ipola
06.10.08, 11:59
Nie mam gdzie się wyżalić, więc idę do was.
Od dłuższego czasu jestem w podłym nastroju. Mam wrażenie, że moje
życie jest bez sensu, nie ma w nim żadnych przyjemności. Czuję
straszną pustkę. Miotam się pomiędzy nielubianą pracą (szukam nowej,
byłam na kilku rozmowach, ale pomimo, że wypadłam dobrze, pracę
dostali znajomi osób już tam pracujących, niekoniecznie zgodnie z
kompetencjami, ale to już inny temat), a domem - pracami domowymi,
opieką nad dziećmi. Kiedy przychodzi weekend nadrabiam w soboty
zaległości z całego tygodnia (większe sprzątanie, pranie, zakupy,
załatwianie różnych spraw, których nie da się załatwić w tygodniu),
w niedzielę idziemy do kościoła, potem spacer, obiad, prasowanie,
gotowanie obiadu na następne dni. Jak w kieracie. Ponadto mój mąż
awansował w pracy, żyje tylko nią, wychodzi na spotkania, kolacje,
integracje, stałam się dla niego obojętna. Czuję się fatalnie, gdyby
nie praca, nie wychodziłabym z domu. Miałam kiedyś depresję, boję
się, że wróciła. Nic mnie nie cieszy, nie mogę się skupić na
czytaniu, czy oglądaniu tv, czasem mam wrażenie, że wybuchnę płaczem.
Czuję się nic nie warta.