wb18
18.09.03, 08:12
Byłyśmy nierozłączne w podstawówce.właściwie była jedyną bliską osobą poza
moją rodziną. Potem nasze drogi potoczyły sie inaczej . Ja w liceum wyszłam
za mąż przeniosłam się do innego miasta. Rzadziej się kontaktowałyśmy.Ale
zawsze myślałam, o Niej jako o kimś ważnym. Poprosiłam o to by została naszą
świadkową, 3 lata później mamą chrzestną naszego syna. Potem wróciłam
spowrotem do W-wy i myslałam, że nasza więź sie zacieśni.Ona studiuje od
zawsze ma najwyższe ambicje - wszystko na 6, udziela się społecznie,
podróżuje to mnie bardzo ciekawi, chciałabym znać jej opinie, przygody,
fascynacje, mimo, że sama jestem mniej wykształcona, obyta i mam od zawsze
mniejsze mmożliwości finansowe. Ale ja niczego nie zazdroszczę. Myślałam, że
przyjaźń, to wpadanie do siebie na kawę bez zapowiedzi, pogaduchy wspólne
rozwiązywanie dylematów. Tymczasem okazało się, że ona nigdy nie ma czasu na
spotkanie a jeśli już zrobi wyjątek raz na pół roku to tylko 2 godzinki albo
w trakcie sotkania musi coś załatwić. Wciąż podkreśla jak bardzo jest
zajęta. A ja czuje przez skórę układ - arystokratka - i ta z niższej
sfery.Ja- szczęśliwa w małżeństwie, mam teraz dwójkę dzieci, od 18 roku
życia łączę pracę z nauką może ta ścieżka edukacyjna jest nieco opóźniona,
ale brnę do przodu i staram się zbierać najwyższe noty. Mam tyle do
opowiedzenia, mnóstwo nowych pomysłów, zastanowień, chciałabym się tym
podzielić a tu brak odpowiedzi na maile, albo co gorsza odpowiedź " sory nie
mam czasu przeczytać twego maila", pełna ignorancja na śmieszne, zaczepne
sms. itd.
Więc już zwątpiłam i głupio mi się zrobiło, że w gruncie rzeczy się
narzucam, i jeszcze zastanawiam się czy właściwe było wprowadzać Ją do
rodziny jako świadkową i chrzestną? Czuję się oszukana a nie znoszę braku
szczerości . A może od początku niewłaściwie odczytywałam relację miedzy
nami. Może to była gra? Już sama nie wiem. W tym roku Ona wyszła za mąz,
może kiedy sama będzie miała dzieci, wejdzie w podobny do mojego etap życia
W każdym razie smutno i żal. Tym bardziej, że nie mam więcej przyjaciółek,
są tylko znajome a z Nią łączy mnie 15 lat.