Dodaj do ulubionych

muszę się wyżalić:(

20.06.08, 21:17
witajcie kobietki; od kilku dni mam cholernego doła...ale zacznę od początku.
Wybieraliśmy się wspólnie z rodzicami do naszej rodziny ze strony ojca.
Dzwonię do mojej wydawałoby się "ulubionej" siostry ciotecznej i pytam, czy
będziemy się mogli u Nich zatrzymać przez tych kilka dni; wiadomo, mamy małe
dzieci, więc istotna jest łazienka np. I co słyszę: przykro mi, ale muszę Ci
odmówić. Masz małe dzieci, a ja mam dzieci powyżej dziurek w nosie...
zabolało, oj zabolało!!! Jak Ona miała małe dzieci , to jeździłam na wakacje i
dobrowolnie zajmowałam się Jej pociechami, a Ona w tym czasie leżała do góry
d....ą , bo była wiecznie zmęczona. Spała, czytała harleqiny, choć to był
środek dnia... No cóż-sprawdza się powiedzenie, że z rodziną najlepiej
wychodzi się na zdjęciach
Obserwuj wątek
    • demarta Re: muszę się wyżalić:( 20.06.08, 21:29
      gratuluję ciotecznej siostrze asertywności. rzadko kogo stać na
      szczerość... a dzieci naprawdę czasami można mieć powyżej uszu.
      • nutka07 Re: muszę się wyżalić:( 20.06.08, 21:43
        Popieram calkowicie wypowiedz Demarty.

        Zajmowalas sie dziecmi dobrowolonie, wiec komentarze na temat
        zachowania siostry i lezenia do gory du.. sa wg nie na miejscu.
    • tosina Re: muszę się wyżalić:( 20.06.08, 21:31
      hm, zapewne bylo Ci przykro ale ona miala prawo odmowic .Nie musiala
      odrazu mowic to o dzieciach , tym bardziej ze opiekowalas sie jej
      dziecmi Ale odmowic miala prawo.

      Wiesz chyba lepiej tak niz gdybys miala do niej pojechac a ona byc
      np.nie uprzejma badz poprostu wredna. Pewnie ze mogla zacisnac zeby
      ale jak widac dostalas jasny komunikat i nie bedziesz nigdy liczyla
      na jej wsparcie.
    • anngal Re: muszę się wyżalić:( 20.06.08, 21:51
      Rozumiem, że Ci przykro, bo przyzwoitość i wrodzona kultura
      nakazuje, żeby przynajmniej - w tym wypadku- przyjąć Cię z rodziną
      na kilka dni, ale przecież teraz modna jest ASERTYWNOŚĆ, tylko nie
      wiem, czy niektórzy nie mylą jej z wygodą i zwyczajnym egoizmem
      • beatkaa32 Re: muszę się wyżalić:( 20.06.08, 21:55
        nie oczekiwałam pocieszenia, a już na pewno krytyki z Waszej strony. Leżało mi
        to na wątrobie, więc napisałam.
      • nutka07 Re: muszę się wyżalić:( 20.06.08, 22:09
        Wiesz ja z przyzwoitosci nie wpakowalabym sie do czyjegos domu z
        dzieciakami na dokladke. Bo to moze byc uciazliwe i tyle.

        Siostra ma sie zgodzic, zeby ona byla zadowolona tak? A co z
        potrzebami siostry?
        • tosina Re: muszę się wyżalić:( 20.06.08, 22:24
          wpakowalaby sie gdyby zrobila desant a ona zapytala czy moze ich
          odwiedzic na kilka dni. I co ma d tego pytania przyzwoitosc?

          Rok ma 365 dni.jESLI
          • tosina Re: muszę się wyżalić:( 20.06.08, 22:25
            Jesli z tego spedzilaby by z autorka 5 to w 100% krzywda wiekopomna
            by sie jej nie stala. ALe trzeba chciec.
        • kali_pso Re: muszę się wyżalić:( 20.06.08, 22:26
          Wiesz ja z przyzwoitosci



          Chyba żartujesz?
          O jaka przyzwoitość chodzi?
          Toz autorka watku spytała siostry, czy ją przyjmie a nie wpakowała
          jej się do domu bez zapowiedzi.
    • kali_pso Re: muszę się wyżalić:( 20.06.08, 21:59
      Wybieraliśmy się wspólnie z rodzicami do naszej rodziny ze strony
      ojca.


      A gdzie będą nocować rodzice?
      Wy nie możecie w tym samym miejscu?

      A siostra rzeczywiście się nie popisała- rozumiem, że odwiedzacie
      sie sporadycznie i raczej na krótko, więc dobrej woli po prostu
      zabrakło- ja bym nie odmówiła, nawet nie dlatego, ze kiedys jej
      pomogłas, ale tak zwyczajnie po ludzku nie byłoby mnie stać na taka
      odpowiedź.
    • triss_merigold6 Re: muszę się wyżalić:( 20.06.08, 22:14
      Tej pani szczerze gratuluję asertywności. Ma pełne prawo być
      zmęczona na samą myśl o kontakcie z małymi dziecmi.
      • gryzelda71 Re: muszę się wyżalić:( 20.06.08, 22:19
        Pani gratulujemy asertywności,autorce współczujemy siostry.
    • nombrilek Re: muszę się wyżalić:( 20.06.08, 22:22


      A ja z jednej strony rozumiem siostre, mogła nie chciec gosci i
      kłopotu, jednak to mowienie o dzieciach było troche bezczelne, chyba
      lepiej jakby skłamała i wymyślila inny powod
    • eilian Re: muszę się wyżalić:( 20.06.08, 22:45
      żartujecie chyba, jaka asertywność, buractwo zwykłe. Oczywiście, prawo odmówić
      miała, jasne, ale w końcu to rodzina, rzadko widywana z resztą, w dodatku ta
      siostra miała u autorki pewnego rodzaju dług wdzięczności (zajmowanie się
      dziećmi bezinteresownie ok, ale ja na jej miejscu czułabym jednak potrzebę
      zrewanżowania się za pomoc). No po prostu nie uchodzi. A ten tekst o dzieciach
      to już w ogóle nie na miejscu.
      • krzysztof-lis Re: muszę się wyżalić:( 18.08.08, 15:07
        > żartujecie chyba, jaka asertywność,

        Zwyczajna...

        > Oczywiście, prawo odmówić miała, jasne,

        Więc?

        > ale w końcu to rodzina, rzadko widywana z resztą,

        No to tym bardziej nie widzę powodu, żeby się męczyć z czyimi dziećmi.

        > A ten tekst o dzieciach to już w ogóle nie na miejscu.

        A co, może powinna okłamać wątkotwórczynię, pisząc np., że ma remont w domu?


    • nutka07 Re: muszę się wyżalić:( 20.06.08, 23:07
      Drogie Panie prosze korzystac z drzewka a dowiecie sie skad
      ta 'przyzwoitosc' w moim poscie.

      Ja ze swojej strony nie pojechalabym do kogos z dziecmi i doroslymi,
      gdyby mi ktos tego wczesniej nie zaproponowal. Zapytac mozna owszem
      ale trzeba liczyc sie z odmowa. Kilka dni w przynajmniej 4 osoby u
      kogos w mieszkaniu to raczej nie bylby komfort.

      Mysle, ze zalezy tez kto prosi i tu jest pies pogrzebany.
      Ja nie do kazdego bym pojechala chocby proponowal i nie kazdego bym
      przyjela. Autorka liczyla na 'rewanz' bo kiedys bezinteresownie sie
      zajmowala dziecmi. Jezeli cos robie od siebie to nie oczekuje
      rewanzu. Chyba, ze sprawa jest postawiona w inny sposob.
    • 18_lipcowa1 Re: muszę się wyżalić:( 20.06.08, 23:20
      Masz małe dzieci, a ja mam dzieci powyżej dziurek w nosie...
      > zabolało, oj zabolało!!!



      swietny tekst puscila ta twoja kuzynka
      no rewelacja, podoba mi sie kobieta!
    • brak.polskich.liter Re: muszę się wyżalić:( 21.06.08, 00:17
      Mialas prawo spytac, a kuzynka miala prawo odmowic. Proste. Nie ma o co strzelac
      fochow.

      Zachowujesz sie, jakby kuzynka zaciagnela u Ciebie dlug wdziecznosci, ktory
      teraz powinna splacac, a od splacania sie wymiguje. Przysluga, wyswiadczona z
      wlasnej inicjatywy i dobrowolnie, pomylila Ci sie z transakcja wiazana.

      Przyjmij do wiadomosci, ze skoro dziecmi kuzynki zajmowalas sie - jak piszesz -
      dobrowolnie, to wypominanie tego jest deko nie na miejscu. Nia pasowalo Ci, bylo
      sie nie zajmowac. Nie musialas.
      • kropkacom Re: muszę się wyżalić:( 21.06.08, 10:38
        > sie nie zajmowac. Nie musialas.

        Mogła przecież powiedzieć że ma dość dzieci siostrzenicy, tak?

        Dla mnie jedno asertywność a drugie chamstwo. Bo nawet będąc asertywnym (bardzo
        modne słowo) można tak przekazać to co się ma do powiedzenia żeby drugiemu
        człowiekowi w pięty nie poszło. Siostrzenica chciała żeby Ci w piętki poszło.
        Odmawiać tez trzeba umieć. Ja bym się z siostrzenicą nie spotkała nawet bo
        przecież ma powyżej dziurek w nosie... Są ludzie i ludziska.
    • gabbie Re: muszę się wyżalić:( 21.06.08, 00:33
      no to fajną masz siostrunię, nie ma co

      każdą pomoc nalezy zwyczajnie docenic i w miare mozliwości sie
      odwdzięczyc, moim zdaniem miałas prawo oczekiwać, drobnego w sumie
      gestu w zamian za inny, drobny w sumie gest. Niestety nie każdy
      patrzy na swiat Twoimi oczami. Wiele osób potrafić tylko brać i
      dziwic się, że czasem trzeba zrobic cos dla kogoś innego.


    • asia06 Re: muszę się wyżalić:( 21.06.08, 00:55
      Dziwi mnie zachowanie twojej kuzynki. Nie odmawiam dobrym znajomym i
      rodzinie czegoś, chyba że byłoby to kosztem mojej własnej rodziny
      albo powodowało moją ruinę finansową albo miało by trwac
      zdecydowanie za długo (ale raczej nikt do nikogo się nie wpycha np.
      na dwa miesiące) . Zatrzymać się u mnie każdy - z dzieckiem, z
      chłopakiem, z psem... Dla mnie dom otwarty dla gości to podstawa i
      radość.
    • asis09 Re: muszę się wyżalić:( 21.06.08, 10:01
      a ja przyznam Tobie rację.
      Nie to żebym uwielbiała wizyty gości i jeżdziła
      często do kogoś.
      Ale...
      Nieraz zdarzyło mi się że ktoś po prostu mnie poinformował,
      ze będzie u nas spał.
      I nie była to moja rodzina, a męża.
      I zdarzyło mi się również, że szwagier wynajął nam swoje
      mieszkanie na dwa tygodnie/ to było miłe- wakacje
      w super miejscu, właściwie za darmo/.
      Asertywność asertywnością, ale w życiu to tak jest: coś za coś?!
    • emiola71 Re: muszę się wyżalić:( 21.06.08, 12:25
      Żal mi się zrobiło, że trafiła Ci się taka kuzynka, ale i żal mi
      wszystkich którzy uważają,że mogła tak się zachować - ja uwielbiam
      gości i nigdy nie przyszło mi do głowy, że można nie przyjąć kogoś
      kto przyjedzie z dziećmi. Przecież każdy z nas kiedyś dzieckiem był
      i czyż my gdzieś nie jeździliśmy?! Dla mnie kazdy gość to radość i
      każdy może wnieść do domu coś dobrego. Tak więc uważam, że Twoja
      kuzynka nie jest wartościowym człowiekiem i aż dziwne,że wogóle
      dzieci swoje ma. Co zrobi kiedyś z wnukami? Przejdzie jej?
      Pozdrawiam.
      • kropkacom Re: muszę się wyżalić:( 21.06.08, 12:31
        Miała prawo odmówić ale nie w ten sposób więc ja też nie rozumiem zachwytów nad
        zachowaniem tej pani.
        • nutka07 Re: muszę się wyżalić:( 21.06.08, 12:39
          Tak Kropko miala prawo odmowic tylko po wiekszosci postow widac, ze jest to nie
          dla wszystkich zrozumiale. Nie chodzi tylko o sposob w jaki to zrobila ale
          przede wszystkim o sam fakt odmowienia kilkudniowego noclegu. Ja tak odbieram te
          posty.
          • kropkacom Re: muszę się wyżalić:( 21.06.08, 12:45
            > Ja tak odbieram te posty.

            Krytykujące jej postawę, tak? Komuś kto lubi gości i dzieci czasami trudno
            zrozumieć kogoś kto ich nie znosi. I na odwrót zresztą. Dla mnie osobiście
            jednak forma odmowy też ma znaczenie. Tu kuzynka nie popisała się kulturą. Może
            gdyby powiedziała to inaczej odmowa by nie bolała.
            • nutka07 Re: muszę się wyżalić:( 21.06.08, 13:00
              Jak wiadomo nie slyszalysmy tej rozmowy i nie wiemy jak to dokladnie bylo. O
              dziurkach, nosie i dzieciach mozna tez powiedziec w lekki sposob da sie. Naprawde.

              Autorka miala pewne wyobrazenia co do swojej 'ulubionej' kuzynki. Ta je zburzyla
              co okazalo sie byc bolesne. Moze zbyt osobiscie to odebrala. Rownie dobrze
              mozemy tu napisac post zmeczonej obowiazkami, 'zyciem' kobiety, ktora na sama
              mysl o dodatkowych osobach w swoim domu wraz z dziecmiy dostaje dreszczy i w
              rozmowie telefonicznej uzywa 'niefortunnego' zwrotu.
              Najprosciej podzielic ona zla ta dobra.
              To tylko internet i znamy wersje jednej strony.
              • kropkacom Re: muszę się wyżalić:( 21.06.08, 13:03
                > Najprosciej podzielic ona zla ta dobra.
                > To tylko internet i znamy wersje jednej strony.

                W każdym wątku i przedstawianym problemie na emamie tak jest. I co? Mamy sobie
                darować komentarze? Ja nie mam powodów by nie wierzyć autorce wątku bo znam
                takie osoby jak jej kuzynka.
                • nutka07 Re: muszę się wyżalić:( 21.06.08, 13:23
                  Nie zrozumialas mnie i tego co chcialam przekazac smile
                  Zacytowalas tylko koniec ale ok.

                  Napisalas, ze znasz takie osoby jak jej kuzynka czyli jakie? Naprawde wiesz jaka
                  ona jest? Po jednym subiektywnym zdaniu? Wszystkie osoby odmawiajace sie takie?

                  Ja Ci moge napisac, ze znam takie osoby jak autorka smile to bezsensu. Licytowanie
                  i obrazanie 'bohaterow' postu niczego nie wniesie.
                  • kali_pso A czym różni się.... 21.06.08, 16:18
                    Naprawde wiesz jaka
                    ona jest? Po jednym subiektywnym zdaniu? Wszystkie osoby odmawiajace
                    sie takie?



                    ..przeświadczenie Kropki od Twojego?
                    Ty również zbudowałaś teorię o asertywnej kuzynce na podstawie
                    jednego zdania- które część odczytała jako ostro balansujące na
                    granicy bezczelności. Może to po prostu wyrachowana osóbka, która
                    kiedy miała potrzebę nie widziała nic złego w tym, że siostra
                    przyjeżdza i opiekuje się jej dziećmi, a teraz, skoro już pomocy nie
                    potrzebuje, ma kuzynkę w poważaniu?
                    Cóż, tak jak powiedziałaś są dwie strony medalu- taka również jest
                    możliwa, czyż nie?
                    • nutka07 Re: A czym różni się.... 21.06.08, 19:02
                      Oczywiscie Kali_pso masz racje smile

                      Roznica jest tylko taka, ze ja nie mieszam nikogo z blotem smile

                      Ani 'wrazliwej' autorki, ani kuzynki 'buraka'.

                      Szkoda, ze autorka odrazu nie zareagowala i samej kuzynki nie poinformowala o
                      swoich odczuciach. Miala ja przeciez za najblizsza czy najfajniejsza kuzynke.
                      Teraz to bedzie tkwilo niepotzrbnie albo i potzrebnie smile
    • melmire Re: muszę się wyżalić:( 21.06.08, 12:34
      Jako osoba organicznie nie znoszaca gosci, zwlaszcza kilku na raz,na kilka dni,
      z nocowaniem, czyli cala skomplikowana logistyka (jak nakarmic, gdzie polozyc,
      jak zorganizowac czas zeby zdazyc wyjsc do pracy, gdzie jest zapasowy komplet
      kluczy,czy jest wystarczajaca ilosc krzesel i miejsc przy stole, jak przezyc
      fakt ze nie ma sie przez kilka dni ani sekundy czasu sam na sam ze soba, chyba
      ze w toalecie) jak najbardziej ja rozumiem.Na sama mysl ze ktos chcialby do mnie
      w cztery osoby przyjechac i zostac robi mi sie wileka gula w srodku. Moze nie
      wyrazila tego najzreczniej, ja bym sie pewnie zgodzila odruchowo, a potem
      cholera by mna rzucala do czasy przyjazdu i podczas pobytu.
      Mialas prawo zapytac, ona miala prawo odmowic.
    • jopowa Re: muszę się wyżalić:( 21.06.08, 12:45
      nie kazdy lubi dzieci
      • kropkacom Re: muszę się wyżalić:( 21.06.08, 12:47
        Nie każdy lubi innych ludzi. I co? Z tego powodu mamy być dla siebie chamscy?
        • jopowa Re: muszę się wyżalić:( 21.06.08, 13:03
          Bardzo nie lubie chamstwa
    • mateoeasy Re: muszę się wyżalić:( 21.06.08, 17:42

      • zonka77 asertywność...modne słowo 21.06.08, 18:01
        którego zaczynam mieć dosyć powoli jednak.
        Teraz wszyscy maja być asertywni i myśleć tylko o swoich potrzebach a innych
        mieć w czterech literach bo "mają prawo"...
        • beatkaa32 Re: asertywność...modne słowo 21.06.08, 22:48
          nie zdążyłam Jej niczego konkretnego powiedzieć po tym co usłyszałam, bo mnie po
          prostu zatkało... nie takiego obrotu sprawy się spodziewałam. Moja kuzynka ma
          duży, piękny dom, więc naprawdę nie byłoby problemu z zorganizowaniem spania.
          Wyżywienie zawsze organizuję we własnym zakresie(czyt.idę do sklepu i robię
          zakupy), nie wyobrażam sobie sytuacji, że ktoś uzycza mi dachu nad głową i
          jeszcze musi mnie żywić;a z pracą też jest OK, bo jest nauczycielem i ma
          wakacje; ta sytuacja nauczyła mnie , że nie można być dla kogoś dobrym, bo takie
          zalety są w dzisiejszym świecie niemodne. Byle do przodu-choćby po trupach!!!
          Pozdrawiam
          • nutka07 Re: asertywność...modne słowo 22.06.08, 11:25
            Nauczycielka? eh moze stad ta niechec wink

            Beatko nie popadaj w skrajnosci smile Naprawde nie wszyscy tacy sa jak
            to opisalas. Ja wychodze z zalozenia, ze nie oczekuje sie
            wdziecznosci od dluznika wink
            • mama_kotula Re: asertywność...modne słowo 18.08.08, 21:18
              > Nauczycielka? eh moze stad ta niechec wink

              To bardzo możliwe.

              Moja mama jest pediatrą z powołania, kocha dzieci i nie wyobraża sobie innej
              pracy. Ale pracuje w szpitalu, na odddziale. I doskonale ją rozumiem, kiedy na
              moje pytanie, czy możemy wpaść odpowiada "wiesz, mam na dzisiaj dosyć wszelkich
              istot poniżej metra wzrostu, od rana krzyk, chcę od tego odpocząć, innym razem".

              Co do meritum, uważam, że kuzynka miała prawo odmówić gościny, oczywiście, że
              miała do tego pełne prawo. Nie wiedzieć czemu, autorka wątku uznała, że kuzynka
              ma u niej dług wdzięczności - nie wiedzieć, ponieważ opieka nad dziećmi kuzynki
              była z własnej nieprzymuszonej woli. Nie wiem, w jaki sposób się odmowa
              faktycznie odbyła - mamy tylko warstwę werbalną, pominięta jest warstwa
              niewerbalna (ton głosu, ewentualny śmiech czy złość), stąd nie mnie oceniać, czy
              odmowa była chamska czy żartobliwa.

              Ja organicznie nie znoszę wizyt żadnych, zwłaszcza kilkudniowych, a w
              szczególności idea domu otwartego jest dla mnie niezrozumiała. Poza tym moich
              własnych dzieci mam chwilami po dziurki w nosie, przez co sama obecność
              dodatkowej dwójki zaczęłaby mi się tymi dziurkami wylewać.
              Tyle, że ja mało rodzinna i generalnie aspołeczna jestem (nie narzekam, jakby co).
          • marghe_72 Re: asertywność...modne słowo 19.08.08, 00:51
            beatkaa32 napisała:
            ta sytuacja nauczyła mnie , że nie można być dla kogoś dobrym, bo
            taki
            > e
            > zalety są w dzisiejszym świecie niemodne. Byle do przodu-choćby po
            trupach!!!


            a na czym polegała Twoja dobroć?

            I gdzie bezinteresowność?
        • przemek_ex Re: asertywność...modne słowo 18.08.08, 12:55
          asertywność to nie olewanie innych...jest ważna żeby nie dać się wykorzystywać w
          pracy
          expertia.pl/strefa/material/jak-nie-dac-sie-wykorzystywac-w-pracy
    • marghe_72 Re: muszę się wyżalić:( 18.08.08, 13:19
      to szczerość jest chamstwem?
      Lepiej skłamać?


      Kuzynka powiedziała: "przykro mi, ale muszę Ci
      odmówić. Masz małe dzieci, a ja mam dzieci powyżej dziurek w
      nosie..."

      Ma prawo być zmęczona dziećmi (Zwłaszcza, ze nie powiedziała, że ma
      dosyć dzieci autorki wątku..)
      Ma prawo nie mieć ochoty na gości
      Ma prawo odmówić.
      Dobrze, że potrafi
      • pelagia_pela Re: muszę się wyżalić:( 18.08.08, 15:02
        Mnie zastanawia ta 'bezinteresowna' pomoc przy dzieciach. Jak sie
        doczytalam to wyszlo, ze po prostu ta pomoc to byla przy okazji
        siedzenia sobie na wakacjach u siostry ciotecznej. No wiec nie byla
        taka bezinteresowna - masz u kogos darmowe wakacje wiec mozesz zajac
        sie czasem dziecmi. Teraz za to oczekujesz, ze znow zwalisz sie do
        siostry + Twoje dzieci. Moze po prostu ona chce miec wakacje bez
        gosci? Czy czasem cala rodzina nie traktuje jej domu jako darmowego
        hotelu?
    • rotera Re: muszę się wyżalić:( 18.08.08, 15:04
      moj ojciec jest z wielodzietnej rodziny,
      nigdy nie byłam zachwycona i nie jestem ich wizytami.
      praktycznie się nie znamy
      ja widziałam ich 4 razy (podstawówka, ogólniak) rodzice nocowali z
      nami, ich odwiedzając
      ja nie czuje się w obowiązku spłacać ten dług, tym bardziej że
      siostry/bracia mojego taty mają dzieci w wieku mojego taty, a te
      dzieci mają dzieci w moim wieku i starsze, a ich dzieci są już
      nastolatkami
      zimny pot mnie oblewa na 'informacje' zjazdu rodzinnego i nie tam
      gdzie oni mieszkają (w większości) tylko u nas
      ja w tych zjazdach nie uczestnicze i wybywam na ten czas z domu,
      nie chce mi się usługiwać 6 osobom, zabawiać ich, sprzatać po nich,
      gotować dla nich,ponisić koszty itp. i to przez tydzień

      też mówie, nie dziękuje, ale nie dociera do rodzinki, a dodatkowo
      mój tata czuje się urażony, bo on nie ma jak pomieścić 30 osób,
      oczekuje więc że rozłoży się to również na jego dzieciach.

      oni zjazd traktują jak wczasy all inclusive, tyle że ja nie mam
      ochoty tego serwować
    • betty_julcia Przykre... 18.08.08, 15:53
      Przykra sytuacja i przykre to co piszą niektóre z Was.

      Po pierwsze, jeżeli miałabym kuzynkę, która chciałaby przyjechać do
      mnie na wakacje, nie obciążając mnie przy tym, wręcz przeciwnie,
      odciążając zajmując się dziećmi byłabym jej wdzieczna i nie
      omiszkałabym sie w przyszlości zrewanżować. Mam blisko siebie
      najbliższą rodzinę (młodziutka osoba) i nie śmiałabym nawet
      zaproponować zostania z dzieckiem za pieniądze bo bym się obawiała
      obrazy!!! Takie czasy.

      Po drugie. Jeżeli autorka nie nęka kuzynki wizytami z dziećmi i jest
      to wizyta raz na X lat to też nie śmiałbym tak odpowiedzieć. Tym
      bardziej ze to bliska kuzynka. Zawsze można swoje jedzenie zabrać,
      razem przygotować posiłek i te kilka dni wytrzymać. A jeżeli aż tak
      ma dzieci po dziurki w nosie to mogla powiedzieć że wyjeżdża albo w
      inny sposób się wykręcić.
      Asertywność nie polega na powiedzeniu w taki sposób zeby komus
      przykrość zrobić i do siebie zniechęcić.
      Ale najlepiej jest pozamykać dom, nie wpuścić przyjaciół, znajomych,
      rodziny-pozostac samotnikiem bo tak wygodniej, taniej, nie brudzą
      się dywany i nie trzeba herbaty podać. Wystarczy odpalić forum i
      mieć wirtualnych przyjaciół, to nic nie kosztuje, ani pieniędzy ani
      wysiłku. Do tego chyba dążymy.
      • rotera Re: Przykre... 18.08.08, 17:13
        poczuwam się do odpowiedzi

        to że jest się z kimś po rodzinie, wcale nie oznacza że trzeba tę
        rodzine lubić/kochać
        rodzina przyjemna być nie musi, może być wychowana w zupełnie innych
        realiach i oczekiwać nie tylko gościny, a jeśli już o gościnie mowa
        to gościny takiej że jedynym ich wysiłkiem jest piardnięcie,
        niestety do spłukania wanny po sobie, bądz przywiezienia choćby
        własnych ręczników się nie poczuwają, a ja nawet szampon mam nie
        taaaki jaki ona używa i powinnam lecieć i zakupić od razu jak tylko
        ciotka wspomniała

        rodzina mojego ojca oznajmia przyjazd do nas, nigdy takiego
        przyjazdu do siebie nie zaproponowała, a łatwiej byłoby 30 osobom
        gościć 6 niż na odwrót.

        autorka wątku tez mówi że kiedyś była i teraz jedzie, a nie mówi nic
        o rewizytach, były?

        <razem przygotować posiłek i te kilka dni wytrzymać>

        szkoda mi marnować życia na 'tak wypada' 'wytrzymać' itp.
        razem?
        nie, all inclusive

        <Ale najlepiej jest pozamykać dom, nie wpuścić przyjaciół,
        znajomych, rodziny-pozostac samotnikiem bo tak wygodniej, taniej,
        nie brudzą się dywany i nie trzeba herbaty podać. Wystarczy odpalić
        forum i mieć wirtualnych przyjaciół, to nic nie kosztuje, ani
        pieniędzy ani wysiłku. Do tego chyba dążymy.>

        nie zamykamy się na znajomych, przyjaciół.
        gościmy ich regularnie u siebie, tak jak oni nas, razem jezdzimy na
        wakacje, jestesmy z nimi bliżej i szczerzej, nie dlatego, że tak
        wypada, 20 plus dzieci

        wirtualnie? nie, nie sądze na 5 lat jakieś 900 postów...., raczej mi
        nie grozi




        • mamaemmy Przykre... 18.08.08, 19:56
          asertywna nie asertwna,współczuje kuzynki -zwłaszcza ze piszesz ze ulubiona..
          Nie wyobrazam sobie zeby ktos z mojego kręgu rodziny czy przyjaciół/znajomych
          tak sie zachował.Ale rodziny sie nie wybierasmileAle może to też dlatego,że moja
          córka jest raczej spokojnym pogodnym i maaało absorbujacym dzieckiem-może
          dlatego nie przeszkadza.Jednak przypuszczam,że gdybym miała dwójkę-i na przykład
          drugi to byłby łobuziak-to może ktos mógłby tez tak sie zachowac.
          Tylko nie wyobrazam sobie ktosmile)
          Wiem tylko ze mam kolezankę jeszcze z liceum, która bardzo lubie ale jej dzieci
          nie.Jednak w takiej jak piszesz sytuacji-zaprosiłabym ja do siebie,mimo ze jej
          dzieci sa nieznosnesmile))
          Tak,że współczuje,pocieszam i przytulamsmile


          aaa ta sytuacja nie była dzisiaj pprzypadkiem?Bo dzis wszyscy wariuja-byłam na
          poczcie to narzekała i cudowała co druga osoba,w markecie to samo,z pracy do
          małża dzwoniła rozhisteryzowana wspołpracowanica..jednym slowem dzien masakratongue_out
          • wenmylove nie rozumiem tej dyskusji 18.08.08, 20:47
            pytając, czyli dając wybór rozmówczyni, musiałaś brać pod uwagę
            odmowę, prawda? Odmówiła, miała prawo.

            Co do "obrazy"
            Myślę, że jej słowa o dzieciach wynikały nie z niechęci do Twoich,
            lecz z faktu, że uczy w szkole - czasem tam naprawdę trudno
            wytrzymać, głownie dzięki "asertywnym" czyli niewychowanym dzieciom
            tudzież ich równie chamskim rodzicom. Znam z opowieści koleżanek -
            nauczycielek (małych dzieci, żeby nie było nieporozumień, a nie
            dryblasów z marginesu), kilka razy uczestniczyłam też "w
            zastępstwie" w wywiadówce, czasem odbieram dziecko brata ze szkoły.
            I oczy parę razy miałam jak spodki.

            Sama mieszkam w atrakcyjnej turystycznie miejscowości i do
            niektórych osób nie dociera, że mogę mieć inne plany niż goszczenie
            kogoś. Jedyna rada - nauczyć się odmawiać, gdy nie mozna lub się nie
            chce kogoś przyjąć.

            uprzedzając głosy oburzonych mamusiek: gości przyjmuję, kiedy nie
            koliduje to z moimi planami, odmawiam grzecznie, sama zapraszam, gdy
            wiem, ze będą atrakcje, które znajomy czy rodzina lubią (np. koncert
            gwiazdy, festiwal itp.). Sama tez jestem zapraszana, a ewentualną
            odmowę noclegu jeśli ktoś nie moze w danym momencie (zdarza sie
            czasem) przyjmuję normalnie - po prostu wtedy znajomi podają mi
            jakiś fajny hostel i np. rezerwują coś z atrakcji i spotykamy sie
            np. na kolacji w mieście
            \
            Po prostu - więcej tolerancji, mniej roszczeniowości.
            • wenmylove Re: nie rozumiem tej dyskusji 18.08.08, 20:56
              aha i jeszcze jedno: dzieci małych nie zapraszam, bo mieszkanie mam
              nie za duże a poza tym kiedyś taki "aniołek" stłukł mi bardzo cenną
              pamiątkę, wykonaną dla mnie przez znajomego już nieżyjącego artystę
              i nawet nikt nie przeprosił - było " no nie przesadzaj, przecież to
              dziecko..." aha i była schowana przed dziećmi na czas odwiedzin-
              dzieciak wyciągnął ją z szafki a mamusia zdziwiona, choć siedziała w
              tym samym pokoju

              to tyle w temacie
          • mijaczek Re: Przykre... 18.08.08, 20:59
            najbardziej mi sie podoba jak siostra cioteczna w kilkunastu postach
            stala sie rodzona siostra lub tez siostrzenica! cud miod i orzeszki!
            prawdziwy gluchy telefon! tylko szkoda, ze nie mozna zwalic winy na
            przeslyszenie, tylko ludzie nie zwracaja uwagi na to, co czytaja...

            anyway...

            kuzynka miala prawo odmowic ale zrobila to tak topornie, ze nie
            dziwie sie, ze zabolalo...
        • betty_julcia Rotera 18.08.08, 21:21
          moja odpowiedź nie była odpowiedzią na twój post. Co innego jest
          ugościć 30 osób i zorganizować spend rodzinny bo ktoś tak chce, co
          innego zwalić się do domu jakiejś ciotce taz piątej wodzie po
          kisielu a co innego pojechać do bliskiej kuzynki.
          Poza tym wcześniejsze wizyty były na zasadzie transakcji wiązanej.
          Była u kuzynki ale dawała też cos z siebie.
          Ja nie jestem zwolennikiem wizyt, rewizyt. Bardzo sobie cenię swój
          czas, poza tym moj rodzina raczej daleka jest od goszczenia sie i
          organizowania imprez rodzinnych. Jedynie moja mama była zawsze tą,
          która brała na wakacje dzieci z rodziny, organizowala przyjęcia itp
          itd. Ale tak jak pisalam, gdyby np moja siostra/szwagierka chciała u
          mnie spędzić wakacje i do tego pomóc mi w obowiązkach domowych,
          zostać z dziećmi, pobawić sie z nimi, pójść na basen to byłabym
          bardzo wdzieczna i zawsze byłaby mile u mnie widziana z jej dziećmi.
    • lola211 Re: muszę się wyżalić:( 18.08.08, 23:24
      Coz, teraz juz wiesz z kim masz do czynieniasmile,na przyszlosc sie
      przyda.
      Jesli sprawa wyglada tak, ze kuzynke odwiedzasz od wielkiego dzwonu,
      ma ona dom, a nie mala klitke- to sorry, ale nie popisala sie pani
      nauczycielka.
      Sama jestem osoba, ktora zbyt goscinna nie jest, ale - raz na jakis
      czas bylabym w stanie przyjac pod dach bliskich.No chyba, ze ich nie
      lubie, a oni nie maja o tym swiadomosci i sie wpraszaja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka