sir.vimes
07.11.08, 08:38
Poczytałam sobie wątek o meksykańskiej restauracji.
Jestem wielką fanką dzieci bezdźwięcznych i bezwonnych, jak każdy.
Ale - w sytuacji gdy nad moją głowa trwa awantura - jak nad głową małej
dziewczynki w tamtym wątku - sama mam ochotę sobie ryknąć. W autobusie gdy
kierowca bawi się w wyścigi i gwałtowne hamowanie tez nie czuję się komfortowo.
I chociaż moje dziecko nigdy nie należało do autobusowych wrzaskunów doskonale
rozumiem czemu dziecko zdenerwowane tłumem i "huśtaniem" autobusu może
wrzasnąć, zapłakać, pokwilić. Nawet trzyletnie.
Czemu dziecko musi być twarde jak Roman Bratny i najwyżej unieść brew jak
Clint Eastwood w sytuacjach, które irytują i wprawiają w dyskomfort nawet
dorosłych?