24.10.03, 08:06
Doskonale cię rozumiem, wiem co przeżywasz. Rok temu mój mąż miał romans z
koleżanką z pracy, było to tym bardziej że zaczęło się to zaraz po moim
zajsciu w ciążę. Te 9 miesięcy były chyba moim najtrudniejszym okresem w
całym życiu. Zaczęło się niewinnie, od rozmów, wspólnych wyjazdów do banku,
spotkań (na początku spotykaliśmy się wszyscy - ja z mężem i ona z mężem),
mój mąż woził jej ciasto które piekłam itd. Zainteresowałam się tym gdy
wydawało mi się że te spotkania są zbyt częste i zbyt późne. Zapytałam go
wtedy czy aby nie za często do niej jeździ. Odpowiedział mi wtedy że
zastanawiał się kiedy mu coś na ten temat powiem. No i oczywiście pojechał.
Od tego czasu nawet nie mówił mi gdzie jedzie, dokąd, kiedy wróci. Po prostu
przyjeżdzał z pracy zjadał obiad i jechał, wracał kiedy chciał. Kiedy leżałam
w szpitalu zawiózł starszego syna do teściowej bo prawdopodobnie nie mógł się
wyrobić z czasem, a ja nie wiem czy syn nie był wtedy przeszkodą w wyjazdach,
do mnie wpadał na chwilę, i jechał gdzieś bo nie do domu (dzwoniłam do domu i
sprawdzałam). A najgorsze było to że ja byłam w ciąży z którą miałam
problemy, i nic nie mogłam zrobić. Ja siedziałam w domu a on wyjeżdzał do
niej nad jezioro.
Wydawało się że to się skończyło po urodzeniu syna, gdy nie dalej jak tydzień
temu znalazłam w jego komórce sms od niej w którym pisze o tym jak dotyka
sobie sutki które robią się sterczące, jak robi się wilgotna i czeka na niego
bo jest gotowa. zmroziło mnie. Zaczęły mi się trząść ręce i nawet nie mogłam
się rozpłakać. reakcja mojego męża była lakoniczna: to nic nie znaczy, to
tylko taki żart. Ja się chyba nie znam na żartach, bo nigdy z nikim tak nie
żartowałam i nikt ze mną nie żartował.Nie mogłam tak tego zostawić, musiałm
tym razem wiedzieć o co chodzi. Skontaktowałam się z jej mężem i
zorganizowałm konfrontację: wszyscy czworo razem. I nasłuchałm się że ona
miał problemu rodzinne, potrzebował się wyżalić, mój mąż był dyspozycyjny,
prawił jej komplementy, również się żalił jakie on ma trudne życie
(powiedział jej że go zdradzam, a ja byłam w ciąży), zaczęli się umawiać w
restauracjach, na dyskotece ( ze mną nigdy nie chciał pójść na dyskotekę bo
nie lubi takich miejsc), a później ona sobie znalazła innego i mój mąż został
zepchnięty na drugie miejsce, i zdaje się że go to zabolało, bo postanowił
się na niej odegrać. I tak się to ciagnęło dalej. Tyle się wyjasniło na
wspólnym spotkaniu. Mój mąż uważa że musimy z tym skończyć, zapomnieć, i
nigdy do tego nie wracać, bo to się już więcej nie powtórzy. Ale mnie to cały
czas boli, że mnie tak oszukiwał. Czuję się poniżona i zraniona. Cały czas
myślę o odejsciu ale szkoda mi dzieci. Powiedzcie co mam zrobić? Jak
zapomnieć? Czy w ogóle powinnam zapomnieć? Jaką mam gwarancję że to się nie
powtórzy? bardzo mu ufałam, miałam takie wewnętrzne przekonanie że wszyscy
inni tak ale mój mąż nigdy tego nie zrobi. Nigdy nie mozna do końca wierzyć.
Jak mam dalej żyć?
Obserwuj wątek
    • mila32 Re: zdrada 24.10.03, 08:17
      Zaczęłam pisać swój post jako odpowiedz na brazylijską telenowelę ale doszłam
      do wniosku że nie będę się użalać w nie swoim wątku i dlatego został taki
      dziwny początek, sory
    • mada27 Re: zdrada 24.10.03, 08:55
      Współczuję Ci - naprawdę, ciężkie chwile za Tobą, ciężkie przed Tobą. Bo musisz
      podjąć decyzję, która łatwa nie jest. Bo z jednej strony nawet jeśli z nim
      zostaniesz to już nigdy nie będziesz miała do niego 100% zaufania, a w Twoich
      myślach już ZAWSZE będzie ten ułamek nieufności, który może zatruć nawet
      najprzyjemniejsze chwile. Przynajmniej ja nie wyobrażam sobie że ufam
      człowiekowi, który gdy ja nosiłam jego dziecko fruwał sobie i przeżywał
      uniesienia z inną kobietą.
      Z drugiej strony odejść nie jest łatwo, macie dzieci, z pewnością wiele
      finansowych (i nie tylko) spraw was łączy i może się w dodatku okazać że na
      takiej decyzji, to Ty jesteś najbardziej stratna.

      Nie wiem co Ci poradzić, bo tu nie ma dobrych wyborów, ale opowiem Ci
      historyjkę mojego znajomego. On po kilku latach małżeństwa znalazł sobie
      kochankę, ich romans trwał kilka lat, ale ostatecznie został ze swoją żoną.
      Jego żona wybaczyła (na ile oczywiście wybaczyć to można). W kilka tygodni
      (sic!) później on znalazł sobie następną kochankę, z którą zamieszkał (i
      mieszka już rok) po 3 tygodniach intensywnego romansu. I niestety taki
      scenariusz też trzeba brać pod uwagę, że jeśli ktoś zdradził raz - zdradzi
      następny.
      Życzę Ci dziewczyno wszystkiego najlepszego. Oby w Twoim przypadku skończyło
      się to wszystko dobrze.
      • skylight Re: zdrada 24.10.03, 09:16
        Jeśli chodzi o tego typu sprawy, to nigdy nie wiadomo jak zacząć, bo sprawa
        jest na prawdę poważna....

        Ja radziłabym tak:
        jeśłi potrafisz wybaczyć, jeśłi potrafisz nie pamiętać tego co Ci mąż zrobił i
        żyć normalnie z dnia na dzień, to zostań z nim - samo wewnętrzne zmuszanie się
        do bycia razem tylko dla dzieci niestety ale nie jest najlepszym rozwiązaniem.
        Bo jeśli będąc razem nie będzie się wam dobrze ukłądać, dzieci doskonale to
        widzą, i uważam, że nieciekawa atmosfera w domu jest gorsza na psychikę dzieci
        niż wychowywanie ich w pojedynkę - wszystko wcześniej tłumacząc dzieckaczkom -
        o ile są w stanie już zrozumieć - co nieco....
        Jeśli nie potrafisz wybaczyć, sama będziesz nieszczęśliwa cały czas, niegdy mu
        nie zaufasz, bo cały czas będziesz TO miała przed oczami.... nie zabardzo
        wierzę, że po zdradzie jest możliwe odbudowanie zaufania, no bo niby jak to
        zrobić..... a będąc z kimś nie ufając mu......

        przepraszam za moje przemyślenia, ale pomyśl też o sobie - każdy ma prawo do
        życia i do własnego szczęścia, nawet jak w 'grę' wchodzą dzieci....

        napisz propszę, jak postanowiłaś - bardzo jestem ciekawa.
        W trudnych sytuacjach, modlę się zawsze do Boga, by dał mi rozum i możliwość
        właściwego, słusznego wyboru....

        powodzenia
        • agata_kristi Re: zdrada 24.10.03, 10:16
          mila, nie wiem co Ci poradzić.
          Jestem w tej samej sytuacji, choć w nieco innych okolicznościach. Mam jedno
          dziecko, a moje małżenstwo przeżywało trudne chwile.
          U mnie nie ma rozmowy. Mój mąż się obraził. Po prostu.
          a ja nie umiem tego wybaczyć. Cały czas miałabym prze oczami ją i jego w
          czułych uściskach, ich wyznania. Obrzydzenie mnie bierze.
          Dletego zdecydowałam się na separację.
          Bądź silna. Całym sercem jestem z Tobą. A Twoja decyzja, jakakolwiek by nie
          była, będzie na pewno słuszna i przemyślana.
          • mila32 Re: zdrada 24.10.03, 10:25
            Od czasu tej konfrontacji (wtorek) bardzo dużo myślałam o moim małżeństwie,
            dużo też rozmawialiśmy z mężem. Bardzo chciałabym stworzyć normalną rodzinę,
            tylko żeby ktoś mi zagwarantował że to się więcej nie powtórzy. Mój mąż mówi że
            bardzo żałuje, że dostał nauczkę na całe życie, że nigdy nie myślał o tym żeby
            mnie zostawić bo w głebi serca zawsze mnie kochał i nigdy nie przestał, że
            zrobi wszystko żeby nasze życie takie jak sobie wymarzyłam (dawno temu
            opowiadaliśmy sobie jak sobie wyobrażamy swoje życie). Ale kto mi da taką
            gwarancję? Chciałabym żebyśmy byli razem ale jak wracam do domu z pracy i go
            widzę to widzę również ją. Jak usunąć to z pamięci?
            • skylight Re: zdrada 24.10.03, 10:31
              Czasami czas leczy rany....czasami. I niestety nikt Ci niczego nie moze
              zagwarantować, ani mąż tymbardziej - po czymś takim.
              Jeśli Ci zależy, a widzę, ze tak jest - to może spróbuj - powoli, bo mąż
              odczuł, że przez pewien czas przynajmniej nie będzie tak samo, że będzie musiał
              się bardziej starać, nie staraj się zbyt szybko pokazywać, że zapomniałaś -
              powinien chyba odpokutować za to o Ci zrobił....
              Wybaczać trzeba (podobno) ale tak prawdziwie, to i Ciebie oczyści i jego,
              życzę powodzenia.
    • iwwo1 Re: zdrada 24.10.03, 10:44
      Mila to co zrobisz zależy od tego co czujesz do męża ,z Twojego postu wynika ze
      Ci na nim zależy
      Jeśli potrafisz z tym żyć nie wypominając mu tego co zrobił ,jeśli potrafisz o
      wszystkim zapomnieć albo nie wracać do tego co się stało to wtedy Wam się uda i
      zyczę Ci tego z całego serca

      IWO
    • evee1 Re: zdrada 24.10.03, 10:49
      Mila, bardzo mi przykro, ze Cie to spotkalo. Ja bylam w nieco podobnej
      sytuacji, ale jeszcze przed slubem, wiec mozna powiedziec, ze to sie
      nie liczy.
      Generalnie uwazam, ze powinnas dac Wam szanse, bo na prawde nie wiadomo
      jak sie przyszlosc potoczy. Przyklady jak bylo u innych nie powinny byc
      zadnym argumentem, bo kazdy zwiazek jest inny, tak jak ludzie ktorzy go
      tworza. Jak widac, to ze w danym zwiazku nigdy nic takiego sie nie zdarzylo,
      nie oznacza, ze nie nastapi. Podobnie to, ze w jakims zwiazku jedna
      strona zdradzila nie oznacza, ze tak sie musi stac ponownie.
      To wszystko zalezy od tego DLACZEGO tak sie stalo i moze nad tym nalezy
      sie zastanowic - i nie tylko Ty, ale i maz powinien sobie to przemyslec
      i z Toba na ten temat otwarcie porozmawiac. Mozecie skorzystac z pomocy
      psychologa rodzinnego, ktory moze pomoglby Wam spojrzec na to obietktywnie.

      > jeśłi potrafisz wybaczyć, jeśłi potrafisz nie pamiętać tego co Ci mąż zrobił
      i
      Moim zdaniem powinnas sprobowac wybaczyc, o ile jestes w stanie. Zapominac
      nie ma po co i chyba sie nie da. To zreszta nie jest konieczne, bo wlasnie
      pamietanie o tym kryzysie moze Wam obojgu przypominac, ze w malzenstwie
      trzeba sie starac i pracowac nad jego jakoscia. Nic samo sie nie dzieje,#bo
      ludzie z natury sa laniwi smile)).
      Nie zrozum mnie zle Mila. Ja nie pisze, ze to co sie stalo to byla Twoja
      wina - to po prostu taka ogolna refleksja.

      > żyć normalnie z dnia na dzień, to zostań z nim - samo wewnętrzne zmuszanie
      się
      > do bycia razem tylko dla dzieci niestety ale nie jest najlepszym rozwiązaniem.
      Zgadzam sie, ze najlepiej starac sie sprobowac znow zyc w miare normalnie
      i zobaczyc czy ponowne zblizenie jest mozliwe. Przekreslic cala przeszlosc
      mozna, ale co na tym Ty zyskasz? Moim zdaniem nic.

      > Bo jeśli będąc razem nie będzie się wam dobrze ukłądać, dzieci doskonale to
      > widzą, i uważam, że nieciekawa atmosfera w domu jest gorsza na psychikę
      dzieci
      > niż wychowywanie ich w pojedynkę - wszystko wcześniej tłumacząc dzieckaczkom -
      > o ile są w stanie już zrozumieć - co nieco....
      Nie wiem, w jakim wieku jest starszy syn, ale on na pewno juz dawno zauwazyl,
      ze cos jest nie tak. Uwazam, ze nie ma sensu mowic dokladnie co sie wydarzylo.
      Moze lepiej powiedziec, ze rodzice maja klopoty i troszke trudniej sie ze soba
      porozumiec i dlatego sa smutni/zli/etc.
      Ale zawsze trzeba upewnic dziecko, ze to nie jest absolutnie jego wina i
      oboje z rodzicow bardzo dzieci nadal kochaja. Ja pamietam, ze jak bylam
      mala, to strasznie sie balam tego, ze moi rodzice mogliby sie rozwiesc.

      > Jeśli nie potrafisz wybaczyć, sama będziesz nieszczęśliwa cały czas, niegdy
      mu
      > nie zaufasz, bo cały czas będziesz TO miała przed oczami.... nie zabardzo
      > wierzę, że po zdradzie jest możliwe odbudowanie zaufania, no bo niby jak to
      > zrobić..... a będąc z kimś nie ufając mu......
      Wlasciwie, jak sie tak logicznie nad tym zastanowic, to w takim przypadku nie
      powinno byc w ogole powtornych malzenstw, bo nie bylyby one oparte na
      zaufaniu. Jezeli mezczyzna (dla ulatwienia) zeni sie z kobieta (w obecnych
      czasach przeciez dzieje sie to raczej z milosci), a potem zdradza zone i
      odchodzi do kochanki, to jak ta kochanka moze mu ufac, ze jej nie zdradzi
      i nie odejdzie do innej? Ze zdradzil inna dla niej, a co to za roznica?
      Nie kochal naprawde zony? Give me a break. Cale pojecie ufnosci jest
      o kant d... potluc. Ale jednak wolimy ufac, bo tak jest nam wygodniej
      i przyjemniej. I dlatego ja swojemu mezowi ufam, ale jak sie tak w glebi
      duszy zastanowie, to przeciez nie jestem w 100% pewna, ze kiedys nie
      zglupieje.

      Co bys nie zrobila, to zycze Ci Milo madrosci i wytrwalosci. I milosci.
    • mila32 Re: zdrada 24.10.03, 13:57
      Bardzo wam dziękuję, że w ogóle odpowiedziałyscie na mój post, bo cały czas
      gryzłam się z tym sama i już mnie to przerastało. Evee napisałaś dużo prawdy,
      rzeczy, których sama nie dostrzegałam. Podobnie jak iwwo. Chyba macie rację, że
      ja chce z nim dalej być, chce mu wybaczyć. Problem jest w tym że bardzo się
      tego boję. Mój starszy syn ma 8 lat, oczywiście, że zauważył, że coś jest nie
      tak, ale mimo wszystko oboje go bardzo kochamy i myślę że wie, że to nie
      dotyczy jego. Mówiłam mu, że dorośli mają czasem problemy, czasem się kłócą,
      ale jego zawsze będziemy kochać. Mimo wszystkich nieprzyjemności jakie
      przechodziłam, nigdy nie zaniedbywałam syna, mój mąż zresztą też nie, cały czas
      był dobrym ojcem w stosunku do syna. Mam wrażenie że nie akceptował mojej
      ciąży, myślałam nawet to wszytko przez ciążę. Ale to nie była wpadka. To była
      ciąża zaplanowana dużo wcześniej, niemal co do dnia i godziny. Oboje tego
      chcieliśmy. Jestem tego pewna. On mówi, że to że się tak stało to fatalny zbieg
      okoliczności, że ona właśnie wtedy zaczęła mu się wypłakiwać w rękaw i tak się
      to zaczęło. Postaram się spróbować. Dam nam miesiąc. Jeśli uda mi się przez ten
      czas żyć i nie zamartwiać się tym w każdej chwili to może się uda, ale nie będę
      już niczego pewna tak jak kiedyś. jeszcze raz bardzo wam dziękuję, bo nie
      miałam z kim porozmawiać, bo przecież nie mam się czym chwalić.
      • evee1 Re: zdrada 24.10.03, 14:36
        > On mówi, że to że się tak stało to fatalny zbieg
        > okoliczności, że ona właśnie wtedy zaczęła mu się wypłakiwać w rękaw i tak
        się
        > to zaczęło.
        Ja oczywiscie nie mam na to zadnego dowodu, ale wydaje mi sie, ze wiele
        takich wlasnie zdrad bierze sie stad, ze ktoras strona nie potrafi w
        pore oprzytomniec i kopnac sie w kostke. Tylko ludzie pozwalaja sprawom
        tak po prostu plynac. I zostaja potem z konsekwencjami, jezeli sprawy
        zaszly za daleko. To nie dotyczy zreszta zwiazkow miedzy ludzmi jedynie.
        No, ale co tam bede deliberowac, psychologiem nie jestem smile)).

        > Postaram się spróbować. Dam nam miesiąc. Jeśli uda mi się przez ten
        > czas żyć i nie zamartwiać się tym w każdej chwili to może się uda, ale nie
        będę
        > już niczego pewna tak jak kiedyś.
        Oczywiscie zrobisz jak uwazasz, ale ja uwazam, ze miesiac, to zdecydowanie
        za krotko. Ja sobie chyba dawalabym z rok, zeby naprawde miec pewnosc czy
        jestem w stanie zaakceptowac taka blizne w moim zwiazku. Bo to sie najpierw
        musi dobrze zabliznic.

        > jeszcze raz bardzo wam dziękuję, bo nie
        > miałam z kim porozmawiać, bo przecież nie mam się czym chwalić.
        Eee, ale wstydzic tez sie chyba nie ma czego. Zdarza sie, czesciej niz myslisz.
        Glowa do gory smile.
    • anuti Re: zdrada 28.10.03, 09:48
      FACECI TO ŚWINIE I TYLE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • kasiak29 Re: zdrada 28.10.03, 10:02
      Ja bym nie potrafiła wybaczyć. Nie jestem chorobliwie zazdrosna można
      powiedzieć że wcale nie jestem zazdrosna ale tu nie chodzi o jeden szybki
      numerek. To coś o wiele poważniejszego mniemam, że nie łączył ich tylko seks,
      na pewno były jeszcze jakieś uczucia. Najgorsze w tej sytuacji jest to w jakiej
      sytuacji on cię pozostawił samej sobie przecież nosiłaś pod sercem jego dziecko
      do tego samam mówisz, że to była zagrożona ciąża w chwili kiedy ciebie
      przerażała myśl o dziecku, kiedy nie powinnaś się denerwować, bo szkodzi to
      twojemu dziecku on za przeproszeniem bzykał się z jakąś lafiryndą? Sorry ale
      dla mnie nie ma żadnego wytłumaczenia a życie z facetem, na którym nie można
      polegać i od którego można oczekiwać tylko kłamstwa i upokorzenia nie jest
      sielanką. Pamiętaj, że najbardziej na takiej sytuacji cierpią dzieci więc nie
      kieruj się ich "dobrem"
      Pozdrawiam Kasia
      • evee1 Re: zdrada 28.10.03, 10:56
        > twojemu dziecku on za przeproszeniem bzykał się z jakąś lafiryndą? Sorry ale
        > dla mnie nie ma żadnego wytłumaczenia a życie z facetem, na którym nie można
        > polegać i od którego można oczekiwać tylko kłamstwa i upokorzenia nie jest
        > sielanką. Pamiętaj, że najbardziej na takiej sytuacji cierpią dzieci więc nie
        > kieruj się ich "dobrem"
        > Pozdrawiam Kasia
        Ja oczywiscie nie bronie faceta, ale uwazam, ze latwo jest pisac "rzuc go",
        jezeli sie nie jest w takiej sytuacji. Moze Ty nie potrafilabys mezowi
        przebaczyc, ja chyba tak, choc tez nie jestem tego pewna. I dlatego, ze nie
        jestem tego pewna nie przekreslalabym mojego zycia z nim tak od razu.
        To wszystko zalezy od tego co zainteresowane strony sa w stanie teraz
        zbudowac. Moim zdaniem jezeli przedtem tworzylismy rodzine i nawet cos
        takiego sie wydarzylo, to wcale nie oznacza, ze nadal nie mozecie tej
        rodziny tworzyc. Moze na nieco innych warunkach, moze w troche innym
        ukladzie, moze bedzie trudniej, ale nadal ta rodzina mozna byc. To
        tylko zalezy od tego czego obie strony chca i czego oczekuja.
        A propos dzieci. Jak na razie dzieci nie cierpia, ale podejrzewam, ze
        beda jak Mila teraz od meza odejdzie. Ale moze sie myle.
        Mi nie chodzi o to, ze Mila nie powinna odchodzic od meza w imie poswiecenia
        dla dzieci, ale raczej w inie poswiecenie sie dla siebie samej. Czy odejscie
        bedzie dla Mili rozwiazaniem sytuacji?
    • justyna_stepien Re: zdrada 28.10.03, 13:46
      witaj
      powiem tyle, miałąm taką sytuację, ale jak się dowiedziałąm...hm...prawie o
      wszystkim to po tygodniu męża nie było, zostalam sama z 7 mies. dzieckiem,
      i..żyję
      teraz się cieszę, ze odszedł, bo ja go kochałam ( na ironię on mnie też) i
      walczyłam, błagalam, sama cierpiałam i nie chciałam mu pokazać że jest mi źle i
      walczyałbym do końca, nie wyobrazalam sobie życia bez niego
      ale ono jest jednak możliwe
      tak samo się zaczęło, internet, smsy, potem wyjazdy, okłamywanie mnie itp
      ale wam jak widzę zależy, miesiąc to naprawdę mało, pól roku u mnie minęło, to
      min. jak sądzę,
      jęzli mąz będzie się starał, Ty będziesz nadal cierpiała, bardzo, tego nie
      zmienisz szybko i szybkiej niż ja nie zapomnisz, bo codziennie go będziesz
      widziała ( i de facto ją w jego objęciach)
      ale naprawdę jęzli kochasz to warto zawalczyć, dać z siebie wszystko, bo
      odpowiadacie nie tylko za siebie
      masz dwie drogi:
      - próbowac, moje rady: idźcie do psychologa, pomaga, ja chodzę, to naprawdę
      super terapia, starajcie się, podkreślajcie swoją miłośc, chęc pomocy,
      zrozumienie, ale...uważaj i kontroluj go
      - odejśc - to trudne na poczatku, separacja też tu wchodzi w grę bo poczujecie
      co macie w sercach, potem wrócić jednak będzie trudnie, także wyjaśnić dziecku,
      dlaczego tak się stało, ale życie bez męża istnieje,
      życze z całego serca powodzenia, chcialabym żebyś wybrała pierwsza droge i żeby
      Ci się udało
      trzymaj się, jesteś silną, i z pewnością mądrą kobietą
      jeżeli będę mogła Ci pomóc, to zapraszam do mailowania prywatnego
      • mila32 Re: zdrada 29.10.03, 08:58
        Jestem w trudnej sytuacji, bo wiem że największą krzywdę zrobiłabym starszemu
        synowi, gdybym teraz zdecydowała się odejść. Tata jest dla osmiolatka dużym
        autorytetm, poza tym mój mąż nigdy nie dał mu odczuć że go nie kocha. Myślę że
        on by na tym najbardziej ucierpiał. Jakie widzisz wyjście? Podzielić się
        dziećmi? Starszy syn przepada za bratem, poza tym nie wydaje mi się rozsądne
        rozdzielanie rodzeństwa, a jestem pewna że za mną też by tęsknił, bo mamy
        bardzo dobry kontakt i często mi powtarza że kocha mnie najbardziej na świecie.
        Nie bardzo widzę wyjście bez krzywdzenia dzieci. A to ich dobro jest dla mnie
        teraz najważniejsze. jestem odpowiedzialna za rozwój nie tylko fizyczny ale i
        kondycję psychiczna moich dzieci, a myślę że odejście bardzo by naruszyło
        równowagę starszego syna, młodszy jest zbyt mały by cokolwiek zrozumieć.
        Jeśli chodzi o mnie, gdyby nie dylematy o których napisałam, odeszłabym zaraz.
        Myślę że nawet lepiej bym się poczuła. Wczesniej czasem robiliśmy grilla ze
        znajomymi ode mnie z pracy, lub znajomymi z męża pracy, od kiedy zaczął się ten
        romans oczywiście tego nie robimy i to z mojego powodu. Nie chciałam się z nimi
        spotykać, bo wydaje mi się że u niego w pracy wiedzą (takie rzeczy szybko widać)
        i nie chcę żeby patrzyli na mnie jak na kretynkę.
        mila
        • justyna_stepien Re: zdrada 29.10.03, 11:53
          Mila...nie mysl tak, po tym wszystkim masz prawo unikać znajomych, boisz się,
          wiadomo
          ale nikt tak nie pomysli, ja przez chwilke tez pomyslałam, ze zmaknę się w
          sobie tip...to nie ma sensu, przyjaciel który sie rozwidł z żoną odradził mi to
          i naprawdę moi znajomi dobrze to przyjęli Twoi ta samo zrobią
          poza tym nikt nie chce się wtrącać w czyjeś życie, więc niemiłych słów napewno
          nie usłyszysz, a raczej podziw, że mimo wszystko jesteś z nim, kochacie się, z
          pewnością nikt źle o Tobie nie pomyśli, przynajmniej nikt kto ma cokolwiek w
          głowie
          musisz sie otworzyć na ludzi, nie ma się czego wstydzić
          a ew. odejście...nie rozdzielaj dzieci, mąz zapewne pozostawi je wtedy Tobie,
          wybór należy do Ciebie, nie wiadomo jaka droga będzie Cię czekała po
          odejściu...musisz się nad tym zastanowić, i obserwowac męża...czy naprawde
          Ciebie kocha i czy jest wartościowym człowiekiem, który chce naprawić krzywdę,
          trzymaj się
          • mila32 Re: zdrada 30.10.03, 07:42
            Justyno, chetnie z tobą pomailuje, czy mam pisać na adres gazetowy?
    • justyna_stepien Re: zdrada 30.10.03, 09:29
      Mila, lepiej na justyna_stepien@wp.pl
      czekam i powodzenia))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka