Dodaj do ulubionych

Dziecko musi być jak Roman Bratny

07.11.08, 08:38
Poczytałam sobie wątek o meksykańskiej restauracji.

Jestem wielką fanką dzieci bezdźwięcznych i bezwonnych, jak każdy.

Ale - w sytuacji gdy nad moją głowa trwa awantura - jak nad głową małej
dziewczynki w tamtym wątku - sama mam ochotę sobie ryknąć. W autobusie gdy
kierowca bawi się w wyścigi i gwałtowne hamowanie tez nie czuję się komfortowo.

I chociaż moje dziecko nigdy nie należało do autobusowych wrzaskunów doskonale
rozumiem czemu dziecko zdenerwowane tłumem i "huśtaniem" autobusu może
wrzasnąć, zapłakać, pokwilić. Nawet trzyletnie.

Czemu dziecko musi być twarde jak Roman Bratny i najwyżej unieść brew jak
Clint Eastwood w sytuacjach, które irytują i wprawiają w dyskomfort nawet
dorosłych?
Obserwuj wątek
    • aluc Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 08:42
      bo dzieci same w sobie są wkurzające
      a jak jeszcze mordkę rozedrą, to już w ogóle

      poza tym one nie mają prawdziwych życiowych problemów, męża idioty,
      kredytu na karku i szefa paranoika, no więc niby z jakiego powodu
      miałyby wychodzić z nerw?

      wszystko pod dziób podsunięte, najedzone, suche, czyste, we łbach im
      się z tego dobrobytu przewraca
      • sir.vimes Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 09:10
        > wszystko pod dziób podsunięte, najedzone, suche, czyste, we łbach im
        > się z tego dobrobytu przewraca

        No tak, i mają lepiej niż za naszych czasów, my w tetrze musieliśmy, panie tego,
        chodzić a ony majo i pampersy i te jakieś danonki
        ;PPP
        • malpp Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 10.11.08, 12:52
          A propos pampersów smile

          To akurat nasza przewaga była, że my w tetrze. Bo jak było mokro, to
          był krzyk i już było sucho.

          A teraz ludzie nie zdają sobie sprawy, co oznaczają pampersy. Kiedyś
          dzieci 1,5 roku nosiły pieluchy i już. Dziś nawet 4-letnie maluchy
          noszą pampersy. Temperatura przy tyłku jest kilka stopni wyższa.
          Czyli: więcej odparzeń, mniej samodzielności, a do tego ujemny wpływ
          na zdolności rozrodcze (przegrzanie jąder u chłopców!).
      • r3wizor Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 11.11.08, 07:36
        sorry, ale myślę, że masz nasrane w głowie. Dzieci bywaja wkurzające, ale to małe skarby, idiotko!
    • demonii.larua Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 08:43
      No jak czemu? Bo dzieć to tylko dzieć i nerwów nie ma, to przywilej tylko dla
      dorosłych zarezerwowany. A przepraszam... w domu to sobie może mieć i całe tony
      nerwów, ale poza domem to już nie :F (choć i to zależy od łaskawości sąsiadów).
      • kropkacom Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 08:46
        > A przepraszam... w domu to sobie może mieć i całe tony
        > nerwów, ale poza domem to już nie :F (choć i to zależy od łaskawości sąsiadów).

        No chyba żartujesz, w domu ma być cicho bo sąsiadka Modę na sukces ogląda akurat.
        • demonii.larua Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 09:10
          No toć napisałam, że zależy od łaskawości, moje sąsiadki nie oglądają mody na
          sukces smile
    • kropkacom Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 08:44
      > Czemu dziecko musi być twarde jak Roman Bratny i najwyżej unieść brew jak
      > Clint Eastwood w sytuacjach, które irytują i wprawiają w dyskomfort nawet
      > dorosłych?

      Sama się nad tym zastanawiam. Nie może nawet ryknąć bo się przewróciło. Ma być
      jak Rambo otrząsnąć się i iść dalej walczyć. Myślę że to forum zaczyna tworzyć
      jakąś wirtualną rzeczywistość albo poziom równoległy smile)

      "Wydatki konsumpcyjne napędzają gospodarkę. Dlatego w obecnej sytuacji życie
      ponad stan, to w obliczu spowolnienia gospodarczego patriotyczny obowiązek."
      Peter Schiff
      • agatar-m Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 08:58
        a ja wam powiem,ze naprawde bardzo duzo w swiadomości ludzkiej
        zmieniła "super niania". ludzie ogladaja to i bardziej toleruja
        zachowania dzieci. ja mój trzylatek odstawi mi histerie na środku
        ulicy, a ja ide i niereaguje, za rada własnie psychologów
        dzieciecych, co zreszta działa w 100%, to czesto podchodzą i
        mówia,mój wnuczeka ma tak samo,a lbo po prostu usmiechaja sie
        znaczaco, kiedys by pewnie psy na mnie wieszali.
      • sir.vimes hyhy 07.11.08, 09:15
        moje się otrząsało jak Rambo i ja "obrywałam" tzn. panie na placu głośnym
        szeptem komentowały, że nie całuję i nie podchodzę tylko czytam spokojnie dalej
        gdy dziecko się przewraca. Więc tak też jest czasem źlewink
        Jak ja się cieszę, że moje dziecko już samo chodzi na plac zabaw!!!!

        To nie jest wirtualna rzeczywistość, niestety kropko, to są realia - posykiwanie
        w tramwajach na kwilącego noworodka niestety zdarza mi się słyszeć... Ale równie
        często obce osoby pomagają rodzicom zabawić małe.

    • moofka Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 09:16
      dzieci placza, bo sa niewychowane
      a niewychowane sa, bo maja niekurturarne matki tongue_out
      ktore nie dosc dyskretnie poruszaja sie w publicznej przestrzeni
      tj, osmielaja sie otwierac drzwi domostwa
      i lazic
      do sklepu, do knajpy, do parku z cyckiem, albo do autobusu wsiadac
      babom po urodzeniu dzieci trzeba buty zabierac
      po maturze wydac z powrotem
      • e_r_i_n Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 13:08
        Niekurturarne i do tego sflustrowane. Oraz zazdrosne - wolności
        zazdroszczą. I innych takich.
      • sikorka68 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 10.11.08, 15:29
        moofka napisała:

        > dzieci placza, bo sa niewychowane
        > a niewychowane sa, bo maja niekurturarne matki tongue_out
        > ktore nie dosc dyskretnie poruszaja sie w publicznej przestrzeni
        > tj, osmielaja sie otwierac drzwi domostwa
        > i lazic
        > do sklepu, do knajpy, do parku z cyckiem, albo do autobusu wsiadac
        > babom po urodzeniu dzieci trzeba buty zabierac
        > po maturze wydac z powrotem
        >
        Chyba Twojej maturzesmile))
      • findoutmore [...] 10.11.08, 15:59
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • cathy1976 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 09:18
      Nie wiesz, że jak dziecko płacze, to winna jest matka?
      zawsze!
      jak je nie ma, to też jest winna, bo jej nie ma!
      ot i cała filozofia.

      nie wiesz, że niektórym matkom to się NIGDY nie zdarza?
      • sir.vimes Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 09:57
        No ja jestem taka matką , której właściwie się nie zdarzało. I co z tego? Nie
        przeszkadza mi to rozumieć, że nie wszystkie małe dzieci zasypiają tuż po
        wejściu do autobusu smile

        Widzę różnicę między rodzicami dokumentnie olewającymi dziecko przeszkadzające
        innym - tzn. dziecko, które można by uspokoić ale im się nie chce lub akceptują
        np. bieganie dziecka tuż koło czyjegoś stolika w kawiarni (czego bardzo nie
        lubię - między innymi dlatego, że jak np. wyleje się moja kawa to ci rodzice z
        pewnością nie do siebie będą mieć pretensje...a ja naprawdę nie mam obowiązku
        dbać o bezpieczeństwo obcego dziecka) - a sytuacjami w których dziecko "ma
        prawo" płakać, ryknąć, kwilić, pobiegać (nawet we foyer teatru nie rażą
        biegające dziecismile)

        Jest różnica między niewychowanymi rodzicami a zwykłą choć głośną reakcją
        dziecka na świat dookoła (wrzask taty, obcego pana i kelnerki, bujanie
        autobusem, tłum, długie oczekiwanie np. na poczcie, przewrócenie się, głód,
        głośna zabawa w odpowiednim miejscu).

        Widzę różnicę miedzy płaczem dziecka a wrzaskami ("mamo, kup mi tego dinozaura,
        kuuuuuuup!!!!!")

        Płacz w ogóle mi nie przeszkadza, nigdzie - jak mógłby? Czy do płaczącej
        dorosłej osoby ktoś podszedłby w tramwaju i kazał się natychmiast uspokoić?
        Sądzę, że nie...
        • cathy1976 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 10:03
          no mnie też się rzadko zdarza, bo moje dziecka jakieś spokojne.
          ale jak im się przytrafi zły humor i ryki, to oczekuje, że otoczenie
          wykaże się wyrozumiałością i w sumie się wykazuje przeważnie, bo sie
          nie zdarzyło, zeby ktoś mi zwrócił uwagę.

          Ale wpienia mnie na MAXA, podejscie, że za ryki dziecka zawsze i w
          każdych okolicznościach odpowiedzialny jest rodzic.
          dziecko to odrębny człowiek, który ma swój charakter, swoje emocje i
          swoje humory, nad którymi dorsoły nie zawsze umie zapanować.
          • sir.vimes Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 10:18
            A ja wątpię czy dziecko to dla większości ludzi naprawdę człowiek. to raczej
            bagaż rodzica z którym rodzic MA COŚ ZROBIĆ i już.
            • kropkacom Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 11:40
              > A ja wątpię czy dziecko to dla większości ludzi naprawdę człowiek. to raczej
              > bagaż rodzica z którym rodzic MA COŚ ZROBIĆ i już.

              Też mam takie spostrzeżenia. Dziecko powinno według większości zachowywać się
              jak dorosły a nawet dojrzalej. Czy tylko dla mnie to jest paranoja?
        • malila Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 10:46
          sir.vimes napisała:
          > Płacz w ogóle mi nie przeszkadza, nigdzie - jak mógłby? Czy do
          płaczącej
          > dorosłej osoby ktoś podszedłby w tramwaju i kazał się natychmiast
          uspokoić?

          Do płaczącej? Jak wynika z wiadomo-jakiego-wątku nikt nie kazał się
          uspokoić nawet wulgarnie awanturującej się dorosłej osobie. Facet
          oczekuje, ze dziecvko się natychmiast uspokoi, a sam nie potrafi
          kontrolować własnej agresji.
          To, co mnie jeszcze zaskakuje to oczekiwanie, że restaurację opuści
          dziecko, które nie może się uspokoić, bo jakiemuś świrowi odwala, a
          nie że opuści ją świr, czyli ktoś, kto jest przyczyną histerii
          dziecka. Właśnie próbuję sobie wyobrazić, że pochlipuję sobie w tym
          Twoim tramwaju, ktoś mi robi awanturę rzucając frędzlami, bo mu
          płacz przeszkadza w podziwianiu widoków albo psuje dobre
          samopoczucie, ja zaczynam z tego powodu ryczeć jak dziecko
          (powiedzmy że w ciąży akurat jestem) i w związku z tym to ja muszę
          opuścić tramwaj.
    • smerfetka8801 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 09:24
      nie wiem czemu niektórym tak się wydaje.może nie poszłabym do
      restauracji z takim menu ale wrzaski i obelgi nad dzieckiem to grube
      przegięcie.
      moja mala tez raczej nie płacze w środkach transportu płakala raz i
      facet próbował mi zwrocić uwagę a ja byłam 4 tyg po porodzie i mu
      powiedziałam,ze nie radzę mu ze mną zadzierać jak nie chce karczemnej
      awantury.

    • lola211 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 11:57
      Wyjace, wrzeszczace, upierdliwe dziecko jest meczące dla osob
      postronnych.

      I o ile matki maja z oczywistych powodow wiecej tolerancji dla
      takich zachowan, to wszelkiej masci bezdzietni, babcie, mezczyzni
      juz sie ta tolerancja specjalnie wykazywac nie musza.Jeden wowczas
      zacisnie zeby i postara sie nic nie mowic, drugi da upust swoim
      emocjom- kwestia charakteru danego czlowieka.

      O ile jestem w stanie w pełni zrozumiec jeczenie, placz chwilowy, o
      tyle wycie i wrzaski majace tendencje wzrostowa i przeciagajace sie
      w czasie podnosza mi na tyle cisnienie, ze jestem w stanie
      skomentowac umiejetnosc rodzica w pacyfikowaniu dziecka.
      Niektorzy wykazuja sie jakas dziwna bezradnoscia lub calkowitym
      olaniem zachowania swojego potomka.

      I gdybym siedzac w restauracji, miala słuchac przeciagajacego sie
      wycia przy stoliku obok, to w pewnym momencie wnerwilabym sie
      okrutnie, natomiast jakies tam zachowania z niskim natezeniem
      niezadowolenia, grymasów, przyjme z calkowitym zrozumieniem.
      • mustardseed Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 12:18
        Kurcze, ja to jakas dziwna chyba jestem, bo najbardziej przeszkadza
        mi, jak moje własne dziecko ryczy, inne dzieci mogą drzec się do
        woli - ja sie wtedy cieszę, ze to nie moje tak krzyczy smile

        '> skomentowac umiejetnosc rodzica w pacyfikowaniu dziecka.' -
        Pacyfikowanie dziecka, to jak wobec Ciebie? Liścia w twarz, Klapa
        przez tyłek, masz jakiś cudowny patent?

        'I gdybym siedzac w restauracji, miala słuchac przeciagajacego sie
        > wycia przy stoliku obok, to w pewnym momencie wnerwilabym sie
        > okrutnie, natomiast jakies tam zachowania z niskim natezeniem
        > niezadowolenia, grymasów, przyjme z calkowitym zrozumieniem.
        Ja, jeśli nie odpowiada mi za głosna muzyka (to tez wycie), dym,
        ludzie kłócący się/ smierdzący itp poprostu wychodzę. Nigdy mi by
        nie przyszło na mysl, żeby atakować źródło 'niedogodnosci', ale taką
        matkę z dzieckiem to wszyscy uważają, że można zmieszać z błotem, bo
        to łatwo.
        lola211 - to nie przytyk do Ciebie, chociaż fragmenty Twojego postu
        użyłam.




        • lola211 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 12:40
          > masz jakiś cudowny patent?

          Kazdy rodzic powinien wypracowac swoje wlasny sposob, w koncu to on
          najlepiej zna swoje dziecko.
          Ja wypracowalam, stad moglam z dzieckiem udac sie wszedzie, nie
          narazajac innych na dyskomfort.
          Stosuje rozwiazania pokojowe- nie bije dziecka.
          >itp poprostu wychodzę

          Takze w trakcie posiłku?
      • e_r_i_n Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 13:11
        No cóż, osobiście stosuję metodę 'ignor' w sytuacji jakiejś ostrej
        reakcji mojego dziecka. Tak więc tego typu 'brak reakcji' nie musi
        oznaczać bezsilności.
        • przeciwcialo Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 13:16
          Ignor jest dobry w domu czy supermarkecie. W restauracji juz mniej
          fajne to jest.
          • e_r_i_n Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:44
            Lola, z tego co mi się wydaje, nie pisała o restauracji, tylko
            całokształcie.
          • falka32 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 10.11.08, 12:36
            > Ignor jest dobry w domu czy supermarkecie. W restauracji juz mniej
            > fajne to jest.

            Dlatego co bardziej inteligentne dziecko migusiem łapie, że w domu i w parku nie
            opłaca się drzeć, bo nikt nie zwróci uwagi, za to w restauracji czy innym tego
            typu miejscu, jak rozewrze dzioba, to natychmiast cała uwaga rodziców i
            otoczenia skupia się na nim, rodzice tańcują wokół niego jak wokół zgniłego jaja
            i jest fun. Można na przykład zrobić tak, żeby rodzice wyszli z knajpy w połowie
            obiadu, bo moim zdaniem minął już czas mojej tolerancji dla ich prawa do
            spożycia posiłku. Dzieci głupie nie są.

            Ale w kwestii dziecka, które dostaje nerwa ze stresu, bo palant nad nim się
            drze, to się zgadzam, że wymaganie od rodzica uspokojenia dziecka jest tak samo
            logiczne, jak wymaganie od rodzącej, żeby się nie darła w czasie masażu szyjki w
            szczycie skurczu.
            • samson.miodek Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 11.11.08, 02:11
              falka, ja tu musialam zareagowac.Dlaczego rodzaca kobieta MUSI sie
              drzec podczas porodu?Ja tego nie rozumiem.Szybciej jej pojdzie bez
              tego darcia bo wiecej energii przeniesie na parcie a nie na darcie
              twarzy.
              Ignor jest dobry jak kazdy widzi ze dzieciak ma focha i chce wymusic
              na matce kupno czegos, ale w malym pomieszczeniu, w poczekalni czy
              srodkach transportu jak widac ze dziecko zaczyna odstawiac focha bo
              sie nudzi bo zmeczone i mamusia nie robi nic to mnie szlag
              trafia.Nie mam nic do tych matek/ojcow ktorzy prawie staja na glowie
              zeby dzieciaka zajac czyms i jakos nie wychodzi.
              Mialam kiedys podobna syt. kiedy to zaraz po starcie samolotu(
              opozniony o jakies 2 godziny) moje wtedy polroczne dziecko zaczelo
              wyc.Usilnie probowalam uspokoic, uspic, ale nie, zatkane uszy
              niestety robily swoje i dziecko bylo poirytowane.Jakis idiota, bo
              inaczej go nazwac nie mozna, wyrazlil swoje niezadowolenie.Wiec dosc
              glosno i stanowczo sie go zapytalam czy ma jakis pomysl jak uspokoic
              niemowle, bo ja sie staram i nie wychodzi mi, a jak nie ma nic do
              zaoferowania to niech wroci do dopicia swojego piwa, bo ja juz sie
              bez jego przytykow zle czuje.A obok mnie kobita z innym dzieciatkiem
              tez walczy ale mnie sie oberwalo.Facet spalil raka i sobie usiadl a
              dziecko sie uspokoilo po kolejnych jakis 10 min.

              Z synem tez mialam przejscia bo mi plakal przed spaniem i kolejny
              idiota zaczynal mi walic w sciane bo mu przeszkadza.Niestety czasami
              placzu dziecka nie da sie kontrolowac.
              • sikorka68 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 11.11.08, 02:18
                samson.miodek napisała:
                ".Niestety czasami
                > placzu dziecka nie da sie kontrolowac."

                Widocznie takie sprawy mogą zrozumieć nieliczni. Pozostałym nie mieści się w
                głowach, że płacz dziecka jest rzeczą naturalną...
    • vibe-b Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 12:09

      Bo jako spoleczenstwo nie lubimy jednostek w jakikolwiek sposob
      zaburzajacych "nasz" spokoj. Nie lublimy dzieci grymaszacych i
      robiacych kupe. Nie lublimy osob starszych, ktorym trzeba ustapic
      miejsca. Nie lubimy kobiet w ciazy, ktore trzeba przepuscic w
      kolejce. Nie lubimy inwalidow, bo zabieraja tyle miejsca swoimi
      wozkami. Ot, spoleczenstwo sobkow,nieuzytkow, zapatrzonych w siebie.
      • lola211 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 12:11
        >Ot, spoleczenstwo sobkow,nieuzytkow, zapatrzonych w siebie

        WŁACZAJAC W TO KOBIETY W CIAZY, INWALIDOW I OSOBY STARSZE- ZWLASZCZA
        TE 2 ostatnie grupy przoduja w zgryzliwosci.Sorki za capsa.
        • cathy1976 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 12:18
          ja tam rozumiem inwalidę, który po tym jak został kilka razy
          staranowany przez tłum domaga się głośno tego, żeby na niego zwrócić
          uwagę.
          I rozumiem, że starszej osobie ciężko jest stać w kolejce, więc
          staram się ignorować ewenualne zrzędliwe uwagi.

          Zresztą przy okazji ostatniej ciąży, gdzie wskutek różnych chorób i
          przypadłości ledwo się poruszałam, wiele życzliwości spotkało mnie
          od starszych osób. Nie uogólniałabym więc za bardzo.
          • lola211 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 12:45
            To swietnie.Fajnie jest sie wykazywac zrozumieniem, gdy jest sie
            narazonym na fochy sporadycznie.Gorzej- gdy masz taka osobe w swoim
            zasiegu i nieprzyjemnosci spotykaja cie co chwila.
        • vibe-b Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 12:19
          lola211 napisała:

          > >Ot, spoleczenstwo sobkow,nieuzytkow, zapatrzonych w siebie
          >
          > WŁACZAJAC W TO KOBIETY W CIAZY, INWALIDOW I OSOBY STARSZE-
          ZWLASZCZA
          > TE 2 ostatnie grupy przoduja w zgryzliwosci.Sorki za capsa.



          uderz w stol...
          Nie wiem czy "zwlaszcza". Ale na pewno osoby starsze czy inwalidzi
          maja sto razy wiecej powodow niz ty - mloda, zdrowa i sprawna- aby
          byc przygnebionymi, w depresji, niezadowolonymi. Co ty mozesz
          wiedziec o tym, jak sie czuje inwalida? Albo jak sie czuje 70 latek
          z bolami "rozsypujacego " sie kregoslupa? NO ja tez nie wiem, ale
          chociaz probuje to sobie wyobrazic.
          • lola211 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 12:37
            Co ty mozesz
            > wiedziec o tym, jak sie czuje inwalida? Albo jak sie czuje 70
            latek
            > z bolami "rozsypujacego " sie kregoslupa? NO ja tez nie wiem, ale
            > chociaz probuje to sobie wyobrazic.

            Widzisz, a w moim mniemaniu mam takie samo prawo do bycia w
            depresji, niezadowolenia, przygnebienia.Mam za soba takie
            doswiadczenia, o ktorych niejedna 60 latka nie ma pojecia.Moja
            kolezanka, sliczna dziewczyna, mloda, iskra, dopiero co wylizala sie
            z choroby nowotworowej.Nie widac tego po niej, ale w srodku nosi
            swoje brzemie.
            Wiec IMo racji nie masz, twierdzac, ze tylko i wylacznie z racji
            wieku komus przysluguje wieksze prawo do zrzedzenia i czepliwosci.
            Powodow ja sama mam nadto, ale w sumie swietnie sobie radzac z
            przeciwnosciami losu, nie przenosze swoich problemow na innych.
            • vibe-b Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 12:44
              lola211 napisała:

              > Co ty mozesz
              > > wiedziec o tym, jak sie czuje inwalida? Albo jak sie czuje 70
              > latek
              > > z bolami "rozsypujacego " sie kregoslupa? NO ja tez nie wiem,
              ale
              > > chociaz probuje to sobie wyobrazic.
              >
              > Widzisz, a w moim mniemaniu mam takie samo prawo do bycia w
              > depresji, niezadowolenia, przygnebienia.Mam za soba takie
              > doswiadczenia, o ktorych niejedna 60 latka nie ma pojecia.Moja
              > kolezanka, sliczna dziewczyna, mloda, iskra, dopiero co wylizala
              sie
              > z choroby nowotworowej.Nie widac tego po niej, ale w srodku nosi
              > swoje brzemie.
              > Wiec IMo racji nie masz, twierdzac, ze tylko i wylacznie z racji
              > wieku komus przysluguje wieksze prawo do zrzedzenia i czepliwosci.
              > Powodow ja sama mam nadto, ale w sumie swietnie sobie radzac z
              > przeciwnosciami losu, nie przenosze swoich problemow na innych.


              Lola, nawet nie probujesz zrozumiec co ja do ciebie mowie. NIc
              dziwnego, w koncu jestes jedna z tych co ma zawsze racje, nie jestes
              w stanie pojac innych punktow widzenia.
              A czy ty masz wiecej powodow do zmartwien niz czlowke stary,
              niesprawny, schorowany to moze sama sie na swoje skorze przekonasz
              za jakies 40 lat.
              • lola211 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 13:08
                > A czy ty masz wiecej powodow do zmartwien niz czlowke stary,
                > niesprawny, schorowany to moze sama sie na swoje skorze przekonasz
                > za jakies 40 lat.

                Idac twoim tokiem rozumowania trzeba sie wykazywac w kazdym
                przypadku zrozumieniem dla czyjegos okropnego zachowania, bo
                widocznie ten ktos ma powód.

                Z drugiej strony- ta starsza osoba tez nie wie, czy ja przypadkiem
                nie ma wiecej niz ona powodow do tego, by sie czepiac i zrzedzic.Bo
                chyba sam fakt, ze sie kiedys mialo 35 lat nie daje uprawnien do
                posiadania wiedzy jak to jest w kazdym przypadku?
                • cathy1976 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 13:15
                  wiesz co Lola, dla mnie jest oczywistym, że ludziom starszym, babkom
                  w ciąży, inwalidom jest ciężko. Mam oczy i mózg i rozróżniam wiek,
                  ciążę i kule czy też wózek inwalidzki. I staram się być bardziej
                  pomocna niż w innych wypadkach i bardziej wyrozumiała (nie zawsze
                  wychodzi).

                  A to co Ty piszesz podchodzi idealnie pod społeczeństwo gburów-
                  'może mi też jest źle- nie wkurzaj mnie stary pryku i nie pchaj się
                  na miejsce siedzące!'
                  • lola211 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 13:25
                    Tzn- co pisze?

                    Smiem po prostu sktytykowac osoby czepialskie i z pretensjami do
                    calego swiata.To wszystko.

                    Nie bardzo wiem, skad wnioski na temat mojego zachowania wzgledem
                    staruszkow i inwalidow?


                    Gdy sasiad inwalida wetknal mi(jako kolejnej zreszta osobie) za
                    wycieraczke karteczke z grozba, ze uszkodzi mi samochod, gdy bede
                    parkowac pod jego oknem(w miejscu jak najbardziej dozwolonym), to
                    nie pobieglam do niego z awantura, tylko udalam sie na rozmowe
                    przedstawiajac swoje rzeczowe argumenty.To kto zachowal sie
                    obrzydliwie? Ja czy on? Gdyby nie byl osoba niepelnosprawna nasza
                    rozmowa z pewnoscia przebiegalaby inaczej.
                    • cathy1976 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:04
                      'Z drugiej strony- ta starsza osoba tez nie wie, czy ja przypadkiem
                      nie ma wiecej niz ona powodow do tego, by sie czepiac i zrzedzic.Bo
                      chyba sam fakt, ze sie kiedys mialo 35 lat nie daje uprawnien do
                      posiadania wiedzy jak to jest w kazdym przypadku? '

                      Powyższy cytat każe mi wnioskować, że wpisujesz się w konwencje 'mi
                      się należy'.
                      Może wcale taka nie jesteś, ale takie można wyci
                      • lola211 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:15
                        Nie, to wcale nie znaczy, ze ja sie czepiam i zrzedze.Tylko tyle, ze
                        mam powody, by tak robic.Gdybym chciala.
    • twarz2 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 12:33
      > Czemu dziecko musi być twarde jak Roman Bratny i najwyżej unieść brew jak
      > Clint Eastwood w sytuacjach, które irytują i wprawiają w dyskomfort nawet
      > dorosłych?

      Nie, to nie chodzi o to, że dziecko musi być twarde, tylko o to, że opiekun
      musi wykazać się umiejętnością_błyskawicznej_pacyfikacji wrzaskuna. Jak się nie
      wykaże to oznacza bezwzględny brak kultury, brak zdolności
      rodzicielsko-wychowawczych, brak empatii i tym podobnych innych też brak.
      Uważam, ze każda matka pretendująca do grona "nad-emam" powinna nosić ze sobą
      gaz usypiający. Młode otwiera paszczę to mu psik i społeczeństwo
      usatysfakcjonowane wink
      • przeciwcialo Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 13:14
        Płaczące dziecko zwyczajnie przeszkadza. Może ten wrzeszczący facet
        wyszedł z domu gdzie takie płaczące dziecko jest i chciał w spokoju
        zjeść obiad?
        Kiedys byłam w teatrze, tacy nowoczesni wzięli małe dziecko na
        spektakl. Dziecko w płacz a tamci tylko syczeli do niego i telepali
        żeby spektaklu nie stracic. To że pól sali było wsciekłe to juz mały
        pikus.
        Z płaczącym dzieckiem trzeba wyjść czy to z restauracji czy z
        koscioła. Uspokoic i mozna wrócic. Inaczej to przepraszam ale brak
        kultury i tyle.
        • babcia47 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 13:56
          swego czasu umówiłam się na spotkanie "w interesach" w knajpie, do
          której zazwyczaj dzieci nie chodzą a przynajmiej nie zanotowałam ich
          nagminnej obecności. Przy stoliku obok zasiadła mama z koleżanką i 3-
          4 letnim dzieckiem, które bardzo starało sie byc w centrum uwagi nie
          tylko towarzyszacych pań ale i pozostałego otoczenia, Głosno (czytaj
          krzycząc) zagadywało do mamy i "cioci" starało się "popisywać"
          stukało w stół sprzętami, które znalazło na stole..oczywiscie
          wszystko bez reakcji ze strony mamy a nawet zauwazyłam dumne
          toczenie wzrokiem po okolicy, czy wszyscy zauwazyli jakie jej
          dziecię mądre..no mi sie nie wydawało ani mądre ani słodkie i
          przeszkadzało, bo co chwila wstawało od stolika, potrącało mnie lub
          mojego goscia, rozmowa była co chwila przerywana i nie kleiła się,
          bo w takiej atmosferze trudno było sie na niej skupić.. Kiedy
          kelnerka przyniosła zamówione jedzenie do stolika obok zaczął się
          horror, bo dziecko nie chciało tego co wczesniej "chciało", życzyło
          sobie tego co ma "ciocia"..wszystko to okraszone wrzaskiem, lamentem
          i piskami..ale o dziwo bez łez, więc chyba krzywda mu sie nie działa
          tylko chciał postawic na swoim, chciał na siebie zwrócic uwage za
          wszelka cene lub po prostu się nudził... Miałam ta dobrą sytuację,
          że mogłam kelnera poprosic o przeniesienie nas w odległy kąt
          knajpki, a tą zła, ze nie mogłam sie z niej całkowicie ewakuowac,
          choc miałam szczerę chęć..ale co sobie myslałam o mamie i
          jej "uroczym" dziecku to moje. Osobiscie nie lubię wrzasków,
          krzyków, ryków w miejscach gdzie ich nie powinno być a do nich
          zaliczam m. in. restaurację.. i to niezaleznie od tego czy wydaje je
          znudzone lub rozkapryszone dziecko czy podpity starszy jegomość i
          mam chyba do tego prawo..jeżeli bedę miała ochote
          posłuchac "dziecięcych odgłosów" to pójdę na plac zabaw..za to na
          pewno na placu zabaw nie umówie się z klientem
        • sanna.i Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:05
          Przeciwciało, podpisuję się pod twoim postem obiema 'ręcyma' wink
        • kropkacom Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:12
          > Z płaczącym dzieckiem trzeba wyjść czy to z restauracji czy z
          > koscioła. Uspokoic i mozna wrócic. Inaczej to przepraszam ale brak
          > kultury i tyle.

          A autorka tamtego wątku nie wyszła?

          > Kiedys byłam w teatrze, tacy nowoczesni wzięli małe dziecko

          Czy teatr to restauracja?
          • babcia47 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:21
            i jedno i drugie wymaga by dziecko zachowywało sie w określony
            sposób a rodzice są za zachowanie dziecka odpowiedzialni..jeżeli
            dziecko ma problem z odpowiednim zachowaniem sie, czyli takim które
            nie uprzyksza zycia innym klientom w takich miejscach nie powinno
            się ich tam zabierać..a w celach edukacyjnych (by przecwiczyć
            odpowiednie zachowanie)chodzic w godzinach gdy lokal jest zazwyczaj
            pusty np przed południem. Były miejsca, do których swoich dzieci nie
            zabierałam, bo wiedziałam, ze będą sie nudzic a wtedy ani dla mnie
            ani tym bardziej dla osób postronnych nie bedzie to czas mile
            spędzony..do innych (lub tych samych, ale w starszym wieku)
            zabierałam gdy byłam pewna, ze i dla dzieci to bedzie atrakcja i ze
            potrafią sie zachowac w taki sposób by nie przeszkadzać osobom
            postronnym, że my spedzimy miło czas a nikt na tym nie ucierpi
            • kropkacom Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:30
              Babciu, ja nie żyje w idealnym świecie. Też wymagam ale jak raz coś się wydarzy
              i mały w ryk wpadnie to mam uznać że nie powinien domu opuszczać? Ja wiem że są
              matki które dziecko najwyżej do Małpiego gaju zabiorą albo na plac zabaw.
              Powiedz mi jak to dziecko ma się nauczyć jeść w restauracji? A że wpadka się
              może zdarzyć...Tak jak pisałam nie żyje w idealnym świecie.
              • przeciwcialo Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:34
                Dlatego nalezy w odpowiednim czasie reagowac na zachowanie dziecka a
                nie czekac az ktos zwróci uwage.
                I restauracja i teatr to miejsce dla dziecka odpowiednie o ile umie
                sie tam zachowac.
                • kropkacom Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:38
                  > nie czekac az ktos zwróci uwage.

                  Nie lubię chamskich odzywek w stylu bachory więc nie czekam. A czy uda mi się na
                  tyle szybko ewakuować żeby ich uniknąć?

                  > I restauracja i teatr to miejsce dla dziecka odpowiednie o ile umie
                  > sie tam zachowac.

                  Jak nie chodzi to się nie nauczy. A wpadki się zdarzają ale to samo życie.
                  • przeciwcialo Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:41
                    Jesli widziałabym że rodzice cokolwiek staraja się zrobic aby
                    dziecko uspokoic to ok, poczekam na spokój. Dobra wola musi byc
                    jednak z obu stron.
                  • a_weasley Rozpoznanie walką? 17.11.08, 20:10
                    Kropkacom napisała:

                    >> I restauracja i teatr to miejsce dla
                    >> dziecka odpowiednie o ile umie sie
                    >> tam zachowac.

                    > Jak nie chodzi to się nie nauczy.

                    Mogę tylko powtórzyć swoją odpowiedź na identyczny argument w dyskusji na ten
                    sam temat pt. Child-freezones, niestety już zarchiwizowanej:

                    Ciekawe. Kiedyś niezabieranie dzieci tam, gdzie by się nie umiały zachować, było
                    regułą właściwie bezwyjątkową, a z biegiem lat coraz mniej. A dorosłych nie
                    umiejących się zachować w miejscu publicznym, osobliwość taka, jest coraz
                    więcej, a nie coraz mniej.

                    Niestety dzieci dzielą się na nasze i nieznośne. I albo rodzice en masse to
                    zrozumieją, albo tytułowe "strefy bezdzietne" staną się jedynym rozwiązaniem.
                • sir.vimes Umie się zachowa w teatrze? 07.11.08, 15:17
                  Owszem, pozornie masz pełną rację.

                  Ale np. byłam z moja córką w teatrze na sztuce jak najbardziej dla dzieci i
                  jakiś chłopczyk przestraszył się do łez i rozdzierająco chlipał.

                  Nie umiał się zachować?
                  • babcia47 Re: Umie się zachowa w teatrze? 07.11.08, 15:25
                    > Ale np. byłam z moja córką w teatrze na sztuce jak najbardziej dla
                    dzieci i
                    > jakiś chłopczyk przestraszył się do łez i rozdzierająco chlipał.
                    ..ale nie wyśpiewywał na pełen głos ulubionej piosenki, nie rzucał
                    we wszystkich ciastkami i nie przedzierał się do kolegi w piątym
                    rzedzie po głowach innych widzów?
                    • sir.vimes Re: Umie się zachowa w teatrze? 07.11.08, 15:29
                      Nie.

                      Ale to nie an temat bo tę kwestie poruszyłam wcześniej. Niewychowani rodzice
                      akceptujący przeszkadzające dziecko (złośliwie przeszkadzające) to zupełnie inna
                      sprawa niż płaczące, zdenerwowane, przestraszone dziecko.

              • babcia47 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:40
                > Powiedz mi jak to dziecko ma się nauczyć jeść w restauracji?
                pisałam! trenować poza godzinami "szczytu"..ja również nie twierdze,
                ze każde dziecko jest kłopotliwe i przeszkadza..ale to juz zależy od
                rodziców, na co pozwalają i czego nauczyli..Jeżeli ktos przychodzi
                do lokalu z dzieckiem, które jest "rozdarte" w kazdym miejscu i
                znaogół to nie powinien się spodziewać, ze inni będą zawsze z
                przykładną cierpliwościa to tolerować..a pozatym zazwyczaj bardziej
                wkurza nie to, ze dziecko przez jakis czas przeszkadza a bardziej
                brak reakcji ze strony rodziców i całkowite nieliczenie sie z tym z
                e nie sś sami z dzieckiem w tym miejscu i że raczej rzadko
                ktokolwiek lubi wysłuchiwac dziecięcych krzyków i ryków. Pomsujac na
                fakt, ze wiele miejsc jest "nieprzyjaznych" dzieciom moze warto sie
                zastanowic skąd to wynika..sa miejsca mniej lub bardziej
                przeznaczone dla dzieci..i dla osób starszych ja też nie wszędzie
                pójdę, bo to nie miejsce dla mnie i nie mam zadnych schiz z tego
                powodu..a jak juz pójde to bede sie zachowywac zgodnie z jego
                przeznaczeniem i atmosferą..np. nie będę narzekać na głosna muzykę
                gdy wyląduję w dyskotece..tylko bedę się kiwać w jej rytm
            • cathy1976 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:35
              > i jedno i drugie wymaga by dziecko zachowywało sie w określony
              > sposób a rodzice są za zachowanie dziecka odpowiedzialni..jeżeli
              > dziecko ma problem z odpowiednim zachowaniem sie, czyli takim
              które
              > nie uprzyksza zycia innym klientom w takich miejscach nie powinno
              > się ich tam zabierać..a w celach edukacyjnych (by przecwiczyć
              > odpowiednie zachowanie)chodzic w godzinach gdy lokal jest
              zazwyczaj
              > pusty np przed południem. Były miejsca, do których swoich dzieci
              nie
              > zabierałam, bo wiedziałam, ze będą sie nudzic a wtedy ani dla mnie
              > ani tym bardziej dla osób postronnych nie bedzie to czas mile
              > spędzony..do innych (lub tych samych, ale w starszym wieku)
              > zabierałam gdy byłam pewna, ze i dla dzieci to bedzie atrakcja i
              ze
              > potrafią sie zachowac w taki sposób by nie przeszkadzać osobom
              > postronnym, że my spedzimy miło czas a nikt na tym nie ucierpi>

              czyli plac zabaw zostaje..
              A mi się nie podoba takie podejście, kultywowane przez naszych
              rodziców, że miejsce dziecka to albo dom, albo plac zabaw.
              Podoba mi się obecna tendencja, do tego, żeby dzieci zabierać ze
              sobą w najrozmaitsze miejsca.
              Tylko Polska jest takim popieprzonym krajem, gdzie dziecko w
              restauracji to dziwoląg. W Hiszpanii jest najzupełniej normalnym, że
              restauracje są pełne rozbawionych dzieci, a reszta spokojnie je
              sobie obiad. I nikt nie ma do nikogo pretensji.

              Restauracja jest to miejsce, gdzie MAM PRAWO przyjść z dzieckiem i
              zamierzam z tego prawa korzystać a nie w imię fałszywie pojetej
              kultury omijać takie miejsca, bo może ktoś się tam umówił w
              interesach.
              • przeciwcialo Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:45
                A inni maja prawo w spokoju delektowac się posiłkiem.
                Chcesz tolerancji to bądx tolerancyjna a nie manifestuj tu dzieckiem.
                • kropkacom Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:53
                  > A inni maja prawo w spokoju delektowac się posiłkiem.

                  No i? Matka z dzieckiem nie może się delektować? W Polsce rodziny nie wychodzą z
                  dziećmi i teraz nagle szum. Bo jak dziecko buzię otworzy to jakby bombę atomowa
                  zrzucił.
                  • przeciwcialo Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:58
                    Kropka, czy ty naprawdę nie rozumiesz czy tylko udajesz?
                    Daj juz spokój tej dziewczynce z wiadomego watku i pomysl.
                    Rodzic powinien reagowac na zachowanie dziecka. Mozna z nim wyjść,
                    uspokoic i wrócić. Nie trzeba we własne problemy angazowac
                    wszystkich zgromadzonym w danym miejscu.
                • cathy1976 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 15:00
                  mam spokojne dzieci. zabieramy je niemal wszędzie.

                  Kiedys, wsiadałam do samolotu z dwójką i od razu usłyszałam
                  komentarz 'o nieee! dwójka dzieci! to będzie koncert'. I dalej drugi
                  głos z przekąsem 'no tak, a ty tak uwielbiasz dzieci'.

                  Mowa o tolerancji w kontekscie uczestnictwa dzieci w normalnym
                  życiu, to jakaś pomyłka. niektórzy z nas są grubi, niektórzy z nas
                  są inwalidami, niektórzy z nas są dziećmi, niektórzy z nas są
                  brzydcy. Każda z tych cech znadzie swoich antyfanów, którzy będa
                  twierdzić, że im gruby przeszkadza, bo zajmuje dużo miejsca. I że
                  niech sobie brzydki przychodzi do restauracji, ale niech się za
                  bardzo nie afiszuję ze zdeformowaną twarzą.
                  To jest niestety fatalne podejście i trąci mi społeczeństwem, do
                  którego bardzo nie chciałąbym należeć.
                  • babcia47 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 15:16
                    > Kiedys, wsiadałam do samolotu z dwójką i od razu usłyszałam
                    > komentarz 'o nieee! dwójka dzieci! to będzie koncert'. I dalej
                    drugi
                    > głos z przekąsem 'no tak, a ty tak uwielbiasz dzieci'.
                    no i co? był ten koncert?..co Cie obchodzi jezeli ktos wyraza tego
                    typu opinie przed faktem?..gdybym ja miała sie przejmować co o mnie
                    ktoś mówi to chyba musiałabym sie leczyc, bo wszystkim sie nie
                    dogodzi..a jeżeli koncertu nie było i dzieci nie sprawiały nikomu
                    problemu to bym dogadała tym współpasażerom przy wysiadaniu, bo nie
                    w tym rzecz, ze dzieci z zasady równaja sie niedogonościom..problem
                    z tym, ze niektórzy rodzice w takiej sytuacji nie potrafią temu
                    zapobiec lub uważaja, ze nie musza bo nie ma problemu
                • ll66 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 10.11.08, 20:24
                  > A inni maja prawo w spokoju delektowac się posiłkiem.

                  bez jaj - restauracja to nie swiatynia spokoju, delektowac sie w ciszy posilkiem
                  - dobre sobie, a jak obok usiada znani z wygadania Wlosi i beda wesolo wcinac
                  obiadek albo ktos z okazji urodzin zaprosi znajomych na obiad z winem to tez
                  zakloca ci blogi spokoj delektowania sie schabowym ???
              • babcia47 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:45
                > czyli plac zabaw zostaje..
                > Restauracja jest to miejsce, gdzie MAM PRAWO przyjść z dzieckiem i
                > zamierzam z tego prawa korzystać a nie w imię fałszywie pojetej
                > kultury omijać takie miejsca, bo może ktoś się tam umówił w
                > interesach.
                jeżeli będziesz się Ty i Twoje dziecko zachowywac kulturalnie
                (czytaj w sposób, który innym nie zatruwa życia i sprawia, ze z
                przyjemności robi sie horror) to ja osobiscie nie widze problemu..no
                chyba, ze z góry zakładasz, ze zrobisz sobie z restauracji plac
                zabaw dla dziecka i puscisz go na żywioł nie reagując na to co Twoja
                latorośl wyprawia..to ja jednak zaprotestuję
                • kropkacom Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:51
                  > jeżeli będziesz się Ty i Twoje dziecko zachowywac kulturalnie
                  > (czytaj w sposób, który innym nie zatruwa życia i sprawia, ze z
                  > przyjemności robi sie horror)

                  No ręce opadają. Co to znaczy kulturalnie? Czy to że dziecko się wydarło zaraz
                  pozbawia mnie kultury?
                  • babcia47 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 15:10
                    w odróżnieniu od Ciebie ja biore pod uwage sytuacje, której byłam
                    świadkiem a nie tą z sasiedniego wątku (znamy tu relacje tylko
                    jednej strony)..kultury pozbawiona jest matka, która nie reaguje na
                    zachowanie, które nie jest odpowiednie w danym miejscu..mogę
                    przeboleć płacz, rozżalenie dziecka..nawet przez kilka minut..ale
                    nie robienie z knajpy placu zabaw, widowiska, potrącania mnie i
                    stołu przy którym siedzę, ryków i krzyków przy całkowitym braku
                    reakcji ze strony opiekunów..i jak pisałam wyzej..okreslenie
                    nieodpowiednie zachowanie dotyczy kazdego i w kazdym wieku, kto
                    zachowuje się nieodpowiednio i przeszkadza innym
                    • kropkacom Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 15:14
                      Ja cały czas mam na myśli sytuację poprzedniego wątku i do tego pije. A co do
                      sytuacji innych kiedy rodzic nie reaguje to zgadzam się oczywiście z Tobą.
      • sir.vimes Wystarczą herbatniki;P 07.11.08, 13:16
        którymi zatyka się dziecku paszczę gdy tylko ja otworzy.

        BTW a propos herbatników z tamtego wątku - ja się dziwiłam co to za absurd, ze
        tyle raczej pulchnych dzieci je non stop - w autobusie , sklepie, w parku, torba
        chrupków się kończy, dziecko dostaje następną... Teraz wiem, ze chodzi o to by
        były cicho. Smutne i straszne.

        "Młode otwiera paszczę to mu psik"
        • twarz2 Re: Wystarczą herbatniki;P 07.11.08, 13:22
          sir.vimes napisała:

          > którymi zatyka się dziecku paszczę gdy tylko ja otworzy.
          >
          > BTW a propos herbatników z tamtego wątku - ja się dziwiłam co to za absurd, ze
          > tyle raczej pulchnych dzieci je non stop - w autobusie , sklepie, w parku, torb
          > a
          > chrupków się kończy, dziecko dostaje następną... Teraz wiem, ze chodzi o to by
          > były cicho. Smutne i straszne.
          >
          Tak wystarczą, ale do czasu. Moja 2-lenia "systkoniedoble" nie da się już nabrać
          na zapychacze. Wybór mam prosty - chamem_być, albo psik big_grin
      • ruda_kasia Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 13:21
        Ja w opisywanej sytuacji niezbyt rozumiem powód, dla jakiego dziecko
        popadało w coraz głębszą histerię.
        Sama mam potwora, który potrafi wywrzaskiwac sobie różne rzeczy, a
        przynajmniej próbuje.
        I np. powstaje problem, bo: ja wiem, że jak się zgodzę, żeby starsza
        ustąpiła miejsca młodszej, bo ona chce siedzieć tu a nie w innym
        miejscu i drze paszcze (restauracja w Orawskim podzamoku), to będzie
        cicho, ale ja odniosłam klęskę wychowawczą, bo pozwoliłam jej
        rządzić. Co więc robię: jakoże jestem w miejscu, gdzie inni chcą
        zjeść wynoszę wrzaskuna na zewnątrz i oczekuję, aż przestanie
        wrzeszczeć. W tamtym konkretnym przypadku jedliśmy na zmianę,
        dziecko zostało dopuszczone do stołu, gdy pogodziło się z tym, że
        usiądzie, gdzie jest wolne miejsce, a nie na miejscu siostry czy
        kolegi (a posuwała się do tego, że próbowąła kolege starszego o 6
        lat pypa zepchnąć z krzesła). Wiem, że brzmi okropnie (nie
        ustąpilismy miejsca dziecku), ale neistety ona walczy o władzę z
        każdym i zawsze, więc niestety rodzic musi być czujny jak pies
        podówjny.
    • ib_k Do autorki 07.11.08, 13:19
      > Czemu dziecko musi być twarde jak Roman Bratny i najwyżej unieść brew jak
      > Clint Eastwood w sytuacjach, które irytują i wprawiają w dyskomfort

      O ile porównanie do Clinta mogę zrozumieć to Roman Bratny wprawił mnie w osłupienie. CO MIAŁAŚ NA MYŚLI WYMYŚLAJĄC TEN TYTUŁ???
      • przeciwcialo Re: Do autorki 07.11.08, 13:20
        Ja nie autorka ale taki cytat " twardy bądź jak Roman Bratny"
        • ib_k Re: Do autorki 07.11.08, 13:21
          A skąd ten cytat?
          • przeciwcialo Re: Do autorki 07.11.08, 13:23
            Chyba z Elektrycznych Gitar ale nie dam sobie nic uciąc.
            • sir.vimes masz rację 07.11.08, 14:12
              "...nie pij Piotrek o dziewiątej
              pić tak wcześnie jest niemądrze
              lepiej gdy się robi ciemno
              kiedy jest już wszystko jedno

              mówisz w głowie się gotuje
              w sercu rwie się i kotłuje
              nie bądź taki delikatny
              twardy bądź jak Roman Bratny

              wszystko dobrze jest do kiedy
              nie narobisz sobie biedy
              nie dość że dokoła nędza
              ty się sam w tę nędzę wpędzasz

              wypij trochę przed kolacją
              żeby móc spokojnie zasnąć"...
          • twarz2 Re: Do autorki 07.11.08, 13:26
            www.youtube.com/watch?v=HtHCUEiE2vA
    • ilsa32 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 13:30
      Witam. Problem płaczącego dziecka zacznie mnie dotyczyć w lutym,
      kiedy urodzę. Nie wiem jak będę sobie radziła gdy zacznie płakać,
      ryczeć lub histeryzować w miejscu publicznym. Ale wiem już jedno
      niektórzy rodzice mają w nosie co ich pociecha wyprawia. Praxuję w
      dużym markecie na dziale z firanami. To co się dzieje w sobote albo
      w niedzielę to tragedia.Rodzice oglądają firany karnisze itp. a
      dziecko płacze biega, ściąga z półek różne rzeczy, niektóre ciężkie
      i zagrażające życiu szkraba.Jest zmęczone ugrzane,głodne i znudzone
      a rodzice zadowoleni bo robią zakupy. Mają prawo do zakupów ale mają
      obowiązek zajmowania się dzieckiem.Mnie zarzucono kiedyś że nie
      zwróciłam uwagi gdzie taki dzieciak polazł, klietka orzekła że od
      tego właśnie jestem. Inne może czteroletnie zsikało się w spodnie bo
      mamusia była zajęta wybieraniem rolet i nie słyszała błagalnego ja
      chcę siusiu. Wnioski to jak zachowują się dzieci zależy od rodziców
      od ich postępowania. Mam nadzieję że moje dziecko nie będzzie
      spędzało w markecie całej niedzieli bo to nie jest miejsce na spacer
      i zabawę.
      • kropkacom Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:08
        > Mam nadzieję że moje dziecko nie będzzie
        > spędzało w markecie całej niedzieli bo to nie jest miejsce na spacer
        > i zabawę.

        Masz nadzieję? To chyba od ciebie zależy gdzie będziesz chodzić z dzieckiem.
        • ilsa32 Re:tak mam nadzieję 07.11.08, 14:32
          bo znam pare kobiet ktore pourodzeniu dziecka tracą rozum i zdrowy
          rozsądek.Więc mam nadzieję że mój rozum zostanie przy mnie.
          • kropkacom Re:tak mam nadzieję 07.11.08, 14:43
            > bo znam pare kobiet ktore pourodzeniu dziecka tracą rozum i zdrowy
            > rozsądek.

            No wiesz, my zawsze po ciąży tracimy jakąś część szarych komórek wink)
    • lineczkaa Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 13:47
      Ja również jestem fanką dzieci bezwonnych i bezgłośnych, ale w sferze marzeń to
      pozostawiam smile.
      Jeśli w restauracji czy w pociągu mogę usiąść z dala od małych dzieci to tak
      robię. Jeśli nie to trudno, ale nie przyszłoby mi do głowy, żeby komentować
      płacz czy zdenerwowanie dziecka. O ile jest to wynik stresu, nerwów, gorąca itp.
      Natomiast zwracam uwagę, kiedy dziecko wyje złośliwie albo zachowuje się jak
      opętane przez demona, bo mamunia sobie nie radzi i nie ma ochoty na interwencję.
      Ale robię to dyskretnie, a nie na pół knajpy.

      Kiedy moje dziecko wykazuje cechy opętania, to wychodzę żeby ochłonęło. Nie
      każdy musi słuchać wrzasków i nerwowo szukać telefonu do egzorcysty.
      Dziewczynce z_wiadomego_wątku się nie dziwię. Zdenerwowani rodzic plus
      nieprzychylne otoczenie. Ja zawsze mogę powiedzieć, odwal się, a taki maluch
      może sie tylko z emocji rozpłakać, prawo wieku.
      • sir.vimes o to mi chodzi właśnie 07.11.08, 14:13
        "Ja zawsze mogę powiedzieć, odwal się, a taki maluch
        > może sie tylko z emocji rozpłakać, prawo wieku."
      • vibe-b Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:24
        > nieprzychylne otoczenie. Ja zawsze mogę powiedzieć, odwal się, a
        taki maluch
        > może sie tylko z emocji rozpłakać, prawo wieku

        o to to.
        Ciekawa jestem czy te wszystkie hoze obywatelki, ktorym tak dziecko
        przeszkadza odwazyloby sie zwrocic uwage np bandzie dresow
        zaklocajacych spokoj? Skadze, wszystkie panie, jak i ten facecik z
        tamtej opowiesci, podkuliliby ogon pod siebie. Ale nad slabszym to
        sie mozna popastwic, prawda?
        • ilsa32 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:37
          Nikt nie pastwi sie nad dzieckiem. To rodzice mają dopilnowac tego
          by dziecko zachowywało się w określony sposób.A dresom zwracam uwagę
        • kawka74 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:38
          osobiście bardziej obawiam się rozjuszonej matki niż dresa
          zresztą wielu matek z tego forum słabymi bym nie nazwała, chyba że takie hop do
          przodu są tylko w sieci, czego wykluczyć nie można
          • kawka74 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:40
            BTW jeśli zwracanie uwagi rodzicom czy starszym dzieciom jest pastwieniem się
            nad nimi, to chroń nas, dobra opatrzności, przed Polską przyjazną dzieciom
            • kropkacom Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:46
              Nie bój żaby, Polska nigdy nie będzie przyjazna dzieciom.
            • vibe-b Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:47
              kawka74 napisała:

              > BTW jeśli zwracanie uwagi rodzicom czy starszym dzieciom jest
              pastwieniem się
              > nad nimi, to chroń nas, dobra opatrzności, przed Polską przyjazną
              dzieciom


              Chodzilo mi o sytuacje takie, jak w tamtym watku- z relacji
              wynikalo, ze dziecko bylo coraz bardziej przestraszone i dlatego ten
              placz. Latwo sie pyszczy nad glowa kogos nad kim sie ma przewage-
              czy to dziecko, czy sfrustrowana matka. Jakby z tym dzieckim
              siedzial gosc postury Pudziana i bandyckim wzrokiem, to co? a tak,
              wiem, wiem, wszystki kolezanki z forum rowniez odwaznie zwrocilyby
              uwage big_grinD
              • kawka74 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 15:14
                Ale zwróć uwagę, że we wspominanym 'meksykańskim' wątku mało kto uznał, że winne
                jest dziecko, bo powinno się zamknąć. Pretensje skierowane były raczej do rodziców.
                Małe dziecko ma prawo być zdenerwowane i wyrażać swoje emocje tak, jak umie.
                Głowa rodziców w tym, żeby to wyrażanie emocji było dla otoczenia minimalnie
                uciążliwe. Czasem się nie da (trudno wysiąść w biegu z autobusu), a czasem można
                oddzielić dziecko od reszty otoczenia choćby wychodząc na korytarz i pozwalając
                mu się uspokoić z dala od źródła zdenerwowania.
                A co do obaw - już napisałam, że dresów boję się znacznie mniej, niż
                sfrustrowanych matek.
                • kropkacom Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 15:20
                  > Ale zwróć uwagę, że we wspominanym 'meksykańskim' wątku mało kto uznał, że winn
                  > e
                  > jest dziecko, bo powinno się zamknąć. Pretensje skierowane były raczej do rodzi
                  > ców.

                  Rodzice opuścili lokal. A to że puściły im nerwy ze względu na niezrealizowane
                  zamówienia, ryk dziecka, pana od "bachorów" no cóż. Może faktycznie powinni
                  spuścić głowę i uciec?

                  > A co do obaw - już napisałam, że dresów boję się znacznie mniej, niż
                  > sfrustrowanych matek.

                  Ja się boje ogólnie sfrustrowanych ludzi.
                  • babcia47 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 15:56
                    > Rodzice opuścili lokal. A to że puściły im nerwy ze względu na
                    niezrealizowane
                    > zamówienia, ryk dziecka, pana od "bachorów" no cóż. Może
                    faktycznie powinni
                    > spuścić głowę i uciec?
                    kiedy w kolejnym wpisie autorka opisała jak to ten nerwowy klient
                    wczesniej juz odwracał się gdy dziecko rozmawiało i smiało sie do
                    rodziców..stanał mi przed oczami obrazek który opisałam z własnego
                    doswiadczenia..byc moze zachowanie córeczki i wczesniej, zanim
                    wybuchneła płaczem nie było takie bezproblemowe jak to opisała mama
                    a dla faceta awantura jaka wybuchła po przyniesieniu zupy stało się
                    dopełnieniem zepsutego wieczoru i pusciły mu nerwy..może zaprosił do
                    knajpy małzonke z okazji rocznicy..albo umówił sie z swoja pania i
                    chciał sie oswiadczyć..lub po prostu cieszył się na miłe chwile po
                    ciężkim dniu a tu zonk
                    • kropkacom Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 16:11
                      > kiedy w kolejnym wpisie autorka opisała jak to ten nerwowy klient
                      > wczesniej juz odwracał się gdy dziecko rozmawiało i smiało sie do
                      > rodziców..

                      No straszne. Dziecko śmiało się i rozmawiało. Brak kultury wink

                      > byc moze zachowanie córeczki i wczesniej, zanim
                      > wybuchneła płaczem nie było takie bezproblemowe jak to opisała mama

                      Może. A może nie. Bazuje na tym co pisała autorka wątku.

                      > knajpy małzonke z okazji rocznicy..albo umówił sie z swoja pania i
                      > chciał sie oswiadczyć..lub po prostu cieszył się na miłe chwile po
                      > ciężkim dniu a tu zonk

                      Może. A może nie i uczulony jest na dzieci.

                      Babciu, rozmowa traci sens. Nie chce mi się już tłumaczyć i bawić w gdybanie i
                      jasnowidztwo. Odniosłam się do konkretnych słów w konkretnym poście. Amen.
                      • babcia47 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 16:27
                        dla mnie bezkrytyczne branie za dobrą monetę tego co napisała mama
                        tez jest z grubsza bez sensu..a jeżeli rozmowa i śmiech miało w
                        sobie odpowiednia moc decybeli..a niestety dzieci często próbuja
                        przekrzykiwac innych chcąć na siebie zwrócic uwagę..to ja bym sie
                        zdenerwowaniu faceta nie zdziwiła, bo tak na kazdym kroku nie
                        spotyka sie osób przeczulonych a kiedy są w towarzystwie to
                        dodatkowo sie hamują..ale do czasu
                        • kropkacom Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 16:34
                          > dla mnie bezkrytyczne branie za dobrą monetę tego co napisała mama
                          > tez jest z grubsza bez sensu..

                          Ok. Czyli bez sensu jest to forum skoro teraz mam niczemu nie wierzyć, tak? Nie
                          chcę się bawić w niedowiarka. Czytam i komentuje to co ktoś spłodził.

                          > a niestety dzieci często próbuja
                          > przekrzykiwac innych chcąć na siebie zwrócic uwagę.

                          I co? Znam dorosłych którzy jak mówią to krzyczą smile) Mam dość dywagacji na temat.
                • sir.vimes Kawka, ale jeśli obcy ludzie drą się dziecku nad 07.11.08, 15:27
                  głową to nieco trudno je uspokoić, prawda?

                  Ja się sama sobie dziwię, ze założyłam ten wątek - nade wszystko lubię ciszę;
                  chodzę do knajp by nie oglądać dzieci (chyba, ze sama jestem z dzieckiem),
                  wybieram te maksymalnie antydzieciowe, podniesiony głos czy dzwoniący telefon w
                  kinie przyprawia mnie o wściekłość, ludzi perorujących w teatrze najchętniej
                  zbiłabym parasolką po łbach (gdybym miała parasolkę). Ale NAPRAWDĘ nie rozumiem
                  jak można wściekać się na zapłakane dziecko.

                  Założę się, że na zapłakaną staruszkę nikt by nie naskoczył. Że nikt nie
                  wydarłby się na wnuczka "ma pan natychmiast uspokoić babcię!!".
                  • babcia47 Re: Kawka, ale jeśli obcy ludzie drą się dziecku 07.11.08, 15:48
                    > Założę się, że na zapłakaną staruszkę nikt by nie naskoczył. Że
                    nikt nie
                    > wydarłby się na wnuczka "ma pan natychmiast uspokoić babcię!!".
                    ale podpitego, awanturującego sie dziadka kazali by
                    wyprowadzić..zreszta gdy przydarzy sie coś dorosłej osobie, wypadek
                    czy coś podobnego zazwyczaj zaprasza sie ją na zaplecze i tam podaje
                    wode, srodki uspokajające itp przynajmniej ja obserwowałam takie
                    zachowanie..mało tego w banku, gdzie pracowałam, podobnie robiło sie
                    np. z awanturujacym sie klientem..mozna było z nim rozmawiac
                    spokojniej, docierały wyjaśnienia, nie nakręcał sie "widownią" a
                    pozostali klienci mogli w spokoju pozałatwiać swoje sprawy
                    • sir.vimes dorosłemu wodę , dzieciakowi - chodnik 07.11.08, 16:18
                      no , w tamtej sytuacji awanturującego się pana nikt nie kazał wyprowadzićsmile) A z
                      relacji matki wynika, ze pan zareagował na pierwszy dźwięk płaczu ubliżając
                      dziewczynce (wyzywając od bachorów czy gó...arzy).

                      zreszta gdy przydarzy sie coś dorosłej osobie, wypadek
                      > czy coś podobnego zazwyczaj zaprasza sie ją na zaplecze i tam podaje
                      > wode, srodki uspokajające itp

                      A dziecko się wyrzuca na chodnik i OK?

                      • babcia47 Re: dorosłemu wodę , dzieciakowi - chodnik 07.11.08, 16:35
                        sir.vimes napisała:

                        > no , w tamtej sytuacji awanturującego się pana nikt nie kazał
                        wyprowadzićsmile)
                        ..i nie zastanawia Cie to? biorąc jeszcze pod uwagę, ze inna para
                        wyniosła sie sama z tej knajpy..tez przeczuleni i nerwowo
                        zareagowali na 30 sekund płaczu dziecka? bez jaj..o ile rozumiem
                        zdenerwowanie wywołane przyniesieniem złej zupy, wprowadzeniem
                        rodziców w bład przez kelnerkę, choc chyba i to mozna było
                        załatwic "pokojowo" i zamówić inne danie, odpowiednie dla dziecka,
                        które było w karcie jak pisały dziewczyny..to całe zamieszane
                        związane z dzieckiem i jego opis wydaje mi się mocno naciagane w
                        kierunku wybielenia siebie i skłonienia do współczucia i oburzenia
                        na to całe wredne towarzystwo
                  • kawka74 Re: Kawka, ale jeśli obcy ludzie drą się dziecku 07.11.08, 16:15
                    > głową to nieco trudno je uspokoić, prawda?

                    To wtedy się wstaje, bierze dziecko pod pachę i wychodzi z nim z sali
                    restauracyjnej. Podejrzewam, że tam był jakiś korytarz, szatnia czy cokolwiek. A
                    awanturowanie się zostawić drugiej połowie.

                    Ale NAPRAWDĘ nie rozumiem
                    > jak można wściekać się na zapłakane dziecko.

                    Zapłakane dziecko może wydawać z siebie dźwięk zdecydowanie przewyższający
                    uciążliwością dzwonek telefonu czy szepty w teatrze. Sama matka bohaterki
                    skandalu przyznała, że natężenie dźwięku wzrastało. Po co było czekać na
                    eskalację konfliktu, facet się drze, rodzice się drą, dziecko się drze - dom
                    wariatów.

                    > Założę się, że na zapłakaną staruszkę nikt by nie naskoczył.

                    No, proszę Cię, bez takich porównań.
                    • sir.vimes Re: Kawka, ale jeśli obcy ludzie drą się dziecku 07.11.08, 16:22
                      Kawka, dlaczego bez takich porównań?

                      umiem wyobrazić sobie sytuacje w której popłakałabym się w miejscu publicznym -
                      np. w kawiarni. Zresztą, nie raz pocieszałam w kawiarni zaryczaną koleżankę -
                      np. tu po zerwaniu związku. Nikt nas nie wypraszał, nikt się na nas nie darł. A
                      estetycznie i milusio taka dziewoja wyjąca "aaaaleee czeeemu mnie rzuuucił"
                      wcale nie wygląda i , przede wszystkim , NIE BRZMIwink)

                      Co do zostawienia awantury jednej osobie - w pełni się zgadzam. Jedno z rodziców
                      powinno z dzieckiem wyjść choćby do łazienki - także po to by dziecko nie
                      denerwowało się jeszcze bardziej.
                      • kawka74 Re: Kawka, ale jeśli obcy ludzie drą się dziecku 07.11.08, 16:31
                        > Kawka, dlaczego bez takich porównań?

                        Bo jeszcze nie spotkałam dorosłej osoby, która płacz miałby natężenie
                        dziecięcego wrzasku.

                        także po to by dziecko nie
                        > denerwowało się jeszcze bardziej.

                        Dlatego uważam, że całej tej sytuacji winni są głównie rodzice (już pal licho,
                        czy chcieli tę zupę z serem czy bez): dlatego, że choćby dla dobra swego dziecka
                        powinni byli to dziecko odciąć od źródła niepokoju. Nie wiem, co chcieli
                        osiągnąć przez przeciąganie tej sceny, ale chyba dość szybko stało się jasne, że
                        na miły posiłek nie można liczyć. I wtedy trzeba było wyjść, i zmienić lokal, a
                        nie toczyć dyskusję z panem przy akompaniamencie coraz bardziej zdenerwowanej -
                        i coraz głośniejszej - córki.
                        • sir.vimes Re: Kawka, ale jeśli obcy ludzie drą się dziecku 07.11.08, 16:43
                          > Bo jeszcze nie spotkałam dorosłej osoby, która płacz miałby natężenie
                          > dziecięcego wrzasku.

                          Ja znam takiesmile

                          powinni byli to dziecko odciąć od źródła niepokoju

                          Tak, ja bym tak właśnie zrobiła. Dziewczynka została potraktowana jak rozdeptana
                          kupa przez wszystkich - i kelnerkę, i buraka , który ją zwyzywał i przez
                          kierownika sali, który MÓGŁ zaproponować uspokojenie dziecka na zapleczu (tak
                          jak pisała babcia74 o dorosłych osobach). I niestety, choć zapewne wbrew woli,
                          przez rodziców, którzy zaangażowali się bardziej w dyskusje niż zajęli małą.

                          Natomiast w tamtym wątku wiele osób uznało, ze dziewczynka (żadne dziecko) nie
                          ma prawa do nerwowej reakcji, do płaczu. Że dziecko to jakiś robocik, który
                          nawet na przykrości ma reagować mechanicznym uśmiechem. I to mnie nieco dziwi.



                          • kawka74 Re: Kawka, ale jeśli obcy ludzie drą się dziecku 07.11.08, 17:29
                            > Ja znam takiesmile

                            ojezu...

                            dziewczynka (żadne dziecko) nie
                            > ma prawa do nerwowej reakcji, do płaczu.

                            Ma, przecież to oczywiste. Tylko pytanie, co rodzice z tym zrobią. W tamtym
                            wątku się nie popisali.
            • kropkacom Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 07.11.08, 14:48
              Przy zwracaniu uwagi też musi być kultura. Jak do matki dziecka które się
              dopiero co rozdarło wyjedziesz z bachorem to sama się prosisz o odpowiedz w
              podobnym stylu.
          • triss_merigold6 O tak 07.11.08, 17:37
            Jesli mam sądzić po sobie to też bardziej obawiałabym się
            rozjuszonej matki niż dresa. Ze względu na jazdę NO LIMITS.
            • vibe-b Re: O tak 07.11.08, 19:58
              triss_merigold6 napisała:

              > Jesli mam sądzić po sobie to też bardziej obawiałabym się
              > rozjuszonej matki niż dresa. Ze względu na jazdę NO LIMITS.

              A ja nie. Mlody wypasiony 90 kilowy byczek jest uwazam wiekszym
              zagrozeniem niz mamusia, ktorej dam rade. W razie czego.
              • joxanna Re: O tak 07.11.08, 20:50
                Dziecko ma prawo ryczeć w miejscach publicznych typu: ulica, sklep, autobus,
                urząd - czyli takimi 'użytkowymi', gdzie po prostu trzeba zrobić konkretną rzecz
                i pójść.

                Dziecko nie ma prawa ryczeć w miejscach publicznych typu: teatr (chyba, że
                przeznaczony dla dzieci), filharmonia (j.w.), restauracja, kawiarnia - czyli
                takimi 'przyjemnościowymi', nieobowiązkowymi, gdzie przychodzi się specjalnie po
                to, żeby sobie spokojnie pobyć.
                • ll66 Re: O tak 10.11.08, 20:48
                  > Dziecko nie ma prawa ryczeć w miejscach publicznych typu: teatr (chyba, że
                  > przeznaczony dla dzieci), filharmonia (j.w.), restauracja, kawiarnia - czyli
                  > takimi 'przyjemnościowymi', nieobowiązkowymi, gdzie przychodzi się specjalnie p
                  > o
                  > to, żeby sobie spokojnie pobyć.

                  teatr czy filharmonia -ok. ale kanjpa to nie jakies przyjemnosciowe miejsce
                  dnieobowiazkowe gdzie sie przychodzi dla ciszy i spokoju! nie mam wiec zadnych
                  hamulcow jak ide z dzieckiem do restauracji czy kawiarni - tam moze sie bawic
                  smiac ile chce, jak zacznie sie drzec to wiadomo wyjde go uspokoic ale nie robmy
                  z knajpy swiatyni spokoju !!!
                  • joxanna Re: O tak 10.11.08, 20:57
                    Ok, to wyjaśnię. Ryczeć to dla mnie wydzierać się bez pamięci, miotać, rzucać na
                    ziemię, histeryzować. Jasne, że w restauracji się głośno rozmawia, śmieje,
                    dzieci mogą się bawić, znaleźć sobie miejsce do zabawy (moje kiedyś tak zabawiło
                    się pod stołem, że ani się obejrzeliśmy, a zostało nam oddane przez miłe panie
                    dwa stoliki dalejsmile. Ale jak ryczoli, krzyczy, płacze to mi to kompletnie nie
                    pasuje. Przychodzi się do restauracji żeby było miło i wesoło, a nie, żeby ktoś
                    ryczał.

                    To samo dotyczy dorosłych - jeśli ktoś planuje awantury i wydzieranie się to nie
                    w restauracji.

                    Tak to czuję.
                    • paszczakowna1 Re: O tak 10.11.08, 23:37
                      > Przychodzi się do restauracji żeby było miło i wesoło, a nie, żeby ktoś
                      > ryczał.

                      W kwestii formalnej - do restauracji przychodzi się przede wszystkim w
                      trywialnym celu spożycia posiłku. To nie klub nocny ani kino. Co masz do
                      zaproponowani ludziom z małymi dziećmi, którzy (a także ich dzieci) po prostu
                      muszą zjeść poza domem (bo np. są w obcym mieście)? Kupić pizzę na wynos, i
                      spożyć na dworcu?
        • sir.vimes Oczywiście, ze nie 07.11.08, 15:21
          i sama byłam tego świadkiem jak państwo Dulscybis w tramwaju wydziwiali nad
          wyjącym noworodkiem ale jak wsiadła banda rzucających mięchem na cały regulator
          gimnazjalistów (nawet nie wielkich drechów) nagle położyli uszy po sobie i
          przestali byc tak spragnieni ciszysmile)
          • anulka.p Re: Oczywiście, ze nie 07.11.08, 19:50
            Kurde belek nigdy nie spotkałam się oko w oko z rozjuszoną matką. Na
            forum tylko o niej czytałamtongue_out
            Powiadacie, ze gorsza niż dres... ciekawe, ciekawetongue_outP
    • mpgry Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 10.11.08, 21:04
      Mam wątpliwości, dlaczego R. Bratny jest tu synonimem twardości.;
      PiotrG
    • trzy_krzyzyki Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 10.11.08, 21:52
      skąd taki pomysł? Dziecko to tez człowiek tyle że mały i ma prawo go coś
      irytować i denerwować.

      trzykrzyzyki.blox.pl
    • 0-gramma Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 10.11.08, 23:16
      Dziecko też człowiek.
      --------------------

      Badanie aulentyczności pisma, podpisów, paraf. Grafolog - analiza pisama ręcznego
    • justiciaa Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 12.11.08, 18:39
      Też czytałam wątek o meksykańskiej restauracji, teraz zobaczyłam, że powstał ten
      – skoro takie wątki powstają, to znaczy, że problem istnieje, i nie jest błahy,
      skoro wzbudza emocje tak wielu osób, stając się bodźcem do spłodzenia tylu
      wypowiedzi. Ilu z Was ma dzieci? A ilu z "dzieciatych" poczuło się może nie tyle
      dyskryminowanych, co nieprzyjemnie, chamsko potraktowanych z tytułu posiadania i
      paradowania z dzieckiem po mieście? Chyba każdego to kiedyś spotkało. Wczoraj
      mój półtoraroczny syn rozpłakał się strasznie w autobusie. Jako że stałam w
      korku na moście Grota Roweckiego, nie miałam możliwości ucieczki – piszę to po
      to, żeby któraś inteligentna nie zaczęła mnie pouczać, że jak dzieciak wyje, to
      trzeba wysiąść. Próbowałam uciszyć dziecko, na co jakaś stara pudernica zaczęła
      mnie chamsko objeżdżać, że obrzydzam jej życie i że ona ma prawo do spokoju i
      ciszy, skoro kupiła bilet. Paweł płacze, ta stoi nade mną i nad wózkiem i
      dogaduje coraz głośniej, ja uspokajam dziecko, biorę na ręce, jakaś dziewczyna
      próbuje mi pomóc i zagaduje dziecko, robi miny do niego. Paweł faktycznie
      zapatrzył się na te dziewczynę, już przestawał ryczeć, zaczął się do niej
      uśmiechać... I ta stara prukwa znów zaczęła komentowac, oczywiście tak, żeby pół
      autobusu słyszało, niemalże krzyknęła nad głową dziecka "nooo taaaak, tak to
      jest, kiedy matka sobie nie radzi" – oczywiście przestraszony Paweł znów w bek.
      Kobiecie po prostu woda na młyn – zaczęła znów komentować i mówić, że ona już
      wariuje od tego wrzasku, i że jak nie uciszę dziecka, to ONA SAMA JE UCISZY.
      Wtedy już wpadłam w szał, wywiązała się niezła pyskówka, kiedy wyjechaliśmy z
      korka, wysiadłam i się popłakałam.


      I tak to wygląda – podejrzewam, że tak reagują albo sfrustrowane stare panny,
      których nikt nie przeleci nawet ciemną nocą przez pomyłkę, więc nigdy nie będą
      mieć własnego dziecka, albo smutni onaniści, którzy niestety sami z sobą rodziny
      nie założą.
      • azile.oli Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 12.11.08, 19:01
        Wiesz co,nie jestem sfrustrowaną starą panną,a matką dwójki już
        nieco podchowanych dzieci.I jak w życiu nie przyszło by mi do głowy
        objeżdżać matki,której półtoraroczne dziecko płacze w
        autobusie,ba,nic złego bym sobie o niej nie pomyślała,najwyżej bym
        pożałowała,bo po pierwsze dziecko małe,po drugie-nie wysiądzie,po
        trzecie,czasem jest konieczność poruszania się komunikacją miejską i
        nie jest to miejsce,gdzie oczekuję ciszy i spokoju,dziecko ma prawo
        być zmęczone,wystraszone itd.Natomiast wątek dotyczążcy restauracji
        dotyczył jednak zgoła innej sytuacji.Matka mogła wyjść z wrzeszczącą
        trzylatką-nie wyszła,mówiąc że nie miała czasu,ale jednocześnie
        opisując,jak to inna para opuściła lokal z odpowiednim
        komentarzem.Więc skoro tamci ludzie zdążyli wyjść,to ona chyba też
        dałaby radę.Po drugie-trochę pomyślunku-jak wiem,że moje dziecko
        pewnych rzeczy nie je,to nie wybieram meksykańskiej
        restauracji,gdzie nawet przy dobrej woli personelu(tu jej nie było)
        mogło się okazać,że po prostu dla dziecka nie ma tam nic
        odpowiedniego. Dziecko ma prawo płakać,nie neguję,ale już rodziców w
        tym głowa,aby było jak najmniej uciążliwe dla otoczenia.przecież
        sama próbowałaś małego uspokoić.W autobusie nie mogłaś zrobić nic
        więcej,a trafiłaś na wredne babsko.Ale są sytuacje,kiedy rodzic nie
        reaguje,albo robi to tak nieporadnie,jakby mu się nie chciało.I to
        może wkurzać.Ale wtedy ja wychodzę z knajpy,bo nie będę słuchała
        wrzasków krzykacza,zwłaszcza jeśli moje dzieci swoją obecnością nie
        zakłócały nikomu spokoju.
      • liszka69 Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 12.11.08, 19:30
        hah, przednie wink w twoim rouzumowaniu jest jendak jeden zasadnicy błąd –
        naprawdę nie każdy ma obowiązaek uwielbiac dzieci i uwielbiac wysłuchiwaanie ich
        wrzaskow, bez wzgledu na to czy sam je ma czy nie. moze ktoś już odchował własne
        i nie ma zamiaru poblazliwie przez resste życia rozczulac sie nad cudzymi?
        uwierz, nie tylko single reaguja alergicznie na dzieciece krzyki drążące mozg –
        mam dwojkę dzieci, krzyku mam na co dzień tyle, że jak idę do restaiuracji albo
        jade banem, chce mie ć święty spokój.
    • kasiulinkaa Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 12.11.08, 20:12
      Mieszkam w bloku i mam czteromiesieczne dziecko. I sasiada singla po
      czterdziestce za sciana. Kiedy on zaprasza gosci a robi to non-stop zadna sila
      nie zmusi go do respektowania tego ze za sciana spi niemowle. Po 22 (po trzecim
      razie kiedy wezwalam policje) laskawie lekko scisza muzyke co i tak nie daje
      spac mojemu dziecku. Policja mowi ze sie czepiam i przesadzam. A ostatnio kiedy
      dziecko placze gosc zaczyna walic w sciane na znak ze mu to przeszkadza i nie
      mam szans uspic dziecka. Bajkowo, prawda?
      • haraho Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 12.11.08, 20:49
        Oj sad To niestety norma. Ja mam starsze dzieci. Sąsiadom przeszkadza jak biegają
        po mieszkaniu (podobno to brzmi jakby stado bizonów galopowało po domu – tak
        powiedziała ostatnio sąsiadka która mieszka pod nami). Jak grają w piłkę pod
        blokiem, źle, bo krzyczą. Jak bawią się w domu źle, bo biegają sad sad
        • alinaszka Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 13.11.08, 16:12
          a to juz zalezy gdzie sie mieszka.... jak mieszkalam w srodmiesciu na zielnej w
          bloku gdzie mieszkaja glownie starsi ludzie, problemy byly... teraz mieszkam w
          innej okolicy i jest lepiej, dzieci maja se gdzie wyszalec... znajomi
          wyprowadzili sie z Pragi do Ostoi Wilanow, inni na Nowodwory i mowia, ze glowna
          roznica to wlasnie mieszkancy, to nowe osiedle, wiec i mlodzi ludzie, tez z
          dziecmi, wszyscy rozumieja w czym rzecz i tyle. najgorsi sa sasiedzi ktorzy
          mieszkaja w mieszkaniu od czterdziestu lat, odchowali dzieci i wnuki i nie
          pamietaja, ze placz dziecka nie zawsze da sie kontrolowac...
        • kasiulinkaa Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 13.11.08, 16:37
          Kropka w kropkę to samo, widzialyscie?

          interia360.pl/moim-zdaniem/artykul/warszawa-przyjazna-dzieciom-o-ile-sa-niewidzialne-a-najlepiej-gdy-nie-ma-ich-wcale,15490
    • kalifi Re: Dziecko musi być jak Roman Bratny 13.11.08, 19:35
      No proszę, nawet nie sądziłam, ze moja opowieść o wizycie w meksykańskiej
      restauracji spowoduje taki odzew. Czyżby jednak ktoś dostrzegał problem? W moim
      wątku większość mnie totalnie zjechała. A teoria z singlami wcale nie wydaje mi
      się przesadzona. Tylko smutni, sfrutrowani ludzie nie sa w stanie zrozumieć
      prostej rzeczy jak ta, że do dziecka nie trafisz tak jak do dorosłego. Wielu
      ludzi reaguje jak w powyższych historiach chyba tylko ze złośliwości i
      rozgoryczenia. Widać im się w życiu coś nie udało.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka