Dodaj do ulubionych

Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacji?

17.09.08, 19:25
Sprawa dotyczy przedszkola w ktorym jest moj synek. Pisalam o tym,
ze w grupie synka jest chlopak ktory bije innych i w szczegolnosci
mojego, ze matka nie radzi sobie z nim(bil inne dzieci na podworku a
na jej uwage smial sie w twarz lub plul)
I niedlugo mnie krew zaleje. Wynik obcowania synka z tym dzieckiem
jest taki - dostał łyżka w policzek pol dnia czerwony i 3 dni placzu
w nocy na moja uwage przedszkolanki udala glupia i mowi do mojego
synka to co on ciebie tez uderzył? skargi ze tamten go bije,
wczoraj znow dostal piescia w policzeki caly czerowny a dzis dziecko
z placzem wyszlo po dostalo po glowie od niego.
Moj maly od 2 dni moczy sie w przedszkolu,dzis wracal w
przedszkolnych rajstopach;-((pani sugerowala zap.pecherza, w domu
ladnie wola nie ma wpadek)
Akurat ta matka tego bijacego chlopaka napatoczyla sie w
szatni.Mowie do niej mam prosbe nieh pani wytlumaczy swoejmu synowi
zeby nie bil mojego.Ostatnio moje dziecko dostalo łyzką w twarz, kto
by poniosl za to odpowiedzialnosc jakby oko wyplynelo. Ona do mnie
fochy, ze to moje dziecko jest agresywne, ze jak nie jest nauczone
ze nie wyrywa sie zabawek to ma na co zasluzyl. Wrrr....
powiedzialam jej ze przy jedzeniu dzieci sie nie bawia... wypiela
sie dupa i udawala ze nie slyszy.
Moj syn jest chwalony przez przedszkolanki, ze uspoleczniony, jeden
z grzeczniejszych w grupie i sygnalizuje jak cos sie dzieje. Wiec co
mam robic cala sie trzese kobiety poradzcie!
Obserwuj wątek
    • gagunia Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 19:34
      Nastraszyć niedobrego dzieciaka na uboczu, że dostanie po dupsku jak jeszcze raz
      sie dowiesz, że bije Twoje dziecko.
      • mama-paula Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 19:39
        Nastarszyc, ale jak nie ma możliwosci... dziecko jest wypusczane z
        sali po nacisnieciu domofonu i drzwi uchylone.
    • asiaiwona_1 Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 19:36
      To chyba trzeba bardziej kategorycznie porozmawiać z panią
      przedszkolanką ew. jak to nie pomoże to z dyrektorką przedszkola. No
      właśnie, a jak dojdzie do tragedii to kto za nią odpowie???
    • iwoniaw Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 19:39
      > fochy, ze to moje dziecko jest agresywne, ze jak nie jest nauczone
      > ze nie wyrywa sie zabawek to ma na co zasluzyl.

      A twój syn wyrywa mu zabawki?

      > powiedzialam jej ze przy jedzeniu dzieci sie nie bawia... wypiela
      > sie dupa i udawala ze nie slyszy.

      No a cóż ci miała powiedzieć, biorąc pod uwagę, że nie ona ustala zasady, czy w
      przedszkolu dzieci się bawią przy jedzeniu czy nie oraz że nie było jej przy tym
      (podobnie jak i ciebie)?

      > mam robic cala sie trzese kobiety poradzcie!

      Zaparzyć sobie meliski i przestać histeryzować. Nie pierwszy i nie ostatni raz
      dzieci w przedszkolu nie potrafią się dogadać. Krzywda się jakaś straszna
      dziecku nie dzieje, więc go nie nakręcaj - żeby dziecko 3 dni płakało po tym,
      jak go kolega popchnął czy uderzył?
      • mama-paula Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 19:40
        nie zartuj, meliski zaparzyc? jak dojdzie do tragedii.
        Z tego co widzialam dzieci podczas jedzenia nie bawia sie.
        • iwoniaw Nie żartuję 17.09.08, 19:43
          Zakładam, że dzieci w przedszkolu są mimo wszystko pilnowane i nie dostają np.
          ostrych noży do posiłków. Jaką zatem tragedię masz na myśli?

          Uważam, że histeryzujesz, przez co i twój syn robi się roztrzęsiony
          (niewspółmierne do wydarzeń reakcje) - gdyby moje dziecko ktoś walnął czy
          popchnął w przedszkolu nie przyszłoby mi do głowy robić awantur, zwłaszcza
          matce, której przy tym nie było. Skoro masz takie ineligentne i uspołecznione
          dziecko, to nie potrafi poprosić pani o pomoc ani o przesadzenie do innego stolika?
          • mama-paula Re: Nie żartuję 17.09.08, 19:53
            Iwoniaw, wiesz co nie chce mi sie nawet komentowac tego co piszesz.
            Slowem jestes bezczelna i tyle zwlaszcza w wypowiedzi..''Skoro masz
            takie ineligentne i uspołecznione
            > dziecko, to nie potrafi poprosić pani o pomoc ani o przesadzenie
            do innego stol
            > ika?"
            • iwoniaw No proszę, jestem bezczelna! :-D 17.09.08, 20:01
              Jak rozumiem dlatego, że ośmieliłam się mieć inne zdanie od ciebie? No to się
              nie dziwię, że kontakty z otoczeniem masz jakie masz i jesteś "roztrzęsiona" z
              powodu "tragedii" w przedszkolu.
              Bez odbioru.
              • deodyma Re: No proszę, jestem bezczelna! :-D 18.09.08, 07:58
                inaczej bys spiewala, gdyby sprawa dotyczyla Twojego dzieckasmile
                • moniowiec Re: No proszę, jestem bezczelna! :-D 18.09.08, 08:21
                  a jest jakiś skuteczny sposób by nagiąć takie dziecko które własnej matce opluje w twarz? trzeba jedynie swoje albo nauczyc oddawać (niestety czasem tylko siła da respekt), albo nietykanie kolegi i jego zabawek, uniekanie jak ognia (ale tak uczymy uciekać przed problemami). z tego co wiem dzieci w przedszkolu często się biją, ba, ja z siostrą też się tłukłyśmy. rozczulanie się nad dzieckiem (uwaga - mam własne i wiem jak to jest) powoduje własnie 3 dniowy płacz bo dostało się łyżką po głowie...
            • e_r_i_n Re: Nie żartuję 17.09.08, 20:31
              Nie jest bezczelna. Jest normalną matką dziecka przedszkolnego.
              Rodzeństwo też się tłucze i nikt z tego powodu nie leci z dziećmi do psychologa.
              Przyzwyczaj się, że Twoje dziecko czasami wróci 'puknięte', czasami samo puknie.
              To jest NORMALNE.
              • mamaemmy Erin 17.09.08, 20:34
                no masz racje-rodzenstwo się "tłucze",raz jeden,raz drugi-albo narazsmile
                OBOJE.
                Gorzej jak ciągle starsze naparza młodszego-a ten ma widoczne skutki tej
                napaści-wtedy tez nie zareagujesz??

                Tu nie chodzi o bójki miedzy dziecmi tylko o jednego agresora,który sobie
                znalazł worki trenigowe w postaci słabszych przedszkolaków.
                Widzisz różnice?
                • e_r_i_n Re: Erin 17.09.08, 20:45
                  Przychylę się do zdania Iwoniaw w temacie histerii matki. Ta histeria sprawia,
                  że niekoniecznie wierzę, że jej dziecko jest workiem treningowym wielkiego
                  agresora. Może faktycznie zabiera zabawki i taka jest reakcja tego chłopca?
                  W przedszkolu mojego dziecka nie było jakiegoś jednego 'łobuza' - było chyba 8
                  chłopców, z czego 6 'z charakterem'. I nauczyłam się, że w grupie dzieci
                  zdarzają się wypadki (czyli przypadkowe zadrapanie/uderzenie) i zdarzają się
                  mniejsze czy większe awantury. I nie ma co robić wokół tego wielkiej afery.
                  A te posty mówiące o wpieprzeniu/nastraszeniu itd są żenujące. Mówimy o
                  kilkulatku, którego zachowanie znamy WYŁĄCZNIE z kilku postów mamusi lekko
                  przewrażliwionej IMO.
                  Przypuszczam, że jeśli problem agresji był faktyczny i poważny, to ze strony
                  nauczycielki byłaby jakaś reakcja.
              • sanna.i Re: Nie żartuję 17.09.08, 20:54
                Tia...Zwłaszcza jeśli jedno dziecko konsekwentnie, stale, z uporem maniaka bije
                inne, a rodzonej matce pluje w twarz.To jest normalne?
                A czym jest według ciebie pastwienie się?
                • e_r_i_n Re: Nie żartuję 17.09.08, 20:56
                  A skąd wiesz, że tak jest?
                  To raz.
                  Dwa - jeśli faktycznie jest poważny i długotrwały problem z tym dzieckiem, to
                  się idzie do dyrekcji przedszkola i prosi o reakcję, a nie 'roztrzęsioną' będąc
                  ma pretensje do matki, która wie o całej sprawie tyle, co nasza bohaterka -
                  czyli tyle, ile usłyszała od dziecka.
                  • sanna.i Re: Nie żartuję 17.09.08, 21:01
                    Powinna iść do dyrektorki, to fakt. Ma prawo być roztrzęsiona. Ma prawo szukać
                    tu porad. Ma prawo przedstawić swoją wersję wydarzeń, do której ja się odnoszę,
                    zakładając że pisze prawdę. Na tej zasadzie to każdą wypowiedź można poddać w
                    wątpliwość, twoje też.
                    • e_r_i_n Re: Nie żartuję 17.09.08, 21:03
                      Wiesz, między wierszami pojawiła się sprawa 'zabierania zabawek. Jak już Iwoniaw
                      słusznie zauważyła - totalnie pominięta. To sugeruje dosyć jednostronną relację.
                      Rozhisteryzowanie również nie sprzyja obiektywnemu dyskutowaniu o sprawie.
                      I oczywiście, ma prawo być roztrzęsiona, prosić o radę itd. A dyskutanci mają
                      prawo przedstawić swoje zdanie.
                      • sanna.i Re: Nie żartuję 17.09.08, 21:05
                        Nie została pominięta.Wszak autorka napisała,ze dzieci zabawek przy jedzeniu nie
                        dostają.
      • mamaemmy Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 19:44
        no to jak nie bachora nastraszyc to matke-jesli jeszcze raz cos zrobi twojemu
        synowi,bedzie miał za swoje-wleje mu kto inny-chocby na ulicy.
        Naprawdę ja bym tak powiedziała,gdyby ta mamuska opowiedziała mi tak jak Tobie.
        Ale ja nerwowa jestem ..
        Ale przypuszczam,że przy tej matce powiedziałabym wyżej wymienione slowa do tego
        dzieciaka.


        mało pedagogiczne ale mam to w doopie.Jak potem taki mały kretynek mając 15 lat
        potnie kogos-to wszyscy sie będą dziwić.
    • dorotaifilip Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 19:47
      Z naszego doświadczenia:
      Poczekać aż synek znajdzie przyjaciela. Synek z przyjacielem obijają
      agresora. Krew się leje. Agresor omija synka a nawet po czasie
      zaczynają się bawić razem.
      U nas nauczycielka całkiem inaczej odbierała dzieciaka, którego mój
      się bał jak ognia. Że działo się to w przedszkolu to nie zaczepiałam
      rodzica.Po akcji-pacyfikacji porozmawiałam sobie z nią jak i
      dlaczego i że poparliśmy akcję synka, nawet za cenę jego ukarania.
      pozdrawiam - dorota
      • asiaiwona_1 Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 19:49
        iwoniaw napisała:
        Zakładam, że dzieci w przedszkolu są mimo wszystko pilnowane i nie
        dostają np.
        ostrych noży do posiłków. Jaką zatem tragedię masz na myśli?

        Nie potrzeba ostrych noży do tragedii. Wystarczy jakakolwiek zabawka
        nieodpowiednio użyta. A pani jest w sali m.in. po to, żeby dzieci
        nie wracały do domu z posiniaczonymi twarzami, bo ktoś kogoś uderzył
        • mamaemmy tak,ale najlepiej sie powymadrzac 17.09.08, 19:52
          i autorce dac do zrozumienia,że zle dziecko swoje wychowała ;/

          no nie?
          • iwoniaw Nie, lepiej zwyzywać przedszkolaka 17.09.08, 19:59
            o którym wiemy tyle, że przyłożył koledze, który wrywa mu zabawki, od
            kryminalistów i gó...arzy...
            • mamaemmy Re: Nie, lepiej zwyzywać przedszkolaka 17.09.08, 20:02
              nie zwyzywac a ostrzec-czytaj :nastraszyć.
              Z takich przedszkolaków wyrastają chłopcy którzy całkiem niezle poczynają sobie
              ze słabszymi kolegami w podstawówce..Uwierz mi ,na moim osiedlu pełno takich
              gó...arzy i KRYMINALISTÓW (Cracowia kontra Wisła)
              • iwoniaw Mamo Emmy 17.09.08, 20:07
                > nie zwyzywac a ostrzec-czytaj :nastraszyć.

                Naprawdę jakoś nie widzę siebie ani innej matki, jak straszy kilkulatka.
                Sensowniejsze wydaje mi się nauczenie dziecka tego, czego, jak piszesz,
                nauczyłaś Emkę: że ma się bronić. Oraz szukania pomocy u pani. Nakręcanie zaś
                dzieciaka, że oto stała się straszna tragedia, zaczepianie jego matki oraz
                wszelkie scenariusze pt. "wlać gó...arzowi" wydają mi się nie do przyjęcia.

                > ze słabszymi kolegami w podstawówce..Uwierz mi ,na moim osiedlu pełno takich
                > gó...arzy i KRYMINALISTÓW (Cracowia kontra Wisła)

                A wierzę, wierzę. Niewątpliwie ktoś ich nauczył, że słabszego można stłuc, jak
                mu coś nie pasuje (np. matka kolegi z przedszkola się odgrażała jako pierwsza,
                kto wie?) Nie wspominając już o tym, jak postrzegane przez grupę rówieśniczą
                będzie takie dziecko,które płacze, histeryzuje, nie potrafi ani się obronić ani
                szukać pomocy u pani, a jego matka awanturuje się z innymi rodzicami i grozi
                dzieciom...
                • mamaemmy Iwoniaw 17.09.08, 20:12
                  Ale postaw się jako matka synka który jest takim kozłem ofiarnym.Rozmawiasz z
                  paniami,z matką dziecka-i wszyscy to maja gdzieś,tzn nikt z tym nic nie
                  robi...czekac az np dziecko bez oka przyjdzie?Co WTEDY bys zrobiła?Tylko ,że
                  WTEDY będzie za pózno.

                  a co do "straszenia"kilkulatka..ja znam gro dzieci na które jedynie grożba
                  działa-są to dzieci HODOWANIE,nie wychowywane..
                  • iwoniaw Re: Iwoniaw 17.09.08, 20:48
                    > Ale postaw się jako matka synka który jest takim kozłem ofiarnym.Rozmawiasz z
                    > paniami,z matką dziecka-i wszyscy to maja gdzieś,tzn nikt z tym nic nie
                    > robi...czekac az np dziecko bez oka przyjdzie?

                    Oczywiście, że nie. Ale po pierwsze, autorka wątku nie rozmawia z paniami, tylko
                    poddaje w wątpliwość ich wersję wydarzeń, atakuje matkę, której przecież przy
                    tym nie było, więc cóż kobieta ma powiedzieć, poza tym tamta matka powiedziała,
                    że reakcje jej syna są ODPOWIEDZIĄ na wyrywanie zabawek - do tego już się nie
                    odniosła...
                    Po drugie - dziecko trzeba uczyć, jak ma reagować w trudnych sytuacjach, tzn,
                    jak powinien radzić sobie sam i do kogo iść po pomoc w razie, gdy sam sobie nie
                    daje rady. A nie nakręcać jego histerię. To, że przedszkolak się żali, że nie
                    wszyscy mu ustępują, a nawet mają czelność się "stawiać" i są niemili, to
                    normalne. Ale że matka jest z tego powodu "roztrzęsiona" i wszystkie związane ze
                    stresem przedszkolnym sytuacje podpina pod zdarzenie "bo tamten trzyletni
                    bandyta uderzył Maciusia"? No proszę Cię...
                    • sanna.i Re: Iwoniaw 17.09.08, 20:58
                      Przekręciłaś wszystko do góry kopytami.Zawsze tak wypaczasz czyjeś wypowiedzi?
                      Czy też uważasz, że lepiej znasz wersję wydarzeń?Boże, jakaś ty mundra...
                    • jowita771 Re: Iwoniaw 18.09.08, 12:30
                      > tym nie było, więc cóż kobieta ma powiedzieć, poza tym tamta matka powiedziała,
                      > że reakcje jej syna są ODPOWIEDZIĄ na wyrywanie zabawek - do tego już się nie
                      > odniosła...

                      Iwoniaw, przeczytałaś post do końca, czy tylko początek? Przecież się odniosła.
                      Dziecko dostało łyżką podczas jedzenia. pani twierdzi, że synek sypnął w
                      odpowiedzi na zabieranie zabawek, tylko, że dzieci nie bawią się podczas
                      jedzenia i nie jedzą podczas zabawy. Jak założycielka wątku powiedziała to
                      tamtej mamie, to tamta się odwróciła, bo brakło jej argumentów.
                      • iwoniaw Re: Iwoniaw 18.09.08, 12:41
                        > Dziecko dostało łyżką podczas jedzenia. pani twierdzi, że synek sypnął w
                        > odpowiedzi na zabieranie zabawek, tylko, że dzieci nie bawią się podczas
                        > jedzenia i nie jedzą podczas zabawy.

                        No i co z tego? Może się sfrustrował wcześniej, że tamten mu wszystko zabiera i
                        czekał na okazję do zemsty. Zresztą żadnej z matek nie było przy tym i nie
                        wiedzą, czy tamten go walnął w trakcie jedzenia, przed czy po i czy na pewno
                        łyżką. Skoro przedszkolanka nie stwierdziła obrażeń i nie sklasyfikowała zajścia
                        jako powodu do dalszej akcji (choć nie wiemy, czy winowaja nie został np.
                        odesłany do kąta czy inaczej ukarany, tak tak, wiem, niektóre matki
                        pokrzywdzonych satysfakcjonowałyby co najmniej dyby na rynku...), tzn. że ktoś
                        tu ostro przesadza.
                        • madlenka77 Re: Iwoniaw 18.09.08, 15:42
                          Nasuwa mi się myśl, że Iwoniaw i wszystkie broniące bijące inne
                          dzieci maluchy stoi chyba po drugiej stronie barierki czyli matki
                          takiego dziecka, bo tylko to tłumaczy takie teksty że dziecko musi
                          się umieć bronić i walczyć o swoje w przedszkolu, przeraża mnie to
                          jako młodą matkę , która za rok ma posłać swoje dziecko do
                          przedzkola. Tyle rzeczy ile dopowiedziałaś sobie sama do tej
                          historii, o matko. Zastanów się kobieto.
                          • lila1974 madlenka77 18.09.08, 17:00
                            Założenie błedne.
                            Jestem mamą dziewczynki, która w zeszłym roku została uderzona
                            pięścią w brzuch przez chłopca w swojej zerówce.
                            Ostatnią rzeczą, jaka przyszłaby mi do głowy byłoby robienie
                            awantury dziecku, matce, czy nauczycielce.

                            Przede wszystkim wyjaśniłam swojej córce, że takie rzeczy niestety
                            mogą się zdarzać, bo dzieci są różne, nie wszystkie jednakowo miłe,
                            więc przede wszystkim niech się nie przejmuje zaczepkami, tylko
                            zaczepiającego ignoruje. A jeśli zaczepki przybierają na sile to ma
                            prawo powiedzieć o tym pani. Oddać też może, ale nie w sytuacji, gdy
                            jest obok niej ktoś dorosły - wówczas to do niego ma się zwrócić o
                            pomoc.

                            Chłopca zaś poprosiłam o chwilę rozmowy i nie musiałam go wcale
                            straszyć, by zmienił swoje zachowanie w stosunku do mojej córy.
                            Odwrotnie, pochwaliłam go, że jest duży i silny, a pani mówi, że
                            szybko radzi sobie z różnymi zadaniami, wyraziłam więc nadzieję, że
                            może zaopikuje się moją córką, gdy będzie widział, że z czymś sobie
                            nie radzi itp.

                            Efekt był taki, że chłopiec wyhamował swoje zapędy względem mojej
                            córki.

                            Obrzydzenie mnie bierze na widok matek pastwiących się nad cudzymi
                            dziecmi w szatni.
                            • e_r_i_n Re: madlenka77 18.09.08, 17:36
                              lila1974 napisała:

                              > Obrzydzenie mnie bierze na widok matek pastwiących się nad cudzymi
                              > dziecmi w szatni.

                              Co ciekawe, pewnie ci sami rodzice zrobiliby niezłą awanturę, gdyby ich dziecku
                              ktoś zwrócił uwagę (na cokolwiek).
              • sir.vimes A z takich co wyrywają zabawki co wyrasta? 18.09.08, 15:36
                Komornicy?

                A straszenie rzeczywiście - świetna metoda na kilkulatka...

                > nie zwyzywac a ostrzec-czytaj :nastraszyć.
                > Z takich przedszkolaków wyrastają chłopcy którzy całkiem niezle poczynają sobie
                > ze słabszymi kolegami w podstawówce..Uwierz mi ,na moim osiedlu pełno takich
                > gó...arzy i KRYMINALISTÓW (Cracowia kontra Wisła)
      • mamaemmy Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 19:51
        acha-dodam,że my z mężem nauczylismy naszą Emkę(najmniejsza z całej grupy,bo
        wczesniak),że ma oddac jak ją ktos uderzy.I nie interesuje mnie czy to dobra
        rada czy nie.Ma oddac i tyle.Przy głupich sprawach żadnego skarżenia.Rok temu
        ugryzł ją w rękę taki Daniel-więc ona ..ugryzła go w w nos-tyle,że mocniejtongue_out
        Jego mama się z tego smiała-i mówi-przynajmniej sobie poradzi w życiu,a Daniel
        ma za swoje.Dodam,że nigdy wiecej jej juz nic nie zrobił-są od tego czasu
        najlepszymi przyjaciółmi.
        • mama-paula Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 19:55
          Mamoemmy, dzieki za popracie, ja tez malego nauczylam aby oddawal
          (opornie szlo juz na podworku, ale w koncu sie nauczył)ps- tez
          jestem mama wczesniaka z 2005 r i kiedys na wczesniakach czytalam
          twoje wpisy pozdrawiam serdecznie
        • volta2 Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 19:59
          to ja zupełnie inaczej nauczyłam dziecko
          mój nigdy nie bije, bo tak jest nauczony, w sytuacji w której czuje
          zagrożenie ma prosić o pomoc dorosłych.
          oddawać nie pozwalam, pewnie by zresztą nie bardzo umiał?

          miał w grupie dziecko z adhd, bał się go jak i cała grupa dzieci,
          ale po jakimś czasie pani go pochwaliła, że ładnie sobie z nim radzi
          (był za mały, więc nie wiem o jakie zachowanie pani chodziło, może
          nauczył się mu oddawać, albo co?)

          w twojej autorko sytuacji, nauczyłabym prosić dziecko o pomoc pani,
          może ona bezpośrednio wtedy zareagować na przemoc, dać karę
          natychmiast, a straszenie dzieciaka gdzieś w kącie? ja bym się nie
          odważyła ani krzyczeć na cudzego dzieciaka ani na jego mamę. ale
          jeśli byłby to nieuleczalny przypadek - kto wie?
        • deodyma Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 18.09.08, 08:14
          bo dzieci mimo wszystko, powinny umiec sie bronic i jesli rodzic nie
          wpoi tego swojemu dziecku, wtedy moze stac sie ono kozlem ofiarnym.
          moja mama opowiadala, ze jej rodzice wciaz mowili tak-Ela, ty sie z
          innymi nie bij bo dziewczynka jestes i nie wypada, zebys zachowywala
          sie, jak lobuz. w efekcie tego tlukly ja dzieciaki, ktore byly
          mlodsze od niej nawet 6 lat a moja mama stala i plakala w najlepsze.
          gdy urodzila sie jej mlodsza o 10 lat siostra, dziadkowie mowili juz
          jej co innego, ze jak ktos ja uderzy, to ma oddac. dostali nauczke z
          moja mama.
          gdy bylam dzieckiem, tez slyszalam niejednkkrotnie, ze gdy ktos mnie
          uderzy, to mam oddac i juz. bylo kikla takich sytuacji, ze spralam
          kogos osobe starsza od siebie o 3-5 lat, ale tylko dlatego, ze mnie
          uderzyla. zaczela pierwsza, wiec oddalam. pozniej juz nikt nie mial
          odwagi mnie zaczepicsmile mojemu dziecku tez bede mowila, ze jak ktos
          je uderzy, to ma sie bronic.
    • dlania Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 19:59
      A co ja mam powiedzieć? Moje dziecko wróciło 2 dni temu ze złobka z wielkim
      limem pod okiem. Pani twierdzi, że "gdzies sie obiła, ona tak krzywo chodzi", a
      dziecko na pytanie "co ci sie stało?" odpowiedziało smutnym głosikiem: "pani
      mnie kopnęła butem"...
      • mama-paula Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 20:01
        Boże współczuje, biedna malutka...
        • mamaemmy Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 20:03
          super,pani kopnęła butem..cudnie.
          Współczuje sad
          • asiaiwona_1 Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 20:07
            Boże, aż się wierzyć nie chce Jesteś pewna, że dziecko trochę nie
            koloryzuje? Moja córka miałą taki okres, że wymyślała różne
            historie. Ale oczywiście nie można tego bagatelizować. Może jest
            jakiś sposób żeby to zweryfikować. Może jakaś koleżanki córki to
            widziała?
            • dlania Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 20:16
              Ja nie mam żądnej pewności, że moja córka nie zmysla - dzieci kłamią! Jest 50%
              szans na to, że ona kłamie (ten smutny glosik ma już opracowany na zawołaniewink)
              Koleżanek córki nie zapytam, bo co mi 2 i 2,5-latki powiedzą? Poprosiłam
              opiekunki, żeby dziecko bawiło sie troche spokojniej, bo takie urazy sa
              niebezpieczne.
              Chce wierzyc, że nawet jesli to prawda - to był wypadek: nauczycielka siedziała
              na podłodze z dziecmi, niechcąco machnęła girą. Cholera, ja musze ufać tym
              kobietom, skoro im powieżam dziecko na 8-9 godzin dziennie.
              • aguskin Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 20:31
                dobre, niechcąco girą,
                mam nadzieję, że to jednak fantazja,
    • luxure Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 20:28
      Przede wszystkim tak: jeżeli sytuacja jeszcze raz się powtórzy bierzesz agresora
      na stronę i mówisz do niego wprost i bez uprzejmości, że jeśli jeszcze raz
      Twoje dziecko albo jakieś inne poskarży się na jego zachowanie to osobiście tak
      mu mo..dę skujesz że go własna matka nie pozna (poskutkowało). Z mamunią nie
      rozmawiaj bo juz dała Ci dowód że nie jest partnerem do rozmów. Przykro, ale z
      takimi typami to trzeba po chamsku bo inaczej na głowę wejdą.
    • ania.silenter szarpiąca koleżanka 17.09.08, 20:29
      moja Ola ma taki problem właśnie. "Dziecynka" jak mówi Ola szarpie ją i - jak
      zrozumiałam - zmusza Olcię zabawy z sobą. Na początku się wkurzyłam bo jak to!!!
      jakaś nieletnia szarpie moją Olę a potem zrozumiałam, że:
      - takie sytuacje będą się zdarzać,
      - Oleńka zupełnie nie umie sobie radzić w grupie (siostra + niania to nie to samo),
      - muszę jej pomóc
      i zaczęłam ją uczyć, że nie musi się bawić z tą koleżanką (inne dzieci lubi),
      musi umieć powiedzieć NIE. Poprosiłam też panie przedszkolanki aby zwróciły
      uwagę na Olę i na tą "dziecynkę".
      I zobaczymy.
      Ech Olka w ogóle nie jest asertywna, w przeciwieństwie do Ady, która jest
      asertywna aż za bardzowink.
      • mama-paula Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 20:32
        Ja sygnalizowalam pani, zeby w miare możliowsci izolowala dzieci. I
        po tej prosbie, moj syn dostal lyżka w twarz, czyli musieli obok
        siebie siedziec.
        • ela82 Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 20:38
          O tak - najbardziej podoba mi sie tekst o skuciu mo..dy.
          ile te dzieci maja lat? 4-5? Dzieci sie bija. Ja wiem, ze Wasze nie
          zapewne, ale generalnie dzieci tak maja. Moje dziecko wracalo z
          przedszkola pogryzione, poszczypane, pobite. Pani za kazdym razem
          sie wylewnie tlumaczyla w obawie przed afera. Afery nie zrobilam, a
          dzieciak nauczyl sie, ze trzeba sobie jakos radzic. A najgorsze, co
          mozna zrobic, to straszyc dziecko.
          • mamaemmy Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 20:44
            no widzisz..dzieci się bija potem nastolatki się bija a potem ktos skatuje Twoje
            dziecko na dyskotece.I co-jak ktos CI powie-przeciez to normalne,na dyskotece
            się biją..No "generalnie tak mają".

            Przemoc jest zła.Niewazne,czy u dorosłych,czy u dzieci.
            A matka ma patrzec jak ktos sobie poczyna na jej dziecku?
            Ja w każdym razie do takich matek się nie zaliczam
            • e_r_i_n Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 20:46
              mamaemmy napisała:

              > Przemoc jest zła.Niewazne,czy u dorosłych,czy u dzieci.

              Ta, dlatego nauczyłaś córkę, że ma oddać, a nie poprosić o pomoc panią.
              • mamaemmy Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 20:59
                e_r_i_n napisała:

                > mamaemmy napisała:
                >
                > > Przemoc jest zła.Niewazne,czy u dorosłych,czy u dzieci.
                >
                > Ta, dlatego nauczyłaś córkę, że ma oddać, a nie poprosić o pomoc panią.
                >

                Moje dziecko w zyciu pierwsze nikogo nie uderzyło i jestem pewna,ze nie uderzy.
                A w metodę nadstawiania drugiego policzka nie wierze po prostu
                >
                • e_r_i_n Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 21:02
                  mamaemmy napisała:

                  > Moje dziecko w zyciu pierwsze nikogo nie uderzyło i jestem
                  > pewna,ze nie uderzy.

                  No ale przecież agresja jest zła. Nieważne, czy jest 'pierwsza' czy wtórna, jak
                  rozumiem.

                  > A w metodę nadstawiania drugiego policzka nie wierze po prostu

                  A kto o tym mówi?
                  Ja moje dziecko (wcale nie bezwolnego i delikatuśnego chłopaka) wytrenowałam i w
                  razie ataku (nieuzasadnionego - czyli nie w odpowiedzi chociażby na to zabranie
                  zabawki) od razu alarmował nauczycielkę. Działało.
                  • mamaemmy Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 21:06
                    e_r_i_n napisała:

                    > Ja moje dziecko (wcale nie bezwolnego i delikatuśnego chłopaka) wytrenowałam i
                    > w
                    > razie ataku (nieuzasadnionego - czyli nie w odpowiedzi chociażby na to zabranie
                    > zabawki) od razu alarmował nauczycielkę. Działało.


                    ok,Erin,lubie Cie,wiec będę miła smile
                    A co-gdyby NIE ZADZIAŁAŁO?Gdyby Twój syn prosił o pomoc a pani nie pomnogłaby i
                    codziennie wracałby POBITY,zaczął sie moczyc w nocy,bac się
                    przedszkola..Zwróciłabys uwage pani-NIC.Matce tamtego-NIC.

                    To co bys zrobiła??
                    >
                    • e_r_i_n Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 21:11
                      mamaemmy napisała:

                      > Gdyby Twój syn prosił o pomoc a pani nie pomnogłaby i
                      > codziennie wracałby POBITY,zaczął sie moczyc w nocy,bac się
                      > przedszkola..Zwróciłabys uwage pani-NIC.Matce tamtego-NIC.
                      >
                      > To co bys zrobiła??

                      Bardzo nie lubię teoretyzować.
                      Na pewno opcja 'pani nie pomogła' nie wchodziłaby w grę. Tutaj byłaby podstawa
                      mojej reakcji.
                      W sytuacji opisywanej nie zostały wykorzystane wszystkie opcje, więc nie ma co,
                      póki co, dramatyzować. Tylko spróbować SPOKOJNIE poznać sytuację i spróbować
                      znaleźć rozwiązanie problemu (jeśli taki jest).
                      Wiesz, może ja mam inny osąd, bo wiem, że moje dziecko nie jest idealne (chociaż
                      też świetnie zsocjalizowane wink) i swoje za uszami potrafi mieć wink. Dlatego w
                      przypadku dzieci BARDZO MAŁYCH (co chyba w ogóle zostało w tej dyskusji
                      niezauważone) jestem BARDZO OSTROŻNA z ocenianiem i przyznawaniem racji jednej
                      ze stron.
                      • mamaemmy Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 21:17
                        e_r_i_n napisała:


                        >
                        > Bardzo nie lubię teoretyzować.

                        ale nie-teoretyzując nie wczujesz się dokładnie w tamtą sytuacje.
                        Nie wyobrazisz sobie-co bym ja zrobiła na JEJ dokładnie miejscu.

                        Jest różnica miedzy biciem się dzieci,a pobiciem jednego z dzieci przez inne.
                        • e_r_i_n Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 21:19
                          O teoretyzowaniu napisałam w odpowiedzi na Twoje 'co by było, gdyby nie
                          zadziałało' smile

                          Pewnie, że jest różnica. Tylko my nie wiemy tak naprawdę, z czym mamy do czynienia.
                  • sanna.i Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 21:10
                    > No ale przecież agresja jest zła. Nieważne, czy jest 'pierwsza' czy wtórna, jak
                    > rozumiem.

                    Agresja to jedno, defensywa to drugie.
                    • e_r_i_n Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 21:12
                      sanna.i napisała:

                      > Agresja to jedno, defensywa to drugie.

                      Nie, agresja to agresja. Bronić się można - w tym przypadku - niekoniecznie przy
                      użyciu siły.
                      • sanna.i Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 21:20
                        Czasem niekoniecznie,czasem koniecznie.Różnie w życiu bywa.Co prawda jest coś
                        takiego jak aikido,gdzie do obrony używasz siły przeciwnika, ale przedszkolak ma
                        prawo jeszcze nie znać tej sztuki walki...
                        • e_r_i_n Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 21:21
                          Nie o tym mówię. W przedszkolu jest nauczycielka odpowiedzialna za
                          bezpieczeństwo dzieci.
                          • sanna.i Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 21:22
                            ..która najwyraźniej daje ciała i nie spełnia swojej roli.
                            • e_r_i_n Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 21:23
                              A nie wiem, czy daje ciała. Nie wiem, co zrobiła i jaki był tego skutek.
              • deodyma Re: e_r_i_n_ 18.09.08, 08:33
                i dobrze robismile wybacz, ale jak czytam wypowiedzi takich mamusiek,
                jak Ty, to wcale sie nie dziwie, ze rosnie pokolenie sadystow. no bo
                w koncu po co ma sie dziecina bronic, jak moze pania poprosic o
                pomoc...
                • e_r_i_n Re: e_r_i_n_ 18.09.08, 09:35
                  Wytłumacz mi, prosze, swoją pokrętną logikę - fakt, ze ktoś nie
                  oddaje, tylko prosi o pomoc (teraz panią w przedszkolu, potem
                  policję) oznacza, że jest winien tego, że ktoś inny jest sadystą?
                  • deodyma Re: e_r_i_n_ 18.09.08, 10:25
                    autorka watku wyraznie napisala, ze poszla po pomoc do
                    przedszkolanki. i co? doczekala sie pomocy z jej strony? nie. jej
                    dziecko nadal jest przez agresora bite i wraca do domu z placzem.
                    jesli dziecko oddaje temu, ktore je bije, to zle???
                    czyli co robic? przedszkolanka nie reaguje, czyli nie staje na
                    wysokosci zadania. w wypadku autorki watku pozostaje jeszcze tylko
                    udanie sie wyzej, czyli do dyrektora tejze placowki a jesli dyrektor
                    nie pomoze, wtedy jeszcze wyzej.
                    gdyby dziecko autorki nie bylo tak spokojne, jakie jest, pewnie by
                    oddalo tamtemu raz a porzadnie i dzis byc moze by bylo juz po
                    sprawie. niestety, nie jest.
                    jesli nikt nie reaguje to z takiego kilkulatka rosnie potencjalny
                    sadysta innych dzieci. te przeurocze dziecie czuje sie panem
                    sytuacji i tlucze dalej. no bo przeciez nikt mu nic nie zrobi, wiec
                    hulaj dusza.
                    na osiedlu, gdzie mieszkam, tez sa takie paskudne bachory. jakis
                    temu przegonilam miesiac temu trzech chlopaczkow w wieku 8-10 lat
                    plulo sobie, kopalo i rzucalo kamieniami w najlepsze w mlodego
                    mezczyzne z uposledzeniem umyslowym. akurat bylam z psem na dworzu i
                    przechodzilam obok placu zabaw, gdzie ta cala sytuacja miala
                    miejsce, wiec natychmiast przegonilam cale towarzystwo.
                    wczoraj przez przypadek dowiedzialam sie od kolezanki, ze ta sama
                    trojka zaczela wyzywac sie na jej synu. jakies dwa dni temu, gdy
                    chlopak wracal ze szkoly, dorwali go w drodze do domu, przewrocili,
                    wykrecili rece i zapowiedzieli, ze jak powie cos starej, to mu tak
                    wpie..., ze go nie pozna. kolezanka sie zdenerwowala. jej syn to
                    spokojny chlopak a poszlo tylko o to, ze jeden z nich chcial
                    sprowokowac bojke i chcial sie z nim bic, ale tamten nie chcial.
                    kolezanka pofatygowala sie osobiscie do szkoly. tylko ze to duza
                    szkola a dzieci, rozne. jesli jej wizyta w szkole nic nie da, co ma
                    kobieta zrobic? przenosic chlopaka do innej szkoly?
                    skoro tak zachowuja sie dzieci w wieku szkolnym, to co bedzie
                    pozniej? na kogo to powyrasta? na bandytow?a ten kilkulatek, ktory
                    pierze syna autora watku? co to z tego wyrosnie, skoro on juz robi
                    teraz, co chce? przeciez otoczenie przymyka na to oko.
                    • e_r_i_n Re: e_r_i_n_ 18.09.08, 11:08
                      deodyma napisała:

                      > jesli nikt nie reaguje to z takiego kilkulatka rosnie potencjalny
                      > sadysta innych dzieci.

                      Napisz mi, w którym miejscu napisałam, że na agresje tego dziecka
                      nalezy nie reagować. Jeśli nie znajdziesz (a nie znajdziesz...), to
                      odszczekaj swoje stwierdzenie, że 'przez mamuski takie jak erin
                      rosną sadyści'.

                      CAŁY CZAS powtarzam, ze nalezy reagować. NAJWIĘKSZĄ wine w tej
                      sytuacji ponosi nauczycielka - bo to ona jest przy tych sytuacjach i
                      to ona musi reagowac wlasciwie. W grupie przedszkolnej mojego
                      dziecka tez zdarzaly sie awantury i jakos przedszkolanki sobie
                      radzily. Rodzice byli informowani o problemie, jesli ten sie
                      powtarzal, a nie byl incydentalny.
                      Ja tylko uwazam, ze WLASCIWA reakcja na agresje bez przyczyny
                      (zakladajac, ze z taka mamy tu do czynienia) jest zgloszenie
                      problemu nauczycielce. I rozliczanie tejze z jej reakcji (i
                      ewentualne dalsze kroki, jesli ta reakcja jest
                      niewlasciwa/niewystarczajaca).
                      • deodyma Re: e_r_i_n_ 18.09.08, 15:18
                        mamaemmy napisała:

                        > Przemoc jest zła.Niewazne,czy u dorosłych,czy u dzieci.

                        Ta, dlatego nauczyłaś córkę, że ma oddać, a nie poprosić o pomoc
                        panią.

                        odnosze sie glownie wlasnie do tegosmile czy Ty w dalszym ciagu nie
                        rozumiesz, ze autorka watku nie uzyskala pomocy od przedszkolanki w
                        tej kwestii, jakim jest bicie jej dziecka przez innego malego
                        bandziorka?



                        > odszczekaj swoje stwierdzenie, że 'przez mamuski takie jak erin
                        > rosną sadyści'.
                        wow! jakas Ty ostra! uwielbiam takie zyletysmile

                        Mikołaj 6.11.2007r
                        • e_r_i_n Re: e_r_i_n_ 18.09.08, 15:37
                          deodyma napisała:

                          > odnosze sie glownie wlasnie do tegosmile czy Ty w dalszym ciagu nie
                          > rozumiesz, ze autorka watku nie uzyskala pomocy od przedszkolanki
                          > w tej kwestii, jakim jest bicie jej dziecka przez innego malego
                          >bandziorka?

                          A Ty zauwazyłas, komu ja tak odpowiedziałam i na jakie stwierdzenie?
                          A jesli przedszkolanka faktycznie nie zadzialala, jak trzeba, to sie
                          idzie wyzej, a nie szuka rad pt. postrasz gowniarza.

                          > wow! jakas Ty ostra! uwielbiam takie zyletysmile

                          A ja wolę ludzi kulturalnych.
                          • deodyma Re: e_r_i_n_ 18.09.08, 15:48
                            jak wszystkie metody zawodza i na skargi matki, nikt nie bedzie
                            reagowal, wtedy chyba jedyna metoda jest wlasnie postraszenie
                            takiego gowniarza.
                            • e_r_i_n Re: e_r_i_n_ 18.09.08, 17:24
                              JEŚLI tak będzie, to BYĆ MOŻE potrzebna będzie rozmowa osoby trzeciej z
                              dzieckiem. Niekoniecznie straszenie.
                              I bardzo ładnie pomijasz temat bardzo nieeleganckiego sformułowania puszczonego
                              w moim kierunku.
                              • deodyma Re: e_r_i_n_ 19.09.08, 10:54
                                o ile znajdzie sie osoba trzecia, ktora zechce sie tym problemem
                                zajac.
                                nigdy nie popieralam agresji, ale uwazam, ze kazdy ma prawo do
                                obrony przed agresja innych.
            • iwoniaw Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 20:53
              > Przemoc jest zła.Niewazne,czy u dorosłych,czy u dzieci

              Taa, zapewne własnie dlatego dorosła kobieta powinna nastraszyć kilkulatka, w
              razie nieposłuszeństwa "wp..ić mu" i tym godnym poparcia czynem uchronić dziecię
              przed przemocą... Porażająca logika.
              • mamaemmy Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 21:01
                nie,nikt nie napisał,że ma ktos wpie...c kilkulatkowi.Li i jedynie
                nastraszyc,skoro nic innego nie pomaga.

                A co-może pogłaskać po głowce i powiedziec cacy-cacy,trenuj sobie trenuj na moim
                dziecku tongue_out
                • iwles Re: szarpiąca koleżanka 18.09.08, 08:21

                  > nie,nikt nie napisał,że ma ktos wpie...c kilkulatkowi.Li i jedynie
                  > nastraszyc,skoro nic innego nie pomaga.



                  teoretyzując smile
                  a co, jeśli samo nastraszenie jednak NIC nie pomogło ?
                  Konsekwentnie powinno się więc temu dziecku "prz...ić" skoro już mu
                  się obiecało...
                  • mamaemmy Re: szarpiąca koleżanka 18.09.08, 13:46
                    iwles napisała:

                    >
                    > > nie,nikt nie napisał,że ma ktos wpie...c kilkulatkowi.Li i jedynie
                    > > nastraszyc,skoro nic innego nie pomaga.
                    >

                    Nie sadze,żeby po sytuacji pięciolatek kontra grozny tatuś bitego chłopca tongue_out,ten
                    pierwszy się nie zrekflektował..
                    A gdyby sytuacja wciąż sie powtarzała,zgłosiłabym do dyrekcji-jakby to nie
                    pomogło to KURATORIUM,że mają takiego małego rozbójnika przenieść z przedszkola
                    w którym nikt nie potrafi sobie z nim dac rady.
                    ŻADNA z dziewczyn nie pisała,aby wpie...ć dziecku,albo nawet pacnąć po uszach tongue_out
                    >
                    >
                    > teoretyzując smile
                    > a co, jeśli samo nastraszenie jednak NIC nie pomogło ?
                    > Konsekwentnie powinno się więc temu dziecku "prz...ić" skoro już mu
                    > się obiecało...
                    >
                    >
                    • iwles Re: szarpiąca koleżanka 18.09.08, 14:20

                      > A gdyby sytuacja wciąż sie powtarzała,zgłosiłabym do dyrekcji-
                      jakby to nie
                      > pomogło to KURATORIUM,że mają takiego małego rozbójnika przenieść
                      z przedszkola
                      > w którym nikt nie potrafi sobie z nim dac rady.



                      No właśnie TO jest właściwa droga ! smile

                      a straszenie 5-latka.... jest złym rozwiązaniem. wystarczy, że mama
                      tego postraszonego zgłosi to dyrektorce przedszkola, albo do
                      kuratorium i KTO uwierzy matce bitego dziecka ?
              • triss_merigold6 Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 21:03
                Widzisz, ja nauczyłam swoje dziecko oddawać i to konkretnie. A jazdy
                były jak tylko trafił do publicznego przedszkola, bo moje dość
                pacyfistycznie wychowywane i bez kontaktu z blokersami. W sytuacji
                gdyby jakieś dziecię uparcie i dotkliwie atakowało moje
                porozmawiałabym sobie z mamusią. Na osobności, bez świadków. Nie
                interesuje mnie jakimi metodami by to wyegzekwowała ale jej potomek
                trzymałby się od mojego z daleka.
                IMO do chamów należy mówić ich językiem i używać argumentów
                skutecznych, odpowiednich do percepcji rozmówcy.
                • e_r_i_n Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 21:05
                  triss_merigold6 napisała:

                  > IMO do chamów należy mówić ich językiem i używać argumentów
                  > skutecznych, odpowiednich do percepcji rozmówcy.

                  A dziecko mające problemy z hamowaniem agresji (BYĆ MOŻE w odpowiedzi na akcję
                  typu zabranie zabawki) to od razu cham. Ciekawe.
                  • sanna.i Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 21:08
                    Dziecko,które pluje na matkę i kompletnie ją zlewa, jest co najmniej źle
                    wychowane i ma zadatki na chama w przyszłości.
                    • triss_merigold6 Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 21:16
                      Pisząc "cham" miałam na myśli mamusię zlewającą uwagi i lekceważącą
                      agresję potomka a nie dziecko. Zadaniem mamusi i tatusia jest
                      opanować małolata, mnie nie interesuje czy małolat ma ADHD czy inny
                      problem. Interesuje mnie przede wszystkim moje własne dziecko.
                      • e_r_i_n Re: szarpiąca koleżanka 17.09.08, 21:20
                        Ok, tylko teraz pytanie (to właśnie mam na myśli mówiąc o niepełnej relacji) -
                        czy matka WIE, że jest problem z agresją jej dziecka,
                        tzn. czy była jakaś rozmowa z wychowawczynią.
                        Na atak jakiejś matki w szatni w sytuacji, gdy nie miałabym możliwości pogadać o
                        tym z naocznymi świadkami też bym niezbyt miło odpowiedziała.
                        • edycia274 Moje dziecko bylo agresywne 17.09.08, 21:24
                          jak ją przenioslam z innego przedszkola gdzie nie dawano sobie z nią rady do
                          integracyjnego szybko zauważaylam zmiany na lepsze. A problem byl. nika byla
                          agresywna, bila dzieci, kopala, gryzla, zabierala zabawki, nie chciala się bawić
                          siedziala na boku, byla nie zdyscyplinowana. Tylko,że ja dzień dzień panie
                          pytalam jak się córka zachowuje, poza tym panie mialy zaświadczenie z poradni
                          zdrowia psychicznego. Nikola zostala objęta specjalnym programem przez
                          psychologa przedszkolnego, logopedę. po 2 miesiącach siedzenia ze mną w domu
                          poszla we wrześniu do przedszkola. pani powiedzialy,że jest ogromna zmiana, zero
                          agresji, bijatyk grzeczna usluchana. Tylko tu jest kwestia tego czy matka
                          problem widzi i coś z tym robi. oczywiście nie mówię o drobnych zataragach
                          między dziećmi. Bo np to co robila moja córka wymagalo interwencji wink
                • kiraout moim zdaniem 17.09.08, 21:32
                  Poszłabym do pani w przedszkolu ale z pytaniem, co proponuje w tej sytuacji. Nie
                  jakieś: dlaczego panie nie interweniują, tylko zmusić do myślenia i niech one
                  zaplanują, inaczej możesz i 100 razy prosić o uwagę i na wiele się to nie zda.
                  Możesz powiedzieć, że to był ostatni raz, kiedy Twoje dziecko "zarobiło" od tego
                  chłopaka. Wszystko na spokojnie i na zimno; najlepiej z pięć razy przetrenuj
                  przed lustrem, żeby się tylko nie poryczeć, a w zasadzie najlepiej, jak poślesz
                  tam tatę dziecka. Bo to, ze Twój syn siusia i boi się iść do przedszkola, to już
                  nie jest zwyczajna "przedszkolna" sytuacja, jak tu dziewczyny twierdzą. To jest
                  bardzo niedobra sytuacja dla dziecka i nie wierzę że skoro boi się chodzic do
                  przedszkola przez tego chłopaka, to jeszcze wyrywa mu zabawki. Nonsens!
                  Może też powiedziałabym coś do słuchu bezpośrednio temu chłopcu (albo tata, to
                  zależy, które z Was groźniej wypada w takich sytuacjach smile, najpierw po cichu, a
                  jakby sobie lekceważył, powtórzyłabym bardzo głośno, że "spróbuj tylko raz
                  uderzyć moje dziecko, to wezwę policję" - a niech się bachor uczy od dzieciństwa
                  respektu na słowa o policji smile
                  • myelegans Re: moim zdaniem 17.09.08, 21:42
                    W naszym przedszkolu dziecko, ktore notorycznie jest agresywne i
                    opiera sie standardowym metodom dyscypliny przedszkolnej, zostaje 1.
                    odeslane do domu po incydencie, 2. dostaje skierowanie do
                    psychologa, 3. psycholog wspolpracuje z przedszkolem, nawet to niego
                    przychodzi na obserwacje 3.jak nie pomaga zostaje z przedszkola
                    wypisane z.

                    POdobno takie sytuacje zdarzaja sie raz na 3-4 lata, we wszystkich
                    pozostalych przypadkach panie powinny panowac nad dyscyplina. Na
                    milosc boska, to sa 4-latki, nie robcie z nich potencjalnych
                    kryminalistow.
                    Swoja droga, czy panie nie ucza przedszkolakow jakis zasad
                    wspolzycia miedzyludzkiego moj maly przychodzi z przedszkola i
                    wyglasza madrosci "jak bedziesz dla kogos mily, to on bedzie mily
                    dla Ciebie", "masz klopot, idziesz do pani". Przeciez przedszkole to
                    nie tylko przechowalnia, ale placowka edukacyjna.
                    Ja bym poprosila o zebranie pani, dyrektorka, o obie mamy i omowila
                    wyjscie z sytuacji
                  • kropkacom Re: moim zdaniem 17.09.08, 21:43
                    > jakby sobie lekceważył, powtórzyłabym bardzo głośno, że "spróbuj tylko raz
                    > uderzyć moje dziecko, to wezwę policję" - a niech się bachor uczy od dzieciństw
                    > a
                    > respektu na słowa o policji smile

                    A jak się nie przestraszy tej groźby to wezwiesz policję? smile) Bo wiesz, jak nie
                    to będzie wiedział że należy zlewać takie gadki szmatki.
    • hrabina_murzyna Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 21:43
      Ahhh mam wrażenie, że Ty chcesz coś tam zadziałać i wyegzekwować i
      mowisz coś tam o problemie przedszkolance, matce chłopaka ale... ma
      znaczenie JAK MOWISZ! Twoj tekst do matki agresora: mam prośbęsmile No
      proszę Cię jaką prośbę! Ty nie masz prośby, Ty masz żądanie, aby
      dzieciak przestał bić Twojego syna. Ja bym powiedziała raz a
      konkretnie i matce i przedszkolance: jak jeszcze raz zobaczę, że
      moje dziecko zostało uderzone przez tego agresora to skończą się
      moje rozmowy z Panią a zaczną działania. W końcu co robi
      przedszkolanka, że Twoje dziecko notorycznie dostaje wpierdziel od
      jednego dzieciaka.
      • kiraout Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 21:51
        No.., ooo to właśnie mi chodzi smile

        a z tą policją to ja dla przykładu smile Mnie, czy moje dziecko, ewentualnie jakieś
        inne mi znane - to by się przestraszyły, czy może respekt by był; no, ale to
        kwestia wyczucia z kim ma się do czynienia... smile
        bo co, dziadem borowym postraszyć? trochę nie teges... wink
        • sanna.i Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 21:54
          Mafią białoruską.Podziała na każdego wink
        • kropkacom Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 21:55
          Straszenie u mnie nie wchodzi w grę bo to dla mnie dziecinada i poniżej pewnego
          poziomu. Interweniować u opiekunów ciągle i do skutku.
          • hrabina_murzyna Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 22:02
            Kropka pewnie, że interweniować, ale przestać prosić do jasnej
            anielki. Dziewczyna interweniuje i interweniuje, a dzieciak nadal
            pobity wraca i w dodatku tak zestresowany, że sika w majtki. Powiedz
            sama, ale tak szczerze, pozwoliłabyś na to. Ja nie i wyszłabym chyba
            z siebie. Interweniować powinna u dyrekcji, w kuratorium. No kurcze,
            ale co robi ta przedszkolanka, że takie zachowanie się powtarza. No
            nie wierzę, że nikt nie umie zapanować nad agresywnym małolatem.
            Powiem szczerze, że jakbym miała dziecko i była w takiej sytuacji
            jak autorka to osobiście wlałabym gowniarzowi choćby w przedszkolnej
            szatni.
            • kropkacom Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 22:05
              > Dziewczyna interweniuje i interweniuje, a dzieciak nadal
              > pobity wraca i w dodatku tak zestresowany, że sika w majtki.

              To widać źle interweniuje.
              • edycia274 Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 22:07
                A ja nie wiem, czy możliwe aby wychowawczyni nadal nic nie robila z tym? nie
                widziala co się dzieje? kurcze dziwne to
              • hrabina_murzyna Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 22:11
                No źle, bo zamiast konkretnie powiedzieć czego żąda to ona chodzi i
                prosi. I matka agresora z buta ją potraktowała, bo wykorzystała
                swoją przewagę. A to trzeba stanowczo i dobitnie. A zaczęłabym od
                przedszkolanki, potem dyrekcji. Niech zrobią spotkanie z matką
                tamtego dzieciaka i wtedy powiedzieć babie czego żądam.
            • kiraout Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 22:09
              ...poniżej poziomu? Czyjego? pań w przedszkolu, matki gó...arza, czy samej
              siebie? Może być i poniżej wszystkiego ale jak najbardziej nawrzeszczałabym na
              dzieciaka i postraszyłabym.
              • hrabina_murzyna Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 22:14
                A po co na dzieciaka od razu, ja bym nawrzeszczała na
                przedszkolankę, bo co ona ślepa i głucha, że tego nie widzi, a potem
                na dzieciaka, a potem to chyba trzebabybyło wrzeszczeć na matkę
                dzieciaka nie?smile
              • kropkacom Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 22:16
                Już widzę jaka odważna jesteś. A potem byś sama miała problemy na pewno.
                • kropkacom Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 22:16
                  To było do kiraout.
          • socka2 Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 22:12
            interweniowac u rodzicow? a co zrobisz,jak matka bijacego dziecka
            doopa sie odwraca i olewa kobiete?

            ze dzieciaki sie tluka to norma, jeden nie powinien zabierac, drugi
            nie powinien tluc. nie mozna nie reagowac w takich sytuacjach.
            duuuzo zalezy od rodzicow, a z tego co widze, wiekszosc to taborety
            i nic do nich nie dociera (mam doskonaly przyklad w rodzinie meza)
            • edycia274 Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 22:15
              a nie wiem, kurde ale u nas to się ladnie rozwiązalo. matki mnie dorwaly
              powiedzialy co jest grane ja przyjęlam i zaczęlam dzialać, panie wychowawczynie
              też. więc nie wiem coś tu jest nie tak uncertain
              a mojego dziecka nikt nie straszyl
      • falka32 Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 22:21
        Ja bym do tego podeszła inaczej.
        Można założyć z góry, że jeżeli to dziecko faktycznie ma problem z agresją (może
        to źle prowadzone dziecko z adhd na przykład) i tak się zachowuje również wobec
        matki, to choćby matka się okropnie przejęła i wykonała rzetelnie prośbę autorki
        wątku, czyli "porozmawiała z synem" lub "zwróciła mu uwagę" albo jeszcze
        śmieszniej, "zabroniła mu bić dzieci w przedszkolu" to z całą pewnością z tego
        przereklamowanego zabiegu wychowawczego nie wyniknie nic, co by się przełożyło
        na zachowanie dziecka w przedszkolu pod nieobecność matki.

        Jeżeli dodamy do sytuacji zmienną, że matka się nie przejęła strasznie, tylko
        przyjęła postawę obronno - atakującą, to można założyć, że oczekiwanie, że matka
        zrobi to słynne "COŚ" z dzieckiem, że ono zacznie się zachowywać w przedszkolu
        inaczej, jest nierealne. A nie interesują nas rozwiązania utopijne, tylko
        praktyczne, tak?

        No więc po rozmowie rozpoznawczej z matką trzeba przejść do czynów i uruchomić
        procedurę.
        Przy każdym epizodzie upierdliwie przepytywać panie, jak do niego doszło i
        zajmować im tym dużo czasu.
        Iść na rozmowę z psychologiem przedszkolnym i poprosić go o obserwację i
        diagnozę sytuacji między dziećmi. Czy da się tam coś zrobić, czy mały agresor
        jest niemodyfikowalny w zakresie możliwości wychowawczyń i psychologa
        przedszkolnego (o matce nie rozmawiamy, ona nie chodzi z dzieckiem do
        przedszkola i nie będzie go tam trzymać za ręce cały dzień), czy da się poprawić
        sytuację?
        Iść do dyrekcji na skargę. Twoje dziecko przychodzi uszkodzone, zaczęło mieć
        lęki, nerwicę przedszkolną, atakuje go agresor, żądasz rozwiązania sytuacji. Jak
        rozwiąże - jej problem, w końcu ona jest dyrekcją przedszkola. Złożyć skargę na
        piśmie. Sprawdzić, jakie są inne możliwe procedury (nie znam) i je szczegółowo
        wypełnić. Zrobić wielkie halo pt. "Zagrożenie zdrowia fizycznego i psychicznego
        dziecka w przedszkolu" i oczekiwać, że przedszkole "COŚ" z tym zrobi.

        Nie chodzi mi o to, żeby dzieciaka prześladować, bo on prawdopodobnie niczemu
        nie jest winien, jest jaki jest. Ale jeżeli matka nie chce współpracować (ma
        prawo nie chcieć, jest wolnym człowiekiem w wolnym kraju, jej dziecko przyjęto
        do przedszkola, to chodzi), to musisz zmusić do współpracy przedszkole (bo oni
        mają taki obowiązek).

        Albo spacyfikują dzieciaka, albo zapewnią mu jakąś pomoc psychologiczną lub
        zmotywują matkę do zapewnienia dziecku tek pomocy, albo, jeżeli problem jest
        mniejszy, doprowadzą do jakichś mediacji między dziećmi, a jeżeli się nic nie da
        zrobić, to go usuną z przedszkola - zakładając, że postawa matki, niechętna
        współpracy i rozwiązaniu problemu - się nie zmieni.

        Więc daj sobie spokój z matką, z rozmowami z nią, bo co one mają niby dać?
        Dzieciaka też nie ma co straszyć, bo nie wiadomo, z jakiego powodu się tak
        zachowuje, to nie jest dla ciebie przeciwnik. Partnerem do rozmowy pozostaje
        przedszkole i tylko przedszkole.
        • edycia274 Dziewczyny ! 17.09.08, 22:24
          Nie ma sensu się klócić.trzeba iść do pań,które grupę prowadzą z nimi
          porozmawiać ewentualnie z panią dyrektor. wyjście na bank się jakieś znajdzie.
          poważnie . wiem to bo przeszlam przez to !!!!!!!!!!!!!!!!
        • falka32 Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 17.09.08, 22:31
          PS. Naucz małego oddawać, jednak, mimo wszystko. Biec na skargę do pań jest
          bardzo etycznie i poprawnie, ale biec po fakcie, z wybitym okiem, jest
          niefajnie. Zwłaszcza do pani, która nie wspiera starań wychowawczych matki i
          spuszcza na szczaw małolatów przybiegających co 5 minut na skargę albo wlepia
          karę temu, który głośniej krzyczy, nie wnikając w treść okrzyków.

          No i nie zawsze jest do kogo pobiec na skargę. Ci, których jedyną obroną okazuje
          się latanie na skargę, przypadkowo dość często są atakowani w miejscach, gdzie
          nie można do nikogo polecieć a świadków też nie widać. To może bardziej już w
          podstawówce, ale lepiej, żeby dziecko znało zasady dbania o swoje bezpieczeństwo
          wcześniej, niż później. Umiesz liczyć - licz na siebie. Skarga to pożyteczne
          narzędzie, ale nie sprawdza się jako jedyne.
        • dee.angel dzieki falka32! 17.09.08, 22:43
          Bo po przeczytaniu wiekszosci wypowiedzi (poza iwoniaw bodajze) zwatpilam w
          ludzkosc (a przynajmniej w te czesc z macicami po porodach). Nakopac
          przedszkolakowi, dobre... sad Niewazne, dlaczego dzieciak tak sie zachowuje,
          napewno wyrosnie z niego kryminalista wiec nalezy juz mu nawalic. Dziiiiizas...
          W sumie smutne. Twoj post dal mi nadzieje, ze macica jednak nie odbiera rozumu
          calkowicie.
          • mamaemmy angel 17.09.08, 22:48
            zrób może pomnik swojej macicy.Ona nie odebrała Tobie rozumu.BRAWO DLA NIEJ!
            • dee.angel Re: angel 17.09.08, 22:57
              Ja rozumiem strach o swoje dziecko. Tylko dla mnie to nie jest powod, zeby
              dokopac drugiemu kilkulatkowi - i w to kontekscie watku o agresji! Dobre
              sobie... Owszem, wszelkimi sposobami staralabym sie wyeliminowac problem -
              lacznie z awantura w przedszkolu. Ale nigdy nie przyszloby mi do glowy nawalic
              kilkulatkowi, ani nawet go nastraszyc. Moze ten chlopiec zwyczajnie potrzebuje
              pomocy? I nie twierdze, ze nalezy zajac sie najpierw tamatym chlopcem, ale
              przynajmniej, jak proponuje falka - zmusic przedszkole do zajecia sie problemem
              calosciowo. I moze o tego jednego "kryminaliste" w przyszlosci byloby niej?... smile
              • mamaemmy Re: angel 17.09.08, 23:26
                a ja myslę,ze jakby przyszedł ojciec tego gnebionego chłopca,kuscnął przed
                agresorem i powiedział patrzac mu w oczy ,ze sobie nie zyczy takich
                sytuacji,bo...tu juz wyobraznia rzeczonego ojca-to dałoby to efekt.

                Ja na pewno bym tego tak nie zostawiła.Nie mówie o biciu dziecka,ale o
                napomknieniu mu co grozic mu moze za pobicie MOJEGO dziecka.

                Nie da sie dziecka wychowac bezstresowo.W któryms momencie musisz mu
                poweidziec-jesli nie przestaniesz tak robic,będziesz miec karę.
                Jeśli matka nie umie wychowac i rozmawiac ze swoim dzieckiem-dlaczego moje ma
                przez to cierpiec,albo jakiekolwiek inne??
                Tak jak juz mówiłam.Mam w doopie czy to jest pięciolatek,czy pietnastolatek.Nie
                pozwolę pastwic sie nad moim dzieckiem NIKOMU.
                TY POZWOLISZ???
                acha-tak samo zareagowałabym gdyby dotyczyło to innego dziecka.
                • dee.angel Re: angel 18.09.08, 12:41
                  Dobra, sorry za macice, ale zbulwersowaly mnie propozycje dowalenia i straszenia
                  pieciolatka.
                  Nie pozwole nikomu pastwic sie nad moim dzieckiem - fakt. Tylko rozwiazaniem
                  problemu nie jest w tym przypadku rozmowa z pieciolatkiem! Jezeli nie pomaga
                  rozmowa z nauczycielka, ktora najwidoczniej nie radzi sobie z grupa (badz z tym
                  konkretnym trudnym chlopcem) ani z jego matka to zostaje dyrekcja. Nakrecanie
                  spirali agresji nic nie da.
                  Moim zdaniem przyzwolenie na bicie dzieci w tym kraju przyczynia sie w lini
                  prostej do liczby kryminalistow, bo duza liczba rodzicow uwaza ze pasem mozna
                  dziecko nauczyc szacunku i posluszenstwa. G...no prawda. Agresja budzi tylko
                  agresje. Naprawde szczerze wierzysz, ze nastraszenie pieciolatka spowoduje, ze
                  on przestanie sie tak zachowywac?
                  • falka32 Re: angel 18.09.08, 16:06
                    Naprawde szczerze wierzysz, ze nastraszenie pieciolatka spowoduje, ze
                    > on przestanie sie tak zachowywac?

                    Ja ci odpowiem, bo chyba rozumiem ideę tego postraszenia. Idea wywodzi się z
                    pojęcia postawienia granic dziecku, które nasze (lub naszego dziecka) granice
                    przekracza. Jeżeli z jakichś powodów tych granic nie stawia jego własny rodzic,
                    a nasz interes jest zagrożony, koncepcja sprowadza się do tego, że pokazujemy
                    temu dziecku, dokąd może się posunąć, a dokąd nie. Tak samo, jak dorosłemu, czy
                    tak samo, jak własnemu dziecku. Postraszenie jest może mało piękne, ale może
                    okazać się, wbrew pozorom skuteczne, jeżeli to akurat dziecko ma kogucie
                    nastroje w klimacie "jestem królem świata i najsilniejszy na świecie i was
                    wszystkich zabiję, bo jestem Spidermanem", to postraszenie może spełnić funkcję
                    "pokazania mu jego miejsca w stadzie" i przypomnienia kolejności dziobania.
                    Ma to sens wtedy (cały czas przy pierwszym założeniu, że z jakichś powodów nie
                    możemy liczyć na interwencję rodzica dziecka), kiedy umiemy dobrać argument albo
                    ton głosu, który przekona dziecko, że naprawdę ma do czynienia z samcem alfa.
                    I wtedy można liczyć na to, że da spokój potomstwu wymienionego samca alfa i
                    zajmie się słabszymi, bo zajmowanie się słabszymi jest tym, co lubi, zaś walka z
                    silniejszymi nie leży w jego zainteresowaniach smile

                    Do zastosowania wobec biegających bezpańsko dzieciaków na podwórku, w
                    piaskownicy, na placu zabaw. W przedszkolu tylko wtedy, kiedy przedszkole nie ma
                    zamiaru zrobić NIC a my nie chcemy przenosić dziecka gdzie indziej, bo tu mamy
                    blisko po drodze z pracy i wtedy przestaje nas interesować aspekt humanistyczny
                    całej sytuacjismile.
                    • dee.angel Re: angel 18.09.08, 17:28
                      On przestanie sie tak zachowywac TYLKO w stosunku do dziecka samca alfa, jak
                      slusznie zauwazylas. Tylko czy to naprawde rozwiazuje problem? I o to mi
                      chodzilo...
                      Zreszta reakcja moze tez byc zupelnie inna (szczegolnie jezeli straszaca bedzie
                      matka poszkodowanego) - co bedzie jezeli delikwent wcale sie nie przestraszy
                      tylko np. kopnie pania w noge lub tez opluje (tak jak swoja mamusie) i powie
                      zeby spadala na bambus? Wedlug niektorych tutaj taka pani powinna malemu
                      przylac. A mnie ten obrazek mierzi. I smiem twierdzic, ze to tylko pogorszy
                      sprawe. Malo tego, ta pani nie ma do tego najmniejszego prawa.
                      • falka32 Re: angel 18.09.08, 22:27
                        > On przestanie sie tak zachowywac TYLKO w stosunku do dziecka samca alfa, jak
                        > slusznie zauwazylas. Tylko czy to naprawde rozwiazuje problem? I o to mi
                        > chodzilo...

                        To rozwiązuje problem tego konkretnego rodzica i jego atakowanego dziecka.
                        Innych oczywiście nie, dlatego pisałam o tym, że z humanistycznego punktu
                        widzenia jest to ślepa uliczka, ale z pragmatycznego - efekt jest. Zależy, jakie
                        kto ma w danym momencie priorytety smile

                        > Zreszta reakcja moze tez byc zupelnie inna (szczegolnie jezeli straszaca bedzie
                        > matka poszkodowanego) - co bedzie jezeli delikwent wcale sie nie przestraszy
                        > tylko np. kopnie pania w noge lub tez opluje

                        No, toteż pisałam, że warunkiem powodzenia jest pewność, że umiemy przekazać
                        dziecku (werbalnie i niewerbalnie) komunikat o swojej niepodważalnej dominacji
                        smile - są ludzie, którzy to umieją wykonać na zimno, oraz są sytuacje, w których
                        się nagle ta umiejętność objawia. Rozwścieczona samica w obronie swoich młodych
                        jest obiektywnie bardziej niebezpieczna niż rytualnie nadęty samiec i tą
                        prawiedzę, na poziomie instynktownym, dzieci też posiadają smile - stąd sukcesy
                        matek czy babć, które w różnych miejskich legendach torebką/parasolką rozpędzały
                        stado małoletnich dresiarzy maltretujących ich dziecko a dresiarze uciekali z
                        podkulonymi ogonami ("gadzia" część mózgu im podpowiadała, że ona może ich po
                        prostu zabić)i więcej nie zaczepiali.

                        Jeżeli zaś nie umiemy, nie należy się za to zabierać, bo nic przyjemnego zostać
                        ośmieszonym przez 4-latka smile
                        • dee.angel Re: angel 18.09.08, 22:43
                          To bardzo ciekawe co mowisz smile Powiem szczerze, ze babcie przepedzajace lobuza
                          parasolka dla mnie istnialy dotad tylko na potrzeby komedii, a tu sie okazuje,
                          ze faktycznie nasza gadzia "pramatka" jakas tam spuscizne po sobie zostawila i
                          nawet samce w podswiadomosci ja maja zakodowana smile) Jak sie tak dobrze
                          zastanowic, to chociaz jestem "nikczemnego" wzrostu, gdyby mnie ktos porzadnie
                          wkurzyl (szczegolnie zagrazajac potomkowi) to moglabym faktycznie golymi
                          pazurami posiekac na salatke big_grin I to nawet 40-latka!
                          • falka32 Re: angel 19.09.08, 15:05
                            > nawet samce w podswiadomosci ja maja zakodowana smile)

                            Przede wszystkim samce! smile


                            Jak sie tak dobrze
                            > zastanowic, to chociaz jestem "nikczemnego" wzrostu, gdyby mnie ktos porzadnie
                            > wkurzyl (szczegolnie zagrazajac potomkowi) to moglabym faktycznie golymi
                            > pazurami posiekac na salatke big_grin I to nawet 40-latka!

                            No bo tak jest smile a z dziećmi jest jeszcze łatwiej, bo one jeszcze nie mają
                            wdrukowanej za dobrze informacji, że samice ich gatunku są kulturowo nauczone
                            być słabsze i mniej zdecydowane od samców, więc instynkt im mówi raczej o
                            ewolucyjnych uniwersalnych regułach smile
    • deodyma Re: jesli nie pomagaja rozmowy z przedszkolanka... 17.09.08, 22:51
      powinnas isc do dyrektorki przedszkola i powiedziec jej, jak sie
      sprawy maja.
      pamietam, ze gdy moj mlodszy o 7 lat brat, chodzil do zerowki, byl
      bity przez jednego chlopaka z tej samej grupy. moj brat natomiast
      nie umial sie bronic, nawet nie oddawal i wiecznie wracal z placzem
      do domu. pewnego dnia dorwalam gowniarza i powoedzialam mu, ze jak
      jeszcze raz go ruszy, to dostanie taki wpie... ze go matka rodzona
      nie pozna i ze bedzie dostawal go tyle razy, ile razy jego uderzysmile
      wystraszyl sie, bo juz wiecej go nie ruszyl.
      gdy brat byl starszy, mowilam mu caly czas, ze jak ktos go uderzy,
      to ma sie bronic. z czasem sie tego nauczyl.
      • mamaemmy Re: jesli nie pomagaja rozmowy z przedszkolanka.. 17.09.08, 23:27
        no i bardzo dobrze-skoro mamusia tamtego nie nauczyła,nauczyła "ulica".
      • czarnataka Re: jesli nie pomagaja rozmowy z przedszkolanka.. 18.09.08, 10:44
        i bardzo dobrze powiedziałaś! moja córka jest bardzo grzeczna w
        przedszkolu.. ale jest 3 takich chłopców zakochanych w niej po uszy,
        którzy z tej całej miłości, dokuczają jej ciągnąć za włosy, rzucając
        się na nią itd. nie raz wracała w siniakach nawet na plecach i
        rękach... powiedziałam jej, żeby raz ostrzegła, że jej sie
        zachowanie takie nie podoba a później niech oddajetongue_out a łapkę ma
        ciętą.
        oczywiście rodziców chłopców uprzedziłam, (w żartach), że jak któryś
        podskoczy i ostrzeżenie nie pomoże to mała odda i niech sobie dzieci
        radząsmile nie oponowali:p no takie życiebig_grin
    • iwoniaw No proszę - dorosłe kobiety, matki 18.09.08, 12:27
      uważają, że straszenie i bicie kilkulatka oraz nakłanianie własnych dzieci do
      odpowiedzi agresją na agresję to godne poparcia działania w obronie własnej.

      Natomiast tenże kilkulatek, który raz czy dwa walnął równolatka wyrywającego mu
      zabawki (zatem też w obronie własnej poniekąd...) jest młodocianym bandytą
      zasługującym na lincz.

      Brawo, drogie panie, brawo. Ciekawe, co byście pisały, gdyby wasze dziecię (co
      to uczycie je "bronić się") walnęło łyżką kolegę, a następnie rodzice kolegi
      straszyli go albo próbowali zbić...
      • edycia274 Re: No proszę - dorosłe kobiety, matki 18.09.08, 12:31
        A może to te mamusie powinny przejść terapię u psychologa?
      • dee.angel Re: No proszę - dorosłe kobiety, matki 18.09.08, 12:45
        Iwoniaw, to chyba wolanie na puszczy sad Szok... Pieciolatek partnerem do
        rozmowy dla doroslej kobiety, dobre sobie sad To, ze sa przedszkolanki, ktore
        sobie nie radza nie jest nowoscia, ale to co tu przeczytalam jednak mnie
        zaskoczylo sad
      • e_r_i_n Re: No proszę - dorosłe kobiety, matki 18.09.08, 12:50
        W koncu wiesz, agresja jest zła. No chyba ze to defensywa, wtedy juz
        agresja nie jest.
        Bardzo mnie ciekawi reakcja niektorych dyskutantek, jak usłysza, ze
        ich dziecko kogos pacnelo bez powodu - a to sie zdarza
        najgrzeczniejszym.
        • dee.angel Re: No proszę - dorosłe kobiety, matki 18.09.08, 12:53
          No co ty, ich dzieciom sie nie zdarza, one dobrze wychowaly, bo to sa przeciez
          idealne eMatki smile
          • edycia274 Re: No proszę - dorosłe kobiety, matki 18.09.08, 12:55
            ja powinnam być spalona na stosie za to,że moje dziecko tak pacalo crying


            smile
        • sanna.i Re: No proszę - dorosłe kobiety, matki 18.09.08, 13:13
          Autorka pisze,że jej dziecko ciągle przychodzi posiniaczone przez tamtego
          chłopaka,a ty piszesz o jednorazowym pacnięciu bez powodu. Mam wrażenie,że
          czytasz jakiś inny post....
          • edycia274 Re: No proszę - dorosłe kobiety, matki 18.09.08, 13:19
            No to skoro tamto dziecko leje non stop jej dziecko, to niech idzie do
            wychowawczyni poważnie porozmawia, i do pani dyrektor. Po to One tam są !!!!!!!!!!!!
            • sanna.i Re: No proszę - dorosłe kobiety, matki 18.09.08, 13:43
              Zgadzam się.I jakbyś uważnie przeczytała post, dowiedziałabyś się,że autorka
              była już u wychowawczyni,ale nie przyniosło to efektu.
              • edycia274 Re: No proszę - dorosłe kobiety, matki 18.09.08, 13:50
                To niech idzie raz jeszcze i jeszcze a jak nie do dyrekcji. Skoro wychowawczyni
                zajmuje się dzieciakami to ma obowiązek coś z tym zrobić co się dzieje. i
                czytalam dokladnie. Ale uderzać trzeba do skutku niestety skoro matka nic z tym
                nie robi.
      • falka32 Re: No proszę - dorosłe kobiety, matki 18.09.08, 13:22
        Iwoniaw, "kilkulatek, który raz czy dwa walnął równolatka wyrywającego mu
        zabawki (zatem też w obronie własnej poniekąd...)" został nam scharakteryzowany
        w taki sposób:

        "grupie synka jest chlopak ktory bije innych i w szczegolnosci
        mojego, ze matka nie radzi sobie z nim(bil inne dzieci na podworku a
        na jej uwage smial sie w twarz lub plul)"

        Ja się opieram na tych danych, które podała autorka wątku, a nie na swoim
        wyobrażeniu o tym, co tam się stało, bez uwzględniania tych danych. Tak jest się
        łatwiej dogadać.

        Co do wypowiedzi matki "Agresora" o wyrywaniu zabawek, na której opierasz całą
        swoją linię argumentacji, to jest to typowa odpowiedź "a u was biją Murzynów".
        Tak samo, jak autorka wątku, matka agresora opiera się na tym, co jej synio
        opowiedział, a nie na tym, co widziała na własne oczy. Synio równie dobrze mógł
        powiedzieć matce "bo on mi wyrywał zabawkę" opisując sytuację, kiedy to on komuś
        wyrwał zabawkę a tamten próbował ją odzyskać z powrotem, co zostało pominięte
        jako nieistotny szczegół. To mi nawet bardziej pasuje do profilu tego
        chłopczyka, niż frajer, któremu wszyscy cwaniacy wyrywają zabawki, a on sobie
        biedny nie radzi (za to z matką na podwórku sobie radzi świetnie).
        • mamaemmy Falka świetna sygnaturka <rech><rech> n/t 18.09.08, 13:33

          • sanna.i Re: Falka świetna sygnaturka <rech><r 18.09.08, 13:47
            Bo to już w ogóle się śmieszne robi nieco.Kilka forumek stworzyło sobie "własną
            i jedynie słuszną wersję tej historii", przy okazji zarzucając autorce kłamstwo
            i przesadną histerię. Bo one przecież przy tym były, widziały i w ogóle wszystko
            wiedzą najlepiej tongue_out
            • mamaemmy wiesz co myslę 18.09.08, 14:02
              ja myslę,że to są po prostu dziewczyny mające takich małych rozbójników w domusmile
              I niepotrzebnie biorą to do siebie.
              • dee.angel Re: wiesz co myslę 18.09.08, 14:10
                Tak, tak, a swiat jest czarno-bialy i dzieli sie na NAS i "ONYCH" smile No prosze
                cie smile

                Problemem w tym watku nie jest to, ze jedna matka nie wie jak sobie poradzic z
                agresja przeciwko swojemu synowi. Kazdemu moze sie przytrafic. Problemem jest
                to, ze WIEKSZOSC emam zaproponowala rozwiazanie SILOWE wobec PIECIOLATKA (czynne
                badz slowne), podczas gdy sprawa powinna byc zalatwiona wylacznie z
                przedstawicielem przedszkola. Proste.
                • mamaemmy Re: wiesz co myslę 18.09.08, 14:14
                  a co to : słowne rozwiązanie SIŁOWE ?Bo nie wiemtongue_out
                  • dee.angel Re: wiesz co myslę 18.09.08, 14:27
                    Rozwiazanie silowe, czyli z uzyciem przemocy. Przemoc moze byc czynna (bicie)
                    badz slowna (straszenie). Czy takie wytlumaczenie cie satysfakcjonuje? tongue_out
                    A tak serio mamoemmy, naprawde chcesz sie pobawic w gre slowek i uszczypliwosci
                    czy pogadamy o problemie? Przeciez wiem, ze swietnie zrozumialas o co mi
                    chodzilo, inteligentna babka z ciebie, nie? smile
                • falka32 Re: wiesz co myslę 18.09.08, 14:24
                  Problemem jest
                  > to, ze WIEKSZOSC emam zaproponowala rozwiazanie SILOWE wobec PIECIOLATKA (czynn
                  > e
                  > badz slowne), podczas gdy sprawa powinna byc zalatwiona wylacznie z
                  > przedstawicielem przedszkola. Proste.

                  No nie tylko, bo drugim problemem, który się pojawił, jest zanegowanie tego, co
                  pisze autorka wątku, podważenie podanych przez nią faktów przy równoczesnej
                  bezwarunkowej wierze z słowa cytowanej matki agresora. Tamta powiedziała
                  "wyrywał mu zabawki i odczep się pani ode mnie" i to jest święte, podczas gdy
                  kiedy autorka wątku pisze "bije moje dziecko, ono moczy się w nocy ze strachu,
                  dzieciak pluje matce w twarz" to jest obwołane nieobiektywną histerią w obronie
                  własnego dziecka. To jest dla mnie nielogiczne. Albo wierzymy w to, co pisze
                  autorka wątku, albo nie wierzymy, ale jak nie wierzymy, to po całości, a nie, że
                  wybieramy sobie jedno zdanie i uznajemy je za prawdziwe i wokół niego budujemy
                  resztę historii, żeby nie mieć luki poznawczej. To jest po prostu irytujące i
                  nieprzyjemne.
                  • dee.angel Re: wiesz co myslę 18.09.08, 14:30
                    Tu sie z toba zgadzam w calej rozciaglosci. Do tego problemu sie w ogole nie
                    odnioslam, bo jakos wydal mi sie w tym momencie mniej "spolecznie szkodliwy" w
                    porownaniu z linczem na 5-latku.

                    Rozmowa z matka jest zawsze dobrym rozwiazaniem, ale jak widac, czesto
                    nieskutecznym. Sama tez moglabym zaczac "histeryzowac", gdyby moje dziecko
                    zaczelo w lozko sikac z powodu bojek w przedszkolu.
                • sanna.i Re: wiesz co myslę 18.09.08, 14:25
                  Nie zaliczam się do tej większosci. Ja zaproponowałabym interwencję u dyrektorki
                  i nauczenie syna,że ma prawo i powinien się bronić.Co da skarżenie
                  wychowawczyni, jeśli za każdym razem będzie dostawał manto? Powinien się
                  nauczyć, jak temu laniu zapobiec....
                  • dee.angel Re: wiesz co myslę 18.09.08, 14:40
                    OK, nauczenie tzw. obrony koniecznej to jedno i nic w tym zlego. Ale nie
                    zauwazasz przy tym jednego. Ten chlopiec nie zniknie. Nie przestanie bic tylko
                    dlatego, ze twoj syn nauczy sie oddawac. Pewnie twoj bedzie mial mniej siniakow,
                    zgoda. Byc moze agresor znajdzie sobie po prostu nowa ofiare lub nowe
                    przedszkole i byc moze takie rozwiazanie ciebie satysfakcjonuje. Tylko ze byc
                    moze to ten sam pieciolatek za 20 lat da ci palka w leb w ciemnej bramie...
                    Powiesz, ze to nie twoja wina, bo nie ty go wychowalas i nie mialas na to wplywu
                    i calego swiata przeciez nie zbawisz. Hmmmm... Ale moze gdyby nie wszyscy
                    spychali ten problem w bok, gdyby w pore ten chlopiec trafil do psychologa,
                    nigdy bys ta palka w glowe nie dostala? Kto wie?
                    A tak naprawde nie musisz zrobic NIC dla niego poza tym, zeby sprawe popchnac we
                    wlasciwym kierunku i nie zostawic tego tak jak jest. Czy to taki wysilek? Nie
                    musisz tej matce dawac kasy na terapie. Nie musisz chodzic z nim do lekarza.
                    Wystarczy jak do skutku "zmeczysz" wladze przedszkola zeby zajely sie problemem,
                    skutecznie. To tyle.
                    To oczywiscie teoretycznie "ty", bo to autorka watku ma problem.
                    • sanna.i Re: wiesz co myslę 18.09.08, 15:57
                      A w jaki sposób autorka ma wychować cudze dziecko, skoro przedszkolanki nie chcą
                      widzieć problemu, a mamuśka tegoż odwraca się tyłkiem.Jaki autorka ma REALNY
                      wpływ na to dziecko,skoro nawet pewnie przez chwilę nie miała kontaktu z owym
                      dzieckiem?
                      • dee.angel Re: wiesz co myslę 18.09.08, 16:02
                        Przeczytaj jeszcze raz i powiedz, gdzie ja chocby sugeruje WYCHOWYWANIE cudzego
                        dziecka? Poza przedszkolanka w przedszkolu jest jeszcze dyrektorka. Przedszkole
                        MUSI ten problem rozwiazac. matka dziecka NIE MUSI chciec z toba rozmawiac.
                        • sanna.i Re: wiesz co myslę 18.09.08, 16:14
                          No ale o co chodzi?Przecież zgodziłyśmy się co do tego,że powinna pójść do
                          dyrektorki.A ja dodałam,że powinna nauczyć dziecko się bronić. Lepszego sposobu
                          nie ma.Nawet jeśli zmieni przedszkole, tam też może się taki agregat znaleźć,
                          więc mały musi sobie umieć poradzić.
              • e_r_i_n Re: wiesz co myslę 18.09.08, 14:17
                To źle myślisz.
                Ja na przykład mam bardzo grzeczne dziecko w domu. Co nie znaczy
                idealne i nigdy nie psocące.
              • iwoniaw To źle myślisz 18.09.08, 14:28
                To, że moje dziecko jest zrównoważone i nieagresywne nie oznacza wszelako, że w
                przypadku konfliktu z innym dziecięciem z grupy przedszkolnej uznałabym za
                słuszne straszenie biciem takiego agresora. No po prostu nie widzę się w roli
                osoby lejącej trzylatki czy pięciolatki, gdyż w odróżnieniu od nich potrafię
                nieco inaczej ragować na niepożądane zachowania innych.
                • to.ja.kas Re: To źle myślisz 18.09.08, 15:18
                  Fantastyczny watek. Obok powinny byc wpisy mam o złych klapsach i
                  wychowywaniu bez przemocy....
                  Mam nastolatke wiec postaram się byc w miarę obiektywna.

                  Piszemy o chłopcu lat 4..tak?
                  I rozumiem, ze dzieciaki pobiły sie w przedszkolu, znamy reakcje
                  jednej strony...tak?
                  Panie przedszkolanki agresji nie zauważyły....tak?
                  Agresor przesłuchany nie został...tak?
                  Hmmmm

                  Kiedyś moja Młoda mając lat z osiem naskarzyła, że pani na nia
                  nawrzeszczała. Oczywiście krzyki pani były za nic, no iuwzięła sie
                  kobieta. Później znowu jakaś skarga na panią. POszłam do pani w
                  duchu robiąc jej awanturę, że mobbinguje moje dziecie i okazało się,
                  że Młoda nie dość, że pyskowała, to straszyła panią, że jak ja
                  przyjdę to zrobię z nią porzadek.

                  A może rzeczywiście wykorzystać wszystkie mozliwości które zostały
                  przez mamę zaniechane? Iść z dzieckiem do przedszkola zamiast
                  zabierac je przez uchylone drzwi. Wejść na sale rano z synem,
                  porozmawiac z panią, pokazać siniaki, przekazać co powiedział syn,
                  powiedzieć, że udajesz sie do dyrektorki bo to kolejna Twoja wizyta
                  a poprzednia nic nie dała. ISC do dyrektorki i zapowiedzieć, że w
                  razie co poruszysz kuratora, niebo i ziemie jak dziecko bedzie z
                  siniakami przychodzić. A przede wszystkim powiedziec pani, ze Ty
                  chcesz wiedziec o kazdej sprzeczce i bójce od niej...o co poszło,
                  kto kogo i ze ona tu jest po to by eliminowac takie zachowania.

                  I KONSEKWENTNIE codziennie odbywałabym z pania rozmowę.

                  Ja byłam taką upierdliwą mama przedszkolaka. Panie były zdziwione na
                  poczatku jak codziennie pytałam o to co zjadło, ile, jak sie bawiło,
                  z kim, czy były problemy z córką? Bo panie nie przyzwyczajone.
                  Rodzice rozbierają w sztani dzieci, potem wchodza do przedszkola,
                  uchylają drzwi na sale, kiwają do dziecka i wychodzą do szatni.

                  A czasem jak sie dobrze popatrzy jak dzieci w przedszkolu sie
                  naparzają, to zastanawiam sie kto je tego nauczył...czy to sami
                  agresorzy? A moze ci co umieją oddawac czasem zamiast w obronie
                  własnej wykorzystuja siłe po to by uzyskac od kolegi cos czego ten
                  po dobroci dac nie chce smile)))
              • deodyma Re: wiesz co myslę 18.09.08, 15:29
                mamaemmy napisała:

                > ja myslę,że to są po prostu dziewczyny mające takich małych
                rozbójników w domu:
                > )
                > I niepotrzebnie biorą to do siebie.
                a jakiez maja przenikliwe umyslysmile one wszystko wiedza lepiejsmile
                powinny psycholozkami zostac bo jak nic, tutaj na forum sie
                marnujasmile idealne matki bez skazy. tylko ciekawe, jak to u nich
                wyglada w realu bo jak problem jego dziecka nie dotyczy, czy tez z
                podobnym sie nie zetknal, to kazdy madry i tylko krytykowac potrafi.
                • e_r_i_n Re: wiesz co myslę 18.09.08, 17:30
                  deodyma napisała:

                  > a jakiez maja przenikliwe umyslysmile one wszystko wiedza lepiejsmile
                  > powinny psycholozkami zostac bo jak nic, tutaj na forum sie
                  > marnujasmile

                  Nie tylko psycholożki są inteligentne i umieją oceniać zachowanie CZTEROLATKA
                  inaczej, niż dorosłego byka.

                  > idealne matki bez skazy. tylko ciekawe, jak to u nich
                  > wyglada w realu bo jak problem jego dziecka nie dotyczy, czy tez z
                  > podobnym sie nie zetknal, to kazdy madry i tylko krytykowac
                  > potrafi.

                  Żuczku, napisałam Ci, jak w realu się zachowuje. I co z tego zrozumiałaś?
                  • deodyma Re: ojej:) jak Ty mnie pieszczotliwie nazwalas... 19.09.08, 11:51
                    i jak romantycznie sie teraz zrobilosmile Zuczku... jakze mi cieplo na
                    sercusmile ach...
              • madlenka77 Re: wiesz co myslę 18.09.08, 15:57
                Dokładnie to samo myślę co Ty, po przeczytaniu większości odpowiedzi
                takie same wnioski mi przyszły do głowy , że zwolenniczki małego
                rozrabiaki to matki które mają podobne problemy ze swoimi maluchami
                i jakoś musza je tłumaczyć, no że w przedszkolu tak jest , że dzieci
                muszą walczyć o swoje itp. Nie chce mi się słuchac takich tekstów,
                dzieciom nie wolno bić innych, bez wzgledu czy zabierze ci zabawke
                czy nie , i uważam że tak powinniśmy chować dzieci. Co do oddawania
                to mam mieszane uczucia, bo powoli ten temat mnie zaczyna dotyczyć ,
                znaczy mojego dziecka, na razie obrywa na podwórku od starszych( ale
                rodzice zawsze reagują nie powiem ), mąż mówi że trzeba go nauczyć
                żeby się nie dał, ja do końca to nie wiem. Pozdrawiam
      • deodyma Re: No proszę - dorosłe kobiety, matki 18.09.08, 15:23
        iwoniaw napisała:

        > uważają, że straszenie i bicie kilkulatka oraz nakłanianie
        własnych dzieci do
        > odpowiedzi agresją na agresję to godne poparcia działania w
        obronie własnej.
        a Ty co iwonciu? z ksiezyca sie urwalas? gdy dochodzi wlasnie do
        takich sytuacji, jak powyzej i wszystkie metody zawodza to wtedy
        tylko atak jest najlepsza obronasmile kolejna nawiedzonasmile
        • sanna.i Re: No proszę - dorosłe kobiety, matki 18.09.08, 16:02
          Iwonia zapewna nauczyła swoje dziecię, żeby posłusznie stało jak dostaje łomot,
          a potem, jeśli zdoła się pozbierać i podnieść powinno iść do pani dyrektorki, no
          chyba,że nie będzie mogło się podnieść.Ale nie powinno zbytnio obciążać takimi
          głupstwami mamusi, bo przecież dzieci się leją i to normalne, więc lepiej żeby
          nie histeryzowało, a poza tym na pewno samo jest sobie winne i niejedno ma za
          uszami tongue_out
          Ot, taka wspierająca mamusia.
          • to.ja.kas Re: No proszę - dorosłe kobiety, matki 18.09.08, 16:21
            A jak dziecko oddając np. w szkole popchnie agresora tak, ze agresor
            zleci ze schodów i rozwali sobie głowę ? To przykład z zycia mojego
            TZeta...tylko tak z 30 lat temu sie to wydarzyło smile

            Oczywiście nie należy pozwalać sie bic. zgadzam sie z tym.

            Ale po pierwsze wyzywanie kilkulatka od gó...arzy, straszenie i
            grożenie dziecka(to chyba karalne?) to chyba lekka przesada?
            Mamy opamiętajcie się.
            Naprawdę zapędzicie obcego CZTEROLATKA w kat szatni i bez swiadków
            nastraszycie go, ze mu wpier*&^&%% tak, ze spuchnie równo i naślecie
            policję (wg. mnie to byłoby dla mnie poniżajace, ale jak to mamom
            nie przeszkadza...no cóż, pogadamy w temacie o niewinnych klapsach :-
            P) to warto wykorzystac WSZYSTKIE inne metody które bardziej pasują
            dorosłym kobietom walczącym z czterolatkiem smile))
          • iwoniaw I to ja dorabiam sobie teorie... :-D 18.09.08, 17:10
            Jeśli ktoś nie widzi innych możliwości między "posłusznym staniem, jak dostaje
            łomot" a akcją mamusi "wp..ić gó...arzowi", to chyba rzeczywiście zasadna jest
            sugestia Edycia274, że komus tu jest potrzebna pomoc specjalisty...


            > Iwonia zapewna nauczyła swoje dziecię, żeby posłusznie stało jak dostaje łomot,
            > a potem, jeśli zdoła się pozbierać

            No to w końcu moje dziecię dostaje łomot w pokorze, czy samo jest bandytą
            przedszkolnym i moje argumenty mają go bronić, bo się już motać zaczynasz?
            • e_r_i_n Re: I to ja dorabiam sobie teorie... :-D 18.09.08, 17:28
              Pewnie co drugi dzień się pozycja zmienia. Gdy on jest ofiarą, wali go w łeb mój
              młody wink. Gdy on atakuje, to moja melepeta siedzi i się nie odzywa wink
              • iwoniaw Re: I to ja dorabiam sobie teorie... :-D 18.09.08, 18:47
                > Gdy on atakuje, to moja melepeta siedzi i się nie odzywa wink

                No, a nasza wyrodność kompletna objawia się tym, że ani jeszcze Ty nie
                sterroryzowałaś mojego dziecięcia, ani ja nie nasłałam rekietierów na Twego -
                jednym słowem zero matczynego wsparcia big_grinDD
                • e_r_i_n Re: I to ja dorabiam sobie teorie... :-D 18.09.08, 19:54
                  Tak sobie myślę, że może w drzwiach przedszkola też by się Twoja sygnaturka
                  przydała wink
            • sanna.i Re: I to ja dorabiam sobie teorie... :-D 18.09.08, 18:59
              Ty jak zwykle nie czytasz ze zrozumieniem i przekręcasz. Gdzie JA napisałam,ze
              twoje dziecko jest rozrabiaką i bandytą? Wskaż proszę.
              • sanna.i Re: I to ja dorabiam sobie teorie... :-D 18.09.08, 19:07
                No czekam,czekam i się nie doczekam tongue_out
                Zarzucasz mi niekonsekwencję i przypisujesz poglądy,których nie
                wyraziłam.Dokładnie w ten sam sposób odniosłaś się do głównego postu. Sama sobie
                udowodniłaś, że zamiast czytać co ktoś napisał, czytasz co chciałabyś przeczytać.
      • hanalui Re: No proszę - dorosłe kobiety, matki 18.09.08, 20:51
        iwoniaw napisała:
        > Brawo, drogie panie, brawo. Ciekawe, co byście pisały, gdyby wasze
        dziecię (co
        > to uczycie je "bronić się") walnęło łyżką kolegę, a następnie
        rodzice kolegi
        > straszyli go albo próbowali zbić...

        Tez czytam i oczom nie wierze...
        Alez bym zrobila afere gdyby ktokolwiek bez mojej wiedzy i
        pozwolenia pouczal moje dziecko nie w mojej obecnosci. Od tego sa
        panie i dyrekcja w przedszkolu a nie jakies tam mamusie i jacys tam
        tatusiowie. Ciekawe czy te ktore proponuja takie rozwiazanie bylyby
        zachwycone gdyby obcy chop lub baba gadal z ich dzieckiem? I nie
        wiadomo jeszcze o czym? I jeszcze do tego straszyl?
        Naprawde nie wiem kto w tej calej bajce gorszy...mamunie i ich durne
        pomysly czy dzieciaki ktore jak swiat swiatem sie sprzeczaly i
        sprzeczac beda.
        Bawia mnie takie mamuncie...sporo tu takich watkow mamunci ktore
        twierdza zawsze ze ich dziecko to aniol wcielony (niu, niu,
        niu...kochany przez wszystkich, chawlaony przez wszystkich, muchy
        nie skrzywdzi) a inne dzieci 4-5 latki lub inne dziecko to od razu
        bandyci i kryminalisci, rodzice tez margines i w ogole, bo aniolowi
        z drogi nie schodza
    • dee.angel mama-paula 18.09.08, 17:33
      Wazne pytanie: czy ty w ogole rozmawialas z innymi rodzicami na ten temat? Jak
      zrozumialam, ten problem nie dotyczy tylko twojego synka, choc moze akurat on
      bardziej sie przejal. Nie mozecie jakos razem wplynac na dyrekcje, zeby bardziej
      skutecznie zajela sie problemem, skoro nauczycielka nie umie? Wiadomo, ze
      trudniej zignorowac glos kilku osob niz jednej.
      • gazdziikowa Re: mama-paula 18.09.08, 19:21
        rzeczywiście wyjątkowy słabeusz z tego dziecka, pani ma go gdzieś, matka
        agresora też ma gdzieś co jej uroczy synek robi...
        Wytłumaczcie jak ma się w takiej sytuacji zachować? Zacząć negocjacje?
        Z kim?
        • gazdziikowa Re: mama-paula 18.09.08, 19:23
          Ten agresor też się czegoś nauczy, kiedy przyjdzie obca matka i go opierdzieli z
          góry na dół. Dowie się, że nie wszystko się tak słodko w życiu kończy.
          • deodyma Re: mama-paula 19.09.08, 10:46
            gazdziikowa napisała:

            > Ten agresor też się czegoś nauczy, kiedy przyjdzie obca matka i go
            opierdzieli
            > z
            > góry na dół. Dowie się, że nie wszystko się tak słodko w życiu
            kończy.

            jesli dziecina sie nie zmieni i dalej bedzie sie tak zachowywala,
            moze byc znacznie gorzej. matka, to matka, ale gorzej bedzie, gdy
            trafi na wkurzonego ojca swojego kozla ofiarnego. a wtedy moze nie
            byc 'zmiluj sie'.
            • to.ja.kas Re: mama-paula 19.09.08, 10:57
              No i ojciec pobije trzylatka???? smile)))
              Proszę Cię smile)

              Wybacz ale jakbym była matka takiego agresora wezwałabym policję.
              Jesteście dorośli, mówimy o TRZYLATKU...proszę Was, pomyślcie smile))
              • dee.angel Re: mama-paula 19.09.08, 11:31
                Nie kochana, wedlug zgromadzonych tu mamusiek mowimy o trzyletnim BANDZIORZE smile
              • deodyma Re: mama-paula 19.09.08, 11:48
                nie twierdze, ze to musi byc trzylatek. jesli chlopak sie nie
                zmieni, bedzie coraz starszy i bedzie dalej sie tak samo zachowywal
                i osiagnie wiek np 10-12 lat, wtedy moze sie wkurzyc ojciec
                tluczonego przez niego kozla ofiarnego. przeciez nikt normalny nie
                bedzie bil trzylatka. bez przesady. ale jak rodzic sie wkurzy, to
                juz takim 10-12 latkiem, moze porzadnie potrzasnac.
                • ciociacesia moze potrząsnąć 19.09.08, 11:53
                  w sensie ze ma prawo czy ze moze mu sie zdarzyc a potem bedzie miał sprawe na
                  policji za pobicie dziecka?
                  • deodyma Re: moze potrząsnąć 19.09.08, 12:52
                    wiesz, ludzie sa rozni. nigdy nic nie wiadomo.
    • mama-paula Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 18.09.08, 20:02
      Ależ się utworzyła dyskusja.
      No więc, może na początek sprostuje mój synek chodzi do grupy
      maluchów i ma 3 lata a nie 4-5.
      Dziś jak zaprowadziłam małego przedszkoalnka od razu mnie zaczepiła
      że ja wczoraj napadłam na matke tego bijącego i miałam pretensje.
      Wiec spokojnie wyjasnilam, że mój synek jest non stop bity przez
      tamtego chłopca. Pani mówi naprawdę przykucnęła i wzieła jego za
      ręke i się pyta: czy ty bijesz, a on że tak. Wtedy kazała aby
      obiecał, że nie będzie(niestety taka sytuacja juz raz była jak
      mojego małego ugryzł w ręke i jak widac bez rezultatu)
      Moj synek jak zobaczył tego bijącego to od razu w płacz i krzyk mamo
      on mnie bije.Pani powiedziała, że bedzie miała na uwadze to
      zachowanie, bo nie tolerują agresji.
      Tej samej przedszkolance, zasygnalizowalam już raz, ze dostał łyżka
      mój mały, na to ona że musiało jej wtedy nie byc.
      Zobacze jeszcze pare dni, co dalej bedzie. Jedno jest pewne mój mały
      znow dzis się zmoczył(ale tylko raz) a nie jak wczesniej 2 czy 3.
      Ogólnie zadowolony z pobytu w przedszkolu jest i uśmiechnięty.
      Mówił mi że oddał temu chłopakowi, ale on go uderzył w nerki;-((

      Co do tego małego delikwenta, to na placyku zabaw(jest jednen
      ciekawy w okolicy) to nie raz na mojego synka podniósl łape. Na
      poczatku przymykałam oko(spychał ze slizgawki, z pięsci w głowe,
      sypanie piaskiem) w koncu matka sie jego wkurzyła i dała mu w tyłek
      a on w śmiech. Więc ja do niego podeszłam i zlapalam go za ręke i
      patrzyłam się w oczy i mówie grożnym tonem taki nie wolno robic.
      Spokój na 10 min był. W koncu się wkurzyłam i jak ich widziałam w
      pobliżu to szerokim łukiem omijałam...
    • gazdziikowa Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 18.09.08, 20:34
      przydały by sie kursy jak być rodzicem i żeby jeszcze uprzedzili, że ne każdy
      się nadaje, bo sa różne przypadki. Ta matka ma wszystko gdzieś.
      • malorita Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacji 19.09.08, 14:31
        mój syn ma 3,5 roku, również rozpoczął karierę przedszkolną... parę
        dni temu wrócił z przedszkola wkurzony, bo jeden z chłopców go
        ugryzł - faktycznie, ślad na ręce był spory...
        innym razem opowiadał o Gabrysiu, który bije dziewczynki...a
        przedwczoraj okazało się , że moje dziecię pani postawiła do kąta,
        bo głośno krzyczało ... i chwila w kącie podziałała jak balsam... smile
        opisałam te sytuacje, bo to dopiero początki, grupa się integruje i
        moim zdaniem, trzeba na spokojnie rozeznać się w sytuacji i pozwolić
        dziecku na wypracowanie swojej pozycji w grupie...
        co innego, gdyby "rany po ugryzieniu" lub inne obrażenia , typu
        siniaki , pojawiały się cyklicznie i to w skutek działań tego samego
        dziecka....wówczas :
        - rozeznałabym sprawę czy to tylko moje dziecko jest przedmiotem
        ataków czy inne dzieci również..
        - jeżeli inne dzieci też,kontaktuję się z innymi rodzicami i
        zgłaszamy sprawę pani przedszkolance, w dalszej kolejności
        kontaktujemy się z dyrektorem przedszkola i oczywiście z matką
        dziecka
        - jeżeli tylko moje dziecko : spróbowałabym odnaleźć przyczynę, bo
        może i moje dziecko ma również "coś na sumieniu"... jednak, jeżeli
        takiej przyczyny nie znajduję ( również po prozmowie z panią
        przedszkolanką ), to taka sama droga : przedszkolanka, matka
        dziecka, dyrektor

        pozdrawiam !
        • kiraout Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 19.09.08, 16:29
          O, widzę dwa obozy smile)
          Zwolenniczki pisania podań do derekcji i załatwiania wszystkiego drogą urzędową
          chyba nie wczuły się w problem, mam wrażenie. Bo co? nie ich dziecko, oczywiście.
          hipotetycznie zawsze można założyć, że może spotkać i ich, ale wtedy to bedzie
          ich historia , a na razie co można poradzić mamie mocno przestraszonego dziecka
          (zdaje się raz nie zarobił, tylko wiele razy, bo jego mama wspominała, że to od
          dłuższego czasu, a ostatnio po nerach! - no ładnie!) to to, żeby porozmawiała
          kolejny raz z panią, a jak nie będzie rezultatu (patrz: jak pobije chłopca
          kolejny raz i kolejny), to.... to, czy tamto..., a w dalszej kolejności...

          W tym przypadku mama powinna dawno po prostu porozmawiać z chłopcem, albo jego
          tata. Można to zrobić na tysiąc sposobów i niekoniecznie zaczynać od wp...a mu!
          przecież! Która matka przy zdrowych zmysłach po tym, jak jedno dziecko uwzina
          się na jej, punktuje codziennie (bez reakcji innych)pozwala na to dalej, robiąc
          tak, żeby tylko ...nie zaszkodzić temu drugiemu smile W przypadku, kiedy dziecko
          siusia ze strachu!? No ludzie!
          Organizowanie innych rodziców, rozmawianie, obserwowanie i nie straszenie -
          wszystko ok., ale co, jak sprawa wymaga szybkiej interwencji? Oczywiście -
          chwila rozmowy z agresorem, bo to najprostsze.
          I nie zaganianie go w żaden ciemny kąt, ani nie zakładanie maski z Krzyku, tylko
          normalnie przy matce zwrócenie mu uwagi
          • gazdziikowa Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 19.09.08, 17:39
            wszystko można załatwić pisząc podania, zwłaszcza do osób, które nie wiele sobie
            z tego robią. A że w między czasie dziecko nabawi się poważnej nerwicy, którą
            trzeba będzie leczyć i płacić ciężkie pieniądze , to już nikogo nie obchodzi.
            Czy osoby za bardziej "pokojowym" rozwiązaniem mogły by napisać jak ma się
            zachować ten wystraszony 3 latek? Może wysłać na szkolenie z negocjacji?
            • e_r_i_n Re: Az się cała trzese jak wybranąc z tej sytuacj 19.09.08, 21:57
              gazdziikowa napisała:

              > Czy osoby za bardziej "pokojowym" rozwiązaniem mogły by napisać
              > jak ma się zachować ten wystraszony 3 latek? Może wysłać na
              > szkolenie z negocjacji?

              Matka powinna kategorycznie zażądać właściwej opieki ze strony
              nauczycielki. Tak, aby dziecko więcej nie oberwało (jeśli faktycznie
              jest bez przerwy tłuczone).
    • mariolka55 chyba trochu wyolbrzymiłas sprawe 19.09.08, 17:30
      policzko pol dnia czerwone,moczenie sie i co tam jeszcze,pozatym
      przedszkolanki sa odpowiedzialne za dzieci,no chyba ze z
      przedszkolankami cos jest nie takwink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka