"Lepiej nie chodzić nago" - czyli pruderia, chodzić nago, też źle. No to w końcu jak? Bo kompletnie nie wyjaśnił tego artykuł. To nie jest tak, że nakładając tabu na sprawy cielesne tworzymy istotę społeczną, która zaprzecza swojej biologicznej naturze? To nie stąd się biorą ludzie, którzy na przejawy seksu gdziekolwiek niemal plują z obrzydzeniem, podczas gdy w zacisu własnej łazienki czy sypialni robią sobie dobrze otazając sie sprośnościami? Hipokryci seksualni. Nie wiem jak postępować. Moja matka to chodząca pruderia. Gdyby nie to że ma dwoje dzieci, to pomyślałabym o niej, że jest dziewicą. Nawet reklama bielizny wywoływała w mojej matce oburzenie. Dlaczego lepiej odizolować nagie ciało od oczu dziecka? Zbyt drastycznie natura nas skonstuowała, żeby dziecka psychika sobie z tym poradziła?