mama-paula
17.09.08, 19:25
Sprawa dotyczy przedszkola w ktorym jest moj synek. Pisalam o tym,
ze w grupie synka jest chlopak ktory bije innych i w szczegolnosci
mojego, ze matka nie radzi sobie z nim(bil inne dzieci na podworku a
na jej uwage smial sie w twarz lub plul)
I niedlugo mnie krew zaleje. Wynik obcowania synka z tym dzieckiem
jest taki - dostał łyżka w policzek pol dnia czerwony i 3 dni placzu
w nocy na moja uwage przedszkolanki udala glupia i mowi do mojego
synka to co on ciebie tez uderzył? skargi ze tamten go bije,
wczoraj znow dostal piescia w policzeki caly czerowny a dzis dziecko
z placzem wyszlo po dostalo po glowie od niego.
Moj maly od 2 dni moczy sie w przedszkolu,dzis wracal w
przedszkolnych rajstopach;-((pani sugerowala zap.pecherza, w domu
ladnie wola nie ma wpadek)
Akurat ta matka tego bijacego chlopaka napatoczyla sie w
szatni.Mowie do niej mam prosbe nieh pani wytlumaczy swoejmu synowi
zeby nie bil mojego.Ostatnio moje dziecko dostalo łyzką w twarz, kto
by poniosl za to odpowiedzialnosc jakby oko wyplynelo. Ona do mnie
fochy, ze to moje dziecko jest agresywne, ze jak nie jest nauczone
ze nie wyrywa sie zabawek to ma na co zasluzyl. Wrrr....
powiedzialam jej ze przy jedzeniu dzieci sie nie bawia... wypiela
sie dupa i udawala ze nie slyszy.
Moj syn jest chwalony przez przedszkolanki, ze uspoleczniony, jeden
z grzeczniejszych w grupie i sygnalizuje jak cos sie dzieje. Wiec co
mam robic cala sie trzese kobiety poradzcie!