Dodaj do ulubionych

jestem załamana

11.10.08, 18:04
W związku z kryzysem będą drożeć kredyty mieszkaniowe, w dodatku już są
wyraźne sygnały, że będzie wymagany spory wkład własny.
O wkładzie własnym w moim wypadku nie ma mowy, chciałam wziąć kredyt na całość..
I marzenie o własnym mieszkaniu pryska jak bańka mydlana. Nawet już mi się
odechciało szukać mieszkania, bo i tak żaden bank nie da mi teraz kredytu na
całość..
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: jestem załamana 11.10.08, 18:10
      No jak ktoś chce teraz taki kredyt brac, to mu zycze powodzenia.
      Poczekaj z rok, bedzie lepiej. Chociaz pewnie nie tak luzno, jak
      bywalo do tej pory.
      • morgen_stern Re: jestem załamana 11.10.08, 18:13
        Rozumiem, że wysokość kredytu nie ma tu znaczenia? Bo ja chcę wziąć nieduży..
        • tosina Re: jestem załamana 11.10.08, 18:22
          No raczej nie.
          Wiesz my chcielismy wziasc 200 tys. na stan surowy dla corki a
          reszta miala pojsc z naszych oszczednosci i w miare zarobku.Bank sie
          nie zgodzil bo jak juz to mamy wziasc na calosc czyli tak jak w
          kosztorysie 500 tys. A po kiego mi takie dlugi, jak nie musze brac
          tyle??
        • e_r_i_n Re: jestem załamana 11.10.08, 18:33
          Zalezy, ile zarabiasz. Bo 200 k przy zarobkach kilkanascie tysiecy
          to co innego, niz 200 k przy zarobkach 2 brutto.
          • dlania Re: jestem załamana 11.10.08, 18:50
            Znaczy że nam sie chyba udało z tym kredytem? Wzielismy na 110% wartości
            mieszkania w kwietniu...
    • novembre Re: jestem załamana 11.10.08, 18:48
      Morgen,
      Ja wlasnie w tym momencie, oszalona, biore kredyt hipoteczny.
      Jeszcze daja na 110%, chociaz KNF wprowadza niby 'zalecenia', ale ktore
      wiekszosc bankow juz łyka, ze max 70-80% a reszta wklad wlasny. Mlodziez po
      maturze bedzie do irlandii na zmywak na wplate wlasna zapitalac, bo inaczej kto
      ma oszczednosci rzedu 40k PLN.
      W Multibanku podrozaly kredyty te do 300 k PLN, te wieksze zostaly na nie
      zmienionym poziomie.
      Zreszta, pewna to ja bede jak zobacze decyzje o przyznaniu.. Jeszcze pare dni.
      wink
      A wstrzymywac sie ja akurat nie chcialam dluzej, mamy zdolnosc, mamy umowy na
      czas nie okreslony, a co mi z tego, ze za rok ceny mieszkan beda nizsze, nie
      uzbieram na pierwsza wplate za chiny ludowe..
      Eh.
      novembre
    • przeciwcialo Re: jestem załamana 11.10.08, 20:18
      Jak bralismy kredyt to musielismy mieć 20% kwoty wkładu własnego.
      Bank dodał nam na opłaty związane z kupnem mieszkania.
      Nic innego ci nine zostaje jak systematycznie oszczędzać na wkład
      własny.
      • novembre Re: jestem załamana 11.10.08, 20:31
        Oplat okolokredytowych mam raptem 6 000 wiec ta suma nei zwala z nog.
        Ale jak dlugo mozna oszczedzac na wplate wlasna, zarabiajac np. 2x 2000 PLN?
        Do kitu to..
    • mama.igora Re: jestem załamana 11.10.08, 20:47
      no przesrane, szlag niech trafi krach i ten kraj. Mam wrażenie że gorzej być nie
      może.
      Ja właśnie kupiłam mieszkanie, ale w sumie to masakra ze spłątą. Jakoś nie
      czuję, że ono jest moje, a banku, bo płacę z trudem.
    • karola1008 Re: jestem załamana 11.10.08, 21:04
      Morgen, za rok sytuacja na rynkach moze być lepsza. Wiem, że to
      marna pociecha, ale moze marzenie nie tyle prysnęło, co jego
      spełnienie się oddaliło.
      • morgen_stern Re: jestem załamana 11.10.08, 21:05
        Dziękuję ci <chlip>
    • deela Re: jestem załamana 11.10.08, 22:42
      mi tak wizja domu ucieka
      ech weme chyba kredyt konsumpcyjny na wklad wlasny
      • mamabuly Re: jestem załamana 11.10.08, 23:36
        Nie bądź załamana! Po prostu nie kupuj mieszkania, bo to duże ryzyko
        teraz. Stracisz kasę bo wartość nieruchomości spada. No i twoje
        dochody tez bo inflacja rośnie.

        Wyobraź sobie jak byłabyś załamana gdybyś miała to mieszkanie teraz.
        Ja boję się sytuacji, że bank może, w każdej chwili, zarządać od nas
        podniesienia wkładu własnego bo cena nieruchomości spada z dnia na
        dzień. Skąd wezmę na odsetki i jeszcze na wkład?

        Może jeśli ciągle masz możliwośc wzięcia kredytu na 110 proc
        wartości to kup raczej jakąś ziemię. Jeśli znajdziesz coś sensowwnego
        to w odpowiednim momencie sprzedasz.

        powodzenia

        • kiddy Re: jestem załamana 12.10.08, 22:30
          Jestem w podobnej sytuacji, co autorka. Mam 27 lat i naprawde
          chciałabym już żyć na własny rachunek. Mam dobrą, stałą pracę,
          niezłą pensję, mój chłopak rownież, a mimo to nie możemy kupić
          mieszkania. Dlaczego? Bo do tej pory były bardzo drogie (mieszkam w
          Warszawie), a teraz dodatkowo ciężko będzie dostac kredyt. Skąd
          osoba w moim wieku ma wziąć 35-70 tys. wkładu własnego plus jakieś
          17 tysięcy na opłaty bankowe i notarialne i jeszcze , nie daj Boże,
          10-15 tys. na zaliczkę?
          Czy do czterdziestki mamy mieszkać z rodzicami?
          Pozostaje wynajem - ale ten jest bardzo drogi i będzie jeszcze
          droższy.
          Czy w tym kraju młody człowiek nie ma szans na normalne życie
          rodzinne?
          • e_r_i_n Re: jestem załamana 12.10.08, 22:33
            Coś za coś - ja wynajmuję i będę wynajmowć do czasu, az kupno
            mieszkania bedzie mialo sens.
            Chcemy wielkiego swiata, to go mamy - do tej pory ceny mielismy
            mocno wschodnie. Teraz sie rownaja do cen zachodnich.
            Skoro niezle zarabiasz, to uzbieranie 30-40 tys zajmie okolo roku.
            • bea116 Re: jestem załamana 12.10.08, 22:58
              ale erin, wynajmować tak można przez pół życia, czy nie lepiej przez ten czas spłacać kredyt - cena wynajmu jest podobna do wysokości raty we frankach a mieszkanie będzie w końcu spłacone, przy wynajmie pieniądze wydane "bezpowrotnie"
              • e_r_i_n Re: jestem załamana 12.10.08, 23:15
                Owszem, wynajmować można przez pół życia. Albo trzeba ryzykować.
                Albo trzeba zaciskać zęby i mieszkać z rodzicami ciułając każdy
                grosik.
                Dla mnie wynajem to naturalna kolej rzeczy - chce mieszkać w
                Warszawie, to wynajmowac muszę. Wczesniej nie mialam zdolnosci
                kredytowej, teraz nie mam zamiaru ryzykowac - wole poczekac, az sie
                ceny mieszkan ustalibizuja i rynki finansowe uspokoja. Nie stresuje
                siebie sama myslami, ze komus w kieszen laduje. Bo po co?
                • braktalentu Re: jestem załamana 14.10.08, 12:41
                  Zaiste, jak to punkt siedzenia zmienia punkt widzenia. Jeszcze nie
                  tak dawno, z zacisza pokoju akademickiego zajmowanego z mężem (nie
                  studentem) i chyba nawet dzieciaczkiem pisałaś o "napychanie cudzej
                  kieszeni", a dziś wynajem stał się naturalną koleją rzeczy. to
                  piękne e_r_i_n móc obserwować jak człowiek się rozwija i nabiera
                  doświadczenia.
                  • e_r_i_n Re: jestem załamana 14.10.08, 13:27
                    Nie, moja droga, jako biegła w wyciąganiu starych watkow i jatrzeniu
                    powinnas pamietac (moze zanotowane gdzies to nawet masz), ze pisalam
                    wtedy, ze MAJĄC alternatywe wybieram akademik. I wspominam ten czas
                    niezgorzej - stosunek ceny do jakosci byl rewelacyjny.
                    Fakt zamieszkiwania z mezem niestudentem i o zgrozo dzieckiem jest
                    umocowany przepisami mojej uczelni (i wszystkich innych, jak
                    przypuszczam), wiec niebardzo wiem, jaki masz problem.
                    Kolejnym etapem jest wynajem, potem bedzie kupno. Jak mniemam i
                    wtedy bedzie powod, zeby sobie troche pouzywac? Powodzenia, kazdemu
                    jakas przyjemnosc sie w zyciu nalezy smile
                    • braktalentu Re: jestem załamana 14.10.08, 14:29
                      Uderz w stół, a nożyce się odezwą. A zupełnie niepotrzebnie.
                      Odebrałaś to jako jątrzenie, zupełnie pezpodstawnie. Nie ma potrzeby
                      żebyś tłumaczyła się ze swoich wyborów życiowo-socjalnych, chyba, że
                      masz taką nieodpartą potrzebę. Pisząc o zamieszkaniu z mężem
                      niestudentem (a więc niekoniecznie będącym fanem życia towarzysko -
                      społecznego w akademiku) i dzieckiem w pokoju w akademiku, chciałam
                      Ci przypomnieć, co kiedyś uważałaś za akceptowalne i jakie warunki
                      życia wydawały Ci się wystarczające. Jak wynajmiesz lepsze
                      mieszkanie (większe, ciekawiej połozone, bardziej Ci odpowaidające)
                      też się ucieszę. I zakupu mieszkania też Ci pogratuluję. Bo wiem, że
                      do wszystkiego dochodzisz ciężką pracą i polegać możesz tylko na
                      sobie.
                      • e_r_i_n Re: jestem załamana 14.10.08, 15:50
                        Ten post tylko dowodzi, że dobrze odebrałam poprzedni post.
            • fajka7 Re: jestem załamana 12.10.08, 23:02
              do czasu, az kupno
              > mieszkania bedzie mialo sens.

              Erin co przez to rozumiesz?
              • e_r_i_n Re: jestem załamana 12.10.08, 23:17
                fajka7 napisała:

                > Erin co przez to rozumiesz?

                Rozumiem przez to sytuacje, gdy ceny za metr nie beda tak zmienne,
                jak teraz. I beda prawdopodobnie sporo nizsze (szczegolnie w tych
                metrazach, ktore mnie interesuja).
                Oraz warunki udzielania kredytow sie jakos ureguluja i dostosuja do
                tych wirow na rynkach finansowych.
                • babcia47 Re: jestem załamana 13.10.08, 08:37
                  wbrew pozorom właśnie teraz gdy złotówka się osłabiła do franka
                  (wycofuwanie obcych kapitałów z polskiej giełdy) jest dobry moment
                  na branie kredytu w tej walucie..zawsze lepiej brac kredyt przy
                  wysokim kursie waluty a spłacać gdy złotówka sie wzmocni..współczuję
                  tym, którzy wzięli kredyt w momencie gdy frank spadł ponizej 2,-
                  ..spłacą na pewno wiecej niż wzięli..pewnie juz wysokość raty z tego
                  miesiąca nieprzyjemnie ich zaskoczyła
                  • e_r_i_n Re: jestem załamana 13.10.08, 08:43
                    Babciu, z całym szacunkiem, myślę, że ufam bardziej realnym
                    ekspertom smile
                    • babcia47 Re: jestem załamana 13.10.08, 09:51
                      no cóż, jeszcze całkiem niedawno należałam do tych ekspertów
                      (musiałam zrezygnowac po wypadku)..ale zaufania nie
                      wymagam..smile) ..nawiasem mówiąc mam zamiar sporo zaoszczedzić i
                      troche zarobić na obecnych spadkach, bo to co się dzieje, wbrew
                      pozorom to nie jest koniec świata dla kogos kto potrafi się poruszać
                      w świecie finansów..ale to juz inna bajka
                      • e_r_i_n Re: jestem załamana 13.10.08, 09:57
                        Wiedze na temat finansow, z racji studiow, mam całkiem sporą.
                        Natomiast ekspertem sie nie czuje, wiec slucham takich, ktorym ufam.
                        I powiem tak: czytajac niektore Twoje posty mocno sie z nimi nie
                        zgadzam, dlatego zaufania nie ma smile.
                  • setia Re: jestem załamana 13.10.08, 09:52
                    babciu, zgadzam się z Tobą a całkowicie.
                    i gdybym nie miała mieszkania zrobiłabym wszystko, żeby je teraz kupić; co z
                    tego, ze za rok ceny mieszkań będą nizsze (niewiele pewnie, o jakieś 5 -10%),
                    jeśli kredyty będą trudno dostępne i drogie (wysokie marże).
                    • babcia47 Re: jestem załamana 13.10.08, 10:16
                      marże jak marże, bo z tych banki ostatnio rezygnowały (w odróznieniu
                      od posredników) ale różnice kursowe moga dać nawet 30% róznicę w
                      wysokosci raty..np kurs franka z roku 2005 w wysokości ok 3,- za
                      franka..kredyt udziela się w tej walucie..tyle, ze przeliczonej po
                      aktualnym kursie na złotówki..podobnie jest z ratą..jest wyrazana w
                      frankach przeliczanych po kursie (okreslonym w umowie: srednim lub
                      sprzedazy danego banu) obowiazujacym w dniu spłaty..w poprzednich
                      miesiącach kurs wynosił ponizej 2,-..ksiegowo spłatę kredytu
                      rozlicza się nie w ilosci złotych lecz w ilości franków a aktualne
                      zadłuzenie wyraza w ilosci franków przeliczonych po aktualnym
                      kursie..Tak, ze warto brać kredyt gdy kurs jest wysoki ale wyrazony
                      w złotówkach miesci sie w zdolnosci kredytowej i pozwala uzyskać
                      kwote na zakup mieszkania..a spłacać gdy kurs spada
                      • morgen_stern Re: jestem załamana 13.10.08, 10:42
                        No to co byś mi radziła, babcia?
                        Będę gadać dziś z doradcą, ale jestem ciekawa twojej rady.
                        • babcia47 Re: jestem załamana 13.10.08, 12:06
                          kurs franka troche niski ale duzo ciekawszy niz kilka miesięcy temu
                          biorąc pod uwage wyliczenie kwoty udzielanego kredytu i późniejsze
                          spłaty, nawet gdyby kurs franka wzrósł, z tym, że gospodarka
                          Szwajcarii trzyma sie niźle i jest jedna ze stabilniejszych w
                          Europie.. obostrzenia odnosnie kredytów hipotecznych (wymagania
                          odnosnie wkładu własnego) bardzo mozliwe, że wejdą ale nie tak
                          zaraz, wiec jeżeli masz zdolnośc kredytowa obecnie na wziecie
                          kredytu, stabilną sytuację finansową i upatrzoną "chałupkę" to
                          brać..wstepne decyzje mozna obecnie dostać w przeciągu kilku dni,
                          tyle też może wystarczyć na zgromadzenia niezbednych papierków, w
                          ciagu miesiąca możesz mieszkac juz we własnym
                          mieszkaniu..przynajmniej ja bym tak zrobiła nie mając kasy na wkład
                          własny i brak widoków lub raczej samodyscypliny na jego
                          zgromadzenie. Wynajem pochłania zazwyczaj takie srodki, ze spokojnie
                          za to mozna spłacac raty a czesto starcza na utrzymanie własnego
                          mieszkania..jednak oczywiscie decyzja nalezy do Ciebie, bo tylko Ty
                          sama znasz swoją sytuację. Zwróć uwage na koszty okołokredytowe przy
                          rozmowie z doradcą..czasem jednak trzeba zdecydowac się na
                          poniesienie wyzszych niz w innych bankach, bo te najnizsze stosuja
                          banki, które maja b.duze wymagania w stosunku do potencjalnych
                          klientów(wysokie zarobki, dodatkowe zabezpieczenia), wiec z zasady
                          ponoszą najnizsze ryzyko ale uzyskanie w nich kredytu graniczy
                          prawie z cudem
                          • babcia47 Re: jestem załamana 13.10.08, 12:15
                            ps. musisz wziąść pod uwage to że niektórych kosztów bank Ci nie
                            skredytuje (koszty notariusza przy podpisywaniu aktu, wpisu do
                            Ksiego Wieczystej itp) za to będzie prawdopodobnie wymagał przed
                            uruchomieniem kredytu udowodnienia, że masz srodki na ich pokrycie.
                            Zorientuj się ile to wyniesie w Twoim miejscu zamieszkania i wrzuc
                            taka kwote na lokate, żeby rączki Cie nie świerzbiły..to są sprawy o
                            których zazwyczaj sie nie mówi w momencie załatwiania kredytu..a
                            czesto wychodzą w momencie kiedy kredyt jest juz przyznany ale
                            pieniadze jeszcze nie przelane..
                            • morgen_stern Re: jestem załamana 14.10.08, 08:20
                              Dzięki wielkie! Doradca mówił mniej więcej to samo, co ty wink
                          • e_r_i_n Re: jestem załamana 13.10.08, 12:23
                            babcia47 napisała:

                            > Wynajem pochłania zazwyczaj takie srodki, ze spokojnie
                            > za to mozna spłacac raty a czesto starcza na utrzymanie własnego
                            > mieszkania..

                            Chyba jednak juz nie teraz. I nie w Warszawie. Środki, jakie
                            przeznaczam na wynajem (czyli po odjeciu czynszu - to, co 'ładuję w
                            kieszeń') pozwoliłyby mi kupić jeden pokój (bez toalety i kuchni).
                            • babcia47 Re: jestem załamana 13.10.08, 13:24
                              no tak..w Warszawce wszystko stoi na głowie w porównaniu z resztą
                              kraju, z cenami nieruchomosci włącznie (wcale nie
                              takie "wschodnie")..jednak jest to równiez sposób na
                              zdyscyplinowanie się pod wzgledem finansowym..gdyby Morgen zbierała
                              na wkład własny i tak musiałaby odkładać sporo co wraz z czynszem
                              i "tym co do kieszeni" wcale małą kwota by nie było..a nie wiadomo
                              czy by dogoniła jego cenę..tak juz bywało, ze ludzie składali,
                              składali..i co juz prawie mieli to inflacja im część zjadła a wkład
                              został podniesiony..przy sporym mieszkaniu mozna jeden pokój
                              podnająć na jakis czas..jakiejś miłej osobie, co też pomoze w
                              spłaciesmile)
                            • setia Re: jestem załamana 13.10.08, 13:46
                              no to przykład z warszawskiego podwórka: moja przyjaciółka właśnie kupuje
                              kawalerkę w centrum Warszawy - 250 tys. (bez kosztów agencji, notarialnych itp),
                              miesięczna rata kredytu 1400 zł, wynająć zamierza za 1600-1800zł.
                              • e_r_i_n Re: jestem załamana 13.10.08, 14:11
                                1600-1800 z czynszem? Czy bez?
                                Ja płace za wynajem (jak mowie - to, co daje wlascicielowi - czynsz,
                                ktory on placi do spoldzielni) mniej, niz ona rate za taka
                                kawalerke. A ja nie zamierzam kupowac kawalerki.
                              • e_r_i_n Re: jestem załamana 13.10.08, 14:12
                                Aha, za dokladnie taka kase wynajmuje 65 metrow na strzezonym
                                osiedlu w jednej z lepszych dzielnic Warszawy. Dlatego presji zakupu
                                tu i teraz nie odczuwam.
                                • morgen_stern Re: jestem załamana 13.10.08, 14:22
                                  U fak, a ja 1200 za klitkę na Pradze.. ale z pełnym umeblowaniem.
                                  Powinnam teraz jak w tym kawale: "K***, trochę źle wybrałem" big_grin
                                  • e_r_i_n Re: jestem załamana 13.10.08, 15:04
                                    Ja mam w pełni wyposażone, czysciutke i duze smile. Umeblowane też -
                                    musielismy sie tylko w łozka zaopatrzyc, ale to i tak bysmy robili,
                                    bo niekoniecznie mam ochote spac na lozku po kims.
                                    • morgen_stern Re: jestem załamana 13.10.08, 15:05
                                      Ja dzięki Bogu miałam nowe łóżko, jak i całą resztę.
                                      Jedyna pociecha wink
                                    • virtual_moth Re: jestem załamana 13.10.08, 22:39
                                      e_r_i_n napisała:

                                      > bo niekoniecznie mam ochote spac na lozku po kims.

                                      Co inneg mąż po kimśtongue_out
                                      No ale zostawmy te odgrzewane kotlety, nieprawdaż.

                                      Z tego co zauważyłam mniej kosztuje teraz wynajem na wolnym rynku niż rata kredytu i to w kazdym miescie, nawet na pipidówie. Za najpóźniej rok powinno sie to wyrownać - kredyty będą drozsze (juz są), mieszkania natomiast niewiele stanieją, zbyt wielu jest graczy na rynku by mogli sobie pozwolic na jakies załamanie. Kontrolowali wzrosty, będą kontrolować utrzymanie się cen. Na normalnym rynku powinnismy miec teraz załamanie cenowe, ale u nas jest IX-wieczny kapitalizm, więc załamania nie będzie. Będą tylko droższe kredyty i obnizki cen w ewidentnie lipnych lokalizacjach.
                                      No takze erin za jakies 5 lat bedzie cie stac na te 80 metrów. Na Śląskutongue_out
                                      • e_r_i_n Re: jestem załamana 13.10.08, 22:42
                                        virtual_moth napisała:

                                        > No takze erin za jakies 5 lat bedzie cie stac na te 80 metrów. Na
                                        > Śląskutongue_out

                                        Dwie nowe fuchy masz? Wróżki i doradcy finansowego?
                                        To chyba już sie od mamy wyprowadziłas?
                                        • virtual_moth Re: jestem załamana 13.10.08, 22:48
                                          Zapamietaj erin. Aby byc wrozka i doradca finansowym trzeba miec tylko dobre checibig_grin Nie ufaj ani jednym, ani drugim.
                                          BTW wrozka w Twoim przypadku nie miałaby wiele do roboty. Nadal na forum dzielisz sie ze społeczeństwem radosciami i smutkami dnia powszedniego. Nie musialaby nawet uzywac wyszukiwarkismile

                                          Jesli chodzi o mamę, wprowadziła się do mnie. Wszyscy mnie za to nienawidzą, nie wiedziec czemusmile
                                          • e_r_i_n Re: jestem załamana 13.10.08, 23:01
                                            Gratuluję przenikliwości. I zapamiętaj virtual - forum to tylko
                                            forum. I każdy z nas pisze to, co się do upublicznienia nadaje.

                                            A mama Ci się do TBSu jakiegoś dorzuciła? Gratulacje, zawsze jakiś
                                            postęp wink
                                  • setia Re: jestem załamana 13.10.08, 17:06
                                    morgen_stern napisała:

                                    > U fak, a ja 1200 za klitkę na Pradze.. ale z pełnym umeblowaniem.

                                    myślę, że za niewiele więcej możesz mieć własne mieszkanie. przykładowo
                                    kawalerka Praga pn, 32 m2 200 tys., rata kredytu (na 40 latwink to ok 1100 zł +
                                    opłaty czynszowe ok 300 zł = 1400zł
                                • braktalentu Re: jestem załamana 14.10.08, 13:11
                                  1800PLN - za taką kasę wynajmujesz 65 metrów na strzeżonym osiedlu w
                                  jednej z lepszych dzielnic Warszawy? To chyba od niedawna jesteś w
                                  Warszawie i nie bardzo wiesz, które dzielnice należą do lepszych.
                                  Albo masz jakieś niebywałe szczęście i właściciel lokalu ma powód,
                                  żeby wynajmować go tak tanio.
                                  Za 65 m2 na strzeżonym osiedlu na granicy Śródmieścia i Ochoty (to
                                  wcale nie naj-lepsza lokalizacja) biorę 3000PLN bez garażu i miejsca
                                  parkingowego. Nigdy nie miałam problemu ze znalezieniem najemcy,
                                  więc śmiem twierdzić, że cena nie jest wygórowana.

                                  Za 65m2 na Ursynowie, przy stacji metra, w bloku biorę 2000 PLN i
                                  najemca właśnie przedłużył umowę o kolejny rok.

                                  1800 PLN za 65 m2 to cena, za którą wynajmuje się mieszkanie w
                                  piętrowcu przy Trasie Łazienkowskiej.
                                  W której "lepszej dzielnicy Warszawy" można znaleźć lokal tej
                                  wielkości za cenę najmu rodem z "robotniczej" części Woli, starszego
                                  Służewca, czy Czerniakowa. Bo chyba nie na Górnym Mokotowie, nie w
                                  kamienicach Saskiej Kępy, nie na Żołnierskim Żoliborzu, ani nie na
                                  Kabatach?
                                  • e_r_i_n Re: jestem załamana 14.10.08, 13:23
                                    Nie odczuwam potrzeby podawania Ci adresu, pod którym mieszkam smile
                                    Fakt jest taki, ze w tej chwili mieszkania w tej okolicy kosztuja
                                    2500-3000 zł, a przy zakupie od 8 k za metr.
                                    Ceny najmu ponad 2 lata temu byly zdecydowanie inne, a wlasciciel
                                    naszego mieszkania woli stalych i sprawdzonych najemcow, niz
                                    wysrubowana cene, skoro pierwsze podwyzka, o 200 zl, miala miejsce
                                    po pelnych 2 latach mieszkania i tak naprawde wynikala ze sporej
                                    podwyzki czynszu.
                                    • braktalentu Re: jestem załamana 14.10.08, 14:21
                                      naszego mieszkania woli stalych i sprawdzonych najemcow, niz
                                      > wysrubowana cene

                                      No to jasne, po prostu masz szczęście i płacony przez Ciebie czynsz
                                      absolutnie nie jest reprezentatywny i nie może być porównywany z
                                      ratą kredytu. Jeżeli ceny metra mieszkania W Twojej okolicy wynoszą
                                      8k/m2, to uściślijmy, że pisząc "lepsza dzielnica" masz na myśli
                                      dzielnicę, w której cena lokalu za m2 jest wyższa (lepsza?) niż na
                                      Pradze. Ja odebrałam to jako określenie dzielnicy, jako tej bardziej
                                      prestiżowej, z wyższymi cenami najmu i kupna mieszkań.
                                      • e_r_i_n Re: jestem załamana 14.10.08, 15:54
                                        Znowu kwestia odniesienia się do całej dyskusji - napisałam, że w
                                        tej chwili wynajem rzadko wystarczyłby na spłatę raty kredytu na
                                        takie samo mieszkanie + jego urzymanie.
                                        Pisząc 'lepsza dzielnica' mam na mysli dzielnica uznawana za jakos
                                        tam prestizowa? Bo wg tego, co slysze, moje okolice sa za takie
                                        uznawane, co generalnie dla mnie wartosc ma zadna, gdyz albowiem
                                        mnie sie ona podoba z czysto subiektywnych przyczyn (typu latwosc
                                        dojazdu do miejsc istotnych, czystosc, bezpieczenstwo itd).
                                        • braktalentu Re: jestem załamana 14.10.08, 16:28
                                          Znam i szanuję ludzi, którzy cenią sobie uroki Pragi. I ja ich
                                          doskonale rozumiem. Ale mimo całej swojej miłości do tej dzielnicy,
                                          jakoś nie starają się nikogo przekonać, że jest bezpieczna, czysta i
                                          w miarę skomunikowana. Choć z ich subiektywnego puntku widzenia
                                          (jedna artystka na ten przykład - pisarka) dzielnica jest
                                          zdecydowanie prestiżowa.
                                          E_r_i_n, żadko bywam wścibska, ale tak jak moja deklaracja dotycząca
                                          darowania nerki pasierbowi wzbudziła kiedyś Twoje zainteresowanie,
                                          tak teraz z czysto inwestycyjnego punktu widzenia (utrzymuję się
                                          głównie z najmu lokali) mnie interesuje o jakiej dzielnicy piszesz.
                                          Która, dzielnica Warszawy uznawana za "jakoś tam prestiżową"
                                          dysponuje lokalami po 8k/m2? Bo ja szczerze mówiąc mieszkań w takich
                                          dzielnicach poniżej 12-16k/m2 nie znajduję (nie mówiąc o tych po 20-
                                          25k/m2 co w przypadku dzielnic i budynków naprawdę prestiżowych jest
                                          ceną zwykłą). A chciałabym. Nawet do remontu.
            • ledzeppelin3 Re: jestem załamana 12.10.08, 23:06
              W UK mieszkanie w Londynie można kupić za 170 tys funtów. W Wawce-
              nierealne. W Klaiforni domy chodzą za 900000zł w przeliczeniu. U nas
              ceny nieruchomości sa złodziejsko wywindowane- nie ma opcji, że metr
              w Wawce kosztuje tyle, co dwie średnie krajowe i nikt mi nie wmówi,
              że to norma i wielki świat. To jest zwykłe złodziejstwo i spekulacje
              deweloperów, nakrecone przez banki. Przy rozsądniejszych cenach
              nieruchomości 30 % wkładu własnego to wyważone i mądre rozwiązanie.
              • e_r_i_n Re: jestem załamana 12.10.08, 23:20
                ledzeppelin3 napisała:

                > W UK mieszkanie w Londynie można kupić za 170 tys funtów. W Wawce-
                > nierealne.

                Twierdzisz, ze w Warszawie nie kupisz mieszkania za 750 tys zł?

                > W Klaiforni domy chodzą za 900000zł w przeliczeniu.

                Takie też mozna w Pl znalezc.

                Owszem, zgadzam sie, ze patrzac na srednia krajowa ceny mieszkan w
                Polsce sa cholernie wysokie. Ale ten wzrost cen wszedzie przebiegal
                szybciej, niz wzrost zarobkow. Tyle, ze na zachodzie sie to juz
                powiedzmy unormowalo (tzn. zarobki jako tako dogonily ceny). U nas
                jeszcze nie.
                Faktem jest jednak, ze mozna nawet w drogich dzielnicach stolicy
                znalezc mieszkania za dostepna kase - np. przy Sikorskiego, Stegny,
                czyli czesc Mokotowa, metr 6 tys (przy mieszkaniu 100 m).
                • przeciwcialo Re: jestem załamana 13.10.08, 10:34
                  Kurcze, znajomi sprzedali 2 mieszkania dwupokojowe w Polsce żeby w
                  Anglii kupic tez dwupokojowe w sredniej dzielnicy Londynu. Musieli
                  jeszcze dobrac kredytu. W Polsce byliby do przodu na tych
                  transakcjach.
              • slonki Re: jestem załamana 13.10.08, 02:17
                > nierealne. W Klaiforni domy chodzą za 900000zł w przeliczeniu.

                - gdzie w Kalifoni? Porownijesz Warszawe do calego Stanu ktory jest
                wiekszy niz Pl... W zadnym wiekszym miescie Kalifornii za taka cene
                nie kupisz mieszkania a co dopiero domu...
          • przeciwcialo Re: jestem załamana 13.10.08, 10:26
            A na co dotychczas przeznaczałas te niezła pensje. podobnie twój
            chłopak. Z dwóch niezłych to mozna jednak coś zaoszczedzic. I na
            wkład własny byłoby jak znalazł.
    • mathiola Re: jestem załamana 13.10.08, 07:52
      Ja z duszą na ramieniu myślę sobie o całej sytuacji.... zdążyliśmy
      minuta przed północą, teraz nikt by nam kredytu nie dał.
      Bogu niech będą dzięki smile)
      Ale nie martw się, Morgen. To przejściowe. Jeszcze sobie kupisz
      mieszkanie.... kiedyś. No, niedługo smile
      • guderianka Re: jestem załamana 13.10.08, 08:20
        Spokojnie morgen. Nie załamuj się na zapas
        Analitycy twierdzą,że obecny "kryzys" właśnie osiąga dno. Kolejnym
        etapem będzie bujanie się w trendzie bocznym (giełda).Za kilka lat
        konkretne odbicie.
        Nie wiadomo jeszcze co będzie i jak będzie
        Poza tym myśl pozytywnie-może uda ci wziąć kredyt z rodzicami (jest
        taka możliwość )
        • morgen_stern Re: jestem załamana 13.10.08, 09:18
          Z jakimi rodzicami <ściana>
          Mama ledwie wiąże koniec z końcem (jest tuż przed emeryturą, choruje
          i nie może pracować - teraz utrzymuje się tylko dzięki mnie,
          siostrze i MOPS-owi), a ojciec ma swoją rodzinę, zresztą obraził się
          na mnie, kiedy się rozwiodłam wink i tak jak od czasu do czasu
          przelewał mi jakąś drobną sumkę na konto w ramach ojcowskiego
          prezentu, tak teraz ni chu. A właśnie teraz liczę każdy grosz.. Nie
          ogarniam tego wink
          Więc jak widać z powyższego opcja wsparcia ze strony rodziców raczej
          odpada.

          Mam podobny żal, jak jedna z dziewczyn pisząca powyżej o
          usamodzielnieniu się. Ja też nieźle zarabiam (bez furory, ale
          zdanżam), mam stałą pracę, ale nie będzie mnie stać na wkład własny
          i opłaty notarialne. Z domu męża wyszłam niemal jak stałam, nawet
          lodówkę i pralkę (własną) zostawiłam wink Nie mam do nikogo
          pretensji, ale takie są fakty. Muszę wziąć kredyt na całość.
          I też mam dość mieszkania w wynajmowanym mieszkaniu. Ratę kredytu
          miałabym prawdopodobnie o jakieś 200-300 zł większą niż kwota, którą
          obecnie płacę obcym ludziom za kawalerkę na Pradze. Byłabym NA
          SWOIM, a to jest dla mnie ważniejsze niż cokolwiek innego.
          Mam jeszcze w zanadrzu mieszkanie na Śląsku, ale jeszcze je spłacam
          i nie mogę go sprzedać przez najbliższe klika lat. To byłaby szansa
          na mój wkład własny, opłaty i start, ale kilku lat czekania nie
          wytrzymam.
          • guderianka Re: jestem załamana 13.10.08, 09:49
            Jak nie wytrzymasz. Musisz.
            Albo spróbuj z ojcem się pogodzic ? (upss..)
            • morgen_stern Re: jestem załamana 13.10.08, 09:53
              Ależ ja się z nim nie pokłóciłam!
              To on mnie zlewa. Zawiodłam jego oczekiwania wink
          • mathiola Re: jestem załamana 13.10.08, 09:54
            To byłaby szansa
            na mój wkład własny, opłaty i start, ale kilku lat czekania nie
            wytrzymam.

            Wiem, że czasem człowiek myśli, że już dłużej nie da rady... ale
            Morgen! Masz większą szansę, niż niejedna z nas. Masz własne
            mieszkanie! To co, że musisz poczekać jeszcze kilka lat. Ja bym
            czekała, a przez ten czas powolu przygotowywała grunt pod realizację
            swojego marzenia. smile
            My wynajmujemy już 8 lat i już 4 lata temu myślałam, że dłużej nie
            dam rady. Ale jakoś daliśmy i krok po kroku realizowaliśmy swój
            plan. Więc cierpliwości, wszystko ci się poukłada smile
          • babcia47 Re: jestem załamana 13.10.08, 12:24
            Mam jeszcze w zanadrzu mieszkanie na Śląsku, ale jeszcze je spłacam
            > i nie mogę go sprzedać przez najbliższe klika lat.
            obecnie nie ma problemu ze sprzedaniem takiego mieszkania, jeżeli
            część uzyskanej zapłaty zostanie przekazana na spłate pozostałego
            zadłuzenia wobec banku, który udzielił Ci kredytu, banki godzą się
            bez problemu na przeprowadzenie takiej transakcji
    • morgen_stern Re: jestem załamana 13.10.08, 10:04
      Dziękuję <chlip, chlip>
      • mamabuly Pani Basbcia 47 jest ekspertką! nie ma dyskusji 13.10.08, 10:39
        Jako ekspert to potwierdzam!

        No dodadm od sibiebie cierpliwości dziewczyny... bo w tej sytuacji
        lepiej w kredyty się nie pakować w dodatku przy spadających cenach
        nieruchomości.

        Czekać....

        "Nie dostajemy od życia wiecej niż byłybyśmy znieść.."

        pozdrawwiam

        Mamabuly.pl

    • net79 Re: jestem załamana 13.10.08, 11:38
      Morgen skarbie, ja Cię adoptuję, co prawda karimata na podłodze w dziecinnym
      pokoju i też na wynajętym, ale u nas zawsze klimat jak w domu, nawet jakiś
      plakat będziesz mogła sobie pierdzielnąć na ścianębig_grin kuchnia duża, rodzinna,
      tylko zabierz ze sobą krzesłosmile
      Kochana spokojnie... im mniejsza będzie dostępność kredytów, tym popyt mniejszy
      i z czasem mieszkania tańsze, jak na rynku nieruchomości sytuacja się
      ustabilizuje, to i Banki wyciągną do Cię rękęsmile Przeżyjesz, i niech świadomość
      cię nie męczy, że mogłabyś już spłacać swoje, bo co z tego jeśli nie możesz...
      trudno dasz radę, a twój dom zawsze tam gdzie ty i kawałek ciebiesmile Tulę mocno i...

      http://piankka.blox.pl/resource/Cmok.jpg
      • morgen_stern Re: jestem załamana 13.10.08, 11:49
        Czuję się lekko pocieszona wink
        • net79 Re: jestem załamana 13.10.08, 11:59
          Lepiej byłoby gdybyś poczuła się po prostu lekkotongue_out
          bez zobowiązań poważnie lżejkiss
          • morgen_stern Re: jestem załamana 13.10.08, 12:02
            I had a dream.. że idę do dewelopera i kupuję 100-metrowe mieszkanie
            z tarasem za gotówkę.. a potem je urządzam po swojemu.. to są takie
            piękne marzenia.. wink
            • net79 Re: jestem załamana 13.10.08, 12:08
              podobnie mnie się marzy... zwłaszcza kiedy w piątkę na dwóch pokojach, z górą
              zabawek, ciuchów po dzieciach i synku marzącym o psiebig_grin
              mnie do tego kawałek ogródka się śni..
              ale na dzień dzisiejszy ma to w zadzie - mam czaswink
    • alabama8 Re: jestem załamana 14.10.08, 09:47
      Bez sensu brać kredyt akurat teraz.
      1. Ceny mieszkań wciąż są na górce i dopiero zaczynają spadać, mimo
      że kryzys w USA poważnie wpłynął na kursy walut więc teraz są też
      w "górce" (co akurat przy braniu kredytu jest ok), ale moment nie za
      bardzo.
    • luxure Re: jestem załamana 14.10.08, 12:08
      Na Twoim miejscu bym tak nie dramatyzowała. Żadna frajda władować
      się w spłatę kilkuset tysięcy na dożywocie. Mimo że z mężem mamy w
      perspektywie przyszłego roku remont domu, myśl o kredycie nawet raz
      nam nie przyszła do głowy. Fajnie się kredyt bierze, ale kiedyś go
      trzeba spłacić i to z grubą nawiązką.
      Ceny mieszkań w Warsiawce osiągnęły poziom tak absurdalny że czasem
      zastanawiam się, gdzie pracują i skąd na to mają ci co te mieszkania
      kupują (czasem wcale nie takie małe)? Jak przeczytałam ostatnio że
      Polacy w ciągu ostatniego roku pobrali 36 mld zł kredytu to chyba
      już wiem skąd. Ciekawe, co zrobią jak zachorują, stracą pracę,
      współmałżonka....w końcu przypadki po ludziach chodzą? Chociaż w
      sumie to nie moja sprawa i nie mój problem.
      A całe to gadanie o większych trudnościach w dostaniu kredytu to nic
      innego jak nakręcanie klientów. Coś jak głupia akcja sieci sklepów
      Żabka że się likwidują.
      • e_r_i_n Re: jestem załamana 14.10.08, 12:10
        luxure napisała:

        > Na Twoim miejscu bym tak nie dramatyzowała. Żadna frajda władować
        > się w spłatę kilkuset tysięcy na dożywocie.

        Owszem, żadna frajda, ale mieszkać gdzieś trzeba. Rozumiem, że Ty
        dom wynajmujesz? smile
        • luxure Re: jestem załamana 14.10.08, 12:16
          Nie, nie wynajmuję.
          • e_r_i_n Re: jestem załamana 14.10.08, 12:57
            No więc zdobyłaś go w taki sposób, jaki dla większości jest
            niedostępny - czyli odziedziczyłaś/został kupiony przez
            rodziców/kupiłaś za gotówke n lat temu, z pomocą osób trzecich.
            Wiekszosc ludzi musi brac mniejsze lub wieksze kredyty. I wiekszosc
            nie ma dylematu 'czy', tylko 'ile'.
      • wieczna-gosia Re: jestem załamana 14.10.08, 12:17
        a dom masz bo?
        Rozumiem ze nie musialas go kupic na kredyt. Gratulejszyn.
        Ja sie zastanawiam dlaczego banki nasze tak szaleja- w sumie ludzie na kupie
        mieszkaja, POLOWA ludzi statystycznie bierze kredyt hipoteczny na jakies grosze
        a 100% to kilkanascie % wszystkich kredytow. Dlug wobec bankow i nieterminowe
        splaty to jakis w ogole margines.
        Morgen sie solidaryzuje o tyle ze pewnie bede musiala sprzedac to co mam zeby
        miec na wklad wlasny i synchronizowac z kupujacym i ze sprzedajacym a tu jeszcze
        remoncik... ale to w przyszle lato smile najpierw jeszcze sobie ciut pozyje bez
        kredytu smile
        • luxure Re: jestem załamana 14.10.08, 12:21
          mam bo mam, nie czuję się zobowiązana żeby obcym ludziom na forum
          składać deklaracje majątkowe.
          • montechristo4 Re: luxure 14.10.08, 12:59
            No i widzisz kochana, na tym polega problem. Ty masz, inni nie mają
            i muszą się ładować w kredyty. Taki lajf.
            Ja nie mogę powiedzieć, że kocham swiadomość o zadłużeniu (sporym
            niestety) aż do emerytury, ale chciałam mieć DOM. Całę życie o tym
            marzyłam. I mam smile

            Co do utraty pracy/małżonka/choroby - podeszliśmy z mężem do sprawy
            zdroworozsądkowo i jesteśmy poubezpieczani.

            • e_r_i_n Re: luxure 14.10.08, 13:04
              montechristo4 napisała:

              > No i widzisz kochana, na tym polega problem. Ty masz, inni nie
              > mają i muszą się ładować w kredyty. Taki lajf.

              No wiec wlasnie - wiekszosc osob, ktore stwierdzaja 'ja bym sie w
              kredyt na kilkaset tysiecy na kilkadziesiat lat nie wladowala' to
              tacy, co 'maja bo maja', bo im ktos po prostu to mieszkanie
              sprezentowal (za zycia lub po smierci). Inni chcac nie chcac kredyt
              biora - tylko z roznym podejsciem. Ja za gotowke mieszkania nie
              kupie w najblizszym czasie, wiec kredyt bede musiala wziac. Teraz
              kwestia po pierwsze wziecia z glowa, po drugie zabezpieczenia sie na
              rozne ewentualnosci.
          • montechristo4 Re: morgen! 14.10.08, 13:13
            w ramach pocieszania proponuję piwo po jedynie słusznej stronie
            Wisły (praskiej, przypominam big_grin)
            • morgen_stern Re: morgen! 14.10.08, 13:17
              No, kochana, nie kuś, nie kuś, bo się jeszcze zgodzę ;P
              • montechristo4 Re: morgen! 14.10.08, 14:29
                No to się po prostu zgódź kobieto! smile

                Uwielbiam poznawac nowych ludzi. Czasem jest tak, ze posiedzę,
                pogadam i wiem, że za chwilę się rozejdziemy w dwie strony. Ale w
                zdecydowanej większości przypadków - znajomości pozostają.
                Dzięki netowi moja siostra za chwilę wychodzi za mąż, a ja poznałam
                kilka lat temu przyjaciółkę.
          • wieczna-gosia Re: jestem załamana 14.10.08, 23:40
            alez nie musisz- masz dom to i kredytu bys nie wziela- proste i logiczne.
    • rossa79 Re: jestem załamana 15.10.08, 08:08
      Nie jesteś sama,ja też myslałam o małym domku, ale w obecnej
      sytuacji raczej jest to nirmożliwe. No ale myślę, że ta sytuacja,
      nie będzie trwać wiecznie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka