Dodaj do ulubionych

Najpierw euforia a później tragedia-pies:(

18.10.08, 12:16
Przygarnęliśmy szczeniaka.Był u nas tydzień.Zaczął wymiotować więc
poszliśmy do weta.Stwierdził zatrucie pokarmowe i zalecił dietę.Na
drugi dzień pies czuł się coraz gorzej(wymioty,biegunka,nie
przyjomował wody).Znów wet-znów nas uspokoił i kazał dawać wodę na
siłę.Trzeciego dnia pies "leciał przez ręce" plus to co
wyżej.Poszliśmy do innego weta.Pies został gruntownie zbadany(czego
nie zrobił poprzedni) wraz z wynikiem z krwi.Stwierdzono
parwowirozę.Tydziń leczenia-kroplówki 2xdziennie,antybiotyki i
inne.Zdechł w agonii pomimo intensywnego leczenia.Wet delikatnie acz
dosadnie stwierdził,że pomoc przyszła za późno.Dlaczgo od razu do
niego nie poszliśmy??

Niektóre z Was pewnie pamiętają,że szukaliśmy psa-wzięliśmy
znajdę.Strasznie się cieszyliśmy!Cieszyliśmy się nim tylko kilka
dni...
Mam ochotę iść do tamtego weta i go zamordować!!!Pies zdechł prze
jego niekomptencję i lekceważenie sytuacji...
Obserwuj wątek
    • joanna35 Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 18.10.08, 12:27
      Zawsze możesz pójść i powiedzieć mu bez silenia się na delikatność,
      że to jego "zasługa". Szkoda psa, a dla Was wielki plus, że tak o
      niego walczyliściesmile
      • ja_i_ola Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 18.10.08, 12:32
        wiem co przeszliscie.my na szczescie uratowalismy nasza
        suke.pamietam ze bylam wtedy z nia u 5 lekarzy weterynarii i dopiero
        mloda lekarka po studiach postawila sluszna diagnoze i zdolala
        pomoc.stweirdzila na koniec ze kazdy lekarz po studiach rozpoznalby
        ta chorobe.nasza suka tez miala to co wasz pies.
        • dlania Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 18.10.08, 12:38
          Zrypałabym tamtego weta telefonicznie, osobiście nie warto sie fatygować do
          takiego konowała. I opisałabym sytuacje na lokalnych forach internetowych - jak
          mu spadna dochody to sie może weźmie za doszkalanie.
          Przykro mi.
          • ibulka Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 18.10.08, 13:14
            zrobiłabym podobnie jak dlania. rozreklamowałabym tego weta, ale w taki sposób,
            że nikt by do niego nie chciał chodzić.

            szkoda pieska... współczuję sad
            • miarka71 Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 18.10.08, 15:55
              podpisuję się pod dziewczynami, bardzo ci współczuję sama mam dwa
              psy i kota i było by to dla mnie straszne gdyby coś im sie stało.
              • schiraz Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 18.10.08, 16:10
                Współczuję ci, my też straciliśmy niedawno naszego psiaka (był u nas 16 lat)
                Ogłuchł ze starości i wpadł pod samochód, weterynarz walczył o niego jeszcze
                przez kilka dni, ale niestety nie dał rady, musieliśmy podjąć trudną decyzje o
                uśpieniu by się nie męczył. Płakałam za nim kilka dni i do teraz nie mogę
                oglądać zdjęć z nim bo łzy mi napływają, to był kochany, mądry pies. A
                weterynarza opieprzyłabym bez dwóch zdań, przez jego niedbalstwo i niedouczenie
                pies stracił życie, szczególnie znajda, która być może już swoje w życiu
                przeszła i należała jej się porządna kochająca rodzina.
                • danusia100 do Shiraz 18.10.08, 19:15
                  Głuchy pies wpadł pod samochód???No i najmłodszy też nie był więc i
                  z wzrokiem pewnie kłopotyale czy szedł na smyczy kiedy wpadł pod
                  samochód.Myśle,że nie-bez komentarza
                  • schiraz do danusia100 18.10.08, 21:35
                    Wyobraź sobie, że szedł na smyczy i wyrwał się, nie mam pojęcia czemu, mojemu
                    tacie. Tata być może nie trzymał go tak czujnie i mocno, bo wiedział, że jest
                    przygłuchy i raczej nic nie powinno go przestraszyć (mieszka w centrum Wawy) a
                    jednak zdołał się z jakiegoś powodu wyrwać. Nikt z mojej rodziny nie śmiałby
                    obwinić za to tatę, bo on go kochał najbardziej i wychował od malutkiego
                    szczeniaczka. Ten pies mojemu tacie uratował życie gdy miał udar mózgu a Oki wył
                    tak długo i głośno aż sąsiad nie usłyszał i nie zaniepokoił się i wezwał
                    pogotowie (ja byłam na uczelni, mama w pracy). Także owszem - bez komentarza -
                    na twój post.
                    • przeciwcialo Re: do danusia100 19.10.08, 08:11
                      Mój pies traci wzrok i przez to reguje nadmiernie. Tak więc nawet
                      ten głuchy mógł się czegoś przestraszyc.
                      A przy okazji- kolejny dowód na madrość zwierzat smile
        • madzia116 Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 31.10.08, 21:39
          długo walcyzyliście? my jesteśmy w trakcie a tak szczerze tomyśle,
          że przegrywamy tą walkęcrying mały mimo leczenia całkiem nam :padł" dziś
          wieczorem, boje się co powiem synowi, jak jego Ciapek odejdziesad
    • gacusia1 Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 18.10.08, 16:45
      Wspolczuje...Nastepnym razem,jak przygarniesz zwierzaka to pierwsze
      co masz zrobic,to isc do veta. Obojetnie,czy ktokolwiek mowi,ze
      sprawdzony i pewny zwierzak...Powodzenia zycze!
      • roksanaa22 Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 18.10.08, 17:00
        Dzięki za dobre słowa dziewczynysmile
        Pies był u weta(tego konowała zresztą).Miał kilka tygodni(ok 8-
        9),został nawet zaszczepiony pierwszą dawką szczepionki na
        parwo.Zachorował po dwóch dniach więc zainfekowany był już przed
        szczepieniemsadJesuuu tak mocno o niego walczyliśmy.Konto zdebetowane
        bo wiadomo,że wet kosztuje.Mąż specjalnie wziął urlop,żeby mógł mnie
        wozić Z psem do weta na kroplówki codziennie.
        Teraz taki kwiatek-mąż po tym wszystkim zapowiedział "żadnego psa!"
        a dla mnie pies to było marzenie...I teraz chciałabym mieć psa ale z
        drugiej strony jeszcze nie przegryzłam żalu po Bostonie i
        mieszkanie "zawirusowane"-nie wiem jak się pozbyć tego syfu...
        • roksanaa22 Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 18.10.08, 17:02
          A,i wet-konował został dziś "niemiło" potraktowany przez mojego męża
          w lecznicy przy innych właścicielach-mam nadzieje,że choć część z
          nich zrezygnuje z jego usług.
        • hamerykanka Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 19.10.08, 01:24
          Wspolczuje. Wiem co to jest parvo, bo przez rok pracowalam w klinice
          wet i widzialam psy ktore umieraly na parwo. Jedyne w sumie
          lekarstwo to kroplowka-nawadnianie, nie wolno wtedy dawac nic
          doustnie bo prowokuje wymioty i gorsze odwodnienie. Pies chory na
          parwo ma biegunke z krwia, ktora ma bardzdo charakterystyczny odor.
          Nastepnym razem upewnij sie ze szczeniak jest juz po serii
          szczepionek zanim go wezmiesz.
          Mysmy czyscili klatki sprayem ktory zabija wirusa, nie pamietam
          nazwy, rozrabialo sie taki niebieski plyn z woda w okreslonych
          proporcjach. Moze popytaj weterynarzy u siebie czy maja taki
          specyfik do odkarzania.
          pozdrawiam
    • przeciwcialo Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 18.10.08, 17:03
      Zarówno dla dzieci, dla nas jak i dla zwierząt wybieram porządnych
      lekarzy.
      Szkoda psa, ale teraz juz bedziesz wiedziec że szczeniana trzeba
      zaszczepic na choroby zakaźne i prowadzic go u dobrego lekarza.
      Konowałów nie brakuje zarówno wsród ludzkich jak i zwierzęcych
      lekarzy.
      • roksanaa22 przeciwciało... 18.10.08, 17:05
        Przeczytaj wątek-szczeniak został zaszczepiony...
        • przeciwcialo Re: przeciwciało... 19.10.08, 07:50
          NIe czytałam całości- w pierwszym poście nic nie było o
          szczepieniach. Wobec tego jakos oczywiste dla mnie było że pies na
          zakaźne nie zaszczepiony.
      • elza78 Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 18.10.08, 23:20
        przeciwcialo jak pisze nizej parwowiroza to takie gowno na ktor enie ma
        szczepionki, narazone sa koty i psy mlode i stare najbardziej, mozna to
        cholerstwo przyniesc nawet z dworu na butach, jak organizm sam nie zdola sie
        obronic to nie ma metod leczenia tego cholerstwa po zaobjawowymi ktore gowno
        daja, wystepuja takie pryzpadki ze kot zdycha w kilkanascie minut od wystapienia
        pierwszych objawow... to taki koci ebola jest uncertain
        nie ma na to szczepienia poprostu, wiec niesprawiedliwe jest to co napisalas uncertain
    • elza78 Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 18.10.08, 23:18
      parwowiroza zabila mojego kota kilkanascie lat temu stwierdzona byla od samego
      poczatku - na to nei ma leku, pomimo pomocy ze strony weterynarza zwierzak zdechl sad
      przykre to jest, ale to taka choroba uncertain
      • przeciwcialo Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 19.10.08, 07:47
        Aż sprawdziłam w wikipedii- najskuteczniej przed parwowirozą chronia
        szczepienia. Więc trzeba szczepic na choroby zakaźne.
        • przeciwcialo Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 19.10.08, 08:08
          Sprawdziłam tez w kocio- psiej książeczce - tez zalecają szczepienie.
          A juz myslałam że to mi się cos poplatało.
          Przykre że psiak zdechl ale powtarzam- weterynarza tez trzeba wybrac
          dobrze. Autorka posta juz chyba wie który jest lepszy na przyszłość.
          • lubie.garfielda Wet 19.10.08, 11:18
            Przecież wet nie napisze sobie na czole "jestem do niczego"! Idąc do lekarza masz prawo oczekiwać że człowiek zna się na swoim fachu.
          • elza78 Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 19.10.08, 17:49
            nie wiem jak mojego kota to dopadlo a to bylo kilkanascie lat temu to na to
            cholerstwo nie szczepili...
            • doral2 Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 19.10.08, 17:59
              mogę tylko współczuć, to straszne kiedy zwierzak umiera sad
            • przeciwcialo Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 19.10.08, 18:26
              Kilkanaście lat temu to szczepili tylko na wściekliznę i tylko psy
              szczególnie w amłych miejscowościach. Nie wiem jak było w dużych
              miastach.
              • elza78 Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 19.10.08, 18:30
                nie no przeciwcialo byla i nosowka i bialaczka kocia, ale parwowirozy nei bylo...
                z reszta co tu duzo mowic to cholerstwo pies mogl juz miec jak go wzieli uncertain
                moze to szczepienie obnizylo odpornosc zwierzaka, tak jets nieststy jak bieze
                sie pieska z ulicy, tak bywa ze jest chory uncertain
                • przeciwcialo Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 19.10.08, 18:35
                  MOże i faktycznie nosówka była choc nie dam sobie nic uciąć że w
                  mojej mieścinie szczepili. Wtedy weterynarze krowami i innymi
                  zwierzętami sie zajmowali a wścieklizna z urzędu. Nie było leczenia
                  psów, uspienie i weźcie sobie następnego.
                  Teraz to wypasiona klinika małych zwierząt tam jest smile
                  • elza78 Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 19.10.08, 18:38
                    teraz tez uwazam ze zwierzaki maja lepiej, moze gdyby moj kot zyl w tych czasach
                    to by mial szanse ;/
                    przywiazuje sie czlowiek jak do czlonka rodziny teraz aktualnie zadnego nie mam
                    ale kiedys kota obowiazkowo, main coon'a
                    ostatni egzemplarz - kocisko takie ze do rany przyloz rok temu zginal na mojej
                    ulicy sad
                    kurde strata zwierzaka to straszna rzeczuncertain
                    • przeciwcialo Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 19.10.08, 18:43
                      Nasz stan posiadania to 2 koty, pies i chomik smile
                      Polecam kota a najlepiej od razu dwa smile
                      • elza78 Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 19.10.08, 18:45
                        mialam swego czasu trzy - teraz ze wzgledu na dzieci nie wezme zadnego puki nei
                        podrosna, trafil mi sie kiedys taki koci psychol ze poprostu bym sie bala wink
    • mamaziq Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 19.10.08, 13:21
      Bardzo Wam współczuję - ja też walczyłam o życie kota - znajdy - na
      szczeście z sukcesem, więc znam to.

      Mąż dobrze zrobił, publicznie krytykując weta, ja bym jeszcze
      dołożyła w necie - jak radzą dziewczyny.

      Co do "żadnego psa" - myślę, że mąż sie bardzo przejął cierpieniem
      malca i dlatego tak powiedział. Kiedy emocje opadną, porozmawiajcie
      i może przygarnijcie pieska ze schroniska - zwierzaki z azylu są
      przed wydaniem do adopcji szczepione i odrobaczanie.

      tylko przypilnujcie, zeby psiak nie dostał wszystkich szczepień
      naraz tuż przed wydaniem - wtedy bedzie osłabiony. Możecie wybrać
      wcześniej i umówić się na odbiór , zwierzak powinien posiadać też
      ksiażeczkę z datą szczepień i ich rodzajami.

    • danusia100 do Shiraz 19.10.08, 17:00
      przepraszm,żle Cię zrozumiałam
    • kiddy Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 10.11.08, 23:32
      Roxano, parwo to choroba bardzo zjadliwa i niestety bardzo czesto
      kończy się śmiercią psiaka.
      Nie jestem pewna, czy dobrz zrozumiałam - piesek dostał pierwsza
      dawkę szczepionki? To niestety błąd. Przyjmuje się, że zwierzęciu
      trzeba dać około 2 tygodniu na zaaklimatyzowanie się - zmiana domu
      to stres, a ten obniża odporność. Dlatego nie szczepi się maluchów
      od razu. Po prostu nie wyprowadza się ich na dwór i pilnuje, by nie
      miały kontaktu np. z butami.
      Pamiętaj, by przez najbliższe pół roku (a najlepiej nawet rok) nie
      brać kolejnego nieszczepionego malucha. Wirus parwo jest odporny na
      zwykłe środki dezynfekujące.
      Strasznie mi przykro. Nie jestem jednak pewna, czy można nazwać weta
      konowałem. Wbrew pozoro nie tak łatwo postawić diagnozę zwierzęciu...
      • bozenka12 Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 11.11.08, 00:55
        tez kiedys stracilam szczeniaka przez parvo. Okropna choroba. W
        ostatnim stadium , kiedy bwidac bylo, ze przegralismy walke, mimo
        proby leczenia, musialam podjac decyzje o uspieniu. Ale mialam tez w
        domu innego psiaka, bardzo sie balam, zeby sie nie zarazil. I na
        szczescie nie zachorowal. Pozdrtawiam, i trzymaj sie.tak juz bywasad
        • zebra12 Przecież na to jest szczepionka! 11.11.08, 08:26
          Ja rozumiem, że nabyty szczeniak z niepewnego źródła może być chory, ale domowe
          psy chyba powinny być zaszczepione, nie?
          • przeciwcialo Re: Przecież na to jest szczepionka! 11.11.08, 09:05
            Nie jest obowiązkowa. Dla psów obowiązkowa jest wścieklizna, inne sa
            do wyboru przez włascielela.
            • bozenka12 Re: Przecież na to jest szczepionka! 11.11.08, 14:42
              zadne szczepionki nie daja 100% ochrony. Moj psiaczek byl
              szczepiony, i tak go to pskudztwo dopadlo. Drugi pies, ktory byl u
              mnie w domu , szczepiony i to go ochronilo, bo sie nie zarazil.
          • kiddy Re: Przecież na to jest szczepionka! 11.11.08, 19:49
            Zebro, rzeczywiście, jest szczepionka. ale szczeniak musi być w
            odpowiednim wieku, żeby go zaszczepić. Niestety, bywa, że właściciel
            po prostu nie zdąży.
    • joanna_poz Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 12.11.08, 11:19
      wyezgekwowałabym zwrot kasy od lekarza konowała za błędne
      zdiagnozowanie.
      psa to wam nie zwróci, ale chodzi o zasadę.

      naszego psa taki właśnie konował leczył na anginę, a my godzine po
      drugiej już wizycie u niego ledwo dowieźliśmy psa do innej kliniki,
      gdzie od razu trafił pod kroplówkę w stanie skrajnego odwodnienia w
      związku z zatruciem.
      psa na szczęscie nam odratowali, ale nie odmówilismy sobie zażądania
      zwrotu kosztów "leczenia" w klinice nr 1. sprawa oparła się o jej
      zarząd, ale zwrócili.
    • cathy_bum Re: Najpierw euforia a później tragedia-pies:( 12.11.08, 13:35
      Współczuję bardzo, zwłaszcza, że przeżyłam podobną historię. Tyle,
      że u nas szczęśliwie się skończyło. Przygarnęłam psiaka, którego
      ktoś wyrzucił pod moim osiedlem. Od razu, tego samego dnia poszłam
      do weterynarza. Pies został obejrzany -"zdrowy absolutnie" i
      odrobaczony. Nie chciał jeść, wymiotować zaczął następnego dnia.
      Weterynarz stwierdził radośnie, że piesek przyzwyczaja się do nowego
      miejsca i diety, poza tym to skutki odrobaczania. Zalecił czekać
      spokojnie i się nie przejmować. Po dwóch dniach stwierdziłam, że to
      jednak nie jest normalny stan. Wylądowałam z psem na pogotowiu
      weterynaryjnym (środek Świąt). Zdiagnozowano parwowirozę, dawano
      suce 5% szans z powodu zbyt później diagnozy. Lekarze nie mogli się
      nadziwić, jak można było zbagatelizować stan zwierzaka. Do tego
      zdjęto jej 3 dobrze odpasione kleszcze (poprzednik też zdejmował,
      tych pod pachami nie zauważył). Pies wyżył po prawie miesięcznej
      walce, dziesiątkach kroplówek, antybiotyków i całej reszty. Ma się
      dobrze. Ale znajomy weterynarz ocenił, że to cud był...
      Jedna uwaga, zanim zdecydujesz się wziąć następnego psa,
      zdezynfekuj, a najlepiej wyrzuć rzeczy po poprzedniku. Inaczej może
      się historia powtórzyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka