Dodaj do ulubionych

Rozjechałam kota :(

01.11.08, 19:10
Rudy kot wpadł mi pod koła. Nie miałam szans go ominąć. Samobójca!
Nie jechałam zbyt szybko, ale jednak kot padł. We Wszystkich
Świętych powiększył grono aniołków. Szkoda mi tego zwierzęcia,a i
sama w szoku jestem. Nikomu takiej sytuacji nie życzę.

Obserwuj wątek
    • hexella Re: Rozjechałam kota :( 01.11.08, 19:24
      reteczu napisała:
      We Wszystkich
      > Świętych powiększył grono aniołków.

      Aniołek z ogonkiem?
      Człowiek sie jednak uczy całe życiewink
      • semida Re: Rozjechałam kota :( 01.11.08, 19:28
        Szkoda.Ja kiedyś rozjechałam zająca i do dziś nie mogę zapomnieć
        • sanna.i Re: Rozjechałam kota :( 01.11.08, 19:53
          To pewnie następny aniołek, taki z uszami smile
          • ibulka Re: Rozjechałam kota :( 02.11.08, 12:30
            i małym, ślicznym ogonkiem-kuleczką smile

            ja tam sobie rudego aniołka z ogonem potrafię wyobrazić... wink
            • katia.seitz Re: Rozjechałam kota :( 02.11.08, 17:00
              No właśnie - kto powiedział, że trzeba się ograniczać do katolickiej wizji
              zaświatów?
              Mi tam wizja kotów-aniołków całkiem odpowiada smile
    • madame_zuzu Re: Rozjechałam kota :( 01.11.08, 19:48
      uuuu teraz do końca życia będziesz w ten dzień słyszeć przejmujące
      "miaaaaaaauuuuuu" tongue_out
      A tak poważnie to szkoda kotka. Ja kiedyś rozjechałam kurę..rowerem i tez jakoś
      mi do tej pory przykro...
      • dorianne.gray Re: Rozjechałam kota :( 01.11.08, 22:34
        Wybacz, ale zobaczyłam tę kurę i ten rower oczami wyobraźni i
        popłakałam się ze śmiechu...
        • madame_zuzu Re: Rozjechałam kota :( 02.11.08, 09:34
          Cytatdorianne.gray napisała:

          > Wybacz, ale zobaczyłam tę kurę i ten rower oczami wyobraźni i
          > popłakałam się ze śmiechu...
          >


          z perspektywy czasu to i ja się śmieję. jednak wtedy do śmiechu mi nie byłosmile
          Nieznana mi bliżej wioska, ja, rower, zaczyna zmierzchać, a do domu jeszcze
          daleko. Przydrożnym rowem biegnie kura, która próbuje uciec przed rowerem. No i
          nagle wbiega mi w szprychy przedniego koła. Efekt - ja fikająca koziołki z
          rowerem, złamana ręka, morda zdarta, kura -trup. Zanim zdążyłam się otrząsnąć z
          szoku, to właściciel kury już leciał z żądaniem zapłaty za kurę. Zionął
          wódą...brrr Szok mi minął szybko i ja mu powiedziałam, że to JA powinnam żądać
          zapłaty, bo to ja poniosłam szkodę(ręka i rower) większą niż on i dlaczego to
          ptaszysko było poza jego posesją. Dopiero wściekły gospodarz zdjął z tonu,
          pomógł zorganizować transport i chciał w przypływie dobroduszności dać mi tę
          kurę do domu.." Na rosołek będzie pani miała" big_grin skorzystałam tylko z
          ofiarowanego transportu smile Kurę zostawiłam jemu ( miałam 19 lat) teraz pewnie
          bym ją wzięła big_grin a co! wink
          • dorianne.gray Re: Rozjechałam kota :( 02.11.08, 13:17
            No trzeba było brać - rosół w sam raz na rekonwalescencję!
    • biedro_neczka Re: Rozjechałam kota :( 01.11.08, 19:55
      szkoda kotka, a Ty na rozluźnienie napij się piwka wink
    • nanuk24 Re: Rozjechałam kota :( 01.11.08, 19:56
      Wiesz...
      SZkoda kotka, ale z doswiadczenia wiem, ze lepiej potracic kota/zajaca/kure niz
      skunksa...
      • papiki Re: Rozjechałam kota :( 01.11.08, 21:08
        Przykro mi, że Ci przykrosad
        A ja to bym chętnie rozjechała tego rudzielca co mi obszczywa drzwi
        do domu. Niech sobie u sąsiada teren znaczy, bo to jego kocur. Jakąś
        trutkę chyba wystawię przed domem.
        • roksanaa22 Papiki... 01.11.08, 22:37
          Trutkę niekoniecznie...Wszak kocur nie robi tego z wrodzonej wredoty
          a instynktowniesmile
          Zamiast inwestować w trutkę kup spray na kotysmile
      • denea Re: Rozjechałam kota :( 01.11.08, 21:54
        No szkoda, ale dla Ciebie lepiej że to nie był:
        - skunks
        - jeleń

        Pewnie biedak też miał deprechę w tenże dzień, jak niektóre emamy wink
        • hermion-a Re: Rozjechałam kota :( 02.11.08, 08:04
          Mój aniołek ma prawdziwe skrzydełka -gołąb (pewnie był chory, skoro
          nie zwiał). Do dziś nie jeżdżę tamtą drogą.
      • jowita771 Re: Rozjechałam kota :( 02.11.08, 09:00
        > z doswiadczenia wiem, ze lepiej potracic kota/zajaca/kure niz
        > skunksa...

        Zaciekawiło mnie, co się dzieje, jak się potrąci skunksa? Może głupie pytanie,
        ale nigdy nie widziałam skunksa na żywo. Wiem, że smród jest, ale nawet nie
        umiem sobie wyobrazić natężenia tego smrodu, bo to chyba trzeba poczuć.
        • majenkir Re: Rozjechałam kota :( 02.11.08, 13:13
          jowita771 napisał:
          > Zaciekawiło mnie, co się dzieje, jak się potrąci skunksa? Może
          głupie pytanie,
          > ale nigdy nie widziałam skunksa na żywo. Wiem, że smród jest, ale
          nawet nie
          > umiem sobie wyobrazić natężenia tego smrodu, bo to chyba trzeba
          poczuć

          Natezenie skunksiego smrodu jest OGROMNE. Sam zapach wg mnie do
          najgorszych nie nalezy, ale ta moc.... Skunksa nigdy nie
          przejechalam, ale moje psy czasem "walcza" ze skunksami pod
          domem wink. A rozjechany skunks to jeszcze pare dni na drodze
          smierdzi.
    • luxure Re: Rozjechałam kota :( 02.11.08, 09:54
      Współczuję przeżycia, bidny kot. Mnie raz wpadł ptak na przednią szybę. Też bez
      szans.
      • jowita771 Re: Rozjechałam kota :( 02.11.08, 10:04
        Jechałam kiedyś samochodem dość szybko (byłam pasażerem), w pewnym momencie na
        szybę wpadł ptak, krzyknęłam, z ptaka została mokra plama. Kierowca widząc, że
        się przestraszyłam wybuchnął szatańskim śmiechem. I nawet za bardzo nie mogłam
        mu nic powiedzieć, bo bałam się, że mi kark skręci, wcześniej już kogoś zabił,
        trochę odsiedział i po sprawie.
        Ale zasnąć nie mogłam, bo słyszałam w głowie, jak ten ptak wali w szybę.
        • renkag Re: Rozjechałam kota :( 02.11.08, 10:09
          Porwana zostałaś smile??? Czy z własnej woliu z takim kierowcą jechałaś?
          • jowita771 Re: Rozjechałam kota :( 02.11.08, 11:01
            W pracy byłam, takiego kierowcę mielismy, a zabójstwo, którego się dopuścił, to
            była honorowa sprawa (to nie było w Polsce).
    • seniorita_24 Re: Rozjechałam kota :( 02.11.08, 13:30
      Biedny kot. Niestety na taki los są narażone zwierzęta, które właściciele
      wypuszczają.
      • ibulka Re: Rozjechałam kota :( 02.11.08, 15:18
        te bezdomne też.
    • bacha1979 Re: Rozjechałam kota :( 03.11.08, 13:57
      Też mam na sumieniu kota. Było to na początku mojej "kariery kierowcy" wink wink,
      też bardzo to przeżywałam.
      Ale powiem Ci coś- czas leczy rany.wink W tym przypadku to prawda.wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka