asia.asz Re: Chciałybyście żeby wasz syn 11.06.08, 15:19 to tu sobie tak ogolnie napisze o calej sytuacji, juz nie bede sie rozdrabniac: - gdyby moja 14-letnia corka zaszla w ciaze - namawialabym ja zeby urodzila, chcialabym zeby zajmowala sie dzieckiem ale gdybym widziala ze nie chce przejelabym jej obowiazki (jestem przeciw aborcji) -gdyby moj 14-letni syn wpadl z dziewczyna w jego wieku staralabym sie ze wszystkich sil miec jak najwiekszy kontakt i wplyw na wychowanie dziecka - w chwili gdyby dziewcze nie chcialo dziecka namawialabym ja do urodzenia i wziela dziecko do siebie/zaadoptowala, jesli dziewcze chcialoby wychowac dziecko - pomagalibysmy i chcialabym zeby moj syn czynnie w tym uczestniczyl - gdyby moj dorosly syn chcial zwiazac sie z kobieta ktora urodzila w wieku 14-lat, pewnie rekacja poczatkowa bylaby taka jak u triss, ale jesli owa osoba okazalaby sie ok - zyskalaby moje zaufanie i nie robilabym problemow -i ostatnia sytuacja- gdyby moja corka zwiazala sie z mezczyzna ktory ma dziecko (zrobil je za mlodu) i sie nim nie interesuje - bylabym zdecydowanie na nie... i taka dygresja - mam znajomych, dziewczyna i chlopak juz powyzej 25 rz, wpadli, on niechetnie sie zajmowal dzieckiem, ona przejela wszystkie obowiazki przy dziecku, z czasem wystapila o alimenty, radzila sobie i radzi - bo musi, ostatnio on chce wrocic, widac ze zaczelo mu zalezec na dziecku, na niej, nie wiem jak to sie skonczy ale tak mysle ze czasem do pewnych rzeczy/obowiazkow trzeba po prostu dorosnac wymuszajac aborcje na dziewczynie mozna jej zrobic duza krzywde i niekoniecznie od razu bedzie ona o tym wiedziala, moze sie okazac ze po kilku latach nie bedzie potrafila przebaczyc rodzicom... Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Chciałybyście żeby wasz syn 11.06.08, 15:41 Gdyby moj syn spotkał dziewczyne, ktora urodziła w wieku 14 lat, skończyła szkołę, kochała dziecko i zajmowała się nim powiedziałabym, ze nic lepszego w życu mu sie nie trafi. Gdyby oddała do adopcji, znecała się nad dzieckiem, poprzestała na skonczeniu podstawówki - to co innego. Ale chyba nie o to chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
ally Re: Chciałybyście żeby wasz syn 12.06.08, 15:44 Twoja wypowiedz swietnie pokazuje, ze rady typu "niech urodzi i odda do adopcji, przeciez tyle rodzin marzy o niemowlaczku", mozna o kant ... potluc. bo jak juz kobieta bohatersko urodzi i odda dziecko, to nadal bedzie ta zla. Odpowiedz Link Zgłoś
niya TRISS 11.06.08, 15:47 znalazłam na onecie pod artykułem o tej ciężarnej nastolatce taki oto komentarz wiadomosci.onet.pl/1,15,11,44745141,121513837,5210480,0,forum.html Odpowiedz Link Zgłoś
niya Re: TRISS 11.06.08, 15:49 jak widać i 16 letni tatuś może wiele mieć do powiedzenia, a nie tylko jego matka. Jeśli chłopak wiedziałby, że ani od swoich rodziców nie będzie miał wsparcia ani od rodziców dziewczyny to pewnie córki by nie miał. Tak młody człowiek wciąż wierzy, że rodzic podejmuje najlepszą decyzję dla niego.... Odpowiedz Link Zgłoś
demarta Re: TRISS 11.06.08, 16:02 niya, można znaleźć miliony przykładów za i tyle samo przeciw. komentarz, który zacytowałaś jest jednym z tych milionów i jak dla mnie sprawy nie przesądza. a nie przesądza z jednego prostego powodu: znam taką dziewczynę. chodziłam z nia do klasy. urodziłą jak miała 14 lat. była najbystrzejszą dziewczyną w klasie, miała same piatki, nauczyciele i rodzice wiązali z nią swoje nadzieje i ambicje. urodziła niemal jednocześnie ze swoją matką, tylko ta bliźniaki. wkrótce potem zmarł ojciec dziewczyny, a jej chłopak wylądował w więzieniu za współżycie z nieletnią. osobiscie nie zazdroszczę mamie dziewczyny takiej sytuacji... zostałą matką czwórki dzieci naraz, bez męża do tego... ale nieistotne. najistotniejszy jest ciąg dalszy życia dziewczyny: liceum robiłą wieczorowo, do matury nie podeszła, nie wiem dlaczego... studiów nie zrobiła nigdy, jeśli pracowała, to widywałam ją na stanowiskach typu: pani wydająca posiłki w barze mlecznym. sytuacja do dziś jest constans. moze ona nie załuje, może jest szczęśliwa - nie wiem, bo odsunęła się od wszystkich znajomych, ale ja osobiście nie zazdroszczę jej życiorysu od czasu, kiedy urodziła. gdybym miała doradzać mojemu dziecku, ta historia jako pierwsza przyszłaby mi do głowy. aczkolwiek nie twierdzę, że dzisiaj wiem na sto procent, jaką decyzję bym podjęła, gdyby dotknęło to moje dziecko... Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: TRISS 11.06.08, 16:54 Facet, który napisał ten komentarz ma podobno dwa fakultety, a pisze jak gimnazjalista. Gdzie on te studia pokończył? Przecież to jakis gó..arz pisze. Dorosły mężczyzna, na poziomie, a na takiego się kreuje, nie zwraca się do rozmówczyni per "laska". Odpowiedz Link Zgłoś
ik_ecc a ja znam takich z happy endem 11.06.08, 16:38 Moja przyjaciolka urodzila dziecko gdy nie miala skonczonych 16 lat. Rodzice wyrzucili ja z domu, jakis czas mieszkala u rodzicow rownie nieletniego ojca dziecka. Kiedy dziecko mialo rok (czyli ona 17) zakochal sie w niej rok od niej mlodszy chlopak (16 lat). Rzucil szkole, poszedl do pracy, zamieszkali razem. Ojciec dziecka zrzekl sie praw rodzicielskich, nowy chlopak zaadoptowal dziecko (kiedy byl w odpowiednim do tego wieku). Stan na dzis - 19 lat pozniej. Dalej sa razem, maja dodatkowe dziecko, ktore ona urodzila gdy miala 20 lat. Oboje maja doktoraty, jej maz jest w ogole rzadkim specjalista w swojej dziedzinie, produkuje ogromne ilosci pieniedzy - maja niesamowity dom, bardzo duzo jezdza po swiecie. Sa bardzo dobra, kochajaca sie, zgrana rodzina, dzieci sa na prawde fajne, zdolne. W zwiazku z tym ze syn jest na studiach za granica a corka tez juz robi sie dorosla - zastanawiaja sie nad kolejnym dzieckiem. Tak wiec - nie zawsze patologia i nie zawsze musi byc to dramat... Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Mało akceptowalne dla wielu rodziców w Polsce- 11.06.08, 16:45 z wlasnych obeserwacji- mało akceptowalne dla wielu rodziców, jest to, ze wybranek/wybranka -syna lub corki-ma juz dziecko- to czy dziecko zostalo powite w wieku 15, czy 30 lat jest malo istotne. Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: Chciałybyście żeby wasz syn 11.06.08, 19:17 Mam dwóch synów i jedną córkę. Nie zamierzam ABSOLUTNIE ingerować w ich życie osobiste chyba, że będzie to coś szkodliwego dla zdrowia i życia. Czternastolatka może mieć jeszcze pstro w głowie i może ulegać psychozie nastolatek "jak to, nie spałaś jeszcze z facetem ? no to małolata jesteś". Dorosła, dwudziestoletnia kobieta z sześcioletnim dzieckiem i jakimś tam bagażem doświadczeń w tak młodym wieku, może się okazać nad wiek dojrzała i bardzo trzeźwo myśląca. Człowiek uczy się na błędach. Mam podejście takie samo, jak moja Teściowa - jej młodszy syn żyje już osiem lat w szczęśliwym związku z dziewczyną 12 lat od siebie starszą (on ma lat 32, ona 44) i z do niedawna z dwójką jej dzieci (pierwsze urodzone gdy miała lat 16). Dziewczyna (a raczej już dawno kobieta) jest naprawdę wspaniałą osobą. Odpowiedz Link Zgłoś
mma_ramotswe Re: Chciałybyście żeby wasz syn 11.06.08, 21:29 Nie wiem, czy mogę sobie czegoś "chcieć" w tej kwestii. Kogo wybierze, tego będę musiała zaakceptować. Ale jeśli mogę sobie na potrzeby tego forum "chcieć", to zdecydowanie wolałabym tę, która w wieku 14 lat urodziła, niż tę, która usunęła. Odpowiedz Link Zgłoś
mma_ramotswe Re: Chciałybyście żeby wasz syn 11.06.08, 21:31 triss_merigold6 napisała: Z > powodu podejrzeń, że dziewczę miało totalnie niewydolnych rodziców, > skoro nie załatwili dyskretnie problemu odpowiednio szybko ergo nie > dbali o przyszłość małolaty i jej perspektywy życiowe. Może po prostu ma świadomych i mądrych rodziców. Na pewno bym nie chciała, żeby mój syn ożenił się z Twoją córką Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: Chciałybyście żeby wasz syn 11.06.08, 21:54 wolalabym zeby zwiazal sie z taka co urodzila niz z taka ktora pozbyla sie problemiku... Odpowiedz Link Zgłoś
lila1974 Triss 11.06.08, 22:52 Tak sobie myślę, że Ty w końcu wykraczesz temu swojemu synowi ... Odpowiedz Link Zgłoś
selavi2 Triss 12.06.08, 09:46 Dzieki mamuskom o pogladach podobnych do Twoich triss, rozpadaja sie rodziny. Takie osoby chca kontrolowac i urzadzac zycie innym. Tylko one maja monopol na jedyne i sluszne decyzje. Tylko one wiedza, jak maja zyc ich maz, dzieci i inni. Tylko one wiedza, co jest najlepsze dla innych. Na tym polega ich przywiazanie do rodziny. Ale to przywiazanie jest jak bardzo krotka smycz, trzymana tuz przy pysku. Jak pies ma charakter, to zerwie sie i ucieknie. Czasem wroci, czasem nie. Maz, dzieci tez to potrafia- jesli najlepsza z wszystkich zon i matek nie wykastrowala im charakteru. Syndrom nadkontroli jest toksyczny i niszczacy dla rodziny. Triss - uwazaj, zebys nie przesadzila. Schiza schizą, ale moim zdaniem dzieci rodzicom nie sa nic winne. Nie MUSZA sie odwdzieczac za kase, poswiecenie i wszystko, co dostaly od rodzicow. To zas...ny obowiazek rodzicow - dbac o dziecko i zapewnic mu rozne rzeczy. Dzieci MOGA sie odwdzieczyc i pewnie chetnie to beda robic, jesli dostaly od rodzicow wsparcie emocjonalne, jesli rodzice szanowali ich wybory i uczucia i pozwalali na nie. Ale nadkontrola z szacunkiem nie ma dla mnie nic wspolnego. I triss, ja nie teoretyzuje, tylko wiem, ze jak mi moja 18-letnia cora zaciazy to zlego slowa ode mnie nie uslyszy i pomoge jej byc mama. I ona tez to wie. I moj syn obecnie 16-letni tez ma ta swiadomosc. P.S. Szkoda, ze w zaden sposob nie ustosunkowalas sie do mojego poprzedniego postu. Dno jest po to, żeby było sie od czego odbić. Odpowiedz Link Zgłoś
ire-ni33 Re: Triss 12.06.08, 10:39 > Triss - uwazaj, zebys nie przesadzila. Schiza schizą, ale moim zdaniem dzieci > rodzicom nie sa nic winne. Nie MUSZA sie odwdzieczac za kase, poswiecenie i > wszystko, co dostaly od rodzicow. To zas...ny obowiazek rodzicow - dbac o > dziecko i zapewnic mu rozne rzeczy. Jesli jest wiecej tak myslacych to mamy takie pokolenia jakie mamy,rozszczeniowe,wyciagajace raczki po wszystko bo im sie należy,bo rodzice powinni a nawet musza.Gratuluje i wydaj tu dziecko za partnera z rodziny tak myslacej,katastrofa. Odpowiedz Link Zgłoś
selavi2 ire-ni33 12.06.08, 10:56 A czemu tak wybiorczo skopiowalas to, co napisalam, pominawszy caly kontekst? Czemu pominelas milczeniem to: "...Dzieci MOGA sie odwdzieczyc i pewnie chetnie to beda robic, jesli dostaly od rodzicow wsparcie emocjonalne, jesli rodzice szanowali ich wybory i uczucia i pozwalali na nie. Ale nadkontrola z szacunkiem nie ma dla mnie nic wspolnego." Czemu tak wybiorczo potraktowalas moj post? Poczytaj sobie kodeks rodzinny. Tam jest napisane o obowiazkach rodzicow wzgledem dzieci. A obowiazek to dla mnie jest cos, co trzeba wykonac bez wzgledu na okolicznosci. A szacunku, empatii, bycia wrazliwym i pomocnym dzieci ucza sie zupelnie inaczej niz przez wypominanie im czego to sie dla nich nie poswiecilo i jaka wielka kase wydalo. A dla Triss to byl argument, ze ona tyle dla syna robi, a on tu bedzie jej starania marnowal. Gdzie tu nauka i prawo do wlasnych wyborow dziecka? Ma robic jak matka kaze, bo ma sie jej odwdzieczyc za poswiecenie. Dzieci najczesciej i najlepiej ucza sie przez przyklad. Przyklad jaki daja im przede wszystkim rodzice. Nie na darmo psychologowie twierdza, ze zachowania i problemy z dzieckiem sa najczesciej obrazem i skutkiem ukladow w rodzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Re: ire-ni33 12.06.08, 11:10 Właśnie chcialam to samo napisać, tyle że pewnie trochę mniej mądrze i logicznie (syn dziś w nocy miał koszmary senne i nie spałam wiele), wieć tylko powiem: popieram w 100%. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Jeszcze raz 12.06.08, 11:15 Nie miałabym nic przeciwko związkowi 20+ letniego syna z 20+ letnią kobietą posiadającą dziecko, które urodziła mając np. 20 lat. Dorośli, samodzielni ludzie mogą różnych wyborow dokonywać i być happy. Miałabym mnóstwo przeciwko bliższej znajomości 18-letniego syna z rówieśnicą mającą dziecko, które urodziła mając lat 14. Zakładam, że 18-latek uczy się i pozostaje na moim utrzymaniu jako jeszcze licealista/student pierwszego roku. Dlaczego? Ponieważ taka dziewczyna ma kompletnie inny zasób doświadczeń, zero normalnej młodości, edukacja kosztuje ją więcej wyrzeczeń etc. + skoro rodzice o nią nie zadbali to rodzina była z kompletnie innej bajki niż moja. Czyli są dwa zasadnicze argumenty: - związek z taka panną jest inny niż ze zwyczajną licealistką/studentką, która uczy się, dorabia, bawi i wymaga od zaangażowanego chłopaka zupełnie innych zachowań. Na drosłe jazdy z rekonstruowanymi rodzinami ma chłopak czas - w normalnych rodzinach 14-latki nie rodzą więc pana pochodzi z podejrzanego środowiska (patologia, niewydolność wychowawcza, brak troski o przyszłość córki) Interesuje mnie aby potomek miał fajną młodość, taką jak jego rowieśnicy, nauka, rozrywki, sport, wyjazdy, towarzyskie spotkania a nie pakował w coś co grozi kłopotami. ZAbronić nie zabronię, bo wyegzekwowanie posłuszeństwa od 18-latka jest niemożliwe i jestem racjonalna. Opór mamusi daje tylko syndrom Romea i Julii "my przciw całemu światu" i po co mi to? Niemniej odradzać i wskazywać minusy takiego układu mogę. Dziecko z domu ma przykłąd, że NIE UTRZYMUJE się kontaktów ze środowiskami patologicznymi: z alkoholikami, dresiarzami, ludźmi żyjącymi z przestępstw, z MOPS czy mieszkającymi w 17 osób cztery pokolenia w dwóch pokojach na Brzeskiej. Bo nie, bo to inny świat i nieprzystający do naszego towarzysko i społecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
ire-ni33 Re: ire-ni33 12.06.08, 13:59 > Czemu pominelas milczeniem to: "...Dzieci MOGA sie odwdzieczyc i pewnie chetnie > to beda robic, jesli dostaly od > rodzicow wsparcie emocjonalne, jesli rodzice szanowali ich wybory i uczucia i > pozwalali na nie. Tylko wtedy? nic dodac nic ujac,dalej probujesz udowodnic ze twoj styl wychowania jest idealny.Obys kiedys nie płakała. > Poczytaj sobie kodeks rodzinny. Tam jest napisane o obowiazkach rodzicow > wzgledem dzieci. Nie musze czytać,takie wychowanie o ktorym wspomniałas w obu postach nie ma nic wspolnego z Kodeksem.Wychowujesz pokolenie rozczeniowe.Owszem trzeba wspierac,wychowywac ,wykształcić ale dziecko musi znac umiar we wszystkim,musi wiedziec co mu wolno,czego nie,moze cos dostac wiecej ale nie wymuszać bo inni maja to ono tez.Takie zachowania dorosłych demoralizuja młodzież,dlatego tez rodzice nie sa autorytetem poprzez takie działania. Odpowiedz Link Zgłoś
selavi2 Re: ire-ni33 12.06.08, 15:04 Moja cora ma 18 lat. Syn-16. Mysle wiec, ze moge okreslic czy moje wychowanie przynioslo zamierzony skutek czy nie. Mloda jest uspoleczniona i otwarta, uczy sie zwyczajnie - bez szczegolnych wzlodow ale i bez szczegolnych upadkow. Bardzo lubi chodzic do szkoly, jest mediatorem szkolnym i wolontariuszka w domu dziecka. Nie mam problemu z pomoca w domu. Sama wpadla na pomysl, zeby po smierci dziadka, co ustalic srode jako jej dzien u babci i zawsze po szkole jedzie, a zajec w tygodniu ma sporo. Mlody jest inny. Z nauka podobnie jak siostra z wiekszymi przeblyskami uzdolnien w temacie muzyki, polskiego i matmy. Nie bardzo udziela sie w szkole, ale po 12-dniowej wycieczce opiekunowie piali zachwyty na jego czesc, jaki byl pomocny i jak tonizujaco dzialal na kolegow. Hihihi...Ktoby pomyslal. Moje dzieci od 16 lat zyja troche na 2 domy. I np. u taty Mlody bardzo sie opiekowal i opiekuje mlodzymi(8 i 6 lat)bracmi-urwisami nie z tej ziemi, zeby tato z zona mogli dluzej w niedziele pospac. Ojciec nie ma problemu z koszeniem trawy czy myciem i sprzatniem auta. Ja nigdy nie mam problemu ze zrobieniem ciezkich zakupow. Te niecale 2 miesiace po mojej operacji, gdzie nie wolno mi podniesc wiecej jak 0,5 kg i prawie nic nie robie - oboje bez klotni i szemrania przejeli rowniez moje domowe obowiazki. I wiesz, moje dzieci nigdy nie dostawaly wszystkiego i nie pozwalalam im na wszystko, ale wszystko, co im dawalam, nawet jak sie zapozyczalam na feriie czy kompa, to dawalam im z radoscia a nie po to by sie czuly wdzieczne. Nie sadze, ze moj styl wychowania jest idealny, ale oceniajac moje dzieci i biorac pod uwage oceny innych i zaprzyjaznionych i obcych osob nie sadze, zebym kiedys przez swoje dzieci plakala. Jestem zadowolona i dumna i z siebie i ze swoich dzieci, bo wychowalam je na fajnych ludzi, potrafiacych sie zatroszczyc i o siebie i o innych. Nie znaczy to, ze sa idealne. Nie, nie ,nie... Ale w swietle ich postepowania w zyciu teraz- nie widze powodow do zmartwien. Moge plakac przez wlasna glupote, ale nie przez dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
selavi2 Re: ire-ni33 12.06.08, 15:26 I jeszcze sie obrusze - gdzie ja napisalam, ze dziecku ma byc wszystko wolno, ma wszystko miec. Czytasz miedzy wierszami? Skoro przeczytalas co, czego nie napisalam, to jak mam z Toba polemizowac? Albo pominiesz to, co napisane albo wymyslisz sobie cos, czego nie napisalam. To ze uwazam, ze rodzice opiekujac sie dziecmi, nie powinni oczekiwac na to, ze dziecko z wdziecznosci za wlozona w nie kase i trud zrezygnuje ze swoich planow - to wychowanie w postawie roszczeniowej? To ze bycia wrazliwym na innych ucza rodzice przez wlasny przyklad a nie przez nakaz - to tez wychowanie roszczeniowe? Ja tak nie uwazam. A wiesz, ze na poparcie swoich zgubnych teorii mam dwoje prawie doroslych dzieci? Ze tym sposobem wychowawczym (zwanym przez ciebie roszczenoiwym) wychowalam dwoje cieplych, zaradnych, wrazliwych na cudza krzywde ludzi. Rodzina i szkola oraz np.derekcja pewnego domu dziecka bardzo sobie cenia tego rodzaju demoralizacje. A Ty w jakim wieku masz dzieci i co mozesz o nich napisac? Jakim niedemoralizujacym sposobem je wychowujesz? Chetnie sie dowiemna ile teoretyzujesz a na ile kierujesz sie doswiadczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
ire-ni33 Re: ire-ni33 12.06.08, 16:12 Powiem tak, nie w mojej naturze lezy wychwalanie siebie i własnych dzieci ale jeszcze musi ci sporo lat upłynac zanim osiagną wiek moich i tego co prezentuja sobą,duzo lat nauki przed nimi.Nie mam nic do ukrycia i rowniez mam zaszczyt ze tak udało mi sie wychowac dzieci.Nie musza byc nam za nic wdzieczni ale wiedza ze gdyby była taka potrzeba to zrezygnuja lub poukladaja swoje plany tak by byc z rodzina i przy rodzinie.Po to sie ja w koncu ma.Gdybys chciała znac szczegoły chetnie napisz ci na maila. Odpowiedz Link Zgłoś
selavi2 Re: ire-ni33 12.06.08, 16:28 Tak pochwalilam sie i soba i dziecmi w odpowiedzi na zarzuty i forme Twojego postu, ktora z racji sformulowan uzytych przez Ciebie odebralam jako bezzasadny atak na mnie. Podalam konkrety, ktore mialy tym zarzutom zaprzeczyc. Przykro mi, ze wyczuwam wyzszosc w Twoim pisaniu. Szkoda tez, ze nie odpowiedzialas na pytania zadane przeze mnie. Coz mam wrazenie, ze latwiej Ci konkretyzowac zarzuty bez pokrycia niz odpowiedziec, w ktorym miejscu napisalam to, co mi zarzucasz. Liczylam na bardziej merytoryczny rodzaj dyskusji ale widze, ze sie przeliczylam. Odpowiedz Link Zgłoś
ire-ni33 Re: ire-ni33 12.06.08, 16:43 Podalam konkrety, ktore mialy tym zarzutom zaprzeczyc. Przykro mi > , > ze wyczuwam wyzszosc w Twoim pisaniu. Wywyższanie sie to nie moj styl,zle to interpretujesz.Piszac ci o sobie zrozum ze maja potomstwo duuuuzo starsze,ma sie duzzzo wieksze doswiadczenie chocby z racji przeżyc,doznań etc.Niczego Ci nie zarzucam ale dla mnie jest cos niezrozumiałego w twoich wypowiedziach.Mianowicie jak mozna nawet pomyslec ze wydajac dziecko na swiat,dajac mu wszystko co mozliwe nie mozna nic od niego oczekiwac chyba ze samo cokolwiek zechce.Piszesz ze dla rodzicow jest to obowiazek i z tym stwierdzeniem sie zgadzam,powiedz jaki obowiazek maja dzieci w stosunku do rodzicow skoro wdziecznosc za dobro rodzicow dziecka nie obowiazuje-żaden,tyko wtedy gdy beda miały ochotę lub spadek ktory nalezy zgarnąć. .To nie był atak jak to nazywasz a wymiana pogladow w sprawie wychowywania. Odpowiedz Link Zgłoś
selavi2 Re: ire-ni33 12.06.08, 18:14 Nie wiem, jak Ci to wytlumaczyc. Sprobuje tak - moj ojciec od 7 do 18 roku zycia placil mi alimenty(od 1970 roku nie podwyzszane i oplacal jeden turnus kolonijny. O widywanie sie z nim to ja zabiegalam. I on uwaza, ze powinnam mu byc wdzieczna, ze zrobil to co trzeba - przeciez placil. Moja mama fundujac mi zycie z ojczymem, ktory byl alkoholikiem pijacym przez 5 lat i despota przez cale zycie, rowniez oczekuje wdziecznosci, bo przeciez zrobila co mogla. A ze nie mogla wiele bedac uzaleznoma finansowo od meza i majac z nim jeszcze dwoje dzieci to inna sprawa. Moj ojczym, nie mowiac do mnie po imieniu, udajac, ze mnie nie widzi, bijac i obwiniajac o wszystkie swoje niepowodzenia zyciowe a o picie w szczegolnosci rowniez oczekuje wdziecznosci - mialam sie w co ubrac, co zjesc i gdzie mieszkac. I wszystkie te osoby, z wszystkichi wyzej wymienionych powodow, uwazaly, ze maja prawo do mowienia mi czy robie zle czy dobrze. Sami bedac nie w porzadku, nie dajac mi zadnego przykladu a ojczym i ojciec - odrzucajac. Wiec wracajac do tematu - chce, zeby moje dzieci same zdecydowaly czy beda mi za cos wdzieczne czy nie. Dajac im swoje serce, prace, czas i pieniadze nie roszcze sobie prawa do wtracania sie w ich zycie i nie oczekuje, ze postapia zgodnie z moja hierarhia wartosci. Owszem staralam sie z calych sil zaszczepic w nich, przez wlasny przyklad, to co dla mnie jest wazne i wartosciowe ale nie oczekuje, ze ich priorytety zyciowe beda zgodne z moimi. Nie oczekuje, ze dzieci sie mna zaopiekuja na starosc i beda pielegnowac w chorobie. Jesli tak zdecyduja to swietnie, jesli nie - coz, beda mialy do tego prawo. I to dopiero bedzie sprawdzian mojego wychowania. I wtedy bede plakac, ale jak juz pisalam - przez wlasna glupote, nie przez dzieci, Poki co smarkateria rokuje nienajgorzej. Tak czuje, tak mysle. Odpowiedz Link Zgłoś
selavi2 Re: ire-ni33 12.06.08, 18:17 A i zeby nie bylo - wszyscy moi rodzice to szanowani i uwielbiani przez mlodziez nauczyciele. Ale tak to bywa, ze szewc bez butow chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
ire-ni33 Re: ire-ni33 12.06.08, 18:58 Wiemy obie ze im dalej w las tym wiecej mozna wyniesc z dyskusji.Szczerze-sytuacja w jakiej sie znalazłas była fakt jak dla młodej osoby tragiczna.Jesli sie nie obrazisz to wspołczuje i rozumiem teraz to co pisałas wczesniej.Jesli cos Cie zabolało i było niestosowne to przepraszam.No coz to nie dlatego ze chciałabym cie obrazic ale ja nigdy sie w takiej sytuacji nie znalazłam choc byłam wychowana w bardzo skromnych warunkach ale dom z zasadami i choc miałam skromnie to nie majac juz rodzicow jestem im wdzieczna za to ze wzory ktore wyniosłam z domu zaprocentowały na dalsze moje życie .Rozumiem nawet teraz tekst wypowiedziany przez Ciebie cyt.To zasrany obowiazek" -dajesz to czego sama nie zaznałas.Mysle jednak ze Twoje dzieci maja rownie dobre wzory i beda dobrymi ludzmi a co za tym idzie beda wiedziały ze ich matka to człowiek ktory zasłużył na poswiecenie. Pozdrawiam cie serdecznie i nie gniewaj sie jesli było ostro. Odpowiedz Link Zgłoś
selavi2 Re: ire-ni33 12.06.08, 22:24 Nie ma problemu. Jak widzisz lubie wymiane zdan i pogladow. Dopuszczam juz tez do siebie mysl, ze inni maja prawo miec swoje widzenie sprawy baaaardzo odmienne od mojego. To jest trudne, kiedy sie uwazalo przedtem, ze wszyscy napewno mysla tak, jak ja - przeciez pewne rzeczy sa takie oczywiste. NIe są. Ale dalej pozostala mi przywara taka, ze lubie byc rozumiana wlasciwie i czasem nie spoczne, dopoki nie wytlumacze. Ale sie nie obrazam. Stad ta polemika. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
ire-ni33 Re: ire-ni33 12.06.08, 22:50 Powiem krotko selavi szanuje takich ludzii nie wiem z jakiego powodu nie mogłam Cie zrozumiec,a przeciez to takie proste i człowiek powinnien pamietac ze kazdy z nas miał inna sytuacje rodzinną. Tez Cie pozdrawiam i gratuluje dobrych dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
alabama8 Re: Chciałybyście żeby wasz syn 12.06.08, 11:13 triss_merigold6, a co byś zrobiła gdyby ojcem tego dziecka był twój syn? Wziełabyś dziecko na wychowanie? Przecież do tanga trzeba dwojga. Co byś mówiła dziewczynom z którymi by się zaczoł spotykać w wieku 20 lat? Że ten 5-cio czy 6-cio letni bobas to brat twojego syna czy syn twojego syna? A może odradzałabyś im spotkania z twoim dzieckiem - szczerze przyznając że niestety twoje dziecko to patologia i w tym wieku to bzykają tylko cyganie. Wejdź kotku w czyjeś buty a potem osądzaj. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Chciałybyście żeby wasz syn 12.06.08, 11:17 No chyba żartujesz, oczywiście, że bym nie wzięła dziecka na wychowanie. Aliemnty bym płąciła dopóki małolat nie byłby pełnoletni i nie płaciłby sam. Alimenty bez ściemy, ile trzeba, bo dziecko niewinne bezdennej głupocie rodziców. Byłaby to moja ciężka porażka wychowawcza, której bym nie kryła przed otoczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
selavi2 alabama 12.06.08, 11:18 Triss jest z tak porzadnej rodziny i tak ma wszystko zaplanowane i poukladane, ze nawet nie umie sobie wyobrazic TAKIEJ patologii.;-PPP Juz ja probowalam do tego namowic, ale udaje, ze mojego postu nie ma.)) Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: alabama 12.06.08, 11:23 Odpisałam Ci teraz, wiesz, ja pracuję i nie zawsze jestem na zawołanie przy kompie. Mogę sobie wyobrazić, że 14-latek zacznie współżycie ale zrobię wszystko żeby jednak przesuął inicjację chociaż o 2 lata. Zapylenie w tym wieku to porażka wychowawcza i tak bym w stosunku do siebie uważała, że gdzieś zrobiłam mega błąd. Odpowiedz Link Zgłoś
selavi2 Triss 12.06.08, 14:19 "w normalnych rodzinach 14-latki nie rodzą więc pana pochodzi z podejrzanego środowiska (patologia, niewydolność wychowawcza, brak troski o przyszłość córki)" Skad to zalozenie? Chyba z kosmosu, bo tu na ziemii, na ktorej zyje od 44 lat, zycie czesto przeczy Twojej teorii. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Triss 12.06.08, 14:36 Cherie, żyję w Warszawie anno domini 2008. Zdążyłam poznać ludzi z b. różnych klimatów ale kontakty towarzysko-zawodowe utrzymuję z tymi których można określić jako "średnio zamożna klasa średnia, wykształcenie wyższe" - tu nie ma dorosłych ludzi, którzy rozmnożyli się w wieku 14 lat. Poza wybitnie jednostkowymi przypadkami prawidłowości są jasne: najwięcej młodocianych rodzi w środowiskach zagrożonych patologiami, biednych, niewykształconych. Przyrost naturalny z uwzględnieniem wieku rodzących jest dość dokładnie badany i trochę uwagi jest poświęcane właśnie na te młodociane przypadki. Znajome z podstawówki i osiedla, które pozachodziły w ciążę i URODZIŁY mając te 17-18 lat jeszcze w szkole średniej były przeważnie z rodzin z jakimiś problemami albo chodziły do zawodówek - tam inaczej dziewczyny planowały życie niż te z liceów. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Triss 12.06.08, 14:51 > Zdążyłam poznać ludzi z > b. różnych klimatów ale kontakty towarzysko-zawodowe utrzymuję z > tymi których można określić jako "średnio zamożna klasa średnia, > wykształcenie wyższe" I myślisz że Twój syn też skończy w tych średnio zamożnych towarzystwach? Jak chcesz tego dokonać? Nawet jeśli wybierzesz mu prywatne kształcenie to też tego nie zagwarantujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Triss 12.06.08, 15:09 > I myślisz że Twój syn też skończy w tych średnio zamożnych > towarzystwach? Jak chcesz tego dokonać? Nawet jeśli wybierzesz mu > prywatne kształcenie to też tego nie zagwarantujesz. Ja jestem pewna, że skończy. Na 99%. Zgodnie z powiedzeniem "czym skorupka za młodu...". Ja sobie nie wyobrażam, abym teraz miała obracać się w kręgu np. takich ludzi jak ojciec moich dzieci i jego rodzina. Nie uważam ich za kogoś "gorszego", natomiast nie jest to moje środowisko, nie przystaję do niego, mam inny system wartości, wyniesiony z domu rodzinnego. Taki, a nie inny wybór towarzystwa - czyli jak napisała Triss, średnio zamożna klasa średnia - właściwie nie jest stricte wyborem, tylko czymś naturalnym. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Triss 12.06.08, 15:23 > Ja jestem pewna, że skończy. Na 99%. To bardzo pewna jesteś. > Ja sobie nie wyobrażam, abym teraz miała obracać się w kręgu np. takich ludzi > jak ojciec moich dzieci i jego rodzina. Ale kiedyś wybrałaś. Chyba że sama się z tych klimatów wywodzisz? I mówię to bez złośliwości. Polska to jeszcze nie UK gdzie kastowość środowiska jest wielka. Tam prywatna DOBRA szkoła to nie tylko pieniądze ale i wybrana grupa społeczna lub rodowa. U nas prywatna oznacza płatana i nic więcej. I z tego co wiem coraz bardziej dostępna. Znam ludzi którzy swoje dzieci do takich szkół wysyłają. Część z nich kasą ani wykształceniem nie grzeszą. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Triss 12.06.08, 15:26 A poza tym żadna klasa pół-średnio zamożna czy inna nie gwarantują Ci na kogo trafisz. Ale to myślałam ze wszyscy już wiedzą. Widać się myliłam. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Triss 12.06.08, 16:41 Ale dają określone prawdopodobieństwo. W Oazie masz b. duże prawdopodobieństwo trafienia na ludzi bardzo wierzących prawda? W harcerstwie - na harcerzy. Wśród ludzi wykształconych - na takich, których system wartości Ci pasuje bardziej niż wsród bezrobotnych z byłych PGR-ów. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Triss 12.06.08, 17:07 > Wśród ludzi wykształconych - na takich, > których system wartości Ci pasuje bardziej niż wsród bezrobotnych z > byłych PGR-ów. Ale system wartości nie ma nic wspólnego z wykształceniem. Jak trafi się synowi dziewczyna katoliczka to przy wczesnej niechcianej ciąży i tak raczej jej rodzice nie dopuszcza do skrobanki. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Triss 12.06.08, 17:39 No widzisz, nadal nie chwytasz. Jakoś ani ja ani moja siostra nie spotykałyśmy się nigdy z głęboko wierzącymi chłopakami/mężczyznami. Tacy byli eliminowani zaraz na początku znajomości, bo za duża rozbieżność zdań istniała, światopoglądowa rozbieżność. U znajomych to nie wadziło, u osoby w założeniu bliższej - bardzo. Nie widzę żadnego powodu dla którego u chlopaka miałoby być inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Triss 12.06.08, 18:11 Nie trzeba głębokiej wiary żeby nie zgadzać się na skrobanki, uwierz. Sama nie wierze i mimo tego że jestem za wolnym wyborem jeżeli o te sprawę chodzi to nie wiem czy bym córce skrobankę tak żarliwie rekomendowała. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Kotula, sama sobie przeczysz 12.06.08, 19:24 > Ja sobie nie wyobrażam, abym teraz miała obracać się w kręgu np. takich ludzi > jak ojciec moich dzieci i jego rodzina. Nie uważam ich za kogoś "gorszego", > natomiast nie jest to moje środowisko, nie przystaję do niego, mam inny system > wartości, wyniesiony z domu rodzinnego. No, jakoś ten system z domu rodzinnego nie przeszkodził ci _wtedy_, by urodzić dwójkę dzieci takiego a nie innego faceta. Widzę całkiem duże prawdopodobieństwo, że jakiejś 14-latce nie przeszkodziłby w urodzeniu dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Kotula, sama sobie przeczysz 12.06.08, 19:57 > No, jakoś ten system z domu rodzinnego nie przeszkodził ci _wtedy_, by urodzić dwójkę dzieci takiego a nie innego faceta. Widzę całkiem duże prawdopodobieństwo, że jakiejś 14-latce nie przeszkodziłby w urodzeniu dziecka. Jestem przekonana, że moja mama sama by zaproponowała mnie - 14-15-czy nawet 19-letniej wykonanie skrobanki , zatem przeszkoda by była i to wielka ... zresztą nie jest to temat na forum publiczne. Gdybym tylko miała pieniądze _wtedy_ - czyli jak byłam z moim eksem - i gdyby moja matka nie była 600 km dalej, dzieci bym teraz nie miała. A przynajmniej miałabym co najwyżej jedno. Nota bene akurat nie do końca sobie przeczę. Mój eks - zanim stracił pracę - był ze swojego środowiska tym "równającym w górę", a przynajmniej tak mi się wydawało. Nie wyznawał hermetycznych zasad swojej rodziny, był bardziej otwarty na inne światopoglądy, nie miał klapek na oczach. To mnie zwiodło, przyznaję bez bicia, a że ze mnie naiwne stworzonko było i idealistka, mająca nadzieję, że pociągnie pana w górę, no cóż Gdy wyszłam z amoku zakochania i zorientowałam się, że nie tylko nie ciągnę pana w górą, ale sama równam w dół, szybko się wyrwałam z tego związku (oczywiście - jak wszyscy wiedzą - to nie był główny powód). Wiesz, mnie nie chodzi o to, że czuję się snobką, czy lepszą od innych. Wiem, że w tej chwili inaczej bym postąpiła, bo jestem o te parę lat i doświadczeń dojrzalszą osobą. I w tej chwili mam partnera z tej samej "kasty" ;-PPP, z którym o niebo lepiej się dogaduję w każdej kwestii, z którym łączy mnie o wiele więcej. I jest ok. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Kotula, sama sobie przeczysz 12.06.08, 20:24 > Gdybym tylko miała pieniądze _wtedy_ - czyli jak byłam z moim eksem - i gdyby > moja matka nie była 600 km dalej, dzieci bym teraz nie miała. A przynajmniej > miałabym co najwyżej jedno. Chcesz powiedzieć że gdyby Twoja matka na początku znajomości powiedziała że on nie jest dla ciebie to byś grzecznie odeszła? A przy ciąży poszła na skrobankę? Oceń tą sytuacje ale z tamtej perspektywy. > mam partnera z tej samej "kasty" Ja poznając i zakochując się w moim obecnym mężu nie wiedziałam z jakiej kasty jest Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Kotula, sama sobie przeczysz 12.06.08, 20:27 > Chcesz powiedzieć że gdyby Twoja matka na początku znajomości > powiedziała że on nie jest dla ciebie to byś grzecznie odeszła? A > przy ciąży poszła na skrobankę? Nie, nie odeszłabym grzecznie, ale wiem, że mogłabym się zastanawiać - czasem spojrzenie z boku się przydaje, zwłaszcza jeśli jest to spojrzenie mojej matki. Tego "z boku" mi zabrakło wtedy. Planowałam usunąć drugą ciążę. Niemniej jednak zanim nazbierałam odpowiednią ilość kasy, było już po ptokach. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Wszystko to prawda, tylko powiedz sama: 12.06.08, 22:47 > Gdybym tylko miała pieniądze _wtedy_ - czyli jak byłam z moim eksem - i gdyby > moja matka nie była 600 km dalej, I naprawdę sądzisz, że w przpadku 20-latki z 6-letnim dzieckiem nie ma żadnego "gdyby", tylko - jak chce Triss - jest ona, a już na pewno jej rodzina - patologią? Ja bym się bała tak powiedziec o kimś, o kim de facto wiem tylko tyle, że ma dziecko urodzone mocno wcześnie. I tylko tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Wszystko to prawda, tylko powiedz sama: 12.06.08, 23:11 Iwonia, nie wiem. Możemy sobie gdybać. Sprawą bezdyskusyjną jest, że 14-latka z reguły mieszka z rodzicami, i oni mają na nią większy wpływ. Tyle wiemy. Ja wiem, że gdyby moja córka w tym wieku zaszła w ciążę i zechciała usunąć - kredyt bym wzięła, u rodziny zapożyczyła, ale pieniądze na skrobankę wytrzasnęła - jako matka i z własnego egoizmu oraz miłości do córki. Ale wiem też, że jeśli moja córka zdecydowałaby się urodzić, to bym nie pozwoliła na oddanie dziecka do adopcji, tylko bez wątpienia sama bym zaadoptowała i pomogła jej, jak tylko się da. Tyle, że u mnie to ma nieco inne podłoże - to jest dług, który ja jestem winna mojej matce, a który spłacę mojej córce, jeśli będzie taka potrzeba. Ale to ja. Nie mnie osądzać innych. Triss nieco przesadziła, generalizując bardzo i wrzucając wszystkich do jednego wora. W jednym ma rację - 20-latka z 6-letnim dzieckiem nie pojawia się w wizjach matek na temat przyszłości ich synów. 20-latka z 6-letnim dzieckiem powoduje dysonans. I być może to, co pisze teraz Triss, to jest właśnie taka wizja. Która nie jest niczym złym sama w sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Wszystko to prawda, tylko powiedz sama: 12.06.08, 23:30 > W jednym ma rację - 20-latka z 6-letnim dzieckiem nie pojawia się w wizjach mat > ek na temat przyszłości ich synów. 20-latka z 6-letnim dzieckiem powoduje dysonans. Słuchaj, rozumiem martwić sie o dziecko i życzyć mu tylko szczęścia. To normalne. Ale popadać w schizy bo jakaś dziewuszka z dzieciakiem złapie mojego zadbanego synka w którego tyle zainwestowałam? Są sfery w życiu nad którymi nie zapanujemy. Im szybciej to Triss pojmie tym lepiej dla niej i dla jej syna. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Wizje matki, która nie widzi siebie jako matki? 12.06.08, 23:54 > - jako matka i z własnego egoizmu oraz miłości do córki. Ale wiem też, że jeśli > moja córka zdecydowałaby się urodzić, to bym nie pozwoliła na oddanie dziecka > do adopcji, tylko bez wątpienia sama bym zaadoptowała i pomogła jej, jak tylko > się da. Tak, a 6 lat później twoja córka spotkałaby syna Triss, ta zaś uzna z automatu, że dziecię twe to patologia z Pragi albo w najlepszym wypadku Cyganka... No, w każdym razie twoja pomoc byłaby zaklasyfikowana jako niewydolność i olanie córki. Triss oczywiście ma prawo do schiz, tylko po co udawać, że normalnym jest trząść się, czy aby moje obecne inwestycje w przedszkole, basen i matę edukacyjną w okresie niemowlęcym nie zostaną przypadkiem zaprzepaszczone przez zawarcie przez Syneczka zbyt bliskiej znajomości z jakąś Niewystarczająco Dobrą Dla Księciunia? To nie jest objaw troski o dziecko, to obsesyjna chęć kontrolowania wszystkiego Bo Przecież Mnie Tyle Zawdzięczasz. Zamiast martwić się relacjami w rodzinie i pozycją społeczną Ewentualnych Przyszłych Znajomych może lepiej byłoby w takiej sytuacji skupić się na nieprawidłowościach we własnej postawie rodzicielskiej, a nie udowadniać, że niewydolni są rodzice, którzy np. nie zmusili małolaty do skrobanki? Odpowiedz Link Zgłoś
graue_zone Re: Wizje matki, która nie widzi siebie jako matk 13.06.08, 08:09 Zgadzam się z Tobą w 100%! Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Wszystko to prawda, tylko powiedz sama: 13.06.08, 11:25 kotula, no ja wspolczuje Triss, jest na tyle yntelygentna ze spodziewam sie po niej nieco wiecej niz wizjonerstwa zyczeniowego jako sposobu radzenia sobie ze schiza Wezmy sobie tutajlosowo wybrane przedstawicielki klasy sredniej- ty jak powiedzialas sie do niej zaliczasz. Ja takze sie do niej zaliczam bezwstydnie ty zle wybralas ojca nie ze swojej kasty, ja ojca wybralam swietnie zato nieco zbyt wczesnie i sie nie wyskrobalam. Ty zreszta tez nie chociaz chcialas. W swietlemojej hipotetycznej synowej,. jak rowniez w swietlemoich calkiem realnych corek- zasadniczo mnie nie interesuje przesadnie jakie dziewczyna popelnila bledy i przy jakim wspoludziale rodzicow. Interesuje mnie natomiast co z tymi bledami i lekcjami zyciowymi zrobila. A to mowi o niej wiecej niz kim jest jej matka i ile zarabia jej ojciec. Jesli mysle o tych dziewczetach, to chcialabym zeby wyrosly na zaradne osoby, uczace sie na bledach, wyciagajace wnioski i heja do przodu. Ja rozumiem ze Triss sie martwi bo kazdy sie martwi. I ze fakt ze np mi sie udalo wwieku lat 16 meza trafic bez poprawek jest raczej szczesciem nic regula. I studia skonczyc. Ale jak rozumiem mowimy o 20 latce z 6letnim dzieckiem, czyli mamy info, ze wpadla, ze sie nie skrobnela. rzecz w tym ze ja z ta 14- latka co wpadla moze wiele nie laczyc gdyz przy zalozeniu ze syn triss bedzie sie poruszal po ograniczonym osobowo obszarze towarzyskim studentow i mlodychlicealistow- znaczy ze on by ja spotkal wlasnie w tym srodowisku. Malo prawdopodobne?malo.Ale nie niemozliwe. I uwazam ze w tym moemencie raczej wazniejsze jest co ona soba reprezentuje niz fakt kiedy wpadla i czy jej starym na skrobanke zabraklo czy tez za daleko byli akurat- bo rozmawiamy o doroslej kobiecie. Przezylam egzamin gimnazjalny, przezylam gimnazjum razy dwa- w gimnazjum moich dzieci sa ludzie z tak roznych srodowisk, rodzin i krajow ze glowa mala. Natomiast laczy ich to ze te co do mnie do domu przychodza- sa naprawde fajnymi dzieciakami z otwartymi lepetynami. Przyszlosc sie liczy i to co czlowiek robi ze swoim zyciem, no serio tak mysle. Odpowiedz Link Zgłoś
qunegunda Re: Triss 14.06.08, 13:59 >średnio zamożna > klasa średnia - właściwie nie jest stricte wyborem, tylko czymś naturalnym. mylisz się moja droga, tzw. "klasa średnia" w polskim wydaniu to tak naprawdę BIEDOTA Odpowiedz Link Zgłoś
ally Re: Triss 12.06.08, 15:48 alez oczywiscie, chocby byl skonczonym glabem. mamusia zadba o milion korepetycji, ew. da w lape komu trzeba i synek skonczy studia. znam wiele takich przypadkow; do tego osoby te najczesciej sa szczerze przekonane, ze oni sa super, a wiekszosc spoleczenstwa to prolerariat. oczywiscie nie sugereje, ze syn triss jest glabem. (jakby ktos nie umial czytac ze zrozumieniem) Odpowiedz Link Zgłoś
ire-ni33 Re: Triss 12.06.08, 16:01 ally napisała: ew. da w lape komu trzeba i synek skonczy > studia. znam wiele takich przypadkow; Ty chyba nie wiesz co mowisz.Studia moja droga to nie zawodowka.Tam nie wszyscy moga uczeszczac.Albo spełniasz warunki albo nie i wylatujesaz po pierwszym semestrze.Bardzo dziwne znasz przypadki.O ile moge uwierzyc ze mozna jakies zaliczenie załatwic to juz napewno nie egzamin ,ja przynajmnie sie z czyms takim nie spotkałam,no moze gdzies od studiujących po ciemku masz te smieszne wiadomosci. Odpowiedz Link Zgłoś
ally Re: Triss 12.06.08, 16:04 alez znam takie przypadki, i to na elitarnym, panstwowym PRAWIE. jak nie w lape, to po prostu po znajomosci. poza tym nie przesadzajmy, kazdy, zeby nie wiem jak wolno myslal, moze skonczyc studia, o ile rodzice od lat inwestuja w jego edukacje. Odpowiedz Link Zgłoś
selavi2 ire-ni33 12.06.08, 16:08 Czesciowo zgadzam sie z ally, ale ja slyszalam takie historie w zwiazku z zaocznymi. Nie przypominam sobie, zeby ze stacjonarnych takie wiesci dochodzily. Odpowiedz Link Zgłoś
ally Re: ire-ni33 12.06.08, 16:11 aha, znam tez takich, co po oblanej w maju i poprawionej w sierpniu maturze studiowali dziennie medycyny, choc egzamin wstepny ich ominal. dziwnym trafem byly to dzieci lekarzy-profesorow. a teraz nas lecza, cieszmy sie Odpowiedz Link Zgłoś
ire-ni33 Re: ire-ni33 12.06.08, 16:18 No coz,widocznie mnie takie informacje omijaja. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Dobór naturalny 12.06.08, 16:39 Tak właśnie myślę. I myślę, że wychowywany w klimatach w których wykształcenie wyższe na państwowej uczelni jest czymś naturalnym sam poniżej średniego nie zejdzie, przy wyższym się nie upieram. Nie zapowiada się na upośledzonego umysłowo ani społecznie. Myślę też, że odpowiedni dobór towarzystwa domowego i rodzinnego wpłynie na fakt, że małolat nie bedzie szukał przyjaciół ani panienek wśród dresów czy bandytów. Kwestia zamożności jest właściwie drugorzędna, ważniejsze jest wykształcenie, oczytanie, preferowanie określonych rozrywek, lifestyle innymi słowy. Szanse edukacyjne moje dziecko ma z górnej półki, sensownie dobrany pakiet różnych zajęć mogę mu zapewnić jeśli tylko będzie chciał a to też łączy się ze stykaniem z pewnymi grupami młodzieży. Nie izolacja, broń Boże. Tylko takie ustawienie edukacyjno - towarzyskie, żeby miał większą okazję do kontaktów z osobami ze swojego środowiska a nie z takiej Brzeskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Dobór naturalny 12.06.08, 17:11 > wpłynie na fakt, że małolat nie bedzie szukał przyjaciół ani > panienek wśród dresów czy bandytów. Ale tu nie chodzi o to żeby szukał. Księciem nie jest i balu z zaproszeniami w poszukiwaniu żony nie urządzi. Życie to nie bajka. Żyjemy wśród różnych ludzi a do zakochania czasami niewiele trzeba. Nie musi z dziewczyną sie widzieć codziennie żeby się w niej zakochać. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Dobór naturalny 12.06.08, 17:41 Popatrz a ja myślałam, że całkiem sporo trzeba... tylko pociąg fizyczny wystarczy na kilka nocek ale już nie na dłuzsze spotykanie się. Wiesz, ja pamietam swoje licealne lata, panny z mojej szkoły nie spotykały się z rówieśnikami z zawodówek czy OHP. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Dobór naturalny 12.06.08, 18:04 > panny z mojej szkoły U nas były panny co się spotykały z ludźmi poza szkoły. Po szkole to już tym bardziej się mieszanki porobiły. Jesteś typową mamą jedynaka. Zamiast martwić się że Twój przedszkolak (czy już szkolak?) wybierze kogoś kto nie spełni Twoich oczekiwań zajmij się tym żeby wyrósł na wartościowego i fajnego faceta. Bo nawet w Twoim środowisku może mieć kłopoty na znalezienie kogoś. Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: Dobór naturalny 14.06.08, 17:26 >Wiesz, ja pamietam swoje licealne lata, panny z mojej szkoły > nie spotykały się z rówieśnikami z zawodówek czy OHP. < Wiesz, ja pamiętam inaczej. Z racji dużej odległości do wybranej przeze mnie szkoły, mieszkałam w bursie medyka. Fakt, dziewczyny raczej nie umawiały się z chłopakami z OHP, ale w soboty i niedziele dorabiały sobie jako "panie do towarzystwa" w znanej niegdyś z burdelowych zapędów toruńskiej restauracji. Dziewczyny nie "pracowały" w Bydgoszczy gdzie mieszkały w bursie. Wyjeżdżały do Torunia, aby być w miarę anonimowe. Odpowiedz Link Zgłoś
qunegunda Re: Chciałybyście żeby wasz syn 12.06.08, 14:13 > Gdyby mój syn chciał nawiązać bliższy kontakt z np. dwudziestolatką > z sześcioletnim dzieckiem to szczerze bym małolatowi odradzała. yyyyyyyyy tobie sie wydaje, że 20-latek bedzie sie przed starsza panią matką tłumaczyl ze swoich znajomosci z dziewczynami??? rozbawilas mnie DDD Odpowiedz Link Zgłoś