lozanna3
22.10.08, 13:01
Dziewczyny, muszę się z Wami podzielić pewnym przeżyciem... Myślałam, że to nigdy nie będzie dotyczyło mnie...
Na wstępie zaznaczę, że kocham mojego faceta ponad życie, mamy dziecko, rodzina jest dla mnie najważniejsza, a to co się stało... Nie wiem jak to sobie wytłumaczyć... Zaznaczam, że jest mi z tym tak ciężko, że muszę się wygadać, dlatego powstał ten wątek. Nie oczekuję współczucia, ani pouczeń... Po prostu muszę to wyrzucić z siebie.
Otóż... Miałam wyjazd słuzbowy - tygodniowy. Z dala od domu, wykłady nudne, aż do pewnego dnia, kiedy to na jednym z wykładów pojawił się W. Starszy ode mnie o 15 lat(!!) bardzo przystojny, wysportowany...
Okazało się, że nie tylko ja zwróciłam na niego uwagę, ale także on zauważył mnie, bo po wykładzie zaprosił mnie na lampkę wina (w hotelu, w którym oboje nocowaliśmy, bo na drugi dzień ja miałam jeszcze szkolenie, a on nie chciał wracać do domu po nocy... przynajmniej tak to przedstawił, bo wcześniej usilnie namawiał mnie na powrót razem, jego autem, do miejscowości, z której jak się okazało oboje pochodzimy - odmówiłam) No więc poszliśmy na to winko... Wysączyłam kielichów kilka i poczułam, że już jestem dobrze wstawiona. Mówię, że chcę wracać do pokoju, na co on, że mnie odprowadzi... Idziemy, a on w pewnym momencie mówi, żebyśmy na chwilę weszli do jego pokoju, on coś tam zostawi i odprowadzi mnie pod drzwi... Nie wiem dlaczego się na to zgodziłam... Może dlatego, że wydawał się w porządku facetem...
Weszliśmy. Poprosił żebym usiadła, włączył telewizor i zamknął drzwi na klucz (!!) Tu zapaliła mi się czerwona lampka. Wstałam i mówię, że chcę iść do pokoju. Na co on podszedł do mnie, zaczął mnie całować, dotykać, obmacywać... Popchnął na łóżko i zaczął mnie rozbierać! Wszystko we mnie wrzeszczało, żeby zwiewać, gdzie pieprz rośnie, ale z drugiej strony byłam jakaś sparaliżowana, nie mogłam się ruszyć... Nie wiem, bałam się?! Być może, ale odwzajemiałam pocałunki - nie wiem dlaczego!! Jednak kiedy próbował rozpiąć mi spodnie - trzymałam z całych sił. Wyrwałam się, ale mnie złapał i powiedział że nie zrobi niczego, czego bym nie chciała... no i znowu zaczęło się całowanie, dotykanie... W pewnym momencie powidział nawet, że chyba mnie zgwałci jeśli nie będę się z nim kochać!!! Ostrzegłam, że bardzo głośno wrzeszczę i na pewno zleci się cały hotel! Potem oświadczyłam, że muszę do toalety. Zamknęłam sie w tym kiblu i siedziałam dopóki nie ochłonęłam... On też chyba przyszedł do siebie, bo kiedy wyszłam i oświadczyłam, że muszę iść, nie zatrzymywał mnie...
Czułam się okropnie. Całą noc nie zmrużyłam oka.
Dodam, że mam wszystkie namiary na faceta. Wiem gdzie pracuje, czym się zajmuje, że ma rodzinę...
Mam mętlik w głowie. Czy któraś doświadczyła czegoś podobnego?
Czy była w tym moja wina? Nie wiem, pewnie gdybym tam nie wchodziła...