26.09.03, 21:15
Witajcie!

Czy sa wsrod Was takie, ktore uwazaja sie za feminstki i nie boja do tego
przyznac? Mam problem, ile razy mowie, ze jestem feministka, od razu ludzie
na mnie dziwnie patrza. Z czym sie Wam kojarzy feminizm? Mi z rownymi prawami
dla obu plci i szacunkiem wzajemnym, czyli oboje pracujemy, oboje zajmujemy
sie dzieckiem, oboje dbamy o dom i jakos to dziala (puk-puk wink

Pozdrawiam,
Mumin
Obserwuj wątek
    • edytkus Re: Feminizm 27.09.03, 05:41
      Na moim uniwersytecie jest caly wydzial poswiecony feminizmowi. Chodzilam
      kiedys nawet na zajecia "Women's lives." Co ciekawe feminizm byl raczej "nauka
      o tolerancji," poruszalismy tematy rasizmu, nierownosci miedzy spoleczenstwami,
      dsykutowalismy o roznicach plci, homoseksualizmie, wizerunku kobiety w mediach,
      itp. Wielu ludzi wciaz mysli o feministkach jak o babochlopach a przeciez
      wspolczesne feministki to super women: zadbane laski, wzorowe zony, matki,
      kochanki, wyksztalcone, wysportowane. Slowem w niczym nie ustepuja mezczyznom a
      jedynie walcza ze stereotypami do ktorych spoleczenstwa tak bardzo sie
      przywiazaly. Niemniej jednak nalezy pamietac ze kobiety i mezczyzni nie sa tacy
      sami. Natura tak to urzadzila ze inaczej myslimy, czujemy, mamy inne potrzeby
      (chociaz wiekszosc sie pokrywa) emocjonalne, seksualne itp. Jeszcze do niedawna
      uwazano ze nasze charaktery zaleza od stereotypowego wychowania (dziewczynki do
      lalek a chlopcy do broni), ale juz dowiedziono ze nasze "upodobania" ksztaltuja
      sie przed narodzinami. Dziewczynki z natury sa opiekuncze, spokojniejsze od
      chlopcow, slabsze w matematyce itp. Oczywiscie od kazdej reguly sa wyjatki smile
      Mysle ze wiekszosc mam na forum mozna uznac za wspolczesne feministki smile
      • alltid_ung Re: Feminizm 27.09.03, 13:49
        ja jestem nieaktywna (na razie) feministka. Zgadzam sie z poprzedniczkami
        zupelnie!!!!!
    • ewunia_uk Re: Feminizm 27.09.03, 22:28
      Z duma deklaruje sie jako feministka.

      Moja "przewodniczka duchowa" w tym wzgledzie jest Germaine Greer
      (autorka "Kobiecego eunucha", czy jak to sie tam po polsku nazywa ). Greer
      uwaza, ze feminizm to nie jest walka o zrownanie plci, ale o poszanowanie
      odmiennosci plci.

      Czy ktos czytal jej ostatnia ksiazke "The whole woman"? Dla mnie rewelacja.
      Rzeczowo, z humorem i zaskakujaca bystroscia ukazuje, z czym zmaga sie
      wspolczesna kobieta, i co powoduje, ze jej sytuacja w swiecie jest taka, a nie
      inna. Jak pisze sama autorka "Czas sie znowu wkurzyc!" (it's time to get
      angry again - w moim wolnym tlumaczeniu). Niektore argumenty sa oczywiste,
      niektore natomiast takie, na ktore sama bym nie wpadla, ale po przeczytaniu
      jej toku rozumowania przyznawalam "no tak, dokladnie tak!" .
      • edytkus Re: Feminizm 28.09.03, 03:09
        Musze sie postarac o ww ksiazke, opis brzmi zachecajaco. Szczegolnie przemawia
        do mnie przekaz o poszanowaniu obu plci smile
        A propo zalozen feminizmu, czy nie sadzicie ze pierwsze "bojowniczki o rownosc
        plci" troche przeholowaly i teraz rownouprawnienie obraca sie przeciwko nam?
        Tzn. mamy wiecej praw ale i obowiazkow, a wg dzisiejszego modelu kobiety (ktory
        same sobie wytworzylysmy) powinnysmy byc idealne pod kazdym wzgledem: w domu, w
        pracy, w relacjach rodzinnych itp. I tak probujemy doscignac nierealnego wzorca
        popadajac niemalze w paranoje, same pod soba kopiac dolek? Poza tym wiele
        kobiet dzisiaj jest niejako zmuszanych do bycia feministkami, wolalyby
        byc "szarymi gaskami" i nie brac udzialu w wyscigu szczurow, niemniej jednak
        wspolczesny model zycia (narzucony przez media) kaze im wciaz przec do przodu i
        nie wyrozniac sie (bo przeciez tzw. gospodynie domowe dzisiaj sa uwazane
        za "klase nizsza").

        Druga sprawa to, widoczny nawet na forum, brak kobiecej solidarnosci tak bardzo
        charakterystycznej dla mezczyzn. Typowe przyklady: w latach szkolnych przy
        uzyczaniu notatek zazwyczaj pierwszenstwo mieli koledzy nad kolezankami,
        mezczyzni chyba nigdy nie komentuja wygladu innych mezczyzn natomiast kobiety
        inne kobiety bardzo czesto. Nie sadzicie ze wystepuje miedzy nami ciekawe
        zajwisko swoistej zawisci i konkurencji?
        • mumin_ek Re: Feminizm 28.09.03, 15:06
          Hej,

          Edytkus, z ust mi wyjelas definicje feministki, ktora przeciez nie jest
          babochlopem. A feminizm walczy o rowne prawa dla wszystkich, wliczajac w to
          mezczyzn.

          Co do tego, ze czasem cierpimy z powodu feminizmu, bo nie wypada przyznac sie
          do checi zostania w domu z dziecmi, zgadzam sie, ze jest presja, ze to nie
          wypada, ze zupki i kupki, ale z drugiej strony jest taka sama presja na kobiety
          wracajace do pracy po macierzynskim, ze zla matka itp. Akurat zetknelam sie z
          tym drugim, ale moze to kwestia wciaz zasciankowej Polski? NIe uogolnialabym
          tego az tak.

          Natomiast boli mnie brak kobiecej solidarnosci. A czesto wrecz wrogosc do
          innych kobiet. Uslyszalam od kolezanki, ze inna kobieta podpytywala ja
          zagraniczny wyjazd sluzbowy. Gdy wypytala o sprawy stricte sluzbowe, zapytala o
          mozliwosc zrobienia fajnych zakupow. A tamta byla oburzona, ze mozna jej takimi
          duperelami jak zakupy zawracac jej glowe, przeciez to takie niskie. I tak
          przyslo mi do glowy, ze ta pytajaca chciala byc mila po prostu i przeciez
          emancypacja nie gryzie sie z ladnym wygladem, lubieniem zakupow i checia
          zostania w domu z dziecmi, czy tez powrotem do pracy. Wazne jest ze to my
          wybieramy, ze zdajemy sobie sprawe, co za soba pociaga kazdy wybor i nie dajemy
          sie nikomu wmanewrowac w stereotypy. Troche chaotyczne, ale moj Muminek szaleje
          w poblizu z tata, a za chwile ja w ramach rownouprawnienia w naszym domu chce
          dac odpoczac tacie Muminka smile I to nie jest cos za cos, bo on daje mi sie rano
          wyspac i dostaje sniadanie do lozka, ale dlatego, ze chce, ze zalezy mi, zeby
          wypoczal. I tez jest feminizm. Moze trzeba by to nazwac ruchem szacunku dla
          odmiennosci drugiego czlowieka?

          Pozdrawiam,
          Kasia
          • mumin_ek Re: Feminizm 28.09.03, 15:12
            Hej,

            Pisalam o braku solidarnosci miedzy kobietami, a zjechalam na inny temat.
            Ciezko pisac z szalejacym prawie roczniakiem pod nogami.

            Chodzi o to, ze tak lubimy na siebie najezdzac, twierdzic, ze wolimy mezczyzn,
            bo lepiej sie z nimi przyjaznic, pracowac itp. To boli. Szczegolnie, ze wiele
            kobiet uwielbia byc jedyna kobieta w meskim swiecie (H. Suchocka naten
            przyklad). I jak juz sie ktoras wedrze w meski swiat, skuteczniej od mezczyzn
            zagradza tam wstep innym kobietom. Dlaczego tak sie dzieje?

            Dlaczego wiele kobiet tak pociagaja cudzy mezowie i rozbijaja ich malzenstwa
            fundujac koszmar innym kobietom? To to juz wogole niepojete. Przeciez wiekszosc
            mezczyzn omija szerokim lukiem 'zajete' kobiety? Chyba ze jestem taka slepa.

            POzdrawiam,
            Kaska
    • kerstink Re: Feminizm 29.09.03, 10:17
      W skrocie dla mnie feminizm kobiet oznacza prawo do realizacji swoich planow
      zyciowych przez kobiete. Moze to brzmi banalnie, ale ile kobiet ciagle odrzuca
      swoje marzenia i cele, bo sa dzieci, bo maz chce inaczej ? I w tym sensie jestem
      feministka. A moze to feministka nieaktywna, tak jak Altid_ung (to mialas na
      mysli)?
      A jak byc bardziej aktywna, jesli chce pracowac w zawodzie i jednoczesnie chce
      miec czas dla dzieci i meza ? Jedyne co ja moge zrobic to w rozmowach zachecac
      inne kobiety do tego, by los wziely w swoje rece, by sie odwazyly wrocic do
      zawodu i ksztalcic. I sama dac przyklad.

      A co z tak waznymi sprawami jak:
      - praca i placa dla kobiet
      - antykoncepcja i przerywanie ciazy

      Jeszcze w nawiazaniu do ktoregos z listow wyzej: Bardzo cenie towarzystwo
      kobiet. Czesto czuje te solidarnosc kobiet. Ale rowniez niedobrze jest, jak w
      otoczeniu sa same kobiety - musi byc jakas rownowaga.

      Kerstin
      • alltid_ung Re: Feminizm 29.09.03, 12:43
        kerstink napisała:

        I w tym sensie jeste
        > m
        > feministka. A moze to feministka nieaktywna, tak jak Altid_ung (to mialas na
        > mysli)?


        Nie koniecznie chodz to tez pasujesmile
        Ja chcialam powiedziec ze tu gdzie mieszkam mam baze dla feministek aktywnych w
        parti komunistycznej i w zwiaskach zawodowych.Chodz czuje sie dosc "czerwona"
        feministko to jednak komunistyczna partia to dla mnie troche za "czerwono"
        (z czalym szacunkiem do wszystkich feministek zrzeszonych w takiej partji) wiec
        wybralam zwiazki i od pazdziernika zaczynam chodzic na odczyty kursy i t d Ten
        pierwszy kurs (odczyt czy jak tam to nazwac) To wlasnie prawa kobiety i rowno
        uprawnienie.Niestety nie mam tu czystego feminstycznego zwiazkusmilepozdrawiam
        wszystkie kobietki myslace feministycznie
      • d.orka Re: Feminizm 10.01.04, 19:23
        kerstink napisała:

        > A jak byc bardziej aktywna, jesli chce pracowac w zawodzie i jednoczesnie chce
        > miec czas dla dzieci i meza ? Jedyne co ja moge zrobic to w rozmowach zachecac
        > inne kobiety do tego, by los wziely w swoje rece, by sie odwazyly wrocic do
        > zawodu i ksztalcic. I sama dac przyklad.


        Jeśli masz na myśli kobiety, które zapomniały o sobie (o tym, że mogą świadomoe
        podejmować decyzje), uległy naciskom innych osób (męża, szefa, matki itd.),
        które zrezygnowały z pracy, bo mąż tak chciał, stały się szmacianymi lalkami w
        rękach otoczenia - to zgadzam się z Tobą.

        Dla mnie feminizm to świadomość siebie, swego miejsca na ziemi i zdolność
        podejmowania mądrych decyzji i również szacunek dla drugiej istoty (także
        dziecka).
        Wiem, że mój mąż potrafi lepiej zarabiać pieniądze (i do tego lubi swoją
        pracę). Wiem też, że jestem lepiej niż on przygotowana do wychowywania małych
        dzieci (studium wychowania przedszkolnego). Jako, że uważam, iż tylko ja mogę
        dać moim dzieciom siłę i wiedzę do poruszania się w świecie, gdy pójdą do
        szkoły (by nie dały sobie zrobić wody z mózgu), lub zetkną się ze złymi ludźmi -
        wychowuję je sama (z udziałem męża), bez pomocy żłobka, niani, czy przedszkola.


        >
        > A co z tak waznymi sprawami jak:
        > - praca i placa dla kobiet
        > - antykoncepcja i przerywanie ciazy
        >


        Uważam aborcję za przestępstwo. Śmieszy mnie walka na definicje - usunięcie
        ciąży / zabicie dziecka poczętego. Jakkolwiek byśmy nie nazwali zlepku komórek,
        embrionu, czy płodu (w różnych fazach rozwoju dokonuje się aborcji), jest to
        zalążek człowieka - nowe życie.
        Co w takim razie z antykoncepcją? Nie mam pojęcia.

        Co do pracy i płacy dla kobiet.
        Ostatnio dyskutowałam o tym z mężem. Moja propozycja była taka (jeśli chodzi o
        nierówność płac): Przecież kobiety i mężczyźni to ten sam gatunek. Dlaczego
        tylko kobiety mają płacić a konto przyszłego macierzyństwa. A co z tymi, które
        nigdy nie urodzą? Też mają mieć niższe wynagrodzenie? (NIższe wynagrodzenie
        tłumaczy się tym, że pracodawca ponosi duże koszty związane z macierzyństwem).
        Skoro jesteśmy jednym gatunkiem podzielmy się kosztami - rozłóżmy je na obie
        płcie, wówczas nie będzie to tak odczuwalne , jak teraz dla samych kobiet.
        Chyba, że w róznicach wysokości płac chodzi o co innego?
        Mojemu mężowi (kvm) ta propozycja nie mieściła się w "horyzontach".

        Dorka
        mama Sikorek i może Leonka
    • kvm Re: Feminizm 29.09.03, 13:59
      Drogie Panie!

      Co prawda jak rozumiem pytanie było skierowane TYLKO do kobiet (to jak mi się
      wydaje dla osobnika dostatecznie złośliwego wystarczający przejaw
      dyskryminacji wink ) postanowiłem jednakowoż wtrącić swoje 3 grosze.

      Po pierwsze przyznam że z racji zainteresowań mojej żony jestem niejako na fali
      z poznawaniem feminizmu. Po roku obserwacji feministek jak i po lekturze
      kilku "feministycznych" książek oraz artykułów w feminstycznych pismach (Zadra
      Ośka) stwierdzam, że feminizm nie istnieje. Tak - NIE ISTNIEJE. Moim zdaniem
      nie ma czegoś co wykazywałoby jakieś spójne cechy, co można by nazwać
      feminizmem. Już tylko w tym wątku dowiadujemy się że feminizm to walka o
      równouprawnienie dla facetów (wybaczcie, że czasem przejaskrawiam). Są więc
      feministki babochłopy (oj są). Są takie wyemancypowane, co to uważają, że
      rodzina, dzieci i życie z facetem to zło najgorsze. Są też takie które widzą w
      feminizmie głównie walkę o wolną, dostępną aborcję, są też takie, które
      uważają, że kobieta i mężczyzna powinnie się w rodzinie równo dzilić
      obowiązkami (wręcz do wyliczania co do godziny ile kto się zajmował dzieckiem -
      w to oczywiście wchodzi walka o urlop ojcowski pół na pół z macierzyńskim, a w
      dalszej perspektywie o karmienie piersią pół na pół z ojcem wink ).
      Są też feministki które walczą z wszelką dyskryminacją (rasową, seksulaną,
      etc). Oczywiście "feminizmów" jest prawie tyle co "feministek" - przestałem
      wierzyć że kiedykolwiek dowiem się właściwie czym ten feminizm tak na prawdę
      jest. Smutne w tym wszystkim jednak jest to iż nie licząc kilku rzeczywisćie
      dobrych artykułów większość z tego co "feministycznego" czytałem było zwykłym
      bełkotem z charakterystycznym, uwielbianym przez feministki słowem "dyskurs".
      Te dobre artykuły równie dobrze mógłbym nazwać artykułami humanistycznymi -
      mówiły po prostu o poszanowaniu uniwersalnych wartości. Z całego tego
      zamieszania odniosłem wrażenie, że kilka mocnych, facetowatych (w charakterze,
      a nie wyglądzie) bab chciałoby narzucić innym kobietom swój styl życia (udział
      w wyścigu szczurów). W ramach takiego narzucania stylu życia jest np. próba
      zrównania wieku emerytalnego - czytaj zwiększenie tego wieku dla kobiet (gwoli
      wyjaśnienia wiek emerytalny NIE jest obowiązkowym wiekiem do przejścia na
      emeryturę).

      Zdrówka feministki
      KristoVelMefisto

      P.S. Moja żona też się uważa za "prawie" feministkę - cokolwiek mniałoby to
      znaczyć.
      P.S.2 Przeprowadziłem swego czasu w Gdyni kilkugodzinną rozmowę z "
      zadeklarowaną feministką" - przyznam, ze nie było się czego przyczepić - tyle
      że znowu ja bym tą rozmowę nazwał rozmową o humanizmie, a nie feminizmie.
      • edytkus Re: Feminizm 30.09.03, 03:30
        kvm napisał:


        > Po roku obserwacji feministek jak i po lekturze
        > kilku "feministycznych" książek oraz artykułów w feminstycznych pismach
        (Zadra
        > Ośka) stwierdzam, że feminizm nie istnieje. Tak - NIE ISTNIEJE.

        Nie bede przytaczac wiecej cytatow ze wzgledu na dlugosc, ale sam podales wiele
        przykladow feminizmu. A to ze nie da sie feminizmu zdefiniowac jednym zdaniem
        wcale nie znaczy ze nie istnieje. Gdyby nie kiedysniejsza emancypacja i
        feminizm dzisiaj "nosilybsmy czador" i mialy tyle praw co muzulmanki w ich
        krajach. Bo przeciez Islam jako religia ma kobiety w wielkim powazaniu. Ale nie
        sadze ze upodlenie (lepsze okreslenie nie przychodzi mi do glowy) muzulmanek
        wynika ze zlego traktowania przez mezczyzn ale z przyzwolenia kobiet na takie
        zachowanie. Ale to juz temat na inny watek wink
        Byz moze wydaje ci sie ze femnizm nie istnieje bowiem pomiedzy pozycja
        wspolczesnych kobiet i mezczyzn nie wystepuje az tak wyrazna roznica jak ok.
        150 lat temu. Przeciez kiedys kobiety nawet nie mialy prawa do nauki, nie mogly
        mieszac sie do polityki itp. (pomysl w ilu jeszcze krajach na swiecie tak jest!)



        PS. Kristo, az feminizmu bylo potrzeba zebys sie odezwal na forum? wink
    • jasik2 Re: Feminizm 29.09.03, 21:15
      Witam!
      A ja nie lubię i nie rozumiem feministek (przynajmniej tych głośnych z
      telewizji wink)i wydaje mi się, że są to często po prostu zakompleksione,
      niedowartościowane kobiety. Pewnie się narażę ale uważam, że często ich
      działania wręcz szkodzą kobietom. Może mi któraś z zadeklarowanych feministek
      wytłumaczy dlaczego postulowałyście o skrócenie urlopu macierzyńskiego do 16-u
      tygodni? Mi jak mi ale spróbujcie wytłumaczyć to czteromiesięcznemu brzdącowi
      który potrzebuje bliskości cyca co 2 godz. a z tatusiowego nijak nic nie chce
      lecieć.
      Aśka - nie feministka.
      • edytkus Re: Feminizm 30.09.03, 03:48
        jasik2 napisała:

        > Witam!
        > A ja nie lubię i nie rozumiem feministek (przynajmniej tych głośnych z
        > telewizji wink)i wydaje mi się, że są to często po prostu zakompleksione,
        > niedowartościowane kobiety. Pewnie się narażę ale uważam, że często ich
        > działania wręcz szkodzą kobietom. Może mi któraś z zadeklarowanych
        feministek
        > wytłumaczy dlaczego postulowałyście o skrócenie urlopu macierzyńskiego do 16-
        u
        > tygodni?

        To jest dobry przyklad na brak kobiecej solidarnosci (Muminek takze podala
        kilka smutnych faktow), ktory wcale nie musi wynikac z "zadeklarowanego
        feminizmu," a z naszej okropnej natury sad Nie wiem jakie sa teraz w Poslce
        ustawy itp. ale czy to nie kobiety stanowia wiekszosc spoleczenstwa w Polsce, a
        wsrod nich wiekszosc to nie matki? A wiec gdzie byly te kobiety gdy zglaszano
        postulaty i glosowano na nie? Najlepiej wszystko zwalic na kogos sad


        > Aśka - nie feministka.

        Skor piszesz o urlopie macierzynskim tzn. ze pracujesz, a to jest jedna z cech
        feminizmu. Tu znowu mozna polemizowac bo: (do wyboru)
        1.pracujesz poniewaz musisz i twoj maz sam nie dalby rady utrzymac rodziny a
        wiec dzieki ruchowi feministycznemu ty mozesz takze zarabiac (a jeszcze nie tak
        dawno to byloby niemozliwe) i pomagac wiec nie przymieracie glodem
        2.pracujesz bo chcesz zeby bylo wam lepiej, bo tak lubisz itp. (j.w.)
        3.pracujesz bo musisz wlasnie ze wzgledu na trend wywolany przez feminizm wg
        ktorego kobiecie wrecz nie wypada nie pracowac


        Feminizm jak kazdy ruch ma swoje plusy i minusy. Niestety nie mozna ich jasno
        zdefiniowac poniewaz to co dla jednych kobiet jest plusem dla innych moze byc
        minusem i na odwrot.

        Ale w jednym na pewno moge sie zgodzic z KvM i Jasik2, bardzo czesto
        najglosniejsze i najbardziej wyrozniajace sie feministki maja "dziwne" poglady,
        i raczej egoistyczne podejscie do roznych spraw.
        • mumin_ek Re: Feminizm 30.09.03, 08:34
          Hej,

          Co do krotszego urlopu macierzynskiego - jest to niesprawiedliwe, ale z drugiej
          strony, czy nie zwieksza to szans kobiet na zatrudnienie? Ktory pracodawca przy
          zdrowych zmyslach zatrudni kobiete w wieku rozrodczym, ktora moze sie udac na
          polroczny urlop macierzynski? Brutalne, ale skoro w naszym szanownym (tfu-tfu)
          panstwie brakuje na wszystko, to same musimy sie o siebie troszczyc. I tu
          powstaje bledne kolo. Inna rzecza jest to ze jezdza po kobietach, a w
          szczegolnosci mlodych mamach (kwestia skroconego urlopu macierzynskiego), bo
          przeciez jak kiedys slusznie zauwazyla Manuela Gretkowska mlode mamy i
          noworodki nie wyjda na ulice protestowac. Okrutne, mnie to tez dotknelo, ale
          chyba lepsze wieksze szanse na prrace przy skroconym macierzyskim niz dlugi
          macierzynski i zwolnienie?
          Moze kiedys sie uda, ale chyba teraz przy recesji lepiej miec prrace?
          Nie ma rzeczy idealnych jakkolwiek banalnie by to brzmialo. Wszystkie
          slyszalysmy o kompromisach.
          Mysle, ze korzystajac z rzeczy wywalczonych przez feministki, nie wolno nam na
          nich wieszac psow. Latwo powiedziec nie jestem feministka, ale w domu obowiazki
          maja byc dzielone po polowie. W wielu ruchach spolecznych nie ma jednosci,
          spojrzmy chociaz na te walczace z rasizmem.

          Pozdrawiam,
          Kasia
    • e.beata Re: Feminizm 30.09.03, 14:54
      To że jakaś kobieta lubi i siedzi w domu gotując 3 daniowe obiady, wcale nie
      oznacza, ze nie jest feministką wink.
      Feminizm daje prawa, wybór należy do człowieka.

      A że feministki zazwyczaj kojarzą się z babochłopami wink.
      Blondynki i policjanci też się z czymś kojarzą.
      Myślę że za mała jest wiedza o feminizmie jako ruchu. O wywalczonych prawach.
      Myślę że części społeczeństwa /szczególnie tej brzydszej wink/ feminizm kojarzy
      się z walką o władzę, wydaje się im że feministki dążą do przewagi nad facetem
      a nie do równouprawnienia. A mężczyzna łatwo władzy i wygodnych kapci nie
      oddaje.
      Tylko nie widzi, że z jednej strony feministki wyśmiewa ale z drugiej w
      stosunku do własnych żon i córek .... ma już inne zdanie.
    • alltid_ung Re: Feminizm 01.10.03, 09:42
      No i zmowu jawink Panie VelMefisto krótko Feminizm istnieje i zawsze na bazie
      humanizmu. Feminizm zmienil styl, nazwe i tak jak nasze spolecenstwo „biegnie”
      do przodu. Sa rozne feministki to prawda ale sa i rozni ludzie. Z bazy
      zwiazkowca zawodowego wiem ze np. pracodawca wlazi z bucirami w moje zycie –
      moze nie zatrudnic mnie tylko dlatego ze jestem bezdzietna i w wieku w ktorym
      prawdopodobnie moge urodzic dziecko, moze mnie zwolnic w trakcie
      urlopumacierzynskiego. Zostalam ukarana za to ze jestem kobieta? A faceta nikt
      nie pyta – on jest ponad tymi przyziemnymi sprawamiwink on przeciesz nie ma nic
      wspolnego z dziecimi?! co do wolnej aborcji to tez sprawa sumienia a nie innych
      ludzi ktorzy z ta ktora chce ta aborcje zrobic nie maja nic wspolnego. Znam
      kobitki (baby_chlopy?) ktore angazuja sie w dyzurach dla kobiet ktore maja
      mezow damskich bokserow, angazuja sie w sprawy przemycani prostytutek i
      narkotykow zadna nie mowi o sobie ja jestem feministka - ale jednak....
      Feminizm w duzym stopniu to humanistyczne podejscie do zycia i tylko dlatego
      ze jestem feministka nie musze kochac innych feministek i nie musze zgadzac sie
      we wszystkim o czym sie mowi. W codziennej mojej pracy nie uzywam slowa
      feministka ani humanistka tylko ide i pracuje. Feminizm nalozyl na nas
      obowiazki ale w dalszym ciagu mamy male prawa i tu jest praca dla
      tolerancyjnych, humanistycznie nastawionych do zycia kobiet. I tu jeszcze chce
      powiedziec ze nie jestem zakompleksiona, ani baba-chlop –
      nie jestem przeciwniczka mezczyzn (mezatka od 13 lat) jestem malo „techniczna”
      i sprzatam i gotuje tak jak babie przystalo, a jednak lubie moja prace ktora
      uporczywie kieruje na tory feministyczne.

      Pozdrawiam wszystkich ludzi dobrej woli bez wzgledu na to czy sa to mezczyzni
      czy kobiety - mimo wszystko Feministka Gosia


    • aniamr Re: Feminizm 03.10.03, 09:30
      Tak sobie czytam i czytam ( bo bardzo ciekawy temat ) i nie wiem dlaczego, ale
      wszystko mi sie sprowadza do wychowania - może jest to zasługa wczoraj
      przeczytanego artykułu z ostatniego Dziecka o wychowaniu chłopców i dziewcząt.
      Myślę, że właśnie wina leży w wychowaniu i w stereotypach z jakimi sie
      ścieramy codziennie.
      Jestem feministką (według w/w definicji)i zawsze nią byłam. Zawsze sie we mnie
      burzyła krew gdy zaganiano mnie do prac niby czysto kobiecych, gdy był
      podział, że dziewczynki robią to, a chłopcy tamto. Gdzie jest zapisane, że
      kobieta musi zajmować się domem, gotowniem, praniem.... To jest jeden ze
      stereoytypów w jakich jesteśmy wychowywani. Gdzie jest zapisane, że kobieta
      musi zatrudniona na "drugi etat" w domu. Są przecież mężczyźni, którzy
      potrafią lepiej zorganizowac dom niż jego partnerka, są przecież kobiety,
      które lepiej zajmą się zajęciami niby typowo męskimi. Od dziecka jesteśmy już
      grupowani według płci, a myślę, że dzieci należy uczyć wzajemnego szacunku i
      partnerstwa. Od dziecka jesteśmy uczeni zachowań charakterystycznych dla danej
      płci: chłopcy nie powinni płackać, bo to takie babskie okazywać uczucia, a
      dziewczynkom nie wypada np. chodzić po drzewach, bo jak tak można panienka
      musi być grzeczna!! To wychowanie nas ukierunkowuje na drugiego człowieka i
      chłopiec wychowany w przekonaniu, że prace domowe należą do kobiety nie
      domyśli się, że trzeba jej pomóc, że i ona np. jest również zmęczona po
      powrocie z pracy. Napewno wiele rzeczy będzie nas odróżniało - natury nie da
      się zmienić. Ale jestem pewna, że mało mężczyzn chciałoby się zamienić z
      kobietą na miejsca. Często się nam wypomina urlopy macierzyńskie, ale takie
      siedzenie z dzieckiem to jest ciężka praca!! Sama się o tym przekonałam jak
      wróciłam do pracy. Chciałbym by ci mężczyźni , którzy uważają , że feminizmu
      nie ma lub jest to jakieś zwrócenie na siebie uwagi przez kobiety przezyli
      choć jeden tydzień z życia kobiety. Kobiety pracującej zawodowo i dbającej o
      dom, kobiety walczącej o miejsce pracy, kobiety poniżanej w pracy, kobiety,
      która ma często większe kwalifikacje, a odbierającej mniejsze pensje, kobiety,
      która chce być kobietą i partnerem, a musi o to walczyć.....
      Chciałabym wychować swoją córkę na silną kobietę, która nie da się
      zaszuflatkować, która będzie w stanie poradzić sobie w dżungli codzienności,
      która będzie kobietą chcącą założyć rodzinę, ale mającą prawo wyboru.
      Myślę, że mężczyźni tak wyśmiewają lub ignorują feminizm, bo boją się, że
      większość obowiązków kobiecych spadnie na nich, że stracą swój
      status "króla"/płci dominującej - tylko czym dominującej??
      Dlatego dzieczynki i chłopców powinno się wychowywać w wzajemnym szacunku i
      partnerstwie. Bardzo mi się kiedys spodobał post pewnej dziewczyny (nie
      pamiętam z jakiego kraju), która napisała, że u nich prowadzenie domu i opieka
      nad dziećmi jest sprawą obydwojga rodziców i mężczyźni są ustawowo zobowiązani
      do pomocy w obowiązkach domowych pod groźbą kary. Fajna sprawa, ale czy ona
      miała by racje bytu w naszym kraju........... Chyba jeszcze nie jestem do tego
      przygowani.
      • edytkus Re: Feminizm 03.10.03, 17:01
        aniamr napisała:

        > Tak sobie czytam i czytam ( bo bardzo ciekawy temat ) i nie wiem dlaczego,
        ale
        > wszystko mi sie sprowadza do wychowania - może jest to zasługa wczoraj
        > przeczytanego artykułu z ostatniego Dziecka o wychowaniu chłopców i
        dziewcząt.
        > Myślę, że właśnie wina leży w wychowaniu i w stereotypach z jakimi sie
        > ścieramy codziennie.

        Nie sadzisz ze stereotypowe wychowanie narzucaja matki czyli kobiety? Przyklad
        mojej tesciowej: ona pracuje zawodowo, w domu ciagle pichci i sprzata a moj
        tesc siedzi w tym czasie przed telewizorem, przychodzi kobieta do nas, moj maz
        cos tam przebakuje ze jest glodny a ja na to ze ma dwie rece wiec niech sobie
        zrobi - moja tesciowa oburzona, co ze mnie za zona, a poza tym jak mozna chlopa
        do kuchni wpuscic?! Moja mama nas wychowala inaczej, nie bylo podzialu na
        typowo meskie czy damskie obowiazki, kazdy mial jakas czesc mieszkania do
        sprzatniecia, wszyscy pomagalismy przy remoncie mieszkania, moj brat gotuje
        lepiej niz ja, potrafimy wyremontowac mieszkanie, kazde z nas ma prawo jazdy
        itp. Nigdy zadne z nas nie uslyszalo w domu dziewczynie tak nie wypada czy jemu
        wolno bo jest chlopakiem. Mysle ze wiele matek rozpieszcza swoich synow i
        mezow, podsuwa im wsystko pod nos a potem to sie odbija na ich partnerkach.
        • alltid_ung Re: Feminizm 04.10.03, 09:53
          Zgadzam sie z toba zupelnie. Bardzo czesto kobiety przysparzaja same sobie
          klopotow.Ja wyroslam w domu z podzialami damsko meskimi ale u mnie w domu to
          nie istnieje!!!!!!!! I tu chce powiedziec ze takie podejscie kobiet jest
          niestety nie tylko w domowych sprawach.
          Np. dziewczyna ubrana w mini spudniczke, mocno pomalowana (teraz wiemy ze to
          dlatego zeby ukruc niesmialosc,niepewnosc poprosty slaby charakter) zostaje
          zgwalcona przez "mocnych cholpakow". Zadna z moich nie feministycznych kobiet
          nie powiedziala ze ci chlopcy popelnili blad, ze tak poprostu sie nie robi ze
          NIE znaczy NIE. Natomiast wszystkie uwazaly ze, no szkoda jej ale ona sama
          sobie jest winna!!!!!!
          Inny przyklad muzulmanka, moda, ladna mieszkajac na zachodzie chcoca sie uczyc
          miec prawo do normalnego zycia wybrac sama sobie meza. Studja rozpoczela
          chlopaka sobie znalazla aktywna feministka mowila o problemach kultorowych o
          tym ze rodzina moze ja zamordowac za to ze zyje "normalnie". Nikt jej nie
          wierzyl i pewnego dnie jej wlasny ojciec strzelil jej w glowe. Umarla sad(((((
          Nikt z kobiet ktore mialy wyrazic swoja opinie(tyrczynki z tej samej kultury
          jej rodzina) nie powiedziala ze tak sie nie robi to poprostu jest samo zlo!!
          Natomiast wszystkie powiedzialy ze szkoda ale ona sama sobie jest winna!!!!

          Dokat same my kobiety zmierzamy? czasami najwieksze kajdany zakladamy same
          sobiesad

        • aniamr Re: Feminizm 04.10.03, 13:47
          Całkowicie się z Tobą edykus zgadzam!!!!Mój teściu to dopiero teraz uczy sie
          odnosić talerz po sobie do kuchni jak jadł w pokoju. Byłam w szoku jak
          poznałam swoich teściów, ale zrozumiałam to jak byłam u jego rodziców (czyli
          dziadków mojego męża na imienienach) - zaznaczam imieniny babci. Babcia lat 85
          biega kuchnia - pokój - kuchnia, a dziadek wielki mafiozo siedzi u szczytu
          stołu i zajada w koncu po jakimś czasie mówi do babci:"juz możesz usiąść
          wszystko jest" - szczena mi opadła. Od razu postawiłam sparwe jasno mojemu
          wtedy chłopakowi/narzeczonemu. U mnie w domu najlepsze tory piekł tata (
          zanjomi nawet zamiawiali), potrafi również upichcić coś konkretnego,
          najlepszego pomocnika tata miał we mnie, bo brat bardziej się do kuchni
          garnął. Dłubałam z nim przy aucie, remontowałam mieszkanie - do tego stopnia,
          że w swoim prawie całe sama wymalowałam i sama w kuchni położyłam kafelki
          (jeszcze się trzymają). Nie sądzę, by te czynności ujmowały mi jako kobiecie
          wręcz przeciwnie, niejedem mężczynzna nie ma takiej wiedzy na ten temat co ja.
          kidyś już w jakimś poście napisałm mały apel do matek posiadających synków, by
          właściwie wychowywały soje meskie pociechy, by w przyszłości ich synowe nie
          musiały na nich narzekać!!!!
    • alltid_ung Re: Feminizm 13.10.03, 08:58
      Kiedy Alfred Nobel napisa warunki dostania jego pokojowej nagrody, nie mogl
      wiedziec ze ta nagrode sto lat pozniej dostanie kobieta, adwokat z Iranu.
      Shirin Ebadi byla pierwsza kobieta sedzia w Iranie ale musiala opuscic swoja
      prace zmuszona rewolucja muzulmanska. Teraz jest wykladowca na uniwersytecie w
      Teheranie, muzummanska demokratka jest tez zaangazowana w prawa czlowieka i w
      tym zakresie specjalnie w prawa kobiet i dzieci.
      Ole Danbolt Mjøs powiedzial ze Nobel Komitté ma szczegolna przyjemnosc ”wreczyc
      Pokojowa Nagrode Nobla dle kobiety ktora zyje w muzulmanskim panstwie i dla
      kobiety z ktorej swiat moze byc dumny”-” ktora w swiecie przemocy reprezetuje
      pokoj i prawa demokratyczne ”
      Bijmy brawo i cieszmy sie z sukcesu Shirin Ebadi i innych iranskich kobiet,
      dzieci i ludzi aktywnych w organizacjach zajmujacych sie prawami czlowieczymi
      ktorych ona reprezetuje.
      Ale po zabawie przychodzi codziennosc, wiec nie zapomnijmy o niej jak wroci do
      swojej ciezkiej badz co badz pracy, bo uwazam ze powinnysmy poswiecic wiecej
      uwagi tamtym kobieta.

      Ps. Jest juz taki watek na forum o tej kobiecie , ale ja jako feministka
      dokladam go tutajsmile
      Pozdrawiam wszystkich
    • wieczna-gosia Re: Feminizm 05.01.04, 01:48
      To co napisala edytkus i ewunia wybitnie mi sie podoba, ksiazke z checia
      dorwe. Dodam jeszcze ze na UW sa tzw. gender studies, chodzilam jako wolny
      sluchacz, byly oszolomki ale pare wykladow mi sie wybitnie podobalo wink)
      No wiec- czy jestem feministka?
      Z ta odmiennoscia plci- ja to kupuje. Kupuje poszanowanie wzajemne itd.
      Czego nie kupuje?
      Mi z rownymi prawami
      > dla obu plci i szacunkiem wzajemnym, czyli oboje pracujemy, oboje zajmujemy
      > sie dzieckiem, oboje dbamy o dom i jakos to dziala (puk-puk wink
      Mi z rownymi prawami kojarzy sie socjalizm. I to realny wink) Przynajmniej z
      rownymi prawami rozumianymi w ten sposob. Mysle ze wielka slaboscia polskiego
      feminizmu jest nadal taka jazda ku urawnilowce. Moja mama zawsze chowala mnie
      do lepszych rzeczy. Do kuchni mialam zakaz wstepu wink) Az tu nagle okazalo sie
      ze biznesloman in spe rodzi dzieci i brak umiejetnosci gotowania pomidorowki
      stanowi dla niej problem wink) Ja czesto zlosliwie sie bronie prze urawnilowka
      mowiac ze nie po to wychozilam za maz zeby teraz do pracy ganiac i brac
      opiekunke. Nie jest to prawda do konca, ale moja mame studzi wink) Czyli wg
      definicji muminka nie podpadam pod feminietke, bo maz pracuje, ja opiekuje sie
      dzieckiem i dbam o dom.
      Nie kupuje takze rownania w sensie skracania urlopu macierzynskiego. Bo jesli
      kobieta z krotszym urlopem ma wieksze szanse na prace niz kobieta z dluzszym
      urlopem to az prosi sie by urlopy macirzynskie zlikwidowac czyz nie? Tu tez
      czuje socrealizm wink) Uwazam ze feministki pracujace powinny walczyc o lobby
      ktore... jakby to napisac....staraloby sie (O Polsce pisze jak to jest na
      swiecie nie wiem do konca) o zmiane statusu pracownika. Teraz jest tak-
      zapierdzielasz jak dziki osiol- masz prace i jest cacy. Nie zapierdzielasz bo
      idziesz na urlop- to fikaj mala. Jasno prosto i konkretnie. W srodowisku moich
      znajomych krotsze urlopy nie zmienily wiele- mam kilka takich kolezanek ktore
      sa specjalistkami w swoich dziedzinach, poszkolonymi, z bogatym doswiadczeniem-
      mialy gdzie wracac nawet po roku przerwy czy dwoch. Sa takie zwyczajne- ktore
      albo w ogole nie mialy gdzie wracac, albo padaly ofiara szantazu- wracaj albo
      fikaj mala, niezaleznie od tego czy zalapaly sie na ten krotszy okres czy
      dluzszy. Natomist zmiana nastawienia do pracownika oznacza skumanie wreszcie
      przez szefow ze osoba ktora poswiecila firmie pare lat, jest sprawdzona,
      wyszkolona, ma kontakty z klientami itd- jest KAPITALEM. Co z tego ze pojdzie
      na urlop na pol roku a przez nastepny rok zazyczy pracowac sobie na pol etatu,
      gdy i tak to odpracuje bo jest nasza. Nie trzeba jej uczyc gdzie stoi faks, z
      ktora pania w banku mozna rozmawiac i jak szybko zalatwic cos w urzedzie
      celnym. I dlatego krotszych urlopow dla matek nie kupuje.

      I generalnie mam wrazenie ze akurat w Polsce pod haslem feminizmu przemyca sie
      zupelnie inne idee i w zupelnie innych celach wink) Ja jestem bardzo wdzieczna
      sufrazystkom ze moge glosowac i sie uczyc, ale juz moge. To JUZ zostalo
      wywalczone. Moze warto czyms innym sie zajac. A poniewaz pisze z Polski to
      wypada mi chyba odpowiedziec- NIE. Nie jestem feministka wink) Ale z checia nia
      zostane kiedy feminizm w Polsce zmieni twarz, bo to co napisaly edytkus,
      ewunia, kerstin czy alltid mi pasuje a wszystkie (coz za koincydencja...) z
      Polski nie sa wink))
      • mumin_ek Re: Feminizm 05.01.04, 13:39
        Niestety, podpadasz wg Muminka pod feministke, bo to Twoj swiadomy wybor, bo
        moglas wziac opiekunke, ale wybralas zostanie w domu z dziecmi. Chyba ze tak
        nie bylo? To nie jest wszystko czarno-biale, a moze ja za bardzo rzomyslam i
        filozuje. Tyle ze ostatnio bylo za duzo nagonek na mamy prracujace (o tym w
        innym poscie) i tak jakos mi dziwnie i wojowniczo...
    • d.orka Re: Feminizm 10.01.04, 18:37
      mumin_ek napisała:

      Z czym sie Wam kojarzy feminizm? Mi z rownymi prawami
      > dla obu plci i szacunkiem wzajemnym, czyli oboje pracujemy, oboje zajmujemy
      > sie dzieckiem, oboje dbamy o dom i jakos to dziala (puk-puk wink


      Jestem feministką.
      Ale: nie pracuję zawodowo
      głównie ja zajmuję się dziećmi
      głównie ja dbam o dom (mierząc to czasem poświęcanym na to dbanie)
      To nie jestem feministką.
      Sama już nie wiem ;-(

      Dorka
      mama Sikorek i może Leonka
      • wieczna-gosia Re: Feminizm 10.01.04, 22:21
        Dorko z moze Leonkiem wink)
        Mnie muminek zakwalifikowal jako feministke wiec ty tez sie lapiesz wink))))
    • joanna_xx Re: Feminizm 10.01.04, 22:27
      Chcialam rowniez sie wtracic do powyzszego watku; zaczne jednk od malego (a
      raczej duzego) sprostowania slow Edytkus, ktora napisala:
      “Gdyby nie kiedysniejsza emancypacja i
      feminizm dzisiaj "nosilybsmy czador" i mialy tyle praw co muzulmanki w ich
      krajach. Bo przeciez Islam jako religia ma kobiety w wielkim powazaniu. Ale
      nie
      sadze ze upodlenie (lepsze okreslenie nie przychodzi mi do glowy) muzulmanek
      wynika ze zlego traktowania przez mezczyzn ale z przyzwolenia kobiet na takie
      zachowanie. Ale to juz temat na inny watek wink
      Po pierwsze Islam jako religia nigdzie nie zaklada , by kobiete traktowac
      gorzej niz mezczyzne, a wrecz przeciwnie- nalezy sie jej szacunek i lagodne
      traktowanie (wszak generalnie mezczyzna dysponuje wieksza sila fizycznaiI
      niezaleznie od religii jaka reprezentuje moze jej naduzywac); na poparcie
      moich slow przytocze kilka fragmentow.
      “Pamiętajmy, że to kobiety obarczone zostały ogromną odpowiedzialnością i
      ciężarem pokonywania niezliczonych trudności w życiu, trudności, którym
      mężczyzna nie jest w stanie podołać. Dlatego też jedynym z najważniejszych
      naszych obowiązków jest okazanie wdzięczności i szacunku matkom.” ( Shaikh Ibn
      Baz)
      "I z Jego znaków jest to, iż On stworzył dla was żony z was samych, abyście
      mogli odpocząć przy nich; i ustanowił między wami miłość i miłosierdzie.
      Zaprawdę, w tym są znaki dla tych, którzy wiedzą!" [Sura Bizantyjczycy 30:21]
      »Żyjcie z nimi (z waszymi żonami) w uprzejmości (dobroci lub łaskawości),
      nawet jeżeli nie lubicie czegoś w nich, być może nie lubicie czegoś w czym
      Allah (czytaj:Bog) umieścił wiele dobra.« (Sura Kobieta, 4:19)
      Abu Hurayrah przekazał z kolei (oba poniższe hadisy), że Wysłannik powiedział:
      "Najlepsi z was to ci którzy najlepiej traktują swoje żony."
      (Ahmad, Tirmidhi i inni. Sahih ul Dżam`i, 3265)
      "Wierzący (mężczyźni) którzy posiadają najdoskonalszą wiarę to ci którzy mają
      najlepsze maniery; a najlepsi z nich to ci którzy najlepiej traktują swoje
      kobiety."
      (Tirmidhi i Ibn Hibban. Hadith Sahih, as-Sahihah, 284)
      Sa`ad ibn Abi Waqqas przekazał od Wysłannika:
      "Zaprawdę, każdy pieniądz który wydajecie na swoją rodzinę zostanie wam
      wynagrodzony, nawet za odrobinę jedzenia którą podajecie swej żonie do ust."
      (Buchari, Muslim i inni)
      `Aishah, Anas i Umm Salamah przekazują że Wysłannik powiedział:
      "Zaprawdę kobiety są w pełni siostrami mężczyzn."
      (Ahmad, Abu Daûd i inni. Sahih, Sahih al-Dżam`i, 1983)
      Jak natomiast powinno traktowac sie matke, obrazuje ponizsza historia:
      "Mężczyzna przyszedł do Proroka (czyli Mahometa) Allaha (czytaj:Boga)i
      powiedział: Proroku Allaha! Kto spośród ludzi jest moim najlepszym
      przyjacielem? On odpowiedział: "Twoja matka." Mężczyzna zapytał "Kto potem?".
      Prorok odpowiedział: "Twoja matka." Mężczyzna zapytał po raz trzeci: "Kto
      potem?. I prorok jeszcze raz powtórzył: "Twoja matka."
      Kiedy mężczyzna znów zapytał: "Kto potem?" - Prorok odpowiedział: "Potem twój
      ojciec." [zrelacjonowane przez al-Bukhaari (no.5971) oraz Muslim (7/2), przez
      Abu Hurayrah radiallaahu 'anhu].
      Zatem nie mozna pisac, ze Islam zle traktuje kobiety, bo nie w tym tkwi sek.
      Tkwi on bowiem w tym, ze z biegiem stuleci tradycja i struktury patriarchalne
      wziely gore nad Islamem; do tego dochodzi rowniez stopien wyedukowania - wielu
      delikwentow (mowie o mezczyznach arabskich) nie zna wlasnej religii, ktorej
      prawdy odziedziczylo po dziadach, pradziadach I nie czytalo Koranu. Naginaja
      oni religie do swoich przekonan wpojonych im przez przodkow. Ponadto wiele
      niesprawiedliwych elementow wkradlo sie do oficjalnego prawa wielu krajow
      arabskich. To jednak stopniowo sie zmienia, pod wplywem Zachodu; nalezy przy
      tym pamietac, ze i kobiety w Europie dlugo walczyly o swoje, a pelnie praw
      (choc ja w dalszym ciagu uwazam, ze ich nie maja, bo nawet w Szwecji, gdzie
      obecnie mieszkam, statystyczna kobieta zarabia mniej niz mezczyzna wykonujacy
      ten sam zawod) uzyskaly dopiero w ostatnim stuleciu! Nawet w tak
      zatwardzialych krajach jak Arabia Saudyjska prawo sie zmienia- kobiety moga
      pracowac (choc uwarunkowane jest to w tej chwili wzgledami ekonomicznymi;
      wczesniej raczej jedna pensja wystarczyla na przezycie), ostatnio nawet moga
      uzyskac prawo jazdy (wiem, bo corka szwagierki tam mieszka). Jednak prawo nie
      stanowi w tej chwili duzego problemu dla tych kobiet. Najwiekszym problemem
      dla nich jest zycie pod wspolnym dachem z mezem tyranem, ktory nie dosyc, ze
      zle traktuje zone, to jeszcze dla swych niecnych celow wykorzystuje prawo,
      ktore rzeczywiscie mu sprzyja. Jesli maz jest dobry, to kobieta nie dostrzega
      praktycznie roznicy miedzy soba a przecietna mieszkanke Europy, itp. Tych
      tyranow jednak statystycznie pewnie nie ma wiecej niz w innych nacjach, tylko
      media robia zbyt duza sensacje wokol Arabow. Powiem nawet wiecej: moja
      kolezanka, Polka toczyla boje (doslownie) ze swym mezem Polakiem, ktory mial
      jej za zle, ze studiuje. Kobieta przezyla koszmar, a studia ukonczyla dopiero
      po rozwodzie. A ile ja I jej dziecko to kosztowalo, to tylko ich psychiatrzy
      wiedza. Poza tym czesto spedzam czas bedac w Polsce w pewnej nadmorskiej wsi.
      Jest tam jeden wlasciciel- bogaty, cywilizowany czlowiek , wynajmuje piekne
      mieszkania (tam zawsze mieszkam), powiedzialabym, swiatowy czlowiek, ktory nie
      pozwolil wyksztalcic sie zadnej z corek, I ktory uwaza, ze kobieta jest od
      rodzenia dzieci I garow.
      Poza tym wg mnie feministki powinny walczyc jedynie o rownie praw, bo kobiety
      nie lubia jak sie je do czegos zmusza, a reszta, to powinna byc juz ich
      wlasna przemyslana I dostosowana do ich indywidualnych warunkow decyzja, ktora
      nalezy uszanowac. Osobiscie czesto spotykam sie tu w Szwecji z pytaniem: jak
      to, to ty nie pracujesz?! Kiedy wrocisz do pracy? To nienormalne, aby kobieta
      w Szwecji nie pracowala. Przyznam sie, ze to mnie juz meczy.
      Nie mam czasem sily tlumaczyc, ze to moj wybor, ze, wieksza czesc zycia
      edukowalam sie, pracowalam zawodowo, wspolzawodniczylam z mezczyznami w wielu
      dziedzinach; przyznam, ze osiagalam przy tym wielka satysfakcje. Nie mialam
      jednak czasu, by nauczyc sie typowo kobiecych prac, np. gotowania. Dopiero
      macierzynstwo uswiadomilo mi, co dla mnie osobiscie sie w zyciu najbardziej
      liczy. Obecnie nie pracuje zawodowo, tylko zajmuje sie domem I dzieckiem; maz
      robi cala reszte, tzn. zarabia. Ja jestem zadowolona i on, choc czasem tesknie
      za tzw. Samorealizacja.Ale na to mam zawsze czas. Moja szwagierka- Arabka byla
      dyrektorem szkoly, miala wlasny biznes, wychowala 4 dzieci, a w tej chwili
      majac przeszlo 50 lat wrocila na studia I robi dwa fakultety rownoczesnie.
      Problemem jest tez wzajemny szacunek i podzial rol w malzenstwie akceptowany
      przez obie strony.
      Wracajac jednak do sytuacji kobiet w swiecie Islamu, to nie powinnismy
      uogolniac, bo roznie sie to przedstawia, w zaleznosci jaki to kraj. Swego
      czasu mieszkalam w Syrii, kraju raczej liberalnym- tu na ulicach Damaszku
      widywalam kobiety rozne –od zakrytych tzw. ninja (sami Syryjczycy je tak
      nazywaja, bo to zwyczaj z Arabii Saudyjskiej), po urbane na modle europejska.
      A w dyskotekach i pubach byly nawet bardzo odkryte, ze tancerki nocnych klubow
      w Europie by sie nie powstydzily. Mieszkajac w Syrii widywalam kobiety
      pokorne, potulne, jak i wyzwolone, silne , stanowcze. Nie mozna zatem
      uogolniac. Ciekawe jest zdanie Dr Muqtedar Khana na ten temat: W niektórych
      społeczeństwach islamskich, wyzwolenie kobiet jest kojarzone z seksem
      pozamałżeńskim i jako takie – odrzucane. Te społeczeństwa używają zasłon,
      szczególnie czadoru w Iranie, po rewolucji, dla odrzucenia nowoczesności,
      potwierdzenia islamu i dla obrony tradycyjnego pojęcia rodziny i wartości
      rodzinnych. W ten sposób kobiety muzułmańskie zostały pozbawione możliwości, z
      których kobiety korzystają w większości miejsc na świecie. Islam nadszedł
      • joanna_xx Re: Feminizm 10.01.04, 22:29
        c.d.
        Ciekawe jest zdanie Dr Muqtedar Khana na ten temat: W niektórych
        społeczeństwach islamskich, wyzwolenie kobiet jest kojarzone z seksem
        pozamałżeńskim i jako takie – odrzucane. Te społeczeństwa używają zasłon,
        szczególnie czadoru w Iranie, po rewolucji, dla odrzucenia nowoczesności,
        potwierdzenia islamu i dla obrony tradycyjnego pojęcia rodziny i wartości
        rodzinnych. W ten sposób kobiety muzułmańskie zostały pozbawione możliwości, z
        których kobiety korzystają w większości miejsc na świecie. Islam nadszedł
        kiedyś jako siła wyzwalająca i we wczesnym okresie islamu kobiety miały więcej
        praw, niż kiedykolwiek przedtem. Lecz rozwijające się struktury patriarchalne
        rozmyły wpływy islamu, stąd dzisiaj w wielu społeczeństwach muzułmańskich
        kobiety cierpią. Ale w ocenie [sytuacji kobiet] powinniśmy unikać uogólnień;
        kobiety muzułmańskie odgrywają faktycznie wybitną rolę w Pakistanie, na
        Zachodzie, w Iranie i w Turcji, a także w Azji Wschodniej. Kobiety walczą o
        wydobycie się ze szklanej klatki nawet w społeczeństwach świeckich, i w tym
        sensie, walka o emancypacje kobiet jest zadaniem powszechnym.
        Na zakonczenie inny przytoczony fragment wspomnianego wczesniej Shaikh Ibn
        Baza:
        “Należy najpierw wyjaśnić, iż ogromne różnice pomiędzy muzułmańskimi
        społeczeństwami sprawiają, iż wszelkie uogólnienia są zbyt uproszczone.
        Podejście do spraw kobiet inne jest nie tylko w poszczególnych krajach
        muzułmańskich – różnice pojawiają się też w obrębie danych społeczności. Tym
        nie mniej, zauważa się pewne ogólne trendy. Prawie wszystkie społeczności
        muzułmańskie, w mniejszym lub większym stopniu odeszły od ideałów Islamu,
        jeżeli chodzi o status kobiety. Odchylenia te, w większości oscylują w dwóch
        kierunkach:
        a) konserwatywnym, restrykcyjnym, tradycyjnym oraz
        b) zachodniego liberalizmu.”
        Ja mimo, iz mam meza muzulmanina (jednak niepraktykujacego) nie czuje sie do
        niczego przymuszana; ba, maz pomogl mi na studiach, wielokrotnie pomagal w
        pozniejszej pracy zawodowej, dzieki niemu robilam doktorat (niestety, z
        wlasnej woli przerwany). A to, ze obecnie siedze w domu, to wieksza zasluga
        moja, bo chcialam troche odpoczac, nacieszyc sie kazda chwila spedzona z
        dzieckiem. Nauczylam sie gotowac (a wlasciwie maz mnie nauczyl, bo jest
        wspanialym kucharzem) , zajmowac domem. I bardzo to lubie (nie wiem, jak
        bedzie za 10 lat, byc moze mi sie znudzi, wtedy pomyslimy z mezem, co dalej).
        Moj malzonek, mimo, iz jest czlowiekiem bardzo zajetym, zestresowanym w przez
        zawod, ktory wykonuje, czesto pomaga mi w pracach domowych (mimo, ze Arab). I
        uwazam, ze to on powinien walczyc o rownouprawnienie, bo to on w
        rzeczywistosci robi wiecej w tym zwiazku. Dlatego staram sie rowniez pomoc mu
        w jego pracy.
        Podsumowujac: islam nie upodlil kobiet; jezeli juz, to, zrobili to mezczyzni –
        mezowie (na szczescie nie jest to regula). Tyranow jednak nie brak rowniez
        wsrod przedstawicieli innych religii, a wtedy zadna emancypacja nie pomoze.
        Ponadto kobiecie nalezy sie wolny wybor i nie nalezy jej do niczego przymuszac
        ani potepiac za jej ewentualne decyzje.
        Tyle mojego skromnego aczkolwiek rozbudowanego zdania. Pozdrawiam
        ......
        Zobacz mojego synka:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9855231
        • e.beata Re: Feminizm 12.01.04, 14:10
          A czy jest na forum choć jedna niefeministka?????
          Kobieta która uważa że jest gorsza od mężczyzny ze względu na płeć własnie???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka