Dodaj do ulubionych

Pomóżcie mi złapać dystans/niestety długaaśny post

02.10.08, 13:30
bo ja nie potrafię. Kończę grypę, za dwa tyg mam rodzić – jestem wymęczona i
mam dość wszystkiego. Pokłóciłam się z mężem i nie wiem już czy mam rację czy
nie.

Wczoraj mieliśmy pojechać na zakupy spore dla dzieci. Mąż był nabuzowany już
po drodze widziałam po nim podenerwowanie. Ostatnio ma tak cały czas bo
zmienił pracę.
Już od wejścia do sklepu gdzie poszliśmy do apteki mąż poszedł osobno w inne
miejsce bo w aptece mu się nie chce siedzieć i żebym sobie sama załatwiła. Ok.
Następnie mieliśmy iść dalej – mąż powiedział mi żebym poszła do pewnego
sklepu a on idzie zobaczyć do innego. Miał w planie na ten dzień kupić
drukarkę i poszedł do sklepu z elektroniką – sądziłam że na dłużej i że będzie
może kupować tą drukarkę.

Ponieważ w sklepie do którego miałam iść okazało się że nie ma nic dla dzieci
(mieliśmy kupić część wyprawki dla małej i trochę ciuchów dla starszej)
stwierdziłam że idę do następnego sklepu. – oboje mamy telefony więc się
zdzwonimy.
Dodam że nie raz i nie dwa tak było że się rozłaziliśmy po sklepie i
dzwoniliśmy z pytaniem gdzie jesteśmy i nie było problemu. Również nie raz i
nie dwa się zdarzyło że mąż mi znikał gdzieś a ja dzwoniłam i on nie odbierał
– po prostu wtedy albo stałam i czekałam albo szukałam i w końcu znalazłam lub
w końcu odebrał – nigdy nie było awantury z mojej strony.
Wczoraj moim błędem było to że nie wiedziałam że w sklepie do którego poszłam
nie było zasięgu . Mąż przyszedł tam gdzie miałam być, nie znalazł mnie –
poszedł do innego sklepu i też nie znalazł i się wściekł po prostu okropnie.
Ja jak tylko wlazłam do sklepu bez zasięgu to może po 2 min postanowiłam na
wszelki wypadek zadzwonić żeby wiedział gdzie jestem , zobaczyłam że zasięgu
nie ma więc pognałam tam gdzie zasięg był i zadzwoniłam. Trwało to może kilka
minut. Zadzwoniłam i od razu wysłuchałam litanii jak to on od 20 min mnie
szuka po całym sklepie (był w dwóch sklepach w kilka minut)

Powiedziałam mu gdzie jestem i przyszedł – i zrobił mi awanturę. Pojechał po
mnie totalnie – niemal krzyczał że jak ja mogę, że miałam czekać w tamtym
sklepie – nakrzyczał i stwierdził żebym sobie sama załatwiała i poszedł.
Mimo że mieliśmy razem wybrać rzeczy dla dzieci.
No ja się rozryczałam, córkę za łapę, zdzwoniłam i powiedziałam że do domu
chcę i koniec zakupów.
No i zdziwienie że o co mi chodzi i że to moja wina że nie zrobię zakupów. A
dziecku jeszcze powiedział że nic dzisiaj nie zjemy (mieliśmy obiad jeść tam)
bo mamusia chce do domu.
A w samochodzie się poryczałam już na amen bo najpierw krzyczał cały czas jak
mu próbowałam tłumaczyć czemu poszłam i że nie wiedziałam że zasięgu nie ma -
a jak ryczałam to się śmiał i sobie kpił.
Więc jak podjechaliśmy w pobliże domu i stanął żeby kupić chleb to ja
wystartowałam z auta i na piechotę poszłam bo już ani jednego słowa więcej nie
chciałam słyszeć. On to uznał za histerię i się obraził na amen.
Dzisiaj przesłałam mu że przepraszam za moje zachowanie wczorajsze (chciałam
zrobić pierwszy krok do pogodzenia się) a on mi na to –„proszę” i tyle.

No więc siedzę i popłakuję i jestem w nerwach bo nienawidzę kłótni i się
zastanawiam czy ja naprawdę dokonałam jakiejś zbrodni i powinnam się kajać czy
jednak to on zachował się jak idiota i powinien chociażby ze względu na mój
stan (a wie jak bardzo się stresuje takimi sytuacjami ZAWSZE) sobie odpuścić.
Nie mam siły na przepychanki teraz, jeśli będzie kontynuował to ja będę ryczeć
i strasznie się denerwować

Przepraszam że taki długaśny post ale jestem okropnie podenerwowana i się już
gubię. Muszę się jakoś pozbierać do kupy sad((
Obserwuj wątek
    • kudlata.pl Re: Pomóżcie mi złapać dystans/niestety długaaśny 02.10.08, 13:38
      ja wiem, że telefony ale mnie by szlak trafił jakbym latala po
      sklepie i na koniec usłyszała "oooo nie ma zasięgu?" wink

      no że się darł to nieładnie, ale cała akcja hmm... troszkę jak
      dzieci, jak dzieci wink))
      • zonka77 Re: Pomóżcie mi złapać dystans/niestety długaaśny 02.10.08, 13:43
        tylko że on nie latał po całym sklepie i nie usłyszał ze "ooo nie ma zasięgu".
        Po pierwsze był w 2 sklepach raptem, po drugie wyolbrzymił sprawę - z paru minut
        zrobiło mu się 20 a po trzecie to ja sama zadzwoniłam i to dosyć szybko żeby mu
        powiedzieć gdzie jestem.

        A że jak dzieci - tak wiem, tylko że to się łatwo pisze. Jak Ci mąż zrobi przy
        ludziach awanturę na środku sklepu a potem ci się śmieje w twarz że płaczesz to
        inaczej się na to patrzy sad
        • myga Re: Pomóżcie mi złapać dystans/niestety długaaśny 02.10.08, 13:52
          Jest chamem i burakiem za soje zachowanie, a po stokroc , ze darl sie na kobiete
          w ostatnich dniach ciazy, jeszcze bardziej, ze zwalil wine za swoja histerie na
          ciebie. Brak mi slow, za co go przepraszalas? Wiecej zaufania do swoich uczuc.
          Sama wiesz, ze wina po jego stronie, a nawet gdybys zawinila na amen, w innej
          sprawie, to nie wolno mu teraz na ciebie sie wydzierac, powinien cie chronic.
      • nadrugiemiania A że tak naiwnie zapytam... 02.10.08, 13:44
        za co przepraszalas męża? Za to,że sie wydzierał,że wciągnął w cąla
        akcje dziecko czy za to,że to twoja wina,że zasięgu w sklepie nie
        było?
        • kudlata.pl Re: A że tak naiwnie zapytam... 02.10.08, 13:49
          nadrugiemiania napisała:

          > za co przepraszalas męża? Za to,że sie wydzierał,że wciągnął w
          cąla
          > akcje dziecko czy za to,że to twoja wina,że zasięgu w sklepie nie
          > było?


          bylaś przy nich? widziałaś? opis to jednej strony znam, a wina,
          cóż... z reguły jest po dwóch wink
          • zonka77 Re: A że tak naiwnie zapytam... 02.10.08, 13:52
            kudłata - to co powiedział do dziecka to powiedział. Akurat co do tego naprawdę
            uważam że zachował się wstrętnie. Nigdy w życiu nie powiedziałam do małej w
            trakcie kłótni że "coś tam bo tatuś" nigdy. Wyglądało to dokładnie tak: mała
            jęczy że chce zjeść a tatuś odpowiada "nic dzisiaj nie zjemy bo mamusia chce iść
            do domu" koniec kropka. nie wiem czy to faktycznie kwestia interpretacji bo dla
            mnie to jest wredne zachowanie.
            • kudlata.pl Re: A że tak naiwnie zapytam... 02.10.08, 13:54
              no ale zaraz - prawdę dziecku powiedział, jakby nie spojrzec.
              chciałaś do domu?
              • zonka77 Re: A że tak naiwnie zapytam... 02.10.08, 13:56
                kudłata no przestań - o co mu chodziło? Żeby pokazać dziecku że ma złą mamusię?
                Nie prościej powiedzieć "zjesz kochanie w domku pyszne kluseczki"? Co chciał się
                lepszy poczuć.
                Pewnie że chciałam do domu a co miałam zrobić - na obiad iść spłakana i z
                kipiącym wściekłością mężem u boku?
                • kudlata.pl Re: A że tak naiwnie zapytam... 02.10.08, 14:03
                  no jakby nie był kipiący to by powiedział o kluseczkach a Ty jakbyś
                  byla spokojniejsza, to być nie płakała, ale to sobie gdybamy...
                  powiedział prawdę - chciałaś do domu, dla mnie to nie tragedia.
                  mogłaś też powiedzieć do dziecka "kochanie kupimy tu coś innym
                  razem, bo mamy dziś z tatą trudny dzień - wyjaśnię Ci w domu"
              • dee.angel Re: A że tak naiwnie zapytam... 02.10.08, 15:56
                Ty faktycznie nie kumasz czy udajesz? Oczywiscie, ze powiedzial prawde, zlosliwa
                jak cholera. Klamac nie musial. A zachowal sie beznadziejnie.
            • zonka77 Re: A że tak naiwnie zapytam... 02.10.08, 13:55
              a dodam że ja powiedziałam małej że zje oczywiście że w domku są kluski jakie
              lubi i że nie będzie głodna. Mała widząc co się dzieje powiedziała że ona zje te
              kluski i że nie lubi jak się kłócimy.
              Matko - ja wiem ze jak dzieci ale to są emocje. Strasznie mi źle dzisiaj.
              Strasznie sad
          • myga Re: A że tak naiwnie zapytam... 02.10.08, 13:56
            wina,
            > cóż... z reguły jest po dwóch wink
            _____________
            Kazdy SAM odpowiada za swoje zachowanie i za swoje emocje. Tylko przemocowcy
            obwiniaja za swoja agresje innych. W kazdym przypadku nie wolno mu sie
            wydzierac. Na nikogo. Mogl byl powiedziec o wszystkim spokojnie. Tak oto kobiety
            rozgrzeszaja nawet jak pije i bije, ze to ona zawinila i go sprowokowala.
            Zaczyna sie od wydzierania w sklepie, potem bedzie gorzej. Trzeba reagowac
            natychmiast.
        • zonka77 Re: A że tak naiwnie zapytam... 02.10.08, 13:49
          za to że się nie opanowałam i reagowałam histerycznie (płacz i potem wyjście z
          auta już niedaleko domu żeby na piechotę dojśc i dać sobie czas na ochłonięcie)
          Ja wiem że też zareagowałam nadmiarowo ale mój mąż od tygodni chodzi nabuzowany
          i ja mu z drogi złażę i załagadzam bo wiem że ma nową pracę a wczoraj strasznie
          chciałam żebyśmy wspólnie wybrali rzeczy dla malutkiej (jak dotąd mąż nie
          grzeszy zainteresowaniem co do zgromadzenia potrzebnych rzeczy)
          Nie wiem czemu tak mnie zabolały te jego krzyki, może dlatego że ja nienawidzę
          jak on publicznie i głośno siętak zachowuje, czuję się upokorzona wtedy sad
          • nadrugiemiania zonko 02.10.08, 13:56
            Wiesz ja pewnie zareagowałam bym tak jak ty i też pewnie nie byłoby
            mowy, bym dalej wysłuchiwała złośliwego smiechu notabene z tego ,że
            jest mi strasznie przykro, a i pewnie z kilka godzin bym słowa nie
            wypowiedziała w kierunku męża (na mojego po wielu burzliwych latach
            juz to działa, nauczył sie szanowac mnie i moje uczucia) .Ale powiem
            ci,że ja na twoim miejscu porozmawiałabym z mężem i powiedziała
            dokładnie to co przed chwila napisałaś.A jesli myślisz,że rozmowa
            zakończy się awanturą albo tzw niczym to napisz list.Ja tak robię i
            odnosi skutek.
            • zonka77 napisałam już rano 02.10.08, 13:58
              zero odzewu. nie wiem czy przeczytał sad
    • kajak75 Re: Pomóżcie mi złapać dystans/niestety długaaśny 02.10.08, 13:53
      sama sobie juz odpowiedzialas w poscie. To byl ten dzien, kiedy oboje byliscie
      "nie w sosie" i sie nakrecaliscie swoim zachowaniem. Calkowicie rozumiem, ze
      grypa i bliski termin porodu nikogo nie nastrajaja dobrze - ale to mijasmile

      Wiekszym problemem jest to, ze maz chodzi podminowany z powodu nowej pracy - a
      to moze nie minac latwo. Teraz "oberwalas" ty, bo bylas pod reka. Wydzieranie
      sie na ciebie wyglada na upust frustracji, bo pewnie nie radzi sobie lub nie
      czuje sie pewnie w nowej sytuacji zawodowej;-(
      Pytanie, co dalej. Moim zdaniem nie powinnas przepraszac, bo to on przesadzil. Z
      tego co piszesz, nie robil ci awantury, bo sie przestraszyl ze zaczelas rodzic i
      pojechalas do szpitalasmile

      Ja najbardziej nie lubie jak moj M zbyt szybko przeprasza mnie za awanture,
      ktora mu zrobilamsmile - tak na marginesiesmile

      A tak serio, chyba powinniescie porozmawiac ( chociaz nie sadze, zeby twoj maz
      sie do tego rwal), jak jego nowa praca wplywa na wasze relacje. Jak sie urodzi
      dziecko bedzie jeszcze trudniej, bo do stresu pewnie dojdzie jeszcze niewyspanie.

      A co do zakupow - zasada jest prosta : "kochanie zawiez mnie i przyjedz po mnie
      o godz..." lub "to jest lista zakupów"smile
      • wieczna-gosia Re: Pomóżcie mi złapać dystans/niestety długaaśny 02.10.08, 13:58
        > A co do zakupow - zasada jest prosta : "kochanie zawiez mnie i przyjedz po mnie
        > o godz..." lub "to jest lista zakupów"smile
        jak wchodze po cos do sklepu ze starym i slysze "tylko szybko" to juz zaczynam
        byc podminowana. A dodam ze zakupy robie szybko sama z siebie. Wiec dokladnie-
        albo sama robie zakupy i umawiam sie ze starym na transport, albo daje mu
        okreslenie czasowe (jak przed uplywem godziny powiesz szybko to cie strzele)
      • zonka77 z tą nową pracą nie tak łatwo 02.10.08, 14:01
        To nie jest pierwszy raz. Za każdym razem tak jest. Niestety - ja już o tym wiem
        i staram się przeczekać. Miałam trochę nadzieję że tym razem tak nie będzie bo
        między nami naprawdę było super bardzo długo. Ale jest tak znowu. Przy ostatniej
        zmianie pracy trwało to naprawdę długo. Na spokojnie to mogę rozmawiać ale jak
        przyjdą nerwy to i tak to nie ma znaczenia
    • przeciwcialo Re: Pomóżcie mi złapać dystans/niestety długaaśny 02.10.08, 13:53
      My z mężem jak "rozłazimy" sie po centrum handlowym to umawiamy sie
      na okreslona godzinę.
      Nie dogadaliście się i tyle.
      Zachowanie męża ponizej krytyki.
      Hormony chyba obojgu wam uszami juz wypływaja.
    • wieczna-gosia Re: Pomóżcie mi złapać dystans/niestety długaaśny 02.10.08, 13:54
      Mąż był nabuzowany już
      > po drodze widziałam po nim podenerwowanie. Ostatnio ma tak cały czas bo
      > zmienił pracę.
      to nie istotne czy on ma racje czy ty. Wiedzialas ze jest nabuzowany- czyli caly
      czas jest w stresie. Nalozylo mu sie, zaworek mu poszedl i sie wyladowal na tym
      do kogo mu bylo najblizej.
      Nie wiem jaki masz temperament smile ale niektorzy tak maja ze jak chodza na
      najwyzszych obrotach- to w koncu trzaska im linka pierdzaca. Jestem dziwnie
      pewna ze nagadal ci co mu slina na jezyk przyniesie i bezmyslnie, ja w takich
      sytuacjach sie rozwodze na przyklad smile) a raz sie wyprowadzilam smile

      Strasznie mi ciebie zal- oslabiona, w ciazy, po grypie i jeszcze oberwalas. Jak
      moj maz sie zagotuje to moja wredna natura kaze mi go jeszcze podgotowac i
      nakrecic... ale po nastu latach malzenstwa zamykam uszy, i ustepuje pola. On sie
      wtedy szybciej wycisza, czasami nawet przeprosi smile i sie pilnuje.
      Powiedz na spokojnie, list mu napisz ze tak ci sie przykro zrobilo, ze w ciazy
      ze chora i ze ty zapamietujesz co on ci nagadal niestety i jeszcze bardziej ci
      przykro. Ustalcie sobie ze jesli ktos jest nabuzowany to sie nie czai tylkko
      uprzeda a druga osoba robi dzien dobroci dla zwierzat i nie nakreca.
      Acha- dla mie to tez kompletnie niezrozumiale ale moj maz jak nie nie zastaje
      tam gdzie mialam byc to tez wpada w zlosc. Jak przyjde do domu spozniona to
      najierw mi robi awanture, a pozniej przeprasza i ze sie martwil. jak wylaczal
      telefon to wariuje- a on z kolei nie czuje potrzeby wylaczania nigdy. I to nie z
      zazdrosci tylk ze mi sie stalo- zaslablam, okradl mnie ktos (trzeba lojalnie
      powiedziec ze przygody mam czasami... oj mam...)
      Maz zdecydowanie nie zrobil ladnie. Ale wysaki sadzie prosze o lagodny wymiar
      lkary ze wzgledu na to zdanie, ktore zacytowalam.
      • ywwy Re: Pomóżcie mi złapać dystans/niestety długaaśny 02.10.08, 14:02
        przecież kobiety w ciąży są " pod ochroną " ! I to jeszcze własny
        mąż!
        Myślę , że on też ma swoje ciążowe humory, niedługo się z tego
        pośmiejecie smile
        Życzę zdrówka! Moja Ada też jest z października!
      • zonka77 Re: Pomóżcie mi złapać dystans/niestety długaaśny 02.10.08, 14:04
        wiem -nerwy nerwy nerwy u obojga. mam nadzieję że przeczyta ten mój list i mu
        przejdzie. mnie te hormony uszami faktycznie chyba wypływają - normalnie bym
        przeczekała a nawet za chwilę się przytuliła i by mu przeszło. A wczoraj zamiast
        tego - płacz i rozpacz.
        W sumie ja też uważam ze to wszystko niepotrzebnie. tylko musiałam to z siebie
        wyrzucić więc wypisałam się tutaj...
        • e.logan Re: Pomóżcie mi złapać dystans/niestety długaaśny 02.10.08, 14:39
          No to ja bede malo popularna na tym forum i zrozumiem Ciebie ale nie
          pochwale zachowania meza.

          Po 1 jesli nie chcial okopnie isc wystaczylo by powiedzial nie
          chce ,zawioze ,odbiore a ty dzwon w kazdej chwili bede pod reka.
          I pewnie daloby sie znalesc jakis konsensus. Kulki noja jakos nie
          widze zebys Ty byla nerwowa ale przyznam ze gdyby brzuch wbijal mi
          zeby swoim rozmiarem , a maz darl sie na mnie w miejscu publicznym
          to tez marzylabym o jednym o tym by znalesc sie w domu trzasnac
          drzwiami i miec go w D. No sorry ale nawet nerwy w trudnym dla niego
          okresie nie pozwalaja wyzywac swich frustracji na Tobie tak zrobil.
          I jeszcze smial drwil i szydzil z twoich uzyc, płaczu? A co mialas
          byc wdzieczna , usmiechnieta ??za co? Kurcze no ja bym sie czula
          jakym w twarz dostawala kazdorazowo gdyby tak reagowal moj maz. No
          bo przeciez on wysmiewal to co czulas.

          Sorry ale nie przepraszalabym.Bo nie mialas za co.Kiedys moja corka
          powiedziala - przepros i bedzie z glowy i ak dla mnie tak postapilas
          jednak sadze ze ani on nie uszanowal tego ani nie zrozumial ze
          zrobil zle. Bo ze on zrobil zle to oki ale ze ty to nie sadze.

          To moje zdaniesmile
    • malila No a ja, kurna, nie czaję, 02.10.08, 14:37
      za co Ty go przepraszasz. W czaszce mi się nie mieści, że można się
      wydrzeć w miejscu publicznym na ciężarną żonę, która nie zrobiła nic
      złego, wciągnąć w rozgrywkę dziecko i kpić sobie z płaczu owej
      cieżarnej żony. I potem jeszcze uznać, że się przeprosiny należą.
      Facet powinien za Tobą na kolanach szurać, żebyś Ty mu wybaczyć
      raczyła.
      I nie, nowa praca tej chamówy nie usprawiedliwia.
    • alabama8 [...] 02.10.08, 15:12
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • zonka77 alabama8 02.10.08, 22:24
        Jak sądzę ty jesteś zawsze opanowana i spokojna wink
        Zazdroszczę - niestety mnie się zdarza jednak że mi nerwy puszczają - rzadko bo
        rzadko ale się zdarza.
    • kiraout Re: Pomóżcie mi złapać dystans/niestety długaaśny 02.10.08, 15:44
      Wieczna-gosia napisała Ci z głową.

    • suger_mouse Re: Pomóżcie mi złapać dystans/niestety długaaśny 02.10.08, 15:47
      Dla mnie nie ma tu nic do rozważania. Twój mąż zachował się skandalicznie. A Ty
      się nie tłumacz, że nerwy, hormony, bo nie masz się z czego tłumaczyć - jeśli
      opisałaś to, co było naprawdę, to Twojej winy nie ma tu żadnej. A co jest
      najobrzydliwsze wg mnie - to "proszę" od niego. Czasami ma się gorszy dzień i
      postępuje niewłaściwie - choć postępowanie Twojego męża naprawdę trudno
      usprawiedliwiać - ale jeśli on po ochłonięciu, na spokojnie, coś takiego Ci
      odpisuje, zamiast stawać na głowie, żeby Cię przeprosić - to jest poniżej
      wszelkiej krytyki.
    • qunegunda burak 02.10.08, 15:47
    • dee.angel moge zrozumiec 02.10.08, 16:04
      ...ze facio mial zly dzien i eksplodowal z powodu dupereli od ciebie
      niezaleznej. Czego nie moge pojac, to ze z ciebie szydzil, do tego wciagnal
      dziecko, a na dokladke laskawie pozwolil sie przeprosic (o czym ty kobitko
      myslalas!) za cos, czemu sam jest winny! Nosz kurna, zakipialo we mla >sad
    • 18_lipcowa1 za co przepraszalas go? 02.10.08, 19:46
      bo nie kumam.
      • pesteczka5 Re: za co przepraszalas go? 02.10.08, 20:05
        >>Dzisiaj przesłałam mu że przepraszam za moje zachowanie
        wczorajsze>>

        Za co Ty go na Boga żywego przepraszałaś? Gdybyś nie była w ciąży,
        powiedzialabym Ci, że jesteś głupiawink

        >>a on mi na to –„proszę” i tyle.

        No widzisz - po co było dziada przepraszać.

        >>cryingchciałam
        zrobić pierwszy krok do pogodzenia się)

        Po takich dziecinnych scysjach nie ma sensu tłumaczyć, bo
        tłumaczenie nakręca - dokładnie tak jak Was w samochodzie - Ty
        ryczałaś, a on wrzeszczał.
        Komu pierwej przejdzie, niech rozładuje sytuację żartem albo
        przytuleniem, albo miłym pomysłem na zgodę. Bez kajania się. Żadnych
        już dalej wyjaśnień, bo nowa awantura gotowa. No i przydałby się po
        drugiej stronie ringu partner z klasą, który umie się rozchmurzyć i
        stanąc na wysokości cudzej wspaniałomyślności.

        No i w tym przypadku powinien to być bez dwóch zdań mąż. Darł się
        jak dzieciak, o głupstwo, na żonę w ciąży - poniżej krytyki. Cóżeś
        to znowu za wielkie przestępstwo uczyniła, spóźnił się gdzieś przez
        Ciebie czy zesikał, czy z głodu padł, czy jak? Dał upust swojemu
        wcześniejszemu nabuzowaniu i tyle, a Ty byłas workiem treningowym.

        Oczekuj przeprosin, a jak nie nastąpią, spróbuj się emocjonalnie
        odciąć.
        Mam nadzieję, że go oświeci... Choć nie wiadomo, bo faceci to
        świniewink

        Spokojnego wieczoru, dobrego humoru i pomyślnego rozpakowania.
        Uściski.

        A zakupy sa piekielnie stresującewink

      • anetinus Re: za co przepraszalas go? 02.10.08, 20:25
        no właśnie nie rozumiem,za co? może za to, że poniżył Cię przy dziecku,
        nawrzeszczał i nie przeprosił. Nie do pojęcia dla mnie. Ja tez mam choleryka w
        domu i wiem jak jest czasem ciężko ale jeśli to nie moja wina to nie
        przepraszam. Szanuj się kobieto
      • zonka77 Re: za co przepraszalas go? 02.10.08, 22:26
        zawsze jeśli uważam że zachowałam się źle to przepraszam. Bez względu na to czy
        ktoś też zachował się źle czy nie - przepraszam za siebie a uważam że walnęłam
        nieco histerii.
        Przyznam że tym "proszę" mnie rozłożył nieco - miałam nadzieję że usłyszę "ja
        też przepraszam"
        • zonka77 podsumowanie (happy end) 02.10.08, 22:33
          Pogodziliśmy się w ciągu dnia. Postanowiłam się nie bawić w udowadnianie winy -
          powiedziałam że jestem w ciąży i mam już wszystkiego dość i że potrzebuję
          dobroci i wyrozumiałości a nie awantur. Zadziałało. Obowiązuje bycie miłym dla
          ciężarnych wink

          Jest już ok - wyryczałam swoje żale, wygadałam się. Dzięki za pocieszenia i
          opinie - pomogło!

          Co do przepraszania to może kiedyś na spokojnie wrócę do tego ale nie teraz bo
          jurto są urodziny mojego męża i chcę żeby było miło - żadnych kłótni teraz.
          Zresztą mąż z tych z którymi na świeżo nie warto na siłę dyskutować, jeśli nie
          załapie od razu to musi minąć jakiś czas zanim będzie w stanie wysłuchać bez
          wkurzania się. Dla mnie teraz ważne jest żeby nie było już nerwów - nie ma ich
          więc jestem szczęśliwa smile

          PS: zakupy zrobiłam na allegro finalnie i trochę dzisiaj w sklepie więc wszystko
          skompletowane i też już się nie stresuje (mało co miałam dla malutkiej a termin
          się zbliża wielkimi krokami)

          życzę sobie i wam spokojnej i miłej nocy smile
    • deodyma Re: Pomóżcie mi złapać dystans/niestety długaaśny 02.10.08, 23:26
      pisalas, ze maz od rana byl nabuzowany, tak? wiec sie po prostu na
      Tobie wyzyl. moim zdaniem zachowal sie wobec Ciebie po chamsku. nie
      rozumiem tylko, za co Ty go przepraszalas??? nie powinien on Ciebie
      przeprosic? za te wrzaski w sklepie?
      takiemu chlopu to prawdziwej jedzy trzeba i czasem taka jedza trzeba
      byc, niestety.
    • fioretti Re: Pomóżcie mi złapać dystans/niestety długaaśny 02.10.08, 23:30
      Az przykro to wszystko czytac.Meza masz niestety buraka i chama.I za co Ty go
      przepraszasz? Chyba za to ze zyjesz.Nie masz czasem jakiegos syndromu ofiary? Az
      sie krew gotuje.Jakby mnie tak maz potraktowal,to by pozalowal,ze
      zyje.Wspolczuje Cisad
      • bi_scotti Re: Pomóżcie mi złapać dystans/niestety długaaśny 03.10.08, 00:40
        Tak na przyszlosc to jesli Twoj maz ma zawsze taki stres przy
        zmianie pracy to powinien sobie poszukac sposobow na relaksowanie
        sie. Dobrze robi basen, bieganie, yoga. Zupenie powaznie to pisze,
        bo jak On tak bedzie co chwila sie nabuzowywal i stresowal to wylew
        kolo 40-tki prawie pewny albo inny zawal. Jak On sie juz uspokoi i
        zacznie nadawac sie do ludzkiej rozmowy, pogadaj z Nim o tym, bo
        naprawde mozna sie nauczyc panowac nad nerwami i "zostawiac prace w
        pracy" ale trzeba sie do tego przylozyc. Warto.
        Szybkiego i bezbolesnego porodu Ci zycze i zeby szczesliwy tatus
        naprawde poczul sie "w siodmym niebie" jak juz bedzie mial wszystkie
        swoje 3 kobiety do przytulania smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka