Dodaj do ulubionych

Czy mój mąż jest ofermą ?

    • estta1 Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 13:41
      Bardzo kiepskie z Was małżeństwo daltego tak piszesz o mężu. On
      ucieka w ksiązki bo go nie rozumiesz, masz pretensje o to ze jest
      porządnym facetem. Ja mu normalnie współczuję - kup sobie pejczyk i
      postój nad nim moze to go zmobilizuje do brania zleceń po nocach.
      Chciałaś mieć spokojnego domatora ? To masz, nie oczekuj ze zrobisz
      z niego lwa biznesu -jedno wyklucza drugie. Czasmi mi wstyd ze
      jestem kobietą i normalnie nie dziwię się facetom że tak źle się
      wyrażają o niektórych. Jak można traktować SWOJEGO męża jak maszynkę
      do zarabiania. Spal mu książki,zasłużył.
      • kewah Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 13:51
        Meza nie znamy, wiec trudno oceniac. Dziwne jest tylko, ze musi spac jak
        niemowle po 9 godzin. Ale to wlasciwie tez sprawa nie do dyskusji.
        • kasia_kasia13 Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 13:55
          kewah napisała:

          > Meza nie znamy, wiec trudno oceniac. Dziwne jest tylko, ze musi spac jak
          > niemowle po 9 godzin. Ale to wlasciwie tez sprawa nie do dyskusji.

          Niektorzy ludzie tak maja. Niektorym wystarcza 6 godzin snu a inni naprawde potrzebuja 9.
        • e_r_i_n Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 13:57
          Niemowle śpi raczej wiecej, niz 9 godzin.
          I niczego dziwnego nie widze w minimum snu na poziomie 8-9 godzin.
          Sama 8 musze odbebnic, zeby dobrze funkcjonowac.
          • wieczna-gosia Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 14:00
            mi spadlo do jakis 7 ale dopiero ostatnimi czasy. Spiac po 6 godzin na dobe
            potrafie przysnac w polowie zdania.
            • kasia_kasia13 Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 14:05
              Tez musze 8 godzin spac, inaczej na drugi dzien czuje sie, jakbym miala jetlag. I tego nie da sie zmienic, probowalam wink
            • myelegans Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 14:18
              Ja bede nudna i podpisze sie pod wieczna. Zalezy od ukladu i co komu
              odpowiada. Przerabialam rozne scenariusze, ja pracujaca duzo,
              zarabiajaca grosze, maz pracujacy b. duzo zarabiajacy b. duzo, teraz
              ja zarabiam b. duzo i robie tzw. kariere bo mam parcie, zawsze
              mialam, maz zajmuje sie domem i pracuje troche na jakies zlecenia w
              domu, w sumie zarabiajacy malo i to mi (nam)najbardziej pasuje.
              Dziecko ma swietny kontakt z ojcem, my mamy lepszy zwiazek, weekendy
              sa na przyjemnosci, bo maz wszystkie sprawy domowo-zakupowo-
              sprzataniwe zalatwia w tygodniu. Ja nie musze latac z wywieszonym
              jezykiem pomiedzy praca,a domem. Mam czas dla siebie idla nich i
              nie jest stresowo i nerwowo.
              Moj maz ma duzo ciekawych pasji, ktore mnie od zawsze w nim
              pociagaly, to mnie w nim bralo, bo jest moim stymulatorem
              intelektualnym. Nie byl szczesliwy pracujac 12godzin/dobe, a ja
              jeszcze mniej. Zycie rodzinne do niczego, zwiazek nasz tez ucierpial.
              O ile mamy gdzie mieszkac, normalnie funkcjonujemy, bez szalenstw,
              ale tez bez specjalnych wyrzeczen i jeszcze pieniadze sa odkladane
              na emeryture i gorsze czasy, to tak trzymac. Byle zdrowie bylo.
              Ja wole wiecej czasu z moja rodzina, i mniej stresowo.

              Najwazniejszy w zyciu to zdrowy balans, kazdy potrzebuje czas na
              prace, pasje, hobby, rozrywke i zycie rodzinne. Jak obserwuje, to
              wiekszosc ma wlasnie odchylone od balansu zycie i priorytety, co
              widac na publicznych forach po rozpaczliwych postach. Dzieci
              ogladajace ojca w weekend, dzieci pomiedzy jedna babcia,
              przedszkolem, a druga babcia, zony i matki, ktore sa tak zalatane,
              ze zapominaja kim sa.

              Acha, sa ludzie, ktorzy zle funkcjonuja w warunkach stresu, a praca
              po 10-12 godzin to spory stres. Potrzebuja czas na sen, (tak
              regernerujacy i fizjologiczny sen do 8-9 godzin, dla dorostlego
              czlowieka), odstresowanie, relaks i nie pchaja sie tam gdzie dla
              nich niezdrowo.
              CZepiasz sie porzadnego faceta, ze zdrowymi priorytetami.
              FYI, infomatykow to Ci teraz jak psow. Moze 10 lat temu to byli
              rozrywani na pniu, teraz to raczej standard, z liecealistami trrzeba
              konkurowac.
              • e_r_i_n Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 14:58
                No więc własnie - niektóre 'wyzwolone' panie, wbrew swemu
                wyzwoleniu, hołdują starodawnym zwyczajom - czyli większe prawa i
                przywileje, bez większych obowiązków. I nie mogą uwierzyć, że innym
                inny model życia pasuje - bo to, że ktoś nie robi codziennie
                obiadów wink, że się odniosę do innego popularnego ostatnimi czasy
                wątku, nie znaczy, że jest leniem. Bo może w tym czasie zarabia
                kokosy.
                BTW ciekawe, ze niektóre z tych pań jakoś większych sukcesów w
                związkach i finansach nie odnoszą.
                • iwoniaw Gotowanie obiadów ;-) 29.10.08, 15:09
                  No bo to jest wszak tak:
                  żona nie gotuje = leń (niech się nie miga pracą, na grzyba jej potrzebną, bo
                  przecież WIADOMO, że kobiety zarabiają MAŁO)
                  mąż gotuje = leń (niech się nie miga od roboty, za którą ma obowiązek dostać dużo)

                  Bardzo ciekawe, że śmieszy to mnie, obecnie żonę domową gotującą obiady z mężem
                  nie gotującym, bo zarabia z sukcesem na utrzymanie rodziny (wszelako nie wpadłam
                  na to, że i tak się obija, bo śpi w nocy, a przecież mógłby jeszcze coś zarobić,
                  nie? wink )

                  > BTW ciekawe, ze niektóre z tych pań jakoś większych sukcesów w
                  > związkach i finansach nie odnoszą.

                  Cóż chcesz, jak można mieć normalny związek, jak zabraniasz chłopu zaspokajać
                  potrzeb fizjologicznych (teksty sugerujące dopalacze chłopinie śpiącemu normalną
                  ilość godzin mnie rozwaliły). Tudzież odnieść sukces finansowy, jeśli się ocenia
                  aktywa w sposób, jaki widać w tym wątku (co przypomina mi posty pań, które nic a
                  nic od nikogo nie dostają, tylko zaledwie mieszkają u teściów żywione przez
                  matkę, która wychowuje i ubiera ich dzieci big_grin)
                • chicarica Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 15:11
                  Jest tylko mały problem - tutaj najwyraźniej ten inny model życia NIE pasuje, w
                  każdym razie jednej ze stron.
                  Jestem zdania, że ludzie muszą się dogadać między sobą, i jeśli obojgu taki
                  układ pasuje, to jedno może cały dzień leżeć na sofie i wykopywać kozy z nosa.
                  Ale tutaj nie pasuje - i dziewczę pyta co robić i czy mąż jest ofermą. No cóż -
                  wg moich standardów jest.
                  • wieczna-gosia Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 15:12
                    dziewcze zas zasuwa wiecej niz on i zaraia mniej niz on i jest mega hiper
                    zaradna i obrotna babeczka smile
                    • chicarica Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 15:14
                      No to niechże oboje zmienią robotę na lepiej płatną.
                      • wieczna-gosia Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 15:19
                        ale ja nie slyszalam o tym zeby maz autorki narzekal na swoja robote? narzeka na
                        razie ona. generalnie mam zasade ze jak cos nie pasuje MI to staram sie tak
                        pozmieniac wszystko zeby zaczelo MI pasowac, w miare mozliwosci nie zmuszajac do
                        zmian tych, ktorym pasuje.

                        Nie pasowalo mi swego czasu ze maz zarabial tyle ile zarabia- wiec trzasnelam
                        piescia w stol powiedzialam "stary to bez sensu" i poszlam do pracy. A stary w
                        pracy serdnio platnej popracowal jeszcze troche po czym ja zmienil na zupelnie
                        inna. ktorej nie lubil. I ja rzucil bo jej nie lubil i co z tego ze dobrze
                        placili? Jedyne o co mialam wtedy do niego pretensje to byl fakt rzucenia bez
                        uprzedzenia mnie- w koncu mogl pociagnac jeszcze chwile. on odrzekl ze naprawde
                        mu przykro- ale nie mogl. Przyjelam- nie mogl to nie mogl i tyle.
                        • pelagaa Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 17:31
                          > piescia w stol powiedzialam "stary to bez sensu" i poszlam do
                          > pracy. A stary w pracy serdnio platnej popracowal jeszcze troche
                          > po czym ja zmienil na zupelnie inna. ktorej nie lubil. I ja rzucil
                          > bo jej nie lubil i co z tego ze dobrze placili? Jedyne o co mialam
                          > wtedy do niego pretensje to byl fakt rzucenia bez uprzedzenia mnie-
                          > w koncu mogl pociagnac jeszcze chwile. on odrzekl ze naprawde
                          > mu przykro- ale nie mogl. Przyjelam- nie mogl to nie mogl i tyle.

                          Ilu ludzi tyle zdan i opinii. Ty jak czytam jestes niezwykle
                          tolerancyjna. Dla mnie takie zachowanie byloby szczytem
                          nieodpowiedzialnosci. Jak sie ma rodzine (czyt.dzieci), to dla mnie
                          wazniejsze jest zapewnienie jej bytu, a nie wlasne wygodnictwo.

                          Oczywiscie idealnie byloby, gdyby ludzie umieli sie dobierac pod
                          wzgledem prioryettow zyciowych, charakterow, przyzwyczajen, ale
                          czasem zycie jest jak jedna wielka loteria i ciezko przewidziec, jak
                          ktos zachowa sie za lat kilka, czy kilkanascie. Kiedy ludzie
                          pobieraja sie, nazwijmy to w mlodym wieku nie moga przewidziec,
                          zmian jakie nastapia. A nie zawsze wszystko widac na pierwszy rzut
                          oka.
                          • e_r_i_n Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 21:00
                            pelagaa napisała:

                            > Jak sie ma rodzine (czyt.dzieci), to dla mnie wazniejsze jest
                            > zapewnienie jej bytu, a nie wlasne wygodnictwo.

                            Tyle że Ty masz bardzo kategoryczne podejście do pewnych spraw - jak się
                            naprawdę zakochasz, to pewnie złagodniejesz wink. Sama wiesz, że życie weryfikuje
                            kategoryczne osądy.
                            W związku poza racjonalnymi argumentami jest coś takiego jak uczucie, empatia i
                            inne duperele. I przypuszczam, że gdyby mąż nie był pewien, że Wieczna na jakiś
                            czas jest w stanie przejąć ciężar utrzymania domu na siebie (albo większą część
                            tego ciężaru), to by tak nie postąpił.
                            Generalnie łatwiej się żyje, jak się na życie patrzy zadaniowo - i dzieli te
                            zadania wg możliwości i umiejętności między WSPÓŁodpowiedzialnych za nie.
                            • pelagaa Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 07:24
                              > Tyle że Ty masz bardzo kategoryczne podejście do pewnych spraw -
                              > jak się naprawdę zakochasz, to pewnie złagodniejesz wink

                              Eeeee... ja sie NAPRAWDE nie zakochuje wink
                          • wieczna-gosia Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 21:33
                            szczytem nieodpowiedzialnosci byloby gdyby rzucil te prace a ja bylabym
                            bezrobotna. Ale ja nie bylam bezrobotna- tylko pracowalam wowczas i to ostro. I
                            stary wiedzial ze na jednej pensji po prostu pociagniemy. Kiedy szukanie pracy
                            sie przeciagalo- pojechal do Anglii za ciut wiecej niz robola, bo akurat tam sie
                            cos znalazlo jeszcze za przyzwoite pieniadze i sie nie zastanawial jak bardzo mu
                            to pasuje czy nie tylko bral pod uwage ze warto miec kase na czarna godzine, ja
                            w wakacje zarabiam mniej, trzeba wiec miec z czego odlozyc itd.

                            Jestem tolerancyjna owszem bo oczekuje ze jesli cos mi za skore zajdzie i
                            poczuje ze ani chwili dluzej- to oczekuje tez zrozumienia. I zaufania mojemu
                            osadowi- ze naprawde nie dalabym rady ani chwili dluzej.
                  • iwoniaw Teraz jej nie pasuje? 29.10.08, 15:14
                    A gdzie pani miała oczęta, jak wychodziła za mąż, tudzież dawała sobie zrobić
                    dziecko panu z zaledwie 2 tys. pensji? I co się jej wówczas roiło w główce?
                    • wieczna-gosia Re: Teraz jej nie pasuje? 29.10.08, 15:21
                      on byl wtedy taki oczytany, mroczny fantastycznie i byl idealista i to ja
                      urzeklo....
                      • iwoniaw No, czyli nie ma co płakać 29.10.08, 15:34
                        - chciała zarabiającego, trzeba było łowić zarabiającego, a nie brać faceta z 2
                        tys. pensji i mieć pretensje nie wiadomo o co. Ja nie mówię, że nie można mieć w
                        życiu priorytetu pt. "kupa kasy" - tylko po co w ten plan wrabiać NIEŚWIADOME
                        niczego ofiary? Lista najbogatszych "wprost" za krótka czy jak?
                        • chicarica Re: No, czyli nie ma co płakać 29.10.08, 15:38
                          Widzisz, kochana, moim priorytetem również nie jest KUPA kasy. Ale również
                          między 2 tys miesięcznie a kupą kasy są jeszcze opcje pośrednie.
                          • triss_merigold6 Re: No, czyli nie ma co płakać 29.10.08, 15:44
                            Od 2 tysięcy do KUPY KASY daleka droga.
                            Poza tym wydawało mi się, że hierarchia potrzeb i wydatków zmienia
                            się po powiększeniu rodziny. Znaczy, trzeba więcej zarabiać.
                            • iwoniaw Trzeba - to jasno stawiać sprawy 29.10.08, 15:47
                              Gdyby pani wyartykułowała to, co napisałaś powyżej, przed ślubem, być może do
                              takowego by nie doszło i dwie osoby miałyby jeden problem w życiu mniej.
                          • iwoniaw Re: No, czyli nie ma co płakać 29.10.08, 15:45
                            > Widzisz, kochana, moim priorytetem również nie jest KUPA kasy. Ale również
                            > między 2 tys miesięcznie a kupą kasy są jeszcze opcje pośrednie.

                            No to mogła brać "opcję pośrednią", ślepa była czy jak? Naprawdę mnie rozkłada
                            postawa pt "złapmy jakiegobądź chłopa, a potem go sobie przeróbmy, albo powieśmy
                            na nim psy, jeśli śmie protestować". Otóż nie, drogie panie. Faceci też ludzie -
                            z własnymi priorytetami, pozycją, przyzwyczajeniami i planami. I mają prawo
                            uważać, że jeśli coś się do nich mówi, to to się właśnie ma na myśli. Jeśli się
                            udaje, że się nie dba o pieniądze ani ani i posuwa się wręcz do małżeństwa z
                            facetem nie wykazującym chęci zarobkowania, a następnie ma pretensje o brak
                            tychże pieniędzy, to jest to... No właśnie.
                            • chicarica Re: No, czyli nie ma co płakać 29.10.08, 15:51
                              No cóż. Jeszcze kilka lat temu te 2 tys to mogła być całkiem niezła kasa,
                              zwłaszcza dla kolesia świeżo po studiach itp. Z założeniem, że będzie się
                              rozwijał, awansował, zmieni pracę na lepszą, COŚ ze sobą w ogóle zrobi. Mój też
                              zarabiał swego czasu 2.5 tys.
                              Z tym, że ten pan najwyraźniej zatrzymał się na tamtym etapie i chyba o to żona
                              ma pretensje. Ja tam nie wiem, ja brałam takiego, który cały czas coś ze sobą
                              robił, ja też zresztą robiłam i robię.
                              • e_r_i_n Re: No, czyli nie ma co płakać 29.10.08, 21:01
                                Nie wiemy, jak już tu n razy powiedziano, gdzie mieszkają, czym się pan mąż
                                dokładnie zajmuje, jakie ma wykształcenie itd. Może te 2 tys to już po sporej
                                podwyżce?
                                • wieczna-gosia Re: No, czyli nie ma co płakać 29.10.08, 21:25
                                  poza tym ja sie caly czas pytam- co z tym dzieckiem? jak ona pojdzie zarabiac a
                                  ona nie bedzie na zlecenia latac to juz bedzie cacy tak? po bozemu? ale jak ona
                                  siedzi z dzieciakiem a ona lata po zleceniach to dramacik, oferma i owsik?
    • gk0101 Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 14:26
      DLaczego jest taki bierny i nie zrobi
      > nic zeby przyniesc do domu wiecej niz te 2 tysiące ? Naprawdę jest
      > nam bardzo ciężko finansowo, ja niewiele zarabiam, opłat i
      kredytów
      > mamy mnóstwo...


      Dziewczyno przeczytaj co napisalas i sie zastanow. Chyba w glowie ci
      sie poprzewracalo. Chcesz zeby gosciu zapierdzielal caly dzien.
      Niedosyc, ze zarabia wiecej od ciebie, zajmuje sie dzieckiem (bo ty
      oczywiscie nie mozesz)to... brak slow... Sama zrezygnuj z czasu
      wolnego i zarob. Jak nie masz umiejetnosci to sie podszkol i nie
      narzekaj. Czemu jestes taka bierna? Poczuj sie do obowiazku! To sa
      zreszta twoje slowa skierowane w druga strone, ale mi sie wydaje, ze
      bardziej powinny odnosic sie do ciebie. Zamiast to latwiej jest
      narzekac. Jak juz ktos jest oferma to tylko Ty. Koniec
      • harim bierność leży w natórz niektorych ludzi 29.10.08, 14:37
        autorki postu na pewno.

        jestem przekonany, że sama umie tylko obżerać się i narzekać na męża, wychodząc
        z założenia że dzieciaka urodziła, więc jej rola się generalnie kończy.

        podobnie myślą niektorzy faceci. po brzuchu można poznać. a kobiety po tyłku uncertain
        • gooochab a co to takiego to NATÓRZ? 29.10.08, 19:34

    • damianbsc Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 14:28
      Mam nadzieje, ze zobaczy twoj post, spakuje sie i zostawi ciebie...bo z toba nie
      bedzie szczesliwy i wolny
      • gamma76 Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 14:50
        oj dajcie już dziewczynie spokój, może zły dzień miała. Ja też mam podobny egzemplarz z tym że juz się nie zżymam, po prostu wiedziałam jaki jest przed ślubem i wiem że to głównie na mnie spoczywa sprawa zarabiania. Całe szczęście mam możliwości dorabiana w godz. pracy, albo niewiele dłużej. Nie chciałabym pracować po 12 godz. na dobę bo mimo zarabianych kokosów nie byłabym szczęśliwa i nie będę tego wymagać od męża. Cieszę się za to że możemy wspólnie zjeść obiad, wyjść po pracy na spacer itp. Kocham męża, z różnych powodów nie jest "lwem biznesu" i nie pozostaje mi nic innego niż to zaakceptować. Oczywiście jeśli okazałoby się że jest palantem i oprócz słabych zarobków jest też do doopy partnerem, ojcem, pijakiem to krzyż na drogę bez chwili wahania. Oprócz przynoszenia forsy do domu, mężczyźni mają też inne, może nawet cenniejsze zalety. O ile rodzinie to odpowiada to nie widzę problemu.
        • myelegans Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 14:58
          A nie przyszlo Ci moze do glowy, ze pan po prostu swoja prace lubi,
          i sie w niej spelnia?
          Znam wielu takich, ktorzy rzucili dobrze prosperujaca kariere na
          wysokich stanowiskach w korporacji i zostali.... nauczycielami, albo
          wzieli sie za non-profit (przyklad z mojego firmowego podworka,
          faceta, ktory praktycznie nocowal w na Capitolu, byl lobbysta i PR
          wysdokiego profilu) i pieniedza pewnie zarabia 50% tego co przedtem,
          ale sie spelnia i rodzine widzi czesciej niz raz w tygodniu, i ma 6
          tygodni urlopu rocznie
          • wieczna-gosia Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 15:03
            > A nie przyszlo Ci moze do glowy, ze pan po prostu swoja prace lubi,
            > i sie w niej spelnia?

            myelegans co ty tu za herezje piszesz ja nie moge jak sie czlowiek chce spelniac
            i lubic prace to nie robi dzieci, no co ty- nie wiedzialas?
            Zapierdziela sie jak mroweczka korzystajac z kazdej mozliwosci dorobienia,
            proste i logiczne....
            • chicarica Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 15:07
              No cóż - przy 2 tys. zł. pensji - tak, zapierdziela jak mróweczka.
              • wieczna-gosia Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 15:10
                od jakiego pulapu zarobkowego mowienie 'moja praca jest moja pasja" jest uprawniona?
                chetnie sie dowiem smile
          • chicarica Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 15:13
            Dobra, tylko wiesz, rozumiem że piszesz o USA - tam to 50% to nadal są,jak
            mniemam, kwoty pozwalające utrzymać rodzinę.
            • wieczna-gosia Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 15:20
              widzisz myelegans- takie rzeczy tylko w Stanach. W Polsce nie ma ze boli
              zapierdzielsz jak mroweczka smile
            • myelegans Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 16:46
              > Dobra, tylko wiesz, rozumiem że piszesz o USA - tam to 50% to
              nadal są,jak
              > mniemam, kwoty pozwalające utrzymać rodzinę.
              Zalezy na jakim poziomie, madrosc ludowa wie, ze zarabiasz wiecej
              masz wieksze wydatki i potrzeby Ci sie od razu zwiekszaja. 50%
              redukcja zarobkow zostanie odczuta, a wiesz jak sie ludzka natura
              przezwyczaja z powrotem do tego co miala o czego zostala pozbawiona.
              To duuuza zmiana stylu zycia, nabytych przyzwyczajen

              Ani minuty nie zostalabym w pracy, ktorej nie lubie, nie przynosi mi
              satysfakcji, czy zabija mnie intelektualnie. Howk!
          • triss_merigold6 Super 29.10.08, 15:43
            Ale zapewne wcześniej ustawili się przyzwoicie przez lata zarabiania
            porządnie.
            Między pracą non stop kolor a pracą za kwotę wyższą niż 2 koła jest
            spora różnica, pan wcale nie musiałby pracować dłużej, wystarczy, że
            by zmienił robotę na lepiej płatną.
            • sorapis Re: Super 29.10.08, 21:24
              Szczególnie, że jak Kasia napisała, mieszkają w małej miejscowości. Pracy tam
              pewnie w bród i informatycy przebierają w ofertach jak w ulęgałkach.
    • kasia_kasia13 Odwrocmy sytuacje 29.10.08, 15:03
      No nobra, a w odwrotnej sytuacji? To znaczy Kasik wstaje rannym switem, idzie do roboty na 8 godzin, potem zajmuje sie dzieckiem i domem a potem idzie spac, bo rano trzeba wczesniej wstac. A maz Kasika nie dosc, ze zarabia mniej niz ona to i mniej uczestniczy w pracach domowych. I jeszcze ma pretensje, ze zona malo zarabia i uwaza ja za oferme. Bardzo mnie ciekawi jak zapatrywalyby sie na taka sytuacje szanowne dyskutantki. Cos mi mowi, ze wiekszosc serdecznie wspolczulaby Kasikowi, doradzala mu zmobilizowanie pana do poszukanie sobie lepiej platnej pracy/przekwalifikowania sie ewentualnie kopniecia pana w zad. Myle sie?
      • wieczna-gosia Re: Odwrocmy sytuacje 29.10.08, 15:09
        absolutnie sie nie mylisz.
        • gooochab taki mąż jak kasik to huba jakaś.. albo inny owsik 29.10.08, 19:37

      • sorapis Re: Odwrocmy sytuacje 29.10.08, 20:44
        Normalne to do końca nie jest, że facet jako informatyk nie próbuje zarobić
        jakieś pieniądze (można np. prowadzić jakiś serwis, naprawiać komputery, robić
        jakieś zlecenia nas sieć etc. ale to wszystko zależy od lokalnego rynku).

        Policzmy, od 6 rano + 8 godzin, mamy około 14, pewnie po 15-tej jest w domu.
        Jeśli musi się zajmować dzieckiem to jednak wiele nie zrobi, małe jest bardzo
        absorbujące. Sam byłem w takiej sytuacji, w dzień do roboty i zajmowałem się
        dzieckiem po poludniu dzieckiem, zlecenia robiłem po nocach ale nie dosypiałem.
        Długo się tak nie da pociągnąć. Sam czuję, że po kilku latach człowiek się
        wypala i dziadzieje, drugi etat lub napinanie się zawsze odbywa się kosztem
        własnego zdrowia. Więc ja go nie potępiam, w perspektywie będzie zdrowszy co też
        nie jest bez znaczenia. Są ludzie, którzy muszą spać więcej niż 8 godzin, żeby
        wogóle funkcjonować.

        A zamiast wieszać psy na tym człowieku (w czym lubują się co niektóre
        wyemancypowane panie) lepiej się zastanówmy dlaczego dwie pracujące osoby z
        jednym dzieckiem ledwo wiążą koniec z końcem w tym kraju. To jest dopiero
        patologia.
        • e_r_i_n Re: Odwrocmy sytuacje 29.10.08, 21:05
          sorapis napisał:

          > A zamiast wieszać psy na tym człowieku (w czym lubują się co
          > niektóre wyemancypowane panie)

          Psy to wieszają te pseudowyemancypowane wink Tzn te, które chętnie przyjmą większe
          pensje (bo się należą, a jak), ale na waciki co najwyżej wink
          • chicarica Re: Odwrocmy sytuacje 30.10.08, 09:56
            Niby które? Bo np. moja pensja i wszystkie pieniądze ze zleceń wpływają cały
            czas na wspólne konto, z którego płacimy za wszystko - kredyt, rachunki, zakupy
            do domu i zakupy indywidualne. I na pewno nie stanowi kwoty "na waciki" - w tej
            chwili jest to niewiele mniej niż 50% naszych wspólnych dochodów.
            • e_r_i_n Re: Odwrocmy sytuacje 30.10.08, 10:04
              Skoro Ciebie to nie dotyczy, to chyba się nie czujesz dotknięta? smile
              • chicarica Re: Odwrocmy sytuacje 30.10.08, 10:08
                Ano nie. Tak samo, jak ty pewnie nie poczujesz się dotknięta, kiedy wygłoszę
                uwagę o panach gołodupcach z zaległościami alimentacyjnymi, na których tyrać
                muszą żony i w związku z tym dorabiają sobie do tego filozofię życiową, bo jakoś
                muszą przełknąć tę łyżkę dziegciu? wink
                • e_r_i_n Re: Odwrocmy sytuacje 30.10.08, 10:12
                  W ogóle - biorąc pod uwagę, że takowego na stanie nie posiadam smile
                  • chicarica Re: Odwrocmy sytuacje 30.10.08, 10:12
                    Mmmmmmhmmm...
                    wink
                    • e_r_i_n Re: Odwrocmy sytuacje 30.10.08, 10:18
                      Zapytaj męża o temat aktualizacji danych - wyjaśni Ci pewnie co
                      nieco wink
                      Jak na tą niedotkniętą dziwnie drążysz temat wink
                      • chicarica Re: Odwrocmy sytuacje 30.10.08, 10:25
                        Nie drążę, tak se klepię, z nudów... zaraz przestanę się nudzić, to przestanę i
                        drążyć, możesz być spokojna, żadne szkielety z szafy nie powypadają wink
                        • e_r_i_n Re: Odwrocmy sytuacje 30.10.08, 10:27
                          W sensie że Twoje? Pilnuj ich, bo o zbeszczeszczenie zwłok Cię ktoś
                          oskarży wink
    • tangerka A ty nie jesteś ofermą? 29.10.08, 15:57
      Skoro pracujesz do wieczora i mało zarabiasz to chyba ty jesteś
      ofermą, prawda? I dlaczego on ma po całym dniu pracy i wieczornym
      zabawianiu dziecka siadać do następnej pracy abyś ty była
      zadowolona? Może powinnien zmienić kobietę na taką któraby
      przyniosła też co najmniej 2 tys. zł, to by mu się poprawiło i
      zleconych wieczorami robić by nie musiał ...
      Chore pretensje niewydarzonej księżniczki, zaczniej od siebie
      tłumoku!
      • toniesamowite chicarica... 29.10.08, 16:40
        wiesz jakby wygladalo robienie przez Ciebie tlumaczen,majac
        jednoczesnie dziecko pod opieka?wink))
        tak,tak..masz podzielna uwage bo jednoczesnie robisz tlumaczenie i
        piszesz (ze zrozumieniem)wink na emamie..ale
        ja teraz leze na jednym lozku ze swoim chorym dzieckiem.Ja sobie cos
        tam robie na laptopie,natomiast co minute odwracam sie do dziecka i
        odpowiadam na pytania,albo po to zeby podziwiac co zrobilsmile
        Uczy sie teraz pisac rozne wyrazy-ja mu je pisze u gory,a on pod
        spodem przepisuje-pyta sie wiec czy dobrze/ladnie napisal?smileczy ten
        wyraz co on chce jest dlugi,czy da rade napisac, jak to jest po
        angielsku itp.Przy okazji ja cos tam jak mowilam robie na kompiewink
        ale jak mi to idzie(w jakim czasie) to inna sprawa...
        • vibe-b Re: chicarica... 29.10.08, 19:43
          toniesamowite napisała:

          chicarica...
          > wiesz jakby wygladalo robienie przez Ciebie tlumaczen,majac
          > jednoczesnie dziecko pod opieka?wink))
          > tak,tak..masz podzielna uwage bo jednoczesnie robisz tlumaczenie i
          > piszesz (ze zrozumieniem)wink na emamie..ale
          > ja teraz leze na jednym lozku ze swoim chorym dzieckiem.Ja sobie
          cos
          > tam robie na laptopie,natomiast co minute odwracam sie do dziecka
          i
          > odpowiadam na pytania,albo po to zeby podziwiac co zrobilsmile
          > Uczy sie teraz pisac rozne wyrazy-ja mu je pisze u gory,a on pod
          > spodem przepisuje-pyta sie wiec czy dobrze/ladnie napisal?smileczy
          ten
          > wyraz co on chce jest dlugi,czy da rade napisac, jak to jest po
          > angielsku itp.Przy okazji ja cos tam jak mowilam robie na kompiewink
          > ale jak mi to idzie(w jakim czasie) to inna sprawa...



          ona Ci odpowie ze jej mama albo inna ciocia Helenka lub Jozia sobie
          radzily z dzieckiem robiac tez inne rzeczy w tym samym czasie big_grin big_grin
          powinno byc to dla ciebie wyrocznia big_grin
    • pentaprism Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 16:47
      > Naprawdę jest
      > nam bardzo ciężko finansowo, ja niewiele zarabiam.
      A może to Szanowna Pani zmieniłaby pracę na taką lepiej płatną?
    • kakapoo Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 16:50
      A może zadaj sobie pytanie, dlaczego wzięliście wszystkie te
      kredyty. Może dlatego, że przede wszystkim Ty tego chciałas?
      Są ludzię, którzy wolą żyć skromniej a spokojnie. Poza tym nie
      każdemu wystarcza 6 godzin, by się wyspać i dbać o swoje zdrowie.
    • villianna Skończmy z pewnymi mitami 29.10.08, 17:46
      Wszystkim przekonanych, że informatyk powinien zarabiać kokosy zapraszam tu:

      gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90442,5707488,Lista_Plac_Zawodow.html
      Po pierwsze, informatyk informatykowi nie równy, informatykiem zwie się pan po
      technikum, co złoży komputer, ale również w potocznym słownictwie informatykiem
      nazywa się doświadczonego programistę.

      kasikk2 nie podzieliła się z nami szczegółami na temat wykształcenia swojego
      męża, jego umiejętności itd. Napisała, że jest informatykiem co robi strony
      internetowe... a powiedzmy sobie szczerze, teraz bardzo wiele osób umie robić
      lepsze czy gorsze strony, nie potrzeba do tego ani wybitnie rozległej wiedzy,
      ani specjalistycznego wykształcenia. Da się na tym zarobić, ale nie
      astronomiczne kwoty.

      Druga sprawa - autorka topicu pisze, że mieszkają w małej miejscowości.
      Wystarczy porównać na stronie, do której link wkleiłam, jakie są przepaści
      między zarobkami osób z dużych i małych miejscowości (co również przekłada się
      na koszty utrzymania, więc za wczasu nie żałujmy ludzi co mieszkają poza
      wielkimi miastami).

      Wniosek: moim zdaniem mąż kasikk2 wcale nie zarabia mało i najprawdopodobniej
      adekwatnie do posiadanych przez siebie umiejętności.

      Chłop pracuje 8h dziennie, pieniądze przynosi do domu, nie przepija ich, po
      pracy opiekuje się dzieckiem, ma całkowicie niegroźne hobby zwane czytaniem
      książek. Fajny mąż, a ty go jeszcze śmiesz nazwać ofermą? Wolisz, żeby zasuwał
      na dwa etaty, pozbył się wszelkich zainteresowań, by w wieku czterdziestu lat
      wykończyć się pod względem psychicznym i zdrowotnym? Tak go kochasz, że nie
      liczy się dla ciebie jego zdrowie i szczęście, a najchętniej widziałabyś go w
      roli pracoholika. Wiesz, mąż (ani żona) to nie maszynka do robienia pieniędzy,
      ale człowiek, który ma całkowite prawo do odpoczynku do pracy. Praca na dwa
      etaty to nie powód do szczęścia i dumy, ale pracoholizm, który na dłuższą metę
      całej waszej rodzinie odbił by się czkawką. Chyba, że na prawdę wolisz mieć
      nieszczęśliwego męża, dziecko wychowywane przez obcych ludzi, które nie będzie
      miało kontaktu z rodzicami, ale za to nowy telewizor.

      Jak dla mnie jedyną ofermą w tym związku to jesteś Ty autorko topicu, bo
      wymarzyłaś sobie bóg wie jakie życie, ale nie potrafisz osiągnąć pułapu życia
      jaki sobie obmyśliłaś i szukasz winy w innych, zamiast w samej sobie.
      • xnw4 Re: Skończmy z pewnymi mitami 29.10.08, 18:13
        Nalezy jeszcze pojsc do sadu
        i oswiadczyc, ze sie oddalili
        od siebie
      • jorn Re: Skończmy z pewnymi mitami 29.10.08, 19:31
        Villianna, wyprzedziłaś mnie, właśnie chciałem to napisać. Nieco przerysowując można dodać, że bardzo perspektywicznym zawodem jest kierowca, bo niejaki pan Kubica kilka milionów z tego wyciągasmile
      • sorapis Re: Skończmy z pewnymi mitami 29.10.08, 20:48

        Bardzo dobre podsumowanie, jesteś bardzo mądrą kobietą (jeśli jesteś kobietąsmile.
    • hiperrealizm może jest chory? 29.10.08, 18:18
      istniej wiele chorób które manifestują się przewlekłym zmęczeniem.
      Chocby prozaiczne przewlekle zapalenia zatok...
      Być może on zwyczajnie nie ma siły na większa aktywność.
    • gieroy_asfalta Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 18:32
      "Ja niewiele zarabiam"
      więc dlaczego masz pretensje do męża? zrób coś ze sobą i zarabiaj
      wiele, skoro ci mało kasy.
      Tak to jest z niektórymi babami: zawsze źle, chciałyby i dużo kasy,
      i męża w domu z dzieckiem. To się wyklucza , paniusiu.
    • forum0wicz Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 18:59
      kasikk2 napisała:

      > Zainspirowana wątkiem o zarobkach postanowiłam przedstawić swoją
      > sytuację i zapytać : czy mój mąż jest ofermą ?

      Im wcześniej się z nim rozstaniesz tym lepiej. Ty go najnormalniej w
      świecie nie kochasz, więc lepeiej, żeby dzieci nie dorastały przy
      kwasach, które prędzej czy później sie u was pojawia.
    • allerune Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 19:45
      no po prostu nie wierzę w to co piszesz.

      Gość zapierdziela cały dzień, jest poza domem pewnie z 9-10h, potem zamuje się
      dzieckiem przez 3-4h i co, ma jeszcze brać dodatkowe zlecenia?
      Może Twój mąż jest ofermą, bo ma niską pensję (przeciętny informatyk zarabia 2-3
      razy tyle), ale za to ma bardzo GŁUPIĄ żonę.

      Za bycie ofermą, powinnaś być mu wdzięczna, inaczej zostawiłby Cię już dawno.
    • rad0slaw Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 20:10
      Jeśli Twój mąż jest ofermą to tylko z tego powodu że poślubił idiotkę.

      Śpi tyle ile trzeba, skoro jest na nogach od 6rano trudno żeby był rześki i
      chętny do pracy po 21. Może Ty wstaniesz o 4 rano coś dorobisz zanim dziecko się
      obudzi?

      Zarabia tyle ile można zarobić jako informatyk poza większymi ośrodkami
      miejskimi typu Warszawa/Kraków.

      Dorobić? Jak najbardziej! Ale nie nie po 21. Jeśli chcesz żeby zarabiał na
      stronach zwolnij się ze swojej nisko płatnej pracy, przygotuj mu lekki obiad
      zaraz po pracy, a następnie spokojny cichy pokój - bez Twojego brzęczenia i
      niestety bez dostępu dziecka. Będziesz się musiała zająć dzieckiem. Zadbaj o to
      żeby miał trochę ruchu, żeby mógł odpocząć. Praca informatyka to nie kopanie
      rowów, żeby coś zdziałać trzeba mieć spokojną głowę. Żeby kasa na zleceniach
      była konkretna będzie musiał zapieprzać 4h dziennie po godzinach ale to i tak
      tylko przez jakiś czas - kto kiedykolwiek dorabiał po godzinach ten wie co to
      znaczy i jak to męczy. No chyba że się pracuje w jakimś urzędzia i 8godzin pije
      kawkę.

      Jeśli większa pensja to owszem, ale w Irlandii, Norwegii lub UK - lub w kilku
      największych miastach w Polsce. I to nie za pracę od 7 do 15.

      No ale niestety Ty reprezentujesz typową polską kobietą która chciałaby zjeść
      ciastko i mieć ciastko. Żeby dużo zarabiał ale zajmował się mną i dzieckiem....
      Żeby nie spał ale pracował wydajnie...
      • rita75 Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 21:19
        > No ale niestety Ty reprezentujesz typową polską kobietą która
        chciałaby zjeść
        > ciastko i mieć ciastko. Żeby dużo zarabiał ale zajmował się mną i
        dzieckiem....
        > Żeby nie spał ale pracował wydajnie...

        jak to w patriarchacie
    • perotin Gapić się cały dzień w literki i cyferki po kilku 29.10.08, 21:03
      ... godzinach snu? Próbowałaś, zwłaszcza na dłuższą metę? Pytanie więc, czy nie powinien zmienić pracy albo zrobić czegoś, co pozwoli mu zmienić pracę na lepszą, ale to, że nie chce pracować dłużej, wydaje się zrozumiałe. Nie każdy jest maszyną, nie każdy ma kamery zamiast oczu.
    • odzim22 Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 21:09
      Jak ci kasy brakuje to ZNAJDZ LEPSZA ROBOTE, albo sama naucz sie
      klepac strony a nie wypominaj komus czytanie ksiazek.

      PS Jakby moja zona z czyms takim wypalila to bylaby przemoc w
      rodzinie. Po 15h pracy jescze klepac zlecenia idz sie lecz.
    • rita75 Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 21:16
      ty jestes oferma- zmienianie rzeczywistosci zacznij od siebie
    • cartahena Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 21:33
      Mlody facet, ktory nie chce postarac sie, zeby rodzina miala wyzszy
      standard, to niestety len. Poza tym, kiedy on bedzie zdobywal
      zawodowe doswiadczenie? Jak bedzie mial 55 lat? Teraz wlasnie jest
      mlody, w pelni sil i to jest pora, aby dac z siebie wiecej w pracy,
      jak najwiecej nauczyc sie, zeby potem czerpac profity z nabytego
      doswiadczenia. To sie nazywa rozwoj zawodowy.
      Nie rozmieszajcie mnie, ze mlodemu facetowi potrzebne jest 9 godzin
      snu... No, chba, ze jest chory na jakas ciezka chorobe. A tu choroba
      jest raczej brak ambicji, minimalizm i lenistwo.
      Oczywiscie, uprzedzam wszystkie zjadliwe komentarze: nie chodzi o
      to, zeby zapracowywal sie codzien ponad sily i zarabial o wiele
      wiecej. Autorce watku raczej chodzi o to, zeby od czasu do czasu
      wzial jakies zlecenie, zeby dorobic do pensji. To calkiem normalne
      zachowanie u zdrowego mlodego mezczyzny. Opiekuje sie dzieckiem? A
      coz w tym takiego niezwyklego? Zyjemy juz w XXI wieku, w Europie,
      wiec opieka ojca nad dzieckiem nie powinna byc traktowana jako cos
      wyjatkowego.
      Wydaje mi sie tez dziwne, ze panu mezowi nie przeszkadza, ze jego
      zona pracuje do pozna. Gdyby on troche wiecej popracowal, ona
      moglaby posiedziec wiecej z dzieckiem, a stan finansow pewnie bylby
      lepszy, skoro on ma lepszy zawod na te czasy.
      • e_r_i_n Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 21:36
        cartahena napisała:

        > Opiekuje sie dzieckiem? A coz w tym takiego niezwyklego? Zyjemy
        > juz w XXI wieku, w Europie, wiec opieka ojca nad dzieckiem nie
        > powinna byc traktowana jako cos wyjatkowego.

        No tak, postęp - czyli faceci wchodzą do kuchni, do pokoju dziecięcego itd. I
        super, tak być powinno.
        Ale w temacie utrzymania rodziny to już nie ma postępu, tak? Młody facet
        POWINIEN dbać o poziom życia rodziny. Młoda kobieta nie musi?
        • kasia_kasia13 Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 21:40
          >Młody facet
          > POWINIEN dbać o poziom życia rodziny. Młoda kobieta nie musi?

          Pewnie, ze nie MUSI. MOZE jesli CHCE wink
      • jakw Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 21:57
        cartahena napisała:

        > Nie rozmieszajcie mnie, ze mlodemu facetowi potrzebne jest 9
        godzin
        > snu...
        Zasadniczo to może i ze 4 wystarczy. Tylko potem u 35-latka nikt
        zawału nie podejrzewa, bo skąd zawał u takiego młodego...
        • cartahena Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 23:19
          Nie musi spac ani 9 ani 4. Moze na przyklad 6-8. Ja sypiam 6-7, a
          jestem kobieta po 30. I jakos zyje i nie choruje. Wiec bez przesady
          z tym zawalem. Po 8 godzinach pracy i opieka nad dzieckiem? Jakis
          straszny nerwus musialby byc.
          • e_r_i_n Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 08:33
            A moja koleżanka sypia 5 godzin i żyje i nie choruje. I o czym to
            świadczy?
            Dżizas, że też człowiek nie może miec swojej własnej, INDYWIDUALNEJ
            ilosci snu potrzebnego do normalnego funkcjonowania.
          • vibe-b Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 10:00
            cartahena napisała:

            > Nie musi spac ani 9 ani 4. Moze na przyklad 6-8. Ja sypiam 6-7, a
            > jestem kobieta po 30. I jakos zyje i nie choruje.


            Kolejna bystra z dziecieco-egocentrycznym ogladem swiata. Zeby w
            okolicach trzydziestki miec poczucie ze jest sie punktem odniesienia
            calej materii ozywionej i nieozywionej wrzechswiata to jakis
            niedorozwoj jest. Normalny, inteligentny, dorosly czlowiek wie, ze
            ludzie sa rozni. Rowniez w zakresie ilosci potrzebengo snu.
            • cartahena Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 11:19
              zeby wypowiadac sie na forum, trzeba sie poduczyc ortografii oraz dowiedziec
              wiecej o "wrzechswiecie".
              normalny, inteligentny dorosly czlowiek umie czytac ze zrozumieniem i nie wciska
              niewypowiedzialnych opinii drugiemu. zeby ci ulatwic, podpowiem, ze twoja
              zalosna wypowiedz o materii ozywionej i nieozywionej ma sie nijak do mojej
              wypowiedzi.
              a poza tym spij sobie nawet i 12 godzin dziennie. zycze sukcesow i zadowolonej
              malzonki!
              • vibe-b Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 11:35
                cartahena napisała:

                > zeby wypowiadac sie na forum, trzeba sie poduczyc ortografii



                oc o biega z ortografia? wyjasnij.

                > a poza tym spij sobie nawet i 12 godzin dziennie. zycze sukcesow i
                zadowolonej
                > malzonki!


                Jestem rodzaju zenskiego. Ale dzieki za komplement, wole miec umysl
                meski scisly niz taki jak twoj big_grin
                • cartahena Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 11:46
                  no, bystra to ty nie jestes.
                  WSZECHSWIAT, a nie wrzechswiat.

                  skoro jestes kobieta, to zareczam ci, ze pracujac i majac dziecko nie bedziesz
                  sie mogla wysypiac 9 godzin dziennie. no, chyba, ze bedziesz miala ambitnego
                  meza, ktory bedzie pracowal na was oboje.
                  • vibe-b Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 12:06
                    cartahena napisała:

                    > no, bystra to ty nie jestes.
                    > WSZECHSWIAT, a nie wrzechswiat.


                    a to. przeklawiurzenie, nic wiecej. Jak sie nie ma argumentow to
                    chociaz mozna sie drobiazgow czepic, nie? Zawsze to jakas bron big_grin


                    >
                    > skoro jestes kobieta, to zareczam ci, ze pracujac i majac dziecko
                    nie bedziesz
                    > sie mogla wysypiac 9 godzin dziennie.



                    nie potrzebuje twoich "zareczyn" big_grin jestem kobieta , pracuje na full
                    i mam male dziecko. I jesli przez kilka dni zdarzy mi sie sypiac
                    mniej, to nastepnych kilka musze sypiac po 12 inaczej jestem
                    nieprzytomna. Ale moj drogi maz, ktory ma taki organizm, ze
                    potrzebuje znacznie mniej snu, rozumie (w przeciwienstwie do
                    niektorych topornych tutaj big_grin) ze ja musze spac wiecej i pozwala mi
                    sie wysypiac gdy tylko jest mozliwosc (weekendy). Dzieki Bogu nie
                    jest takim tluczkiem, ktory zabranialby mi spac, gdy ja musze spac.
                  • e_r_i_n Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 13:00
                    Ty, zobacz, a ja pracuje i mam dziecko i spie jakies 8,5 godziny na
                    dobe.
                    • iwoniaw Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 13:11
                      > Ty, zobacz, a ja pracuje i mam dziecko i spie jakies 8,5 godziny na
                      > dobe.

                      To pewnie dlatego, że Twój mąż pracuje na ciebie - przyznaj się, że mu sen
                      limitujesz wink

                      Ja też z tych "nienormalnie" śpiących - tzn. mimo zajęć różnych (w tym
                      zarobkowych) i dwójki dzieci jak nie śpię 9h na dobę, to podpieram się nosem,
                      reanimuję kawą, a w pierwszy wolny dzień (czytaj: gdy mąż jest cały dzień w domu
                      i może przejąć w 100% dzieci) po takim "zarwaniu" potrzebnej ilości snu
                      odsypiam, żeby w ogóle kontaktować. I nie zauważyłam, by mi wraz z dzietnością
                      to zapotrzebowanie na sen spadło - zaryzykowałabym, że wprost przeciwnie, jako
                      że rzadko jest to przy niemowlaku sen "w jednym kawałku" przez całą noc...
                      • e_r_i_n Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 15:42
                        iwoniaw napisała:

                        > To pewnie dlatego, że Twój mąż pracuje na ciebie - przyznaj się,
                        > że mu sen limitujesz wink

                        Ee, nie, przecież te, co bronią męża autorki to żony gołodupców z
                        zaległościami alimentacyjnymi wink, które same zasuwają na rodzinę. No
                        więc ja śpię dużo, zarabiam mało, a żyjemy z tych niezapłaconych
                        alimentów.
                        • iwoniaw Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 15:49
                          > Ee, nie, przecież te, co bronią męża autorki to żony gołodupców z
                          > zaległościami alimentacyjnymi wink, które same zasuwają na rodzinę.

                          No tak, przeoczyłam wink Znaczy ja jako niepracująca na etacie oraz śpiąca dużo
                          to co? Aaaa, to dlatego, że M. żadnych alimentów nie ma zasądzonych i z tego
                          żyjemy big_grinDD
          • kasia_kasia13 Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 11:18
            cartahena napisała:

            > Nie musi spac ani 9 ani 4. Moze na przyklad 6-8. Ja sypiam 6-7, a
            > jestem kobieta po 30. I jakos zyje i nie choruje. Wiec bez przesady
            > z tym zawalem. Po 8 godzinach pracy i opieka nad dzieckiem? Jakis
            > straszny nerwus musialby byc.

            Czy to tak trudno zrozumiec, ze nie kazdemu wystarcza taka sama ilosc snu? No
            litosci, przez net wyrokowac, ile nieznana nam osoba go potrzebuje?
            • cartahena Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 11:27
              A czy to tak trudno czytac ze zrozumieniem czyjas wypowiedz?
              Ja jak najbardziej rozumiem, ze niektorym potrzeba wiecej snu. Na przyklad dzieciom. Juz dawno temu przeprowadzono badania, ktore przedstawiaja ile snu mniej wiecej jest potrzebne ludziom w okreslonych przedzialach wiekowych.
              Jak napisalam wyzej, zechciej przeczytac uwaznie, dorosly mezczyzna, jesli nie jest chory, nie potrzebuje spac az 9 godzin dziennie dzien w dzien! No, chyba, ze lubi.
              Skoro jest chory, to powinien isc do lekarza, a o tym nic autorka watku nie wspomina. Poza tym, ja nic nie wyrokuje, tylko opieram sie na moim doswiadczeniu zyciowym.
              • e_r_i_n Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 11:31
                A jak to 'mniej wiecej' policzono? Pewnie dodajac do siebie godziny
                snu ankietowanych i dzielac przez ich liczne (upraszczając). A to
                oznacza, ze srednio 8 moze oznaczac, ze jedna osoba spi godzin 7, a
                druga 9.
                Tak wiec niestety nadal Twoje 'wystarczy mężowi, jak pospi 7 godzin'
                jest lekko śmieszne.
                • dvl Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 11:34
                  Tia, statystycznie pies i człowiek mają po trzy nogi...
                • cartahena Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 12:27
                  Badania takie byly prowadzone przez biologow, fizjologow i innych naukowcow,
                  ktorzy zajmuja sie organizmem ludzkim. Statystyka tez sie przydaje w takich
                  przypadkach, ale nie sa to badania jedynie statystyczne, opierajace sie na
                  wypelnieniu ankiety z pytaniem "a jak dlugo pan lubi spac?".
                  Widze, ze poziom tego forum jest dosc niski, wiekszosc z was to jakies malo
                  ambitne, malo wyksztalcone osobniki, ktore za duzo mowia, a za malo wiedza.
                  • dvl Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 12:34
                    cartahena napisała:

                    > Badania takie byly prowadzone przez biologow, fizjologow i innych naukowcow,

                    Naukowcy prowadzą także badania nad długością trwania orgazmu u świń - i co z
                    tego? Badania sobie, życie sobie. Daleko nie szukając - w mojej 10-osobowej
                    ekipie w pracy - jedni 10h śpią, inni 5h + reset w weekend. Coś z nimi nie tak,
                    bo gdzieś tam w badaniach inaczej wyszło?
                    • cartahena Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 13:01
                      O tyle z nimi nie tak, ze chyba nie umieja sobie zorganizowac zycia.
                      Podejrzewam, ze twoi koledzy to mlodzi ludzie, bez rodzin, bo nikt kto ma
                      rodzine i pracuje nie moze pozwolic sobie na spanie az 10 h na dobe, bo nie
                      zdazylby ze wszystkimi obowiazkami. A ci co spia 5 h, to tez zle robia, bo 5 h
                      to troche za malo. Wlasnie, w wolnej chwili przeczytalam artykul, ktory mowi, ze
                      optymalne spanie to 6-8 godzin dla doroslej osoby. Jesli ktos spi krocej lub
                      dluzej, to krocej zyje.

                      Badania naukowe sa prowadzone po to, abysmy sie dowiadywali wiecej o swiecie, o
                      nas samych. Sa oczywiscie skrajne przypadki badan bezcelowych, ale sa one dosc
                      rzadkie, bo raczej nikt by takowych nie finansowal. Wysmiewanie sie natomiast z
                      badan naukowych swiadczy o niskim poziomie interlokutora, przykro mi. To jest
                      cos w rodzaju: "niech se te inzyniery mowia, a my i tak wiedzom lepiej". Cytat
                      sprzed 20 lat z rolnikow, a temat dotyczyl studni.
                      • dvl Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 13:31
                        Chodzi mi o to, że badania mocno uśredniają. Wg badań średnie spanie to 6-8 -
                        ŚREDNIE. Więc jednostki mają prawo zarówno poniżej jak i powyżej. Nie komentuj
                        proszę mojego poziomu, bo nie wyśmiewam się (oprócz tych świń, mówię teraz o
                        spaniu), tylko zrozum, że to są uśrednienia - a to nie znaczy, że każdy tak ma.
                        Ja śpię po 5h w tygodniu, wcale nie dlatego, że mam dzieci i pracuję na 3 etaty.
                        Bo nie mam. Poprostu tyle mi wystarcza, a w weekend po 7, max 8. Powyżej źle się
                        czuję.

                        Co do ludzi w pracy - przekrój 25-38 lat, jedni single, inni w związkach z
                        dziećmi, to nie stanowi. Przy dobrej organizacji czasu można sobie pozwolić na
                        9-10 godzin snu.
                  • e_r_i_n Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 13:04
                    O dzięki Ci, oswiecona, że nam trochę informacji przemycasz wink

                    Jeśli Twoje zrodla naukowe sa tak wiarygodne, jak Twoje obserwacje
                    na forum, to ja podziekuje wink
                  • kasia_kasia13 Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 13:46
                    cartahena napisała:

                    > Badania takie byly prowadzone przez biologow, fizjologow i innych naukowcow,
                    > ktorzy zajmuja sie organizmem ludzkim. Statystyka tez sie przydaje w takich
                    > przypadkach,

                    Wyniki takich badan sa zawsze usrednieniem.

                  • ppo Ty pewno jesteś super wykształcona. 31.10.08, 17:53
                    Szkoda tylko, że głupia.
              • kasia_kasia13 Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 11:42
                >>Juz dawno temu przeprowadzono badania, ktore przedstawiaja ile snu mniej
                > wiecej jest potrzebne ludziom w okreslonych przedzialach wiekowych.

                A jakie badania? Pewnie statystyczne. Otoz jesli wyszlo, ze srednio dorosli mezczyzni potrzebuja x godzin snu dziennie to wcale to nie oznacza, ze kazdy z nich osobna tyle snu potrzebuje.

                > Jak napisalam wyzej, zechciej przeczytac uwaznie, dorosly mezczyzna, jesli nie
                > jest chory, nie potrzebuje spac az 9 godzin dziennie dzien w dzien!


                Dorosli mezczyzni roznia sie miedzy soba!!!
                • cartahena Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 11:50
                  alez oczywiscie, ze dorosli mezczyzni sie roznia. jedni sa spiochy i lenie, inni
                  bardziej pracowici mniej spiacy.
                  oczywiscie, abstrahuje tu od tego konkretnego przypadku walkowanego na watku, bo
                  go osobiscie nie znam, ale moge co nieco sie domyslac.
          • jakw Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 18:44
            Ja sypiam 6-7 i czasem o 21 przed tv urywa mi się film. A jak mnie
            dopadnie z niewyspania migrena to jest masakra. Więc jestem w stanie
            zrozumieć, ze gościu nie jest w stanie o 21 myśleć przed kompem.
    • rychu_taxi_drajwer Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 21:40

      Ty dopiero jesteś ofermą, że pracujesz do wieczora i niewiele zarabiasz. Dobrze
      że cała Polska się dowie.
    • jakw Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 21:47
      Masz męża, nie robota. O 21 to on jest na nogach 15 godzin -
      najpierw praca, potem dziecko i dom. Myślisz, że długo by pociągnął
      śpiąc po 5-6 godzin? A dlaczego ty nie zarabiasz więcej? Nie
      bierzesz nadgodzin? Dlaczego uważasz, że to tylko jego obowiązek? No
      i kto chciał brać kilka kredytów?
    • asia9915 Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 22:08

      Czy to ma być prowokacja ?Jak widać prowokacja się udała biorąc pod uwagę ilość
      postów.

      2000 na rękę to jak dla mnie dużo. Znam informatyków którzy zarabiają mniej.
      • z_jak_zwirz Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 29.10.08, 22:24
        chcialbym sprostowac przy okazji tego "informatyka" dwie sprawy:
        - informatyk to pojecie bardzo ogolne, trzeba by uszczegolowic co ten czlowiek
        potrafi i co robi. ja nie jestem informatykiem, bo jestem grafikiem,
        webdesignerem i webdeveloperem. nie umiem naprawiac komputerow, itp. spraw w
        sposob fachowy - tylko tyle ile musze, zeby moj wlasny warsztat pracy dzialal.
        za umiejetnosciami i specjalizacja ida rozne pieniadze
        - "klepanie stronek" brzmi jak "lepienie garnkow". to prawda, ze "klepnac
        stronke" nie jest trudno, zwlaszcza przy obecnych narzedziach. ale zrobic to
        fachowo zarowno od strony grafiki, uzytecznosci, jak i kodu - to jest sztuka i
        jest to analizowane wedle roznych prawidel, ludzie o tym ksiazki pisza i caly
        czas to udoskonalaja. tu taz mozna byc fachowcem, albo "klepac" temat. po takich
        klepiacych zdarza mi sie poprawiac (czyli robic rzecz od nowa). serwis www to
        bardzo powazna czesc reklamy i wizerunku firmy, a nie "strona osobista wrobelka
        elemelka" - tego sie nie klepie, to sie profesjonalnie planuje i wykonuje. i za
        fachowosc w tym temacie tez sie placi - "klepiacy stronki" zarabiaja adekwatnie
        do ich umiejetnosci. fachowcy takze.

        dziekuje za uwage.
        • charliefrown Kasik (założycielka tematu) to akademicki przykład 30.10.08, 00:13
          kobiety z syndromem małomiasteczkowej proweniencji. u takich ludzi występuje nader często skłonność do życia na pokaz, ostentacyjnego obnoszenia się z atrybutami majętności celem imponowania innym. Zauważcie, jak wyeksponowała możliwość podjęcia przez swojego męża pracy w większej miejscowości - niby po odliczeniu kosztów dojazdu, wynajęcia babysitterki wyszłoby na to samo, ale ileż estymy zyskałaby w oczach swojej prowinicjonalnej społeczności na samą wiadomość, że małżonek pracuje w MIEŚCIE!

          Wasz problem polega na tym, iż jesteście z różnych bajek - intelektualista tzw. nerd wziął za żonę lalkę, która najwidoczniejnie nie zdaje sobie sprawy z tego, że poza potrzebami bytowymi są również te kulturalne, pasje etc. Zauważcie jak pogardliwie odnosi się do jego zamiłowania do fantastyki.

          Za to sama pewnie buja w świecie kolorowych periodyków, przepychu, bling lansu, torebek babushka za kilka kilobaksów - to też sui generis fantastyka smile
      • sorapis Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 00:04
        Tam zaraz prowokacja. Jest okazja wypowiedzieć się na ważny życiowy temat, ilość
        postów o tym mówi. Wiele osób tu dystkutujących ma zapewne ten sam problem (może
        dotyczyć też żony), pada ważna kwestia ambicji/możliwości w małżeństwie,
        podziału ról, odpowiedzialności, rozczarowanie drugim człowiekiem, może mały
        dramat nawet. Mamy test na zahowanie się w podobnej sytuacji.

        Lepsze niż telewizja wink))
        • sorapis Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 00:05
          sorapis napisał:

          > Mamy test na zahowanie się w podobnej sytuacji.

          zachowanie, sorry.

    • adam81w A dlaczego ty nie zarobisz więcej? 30.10.08, 00:08
      DLaczego jest taki bierny i nie zrobi
      > nic zeby przyniesc do domu wiecej niz te 2 tysiące ? Naprawdę jest
      > nam bardzo ciężko finansowo, ja niewiele zarabiam

      Kurde co za głupia kobieta. Tylko wymagać umiesz. A może masz
      poglądy typu głowa rodziny itd? Czemu on ma zarabiać większość
      pieniędzy na wydatki? A może ty? A może raczej oboje tyle ile
      możecie? Może jednak partnerstwo a nie denny patriarchat? A może
      zastanowicie się co wam jest naprawdę potrzebne a co nie? Sama mało
      zarabiasz a na swojego faceta mówisz, że bierny. Ty nie bierna?
      Chyba bym taką kobietę zostawił gdybym miał nieszczęście się z taką
      związać. Patrzysz na swojego faceta tylko przez pryzmat pieniędzy? W
      ogóle go kochasz? czy wolisz pieniądze zamiast uczucia? Myślisz, że
      pieniądze dają szczęście? Błąd! Można zarabiać i 1,5 tyś i być
      szczęśliwym. To nie wielkość puchara się liczy ale to jak się
      potrafi koszystać z ilości płynu jaki tam da się nalać.

      Jestem zniesmaczony. Szczęście, że nie wszystkie kobiety są takie.
      • paralityk_murzynski Re: A dlaczego ty nie zarobisz więcej? 30.10.08, 00:57
        No wlasnie dlaczego? Musisz codziennie opie...c laske i bedzie git!
      • paralityk_murzynski Re: A dlaczego ty nie zarobisz więcej? 30.10.08, 01:00
        Dlaczego?
        Musisz codziennie opie...c laske i bedzie git!
    • piotraszz Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 03:10
      A może ty byś coś zrobiła, żeby wam się wiodło lepiej? Cała wina jest po jego
      stronie? Przecież strony internetowe można nauczyć się robić w miesiąc. Od
      podstaw... Wystarczą chęci. Ale nie... Ty wolisz cały obowiązek utrzymania
      rodziny zrzucić na męża... Wykorzystywać go jak woła pociągowego... Do roboty
      nierobie i zarób te dwa dodatkowe tysiące!!
    • szentopry Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 08:40
      myślę że masz duże parcie na szkło. Chłop jest OK, bo robi to co ma robić, nie
      chleje, narktoyzuje się, ani przepuszcza kaski. Zajmuje się domem, dzieciakiem.
      Czemu nie liczysz po stronie strat nieobecności męża w domu gdyby dłużej
      pracował? Dziecko by straciło czy zyskało. Kaski mało przynosi, więc może
      pogadać o podwyższeniu kwalifikacji, a nie dodatkowej robocie. 8 godzin i do
      domu, niech płacą 5 tysiączków na łapkę smile.
    • glorius Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 09:11
      A może sama byś się wzięła do pracy a nie narzekała?? Nie jesteś księżniczką na
      ziarnku grochu smile

      Nie ma gorszego nic bardziej niż kobieta która narzeka bo mąż za mało przynosi
      kasy...same se zaróbcie jak wam źle wink
      • triss_merigold6 Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 09:23
        Jeśli pani ma zarabiać na dom, zajmować dzieckiem i mieć full
        obowiązków to pan staje się tylko kosztownym gadżetem. Bilans zysków
        i strat powinien się zgadzać.
        • wieczna-gosia Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 09:54
          z tego co zrozumialam pani zarabia mniej niz maz i nie zajmuje sie dzieckiem
          gdyz dorabia. Dzieckiem w czasie gdy ona dorabia zajmuje sie on. Gdyby nie miala
          pana- nie dorabialaby gdyz zajmowalaby sie dzieckiem.
          • chicarica Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 09:57
            Gdyby nie miała pana - nie miałaby też dziecka, nie? Bo samo się nie zrobiło.
            • wieczna-gosia Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 11:10
              Nie no moglaby od niego odejsc gdyz stanowczo za duzo spi jak na jej standardy smile
              Moglaby tez oczywiscie odejsc bez dziecka- on i tak pracuje a pozniej zajmuje
              sie dzieckiem, a ona pracowalaby dorabiala sobie i odpoczywala smile
        • iwoniaw O właśnie, a jaki bilans ma pan? 30.10.08, 13:16
          > Jeśli pani ma zarabiać na dom, zajmować dzieckiem i mieć full
          > obowiązków to pan staje się tylko kosztownym gadżetem. Bilans zysków
          > i strat powinien się zgadzać.

          No to policzmy: na razie pan zarabia więcej, zajmuje się dzieckiem i ma full
          obowiązków. Wypomina mu się, że śpi w nocy i śmie czytać dla rozrywki.
          Pani zarabia zdecydowanie mniej niż 2 tys., nie zajmuje się dzieckiem, bo
          pracuje do późna (mimo tego osiąga tylko wspomniane wyżej dochod) i nie zajmuje
          się sama domem.

          Jak tam z bilansem?
    • dafu.de Re: Czy mój mąż jest ofermą ? 30.10.08, 09:40
      Po pierwsze trzeba się było zastanawiać przed ślubem,
      po drugie może gość jest zmęczony Twoim gadaniem i musi sobie czasem odpocząć.

      Człowiek nie żyje tylko po to żeby płacić rachunki i raty.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka