dirgone
11.06.08, 13:51
Myślałam, że będę pisała to z ogromnym szczęściem, wielkim uśmiechem i w ogóle
radością że hoho.
A jakoś mi tak łyso nagle...
Dzisiaj wieczorem przyjaciółka zabiera swoje ostatnie rzeczy z mojego
mieszkania. Na 40 metrach kwadratowych już nie będzie 4 osób i kota, tylko 2
osoby i kot. Po prawie 3 latach...
Nastąpił już podział majątku, moje ukochane kubki wywędrowały kilkanaście
kilometrów na północ, zaparzacz do kawy pojechał razem z nimi. Już nie będzie
wspólnej pęsety, awaryjnych tamponów, podwójnej garderoby... Chlip.
I jak ja teraz będę nazywać ten drugi pokój?