Dodaj do ulubionych

mąż uważa, że nic nie robię...

13.06.08, 12:19
Mój mąż pracuję, ja zajmuję się dziećmi i domem. Jednak on uważa, że ja cały
dzień siedzę przed telewizorem i nic nie robię. Chyba myśli, że obiad sam się
gotuje, koszule same prasują, a podłoga sama myje. Ciągle mi dokucza,
sprawdza, czy kurze są starte. A ja naprawdę się staram. Dzieci są szczęśliwe
(młodszy ma 8 mies., starszy 3 lata), obiad z dwóch dań codziennie, dom
schludny. Do tego wylicza mnie z każdego grosza, sprawdza paragony ze sklepu.
A jak chcę coś kupić sobie, to muszę brać od rodziców, bo on mi nie da. Nie
chodzę do fryzjera, nie oglądam modnych ciuchów, o życiu towarzyskim nie wspomnę.
Jest mi źle, ale strasznie go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niego.
Tak chciałam się wyżalić, bo nie mam komu...
Dzięki
Obserwuj wątek
    • patoo Re: mąż uważa, że nic nie robię... 13.06.08, 12:20
      A moze sprobj faktycznie nic nie robic.Zobaczy róznice.
    • gryzelda71 Re: mąż uważa, że nic nie robię... 13.06.08, 12:21
      A czemu go kochasz?Lubisz być źle traktowana?
      • ja1ja1 Re: mąż uważa, że nic nie robię... 13.06.08, 12:23
        gryzelda71 napisała:

        > A czemu go kochasz?Lubisz być źle traktowana?

        no właśnie??????? u mnie się nie przelewa, nie mogę sobie kupic tego co chcę,
        ale to rozumiem. Nie zrozumiałabym jakby mi mąz zabronił gdyby miał jednak na to
        pieniądze. Współczuję.
        • yoggi87 Re: mąż uważa, że nic nie robię... 13.06.08, 13:50
          No to ja bym mu zrobila na zlosc. Dzieci do przedszkola i zlibka, a Ty do pracy.
          Kazy ma swoja wyplate, rachunki na pol, kazdy gotuje dla siebie i sprzata po sobie.
          Moze go troche postrasz? Sklam, ze dostalas propozycje pracy, masz dosc bycia
          jego sluzaca, chociaz nawet sluzacej sie placi... Wykonaj przy nim kilka
          telefonow w sprawie miejsc w przedszkolach. Moze poskutkuje? A jak nie to bym
          sie spakowala i pojechala do rodzicow czy znajomych. Wrocilabym jakby
          przywedrowal na kolanach z kwiatkami.
          • gryzelda71 Re: mąż uważa, że nic nie robię... 13.06.08, 14:01
            A jak nie pojawi sie z kwiatami to co dalej?
            • deela Re: mąż uważa, że nic nie robię... 13.06.08, 17:55
              to niech spada
              trzeba miec swoja godnosc
    • mamolka1 Re: mąż uważa, że nic nie robię... 13.06.08, 12:21
      To mu pokaż i nie przejmuj się tak ma każdy chłop który nie zaznał uroków bycia z dziećmi w domu .

      Modlitwa Mężczyzny,BOZE DROGI chodzę codziennie do pracy i wytrzymuję tam 8 godzin, podczas gdy żona siedzi sobie w domu. Chcę, żeby wiedziała, co musze znosić, więc proszę Cię, pozwól, by jej ciało stało się moim na jeden dzień. Amen." Bóg w swej nieskończonej mądrości spełnił prośbę mężczyzny. Następnego ranka mężczyzna obudził się jako kobieta. Wstał, szybko przygotował śniadanie dla swej drugiej połówki, obudził dzieci, przygotował im ubrania do szkoły, podał im śniadanie, zapakował drugie śniadanie dla nich i odwiózł je autem do szkoły. Poszedł do domu, zebrał rzeczy do prania i nastawił je, poszedł do banku, aby wpłacić pieniądze. Poszedł na bazarek po zakupy, potem wrócił do domu, rozpakował zakupy, zapłacił rachunki i wpisał je do książki rachunkowej. Wyczyścił kuwetę kota i wykąpał psa. Była juz 13. więc śpieszył się, by pościelić łóżka, powiesić pranie, wytrzeć kurze, zamieść i wytrzeć podłogę w kuchni. Poszedł do szkoły, by odebrać dzieci, a w drodze powrotnej rozmawiał z nimi. Przygotował im mleko i herbatniki i dopilnował by odrobiły lekcje. Potem wyjął deskę do prasowania i prasując oglądał telewizję. O 16.30 zaczął obierać ziemniaki i warzywa na sałatkę i przygotował kotlety schabowe. Po kolacji posprzątał w kuchni, nastawił zmywarkę, poskładał pranie, wykąpał dzieci i położył je do łóżka. O 21.00 był juz zmęczony, ale jego codzienne obowiązki jeszcze się nie skończyły, gdy poszedł do łóżka, odbył stosunek, zanim zdążył zaprotestować.Następnego ranka gdy tylko się obudził, ukląkł koło łóżka i powiedział:Boże nie wiem, co ja sobie wyobrażałem. Jakże się myliłem zazdroszcząc mojej żonie, że może cały dzień być w domu. Proszę, bardzo Cię proszę czy mógłbyś to wszystko przywrócić tak jak było?" Bóg w swej nieskończonej mądrości odpowiedział: ,,Mój synu widzę , że czegoś się nauczyłeś i bardzo chętnie bym to wszystko zamienił, tak jak było, ale musisz poczekać dziewięć miesięcy. Wczoraj w nocy zaszedłeś w ciążę"
      • patoo Re: mąż uważa, że nic nie robię... 13.06.08, 12:24
        hehehe..musze to swojemu chopu przeczytac!
      • joanna35 Re: mąż uważa, że nic nie robię... 13.06.08, 12:26
        Ojciec wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed
        domem,
        ciągle ubrana w piżamy i bawi się w błocie wśród pustych pudełek po
        chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta żony
        były
        otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie było
        najmniejszego śladu
        po psie. Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy
        bałagan. Lampa
        leżała przewrócona, a chodnik zawinięty pod samą ścianę. Na środku
        pokoju
        głośno grał telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była
        zarzucona
        zabawkami i różnymi częściami garderoby. W kuchni nie było lepiej: w
        zlewie
        stała góra naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po stole,
        lodówka stała
        szeroko otwarta, psie jedzenie było wyrzucone na podłogę, stłuczona
        szklanka
        leżała pod stołem, a przy tylnych drzwiach była usypana kupka z
        piasku.
        Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne
        zabawki i
        kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał swojej żony.
        Zaniepokoił
        się, że może jest chora, albo że stało się coś poważnego. Zobaczył,
        że spod
        drzwi do łazienki wypływa woda. Zajrzał do środka i zobaczył mokre
        ręczniki na
        podłodze, rozlane mydło i kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry
        papieru
        toaletowego leżały porozwijane między tym wszystkim, a lustro i
        ściany były
        wymalowane pastą do zębów. Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni,
        gdzie
        znalazł swoją żonę, leżącą na łóżku w piżamie i czytającą książkę.
        Spojrzała
        na niego, uśmiechnęła się i zapytała jak mu minął dzień. Popatrzył
        na nią z
        niedowierzaniem i zapytał:
        - Co tu się dzisiaj działo?
        Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:
        - Pamiętasz, kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to
        pytasz
        mnie, co ja do cholery dziś robiłam?
        - Tak - odpowiedział z niechęcią.
        - Więc dziś tego nie zrobiłam
        --
    • bea.bea Re: mąż uważa, że nic nie robię... 13.06.08, 12:32
      boze...nie rozumiem ...i nie zal mi ciebie...

      masz tak , jak sobie na to zapracowalas....

      jestem straszna okrutnica....i po takim traktowaniu , to po pierwsze nie zrobila
      bym w domu niczego....do czasu ustalenia pensji dla gosposi....
      po drugie , moja noga nie staneła by w sklepie...

      prasowanie koszuj...chyba bym sie obsmiała....

      jesli jestem dla meza darmowa obsługa domowo seksualna , to kasa mi sie za to
      nalezy ....jak nie to zjem u mamy...liste zakupów dla dzieci znalazł by na stole...
    • e-irene właściwie to za co go kochasz? 13.06.08, 12:33
      pyszotka4 napisała:

      > Mój mąż pracuję, ja zajmuję się dziećmi i domem. Jednak on uważa,
      że ja cały
      > dzień siedzę przed telewizorem i nic nie robię. Chyba myśli, że
      obiad sam się
      > gotuje, koszule same prasują, a podłoga sama myje. Ciągle mi
      dokucza,
      > sprawdza, czy kurze są starte. A ja naprawdę się staram. Dzieci są
      szczęśliwe
      > (młodszy ma 8 mies., starszy 3 lata), obiad z dwóch dań
      codziennie, dom
      > schludny. Do tego wylicza mnie z każdego grosza, sprawdza paragony
      ze sklepu.
      > A jak chcę coś kupić sobie, to muszę brać od rodziców, bo on mi
      nie da. Nie
      > chodzę do fryzjera, nie oglądam modnych ciuchów, o życiu
      towarzyskim nie wspomn
      > ę.
      > Jest mi źle, ale strasznie go kocham i nie wyobrażam sobie życia
      bez niego.
      > Tak chciałam się wyżalić, bo nie mam komu...
      > Dzięki
    • lilka69 Re: no to wlasciwie kto to jest? 13.06.08, 13:43
      maz czy PAN
    • luxure Re: mąż uważa, że nic nie robię... 13.06.08, 13:43
      Kolejna bezrobotna "żonusia swojego mężusia" zapatrzona w pana i
      władcę, która daje się poniewierać i na własne życzenie jest
      traktowana jak darmowa służba.
      Coś mi się wydaje ze sama sobie takiego "wychowałaś". Nie mów że nie
      wiedziałaś za kogo wychodzisz? Poza tym swoją rolę w małżeństwie
      było określić zanim się dałaś zapłodnić takiemu....
      Ja widzę dla Ciebie dwa wyjścia albo idziesz do roboty od już albo
      dalej go kochasz miłością nieodwzjemnioną (niestety) i godzisz sie
      na to co jest...Tylko mi nie gadaj że dziecko ma 8 miesięcy i jest
      za malutkie. Bo mnie takie gadanie nie wzrusza. Podobnie jak takie
      posty.
      • yoggi87 Re: mąż uważa, że nic nie robię... 13.06.08, 14:02
        Uwazam, ze moje 17 miesieczne dziecko jest za malutkie na zlobek, ale moge sobie
        tak uwazac, bo jestem szanowana, mam prawo zle sie czuc, nie zrobic obiadu itp.
        itd. i nie ma nikt o to do mnie pretensji. Ale nie bylo od zawsze tak kolorowo.
        Kiedy uslyszalam "a co Ty takiego masz do roboty, ze na obiad nie bylo czasu"?
        poszlam do pracy na 5 godzin dziennie. Po pierwszym dniu maz stwierdzil, ze mamy
        tak grzeczna corke, ze moze z nia siedziec calymi dniami. Po 3 tygodniach
        blagal, zebym zostala juz w domu. Ale kara trwala jeszcze kolejne 5 tygodni, co
        by sobie na wsze czasy utrwalil. No i oczywiscie, bylam bardzo obrazona jak o
        22. nie czekala na mnie kolacja.
        Od tamtej pory obiad jest jak mi sie chce, czyli zazwyczaj, ale nie zawsze, rece
        ma, moze sobie robic kanapki.
        Takze nie uzalaj sie tylko zrob jak dziewczyny mowia, a jak dziecko nie bedzie
        sie moglo w zlobku odnalezc niech maz je zawozi i odbiera, niech to on bedzie
        ten zly, niech wie, ze z jego winy wszystko. NIE DAJ SIE KOBIETO! Bedzie coraz
        gorzej, a jak stwierdzisz, ze dzieci podrosly i czas zyc dla siebie bedzie gotow
        splodzic Ci kolejne, aby tylko swoja sluge w domu pozostawic.
    • baszi Re: mąż uważa, że nic nie robię... 13.06.08, 14:26
      nic ci nie poradzę, bo ręce mi opadają jak czytam setki podobnych historii i po
      prostu nie rozumiem, jak można tak żyć i pozwalać sobie na takie traktowanie. i
      czasy niewolnictwa minęły i mamy XXI wiek, środek Europy, cywilizowany kraj,
      gdzie kobiety i mężczyźni mają równe prawa i gdzie wszyscy a przede wszystkim,
      wszystkie mamy prawo być szczęśliwe, szanowane, doceniane za pracę a najcięższą
      jest praca w domu i wychowywanie dzieci, chłop, którego kobieta podjęła się tych
      obowiązków powinien być jej wdzięczny i docenić jej pracę a nie poniżać. inaczej
      nie umiem nazwać takiego zachowania męża/partnera a szkoda mi mojego języka, bo
      z chęcią bym pobluzgała.
      kobieto, zacznij się szanować, jeśli sama się nie zaczniesz szanować mąż cię
      szanować nie będzie a na starość obudzisz się z ręką w nocniku bez emerytury na
      łasce i niełasce pana i władcy. co on ci wtedy powie? całe życie siedziałaś w
      domu nic nie robiłaś a on sobie zapracował na godną starość. nie zazdroszczę ci
      ani teraźniejszości ani przyszłości u boku tak "kochającego" męża.
    • kubbik1 Re: mąż uważa, że nic nie robię... 13.06.08, 15:12
      Witam
      Proponuję w takim razie zostawić męża na jakieś dwa dni z dziećmi samego (np
      sobota niedziela) wychodzisz rano wracasz wieczoram, tak jak on do pracysmile
      Ciekawe co wtedy powie i co zdąży zrobić w domusmile
      • gabrysia5 Pyszotko!! 13.06.08, 15:21
        Moim zdaniem najlepszym rozwiazaniem bedzie - po prostu nic nie
        robienie poza opieką nad dzieckiem i sobą przez np 3-4 dni.Ja tak
        zrobiłam.Naczynia po sobie wkładałam do miski na pranie, męża stały
        tam , gdzie je zostawił, nie sprzatałam, nie prałam i nie
        gotowałam.Trwało to u mnie 3 dni i dało natychmiastowe skutki.Na 2
        dzień kiedy nie było w czym sobie kawy zaparzyć i na czym położyc
        zrobione poraz kolejny kanapki doszlo do bardzo ostrej wymiany
        zdań , w której uświadomiłam mojemu T,że tak właśnie wyglada dom
        kiedy ja w nim nic nie robię.Skonczylo sie głupie gadanie i
        wydzielanie pieniędzy.Umówiliśmy na pewna kwotę, która musi mi
        wystarczy c na życie (znaczy jedzenie i środki czystości), a resztą
        czyli rachunkami i oszczędzami zajął się T.Pozdrawiam.
      • kiraout Re: mąż uważa, że nic nie robię... 13.06.08, 15:33
        Ponoć każdy facet tak kiedyś pomyśli, ale nie każdy powie. Jak od
        mojego podobną rzecz usłyszałam, to najpierw był ryk, głębokie
        nieszczęście, a potem działanie.
        Natychmiast sprowadziłam teściową do domu i poszłam do pracy.
        Naprawdę, długo błagał o stan pierwotny, ale zgodziłam się dopiero
        po pewnych ustępstwach (nie ma wydzielania mi kasy na cokolwiek,
        finanse są wspólne tak, jak ustalenia co do wydatków; Od tamtej pory
        mam założony fundusz, na siebie smile
        Szczerze mówiąc dopiero wtedy poczułam się normalnie w mojej
        rodzinie. My, kobiety często idealizujemy wspólne życie i o
        pieniądzach nie rozmawiamy na wstępie czy to narzeczeństwa, czy to
        małżeństwa. Tym bardziej, jeśli chłop zaradny i dobrą pracę ma, to
        wierzymy, że taki to nam zginąć nie da.
        To niestety duży błąd... W roku 2006 było, zdaje się, więcej
        rozwodów, niż małżeństw...
        Czego i Tobie życzę.
        Pozdrawiam
        K.
        • kiraout Re: mąż uważa, że nic nie robię... 13.06.08, 15:35
          kiraout napisała:
          > Czego i Tobie życzę.

          - sorry, bo nie dopisałam wink) Oczywiście odwagi i pomyślności Ci
          życzę!!!
    • gooochab Re: mąż uważa, że nic nie robię... 13.06.08, 15:40
      ale jaki masz problem? Idz do pracy. Obowiazki domowe wtedy na pol. I po problemie.
    • gacusia1 A za co go kochasz???? n/t 13.06.08, 15:48

    • malgosia1.0 ??????????? 13.06.08, 15:49
      To kocha się za coś?Ja myslałam,że kocha się i tyle.
    • jopowa Re: mąż uważa, że nic nie robię... 13.06.08, 15:51
      musisz porozmawiamc z tesciowa ze jest taki problem i ze cie to
      denerwuje ze masz dyskomfort
      • cora73 :))))))))))))))))))))))))))jopowa 13.06.08, 15:55
        No super rada!!!!!!!!!!!!!!!!!! Boze, ile ty masz latek dziecino?
        • gooochab Re: :))))))))))))))))))))))))))jopowa 13.06.08, 16:00
          troche luzu cora73, to byl zart!
          • cora73 Re: :))))))))))))))))))))))))))jopowa 13.06.08, 16:06
            Obys miala racje kobietosmile
    • neutralna8 Re: mąż uważa, że nic nie robię... 13.06.08, 15:54
      nie daj sie!! nie namawiam do buntu ale rozsadnie egzekwuj swoje prawa-nawet jak siedzisz w domu to musisz miec czas i pieniadze na swoje przjemnosci.umow sie z kolezanka a meza zostaw z dziecmi. a jego glupie uwagi (dla mnie to ewidentnie szukanie zaczepki) puszczaj mimo uszu i choc bedzie Cie to bolalo to obroc to w zart,a po jakims czasie to bedzie nawyk i przestanie Ci to doskwierac.
      natomiast nie wiem jak przywolac meza do pozadku.
    • kotbehemot6 nie wierzę...... 13.06.08, 16:13
      Przepraszam ale wydaje mi sie to absurdem, i albo jest to podpucha albo wogóle
      cos z wami jest nie za bardzo. przyznam ,ze skłaniam sie ku podpusze,chciazby z
      tego powodu,ze nie wierzę zeby jacykolwiek rodzice kupowali dziecku cos tam bo
      mąż nie daje...chyba by wpierw pogadali z mężem-abstrakcja.
      Pachnie mi podpuchą, bo nie wierzę,ze jakakolwiek kobieta przy zdrwych zmysłach
      bierze pieniadze od rodziców, nie chadza do fryzjera i wogóle ma wydzelane i
      kontrolowane jak w więzieniu ijeszcze mówi,ze kocha męża bo on taki cudowny
      jest...syndrom ofiary czy troll??????
      • jomamma Re: nie wierzę...... 13.06.08, 16:21
        Hm..., może tylko syndrom "przekolorowanej" ofiary.. Tzn. dziewczyna
        puściła za dużo kaski ostatnio i teraz mąż postanowił pooszczędzać i
        przy okazji jeszcze się czepnął ogólnie. Też mi się troche nie chce
        wierzyć w te pobory od rodziców na fryzjera smile)
        • jomamma Re: nie wierzę...... 13.06.08, 16:23
          ...jeśli jest jednak tak, jak pisze, to na jej miejscu nie poszłabym
          do rodziców, tylko do teściowej smile)
          • kotbehemot6 Re: nie wierzę...... 13.06.08, 16:25
            nigdzie bym nie poszła tylko męża wywaliła i wniosła o alimenty-na co mi klawisz
            więzienny w domu!!1
            Zresztą w moim odczuciu bzdura od A do Z- zwłaszca motyw ze sprawdzaniem
            kurzu....chyba,ze psychopta w domu, to wtedy jak wyżej.
      • neutralna8 Re: nie wierzę...... 13.06.08, 17:58
        no co Ty! nie ujmujac autroce posta...bywa ze zamiast do meza to sie leci po pieniazki do rodzicow. moja ciotka od slubu tj od 28 lat przylatuje po rencie, teraz juz emeryturze do babci po pieniazki na chleb,bo maz niedobry nie dal jej a ona nie pracuje.no az serce sie kraja,co nie?tylko ze ta wyrachowana bestia ostatnio leciala z 10zl od babci (na chleb-podobno) i kupila sobie 3pary korali i mi sie pochwalila!zalamka. jak ktos wsytdu nie ma to cale zycie doi rodzicow.
    • black-cat Re: mąż uważa, że nic nie robię... 13.06.08, 17:05
      Idź do pracy, obowiązki na pół, dzieci do przedszkola i żłobka,
      ewentualnie niania i gosposia. A najlepiej skoro masz być
      utrzymanką, to może poszukaj hojniejszego sponsora? Ty go kochasz i
      nie wyobrażasz sobie życia bez niego a on? Tak nie zachowuje sie
      osoba, która kocha.
    • deodyma Re: mąż uważa, że nic nie robię... 13.06.08, 17:43
      i od kiedy ta sytuacja trwa? rodzice wiedza, ze facet rozlicza Cie z kazdego
      grosza? mowilas im o tym? milosc miloscia, ale jakby maz Cie kochal, to nie
      zachowywałby sie w ten sposob.
    • marzeka1 Re: mąż uważa, że nic nie robię... 13.06.08, 18:15
      Pozwoliłaś sprowadzić się do roli kuchty (bo pan mąz lubi 2 dania), sprzątaczki (pan mąż sprawdza, czy kurzu nie ma),żebraczki (wydziela kasę) i pani, w której złożył swe nasienia, a ona wydała 2 potomków i teraz PAN RZĄDZI. Naprawdę uważasz, że ktoś kto ciebie tak traktuje zasługuje, by pokornie znosić takie upokorzenia w imię miłości (GDZIE widzisz miłość z jego strony???). Pan zasługuje na kopa w jaja, a ty na kubeł zimnej wody.
    • 18_lipcowa1 to przestan robic to NIC 13.06.08, 19:05
      wtedy zauwazy
      • marzeka1 Re: to przestan robic to NIC 13.06.08, 21:36
        Dobra rada, tylko pewnie kobieta boi się przeciwstawić panowi i władcy. Kompletnie nie moge sobie wyobrazić sytuacji, by mąż jeździł palcami po melblach, sprawdzając, czy dobrze je odkurzyłam.
    • elenarka_21 Re: mąż uważa, że nic nie robię... 15.06.08, 10:42
      pyszotka4 napisała:

      > Mój mąż pracuję, ja zajmuję się dziećmi i domem. Jednak on uważa,
      że ja cały
      > dzień siedzę przed telewizorem i nic nie robię. Chyba myśli, że
      obiad sam się
      > gotuje, koszule same prasują, a podłoga sama myje. Ciągle mi
      dokucza,
      > sprawdza, czy kurze są starte. A ja naprawdę się staram. Dzieci są
      szczęśliwe
      > (młodszy ma 8 mies., starszy 3 lata), obiad z dwóch dań
      codziennie, dom
      > schludny. Do tego wylicza mnie z każdego grosza, sprawdza paragony
      ze sklepu.
      > A jak chcę coś kupić sobie, to muszę brać od rodziców, bo on mi
      nie da. Nie
      > chodzę do fryzjera, nie oglądam modnych ciuchów, o życiu
      towarzyskim nie wspomn
      > ę.
      > Jest mi źle, ale strasznie go kocham i nie wyobrażam sobie życia
      bez niego.
      > Tak chciałam się wyżalić, bo nie mam komu...
      > Dzięki
      tak zwane niewolnictwo...... ja bym dnia tak nie wytrzmala pozdr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka