Dodaj do ulubionych

muszę się wyżalić

23.07.08, 14:59
Otóż sprawa ma się tak- wczoraj były moje imieniny. Oczywiście
życzenia od mamy, taty, teściowej, od męża nie. Ja wcale nie mam
jakiejś wielkiej potrzeby celebrować imienin, ale już rano mu
powiedziałam, że chciałabym, żebyśmy ten dzień po jego powrocie
spędzili razem, bo SĄ MOJE IMIENINY, a on codziennie gdzieś
wychodzi, z kimś się spotyka itp. Bez komputerów, telewizorów,
kolegów. Tym bardziej, że nie mam w tym mieście nikogo, żadnych
znajomych i na codzień brak mi kontaktu z ludźmi (gdyby nie forum
chyba bym umarła). O poprzednich moich imieninach zapomniał całkiem,
więc o tych mu powiedziałam sama. No i co? Wpadł po pracy do domu
(17.30), chwycił pieniądze, poszedł po zakupy jedzeniowe do sklepu
pod domem- ok, norma. Dzwonię do niego godzinę później (18.30)z
pytaniem, gdzie jest. Co się dowiaduję? Mój ukochany siedzi na piwie
z sąsiadem, bo coś tam. Słyszę- "dobra, będę za 15 min, kupić ci coś
w sklepie?" Hę? Przecież tam niby poszedł? Że byłam już zła jak
cholera, na poprawę humoru miał mi kupić jakieś ciastko czy coś.
Dobra, minęło 30min (19.00), przyleciał, założył psu smycz, ja
wzięłam Maluszka w nosidełko i poszliśmy razemu na świerze
powietrze. Po powrocie (19.30)mój mąż idzie do kuchni, ja z nim.
Pytam- kupiłeś mi coś? Co usłyszałam? Jak myślicie? "Nie, bo nic nie
było"rzekł, wyciągając swoje 2 piwa z siatki i dodał, ze zaraz idzie
grać na komputerze, bo tak się umówił. Zagotowało się we mnie.
Trzasnęłam drzwiami, zrobiłam rundkę dookoła osiedla na
odstresowanie, przyszłam. Co na to mój kochany? Stwierdził, że chyba
jestem jakaś nienormalna, bo wszystko było tak fajnie, a ja
trzasnęłam drzwiami i wyszłam, a on jest głodny i nie wiedział co
zamówić do jedzenia. Ręce mi opadły. Mimo wyjaśniania, że nie chodzi
o brak ciastka tylko o to piwo z kolegą, o to, że najpierw myśli o
sobie, o to, że zrobił mi przykrość bo znowu ja byłam na ostatnim
miejscu, uznał, że jestem histeryczką i obraziłam się o ciastko. Ten
dzień był dla mnie w pewnym sensie ważny, a on to olał ( tak jak i
mój pierwszy Dzień Matki- też nie złożył mi nawet życzeń). Czy ja
jestem jakaś rzeczywiście dziwna? Czy bezpodstawnie się
zdenerwowałam?

Magdalena
Obserwuj wątek
    • babowa Re: muszę się wyżalić 23.07.08, 15:05
      Rozumiem Twój żal.Mąż się nie popisał.Też byłoby mi przykro.Nie
      jesteś dziwna,dziwny jest mąż skoro nie liczy się z Twoimi uczuciami.
    • szyszunia11 Re: muszę się wyżalić 23.07.08, 15:06
      nie jestes dziwna. Też byłoby mi przykro, ale nie ma mowy, żeby po takim dniu mój mąż żył w świadomości że zdenerowwałam się o brak ciastka. Musiałby dokładnie wysłuchać co mi się nie spodobało w jego zachowaniu i dowiedzić się dobitnie co sprawiło mi przykrość. Spokojnie, asertywnie, kawę na ławę.
      • naughty-angel Re: muszę się wyżalić 23.07.08, 15:19
        No tak, ja przez to poszłam spać o 1.00, bo konsekwentnie mu
        tłumaczyłam o co mi chodzi- nawet nie krzyczałam. Ale nic! Uparty
        jak osioł! Chyba nie potrafię być asertywna...
    • biedro_neczka Re: muszę się wyżalić 23.07.08, 15:09
      Ty chyba już jego nie interesujesz?
    • kawka74 Re: muszę się wyżalić 23.07.08, 15:15
      Fajny typ. Też bym się zdenerwowała, zwłaszcza, że chyba miał jasno
      zakomunikowane, czego się od niego oczekuje.
    • kotbehemot6 Re: muszę się wyżalić 23.07.08, 15:18
      zanczy zapomniał....no to nie jestes dziwna, niemniej wyraźnie, łopatologcznie
      wyłóz mu dzisiaj co zrobił, co miał zrobić i w związku z tym jak sie
      czujesz....zobaczysz jak bedzie reakcja-tylko bez krzyków, tylko spokonie i
      rzeczowo-jak dziecku.
    • gorzkasweetie Re: muszę się wyżalić 23.07.08, 15:21
      Po przeczytaniu twojej historii zdecydowanie rewiduję niektóre
      własne pretensje do męża. Bez porównania... Kobieto, ten chłop cię
      kompletnie olewa, nie liczy się z tobą. Może czas zapytać samą
      siebie na jakim gruncie stoicie jako para? Twój opis jego zachowania
      brzmi bowiem fatalnie.
    • mama_zulika Re: muszę się wyżalić 23.07.08, 15:35
      Musialo Ci byc bardzo przykro. Ja rozumiem, ze kazdy ma wady, moj maz jak
      najbardziej te, ale... lekcewazenie mniej lub bardziej waznego dnia kochanej
      osoby, to dla mnie jak lekcewazenie jej samej. Tym bardziej, ze nie oczekiwalas
      "cudow na kiju", chcialas, abyscie razem, milo spedzili wieczor. Moj jaki jest,
      taki jest, ale w kazdy tzw. uroczysty dzien przychodzi z kwiatami vel prezentem,
      zaprasza do resteuracji, wybierajac taka gdzie jest np. plac zabaw, coby sie
      dziecko nie zanudzilo. No tak, akurat to co napisalam na pewno Cie nie pocieszy,
      ale... czy poza tymi dniami, tymi szczegolnymi jest u Was ok? Szczerze w to
      watpie. Moze jakas terapia szokowa dla meza, skoro rozmowa nic nie pomaga? On
      zawsze tak mial czy dopiero teraz? Pisalas, ze o pierwszym dniu mamy
      zapomnial... A moze to taki typ, ze nie lubi celebrowac szczegolnych okazji?
      Jesli na codzien jest ok, to bym sie nie przejmowala, ale mam wrazenie, ze
      tutaj, to nie jest ten przypadek. Bardzo mi przykro, ze mialas takie imieniny. I
      wszystkiego najlepszego z okazji wczorajszych imienin.
    • karimea Re: muszę się wyżalić 23.07.08, 15:44
      a maz ma wiecej niz 'nascie' lat ?
      zachowanie gowniarza.

      dlaczego ma Ci skladac zyczenia na Dzien Matki ?
      toz Ty zona jego, a nie matka jestes.
      • mama_zulika Re: muszę się wyżalić 23.07.08, 16:26
        Mysle, ze tutaj chodzi o to, ze maz nie wetknal latorosci kwiecia do raczki i
        nie celebrowal tego dnia. I ja to na przyklad w pelni rozumie. Nie sadze, zeby
        chodzilo o to, ze ma swej malzonce zyczenia z okazji dnia matki skladac. No bo
        faktycznie, ona zadna mu matka.
    • kajak75 Re: muszę się wyżalić 23.07.08, 15:46
      Weż kartke i napisz mu wyraznie o co chodzi, ze nie brak ciastka, a olanie
      twojej prosby o spedzenie dnia wspolnie. Moze jak przeczyta, to zrozumie. Oby....
    • mamamonika Re: muszę się wyżalić 23.07.08, 15:49
      Ile on ma lat? Poszedł chłopczyk sobie pograć - wzruszające wink))))
    • naughty-angel Re: muszę się wyżalić 23.07.08, 16:00
      Mąż ma 30, nie naście lat, ale rzeczywiście czasem się zachowuje
      inaczej. Nie jestem aż tak głupia, żeby nie czuć, że coś jest nie
      tak. Od kiedy urodził się synek, mąż ma większe parcie na pracę, bo
      nie chce, żeby czegoś nam brakowało- rozumiem to. Kiedyś przyznał mi
      się, że tak często wychodzi itp, bo czasem ogarnia go panika, gdy
      uświadamia sobie jak wielką odpowiedzialnością jest bycie ojcem.
      Odpowiedziałam, że nikt się ojcem nie rodzi, matką też nie- mnie
      nikt wolnego nie daje od bycia mamą, a czasem też mam gorsze dni i
      do tego żadnej odskoczni. Poza tym to trochę za późno na
      zastanawianie się i trzeba jakoś żyć. Po tej rozmowie było parę dni
      lepiej, ale wczoraj znów znalazł się chyba za dźwiękoszczelną szybą
      a mnie puściły mi nerwy. Nie chcę go naciskać, ale jak nic z tym nie
      zrobię, będzie jeszcze gorzej...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka