roksanaa22
18.10.08, 12:16
Przygarnęliśmy szczeniaka.Był u nas tydzień.Zaczął wymiotować więc
poszliśmy do weta.Stwierdził zatrucie pokarmowe i zalecił dietę.Na
drugi dzień pies czuł się coraz gorzej(wymioty,biegunka,nie
przyjomował wody).Znów wet-znów nas uspokoił i kazał dawać wodę na
siłę.Trzeciego dnia pies "leciał przez ręce" plus to co
wyżej.Poszliśmy do innego weta.Pies został gruntownie zbadany(czego
nie zrobił poprzedni) wraz z wynikiem z krwi.Stwierdzono
parwowirozę.Tydziń leczenia-kroplówki 2xdziennie,antybiotyki i
inne.Zdechł w agonii pomimo intensywnego leczenia.Wet delikatnie acz
dosadnie stwierdził,że pomoc przyszła za późno.Dlaczgo od razu do
niego nie poszliśmy??
Niektóre z Was pewnie pamiętają,że szukaliśmy psa-wzięliśmy
znajdę.Strasznie się cieszyliśmy!Cieszyliśmy się nim tylko kilka
dni...
Mam ochotę iść do tamtego weta i go zamordować!!!Pies zdechł prze
jego niekomptencję i lekceważenie sytuacji...