Dodaj do ulubionych

Koniec kołchozu...

11.06.08, 13:51
Myślałam, że będę pisała to z ogromnym szczęściem, wielkim uśmiechem i w ogóle
radością że hoho.
A jakoś mi tak łyso nagle...
Dzisiaj wieczorem przyjaciółka zabiera swoje ostatnie rzeczy z mojego
mieszkania. Na 40 metrach kwadratowych już nie będzie 4 osób i kota, tylko 2
osoby i kot. Po prawie 3 latach...

Nastąpił już podział majątku, moje ukochane kubki wywędrowały kilkanaście
kilometrów na północ, zaparzacz do kawy pojechał razem z nimi. Już nie będzie
wspólnej pęsety, awaryjnych tamponów, podwójnej garderoby... Chlip.
I jak ja teraz będę nazywać ten drugi pokój?
Obserwuj wątek
    • bro-wn Re: Koniec kołchozu... 11.06.08, 15:56
      Miałam to samo,kiedy przeprowadzałam się na drugi koniec Polski,a
      moja przyjaciółka (wizyty średnio 7 razy w tygodniu) odprowadzała
      mnie do pociągu..Ale dobrze,że jest internet i komórki.
      A ten drugi pokój może niedługo nazwiesz "pokojem dziecka"? (jesli
      oczywiście masz taki plan). Nie martw się ,dla prawdziwej przyjażni
      nawet "kilkanaście kilometrów na północ"-to pikuś.Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka