siasiuszek 12.09.08, 17:58 Sytuacja sprzed godziny. Stoję w sklepie przy kasie, ciągle patrząc za rozrabiającym synkiem, tak byłam na niego zapatrzona, że gdy kasjerka poprosiła mnie bym podała PIN, podyktowałam jej go na głos 8-o Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lila1974 Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 18:03 )))) Szczytu roztrzepania, a może sklerozy - zgubiłam wczoraj tornister swojego dziecka (pełen) Odpowiedz Link Zgłoś
e.logan Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 18:20 > Szczytu roztrzepania, a może .. nO WIEC w ub roku zapomnialam zabrac malego do domu po zakupach na straganie. Stragan jest jakies 40m od domu a ja przypomnialam sobie o nim jakies 10m przed domem. Do dzis nie rozumiem jak mogłam Odpowiedz Link Zgłoś
sokolasty Re: Szczyt roztrzepania 17.10.08, 09:10 04.00. Zaraz wyjazd w delegację. Na oczy ledwo widzę. Chcę zrobić kawę. Zalewam. Do słoika. Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 18:28 Zobaczyc minę kasjerki - bezcenne Odpowiedz Link Zgłoś
mamaemmy Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 18:33 rotfl DD Ja kiedys pinu nie wpisałam,kasjerka zapomniała o słowach"prosze wpisac pin' po których działam jak robot Obie sie zastanawiałysmy czemu transakcja jest niemozliwaPP Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 20:26 Szkoda, że nie można usłyszeć czyjejś miny...3 lata temu, po wyjściu z hipermarketu przeraziłam się, że ukradli mi samochód. Zadzwoniłam na policję zgłosić kradzież,zgłoszenie przyjęto. Po jakichś 15 minutach przez przypadek natrafiłam na swoje własne auto, najspokojniej w świecie stojące sobie na swoim miejscu)) Po prostu wyszłam innym wyjściem. Wyobrażacie sobie minę policjanta, gdy usłyszał ode mnie dementi??? Odpowiedz Link Zgłoś
mammajowa Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 18:39 mój ojciec zrobił to samo w restauracji nie z roztrzepania dostał z***ke od mamy i się skończyło rumakowanie. no i zmiana pinu.... Odpowiedz Link Zgłoś
aanna6 Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 19:17 ja dzis zatrzasnełam kluczyki w stacyjce auta , byłam daleko od domu ( kluczyka zapasowego brak ,nie ma czasu dorobic) i Slubnego z konca miasta sciagałam . Odpowiedz Link Zgłoś
butelnia Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 19:28 zamknęlam sie w lazience,szybko posmarowałam nogi kremem do depilacji.siedze i siedze,co chwile sprawdzam czy już moge go zmyć i nic.w końcu postanowilam sprawdzić ile minut mam go trzymac,ale wtedy dostrzegłam,że to krem PO depilacji a kiedyś wyslałam z wyjazdu z kuzynem sms-a do mamy,o tym jakim on jest brudasem,że nie myje naczyń i chowamy mu brudne do plecaka jak gdzies wychodzitroche sie zmieszalam jak dostałam raport:dostarczono i tu jego imię Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 19:34 kiedyś wyslałam z wyjazdu z kuzynem sms-a do mamy,o tym jakim on jest brudasem,że nie myje naczyń i chowamy mu brudne do plecaka jak gdzies wychodzitroche sie zmieszalam jak dostałam raport:dostarczono i tu jego imię Oj, to też mi się parę razy zdarzyło. Na szczęście nigdy aż tak drastycznie Ale np. zamiast do męża wysyłałam do mamy, albo zamiast do męża wysłałam do kolegi o którym akurat w tym momencie myślałam.... Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 19:32 Dobre DDDDD Ja jestem potwornie roztrzepana, miałam różne wpadki z tego powodu ale takiej to jednak nie ))) Ale na przykład nagminnie prosiłam u kierowcy autobusu o bilet do Warszawy, wracając z Warszawy do domu Odpowiedz Link Zgłoś
jk3377 jestescie niemozliwe hahaha:)))))))) 12.09.08, 19:38 to sie posmialam hahah... ja jestem anty-roztrzepana...;-PPPPPPP raz tylko ale to jako dziecko w podstawowce jeszcze,tak sie zamyslilam ubierajac sie rano do szkoły ze w polowie tej czynnosci Z powrotem ubralam sie w pizame..nie wiedzilam jak i kiedy i po co) Odpowiedz Link Zgłoś
zoofka Re: Szczyt roztrzepania 04.11.08, 17:46 ja często wsiadając na 5 piętrze do windy wciskam piątkę, a na parterze zero Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: u mnie to raczej bylo zmeczenie:) 12.09.08, 19:38 jakies 6 lat temu, gdy siedzialam na kasie w supremarkecie w Olsztynie, podeszla do mojej kasy kobieta, ktora placila karta platnicza. wzielam ta karte do reki i na caly glos przeczytalam wszystkim jej imie i nazwisko przy mojej kasie byla akurat kolejka, wiec ludzie stajacy za nia, zwijali sie ze smiechu. kolezanki z pracy tez sie smialy. niestety, wtedy bylam naprawde zmeczona. przeprosilam klientke, ale kobieta mimo wszystko rzucala mi mordercze spojrzenia inna syruacja miala miejsce w 2001 roku, gdy pracowalam jako kasjerka w hipermarkecie Leclerc w Olsztynie. do mojej kasy podeszly dwie osoby a jedna z nich wygladala, jak facet. ta osoba wyciaglena karte platnicza, na ktorej widniala imie i nazwisko kobiety zapytalam wiec-ale to chyba nie pana karta? i wtedy uslyszalam kobiecy glos, pelen oburzenia-jak to nie moja! a niby czyja!!! faktycznie, to byla kobieta, ale na pierwszy rzut oka wygladala, jak mezczyzna ubrana po mesku, krotkie wlosy obciete na zapalke... takich sytuacji bylo wiele mozna by tu pisac i pisac... Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: u mnie to raczej bylo zmeczenie:) 12.09.08, 19:42 jakies 6 lat temu, gdy siedzialam na kasie w supremarkecie w Olsztynie, o rany, Deodyma, to ja u ciebie pewnie nie raz kupowałam, bo akurat wtedy tam właśnie mieszkałam DD Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: jesli mieszkalas na Jarotach... 12.09.08, 19:44 i robilas zakupy w Rexpolu, to tak Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: jesli mieszkalas na Jarotach... 12.09.08, 19:52 no nie, w rexpolu to nie, ale w leclercu tak A mieszkałam różnie - na Zatorzu, na Zagrodziu, przy Dworcu Głównym.... eh.... Olsztyn..... ) Odpowiedz Link Zgłoś
semijo Re: jesli mieszkalas na Jarotach... 12.09.08, 20:01 hehe mnie nikt nie pobije. Ja kiedys w liceum zapomniałam podnieść klapy w kibelku i nasikałam sobie do spodni.)Potem czekałam całą wieczność na przerwę i urwałam sie do domu. Miałam to szczescie że był deszczowy dzień i wyglądałam jakby mnie mocno samochód ochlapał. Pamiętam ze modliłam sie by nie spotkac żadnego znajomego w autobusie, bo na bank capiło ode mnie moczem Odpowiedz Link Zgłoś
madame_edith Re: jesli mieszkalas na Jarotach... 12.09.08, 20:06 Ja tak zrobiłam dwa razy, ale fakt, w domu więc mniej punktowane Acz za każdym razem moje zdziwienie nie miało sobie równych. Odpowiedz Link Zgłoś
lilian_ka Re: jesli mieszkalas na Jarotach... 12.09.08, 20:06 semijo - dobre A ja raz założyłam do oka soczewkę a potem drugą do tego samego oka... I jeszcze się nie zorientowałam od razu, że mam dwie soczewki na oku, tylko sie wściekłam, że jakaś uszkodzona jest, bo jak ja widzę dziwnie! Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: jesli mieszkalas na Jarotach... 12.09.08, 20:11 ja założyłam kiedyś na odwrót - prawą na lewą i odwrotnie. Nie da się opisac uczucia, bo między jednym a drugim okiem mam ponad 1,75 dioprii różnicy. W dodatku wyszłam tak z domu i nie miałam możliwości zmiany, więc męczyłam się przeokrutnie ) Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: jesli mieszkalas na Jarotach... 12.09.08, 20:20 Jeśli chodzi o soczewki - miałam kiedyś głupi zwyczaj - rano po założeniu - wychlapywać resztki płynu do kubka stojącego na stole (przeważnie kubek z fusami po kawie). Któregoś pięknego dnia odkręciłam pudelko z soczewkami i powoli, z namaszczeniem wręcz wychlupałam je prosto do kawy. Jedna się zaczepiła na pudełku, ale druga wpadła - cedziłam te fusy potem na gwałt na sitku, co by soczewkę odzyskać, bo za dwie godziny miałam mieć kolokwium. Przez niemal godzinę płukałam, ale niewiele to dało. Idąc na kolokwium, jedno oko miałam zielone, a drugie brązowe Poza tym notorycznie zdarza mi się grzebanie w oku w poszukiwaniu soczewki, po czym się orientuję, że właśnie przed chwilą zdjęłam okulary Odpowiedz Link Zgłoś
dorianne.gray Re: jesli mieszkalas na Jarotach... 12.09.08, 23:30 Mnie też się to zdarza, ale ja na jednym oku mam +1,75, a na drugim - 2,25... wyobrażasz sobie efekt? Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: jesli mieszkalas na Jarotach... 12.09.08, 23:43 wyobrażam sobie bo na jednym oku mam 1 a na drugim 2,75 Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: jesli mieszkalas na Jarotach... 12.09.08, 23:52 mathiola napisała: > wyobrażam sobie bo na jednym oku mam 1 a na drugim 2,75 Taaa, ja na jednym mam -7, a na drugim -16 (co mnie doprowadza do ciężkiej rozpaczy, bo soczewki muszę sprowadzać za ciężką kasę z dalekich krajów). A jak założę na odwrót to w ogóle wesoło Odpowiedz Link Zgłoś
dorianne.gray Re: jesli mieszkalas na Jarotach... 12.09.08, 23:57 Mathiola, nie zajarzyłaś, bo minus został w jednym wierszu, a dioptrie przeniosły się do drugiego... Odpowiedz Link Zgłoś
kruche_ciacho ja chłopaka z Jarotów miałam ;) 13.09.08, 20:15 ale to dawno było, jak jeszcze studiowalam i byłam piekna i młoda i mądra bo teraz to pomrocznośc jakowaś na mnie naszła Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: no to w Leclercu pewnie u mnie bylas... 13.09.08, 09:50 i to nie raz pracowalam tam od otwarcia w pazdzierniku 2000 roku do 2002 roku a ja wychowywalam sie i mieszkalam na Zatorzu niestety, w listopadzie 2006 roku wyprowadzilam sie z Olsztyna i teraz mieszkam w Braniewie no, ale maz tutaj pracuje, tu mamy mieszkanie, wiec nie bylo innego wyjscia. ale do Olsztyna niedaleko tylko 100 km. Odpowiedz Link Zgłoś
gamma76 Re: jesli mieszkalas na Jarotach... 16.09.08, 12:20 ha, ja robiłam zakupy w rexpolu bardzo często! teraz to się chyba stokrotka nazywa) Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: jesli mieszkalas na Jarotach... 17.10.08, 17:49 tak, teraz ten sklep nazywa sie wlasnie Stokrotka niestety, ale ten kto przychodzi tam do pracy, szybko stamtad dzis ucieka. rotacja pracownikow straszna. Odpowiedz Link Zgłoś
madame_edith Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 20:04 Ja sobie kiedyś wychodzę z młodym z domu (była zima), schodzimy po schodach i nagle zerkam na niego i zaczynam powoli trybić, że coś tu nie gra, bo niby od kiedy to on ma czerwone buty. No cóż czerwone miał skarpetki, a butów mu zapomniałam założyć Odpowiedz Link Zgłoś
fantasmagorii Re: Szczyt roztrzepania 17.10.08, 20:37 o ja tez tak zrobiłam! doszłysmy na plac zabaw, dziecko nie protestowało, tylko wolniej szło. a ja sie dziwiłam, ze przykrótki kombinezon szoruje po śniegu. Zorientowałam sie , jak ją podniosłam. Normalnie żal mi jej było i plułam sobie w brodę przez kilka dni. Całe szczęście nie rozchorowała się po tym bosym marszu. Ale lepsze: po pysznym obiedzie elegancko wrzuciłam tależ do kibla. Ocknęłam sie jak juz leciał, ale było za późno . Często zakładam czapkę nie temu dziecku tudzież rozbieram nie to, co chodzi do przedszkola. kiedyś usiłowałam do bankomatu włożyć kartę z pracy. Po tygodniowym wyjeżdzie męczyłam się z 10 minut aby otworzyć własne drzwi do mieszkania. Wypiłam olej zamiast wody. Wrażenie niepowtarzalne też nasiusiałam na zamkniętą klapę Upiekłam wielokrotnie ciasto bez jajek, bez cukru. zostawiłam psa przed sklepem - biedny - widział mie jak wyszłam, a nie umiał po imieniu. Ustaliłam pin do karty, poszłam zaraz po tym do bankomatu i zapomniałam. Notorycznie zapominam o trminach płatności, mimo, ze wpisuję specjalnie w kalendarzu. A kalendarz gubię. Odpowiedz Link Zgłoś
madame_edith Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 20:08 Całkiem niedawno, poszłam w pracy siku i zmienić tampon. Tak się zamyśliłam, że włożyłam ten nowy owszem, ale starego nie wyciągnęłam. Bogu dzięki sznureczek dało się złapać, ale ciepło mi się zrobiło. Odpowiedz Link Zgłoś
madame_edith Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 20:12 I moja najlepsza psiapsióła, do dziś z niej leję na samo wspomnienie. Jechała sobie kiedyś autobusem miejskim w okularach słonecznych. No i jedzie i sobie myśli: Ja to już k..a całkiem ślepa jestem, bo jakoś dziwnie widziała. Swoją drogą ludzie coś na nią zerkali, ale ona zero pojęcia czemu. W końcu po jakimś czasie zdjęła te okulary a tam tylko 1 szkło. Jak sobie wyobrażę taką poważną babę w okularach słonecznych z jednym szkłem to mi się humor poprawia ))) Odpowiedz Link Zgłoś
raczek47 Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 20:28 przy płaceniu kartą w markecie kasjerka prosi mnie o podanie pinu- wklepuję-pin niewłasciwy, drugi raz -to samo, trzeci -znów niewłasciwy; kasjerka już patrzy ma nie podejrzliwie, a ja uświadamiam sobie, że wklepuję pin...do komórki Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 20:38 Ja mam tak ciągle: W tym roku na wakacjach mieszkaliśmy w takich drewnianych domkach. Domki były bardzo podobne do siebie, musiałabym nie byś sobą żeby pewnego dnia ich nie pomylić. Poszłam synkowi po picie miałam przy sobie jego zabawkę, weszłam do domku rzuciłam zabawkę jakby nigdy nic na stolik i kieruje się do kuchni. Jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam tam obce małżeństwo robiące kanapki. Wstaje do pracy bardzo wcześnie i wstyd się przygnać, ale notorycznie ubieram majtki na lewą stronę. Raz wyszłam z domu w wałkach na głowie, na szczęście zauważyłam to na klatce. Wracam się do domu po kilka razy, bo nigdy nie pamiętam czy zamknęłam dom, wyłączyłam żelazko, wyłączyłam kuchenkę i inne tego typu urządzenia. Nie mam pojęcia skąd mi się to wszystko bierze. Odpowiedz Link Zgłoś
joxanna Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 21:06 Jesteśmy w księgarni. Mąż sobie ogląda książki, córka też biega sobie dookoła. Sielanka. Pytam: gdzie macie synka, bo nie widzę wózka. M przerażony: przecież Ty go wzięłaś. Ja w panice: ratunku, ukradli nam dziecko, prędko, szukać złodzieja!. Mąż przerażony: przecież masz go przy sobie, w chuście!!! Synek był tak spokojny, w księgarni tak cichutko i sympatycznie, że zapomniałam, że mam dziecko w chuście... Odpowiedz Link Zgłoś
fantasmagorii Re: Szczyt roztrzepania 17.10.08, 20:43 a moja babcia robiła coś w kuchni w rajstopach i w fartuchu. czegoś tam jej zabrakło i poszła na dół do sklepu. W sklepie sie dziwnie patrzyli, babcia popatrzyła na siebie: a faktycznie w fartuchu wyszłam. i zdjęła... Odpowiedz Link Zgłoś
ja_i_ola Re: fantasmagorii 17.10.08, 21:42 na kolana padam przed toba.ale sie usmialam.o matko az mi sie miesnie brzucha wyrobily Odpowiedz Link Zgłoś
fantasmagorii Re: fantasmagorii 17.10.08, 21:53 ta anegdota chyba wieki przetrwa A najlepsze jest to, ze moja babcia w ogóle nie ma poczucia humoru i jest bardzo drazliwa na swoim punkcie. jakby w tedy nikogo nie było w domu, to ta piękna opowieść przepadłaby Odpowiedz Link Zgłoś
majmajka Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 21:37 1. Szczyt roztrzepania to chyba to, ze kiedy Was czytalam wiedzialam co napisac, a teraz...nie pamietam...Musze jeszcze raz poczytac, to mi sie moze przypomni... Odpowiedz Link Zgłoś
hanka20074 Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 21:47 Przytocze tu przyklad mojej mamy.Jest lato.Mama gdzies sie spieszy i juz miała wychodzic gdy nagle słysze "jesu musze sie wysikac".Za chwilke wychodzi z lazienki,w drodze jeszcze sie poprawia.Zeszla juz na dól(mieszkalismy na 2 pietrze)gdy zobaczylam ze zapomniala telefonu.Lece za nia i co widze?Cały tyłek i wielkie majciory na wierzchu!!!Moja mama tak sie spiszyła ze spodnica jej sie podwinela.Szla kobieta przez pol osiedla z tylkiem na wierzchu.A ja bieglam za nia nie mogac z siebie wydusic słowa ze smiechu. Odpowiedz Link Zgłoś
travka1 Re: Szczyt roztrzepania 13.09.08, 14:23 identycznie zrobila moja ciotka-szla z kiecka w rajstopach a tu pijaczki gwizdza na nia a ona biedna szla i myslala ,ze to jej nowe perfumy tak na nich zadzialaly:p Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: moja mama tez sie tak zalatwila:) 13.09.08, 14:34 a ja chociaz o tym wiedzialam, nic niej nie powiedzialam i z usmiechem na ustach, zamknelam za nia drzwi, gdy wychodzila do miasta moja mama paradowala po miescie ze spodnica w majtkach(bo to lato bylo) a wszyscy sie na nia patrzyli. moja mama jakby nie bylo, byla dumna z tego faktu myslala, ze sie podoba mezczyznom, chociaz juz miala dobre ponad 40 lat, ale byla i jest zadbana kobieta. zawsze podmalowana, wlosy nakrecone. jak wiec jej szczeka opadla, gdy jakas kobieta zwrocila jej uwage na to, ze ma spodnice w majtkach... moja mama mdomyslila sie, skad ten usmieszek na mojej twarzy i sie wsciekla gdy przyszla do domu, strasznie sie na mnie za to wydzierala Mikołaj 6.11.2007r Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Szczyt roztrzepania 15.09.08, 15:18 jak studiowałam, to pewna poważna pani profesor półtorej godziny zajęcia prowadziła i zastanawiała się, skąd taki dobry humor u studentów. To były ćwiczenia, a pani z tych, co lubią po tablicy pisać, dużo się tego tyłka naoglądaliśmy wtedy. Odpowiedz Link Zgłoś
majmajka Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 21:47 Mam! 1. Kiedys mialam malucha(taki samochod). Pojechalam do hipermarketu i kiedy wyszlam ze sklepu zobaczylam moj samochod totalnie rozkradziony: bez kol, bez siedzen... Zaczelam beczec i szlochajac szukalam pana z ochrony, ale jeszcze raz spojrzalam na to moje autko i spostrzeglam, ze rejestracja inna...Moj stal nienaruszony, tyle, ze dalej znacznie. 2.teraz w sobote. Pojechalam do sklepu, poszlam na stoisko z owocami. Zaczelam pakowac i wazyc wszystko: pomidory, jablka, fasolke, cebule, szczypiorek, marchew i takie tam. Wrzucialam wszystko do koszyka i poszlam jeszcze po cos. Wrocilam i pojechalam dalej. Przy kasie okazalo sie, ze ja to wszystko musialam do innnego koszyka, komus tam zaladowac. Ja wrocilam bez warzyw, bo juz drugi raz wazyc mi sie nie chcialo. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 21:59 Przy kasie okazalo sie, ze ja to wszystko musialam do in > nnego koszyka, komus tam zaladowac. Ja wrocilam bez warzyw, bo juz drugi raz wa > zyc mi sie nie chcialo. "właściciel" wózka musiał się mocno zdziwić przy kasie..))) Odpowiedz Link Zgłoś
igusiak Re: Szczyt roztrzepania 09.11.08, 16:27 moja kumpela kiedyś ( w gimnazjum) wyszła na lakcji do tolaety, a kiedy wróciła, ciągnął się za nią ok 30 cm kawał papieru toaletowego, wyłażący zza jej spodni... okazało się,że zrobiła sobie "podkładkę" na kibelek i niestety jakoś pechowo jej sie wsunął w gacie xD Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 21:54 z wczoraj: Chciałam przejść przez ulicę do piekarni po bułki. A kiedy już byłam po drugiej stronie, zapomniałam, po co ja właściwie tędy chciałam iść i poszłam prosto do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
jusytka Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 22:23 Ja kiedyś tak na rondzie dwa razy krążyłam, zanim sobie przypomniałam gdzie i po co jadę Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 21:58 A propos szkieł kontaktowych. Kiedyś przed koncertem Depeche Mode w Katowicach założyłam jedno szkło "odwrotnie". Trzymało się kilka godzin w pracy, niemniej czułam lekki dyskomfort. Byłam tak przejęta czekającym mnie koncertem, że nie zwróciłam na to uwagi. Niestety, szkło wypadło mi jak petarda z oka (dosłownie) akurat na korytarzu pociągu jadącego do Katowic i te cholery, depeszowcy, mi to szkło zadeptali, choć rzuciłam się je bronić własną piersią! Chłopak również jadący na koncert, którego poznałam chwilę wcześniej na peronie, z rosnącym przerażeniem obserwował mnie tarzającą się w rozpaczy po podłodze pociągu i krzyczącą "moje szkła! moje szkła!" D Dzięki Bogu wzięłam okulary, więc mogłam sobie na Gahana popatrzeć Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Morgen, ja prosta kobieta jestem i pytam 12.09.08, 22:59 ...w jaki sposób zakłada się soczewkę "odwrotnie" i jakie to ma znaczenie dla komfortu noszenia? Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Morgen, ja prosta kobieta jestem i pytam 12.09.08, 23:58 Tłumaczę: prawidłowo ułożona soczewka, na "dobrą stronę", kiedy ją położysz na opuszek palca i spojrzysz z boku ma kształt takiego idealnego półkola. A jak ją wywrócisz na drugą stronę i znów spojrzysz z boku, to uzyskujesz coś w rodzaju kapturka z lekko wywiniętymi brzegami. Nie wiem, jak to dokładniej wytłumaczyć Może da się tak nosić szkło, ale skoro nawet kształt jest inny.. No i mnie to szkło ewidentnie z oka wypadło i to z impetem. Normalnie szkło tak samo z siebie nie wypada Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Morgen, ja prosta kobieta jestem i pytam 13.09.08, 00:12 Moje nie wyglądają na kapturki W jedną stronę półkole, w drugą stronę bardziej ścięte półkole (to jest ten kapturek???). W każdym razie niezależnie od sposobu włożenia nie wypadają i nie mam dyskomfortu DD Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Morgen, ja prosta kobieta jestem i pytam 13.09.08, 00:15 Kotula, no musimy się jednak kiedyś spotkać i ci pokażę te, no.. kapturki Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Morgen, ja prosta kobieta jestem i pytam 13.09.08, 00:45 morgen_stern napisała: > Kotula, no musimy się jednak kiedyś spotkać i ci pokażę te, no.. kapturki Uhm, z przyjemnością zaopiekuję się twoimi kapturkami Nawilżać je trzeba ponoć Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Morgen, ja prosta kobieta jestem i pytam 13.09.08, 01:01 ja rozumiem, ze już jest po 23-ej..ale bez takich mi tu... Odpowiedz Link Zgłoś
mammajowa Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 22:12 a co powiecie na wsiadanie do śliwkowej astry (zamiast escorta) i wrzeszczenie na nieznanego kierowce, żeby już ruszał bo tu nie wolno stać? facet nie mógł ruszyc bo turlał się ze śmiechu Odpowiedz Link Zgłoś
majmajka Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 22:17 Moja mam tak zrobila. Wlazla facetowi do auta, myslala, ze to nasze. Facet grzecznie zapytal ja o droge, a ona bardzo spieszyla sie na slub mojej kumpeli i widziala z okna, ze jedziemy. My pojechalismy dalej. A ona zlazla na dol i wlazi do auta...faceta jednoczesnie mu odpowiadajac jak ma gdzies tam dojechac. Zajarzyla dopiero, ze cos nie tak, jak facet zapytal:"Pani do mnie???"... Byla w takim transie... Odpowiedz Link Zgłoś
betty_julcia Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 22:35 Oj dziewczyny. Ja to jestem totalnie roztrzepana i moglabym tu epopeję napisac o swoich przypadkach. Tylko ze jestem na tyle roztrzepana ze wiekszości nie pamiętam albo większość z nich nie jest w ogóle warta uwagi... moje dzieci np nie mają ani jednej cieplejszej kurtki bo roztrzepana mamusia gdzie nie pojechała tam zabrać kurtki zapomniała i teraz czekamy z utęsknieniem na listonosza bo znajomi nam je odsyłają. Z historii która wpadły mi do glowy po przeczytaniu Waszych: np. pomyliły mi sie daty i nie pojechałam w terminie na wycieczkę do Grecji. Moja mama w dniu wyjazdu zorientowała się że to dziś (ale autokary już odjechały...) i na szczęście biuro podóży stanęło na wysokości zadania i wysłało mnie z inną wycieczką i dowieźli mnie do moich. Już nie wspomnę o tym jak wymieszałam farbując włosy utleniacz z odżywką i dziwiłam się ze sie nie pofarbowały... Odpowiedz Link Zgłoś
prologica moja tez tak potrafi :) 14.09.08, 19:30 kiedys wsiadla obcemu gosciowi do auta (zblizone kolorem, wiec nasze... ) i jeszcze z oburzeniem zapytala 'a pan co tutaj robi???' Odpowiedz Link Zgłoś
aniasia Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 22:19 Jeżdżę teraz codziennie do męża do szpitala, a żeby do niego pojechać muszę najpierw zawieść dziecko do babci, a potem je odebrać. Wczoraj zapomniałam pojechać po córkę, zaparkowałam pod blokiem i poszłam ją odpiąć z fotelika, jakie było moje przerażenie, że jej tam nie ma Odpowiedz Link Zgłoś
aronka1 Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 22:38 Ale się uśmiałam z tych Waszych przypadków! )) Bardzo to pocieszające! Ale u nas też różnie bywa. Dziś starsza córka ubiera się do szkoły, młodsza uwaliła się na łóżku i obserwuje siostrę. Starsza usiadła w założonych już rajtkach obok siostry, a Lidka stwierdza, że zielone rajtki Natalki bardzo pasują do jej (Lidki) zielonej piżamki. Za chwilę Natalia wkłada bluzkę, a tata pyta: "A gdzie rajtki???" Byliśmy pewni, że je miała założone właśnie przez to, że Lidka na nie zwróciła uwagę. Okazało się, że w "międzyczasie" Natalia je zdjęła. Nie była w stanie powiedzieć, dlaczego. I jeszcze numer, jaki zrobiła mama mojej bratowej, tak w ogóle super babka. Wpadła do niej córka (właśnie moja bratowa) i wychodząc zapomniała wziąć swój telefon komórkowy. Kiedy mama się zorientowała, chciała koniecznie powiadomić o tym córkę. Co zrobiła? Ano wzięła swój telefon i zadzwoniła na... komórkę córki. Po czym kiedy telefon córki zadzwonił - złapała go i zaczęła wołać do niego: "Halo! Halo!". Jak sobie to wyobrażę, to za każdym razem ryczę ze śmiechu. )) Odpowiedz Link Zgłoś
aronka1 Re: aronka... 12.09.08, 23:06 kruche_ciacho napisała: > umarłam z Twojej teściowej To nie moja teściowa, a teściowa mojego brata. Mama mojej bratowej. Tak czy inaczej ten jej numer jest rewelacyjny. )) Odpowiedz Link Zgłoś
spacey1 Re: Szczyt roztrzepania 13.09.08, 09:46 Ten numer z komórką to mój kolega też wykonał. To jedna z moich ulubionych anegdot Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 22:23 roztrzepanie "nie moje" i z dawnych czasów, koleżanka, która długi czas jeździła maluchem kupiła sobie troche wczesniej wieksze "normalne" autko i pomagała mi do mojego "malucha" wraz z innymi kolezankami zanieść jakieś papiery firmowe, które miałam "komisyjnie" spalić w moim domowym piecu..wcześniej wyszłam na zewnątrz i otworzyłam bagaznik. Dziewczyna rzuciła się do tyłu samochodu zaczęła szarpać za klape silnika a potem napyszczyła do mnie, że nie otwarte..))..obśmiewamy się z niej jeszcze do dziś, że tak szybko zapomniała gdzie w maluchu silnik i bagażnik... Odpowiedz Link Zgłoś
zielonyorzeszek Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 22:40 nie mojego na szczescie:dawnymi czasy gdy ja i maz nie bylismy malzenstwem.wybralismy sie do Zakopanego,wczesniej rezerwujac pokoj przez telefon.z dworca mial nas odebrac pan z tego osrodka.przyjechal.ja wsiadlam,maz zapakowal bagaze do samochodu i rozmawial jeszcze z kobieta(kolezanka tegoz pana)ktora czekala jeszcze na innych turystow.facet rusza i jedzie tak przez cale miasto.ja w szoku ze obcy facet wiezie mnie gdzies,w obce miasto,ze zostawil niemeza i mnie porwal.ale balam sie odezwac(nie mielismy wtedy jeszcze tel.komorkowych wiec nie moglam sie z chlopem skontaktowac).gosc caly czas cos klepie i zajezdza pod pensjonat,odwraca sie i pyta:"wyjmie pan sam te bagaze czy mam pomoc"?i nagle krzyczy:"k...a zapomnialem zabrac pani meza".wrocilismy na dworzec gdzie moj jeszcze wtedy niemaz juz na policje chcial dzwonic.jejku o malo sie wtedy ze strachu nie posikalam Odpowiedz Link Zgłoś
osa551 Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 22:37 W środku zimy zawiozłam córkę do przedszkola w domowych kapciach. Odbierał ją dziadek i całą drogę do domu niósł ja na barana. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kasi85 Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 22:56 Ja ostatnio wybrałam się po zakupy spożywcze do supermarketu.Ładuję serki, mięska,warzywa itd. i tacham do kasy-na taśmę. Pani kasjerka podlicza,podaje mi sumę do zapłacenia, ja otwieram portfel,a tam.....zonk. Nie zabrałam pieniędzy...... Odpowiedz Link Zgłoś
jvstys Re: Szczyt roztrzepania 12.09.08, 23:19 ja kiedyś zakładająć tampona zapomniałam zdjąć folijki ale tylko z jednej strony. Na szczęscie jak pociągnęłam za sznureczek to tampon wyszedł wraz z ową folijką na szczęście .Z ulgą odetchnęłam. Odpowiedz Link Zgłoś
ju8 Re: Szczyt roztrzepania 13.09.08, 00:29 stoję na przystanku i widzę że jedzie autobus miejski-pospieszny a za nim jedzie "mój". Więc wsiadam do autobusu. Dopiero jak pojechał inna trasą to zorientowałam się że jadę pospiesznym..... z czasów cielęcych: nie zliczę ile razy udało mi sie wyjść ze sklepu z pięknym drucianym koszyczkiem.....ku uciesze masy przechodniów Odpowiedz Link Zgłoś
malakatia Re: Szczyt roztrzepania 13.09.08, 11:12 a ja kiedys chciałam sobie zrobic jajecznice i wbiłam jajko do kosza na śmieci zamiast na patelnie ... Odpowiedz Link Zgłoś
fajka7 Re: Szczyt roztrzepania 13.09.08, 00:48 Moja mama nie rusza sie nigdzie bez swojej tajemnej reklamowki zawierajacej niezbedne jej do przezycia przedmioty. Glownie jakies leki. Chodzi z nia wszedzie i jezdzi tez. Ktoregos dnia wracajac z pracy kupila kostke masla i wrzucila tam, zeby doniesc do domu. Nastepnie reklamowke wraz z zawartoscia walnela w calosci do walizki z ubraniami, bo za 3 godziny jechali z tata na jakas wycieczke autokarowa gdzies daleko za granice. A to bylo lato... Upalne lato )) Odpowiedz Link Zgłoś
dag_dag Re: Szczyt roztrzepania 13.09.08, 01:00 Mój małżonek zaparkował swoje nowe autko, prosto z salonu na parkingu przed sklepem. Wychodzi ze sklepu i patrzy a tu nowiutkie autko zachlapane i o zgrozo porysowane! Wściekły polerował samochodzik rękawem od garnituru kilkanaście minut, wygładzał zarysowania, biegał z rozpaczą wokół autka głaszcząc je niemal... Wyjął kluczyk i... piknęło mu z tyłu Tam, gdzie stał jego śliczniutki nowiutki samochodzik, nienaruszony w idealnym stanie... Odpowiedz Link Zgłoś
fajka7 Re: Szczyt roztrzepania 13.09.08, 01:07 A wlasnie... pojechalam gdzies w miasto zalatwiac sprawy, udalo mi sie nawet zaparkowac i poprulam do urzedu. Wracam i patrze- nie ma auta. Biegam wzdluz ulicy w te i we wte - rzad zaparkowanych samochodow wzdluz ulicy chyba ze 300m no i kurde nie ma! NIE MA!! Panika, uderzenie goraca, ku..wa mac ukradli mi samochod!!!! Nogi robia sie slabe, mozg przestaje pracowac, co robic do cholery- dzwonic na policje, biec na policje, wolac policje na glos, no co?! Nagle - blysk! o ja pienicze, przyjechalam autem meza i zapomnialam o tym! Z wrazenia dobre 2 minuty jarzylam jaki samochod ma moj maz i czy na pewno go widze, bo oczywiscie stal jak wol, gdzie mial stac Odpowiedz Link Zgłoś
to.ja.kas Mathiola, deodyma... 13.09.08, 09:38 witajcie krajanki...jak ja tesknie za Olsztynem. Jutro tam jadę )) Co do roztrzepania i pinów...wczoraj na poczcie oddano mi mój dowód który "zgubiłam" kilka miesięcy temu. Dzwonie wiec do Banku w którym go zastrzegłam by go odstrzec i...pomyliłam tele pin, po czym prawidłowy podałam panu na glos na infolinii, pomyliłam nazwisko panieńskie matki i adres zameldowania...dowodu nie odstrzegłam, muszę iść do oddzaiłu banku osobiście )) Odpowiedz Link Zgłoś
to.ja.kas i jeszcze jedno 13.09.08, 09:54 jade kiedyś tramwajem i na zakrecie zauważyłam, że z tylu jedze inny którego trasa bardziej mi odpowiada. Więc na najbliższym przystanku wysiadłam ze swojego i ze stoickim spokojem wsiadłam do tgo lepszego...po czym jak ruszył zorientowałam się że jadę tym samym tramwajem, tylko zmieniłam wagony: z pierwszego na drugi ))) Idę sobie o świcie na zajęcia na uczelni za kobietą z pięknymi, rudymi włosami. Spotyka mnie koleżanka i pyta jak mi poszedł egzamin z prawa który dzień wczesniej pisałam. Ulica pusta, echo się niesie a ja nawijam, ze był okrutny a pilnowała nas taka jedna zołza, jakas głupia i wredna z pieknymi rudymi włosami, jak ta panna co idzie przed nami...oczywiście ona się odwraca zobaczyć kto tak nawija a to ta "panna z egzaminu" )) Egzamin oblałam. pewnie cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: to.ja.kas... 13.09.08, 10:10 jestes z Olsztyna? ja ostatni raz bylam w Olsztynie w lipcu, rok temu. bylam jeszcze w ciazy a teraz to pojade dopiero w przyszlym roku, jak dziecie moje troche podrosnie niech zobaczy, skad jego matka pochodzi i gdzie sie wychowywala Odpowiedz Link Zgłoś
to.ja.kas Re: to.ja.kas... 13.09.08, 10:18 Tam sie urodziłam i mieszkałam 28 lat. Zatorze, Wyszyńskiego...ech jak ja tam lubię wracac. Poza tym mamę moją ukochaną i brata mam tam A moje dziecie w tym roku spedziło tam dwa miesiące...woli Olsztyn od Hiszpanii i Grecji "Kocham Łynę, zamek kocham, park i miasto stare, ratusz nocą oświecony jaśnie zegarami i Grunwaldzką kocham i most Jana, Prostą, Kołłątaja, Żiżki, domy kocham, drzewa, niebo i nad Krzywym przystań i deszcz w śródmieściu i szum po ulicach samochodów i kąpiel w Żbiku, wędrówki po lesie kocham słońce i muzykę kocham na dziedzińcu... pod lipą... z Kopernikiem... muzykę" Sama rozumiesz, Olsztyn kocham moją Amerykę... Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: no zobacz, jaki ten swiat maly:) 13.09.08, 10:49 ja tez rodowita olsztynianka tam sie urodzilam i wychowywalam przez 31 lat cale zycie mieszkalam na Zatorzu. zreszta do tej pory moja rodzinka na Zatorzu mieszka i w sumie to wszyscy czlonkowie mojej rodziny sa z Zatorza sa(jak to kiedys na Zatorze mowili- bandycka ...nica). ja sie tam niestety wczesniej niz w przyszlym roku, nie wybiore. juz nie moge sie doczekac i tez tesknie za Olsztynem za rodzina, przyjaciolmi... myslalam, ze cale zycie bede tam mieszkala i pedzila swoj szczesliwy zywot, ale niestety zycie pokazalo co innego... Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: to.ja.kas... 14.09.08, 18:04 to.ja.kas napisała: > Zatorze, Wyszyńskiego...ech jak ja tam lubię wracac. Ekhm, teściów na Wyszyńskiego mam Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Mathiola, deodyma... 14.09.08, 18:03 W temacie dowodu - organizowałam wyjazd sporej grupy osób współpracujących z moją 'firmą' do Włoch. Sama też jechałam. Dwa dni przed wyjazdem poszłam do banku wypłacić kasę na diety. Na szczęście tego samego dnia musiałam odebrać na poczcie list polecony - inaczej o tym, że w banku zostawiłam dowód wraz z potwierdzeniem wypłaty, dowiedziałabym się na lotnisku. Odpowiedz Link Zgłoś
spacey1 Re: Szczyt roztrzepania 13.09.08, 09:43 Kiedyś w dzieciństwie miałam zrobić sobie herbatę, a mamie kawę. Przez magminne moje zamyślenie wsypałam jedno i drugie do tej samej szklanki. Dopiero jak zalałam wodą, to coś mi zaczęło nie pasowac. Nie przelewało nam się wtedy, więc mam próbowała to wypić, ale się nie dało Kiedyś, już pracując, zadzwoniłam do odległego miasta do koleżanki pracującej w filii naszej firmy, ale ona niestety długo nie odbierała. Zaczęłam gadać z osobami w pokoju, jak zwykle obgadując tę koleżankę (zawsze ją obgadywaliśmy, była to dość szurnięta osoba ). Nie załapałam, że włączyła się automatyczna sekretarka. Nagrało się nasze gadanie. Musieliśmy łapać innego kolegę z tego biura, aby na drugi dzień przyszedł jako pierwszy do pracy i skasował wiadomość. Odpowiedz Link Zgłoś
spacey1 Re: Szczyt roztrzepania 13.09.08, 09:49 ... nie wspominając już o takich drobiazgach, jak wyjście z przedszkola w szmacianych pokrowcach na buty - zorientowałam się w kałuży Odpowiedz Link Zgłoś
to.ja.kas z tego tygodnia...watek gruzinski :) 13.09.08, 10:04 jade z ważnym klientem jego autem, z przodu kierowca, my z tyłu i rozmawiamy o buisnessie jaki ma w Polsce i ja go "czaruję" bo za minut parę rozpoczną się negocjacje miedzy moją a jego firmą i chcę go "zmiękczyć". Pytam człowieka o ostatnie wydarzenia w Gruzji i czy kogoś tam ma. Więc on mówi, że żonę i syna. Więc ja mówie..."ojej to jak się tam zaczęła wojna, to pewnie pan mało nie osiwiał?" po czym patrze na faceta a on łysy. Zmieszałam się i próbując ratowac sytuację palnęłam "eee panu to nie grozi"...i po tym tekscie myslałam, ze wysiąde z auta w pełnym pędzie...ale facet wielkodusznie nie zauważył gafy a ja wynegocjowałam co chciałam )) Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: jakies 4 lata temu... 13.09.08, 10:03 po pracy, wracalam do domu. bylo akurat po godz 18, lato, piekna pogoda. ide sobie i widze, ze ludzie sie na mnie jakos dziwnie patrza. spojrzalam na siebie i coz ujrzalam? sukienke nie dosc, ze mialam nalozona na lewa strone, to jeszcze tyl na przod... w 1998 roku, gdy jechalam z pracy autobusem, poczulam, ze cos mnie pod broda uwiera. okazalo sie, ze to metka od bluzki... bluzke nalozylam tylem na przod... Odpowiedz Link Zgłoś
to.ja.kas ja i dziury w makiecie 13.09.08, 10:25 Każdy ktopracował w redakcji wie, że gazeta składa się z makiety i czasem powstaje w makiecie dziura, czyli np. tekst jet krótki i na stronie zostaje puste miejsce...czasem zapełnia się je reklamą...nawet droższą bo liczy się ja jak reklamę na stronach redakcyjnych. No i kiedyś koledzy składali makiete i została dziura. Biegną do mnie i wołają "Kaśka ratuj, mamy dziure w makiecie, na dwa moduły, wez załatw jakiegoś klienta niech kupi taką reklamę". Godzina koło 16, wiec jak to w Olsztynie (bo to jeszcze czasy olsztynskie) zaraz ludzie wyjdą z firm i doopa. Dzwonie wiec do zaprzyjaznionego klienta naprędce i wołam do słuchawki : "Panie Krzysztofie, mam dziure i musze ją zapchac"...na co pan Krzysztof ze stoickim spokojem "niech pani przyjedzie coś na to poradzimy" ))))) Kiedyś gdy zaczynałam swoją karierę zawodową pracowałam w małej agencji reklamy w Olsztynie na Towarowej (to info dla olsztynianek) no i szef wyszedł , polecił mi pilnowac ludzi by pracowali, ale on za drzwi a my smiechy i swawole. No i po jakiejs godzinie szef wraca, my łapiemy za słuchawki i ja dzwonie do klienta "dzien dobry chciałabym panu przedstawic ofermę...". Koledzy się prawie posikali a klient do mnie mówi "to kiedy pani bedzie u mnie z tą ofermą, jak wieksza niz ja to chętnie ja poznam" )))) Ludzie w Olsztynie to mają luz i poczucie humoru )) Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: Szczyt roztrzepania 13.09.08, 10:52 pamietam, jak moja mama i brat zachorowali jednoczesnie. jakas infekcja sie do nich przyplatala. mieli jakis syrop od kaszlu i codziennie go pili. kiedys patrze, jak oboje gnaja do lazienki. okazalo sie, ze zamiast syropu, napili sie wody utlenionej... Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: gdy sie uczylam jeszcze w szkole podstawowej.. 13.09.08, 11:00 to osma klasa byla i zmierzalam sobie ku szkole, zagapilam sie i wyrznelam, jak dluga pod samym budynkiem szkoly podarlam sobie rajstopy, okulary mi spadly... wszyscy, ktorzy stali przy oknie i to wi...i, wyli ze smiechu a ja wstalam i tez sie smialam to byly wakacje 1991 rok. mialam wtedy 16 lat, zrobilam sobie trwala i z tego faktu bylam dumna, niczym paw paradowalam z wysoko uniesiona glowa, jakbym byla nie wiadomo kim przechodzilam wtedy przez ulice i czekalam, az przejedzie samochod. jednak kierowca postanowil mnie przepuscic, zatrzymal sie a ja zadarlam glowe do gory i wywalilam sie jak dluga przed tym samochodem. jak zwylke okulary mi spadly... kierowca zwijal sie ze smiechu a ja no coz. wstalam z tej ulicy, podnioslam okulary i tez zaczelam sie smiac Odpowiedz Link Zgłoś
agusia79-dwa Re: gdy sie uczylam jeszcze w szkole podstawowej. 13.09.08, 12:43 rok temu gdy byłam z moją córką na kontroli przed badaniem nakarmiłam małą mlekiem. Pani doktor ją poobracała, pobadała i stwierdziła, że coś jest nie tak i uznała, że trzeba robić USG. Wzięłam więc małą na ręce i czekałam na nią aż zaniesie dokumenty i klucze od gabinetu do rejestracji i pójdzie ze mną na oddział wykonać to badanie. gdy szłyśmy tak byłam zajęta rozmową z nią, że nie zauważyłam, że mała zwymiotowała na mnie. Zauważyłam to po wyjściu ze szpitala w drodze do samochodu. Fajny widok w centrum miasta chodzić z "białym pawiem" na brązowej bluzce. Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: kilka lat temu, gdy szykowalam sie do pracy... 13.09.08, 14:11 nie moglam znalezc swoich rajstop. szukalam, szukalam, ale znalezc ich nie moglam. wzruszylam wiec ramionami, wyciagnelam nowe i nalozylam byla zima, jechalam do pracy autobusem i czulam, ze w jednej nogawce cos mi jakos ciasno jest... nie przejelam sie tym jednak zbytnio. gdy wysiadlam z autobusu poczulam, ze cos mi z prawej nogawki wylazi i telepie sie za mna. patrze, a to te nieszczesne rajstopy wylaza, ktorych to wczesniej z domu szukalam w lutym 2007 roku poszlam na poczte po odbior przesylki poleconej, dla meza. meza akurat nie bylo w domu bo pojechal na poligon i bylam trzy tygodnie sama w domu. akurat tego dnia mialam tez wolne od pracy, wiec mi sie nie spieszylo i poszlam na poczte dopiero po godz 14. przy odbiorze przesylki podpisalam sie swoim panienskim nazwiskiem Odpowiedz Link Zgłoś
gabrysia5 całkiem niedawno... 13.09.08, 14:36 szukając wózka parasolki dla mojej dziewczynki tak się tym zajęłam ,że centralnie zapomnialam pójść do pracy.Przypomniało mi sie za minutę 4, a w pracy byc powinnam o 13:30. Odpowiedz Link Zgłoś
kwirynia Re: całkiem niedawno... 13.09.08, 14:42 Umówiłam się kiedyś z mężem w supermarkecie. Usiadłam przy stoliku w Mc Donaldzie twarzą do drzwi (był to jakiś 4-5 stolik od drzwi). Przy pierwszym stoliku przy drzwiach, tyłem do nich siedziała dziewczyna do mnie podobna . Widzę jak mąż wchodzi, podchodzi do pierwszego stolika, nachyla się.. i w opstatniej chwili się zreflektował, że to nie żonę chciał pocałować. A ja się na to wzytko patrzyłam. Potem kilkakrotnie chodząc po sklepie spotykaliśmy naszą nową "znajomą" - za każdym razem się do siebie uśmiechaliśmy. Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: moja mama w latch szescdziesiatych... 13.09.08, 14:42 gdy byla jeszcze nastolatka, poszla na rynek. oprocz warzyw kupowala jeszcze czeresnie. jakies wiec bylo zdziwienie jej i jej rodzicow (moich dziadkow), gdy okazalo sie, ze zamiast czeresni, przyniosla w papierowej torebce cegle... Odpowiedz Link Zgłoś
wake Re: No to ja przebiję Wasze szczyty roztrzepania. 13.09.08, 14:48 Kiedy miałam 8 lat pojechałam na kolonie. Po dwóch tygodniach powrót do Warszawy, wszystkie dzieciaki, także i ja nie mogą się doczekać kiedy przytulą się do swoich rodziców. Jakie było moje rozczarowanie i rozpacz ogromna kiedy okazało się, że na mnie nikt nie czeka. Moja mama pomyliła datę mojego powrotu z kolonii. Wtedy wychowawczyni wezwała Milicję, a ci pytają o mój adres, żeby odwieźć mnie do domu. A pech chciał, że w czasie kiedy ja byłam na kolonii mama przeprowadzała nas do nowego mieszkania i ja nie znałam nowego adresu. Na szczęście pamiętałam adres do babci) Odpowiedz Link Zgłoś
dz1dka Re: moja mama w latch szescdziesiatych... 09.11.08, 21:56 Moja siostra wysyłała pilny polecony do skarbówki - jakże się zdziwiła gdy za kilka dni dostała awizo - na poczcie się okazało że wysłała polecony sama do siebie Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: w czerwcu 2006 roku podczas urlopu... 13.09.08, 14:55 gdy mieszkalam jeszcze w Olsztynie, wybralam sie z kolezanka na przystan w Kortowie. kolezanka miala tam pracowac i gdy zalatwila juz wszystkie formalnosci, postanowilysmy poplywac sobie rowerem wodnym po jeziorze nigdy wczesniej tego nie robilysmy, wiec zanim wsiadlysmy do tego roweru... zamiast najpierw wsiasc do niego, wlozylysmy tam najpierw swoje ubrania, torebki a wczesniej odpielismy cumy jakiez wiec bylo nasze przerazenie, gdy zobaczylysmy, ze rower odplywa sobie w najlepsze z naszymi rzeczami... zaczelam wrzeszczec na cale gardlo " ratunku! na pomoc! nasze telefony! nasze torebki i ciuchy odplywaja!!! ratunku!!!" na szczescie kolezanka wykazala sie refleksem i jeszcze zdazyla zlapac ta linke cumujaca po czym niczym lamagi wsiadlysmy do tego roweru i w koncu odplynelysmy wszyscy jednak obserwujacy nas i cale to zajscie, mieli z nas ubaw po pachy Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: latem 2006 roku... 13.09.08, 15:05 wybralysmy sie z kolezanka do kina Helios w centrum handlowym Alfa w Olsztynie. postanowilysmy obejrzec film pt Mission Imposible, gdzie glowna role gral Tom Cruis. seans rozpoczynal sie w godz 17:00- 19:00. juz nie pamietam. kolezanka patrzyla na tablice seansow. oprocz tego na jakiejs innej sali lecial film pt Wszyscy jestesmy chrystusami. kolezanka natomiast powiedziala do mnie tak " popatrz Aga. leci teraz film pt Wszyscy jestesmy chorzy" chlopak, ktory sprzedawal bilety, gdy to uslyszal, zaczal sie trzasc ze smiechu. Odpowiedz Link Zgłoś
uno.due mój teść 13.09.08, 15:33 znany jest z tego że lubi ostre potrawy.Nawet zanim spróbuje czegoś to wszystko pieprzy,soli.Jest budowlańcem i często robi na tzw.prywatkach.Pewnego razu jakaś gospodyni zaserwowała zupę,on oczywiście poprosił o pieprz i sól,doprawił.Niestety-okazało się że zupa była owocowa na słodko.A on robiąc dobrą minę do złej gry zjadł wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: w marcu 2002 roku... 13.09.08, 15:41 czekalam na pociag z Braniewa do Olsztyna. patrze, podjezdza pociag z ktorego wysiadaja pasazerowie, wiec gdy tylko wysiedli, ja szybko wsiadlam. oprocz mnie wszyscy, ktorze czekali ze mna na pociag do Olsztyna, zostali na peronie. wzruszylam ramnionami nad tym faktem, wyciagnelam ksiazke, rozsiadlam sie i zaczelam sobie czytac. jakiez wiec bylo moje zdziwienie i przerazenie zarazem, gdy okazalo sie, ze wsiadlam do pociagu do Kaliningradu... Odpowiedz Link Zgłoś