Dodaj do ulubionych

Nasłuchalam się

18.11.08, 23:13
Spedzilam weekend w babskim towarzystwie, do tego: rozwodki w szczęsliwym już związku, kobiety, ktora zbiera sily na rozwod, bo ma dośc i jeszcze nie rozwodki, ale już niedlugo. Wniosek jest jeden- w okolicach 15 lat po ślubie kobiety nie wytrzymuja, albo faceci ostaja malpiego rozumu. Wszystkie babki sa atrakcyjne, zaradne życiowo, wykształcone.... i dawały, bądz dają sobą poniewierać. Jak to jest, bo już się boję....
Obserwuj wątek
    • mamabuly Re: Nasłuchalam się 19.11.08, 00:03
      Kurcze nie znam dokładnie okoliczności, ale dlaczego daja sobą
      poniewierać? Przecież zaradność nie polega na tym, że kobitka jest
      na szczycie kariery zawodowej. Chodzi o taką, powiedzmy,
      "inteligencję życiową". No i tu pojawia się pytanie czy rzeczywiście
      są zaradne czy nie skoro ulegają jakimś destrukcyjnym wpływom?
      • lubie.garfielda Re: Nasłuchalam się 19.11.08, 14:36
        Wiesz, kiedyś obiło mi się o uszy, że ofiarą przemocy partnera może być nawet
        bardzo zaradna na stopie zawodowej kobieta, np. pani prezes.
    • minerallna Re: Nasłuchalam się 19.11.08, 00:17
      Tylko takie wnioski?
      A może to nieszczęśliwy przypadek,takie około rozwodowe towarzystwo smile
      Inaczej nie kumam. Po co się w takim gronie spotykasz?
      I juz na przyszłość czujesz, że się musi spieprzyć, bo tak już jest?
      • beniusia79 Re zgadzam sie z zalozycielka watku 19.11.08, 08:06
        nie wiem czemu tak jest, ale wlasnie okolo 15 lat po slubie ludziom
        zaczyna sie psuc zwiazek. widze to niestety wsrod znajomych.
        zauwazam czesto, ze to panowie osiadaja na laurach, przestaja
        szanowac swoje kobiety a te zaczynaja "wariowac" z tego powodu....
        sa to na ogol panie koncowka 30. poczatek 40. lat, sa zadbane,
        ladnie wygladaja, chca jeszcze troche pozyc a facetowi nic sie juz
        nie chce...
    • marzeka1 Re: Nasłuchalam się 19.11.08, 08:22
      Całkowicie indywidualna sprawa, nie należy generalizować. A dawanie sobą pomiatać, to raczej sprawa charakteru (chyba?), bo jestem 19 lat po slubie i do glowy by mi nie przyszło,że mąż mógłyby mną pomiatać (to działa też w drugą stronę, bo są kobiety, które pomiatają własnym mężem).
      • beniusia79 Re: Nasłuchalam się 19.11.08, 08:24
        to tez fakt, pewnie zalezy od jednej i drugiej strony. niestety,
        zauwazylam tez podobny problem u znajomych, po ok. 15 latach po
        slubie wiec to zjawisko czesciej spotykane. zastanawiam sie, w
        ktorym momencie ludzie robia cos zle i dlaczego?
        • lola211 Re: Nasłuchalam się 20.11.08, 11:22
          w
          > ktorym momencie ludzie robia cos zle i dlaczego?

          W pewnym momencie przestaje dzialac chemia, to proces calkiem
          naturalny.Jesli ludzie oprócz zauroczenia, zakochania, dodatkowo sie
          po prostu lubia, to zwiazek raczej przetrwa, ale jesli wiecej ich
          dzieli niz laczy, to nagle sie okazuje, ze poza pociagiem
          seksualnym , ktory juz nie istnieje, w zwiazku NIE MA NIC.No i jak
          tu zyc z osoba, ktora nas po prostu na co dzien denerwuje?
    • kali_pso Re: Nasłuchalam się 19.11.08, 08:24
      Paradoks tej sytuacji polega na tym, ze te kobiety, chociaż
      wykształcone i samodzielne nie potrafią żyć bez spodni w szafie, bo
      samookreślaja sie własnie poprzez obecność tych spodni. Nie liczą
      się dla nich sukcesy zawodowe, tylko pełna rodzina, niewazne czy
      tworzona z panem wartym tego czy też nie. Boją się samotności, boją
      się tego, co powie otoczenie.

      samoocena kiepściuchna i tyle.
      • beniusia79 Re: kalipso 19.11.08, 08:27
        masz racje. po krotkim przemysleniu sprawy dochodze do wniosku, ze
        to na ogol zwiazki, w ktorych pani mocno trzyma sie spodni pana i
        jego portfela i zajmuje sie wylacznie domem. czyzby kazdy facet po
        latach przestawal szanowac zone, ktora zajmuje sie tylko domem?
    • iwonapa Re: Nasłuchalam się 19.11.08, 11:26
      Bez sensu wniosek, nie można tak generalizować
      Akurat jestem ponad 15 lat po ślubie i tak świetnie się dogaduję z moim mężem
      jak nigdy, obydwoje jesteśmy bardzo szczęsliwi, mamy fajną rodzinę,
      Nie zawsze było tak różowo, docieraliśmy się, były kryzysy ok. 6-7 lat po ślubie
      takie najtrudniejsze
      Przetrwaliśmy, i teraz już nie wiem co musiałoby się stać, żeby to zniszczyć.
      Obydwoje mamy świadomość, że za bardzo cenne jest to, jak żyjemy, nasze wzajemne
      relacje.
      Mamy znajomych i rodzinę też wszyscy ok. 15 lat małżeńskiego stażu (posypały
      się śluby w 93 i 94 roku) i obserwuję podobnie
      • to.ja.kas Re: Nasłuchalam się 19.11.08, 15:07
        Tak trochę z przymrużeniem oka, ale wynika to z badań:
        Czynnikami które zwiększaja prawdopodobieństwo rozwodów są min
        wysokie zarobki zony i jej kariera zawodowa (im lepiej pod tym
        względem u kobitki tym gorzej dla małzenstwa...to nie ja to
        badania tongue_out ). Do tego rozwody najczęsciej zdarzaja sie u par swiezo
        po slubie, ewentualne w okresie gdy dzieci juz podrosną. Także jak
        widać Twoje znajome są w "grupie ryzyka" i zwieksza sie
        prawdopodobieństwo że natkniesz sie na rozwodki.

        A tak na poważnie to pamietaj, ze statystyki nie robi jednostka,
        wiec nie nakładaj na siebie ich doswiadczen i ciesz sie swoim
        związkiem jesli w nim jest dobrze.
        A jesli chodzi o satysfakcjonujące zycie po rozwodzie...patrz moją
        sygnaturkę smile
    • dorotakatarzyna Re: Nasłuchalam się 19.11.08, 16:14
      Dawno nie byłam w babskim towarzystwie... Ale wczoraj mój dwunastoletni syn miał
      ochotę pogadać. Z pewnym smutkiem stwierdził "a wiesz, mamusiu, że prawie
      wszyscy moi koledzy mają rozwiedzionych rodziców? Patryk ma nierozwiedzionych,
      ale jego tata jest w Holandii"... Podobne spostrzeżenia miała kilka miesięcy
      wcześniej córka - jej koleżanki też z rozbitych rodzin... Smutne to wszystko sad
      Na początku roku mieliśmy spotkanie klasowe - ludzie z liceum, jakieś piętnaście
      lat się nie widzieliśmy... Mniej więcej co trzecia osoba po rozwodzie, co
      trzecia została wolna, bez pary... Pozostali w związkach. Cztery dziewczyny z
      trójka dzieci - i to chyba były te najszczęśliwsze małżeństwa. Mam wrażenie, że
      to jakis egoizm rządzi ludźmi, myślą tylko o sobie, i nawet nie próbują sie
      porozumieć z partnerem. Wystarczyłoby trochę dobrej woli, kompromis....
      Moje małżeństwo 13 lat po ślubie jest chyba w najlepszej kondycji... O rozwodzie
      myślałam przez pierwsze dziesięć, a potem mi przeszło wink
      • alfa36 Re: Nasłuchalam się 20.11.08, 10:20
        Przypadkiem znalazlam się w takim "rozwodowym" towarzystwie (bylam na szkoleniu). Na co dzień nie mam wśród znajomych rozwodnikóqw i rozwódek (poki co). Ale... sama jestem prawie 7 lat po ślubie, a meża mam 42 letniego i mam wrażenie, że się bardzo zmienił ostatnio. Słuchając tak tych kobiet pomyślałam sobie, że skoro mój mąż tak się zmienia, to może dojśc do sytiacji takiej, jak u tych kobiet.
        • ipola Re: Nasłuchalam się 20.11.08, 10:58
          Ja to myślę, że przychodzi po pewnym czasie zmęczenie materiału, tzn. ludzie
          przestają o siebie zabiegać, osiadają na laurach, zaniedbują swoje relacje. U
          mnie - stwierdziłam to po głębokich przemyśleniach zachowania mojego męża w
          ostatnich czasach, też to nastąpiło. Pomimo tego, że ma u boku kochającą zadbaną
          kobietę, dobrą matkę i żonę,to przestałam go chyba ciekawić. Ja się staram, ale
          nie wiem, jak długo dam radę sama, bo z jego strony nie ma żadnego
          zaangażowania. Zrobił się strasznie leniwy pod tym względem i nie wiem, czy
          sobie myśli, że będziemy tak żyć w tej umiarkowanej bardzo temperaturze uczuć,
          bo tak mu wygodnie? Chcę czegoś więcej.
    • lola211 Re: Nasłuchalam się 20.11.08, 11:18
      Wniosek jest jeden- w okolicach 15 lat po ślubie kobiety ni
      > e wytrzymuja, albo faceci ostaja malpiego rozumu.

      15 lat po slubie to srednio wiek ok. 40-tki.Dzieci juz takie male
      nie sa, ludzie zatem juz sie tak na nich nie skupiaja, jak w
      pierwszych latach. Maja wiecej czasu dla siebie i okazuje sie w
      sposob bardzo widoczny , ze druga połowa jest nam po prostu obca. I
      wkrada sie pustka, ponadto czlowiek robi bilans zyciowy, ma poczucie
      upływajacego czasu, stwierdza ze szkoda mu reszty zycia w takim
      beznadziejnym zwiazku.Ponadto - facet w wieku 40 lat czesto jest w
      bardzo dobrej formie, a kobieta coz, traci na atrakcyjnosci.I stad
      wlasnie na tym etapie ludzie sie rozstaja.
      • gabi071984 Re: Nasłuchalam się 20.11.08, 11:24
        Witam dziewczyny.No wiecie ja nie mam takie stażu, ale mam zadanie na ten temat.
        Ja wyszłam za mąż ja nie miałam skończone 19 lat zaszłam w ciąże w wieku 18 lat
        i trzeba było wyjść za mąż jestem po ślubie 5,5 roku i z każdym rokiem jest
        coraz lepiej, wiele ludzi dziwi się że tak się rozumiemy a początki były trudne
        chodziliśmy ze sobą tylko pół roku.Myślę że to jak mąż będzie traktował żonę w
        późniejszych latach zależy jak żyją ze sobą i jakie mają relacje. Trzeba
        pielęgnować swoje małżeństwo.Pozdrawiam
    • volta2 Re: Nasłuchalam się 20.11.08, 15:53
      a moja teoria jest taka, że ludziom w okolicy 40-tki odbija i
      wiedzą, że to ostatni zdrowy moment na wielkie życiowe zmiany. stąd
      rozwody, śluby z 25- latkami, nowe dzieci, a u kobiet - tu różnie,
      bo one do tych nowych dzieci dla nowego partnera tak się nie palą
      (biologia). a skąd powiedzenie ryczące czterdziestki?
    • burza4 Re: Nasłuchalam się 20.11.08, 16:03
      mam naprawdę szerokie grono znajomych, bliższych lub dalszych - i
      wśród nich są 2 pary małżeńskie "z prawdziwego zdarzenia".

      reszta jest porozwodzona. Nie sądzę, żeby była to specyfika
      otoczenia, raczej hmmm, zmęczenia materiału....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka