Że zaczynacie czytać jakiś nowy post, dojeżdżacie do połowy (albo i
nie) i już zaczynacie pisać odpowiedź? Potem jak już odpowiecie
doczytujecie do końca (albo i nie) i okazuje się, że w sumie bez
sensu odpowiedziałyście, bo sedno leżało parę wierszy niżej?
Albo czytacie chaotycznie, przebiegając wzrokiem pobieżnie po
tekście i wyłapując co ważniejsze słowa i same sklecacie sobie z
tego sens? Bo ja próbuję nad tym panować, ale to jest silniejsze ode
mnie i często tak właśnie czynię

A potem w mordę sobie pluję, że
nie doczytałam spokojnie do końca, tylko wyrwałam się jak filip z
konopi

)