beniusia79
03.11.08, 08:00
wczoraj sie wkurzylam. jestesmy spokojnymi ludzmi, czasem tylko
mala slychac jak placze, jak sie smieje, biega czy krzyczy-czyli
normalka. zadko kiedy mamy odwiedziny a jak juz mamy to jest troche
glosno, to chyba normalne. przyjechal do nas wczoraj szwagier ze
swoimi synami (7 i 8 lat) wiadomo jak to chlopcy. biegali, smiali
sie, bawili autkami a pozniej jeden z nich pokazywal corce jak sie
robi przewrot w przod. gdy "ladowal" na ziemie, bylo troche glosno.
po kilku minutach sasiadka zaczela walic po suficie. dla mnie to
byl szok, bo moim zdaniem zachowala sie jak przyslowiowy burak. te
upadki byly glosne, ale w koncu to sa dzieci i wiadomo, ze
spokojnie nie beda siedzialy w kacie. poza tym to jej walenie bylo
glosniejsze niz zabawa dzieci. kiedys uwazalam, ze sasiadka jest w
porzadku, ale teraz zaczynam watpic w to. rozumiem, ze ludzie moga
sie wsciekac jak u kogos jest ciagle glosno, ale nie jak zdarza sie
to 3 razy do roku. w dodtku bylo to o godzinie 17... mialam
naszykowane ciasto dla sasiadki, ale juz jej go nie zaniose...