Dodaj do ulubionych

Co robić- pomóżcie

24.06.08, 20:29
Jesteśmy ze sobą 8 lat. Wiele przeszliśmy życiowych przebojów, ale
daliśmy radę. Wychowujemy córkę, z ogromnymi probloemami
zdrowotnymi. Wcześniej obydwoje aktywni zawodowo. Dziś, już tylko
on, gdyż ja muszę zajmować się chorym dzieckiem.
Dbam o dom, choć nie ukrywam, że czasem jest ciężko i nie daję rady.
Dbam o siebie. Jednak nie pracuję, nie mam kontaktu z ludźmi.
Niebawem moje doświadczenie zawodowe będzie zupełnie bezużyteczne,
właściwie już tak jest. Mam bowiem ogromną przerwę w zatrudnieniu.
On - zarabia. Całymi dniami jest w pracy. Zawsze między nami się
układało. Ale od niedawna, zupełnie bez przyczyny słyszę, że gdzie
on miał oczy gdy się ze mną wiążał, że mu się znudziłam, że go nie
pociągam, nie jestem kobieca i inne strasznie przykre słowa. Nie
wiem co się dzieje. Zawsze mnie kochał, wspierał. Podobałam się mu.
Ogólnie dbam o siebie i wiem, że podobam się mężczyznom. Co się
nagle stało?
Poświęcam się dla rodziny, chorego dziecka i chyba dlatego
przestałam się wydawać atrakcyjna. Nie mam własnych pieniędzy, ba,
nawet nie mam mozlwiosci pójścia do pracy.

Czuję jakby ktoś dał mi w twarz, czuję, że marnuję życie. Nie wiem
co robić. Bardzo mi ciężko
Obserwuj wątek
    • kali_pso Re: Co robić- pomóżcie 24.06.08, 20:40
      Widzę dwa problemy:
      - zachowanie męża
      - Twoje niskie poczucie wartości wywołane niejako wypadnięciem z
      dotychczasowego życia.
      Łatwiej mi doradzić w drugiej kwestii- nie masz możliwości powrotu
      do pracy i zatrudnienia opiekunki do dziecka? Zdaję sobie sprawę, że
      opieka nad chorym dzieckiem nie jest łatwa i ciężko byłoby znaleźć
      odpowiednia osobę, ale może warto poszukać?

      Co do męża- nie mam pomysłu dlaczego tak się może zachowywać. Może
      dokonuje jakichś porównań, może tez ma poczucie krzywdy,
      niesprawiedliwości losu i swój lęk i żal wyładowuje na najbliższej
      osobie, bo najłatwiej dostępnej?wink

      Wiem, że są tutaj dziewczyny w podobnej( równiez wychowują chore
      dzieci) sytuacji do Twojej...może coś mądrego doradzą?smile
      Trzymaj sięsmile
    • majmajka Re: Co robić- pomóżcie 24.06.08, 20:40
      Twoje poswiecenie dla dziecka to cos wspanialego i jesli tracisz przez to meza to on nie jest Ciebie wart. Wyjdz do ludzi, to chyba dasz rade zrobic? Wyjdzcie gdzies razem. Mam nadzieje, ze znalezienie kogos do opieki nad dzieckiem na kilka godzin nie stanowi az takiego problemu. Moze facet nie wytrzymuje presji, tego, ze nie zyjecie na luzie, bezstresowo. Chwile dla was dwojga, to chyba jest Wam potrzebne. Mysle, ze skoro wiele razem przezyliscie dasz, dacie rade i tym razem. Przede wszystkim porozmawiaj z mezem. Powiedz mu, ze bardzo Cie rani takimi slowami. Naprawde zycze Ci powodzenia.
    • beata-to-ja Re: Co robić- pomóżcie 24.06.08, 20:56
      A może jest już zmęczony Twój mąż pracą całodzienną? Brak mu sił do
      walki z przeciwnościami. Poza tym znudzenie Tobą może wynikać z
      braku podejmowania innych tematów niż problemy z córką, brakiem
      odskoczni od problemów.Piszesz,że wspierał Cię kiedyś.Ale wszystko
      ma swoje granice, wytrzymałość ludzka też.Absolutnie nie mam zamiaru
      pogrążać Ciebie.Zdaję sobie sprawę, że ciężko Ci samej z chorym
      dzieckiem, że brakuje sil na robienie z siebie bóstwa itd itp.
      Pewnie Ty też nie masz często sił. Tylko czy Ty np mówisz swojemu
      mężowi(?) ile on dla ciebie znaczy? Interesujesz się jego pracą?
      Mówisz mu,że świetnie wygląda albo coś takiego? A może on tego
      potrzebuje?Może w pracy jest ktoś kto nawet bez podtekstów karmi go
      komplementami?
    • lea_inc Re: Co robić- pomóżcie 25.06.08, 09:13
      Próbuję go zrozumieć, że mu ciężko, że cięzko pracuje,
      odpowiedzialność za utrzymanie rodziny spadła na niego. Ale nie
      zaniedbuję go, wie że mi na nim zależy (a może to źle...?). Nie wiem
      naprawdę co się nagle stało, a nie mogę pójść teraz do pracy. Nawet
      nie wiem do jakiej. Co bym zarobiła zabrałaby opiekunka, a napewno
      nie zajęłaby sie tak córką, gdyż ona wymaga ciązgłe rehabilitacji.
      Ciężko mi. Czuję się z tym źle.Bardzo
      • zebra51 Re: Co robić- pomóżcie 25.06.08, 09:42
        Myslę, że praca jest Ci niezbędna. Musisz iść do ludzi. To nie
        ważne, że pensję zabrałaby opiekunka.
        Mam bardzo bliska przyjaciółke, której synek jest rownież bardzo
        chory i rehabilitowany (3 razy dziennie vojta). Lekaż zalecił
        przyjaciółce pójście do pracy. Powiedział, że choć pół etatu da jej
        pewną higienę psychiczną. Wyjdź do ludzi, choć na parę godzin
        dziennie.
        • krokre Re: Co robić- pomóżcie 25.06.08, 10:02
          Popieram moje przedmówczynie - musisz pójść do pracy bo inaczej
          zwariujesz. Co do Twojego mężczyzny uważam że zachował sie okropnie.
          Po pierwsze jak sie kogoś kocha to nie mówi sie takich słów nawet w
          złości po drugie nic go nie usprawiedliwia do takiego gadania. Ty
          również pracujesz przez cały dzień zajmując się dzieckiem, doomem i
          to jest praca 24h na dobę a on wróci z pracy i ma wolne.
          Reasumując albo cią nie kocha i ma kogoś albo jego psychika na
          tyle "upadła" że gada od rzeczy.
          Moja rada pogadaj z nim na spokojnie a dowiesz sie o co tak naprawdę
          chodzi.
          Pozdrawiam
      • kajak75 Re: Co robić- pomóżcie 25.06.08, 10:30
        Ale nie musisz isc do pracy z powodow finansowych tylko higieny psychicznej.
        Skoro teraz radzicie sobie z jedna pensja, twoja moze pojsc w calosci na opiekunke.

        Kazdej matce wydaje sie, ze najlepiej zajmie sie dzieckiem, ale czasami
        potrzebny jest doplyw "swiezej krwi". Zajecia z obca osoba moga byc bardziej
        motywujace dla dziecka.
    • gaskama Re: Co robić- pomóżcie 25.06.08, 10:41
      Lea, to co piszesz, jest bardzo smutne. Nie jestem w stanie
      wyobrazić sobie, jak to jest wychowywać chore dziecko. To jest
      straszne wyzwanie dla Was jako rodziców, jako partnerów, jako ludzi.
      Jeśli dotychczas było dobrze, a teraz sytuacja się pogorszyła, to
      (chyba???) jest jakaś przyczyna. Mnie się wydaje, że stanowczo
      powinnaś znaleźć jakąś pracę. Ja miałąm zimą trochę proglemów ze
      sobą, z moją pracą ... taka lekka depresja zimowa. Zastanawiałam się
      nad zrezygnowaniem z pracy. Psycholog mi odradził. Nie będę
      wchodziła w szczegóły, bo to nie ma nic do rzeczy. Ale wydaje mi
      się, że potrzebujesz odskoczni, nawet jeślibyś całą pensję miałą
      oddać niani. Musisz odzyskać siebie jako człowieka. Nie możesz być
      tylko mamą chorego dziecka. Być może wypowiadam się z punktu
      widzenia człowieka, który nic nie wie o takiej trudnej sytuacji
      życiowej. Pozdrawiam i życzę Wam szczęścia i ... porozmawiaj z
      partnerem.
      • lea_inc Re: Co robić- pomóżcie 25.06.08, 11:17
        Tak, tyle że ja już straciłam jakikolwiek sens rozwoju zawodowego.
        Nie wiem jak to wszystko zorganizować. Co kilka miesięcy wyjeżdżam z
        dzieckiem na leczenie za granicę. Żaden pracodawca nie będzie
        tolerował kilkutygodniowych a nawet miesięcznych wyjazdów
        pracownika.

        Mąz założył firmę. Na mnie. Ale to on wszystkim się tam zajmuje. Ja
        pomagam, ale z braku czasu, niewiele mogę zrobić. Poza tym,
        faktycznie, chciałabym robić coś co da mi poczucie wartości jako
        pracownika. Nie w jego firmie, nie w załatwionej przez niego pracy.
        Ale sama nie dam rady. Nie zarobię na tyle aby się uniezależnić
        finansowo i on o tym wie. I nikt nie pozwoli sobie aby pracownik
        opuszczał tygodniami pracę z powodu leczenia dziecka. Ma poczucie
        beznadziei kompletnej. Nie widzę wyjścia z sytuacji. Czuję się jak
        30 letni emeryt, przed którym nie ma już żadnych możliwości
        życiowych.
        • gaskama Re: Co robić- pomóżcie 25.06.08, 11:27
          Kurcze, głupie pytanie: a dziadkowie z jednej i z drugiej strony?
          Zero pomocy? Jeju, a jest jakaś szansa na poprawę? Wiesz, czasami
          można znaleźć też wyrozumiałego pracodawcę. Może praca na część
          etatu? Może dałoby się to jakoś pogodzić z wyjazdami? Czy coś
          studiowałaś? Znasz języki obce? Może tłumaczenia przez internet?
          Musi byc jakieś wyjście!
          • lea_inc Re: Co robić- pomóżcie 25.06.08, 11:55
            Skończyłam studia. Gdybym ich ni miała pewnie łapałabym się
            czegokolwiek. Pracowałam w firmie całymi dniami. W moim zawodzie
            ciężko pracować na pół gwizdka. Wiem, że ciężka sytuacja.
            Czuję się bezsilna
            • gaskama Re: Co robić- pomóżcie 25.06.08, 12:00
              > Skończyłam studia. Gdybym ich ni miała pewnie łapałabym się
              > czegokolwiek.

              Lea, tego nie rozumiem. Gdybyś nie miała studiów, to pracowałabyś
              gdziekolwiek a ponieważ masz studia, to nie możesz pracować???
              Kurcze, a jakie masz te studia skończone, że tylko całymi dniami w
              firmie możesz pracować? W dużym mieście mieszkasz?
              • lea_inc Re: Co robić- pomóżcie 25.06.08, 12:16
                Niewłaściwie to napisałam. To kolejny problem, chyba nawet na inny
                temat. Tak czy inaczej straciłam pracę biorąc zwoolnienie na
                dziecko, gdy było chore przez kilka dni. Nie ma tym bardziej
                możlwiosci aby ktokolwiek tolerował nieobecność w pracy regularnie
                przez kilka tygodni a nawet miesięcy.
                Mieszkam w dużym, drogim mieście, niestety. Choć ponoć są większe
                możlwiosci. Cóż, chyba nie w moim wypadku i sytuacji życiowej
                • gaskama Re: Co robić- pomóżcie 25.06.08, 12:20
                  Lea, nie piernicz, zrób coś. Jesteś za młoda by tkwić w marazmie.
                  Mam kolege, który w Warszawie pracuje w dużej międzynarodowej
                  firmie. Żona mu zachorowała kilka lat temu na raka. Ma ludzkich
                  szefów. Firma mu współfinansowała leczenie żony, często był
                  nieobecny w pracy, nie musiał brać na to urlopów. Różnie to bywa.
                  • lea_inc Re: Co robić- pomóżcie 25.06.08, 12:28
                    Może i widzę wszystjo w czarnych kolorach, ale wielokrotnie się
                    przekonałam, że w naszym dzikim kapitaliźmie liczy sie tylko
                    wyssanie pracownika. O pomocy, zrozumieniu nie słyszy się często i
                    nie na tak dług a metę.
                    Poza tym, jego sytuacja była inna. Zasłużył się jako dobry
                    pracownik, pitem życie mu się skomplikowało. A ja? Na dzień dobry
                    mam powiedzieć: za kilka miesięcy wyjżeżdżam na 2 miesiące?

                    Gaskama, masz wiele racji w tym co piszesz. Ja już straciłam sens
                    dalszej walki, próby rozwoju. Czuję się podle, czekam nie wiem na
                    co. Ale wiele robię dla dziecka, naprawdę wiele i dla rodziny.
                    Natomiast sobie nie porafię zupełnie pomóc
                    • gaskama Re: Co robić- pomóżcie 25.06.08, 12:30
                      Wiesz, to nie chodzi o to, czy ja mam rację, czy nie, bo ja gó.. na
                      Twój temat wiem. Tylko wydaje mi się, że szkoda życia, bo ma się
                      jedno (boszzze, jak to brzmi trywialnie). A co studiowałaś? Nie
                      mieszkasz w stolycy?
                      • lea_inc Gaskama 25.06.08, 13:20
                        Napisałam na gazetową
    • elza78 Re: Co robić- pomóżcie 25.06.08, 12:00
      moje zdanie na ten temat - postaraj sie sprawdzic czy to ze twoj maz twierdzi ze
      pracuje od rana do nocy jest prawda moze wygospodarowal troche czasu dla nowej
      pani... nie pisze tego zlosliwie, takie przytyki z meskiejstrony nigdy nie
      pojawiaja sie bez powodu i zwykle w 99% przypadkow sa wynikiem porownywania
      ladnej aczkolwiek opatrzonej juz przez lata partnerki z jakas efektowna lala czy
      to z pracy czy nie...
      miej oczy szeroko otwarte...
      • semijo Re: Co robić- pomóżcie 25.06.08, 15:14
        A ja bym tak nie wychwalała pracy jako idealny środek terapeutyczny.
        Nie rozumiem jaką ma jej dać satysfakcje byle jaka praca, z której
        nic nie będzie miała ( kasa na opiekunkę). Moze i wyjdzie do ludzi,
        ale co z tego? Jaka jest szansa, ze trafi w pracy na super ludzi,
        szefa i praca nie będzie dodatkowym źródłem stresu?
        Myślę, że powinnaś wyjść do ludzi, niekoniecznie jednak do pracy.
        Nie wiem gdzie mieszkasz, jesli w dużym mieście na pewno jest dużo
        możliwości. Mozesz szukać jakiś grup wsparcia, nawet na gazecie.pl
        jest forum dla rodziców dzieci chorych, moze tam znalazłabyś jakieś
        fajne osoby, z którymi mogłabyś sie gdzieś wyrwać. A może idx na
        jakiś kurs. Musisz sobie zorganizować coś co było by tylko Twoje, o
        czym mogłabyś opowiadac wieczorem mężowi. I nie musi to być praca.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka