, a paragony sklep przekazywal do gminy rozliczajac
          sie z otrzymanej kwoty.
          W ten sposob byla jakas tam pewnosc, ze dzieci beda jadly.
          Ba, kiedys zdarzylo sie, ze ojciec byl chory, a matka zlamala noge i
          wtedy ten sklep dostarczal zakupy do domu tej rodziny.
          Taka sytacja trwala ze 2 lata, pozniej nie interesowalam sie.
          Nie wiem czy to pojedynczy przypadek i czy taka akcja byla
          oficjalna, ale dzialalo.
    • przeciwcialo Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 11:09
      Znam rodziny zasiłkowe mieszkające w wypasionych domach z dwoma
      samochodami pod tym domem. Lewe dochody zapewniające życie na
      wysokim poziomie z dzieci jedzace obiady w szkole przez opieke
      społeczną bo oficjalnie dochodów brak. Nikt nie sprawdza tylko na
      papierach polega. Cierpią na tym faktycznie ci co powinni pomoc
      dostac a o kilkanascie złotych przekraczaja magiczne 504 zł.
      • bsl Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 11:20
        dokładnie tak jak piszesz
        zanam kilka takich rodzin ,ciuch z najwyższej półki, złoty
        łańcuch ,wypasione BMW i po kasę do opieki
      • babapolska Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 11:20
        Widzę, że włożyłam kij w mrowisko, ale nie tam, gdzie chciałam i
        zaraz zaczniemy narzekać bez końcasad Patologia jest, była i zapewne
        będzie. Podobnie, jak ludzie nieuczciwi. Pełna sprawiedliwość i
        równość - to fikcja. Mi chodzi jednak o coś innego. Jak radzą sobie
        UCZCIWE rodziny z małymi dochodami i dziećmi w wieku szkolnym?
        Gdzie jest granica ubóstwa? Czy w obecnym systemie istnieją
        jakieś "wędki", które można podsunąć takim rodzinom, które nie
        łapią się na "rybę"?
        • anetina Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 11:24
          a radzą sobie, bo muszą sobie radzić, by ich dzieci miały co jeść
          • babapolska do marty_chce ... 28.05.08, 11:38
            No właśnie, mi też się wydaje, że jakby nie liczyć, jeśli w
            rodzinie zostanie 500 zł na głowę po opłaceniu niezbędnych opłat
            stałych (mieszkanie), to jest to minimum, które nie pozwala na
            żadne szaleństwa. Wystarczy też zerknąć na samotne mamy, które
            wyliczają koszty utrzymania do alimentów, do jakich kwot dochodzą.
            Czyli osoby, które łapią się na zasiłki, albo żyją w skrajnej
            nędzy, albo dorabiają (w szeroko rozumianym tego słowa znaczeniu),
            albo korzystają ze sporej pomocy (społecznej, rodziny).
        • przeciwcialo Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 11:43
          Rodziny o mniejszych dochodach zyja po prostu skromniej. Kupuja
          tańsza chemie, jedzenie, ubranie. Mają pewnie inne priorytety bo i
          budżet skromniejszy.
          Oczywiście nie mówię o patologiach.
        • marty_chce_do_dzungli Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 11:43
          Nie wiem, jak sobie radzą.
          Mogę Ci napisać, jak my sobie radziliśmy moi rodzice + ja i rodzeństwo.

          W imię wakacji, rezygnowało się z innych przyjemność (zbędnych). Kasę
          urodzinowa, dziadkową, odkładało się na wyjazd. Dobrze uczyliśmy się, mieliśmy
          stypendia, dorabiało się korkami, sprzedawało podręczniki. Ja zwiedziłam pół
          świata za free ( no Europy i Polski) występując w lokalnym zespole tanecznym.

          Zaraz ktoś mi napisze, że wszystko było na głowach dziec. Nieprawda. Myśmy tylko
          widzieli, że rodzice ciężko pracują i np jest im przykro, że pomimo tego, nie są
          w stanie nam zapewnić wszystkiego.

          U ans sytuacja zmieniła się banalnie: ojciec awansował na 'brygadzistę', mama
          zmieniła pracę na lepszą i bardziej kasiastą.
          • babapolska Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 11:57
            marty_chce_do_dzungli napisała:

            > Nie wiem, jak sobie radzą.

            Ja patrzę na tą swoją znajomą i widzę, że: kultury płatnej,
            restauracji, hucznych przyjęć - zero, żadnych fanaberii, płatnych
            kursów. Rodzinka miła, pełna miłości, dzieci dobrze wychowane, do
            tej pory rozumiejące, bez zbędnych wymagań, ale teraz wchodzą w
            wiek dorastania, zarabiać jeszcze nie są w stanie, oszczędzać już
            nie mają na czym i zaczynają się trochę buntować.

            Ja osobiście wyznaję zasadę, że pieniądze szczęścia nie dają, można
            z wielu rzeczy rezygnować i być szczęśliwym, mozna zacisnąc pasa
            przez krótszy okres, ale na dłuższą metę poniżej pewnego minimum po
            prostu się nie da. Pojawią się kryzysy, w takiej czy innej formie.

            > Mogę Ci napisać, jak my sobie radziliśmy moi rodzice + ja i
            rodzeństwo.

            Dzięki. Ciekawa też jestem głosów innych.

            • przeciwcialo Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 12:05
              Na szczęści każdy co inne uwaza za "poziom".
              Pieniadze szczęścia nie daja, czasem go wręcz zabieraja.
              Niektóre dzieci zyjace na "poziomie" nie mają kontaktu z rodzicami
              tylko z ich pieniędzmi więc nie wiem które większej krzywdy doznaja-
              te zyjace na "poziomie" czy tez pod nim.
              • babapolska co może miłość? 28.05.08, 12:18
                przeciwcialo napisała:

                > Na szczęści każdy co inne uwaza za "poziom".

                Stąd ta dyskusja, aby ów minimalny poziom ustalić. Dla mnie bowiem
                ustalenie go na poziomie 300 czy 500 zł, to fikacja i sama miłość
                tutaj nie wystarczy.

                > Pieniadze szczęścia nie daja, czasem go wręcz zabieraja.
                > Niektóre dzieci zyjace na "poziomie" nie mają kontaktu z
                >rodzicami tylko z ich pieniędzmi więc nie wiem które większej
                >krzywdy doznaja- te zyjace na "poziomie" czy tez pod nim.

                Największej - to pewnie i ci jednocześnie bez kasy (poniżej
                minimum) i bez kontaktu (miłości, odpowiedniej atmosfery)sad
                • kropkacom Re: co może miłość? 28.05.08, 12:25
                  > Największej - to pewnie i ci jednocześnie bez kasy (poniżej
                  > minimum) i bez kontaktu (miłości, odpowiedniej atmosfery)sad

                  Ale tej rodzinie którą opisałaś brakuje jedynie pieniędzy na większy wyjazd. To
                  aż taki problem?
              • lola211 Re: koszty utrzymania inaczej 29.05.08, 00:14
                > Pieniadze szczęścia nie daja, czasem go wręcz zabieraja.

                Niedawno czytalam artykul na taki temat.Otoz z badan wynika cos
                zupelnie przeciwnego- wraz ze wzrostem dochodow rosnie zadowolenie i
                poczucie szczescia.To oczywiste- brak pieniedzy nie spedza snu z
                powiek, czlowiek moze skupic sie na przyjemnosciach, zamiast myslec
                jak tu przezyc od 1-go do 1 -go.Moze sie realizowac, wyjezdzac,
                korzystac z zycia po prostu.A wiadomo, ze jak sie nie ma miedzi...
                Do mnie ta teoria przemawia jak najbardziej.
                Problem maja natomiast ci, ktorzy posiadanymi pieniedzmi nie
                potrafia sie cieszyc i ciagle ich malo.No ale to raczej nie jest
                norma.

                Co do kluczowego pytania- biedne rodziny musza sobie radzic i robia
                to w rozny sposob- dorabiaja sobie, oszczedzaja na wszystkim,ale
                bywa ze kradna.Zyja na kreche, pozyczaja, oddaja, znowu pozyczaja i
                tak to sie kreci.
                Jak tym ludziom pomóc? Tym, ktorzy nie pracuja, pomoc znalezc chocby
                dorywcze zajecia,kwestia- czy beda chcieli i czy beda pracowac jak
                nalezy, bo z tym to juz róznie jest.
            • kropkacom Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 12:08
              > Ja patrzę na tą swoją znajomą i widzę, że: kultury płatnej,
              > restauracji, hucznych przyjęć - zero, żadnych fanaberii, płatnych
              > kursów.

              I co z tego że ich na to nie stać? Większość Polaków na to nie ma. A żyją, mają
              dobre rodziny, dają dzieciom szczęśliwe dzieciństwo itd. Chciałabyś żeby państwo
              się do wymienionych przez Ciebie powyżej rzeczy dokładało? Bo nie rozumiem.
              • babapolska granica 28.05.08, 12:30
                kropkacom napisała:
                > I co z tego że ich na to nie stać?

                Ano nic, na razie są w miarę szczęśliwi (chyba, albo tak udają),
                nie jeżdzą na wakacje i tyle.

                > Większość Polaków na to nie ma. A żyją, mają
                > dobre rodziny, dają dzieciom szczęśliwe dzieciństwo itd.

                Stąd moje pytania: czy, aby na pewno większość? i czy mozna dać
                szczęśliwe dzieciństwo mając 300 zł na głowę? Gdzie jest ta granica
                finansowa, po przekroczeniu której (w dół) "przestaje sie być
                człowiekiem"

                >Chciałabyś żeby państwo się do wymienionych przez Ciebie powyżej
                rzeczy dokładało?

                Nie wiem, nie mam pomysłu na rozwiązanie sytuacji osób mniej
                przebojowych, mało energicznych, chorowitych, nisko zarabiających.
                Ale wiem, że wiele takich rodzin bez odpowiedniej pomocy z czasem
                stacza się.
                • kropkacom Re: granica 28.05.08, 12:38
                  > czy mozna dać
                  > szczęśliwe dzieciństwo mając 300 zł na głowę?

                  Tak. Może to szokujące ale tak. Skoro są szczęśliwi to czym się martwisz? Chcesz
                  jechać z nimi? Zafunduj im wyjazd.
                  • babapolska Re: granica 28.05.08, 12:56
                    kropkacom napisała:

                    > Tak. Może to szokujące ale tak. Skoro są szczęśliwi to czym się
                    martwisz?

                    Nie, nie zamartwiam się. No i nie wiem, czy za kilka lat, dzieci z
                    wiekiem będą dalej owe szczęście podzielać. Zresztą, co do końca w
                    głębi serca czują tego przecież nie wiem. Może to "szczęście" jest
                    tylko na pokaz? Bo chyba trudno mówić o zadowoleniu, oszczędzając
                    nawet na leczeniu.

                    A jaką kwotę Ty uważasz za minimum dla rodziny?



                    • kropkacom Re: granica 28.05.08, 13:04
                      > A jaką kwotę Ty uważasz za minimum dla rodziny?

                      Tego Ci nie powiem bo to indywidualna sprawa. Naprawdę indywidualna. Są ludzie
                      mający tysiąc złotych na osobę w rodzinie i płaczą że jest strasznie ciężko (nie
                      jeżdżą na wakacje).
              • lola211 Re: koszty utrzymania inaczej 29.05.08, 00:38

                A żyją, mają
                > dobre rodziny, dają dzieciom szczęśliwe dzieciństwo

                Hmm.., ono bedzie szczesliwe, o ile ci ludzie nie maja potrzeby raz
                na jakis czas pojsc do kina, do teatru, do kawiarni.A dzieci nie
                odczuwaja wcale potrzeby rozrywki typu wesole miasteczko czy basen.
                Ja takich dzieci prawde mowiac nie znam.Dziecko chce isc do kina, bo
                koledzy chodza, a tu cóz, mama nie ma 13 zł na bilet..
    • deela Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 12:02
      heh mnie nie stac na wakacje, i dluuuugo stac nie bedzie
      nie zle mowie
      na wakacje to mnie stac ale nie mozemy/nie chcemy sobie na nie pozwalac - mamy
      inne priorytety, a dzieciakowi na razie ich nie brakuje, za mlody jest
      • marty_chce_do_dzungli do deela ot 28.05.08, 12:44
        Dobrze robisz z tymi wakacjami?? Hę.
        Co Cię czytam, to albo jesteś na zwolnieniu, albo mąż, albo będziesz, albo mąż
        będzie.
        Czyli dzieć wam choruje.
        Może zamiast 2 laptopów wakacje z dzieckiem, co by podreperować jego nadwątlone
        zdrowie?
        • deela Re: do deela ot 28.05.08, 15:42
          niestety dziecko chorujue, ale glownie sezonowo,
          laptopy byly nam potrzebne i beda coraz bardziej bo oboje bierzemy dodatkowe
          zlecenia, wiec komputery to nasze narzedzie pracy,
          a wakacje? jak mozemy jezdzimy do mojej mamy ktora mieszka hen daleko za to w
          pieeeeknych okolicach i tam sie wszyscy odstersowujemy
          a nadwatlone zdrowie mego dziecka niestety ma podloze alergiczne, wiec na to nic
          nikt nie poradzi, wiosna po prostu choruje i tak to juz jest :F
          • marty_chce_do_dzungli Re: do deela ot 28.05.08, 16:43
            A to ok.
            zdrowia maluchowi.
    • agniesia331 do babypolskiej: Ty też możesz pomóc tej rodzince 28.05.08, 12:27
      i dzieciom. przecież możesz spróbować wziąść nastolatka do pomocy w
      ogrozie, domu, przy zakupach i sprzataniu, w lekcjach u dzieci.
      można przejść sie do kosciła i zapytać o kolonie, zaprosić dzieci na
      wyjazd ze sobą, a potem mama np. odrobi to pomocą Tobie w domu. jest
      wiele możliwości pomocy.
      • babapolska Re: do babypolskiej: Ty też możesz pomóc tej rodz 28.05.08, 12:39
        W drobnych sprawach pomagam (chociażby idąc w odwiedziny,
        zabieram "żarcie", okazjonalnie podrzucę prezent), ale na inną
        pomoc mnie niestety samej nie stać.
        Pozatem takich rodzin jest zapewne więcej i problem dalej pozostaje.


      • hamerykanka Re: do babypolskiej: Ty też możesz pomóc tej rodz 28.05.08, 16:29
        hehe...zeby to bylo takei proste. Moi rodzice mieszkaja kolo takiej
        rodziny, wielodzietnej, na wsi. Ilekroc mama robila duzo sadzonek
        warzyw, czesc darowywala im. Przyjmowali chetnie, ale nikt potem sie
        nimi nie zajmowal-po warzywa chodzili do sklepu (majac olbrzymi
        kawal ogrodu). Ewentualnie przychodzili krasc w naszym ogrodzie jak
        mysleli ze nikogo nie ma w domu.
        Co do platnej pomocy to owszem, probowalismy zaraz po przeprowadzce
        zaproponowac dzieciom pomoc. Niestety zadna suma im sie nie
        oplacala. Natomiast szczytem dla mnie osobiscie byla nastolatka z
        tamtego domu ktora chciala pozyczyc moj rower-gorala na wycieczke
        szkolna. Ja oszczedzalam na ten rower dwa lata, ze stypendium
        szkolnego i drobnych robot. A jej zadna praca zaproponowana przez
        moich rodzicow sie nie oplacala!
        • ola_225 Re: do babypolskiej: Ty też możesz pomóc tej rodz 28.05.08, 16:35
          Mam nadzieję że nie pożyczyłaś tego roweru?
          • hamerykanka Re: do babypolskiej: Ty też możesz pomóc tej rodz 28.05.08, 19:01
            Pewnie ze nie...ale mnie zatkalo jak mozna byc tak bezczelnym!!!
    • michasia24 Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 12:35
      żyją skromnie, tansze jedzenie, tansze srodki czystosci, ciuchy noszone po
      starszym rodzenstwie o ile jest lub kupywane w ciucholandach, podreczniki
      używane,czasami są wycieczki szkolne a czasami nie, wakacje w domu lub u
      rodziny, da się żyć ale skromnie
    • jowita771 Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 12:49
      Pewnie żyją różnie. Mam znajomego, przed pięćdziesiątką. Ma żone i trójkę dzieci
      - nastolatków. Łapią się na rodzinne, więc dochód nie przekracza 504 zł na
      osobę. Oboje z żoną pracują. Dzieci jeżdżą na wypoczynek do rodziny (mój znajomy
      pochodzi z bardzo atrakcyjnej części Polski). Wiem, że 500 zł na osobę to nie
      jest szczyt zaradności, ale nigdy nie widziałam dzieci, których rodzice bardziej
      dbali o to, żeby dzieci nie nudziły sie po szkole. Mają zainteresowania, ciągle
      są w ruchu. Naprawdę nie mają czasu na nudę.

      • guderianka Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 14:57
        Ja jestem "ta zasiłkowa". Z opieki dostaję 765 zł . Jedno dziecko
        niepełnosprawne i większość kwoty jest liczona właśnie na nie,
        drugie dziecko 2latka i dostaję na nie zasiłek rodzinny.
        Jeśli chodzi o dochód to w moim przypadku wynosi on 583zł na
        osobę.Zasiłki są przyznawane na postawie dochodów , które wykazane
        są w PIT. Ja PIT mam zawsze zerowy.Mąż mając działalność gospodarczą
        wliczał wiele rzeczy w koszty(paliwo,artykuły biurowe,amortyzacja
        auta,zakup sprzętu np.aparat, laptop, opłacenie składek zusowskich
        itp) dlatego dochód wychodził nie jakiś kosmiczny . Można nawzwać to
        w sumie kombinowaniem i w ten sposób przed fiskusem ucieka sporo
        przedsiębiorców. Poza tym- u osób które z różnych względów tracą
        pracę bierze się pod uwagę tzw.dochód utracony. Czyli mimo że mama
        zarabiała 1500zł a tata 2000zł i z wyliczeń nie wychodziło,że mogą
        starać się o zasiłek, to w przypadku utraty pracy np. przez tatę
        jego dochód jest liczony na innych zasadach. Zasiłek przysłguje na
        cały okres rozliczeniowy. Prawo mówi,że obowiazekiem
        świadczeniobiorcy jest zgłoszenie polepszenia statusu materialnego.A
        wielu ludzi tego nie robi.
        Inną sprawą jest brak kontroli osób, którym przyznawane są
        świadczenia. Co spytniejsi dostają węgiel mimo że mieszkają w bloku
        itp.
        • babapolska guderianka 28.05.08, 17:14
          Dzięki za szczerość. Ja tu nie oceniam, nie potępiam. Z Twojego
          postu jasno wynika, że 500 zł na os. może mieć w praktyce różne
          oblicza i bez "bonusów" to najczęściej tylko wegetacja.
          • guderianka Re: guderianka 28.05.08, 18:18
            500zł na osobę to nędza.
            Państwo polskie uznało,że płaca minimalna wynosi 845 zł, jednak przy
            takich zarobkach (oszałamiających tongue_out)obywatel nie dostanie pomocy od
            państwa w formie zasiłku

            I masz rację bez "bonusów" (praca na lewo, dorabianie, pomoc
            rodziny,zlecenia okresowe,itp) to wegetacja
    • lysonka Re: koszty utrzymania inaczej 28.05.08, 17:17
      Jak trzeba to sobie radzą. Sama pobieram zasiłki i za tą kwotę da się przeżyć.
      Jest problem tak jak wspomniałaś -wakacje, nieprzewidziane wydatki, coś się
      zepsuje i trzeba kupić nowe, a poprzedniego kredytu na coś tam się nie spłaciło.
      Jedzenie, chemia - biedronka ,Lidl, rynek i polowanie na korzystne promocje.
      Przez kilka miesięcy zapisywałam wydatki (2+2) i wychodziło ok 1000 zł spożywka,
      chemia i lekarstwa, 800 zł rachunki i kredyty i 200 zł na nierzewidziane
      wydatki. Ciuchy głownie lumpeks i tzw łańcuszki ciuchowe po znajomych, nowe jak
      naprawdę trzeba.
    • lola211 Re: koszty utrzymania inaczej 29.05.08, 00:26
      Moja kuzynka ma trudna sytuacje materialna.Ma 2 dzieci.Wiesz jak
      spedzaja wakacje?Pobyt u rodziny na wsi oraz obozy harcerskie, na
      ktore harcerz sam zarabia(pakuja klientom w hipermarketach towar do
      reklamowek).I tym sposobem dzieci spedzaja 2 tyg. nad morzem.

      A moze nalezaloby popytac u proboszcza, o ile to katolicy do
      kosciola uczeszczajacy.Moze koscielne instytucje organizuja jakies
      wyjazdy na rodzin w trudnej sytuacji?
      • dlania Re: koszty utrzymania inaczej 29.05.08, 07:36
        Czy mozna mieć szczęśliwe dzieciństwo za 300 zł na łebka?
        W życiu durniejszego pytania nie słyszałam.
        Jak się ma dzieci uzależnione od dóbr konsumpcyjnych, i samym jest się jedynie
        trybikiem w maszynie zarabiania i wydawania, i korzystania z rozrywek i
        szczęścia liczonego na kilogramy za pieniadze - to pewnie nie.
        • lola211 Re: koszty utrzymania inaczej 29.05.08, 08:36
          Pytanie wcale glupie nie jest.
          Tak, zapewne znajda sie tacy, co mimo klopotow materialnych sa w
          jakis sposob szczesliwi.Ale multum osob nie jest.Ciagla walka o
          przetrwanie potrafi skutecznie zniechecic do wszystkiego.
          A dziecko, ktore nawet na wakacje nigdzie pojechac nie moze raczej
          radoscia nie tryska.Zwlaszcza jak mieszka w miescie i tu spedza
          lato, a rodzice go nawet na basen nie zabiora, bo nie ma na bilet.
          I nie ma to nic wspolnego z rozbuchanym konsumpcjonizmem.Brak kasy w
          rodzinie to Z REGUŁY spory problem- dla wszystkich.
          • kropkacom Re: koszty utrzymania inaczej 29.05.08, 09:49
            A ja myślę że dzieci dzisiaj uczone są że jedyna dobra rozrywka to ta płatna a
            zabawka tylko droga. Rośnie pokolenie jeszcze bardziej konsumpcyjne niż
            poprzednie. W takim otoczeniu faktycznie każdy kto nie ma będzie czuł się
            okropnie. Już dzisiaj większość rodziców myśli kategoriami: mój syn ma laptopa
            FP i jest szczęśliwy lub sąsiadka wyjedzie na wypoczynek pod gruszą a nie na
            dwutygodniowe wczasy za granicą i na pewno jej dzieci nie są szczęśliwe.
            • dlania Re: koszty utrzymania inaczej 29.05.08, 11:31
              Własnie o to chodzi, że wiekszośc ambitnych i ciekawych rozrywek jest za darmo
              lub prawie za darmo - przynajmniej w moich okolicach tak jest. Ksiązki w
              bibliotece też. Łażenie po górach też.
              A poza tym jeśli autorka watku rozważa sytuację, gdzie na 4 osoby bez kredytu
              jkest 4000 zł i uważa, że to jest jakieś minimum, przy którym nie wystacza na
              rozrywkę, to ja cię pińkuniam, gdzie ona zyje? Bo mnie przy podobnych dochodach
              (ok. tysiaca na łebka) wystarcza na kredyt mieszkaniowy, rachunki, przedszkole i
              złobek, jedzenie i tzw. życie, imprezy od czasu do czasu, rozrywek na tyle, na
              ile czas wolny (a nie kasa!!!) pozwala, i jeszcze mi kurka zostaje conieco do
              zagospodarowania i mama problem, co z tym zrobić.



              ps.: No dobra, z tym ostatnim to kłamięwink)))))
              • lola211 Re: koszty utrzymania inaczej 29.05.08, 14:06
                Nie mieszkasz w duzym miescie, dlatego mozesz sobie miec góry za
                friko.My, miastowi musimy za to placic.Kazda wycieczka kosztuje.Od
                kilkuset do kilu tysiecy zl- zalezy gdzie sie jedzie i na jak
                długo.Fakt-park za darmo, no ale na parku zycie sie nie konczy.Milo
                jest pozwiedzac rozne okolice.Kino, teatr, basen, wesole miasteczko-
                to kosztuje.Nie kazde dziecko bedzie za rozrywke uwazac ksiazki,
                wiec co mu po darmowej bibliotece.

                > Własnie o to chodzi, że wiekszośc ambitnych i ciekawych rozrywek
                jest za darmo
                > lub prawie za darmo - przynajmniej w moich okolicach tak jest.
                Ksiązki w
                > bibliotece też. Łażenie po górach też.

                Oprócz ksiazek i zwiedzania okolic(w miescie? hmm ...) co jeszcze za
                darmo mozemy zaproponowac?
                • dlania Re: koszty utrzymania inaczej 29.05.08, 14:34
                  Przeglądy filmów - w naszym Domu Kultury po 5 zł od filmu, a repertuar ambitny
                  że ho! ho! Mnóstwo spektakli teatrów offowych lub amatorskich - za friko czy
                  grosze. Uczestniczenie w projektach artystycznych typu własny zespół, taniec,
                  fotografia, malarstwo itd - oprócz sprzętu - za darmo.
                  Ja wiem, że w duzym mieście jest trudniej, m.in. z tego względu wróciłam po 10
                  latach na prowincje, że juz miałam dosyc płacenia za wszystko - za kawałek
                  zielonej trawki, za łyk świeżego powietrza, za zrobienie zdjęcia zyrafie...
                  • lola211 Re: koszty utrzymania inaczej 29.05.08, 14:58
                    A dla tych, co nie gustuja w propozycjach ambitnych? Zwlaszcza
                    dzieci, ktore co tu duzo mowic lubia glownie propozycje latwe i
                    przyjemne? Zamiast do muzeum do kina wola pojsc na modny film?
            • lola211 Re: koszty utrzymania inaczej 29.05.08, 14:10
              Stereotyp nie majacy potwierdzenia w rzeczywistosci.
              jakas czesc spoleczenstwa tak ma, ale tylko czesc.
              Oczywiscie, ze obecnie jestesmy spoleczenstwem bardziej
              konsumpcyjnym niz za socjalizmu- przeciez wowczas nic nie bylo.
              Za to na wczasy wszyscy jezdzili.


              sąsiadka wyjedzie na wypoczynek pod gruszą a nie na
              > dwutygodniowe wczasy za granicą i na pewno jej dzieci nie są
              szczęśliwe.

              Bywa, ze nie sa.Zazdroszcza tym, ktore maja mozliwosc atrakcyjnych
              wyjazdow.
    • butelnia Re: koszty utrzymania inaczej 30.05.08, 11:01
      Skąd się biorą takie osoby?Czy ty żyjesz na innej planecie?Od zawsze
      opływasz w luksusy i nie znasz nikogo kto żyje z zasiłków?Znam
      mnóstwo takich osób,które żyją normalnie.Zwykle radzą sobie zupelnie
      dobrze,często z pomocą rodzicow.
      Nie kupują pralki Miele(kolega powiedział mi,że w ogóle nie słyszal
      o takiej marce i byl wściekły na matkę,której sprzedawca wcisnął Dvd
      Philips.bo przecież firma Drucik tak samo odtworzy płytę.Dodam,że on
      już dawno ma duużo więcej,fakt mieszkamy w UK),firmowe ciuszki dla
      dzieci to fanaberia(teściowa powiedziala mi,że dzieci starszego
      brata męża wychowały się bez zakupów w galerii i żyją,on z kolei ma
      już kilka nieruchomości),nie jeżdza za granicę itp.Często oddaję
      swoje ciuchy znajomym,pomyśl ile kasy tracą ludzie żyjący na jakimś
      poziomie na ubrania,zmieniane co sezon,nigdy tego nie liczyłaś?Nie
      wspomnę już o podstawowych rzeczach wyznaczjących nazwijmy to
      różnice klasowe jak auta(ile kosztuje naprawa passata,a ile
      tico?),czy domy(pomijając samą budowę).U takich ludzi remont oznacza
      malowanie,a nie przestawianie ścian z wymianą mebli,a potem wyjazd
      choćby nad Baltyk.Zastanow się ile kasy zostaje takim ludziom w
      kieszeni,a przecież chemii czy wędlin też nie kupują najwyższej
      klasy.I co uważasz,że żyją na skraju ubóstwa?Nie żartuj.
      Zresztą prawda jest taka,że rodziny żyjące wyłącznie z zasiłkow to
      albo patologia,albo osoby życiowo niezaradne,którym wyjazd na Kanary
      naprawdę do niczego nie jest potrzebny.W zupelności wystarczą im
      używane ubrania i ziemniaki z kaszanką na obiad dla dzieci(też
      takich znam).
      Przyznaję jednak,że w życiu wszystko może się zdarzyć,choćby przez
      chorobę i dużo osob,żyje tak przez jakiś czas,a potem wszystko wraca
      do normy.Jak to mówiła moja mama 7 lat pod gorę,a 7 z górki.To
      przecież też nie tragedia,kiedy przez jakiś czas mussisz przeżyć z
      jednej pensji lub zasiłku.Dziwne to twoje pytanie
      babopolska,chyba,że jesteś z rodziny inteligentow z tradycjami i nie
      masz kontaktu z normalnymi ludzmi,jakich większość żyje w naszym
      kraju.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka