Dodaj do ulubionych

Czy rodzice cię okłamywali?

02.10.08, 15:34
"dziadzia w niebie" to nie kłamstwo, tylko kwestia wiary...
Obserwuj wątek
    • cracovian Podobnie ze swinka... 02.10.08, 15:42
      Na 50% cos sie tam z nia dzieje. Jesli powiem, ze zdechla na dobre
      to tez prawdopodobnie klamstwo.

      A swoja droga bocianow coraz mniej to i Europa powoli umiera. W USA
      nadal hoduje sie duzo kapusty i ponad dwojka dzieci wypada na
      rodzine smile
      • zbukov Re: Podobnie ze swinka... 03.10.08, 12:19
        kurczę, a ja mam malutki problem z Mikołajem. mój syn ma 7 lat i po ostatniej
        zimie postanowiliśmy wytłumaczyć mu, że Mikołaj nie istnieje. on jednak rozbił
        to na dwie sytuacje - jedna to tzw. mikołajki w pracy, gdzie dostał prezent,
        który razem z nim kupiliśmy w sklepie, od razu mówiąc mu, że dostanie go na
        imprezie. ale wciąż wierzy, że drugi prezent, który znalazł pod łóżkiem 6.12 i
        był spełnieniem jego życzenia, które napisaliśmy na kartce pocztowej, a później
        spaliliśmy i aniołek zaniósł życzenie do Mikołaja, jest wg niego dostarczony
        właśnie przez prawdziwego Mikołaja (chyba głównie dlatego, że takich zabawek nie
        widział wcześniej ani później w sklepach, więc uważa, że nie mogliśmy jej kupić
        my). w tym roku pewnie też 'wyślemy' kartkę, bo jakoś nie mam sumienia odzierać
        go z tej wiary, chociaż w przypadku pierwszoklasisty to trochę obciach.
        poza tym raczej nie kłamiemy, raczej unikamy odpowiedzi na pytanie o siusiaka u
        dziewczynek wink ja pamiętam, że mój dziadek był pierwszym, który powiedział mi,
        że one nie są tak samo wyposażone jak my i tyle na razie wie mój młody, ale nie
        bardzo wiem jak odpowiedzieć na dziecięce pytanie 'a co mają? dziurkę?' wink
        a na trudne pytania o świat odpowiadam zgodnie z moją wiedzą - najczęściej sam
        się nudzi, kiedy nie jest w stanie zrozumieć trochę bardziej złożonych spraw.
        • mama_kotula Re: Podobnie ze swinka... 03.10.08, 12:25
          Cytatraczej unikamy odpowiedzi na pytanie o siusiaka u
          dziewczynek wink ja pamiętam, że mój dziadek był pierwszym, który powiedział mi, że one nie są tak samo wyposażone jak my i tyle na razie wie mój młody, ale nie bardzo wiem jak odpowiedzieć na dziecięce pytanie 'a co mają? dziurkę?' wink



          Twoje dziecko ma 7 lat??????
          I nie wie, co dziewczynki mają między nogami????
          W sumie przestaję się dziwić, że na zadane w innym wątku pytanie "kto z was został uświadomiony przez rodziców, zanim to uczynili koledzy?" prawdopodobnie żadna osoba nie odpowiedziała twierdząco.

          Wstydzisz się wymówić przy synu - 7-latku!!! - słów "pochwa", "wagina", "srom"???
          Ja trzylatkowi mówiłam, że dziewczynki mają dziurkę do siusiania - taką jak w penisie ma chłopiec, i drugą dziurkę, którą w przyszłości może urodzić się dziecko. Pięciolatek wie, co to jest miesiączka. Oględnie i bardziej pod względem fizjologicznym. Nie unikam takich pytań, tylko tłumaczę normalnie i bez zbędnej pruderii.
          • zbukov Re: Podobnie ze swinka... 03.10.08, 12:31
            z tego co wiem większość speców zaleca rozmowę na ten temat kiedy dziecko samo
            zaczyna się interesować tematem. mojego syna temat zainteresował nie dawno i
            pewnie jak będzie odpowiednia okazja żeby o tym pogadać pogadamy, chociaż
            przyznaję, że srom czy wagina to nie koniecznie słowa, których użyję.
            • mama_kotula Re: Podobnie ze swinka... 03.10.08, 12:44
              Cytatchociaż
              przyznaję, że srom czy wagina to nie koniecznie słowa, których użyję.


              Ano, bo brzydko brzmią wink
              Ale i tak wolę nauczyć dziecko że to się nazywa formalnie "srom" a nie "cipka" (chociaż słowo "cipka" i pochodne też dzieciom znane) big_grin
    • shaitis Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 15:42
      Ciekawy tekst dotyczacy Swinki morskiej.... a dlaczego niby miala by nie isc do nieba? Ma dokladnie takie same szanse jak ja czy autor tekstu, bliskie zeru smile
      • fomica Re: Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 16:48
        Te pocztówki tez niezłe... Tylko mało pedagogiczne - przeciez dzieciak o takiej
        śwince zapomina po tygodniu, po co mu to wywlekac jeszcze kilka miesięcy później?
        PS. Jak mojej siostrze zdechł chomik to tata tak się zląkł że pobiegł do sklepu
        i kupil nowego. Oczywiście nowy był zupełnie innego koloru, więc szybko się wydalo.
        • nao.nao Re: Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 21:04
          Jak umnarła moja świnka byłam najsmutniejszą dziewczynką na świecie.
          Przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Ale smutek przeszedł mi chyba po 3-4
          dniach a świnkę do dziś miło wpominam. Cieszę się, że rodzice mi nie nawciskali
          wtedy kitów smile
          • aro7 a jak somsiad wysłał starą na wakacje.. 03.10.08, 09:39
            to sie jadło i piło..., tylko mu teraz prokurator w te kartki z Andaluzji ze
            stemplem Kielce, nie chce uwierzyć wink
          • daga_1 Re: Czy rodzice cię okłamywali? 03.10.08, 11:16
            Zalezy ile dziecko ma lat, bo jak 5 to zrozumie, ze swinka zdechła, ale jak 3 to
            chyba nie. I będzie cierpieć dłużej.
            • mama_kotula Re: Czy rodzice cię okłamywali? 03.10.08, 11:28
              daga_1 napisała:

              Zalezy ile dziecko ma lat, bo jak 5 to zrozumie, ze swinka zdechła, ale jak 3 to chyba nie. I będzie cierpieć dłużej.


              Sugerujesz, że trzylatek ma zdolność rozumienia na poziomie minoga?
              Jak się wyjaśni trzylatkowi na poziomie trzylatka sprawy życia w świecie i odchodzenia ze świata, to zrozumie.

              Co więcej, mam wrażenie, że właśnie 3-latek przyjmie śmierć świnki bardziej spokojnie niż 5-latek przywiązany do świnki na wyższym poziomie uczuć.
      • rilwen1 Re: Czy rodzice cię okłamywali? 10.10.08, 13:54
        Świnka morska napisałaby ciekawszy artykuł.
    • naszapoezja Dziecku ta wiedza nie jest potrzebna 02.10.08, 16:02
      Dziecku ta wiedza nie jest potrzebna. Nie musi wiedzieć dokładnie co i jak.
      MOzna rzec, że dzidzia jest z brzuszka, od Bozi. I tyle.

      Po co dziecku mowa o penisach i macicach? Aby zachęcone opowiadnaiem mamki i
      ojca, potem z rówieśnikami ściągały majtki i to robiły?
      Bo ja znałam takie dzieci. Nafaszerowane opowieściami o tym, jak to się dzieci
      robi.. robiły to samo..
      • sir.vimes Taaaaaaaaaaaak? 02.10.08, 16:13
        > Po co dziecku mowa o penisach i macicach? Aby zachęcone opowiadnaiem mamki i
        > ojca, potem z rówieśnikami ściągały majtki i to robiły?

        Uważasz, że niewiedza jest idealnym stanem świadomości? Poza tym niewiele dzieci
        obecnie ma MAMKI.
        • wirika Re: Taaaaaaaaaaaak? 02.10.08, 19:11
          Czepiasz się. Przecież to oczywista oczywistość, że jeśli dziecko nie będzie
          wiedziało, że dzieci się biorą z seksu, to o seksie nawet nie pomyśli. Przecież
          wiadomo, że wszystkie wpadki nastolatków biorą się z tego, że nasłuchały się od
          rodziców o penisach i macicach (a te najbardziej zdeprawowane to znają jeszcze
          słowo, tfu, pochwa).
          • aleandra Re: Taaaaaaaaaaaak? 03.10.08, 08:22
            Nieeeee smile
            Bo dziecku powinno się odpowiadać w stopniu minimum - czyli minimum informacji,
            które dziecko chce się dowiedzieć. Jeśli się pyta: "co to jest seks", to
            wystarczy mu odpowiedzieć, że to jest, hmmm... "stosunek płciowy". Jeśli będzie
            chciało wiedzieć dalej, co to jest płeć albo to coś, to mu odpowiadamy, a nie
            walimy od razu, na pierwsze pytanie wszystkie biologiczne informacje prosto z
            mostu. W ten sposób nie narażamy się na to, że nasza pociecha będzie później
            miała obsesję na punkcie seksu.
            A poza tym, proszę zauważyć, że w Holandii - kraju, gdzie edukacja seksualna -
            jest na porządku dziennym to niemal, że bardzo dużo nastolatków popada w ciążę.
            Uważam, że nie ma to związku ze świadomością seksualną, a raczej braku
            świadomości tego, że może się wpaść. I co później może być. Albo myślenie w
            stylu "to mi się nie przytrafi". I na to i na to my, dorośli ludzie powinniśmy
            jakoś reagować, czego nie robimy.
      • jotembi Re: Dziecku ta wiedza nie jest potrzebna 02.10.08, 16:16
        ciekawość własnego ciała i ciała tzw bliźnich to rzecz jak
        najbardziej naturalna
        podobnie jak zainteresowanie okolicznościami własnego zaistnienia na
        tym świecie
        to jeden z najbardziej wyraźnych dowodów kształtowania tzw ego (ale
        to pewnie będzie za trudne, więc sobie daruję)

        rozumiem że wolisz żeby się przedszkolak dowiedział nie o penisie,
        tylko o ch*** od rówieśników...? fajnie
        oczywiście wszelkie opowiadania o tym skąd się biorą dzieci należy
        dostosować do wieku i poziomu słuchacza
        to z kolei wymaga jakiego podstawowego zasobu inteligencji czy
        wyczucia u opowiadającego

        oj chyba muszę powtórzyć moje ceterum censeo: dlaczego żeby być
        spawaczem trzeba zdać egzamin na coś co się wabi książka spawacza, a
        rodzicem może zostać każdy... nawet ktoś o poglądach, jakie
        prezentuje naszapoezja...?

        pozdr, jotembi
        • bliskopis Re: Dziecku ta wiedza nie jest potrzebna 02.10.08, 16:33
          > dlaczego żeby być spawaczem trzeba zdać egzamin na coś co się wabi
          > książka spawacza, a rodzicem może zostać każdy... nawet ktoś o
          > poglądach, jakie prezentuje naszapoezja...?

          Moze dlatego zeby ktos inny nie zakazal aby rodzicem zostal ktos o
          pogladach takich jak jotembi? Mysle ze wielu chetnych w naszym kraju
          by sie znalazlo.
          • jotembi Re: Dziecku ta wiedza nie jest potrzebna 02.10.08, 16:43
            a niewątpliwie wielu by się znalazło, fakt
            na szczęście dla ludzkości zagrożonej moimi poglądami przekazywanymi
            via dziecko, rzeczone dziecko mam jedno i zdecydowanie więcej nie
            będzie wink

            pozdr, jotembi
            • zas_ale_pyra Re: Dziecku ta wiedza nie jest potrzebna 02.10.08, 18:38
              I wspolczuje, tak Tobie, jak i, PRZEDE WSZYSTKIM dziecku.
              • sabinka707 Re: Dziecku ta wiedza nie jest potrzebna 02.10.08, 20:34
                A ja współczuje nam wszystkim, że dzieci rozsądnych rodziców jest niestety tak
                mało. Za to oszołomy rozmnażają się zastraszająco.......
              • jotembi Re: Dziecku ta wiedza nie jest potrzebna 02.10.08, 20:41
                ha, zajrzałam żeby sprawdzić czy nie ma się z kim pokłócić a tu
                wyrazy współczucia prosto z Poznania albo okolic
                fajne miejsce Poznań, super knajpy i genialne zoo!

                ale wracając do tematu: dzięki za wyrazy współczucia, ale niby
                dlaczego? że takie mam straszne poglądy i nie uważałam za stosowne
                wciskać dziecku kitu, czy może dlatego że więcej dzieci nie
                planuję...?
                bo jeśli to drugie to sorki, w moim wieku trzeba by sporo zapłacić
                za rozmnażanie wink dziecko jest osiemnastoletnie a ja byłam starą
                pierwiastką hehe
                i nie ma powodu żeby nam współczuć, spoko
                sama byłam jedynaczką i baardzo to sobie chwaliłam, moje dziecię też
                jakoś nie płakało za rodzeństwem
                naprawdę, choć niektórym trudno jest to zrozumieć: nie zawsze im
                więcej tym lepiej, powaga

                a co do poglądów na temat wciskania dzieciom kitu, to ja zawsze za
                bardzo szanowałam moje własne dziecko jako człowieka i - małego bo
                małego, ale jednak - partnera, żeby mu taki kit wciskać

                BTW, dziecię jest płci żeńskiej, wzajemnego zaglądania w majtki z
                rówieśnikami, robienia owego mitycznego "tego" z postu naszejpoezji
                czy jak jej tam było oraz produkcji słodkich maleństw nie stwierdzono
                bardzo fajnie mi ta moja córka rośnie na prawdzie smile

                pozdr, jotembi
      • gacusia1 Re: Dziecku ta wiedza nie jest potrzebna 02.10.08, 16:39
        Dziecko od Bozi????? No co ty? Takiej bzdury to bym nawet
        noworodkowi nie powiedziala jako bajeczki na dobranoc.
        Mam dwoje dzieci. Cora miala ok 3 lat gdy zapytala "skad sie biora
        dzieci" a syn zapytal mnie o to dokladnie przed wczoraj(tez 3) i
        odpowiedzialam zwyczajnie i prosto,ze "z takiej malutkiej
        czasteczki,ktora daje mezczyzna kobiecie,a potem ta czasteczka laczy
        sie z inna w kobiecie i rosnie,rosnie ...w brzuszku kobiety i
        powstaje dziecko."
        Bylo tez pytanie,jak sie rodzi i po co jest pepek. Wszystko
        wytlumaczone zostalo PRAWDZIWIE a nie bajerami i klamstwami.
        Jestem przeciwniczka oklamywania dzieci "dla ich dobra".
        • a_weasley Re: Dziecku ta wiedza nie jest potrzebna 02.10.08, 18:30
          gacusia1 napisała:

          > Dziecko od Bozi????? No co ty? Takiej bzdury to
          > bym nawet noworodkowi nie powiedziala jako
          > bajeczki na dobranoc.

          Związek przyczynowy pomiędzy wolą Bożą a znalezieniem się dziecka w brzuchu mamy
          niewątpliwie istnieje - nie żebym pomniejszał rolę taty.
          Nonsensem jest opowiadanie o Bogu jedynie wtedy, gdy się ogólnie biorąc w Niego
          nie wierzy. Wtedy, owszem, sensu to nie ma za grosz.
          • gacusia1 Re: Dziecku ta wiedza nie jest potrzebna 03.10.08, 03:41
            Dla mnie Bog istnieje ale jakos ciezko mi przypisac Bogu istnie
            moich dzieci. No przeciez gdyby nie facet-dawca nasienia,to ni
            cholery,zaden Bog by mnie nie zaplodnil ,-))))) Wiara wiara,ale
            rzeczywistosc jest nieco inna ,-))))
      • dopaminka Dziecku ta wiedza jest potrzebna 02.10.08, 17:24
        po co opowiadać az tak szczegółowo? wystarczy powiedzieć, ze rodzice się kochają
        i przytulają. I stąd się biorą dzieci.
        • mama_kotula Re: Dziecku ta wiedza jest potrzebna 03.10.08, 00:50
          dopaminka napisała:

          > po co opowiadać az tak szczegółowo? wystarczy powiedzieć, ze rodzice się
          kochają i przytulają. I stąd się biorą dzieci.

          Taa. A potem co wrażliwsze dziecko będzie wpadać w panikę "ja nie chcę mieć
          braciszka!!!!" za każdym razem, jak tata przytuli mamę tongue_outPPP
          Swoją drogą, już wiem skąd na forum ciązowym nadal funkcjonuje słowo
          "przytulanko" jako zamiennik słowa "seks" big_grinbig_grinbig_grin
      • real-k-a-s-i-a Re: Dziecku ta wiedza nie jest potrzebna 02.10.08, 19:11
        naszapoezja napisała:

        > Dziecku ta wiedza nie jest potrzebna. Nie musi wiedzieć dokładnie co i jak.
        > MOzna rzec, że dzidzia jest z brzuszka, od Bozi. I tyle.
        >
        > Po co dziecku mowa o penisach i macicach? Aby zachęcone opowiadnaiem mamki i
        > ojca, potem z rówieśnikami ściągały majtki i to robiły?
        > Bo ja znałam takie dzieci. Nafaszerowane opowieściami o tym, jak to się dzieci
        > robi.. robiły to samo..

        Jeśli powiesz, że dzidzia jest z brzuszka, to przecież nie kłamstwo, a wiedza którą trzylatek jest w stanie pojąć... gorzej jesli zaczniesz opowieści o bocianach. Brzuszek jest ok.
        pozdrawiam
        • zawsze.dorato Re: Dziecku ta wiedza nie jest potrzebna 02.10.08, 20:02
          brzuszek sam nic nie wart -mojako wyjaśnienie mój syn po takiej
          informacji (prawie 3 lata) miał koszmary senne że mama go zje! Temat
          trzeba trochę rozwinąc i więcej wyjaśnić.
    • jotembi nie byłam okłamywana i sama też nie okłamywałam 02.10.08, 16:10
      nie wiem czy to lepiej czy gorzej
      w dzieciństwie cały dzień spędzałam pod opieką gosposi która
      oczywiście zgodnie z tymi uświęconymi tradycją metodami wciskała mi
      jakieś kity
      z czasem przestała kiedy zauważyła, że po powrocie mojej Mamy z
      pracy dziecię starannie weryfikuje wszystkie te bajdy (a moja Mama
      uczciwie odpowiadała na wszystkie możliwe pytania)

      mojej własnej córce też nigdy nie próbowałam opowiadać bzdur
      jak jakieś zwierzątko nam umarło, to najwyżej na Dzień Zmarłych w
      ogrodzie stawiana była świeczka (taa, wiem, herezja)
      jeśli dziecko nie chciało jeść (każdemu wolno nie mieć apetytu,
      dlaczego zabraniamy tego maluchowi? idiotyzm), to nie jadło, zero
      obietnic i zero gróźb, żadnych kretyńskich policjantów co przyjdą i
      zabiorą

      ja na takim wychowaniu wyrosłam raczej na porządnego człowieka (nie
      mnie o tym wyrokować oczywiście wink ), moja córka też się tak
      zapowiada

      a ze śmiercią ludzi to była zupełnie osobna historia, o niebie się
      nie mówiło, ale moja Mama - a za nią i ja - zawsze twierdziła, że
      członkowie naszej rodziny po śmierci spotykają się ze wszystkimi
      wcześniej zmarłymi krewnymi
      opowiadałam o tym mojej córce w taki sam sposób, jak moja Mama mnie -
      jako fajną, ciepłą bajkę
      jakoś nie widzę, żeby prawda plus ta bajka zaszkodziły mnie czy
      mojemu dziecku

      może prawda jest na codzień mniej wygodna bo czasem się trzeba
      zastanowić na odpowiedzią... ale moim zdaniem przynajmniej tyle
      jesteśmy winni tym małym ludziom

      pozdr, jotembi
    • bliskopis Ciezko zyc bez klamstwa na tym swiecie... 02.10.08, 16:15
      ... historie o dzidziusiu w kapuscie czy swince morskiej knocking on
      heaven's door to nic w porownaniu z tym co sie opowiada doroslym
      przed kazdymi wyborami...
      • nao.nao Re: Ciezko zyc bez klamstwa na tym swiecie... 02.10.08, 21:09
        10/10
        big_grin
    • asiouek Re: Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 16:39
      Dziś Ola ma 28 lat i z radością oczekuje na kolejne pocztówki od świnki, z coraz
      to nowych zakątków świata!
      • jotembi Re: Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 16:44
        hehehe
        piękne, asiouek, congrats!

        pozdr, jotembi
    • asiouek Re: Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 16:41
      A policjant w sklepie to już wg mnie przegięcie - potem dziecko się będzie
      mundura bało... Podobnie jak obiecywanie dziecku niespodzianki. Dziecko uczy
      się, że można niedotrzymywać słowa.
    • blackdog71 Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 16:42
      Polacy chyba maja jakis talent do wstawiania kitu. Wciaz spotykam ludzi ktorym
      te bajery sypia sie z rekawa jeden po drugim. Zastanawialem sie jak oni to robia
      i po co. Zupelnie mnie to nie bawi.
    • szefunio1 Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 16:50
      Przydałoby się jeszcze powiedzieć o powszechnym kłamstwie jakie
      każde pokolenie "wsciska" następnemu, że za poprzednich pokoleń
      szanowano osoby starsze, ludzie byli uczciwi, moralność stała na
      wysokim poziomie a w obecnym nastąpiła demoralizacja.
      Najdziwniejsze jest że sporo osób (nawet tych po 20'ste) w te
      brednie wierzy, mimo że takie twiedzenia można wręcz zmasakrować
      zadając pytania:
      Które pokolenie wywołało I Wojnę Światową
      Które pokolenie wywołało II Wojnę Światową
      Które pololenie wprowadzało komunizm (i jakimi metodami)
      • bliskopis Re: Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 16:56
        > Najdziwniejsze jest że sporo osób (nawet tych po 20'ste) w te
        > brednie wierzy, mimo że takie twiedzenia można wręcz zmasakrować
        > zadając pytania:
        > Które pokolenie wywołało I Wojnę Światową
        > Które pokolenie wywołało II Wojnę Światową
        > Które pololenie wprowadzało komunizm (i jakimi metodami)

        Ale akurat to jest bardzo mozliwe ze dawniej uwazano ze mozna/nalezy
        zabijac mieszkancow innego kraju i jednoczesnie bardziej szanowano
        starszych ludzi (oczywiscie w swoim kraju). Jedno wcale drugiemu nie
        zaprzecza.
        • chavez6 Re: Czy rodzice cię okłamywali? 03.10.08, 14:54
          bliskopis napisał:

          > > Najdziwniejsze jest że sporo osób (nawet tych po 20'ste) w te
          > > brednie wierzy, mimo że takie twiedzenia można wręcz zmasakrować
          > > zadając pytania:
          > > Które pokolenie wywołało I Wojnę Światową
          > > Które pokolenie wywołało II Wojnę Światową
          > > Które pololenie wprowadzało komunizm (i jakimi metodami)
          >
          > Ale akurat to jest bardzo mozliwe ze dawniej uwazano ze mozna/nalezy
          > zabijac mieszkancow innego kraju i jednoczesnie bardziej szanowano
          > starszych ludzi (oczywiscie w swoim kraju). Jedno wcale drugiemu nie
          > zaprzecza.

          została postawiona bardzo odważna teza, ale faktycznie argumenty nie są trafne, jak dla mnie ciekawy temat na kolejny artykuł
    • asiouek Myślę, że jak człowiek ma dla dziecka czas... 02.10.08, 16:54
      ...to się z nim nie boi przeżywać świata. Jak kuzynce zdechła rybka - płakała, a
      jakże... Urządziłyśmy jej więc piękny pogrzeb, w pudełku po kremie, ze śpiewami
      i samodzielnie przez młodą ułożonym wierszykiem na cześć zwierzaka. Tylko że
      sami dorośli nie potrafią się zwykle konfrontować z trudnymi i niewygodnymi
      sprawami...

      A tych rodziców od świnki zaiste nie rozumiem. Skoro starczyło im zaangażowania
      na podrabianie kartek od świnki, to czemu nie poświęcili tego czasu raczej na
      faktyczne przeżywanie z dzieckiem utraty, hę?
      • jotembi Re: Myślę, że jak człowiek ma dla dziecka czas... 02.10.08, 20:50
        mam dziwne wrażenie że rodzice od świnki zostali wymyśleni
        specjalnie na potrzeby artykułu wink
        ale trzeba przyznać że si non e vero, e bon trovato czyli nawet
        jeśli to nie jest prawda, to pomysł spoko
        oczywiście z twoim uzupełnieniem smile

        co do czasu dla dziecka to oczywiście zgadzam się z tobą i podpisuję
        się pod tym wszystkimi czterema łapami oraz ogonem

        czas, empatia, poszanowanie odrębności i uczuć... ale tak mi się coś
        wydaje że większość rodziców nie zwraca uwagi na takie drobiazgi
        smutne

        pozdr, jotembi
    • vomitorium1 Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 17:25
      a ja od dziecka byłem grzeczny
      (i dlatego mnie murzyn nie zjadł)
    • arturkosmal Re: Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 17:27
      subiektywnie to kwestia wiary. obiektywnie to klamstwo.
      • a_weasley Re: Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 18:27
        arturkosmal napisał:

        > subiektywnie to kwestia wiary. obiektywnie
        > to klamstwo.

        Ty tak wierzysz.
        Zdawało mi się, że niewierzący wyrośli już z naukowego udowadniania, że Boga nie
        ma...
        • arturkosmal Re: Czy rodzice cię okłamywali? 03.10.08, 09:55
          > Zdawało mi się, że niewierzący wyrośli już z naukowego udowadniania, że Boga
          nie ma...

          Zaprzestali tego, bo nie mogli sie ze strony wierzacych doczekac kontrargumentow
          udowadniajacych istnienie boga.
          Czasami jednak lubia sie podroczyc z teistami wink
    • romek67 co odpowiedziałem dziecku na pytanie o Mikołaja. 02.10.08, 17:32
      Parę dni temu, mój pasierb (lat 9) zapytał mnie o Mikołaja, ale stanowczo
      naparł, aby powiedzieć mu prawdę. Zapytał czy prezenty przynosi Mikołaj czy
      rodzice. Zapytałem czy na prawdę chce wiedzieć, czy jest to dla niego ważne,
      odpowiedział że chce. No to mu powiedziałem, jaka jest prawda, widziałem smutek
      w jego oczach i miałem wrażenie, że zakręciły mu się łezki. Zapytałem czy wie co
      to są marzenia, czy zdaje sobie sprawę, że mówiąc mu prawdę, zabrałem mu je, że
      już nie będzie marzył o tym, że Mikołaj mu coś przyniesie. Dziecko na pewno
      marzy, ale definicji marzeń nie zna. Powiedział że nie wie co to są marzenia,
      więc mu wytłumaczyłem. Marzenia to to na co czekasz podczas świąt, to to o czym
      myślisz, co chciałbyś mieć. Mówiąc mu prawdę, zabrałem mu tę część marzeń, jak
      mu to wytłumaczyłem, łzy w oczach wcale nie zniknęły. Powiedział, że przecież
      może zapomnieć o tym co mu powiedziałem.
      Nie chcecie okłamywać dzieci? a czy z tą Waszą prawdą, będą one szczęśliwsze?
      Czy to ma jakieś znaczenie, co mówimy dziecku (kapusta, bocian, czy uśnięcie
      babci czy dziadka) i czym się to różni od mówienia choremu że wyzdrowieje? Czy
      mówienie półprawdy to już kłamstwo czy jeszcze nie? więc pokażcie dziecku kasetę
      o tym jak się robi dzieci, i niech dziecko w szkole się tym chwali wśród
      rówieśników. Ciekawe ile minie czasu, zanim policja do Was zastuka.
    • klamerka85 Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 17:58
      Skąd sie wziołem? Z brzucha mamy. albo pewna pani Cie urodziła i oddała mamusi bo mamusia cie bardzo kocha( wersja dla dzieci adoptowanych) , mikołaj... moze by tak dziecku opowiedziec legende o biskupie mikołaju i ubogich pannach i powiedziec ze teraz jest taka tradycja ze rodzice na wspomnienie tamtych wydarzeń ludzier robią sobie prezenty i zaangarzować dzieci do robienia laurek dla innych członków rodziny? Śmierć zwierzaka? Zwierzątko umarło , bo było chore, albo stare? Bardzo dobry powód i prawdziwy. Dziecko połacze kilka dni i mu przejdzie, a przynajmniej niebedzie sie czuło okłamywane jak sie jakiejś ciotce wymsknie prawda. To samo z dziadkami. Lepiej chyba dziecku wytłumaczyc ze kazdy sie kiedyś rodzi i kiedyś umiera i to jest naturalne. Moj tata jak czegoś niewiedział zawsze mówił "niepamietam , ale zaraz sprawdzimy" i sprawdzalismy razem w encyklopedii albo innej ksiażce. Bardzo mu za to dziekuje ze mnie nie oszukiwał... a o dzieciach dowiedziałam się z ksiazeczki dla dzieci tym sakd sie biorądzieci i co to jest dojrzewanie nadal mozna kupic takie wydawnictwa w ksiegarniach...
    • a_weasley "Żeby rodzice nie okłamywali mnie" - czyli kogo? 02.10.08, 18:34
      Wg autorki dorośli marzą, żeby - gdyby mogli zacząć życie od nowa - rodzice ich
      nie okłamywali. Pięknie. Tyle, że nikt z nas nie pamięta, jak to jest, kiedy się
      jest małym dzieckiem. Zdaje nam się, że pamiętamy - ale pamiętamy fakty.
      Natomiast nasze odczucia sprzed lat ...dziestu czy ...sięciu są przefiltrowane
      przez to, cośmy odtąd przeżyli. I zapewne tacy, jak jesteśmy, postawieni w
      takiej czy innej sytuacji wolelibyśmy usłyszeć prawdę.
      Bałem się panicznie zbója grasującego w okolicach łazienki w domu wczasowym.
      Zbója, który istniał tylko w mojej wyobraźni. Mama powiedziała mi, że dobrym
      narzędziem do obrony będzie ostro zatemperowany ołówek i odtąd idąc do łazienki
      zawsze tę "broń" miałem przy sobie. Kłamała? Owszem. Co miała powiedzieć? Bo to,
      że tego zbója nie ma i nigdy nie było, nie pomagało...
      • real-k-a-s-i-a Re: "Żeby rodzice nie okłamywali mnie" - czyli ko 02.10.08, 19:24
        a_weasley napisał:

        > Wg autorki dorośli marzą, żeby - gdyby mogli zacząć życie od nowa - rodzice ich
        > nie okłamywali. Pięknie. Tyle, że nikt z nas nie pamięta, jak to jest, kiedy si
        > ę
        > jest małym dzieckiem. Zdaje nam się, że pamiętamy - ale pamiętamy fakty.
        > Natomiast nasze odczucia sprzed lat ...dziestu czy ...sięciu są przefiltrowane
        > przez to, cośmy odtąd przeżyli. I zapewne tacy, jak jesteśmy, postawieni w
        > takiej czy innej sytuacji wolelibyśmy usłyszeć prawdę.
        > Bałem się panicznie zbója grasującego w okolicach łazienki w domu wczasowym.
        > Zbója, który istniał tylko w mojej wyobraźni. Mama powiedziała mi, że dobrym
        > narzędziem do obrony będzie ostro zatemperowany ołówek i odtąd idąc do łazienki
        > zawsze tę "broń" miałem przy sobie. Kłamała? Owszem. Co miała powiedzieć? Bo to
        > ,
        > że tego zbója nie ma i nigdy nie było, nie pomagało...


        Twoja mama zastosowała więc bajkoterapię, polecam 3 częsci "Bajki, które leczą" (opowiadania o Ani)
        www.dodajdzieciomskrzydel.pl/2/kategoria.php?artid=203
      • nao.nao Re: "Żeby rodzice nie okłamywali mnie" - czyli ko 02.10.08, 21:27
        Bez przesady z tym niepamiętaniem odczuć z dzieciństwa:

        Św Mikołaj - jako mały szkrab byłam zafascynowana wyczekiwaniem przy oknie na
        powóz z reniferami. Potem po predszkolu rozniosły się plotki, że Św Mikołaj nie
        istnieje - odrzuciliśmy je jako mało prawdopodobne. Gdy mój przedszkolny
        przyjaciel "zdradził mi wielka tajemnicę" że Św Mikołaj ISTNIAŁ a teraz te
        prezenty to na jego pamiątkę prawdziwa historia o biskupie, który obdarowywał
        dzieci wydała mi się fajniejsza i bardziej fascynująca od bajek o dziadku w
        czerwonym kożuchu. Byłam dumna, że jako starsza znam "prawdziwsze" informacje.
        "Te" sprawy - pamiętam jak (pod okiem rodziców) pod prysznicem porównywaliśmy
        nasze ciała z kolegą z przedszkola. To całe tłumaczenie o "rurkach" i
        "dziurkach" nie zrobiło na mnie większego wrażenia. Różnimy się, i co z tego?
        Świnka - umarła i był pogrzeb. Płakałam ale mi przeszło. Jak umarła babcia też
        płakałam, ale wiedziałam, że smutek minie.

        Reasumując, prawda nie szokuje aż tak, jakby się niektórym wydawało. Podana jako
        coś normalnego i zrozumiałego pomaga budować prawidłowe relacje z innymi i
        radzić sobie z trudnymi sytuacjami.
        • daga_1 Re: "Żeby rodzice nie okłamywali mnie" - czyli ko 03.10.08, 11:28
          A ja pamiętam moje wyczekiwanie w oknie na Sw. Mikołaja, który przyjezdżał na
          saniach i dziękuję mojej mamie za te "kłamstwa". Jakie to dzieciństwo byłoby
          smutne i nudne. Moje dzieci tez czekały na Mikołaja a potem podrosły i
          zrozumiały i jakoś nie mają pretensji o to udawanie. Trzeba wiedzieć kiedy można
          udawać a kiedy powiedzieć prawdę.
          • moas niech okłamują :) 03.10.08, 14:06
            A ja pamiętam jak zawsze w Wigillie przychodził do nas sw
            Mikołaj,rozdwał prezenty, ja z bratem opowiadaliśmy
            wierszyki,śpierwalimy piosenki zeby go zadowolićbig_grin ale z czsem
            zaczeły docierać do mnie pene fakty.Dlaczego tata zawsze wychodził
            do piwnicy jak pzychodział Mikołajsmile.Aż pewnego razu zabaczyłam ,że
            Mikołaj ma takie same okulary jak tata i chyba wtedy się
            dowiedziałam ze nie istnieje.Ale bardzo pozytywnie to wspominem
            hehebig_grin.
    • titta Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 18:57
      O, autorka ateistka pojechala. Chyba, ze zaklada, ze "dziadzia" byl
      niewierzacy (a w dodatku szuja) i fakt istnienia "nieba" napewno
      dobra wiadomoscia nie byl...
    • a_lucka [...] 02.10.08, 19:10
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • agnieszkaela Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 19:19
      To jeszcze zamiast bajek dzieci powinny filmy dokumentalne ogladac,
      bo tamn przynajmniej krasnoludki nie istnieja.
      Beznadziejny artykul, przyklady wrzucone do jednego worka pod haslem
      Klamstwo.
      Jasne, jesli rodzic klamie ze dziecko dostanie niespodzianke a jej
      nie ma to jest to zle.
      Ale opowiesci o swietym Mikolaju, dziadku w niebie? No bez przesady.
    • cecora oj, redaktorzyny z GW na 02.10.08, 19:50
      drzewo i uczyć się od mądrzejszych.
      Jeśli uważacie że Mikołaj to kłamstwo to jesteście biedni, bardzo biedni.
      To was wasi postępowi lewaccy rodzice wychowali w duchu kłamstwa.
      kłamstwa o świecie, w kłamstwie o tolerancji i kłamstwach o życiu i prawdzie.(potem brednie o tolerancji, feminizmie i aborcji, itd)
      WYDAJE się wam że wiecie już wszystko, a nie wiecie NIC.
    • kuraiko Re: Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 19:50
      popieram!!! skąd autor artykułu wie, że dziadek czy świnka morska
      NIE IDĄ do Nieba? uncertain przesadzili...
    • cecora Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 19:55
      tak sobie myślę, skoro GW walczy z kłamstwem rodziców
      to może powalczy z kłamstwem Pana Prezydenta stoczniowego
      albo z kłamstwami(wg ostatniego wpisu na blogu Ziemkiewicza Rafała) samych
      redaktorów GW
    • zielen_butelkowa Re: Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 20:34
      Moze przestanmy czytac dzieciom bajki.Zapomnijmy o Kopciuszku,
      lesnych skrzatach, teletubisiach, itp. No bo przeciez te tak
      naprawde nie istnieja!Moze od razu oferujac dziecku kanapke z szynka
      powiedzmy im skad sie bierze, zaprowadzmy do rzezni...!
      Nie odbierajmy dzieciom marzen, nie zubozajmy ich wyobrazni!!!
      • jotembi Re: Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 21:05
        mylisz dwie zupełnie odmienne sprawy, bajki to nie kłamstwa
        nie chce mi się tego wyjaśniać bo to przecież oczywiste

        ale zaciekawiła mnie ta szynka na kanapce... co proponujesz
        powiedzieć, że Bozia dała szyneczkę, Mikołaj przyniósł, czy coś
        jeszcze?
        od wyjaśnienia co to jest szynka do wizyty w rzeźni droga daleka
        więc nie przesadzaj wink

        i jeszcze: wzruszający ten twój apel o nie odbieranie marzeń itd,
        ale czy naprawdę uważasz że kłamstwa (rodziców) wzbogacają
        wyobraźnię dziecka...?

        pozdr, jotembi
        • bliskopis Re: Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 21:25
          > mylisz dwie zupełnie odmienne sprawy, bajki to nie kłamstwa
          > nie chce mi się tego wyjaśniać bo to przecież oczywiste

          Sie znowu wtrace - mi i wielu innym czytelnikom wydaje sie ze
          wlasnie autorka myli te dwie rzeczy. Granica pomiedzy klamstwem,
          przemilczeniem, przejaskrawieniem, znieksztalceniem i czysta prawda
          nie jest tak jednoznaczna. Prawda bywa zbyt okrutna nawet dla
          doroslych. Ludzie dorosli wymyslaja boga bo nie maja wielkiego
          pluszowego misia do ktorego moga sie przytulic. Dzieci maja
          prawdziwego pluszowego misia, chociaz tak naprawde ten mis nic nie
          moze zrobic... Obiektywnie taki mis-ratownik to klamstwo, ale co z
          tego skoro dziala?

          Nie chce juz mieszac w to IPNu, teczek i agentow jak to wczesniej
          zrobilo kilka osob, ale dlaczego akurat tylko dzieciom mamy serwowac
          czysta, zywa prawde? smile
          • jotembi Re: Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 21:36
            się wtrąć, skądinąd rozsądnie wink
            jasne że granice są zatarte
            ja protestuję przede wszystkim przeciwko niespełnianym obietnicom i
            kłamstwom wynikającym z wygodnictwa rodziców
            miś ratownik nie jest kłamstwem - ech, no nie chce mi się wklepywać
            tu wyjaśnień bo to przecież boleśnie oczywiste
            miś pomoże jeśli w niego uwierzysz (to samo skądinąd dotyczy wiary w
            Boga, tyle że ta pomoc mniej konkretna)
            co do czystej żywej prawdy - a czemu nie? jeśli ta prawda dotyczy
            śmierci świnki morskiej albo i dziadka, tego skąd się biorą ludzie,
            pieski, świnki czy szynka...
            IPN zostawmy okłamywanym przez rodziców dzieciom, które jak dorosną
            uprą się niewątpliwie żeby koniecznie wszystko poujawniać wink

            pozdr, jotembi
            • bliskopis Re: Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 21:56
              Dwa komentarze:
              1.
              > miś pomoże jeśli w niego uwierzysz (to samo skądinąd dotyczy wiary
              > w Boga, tyle że ta pomoc mniej konkretna)

              Dla mnie w obu przypadkach pomoc jest tak samo konkretna, albo
              niekonretna. Zgadzam sie ze podstawa jest tutaj wiara, a jeszcze
              scislej - brak strachu i skupienie sie na racjonalnych podejsciu do
              trudnej sytuacji (ufff...).

              2.

              > co do czystej żywej prawdy - a czemu nie? jeśli ta prawda dotyczy
              > śmierci świnki morskiej albo i dziadka, tego skąd się biorą
              > ludzie, pieski, świnki czy szynka...

              Tak, ale dzieci patrza na swiat inaczej niz rodzice. Ja sam pamietam
              jak plakalem w przedszkolu bo mi bylo zal glodnej kurki z piosenki,
              ktos tu napisal ze po tym jak mama wytlumaczyla z grubsza skad sie
              wzial ('z brzuszka') to dziecko zaczelo sie bac (zupelnie
              racjonalnie) ze mama go zje... Czasem trzeba przemilczec albo
              uproscic, a tu mamy od razu z najgrubszej rury dramatyczne
              pytanie: 'Czy rodzice Cie oklamywali'?

              A tak w ogole to polecam 'Blekitny zamek' Lucy Maud Montgomery, tej
              od Ani z Zielonego Wzgorza. Chyba jedyny romans jaki przeczytalem.
              Cala akcja opiera sie na pomylce (czyli klamstwie, klamstwie,
              klamstwie...), ktore umozliwia jednej kobiecie osiagniecie szczescia
              w zyciu (u boku ukochanego faaceta, a jakzeby inaczej) a innej
              szczesliwa smierc.

              Pozdrawiam i milej lektury!


        • zielen_butelkowa Re: Czy rodzice cię okłamywali? 03.10.08, 10:50
          jotembi napisała:

          > mylisz dwie zupełnie odmienne sprawy, bajki to nie kłamstwa
          > nie chce mi się tego wyjaśniać bo to przecież oczywiste
          Nie dla kazdego. Wystarczy obejrzec animowana bajke Mama Mirabelle
          (chyba nie ma jej w Polsce)i zobaczyc w jakiej zgodzie zyje tygrys z
          gazela. Mam od razu powiedziec, ze to bzdura, ze w prawdziwym zyciu
          jedno zjada drugiego?
          Ja akurat jako male dziecko (4,5 lat) wierzylam w elfy, krasnoludki
          i sw Mikolaja. Przed zasnieciem zawsze wyobrazalam sobie, ze pod
          lozkiem gromadza sie skrzaty i wiesz co gdyby ktos mi powiedzial
          wtedy, ze to nie prawda domyslam sie, ze bylby to dla mnie szok
          (wiekszy od tego kiedy jako osmiolatka dowiedzialam sie, ze Mikolaj
          to wytwor wyobrazni.
          >
          > ale zaciekawiła mnie ta szynka na kanapce... co proponujesz
          > powiedzieć, że Bozia dała szyneczkę, Mikołaj przyniósł, czy coś
          > jeszcze?
          Przyznam, ze nie wiem i sie waham. Sama jestem wegetarianka ale moja
          dwuletnia corka spozywa drob. Na pewno nie powiem od razu skad sie
          bierze, pamietam jak to zle przezylam.,,Szyneczka od Bozi''-
          podsunelas mi pomysl...wink
          > od wyjaśnienia co to jest szynka do wizyty w rzeźni droga daleka
          > więc nie przesadzaj wink
          >
          > i jeszcze: wzruszający ten twój apel o nie odbieranie marzeń itd,
          > ale czy naprawdę uważasz że kłamstwa (rodziców) wzbogacają
          > wyobraźnię dziecka...?
          Klamstwa sa zle i sa dobre. Jako dorosli tez klamiemy czasem aby nie
          zranic uczuc nam bliskich osob...
          >
          > pozdr, jotembi
          • cysia.b Re: Czy rodzice cię okłamywali? 03.10.08, 11:17
            zielen_butelkowa napisała:

            >
            > Nie dla kazdego. Wystarczy obejrzec animowana bajke Mama Mirabelle
            > (chyba nie ma jej w Polsce)i zobaczyc w jakiej zgodzie zyje tygrys
            z
            > gazela. Mam od razu powiedziec, ze to bzdura, ze w prawdziwym
            zyciu
            > jedno zjada drugiego?
            >
            > > Owszem jest, to ukochana bajka mojej córki, która wie, że w
            prawdziwym życiu zebra z gepardem (a nie tygrys z gazeląsmile na pewno
            by się nie przyjaźniły. Zresztą Mama Mirabelle skłoniła moje dziecko
            do własnych "badań naukowych" nad dzikimi kotami i prawdy i tak nie
            dałoby się ukryć. Zresztą po co?
            > > >>
            • zielen_butelkowa Re: Czy rodzice cię okłamywali? 03.10.08, 11:23
              cysia.b napisała:

              > zielen_butelkowa napisała:
              >
              > >
              > > Nie dla kazdego. Wystarczy obejrzec animowana bajke Mama
              Mirabelle
              > > (chyba nie ma jej w Polsce)i zobaczyc w jakiej zgodzie zyje
              tygrys
              > z
              > > gazela. Mam od razu powiedziec, ze to bzdura, ze w prawdziwym
              > zyciu
              > > jedno zjada drugiego?
              > >
              > > > Owszem jest, to ukochana bajka mojej córki, która wie, że w
              > prawdziwym życiu zebra z gepardem (a nie tygrys z gazeląsmile na
              pewno
              > by się nie przyjaźniły. Zresztą Mama Mirabelle skłoniła moje
              dziecko
              > do własnych "badań naukowych" nad dzikimi kotami i prawdy i tak
              nie
              > dałoby się ukryć. Zresztą po co?
              > > > >>
              Cysia b. ja sie poddajesad Kada ze stron ma racje. Mam dwulatke i
              sama nie wiem co jest lepsze zla prawda, czy lepsze klamstwo...
      • asiouek Re: Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 23:42
        zielen_butelkowa napisała:

        > Moze przestanmy czytac dzieciom bajki.Zapomnijmy o Kopciuszku,
        > lesnych skrzatach, teletubisiach, itp. No bo przeciez te tak
        > naprawde nie istnieja!


        Jest granica między światem baśni a światem realnym i dziecko też musi ją znać,
        żeby nie skoczyć z 9. piętra "na batmana".

        Moje dziecko odróżnia, kiedy czytamy baśń o Trzech Świnkach, a kiedy Leksykon
        Zwierząt.

        Czytam jej bajki i baśnie, ale nie odczuwam potrzeby wymyślania bajek na jej jak
        najbardziej związane z rzeczywistością pytania, np. skąd się bierze deszcz (może
        aniołki siusiają, hę?) albo dlaczego woda w morzu jest słona (od śledzi, no nie...)

        Moze od razu oferujac dziecku kanapke z szynka
        > powiedzmy im skad sie bierze, zaprowadzmy do rzezni...!


        Moja wie, że szynka bierze się ze świni i że nie odbywa się to na tej samej
        zasadzie, co dawanie mleka albo jaj. Nie przesadzajmy - dzieci wcale NIE SĄ aż
        tak wrażliwe na to, że zwierzę traci życie celem przerobienia go na kotlecik.
        Ideologia wegetariańska to raczej domena nastolatek! Dzieci, wychowujące się na
        wsi, które od maleńkiego są świadome, że gąskę na pasztet to dziadek musi ubić,
        jakoś nie są przekręcone psychicznie, prawda? Miejskich dzieci więc też taka
        wiedza nie zabije.

        Co do życia po śmierci - no cóż, żadne z nas naprawdę nie wie, jak to będzie. I
        ja też mówię córce, że NIE WIEM, jak tam wygląda, ale że WIERZĘ, że to jeszcze
        nie jest zupełny koniec.

        > Nie odbierajmy dzieciom marzen, nie zubozajmy ich wyobrazni!!!

        No właśnie! Zamiast odpowiadać dziecku na pytanie, co będzie, kiedy się umrze,
        zadajmy jemu te pytanie, np. co chciałoby żeby było po śmierci. Albo niech samo
        najpierw powie, jak myśli - skąd się wziął śnieg - to jest dopiero pole do
        rozbudzania wyobraźni!
        • asiouek Re: Czy rodzice cię okłamywali? 02.10.08, 23:46
          Aha, jeszcze dodam - moi rodzice nie opowiadali mi pierdół, tata czasami
          straszył, dziadek czasem robił mnie w konia, ale w stopniu umiarkowanym.

          Wierzyłam natomiast w Mikołaja i jakoś nie było traumą dla mnie dowiedzenie się,
          że naprawdę nie istnieje, przynajmniej nie pamiętam.
          Ale cieszę się, że nikt nie wciskał mi ściemy, że dzieci są z kapusty, szyneczka
          z fabryki, a ten rudy kot, co go tak lubiłam, pojechał na wycieczkę dookoła
          świata, uffff...
    • guru133 To o czym piszecie to pokłosie durnowatego, 03.10.08, 01:43
      chrześcijańskiego wychowania produkującego bezbronne na działania pedofilów
      (również tych w sutannach) dzieciaki.
    • kopytniak1 Czy rodzice cię okłamywali? 03.10.08, 07:28
      Autorka to chyba nie douczona trochę. Może by Agora studia dziennikarskie
      zasponsorowała? Kiepski styl, żenujące porównania i wnioski. Pani
      "dziennikarce" sie pojęcia pomyliły. Co innego okłamywać (babcia a w honolulu)
      bo to głupie a co innego oszczędzić dziecku cierpienia.
      Jak byłam mała wierzyłam w świętego mikołaja no i co z tego. Fajnie było.
      Miałam 5-6 lat i umarł moja ukochana klacz Baśka, na której grzbiecie
      spędzałam wakacje. No i rodzice i dziadek powiedzieli, że wyjechała do
      'szpitala dla koni' a potem,to sama się domyśliłam. Ale przynajmniej nie
      rozpaczałam strasznie po jej stracie.
      A mój "dziadzia" jest w niebie. Bo rodzina Pani "dziennikarki" to pewnie
      ubeccy ateiści i do nieba nie chodzą.
      • grenzik Re: Czy rodzice cię okłamywali? 03.10.08, 10:00
        I znowu przepraszam, że nie na temat, ale... Ja na przykład jestem ateistą, ale
        komuchów nie dzierżę pod żadną postacią. "Ubeccy ateiści" - ciągle widzę takie
        porównania i to mnie wkurza!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka