Dodaj do ulubionych

Nie mam gdzie się wyżalić

06.10.08, 11:59
Nie mam gdzie się wyżalić, więc idę do was.
Od dłuższego czasu jestem w podłym nastroju. Mam wrażenie, że moje
życie jest bez sensu, nie ma w nim żadnych przyjemności. Czuję
straszną pustkę. Miotam się pomiędzy nielubianą pracą (szukam nowej,
byłam na kilku rozmowach, ale pomimo, że wypadłam dobrze, pracę
dostali znajomi osób już tam pracujących, niekoniecznie zgodnie z
kompetencjami, ale to już inny temat), a domem - pracami domowymi,
opieką nad dziećmi. Kiedy przychodzi weekend nadrabiam w soboty
zaległości z całego tygodnia (większe sprzątanie, pranie, zakupy,
załatwianie różnych spraw, których nie da się załatwić w tygodniu),
w niedzielę idziemy do kościoła, potem spacer, obiad, prasowanie,
gotowanie obiadu na następne dni. Jak w kieracie. Ponadto mój mąż
awansował w pracy, żyje tylko nią, wychodzi na spotkania, kolacje,
integracje, stałam się dla niego obojętna. Czuję się fatalnie, gdyby
nie praca, nie wychodziłabym z domu. Miałam kiedyś depresję, boję
się, że wróciła. Nic mnie nie cieszy, nie mogę się skupić na
czytaniu, czy oglądaniu tv, czasem mam wrażenie, że wybuchnę płaczem.
Czuję się nic nie warta.
Obserwuj wątek
    • mala_kobieta3 Re: Nie mam gdzie się wyżalić 06.10.08, 12:58
      Nie myśl że depresja może wrócić. Uwierz w siebie, jesteś silna, to
      okres przejściowy. Musisz porozmawiać z mężem, tak od serca. Napewno
      się cieszysz że mąż awansował, kaski więcej, od dowartościowany ale
      nie może byc tak żebyś Ty to odczuła w Waszych relacjach. Dlaczego
      piszesz, że stałaś się dla niego obojętna? Skup się na swojej pracy,
      pomyśl tylko o samych plusach, poproś mężąą o pomoc w domu, ustal
      sobie jakies popludnie tylko dla siebie. Wyjdz z domu. Zaplanuj
      sobie jakies spotkanie, bibloteka muzyczna ( jak nie masz ochoty z
      kims gadac) spacer, a może jakies zmęczenie fizyczne? - basem fitnes
      ( wtedy psychika zdrowieje ) . Nie poddawaj się, uśmiechnij się do
      kolorowych liści, weż dzieci - poszukaj jesieni i z nimi sie pobaw,
      poczytaj , a z robotą poczekaj jak on wroci i zrobcie to razem kiedy
      dzieci np ogladaja dobranockę. Zycze powodzenia i duzo optymizmu,
      bedzie dobrze, ale wciagnij szybko swojego mężulka do zycia
      rodzinnego, ktore nie tylko dotyczy przyjemnych spraw ( np. awans)
    • mala_kobieta3 Re: Nie mam gdzie się wyżalić 06.10.08, 13:27
      Jeszcze sobie coć przypomniałam. Kiedy miałam podobne problemy -
      siłę czerpałam z faktu że mam dzieci. Teraz po wielu latach ( nie
      mam zadnych problemów ) dzieci mi to swoją miłością wynagrodziły z
      nawiązką.
    • skoobus Re: Nie mam gdzie się wyżalić 06.10.08, 13:50
      Mogę Cie tylko pocieszyć, że nie jestes jedyna. Mam to samo, żyć mi się nie chce!
    • driadea Re: Nie mam gdzie się wyżalić 06.10.08, 13:52
      Niech mąż zajmie się gotowaniem obiadu w niedzielę (wtedy chyba nie pracuje?), a
      ty idź w tym czasie w ramach wolontariatu na oddział onkologii dziecięcej. Od
      razu docenisz to, co masz i uznasz, że nie masz żadnych, poza wydumanymi,
      problemów... A przy okazji umilisz życie chorym dzieciom...
      • ipola Re: Nie mam gdzie się wyżalić 06.10.08, 14:09
        Nie mogę się do niczego zmobilizować. Wszystko działa mi na nerwy.
    • sanna.i Re: Nie mam gdzie się wyżalić 06.10.08, 14:10
      Dać ci nr do dobrego psychologa? Bo obawiam się,że nic więcej nie pomoże.
      • ipola Re: Nie mam gdzie się wyżalić 06.10.08, 15:25
        Skąd jesteś?
        Zdaję sobie sprawę, że inni mają gorzej, że mam fajne dzieci, ale co
        z tego, skoro ta świadomość nie jest źródłem żadnego optymizmu.
        • sanna.i Re: Nie mam gdzie się wyżalić 06.10.08, 22:06
          Z W-wy - urządza cię to?
    • sanciasancia A może 06.10.08, 15:30
      pojedź gdzieś na wakacje. Ewidentnie tylko pracujesz i pracujesz, wakacje by Ci
      się przydały.
    • gacusia1 Re: Nie mam gdzie się wyżalić 06.10.08, 16:32
      Powinnas pojsc do lekarza bo ten stan tylko sie poglebia i do tego
      jesien,wkrotce zima...
    • malgkrzys Re: Nie mam gdzie się wyżalić 06.10.08, 21:05
      Sorry,ze tak bez porad typu:porozmawiaj,mysl pozytywnie...to
      wszystko jest wazne,ale jesli mialas depresje nie czekaj zbyt
      dlugo.zwroc sie do lekarza.ona lubi wracac niestety a z
      objawow,ktore podajesz to nie tylko obnizony nasroj,i nie boj
      sie,czasem rozmowa ze specjalista pomaga a on zdecydje czy to nawrot
      i czy potrzbne sa leki.Tak medycznie.Bo jestem medyczna.Z ajkiego
      jestes miasta?
    • mamabuly Re: Nie mam gdzie się wyżalić 06.10.08, 21:49
      Jak to nie jesteś nic warta? Czy to nie ty sama sobie to wmawiasz?
      Masz dom dzieci rodzinę, pracę która cie unieszcześliwia ale to da
      się zmienić.
      Po pierwsze zastanów się nad jakąś pomocą do domu skoro mąż awansował
      może was na to stać? przeanalizuj to.
      A propos pracy, być może będąc w takim stanie świadomości, ty sama,
      podswiadomie, mówisz tym potencjalnym pracodawcom "nie jestem nic
      warta".
      Pomyśl,że to ty jesteś pierwszoplanową bohaterką w tym scenariuszu,
      które napisało ci życie i jeżeli sama nad tym nie popracujesz to nic
      się nie zmieni. Może mąż ladaco też odczytuje te depresyjne sygnały i
      przestraszony wybywa? (choć nie zamierzam go bronić, wręcz idea ta
      jest mi wstrętną).
      Pomyśl co sama możesz dla siebie zrobić wykorzystaj wszystkie
      możliwości i załatw sobie pomoc w domu. Wyluzuj, masz partnera on nie
      ma prawa na ciebie zwalać wszystkich obowiązków.
      trzymaj się ciepło dziewczyno! gorąco pozdrawiam

    • anmala Re: Nie mam gdzie się wyżalić 06.10.08, 21:53

      Szukaj i nie poddawaj się. Parę miesięcy temu byłam w podobnej sytuacji,
      wstawałam bardzo wcześnie rano, widziała dzieci jak spały czasami budziły się
      jak wychodziłam i wtedy był płacz mamusi posiedź przy nas. Jechałam do pracy ,
      pracowałam wychodziłam z niej jechałam godzinę albo i dłużej do domu. Był już
      wieczór, dosłownie jak automat, dom praca dom praca. Poranne wstawanie to
      koszmar, parę razy wymiotowałam, dźwięk budzika to jakby pznokciami drapać po
      tablicy brrr. Jedynym wyjściem była zmiana pracy. Szukałam długo założenie było
      blisko domu. Szukałam i szukałam po jednej rozmowie wyszłam bardzo zadowolona
      gościu miał się odezwać za tydzień i się nie odezwał. Czułam się jakbym wykopała
      wielki dół, totalnie bez siły, bez życia bez jakiejkolwiek chęci na nie. Byłam w
      takim stanie, że miałam ochotę rzucić pracę tak z dnia na dzień po 12 latach, po
      prostu do niej nie iść. I wiesz dostałam tę pracę. Cały stres niechęć minęły,
      wszystko jak ręką odjął. Odżyłam.

      Chcę ci tylko napisać,żebyś nie rezygnowała nie poddawała się i szukała zmian.
      Przychodzą ale musisz o nie walczyć. Walcz o siebie o swoje dobre samopoczucie i
      nie poddawaj się. Im więcej będziesz wysyłała CV tym masz większą szanse na
      zmianę. Wierzę, że ci się uda.

      Ania
      • ipola Re: Nie mam gdzie się wyżalić 08.10.08, 09:31
        Mam podobnie. Czasem chcę rzucić w diabły tę robotę, tak z dnia na
        dzień, ale jestem zbyt rozsądna na taki krok. Codziennie przeglądam
        oferty pracy, zwłaszcza w mojej miejscowości, bo teraz dojeżdżam i
        ten dojazd zajmuje mi średnio 1,5 godz. w jedną stronę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka