Dodaj do ulubionych

W czym chodzicie po domu?

29.10.03, 08:55
W wielu postach, w wątkach na różne tematy, ale najczęściej dotyczących
relacji z mężem, zdrady itp. pojawiają się rady, że należy o siebie zadbać,
że już po połogu nalezy robic w domu makijaż i fryzurę, a po domu nie chodzić
w barchanach, wyciągniętym dresie i ciepłych kapciach.

Ja właśnie chodzę w dresie, leginsach i tiszercie lub bluzie.
Nawet w dżinsach trudno jest sprzatać i zajmować się dzieckiem,
po prostu bawełniany dres jest dużo bardziej wygodny.
Jak przychodzą goście, to oczywiście jestem ubrana mniej domowo, ale jak
wraca mąż, to nie.
Zresztą on tez po przyjściu do domu przebiera się w dres.
Wolę, żeby w swoich ubraniach do pracy nie tarzał się z córką po podłodze
albo ją karmił.

Taki nawyk przebierania wyrobiłam sobie pracując w banku. Do pracy wkładałam
kostiumy, żakiety, eleganckie bluzki. Po przyjściu do domu przebierałam się,
żeby móc cokolwiek zrobić w domu swobodnie.

Z góry odpieram komentarze, ze wymyślam sobie problem, bo dla mnie nie jest
to żaden problem, a jesli dla mojego męża to byłby problem, to musiałby
zatrudnić służbę do wszystkiego, wtedy spacerowałabym po domu wystrojona.smile))

Dla przykładu cytuję jedną wczorajszą wypowiedź: (szkoda mi czasu na szukanie
innych, ale jest ich więcej)
"A tak wogóle to odkryłam że wiele koleżanek jak zaszło w ciąże to z uroczych
i sympatycznych dziewcząt stało sie grubymi zrzędzącymi babami przewalającymi
się w barchanach po domu. Ja w 5 miesiącu ciąży staram się z powrotem nosić
makijaż i niewyciągnięte dresy."

Skoro tyle forumowiczek podkresla ten aspekt jako znaczący i mający wpływ na
związek,to bardzo jestem ciekawa jak sobie z tym radzicie.
Napiszcie w czym chodzicie po domu?
Obserwuj wątek
    • lidqa Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 09:01
      w dresie nie chodze bo nie mam, ale laze w starych jeansach i jakiejs koszulce.
      makijazu nie robie, chyba ze ide gdzies, bo mam pryszcze po ciazy i nie moge
      sie ich pozbyc, wiec laze wysmarowana mazidlami na pryszcze. Wlosy mi czasem
      stercza bo nie mam czasu ich wysuszyc po myciu bo np moj synek postanowil sie
      drzec 2 godziny. Moj maz dobrze to znosi, rozumie ze pry malym dziecku nie
      zawsze sie da. Moim zdaniem wazniejsze jest zebym mu posiwecala czas i nadal
      okazywala uczucie niz zebym lazila non stop w mini a w domu syf
      • aniah.mamakrzysia Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 09:27
        Staram się nie chodzić w porozciąganych dresach,ale przy dwójce małych dieci
        trudno by było biegać w kostiumie,szpilkach i makijażu.
        Jak ubiorę się ładniej,to i tak zaraz jestem opluta albo obsiusianasmile
        Denerwują mnie trochę,że tylko kobieta ma zawsze dbać o siebie i ładnie
        wyglądać,a nikt nie napisze o mężczyznach.
        Mój mąż chodzi codziennie do pracy w koszulach i garniturach,także jak
        przyjdzie do domy,to chodzi ubrany w "dresy",albo i bezsmilei nikt nie ma do niego
        o to pretensji.Rozumiem,że chce odpocząć od sztywnych ciuchów,więc i ja mam
        chyba do tego prawo.
    • sowa_hu_hu Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 09:11
      wiatam!

      na początek powiem że "zarzuciłaś" bardzo fajny temat do rozmowy smile

      ja po domu równiez chodze w dresie , nie są to jakies wyciągnięte łachmany ,
      poza tym moje rzeczy zawsze są czyste! nie maluje sie jak jestem w domu - nie
      wyobrażam sobie tego!!! w makijażu i jeansach czułabym sie poprostu
      skrępowana... i jakby facet żądał odemnie abym sie stroiła w falabanki i
      jednocześnie "latała" z odkurzaczem , zajmowała sie dziekciemi stroiła mu
      obiadek to bym go wyśmiała smile moze jeszcze koronkowe body , kabaretki i
      szpilki....? poza tym mojego niemęża podniecam nawet w dresie więc nie mamy z
      tym problemu , chociaz oczywiście zauwaza on jak sie ładnie ubiore i zrobie
      makijaż (ale ja wyglądam tak tylko wtedy jak gdzies wychodze) z resztą on też
      po domu chodzi w dresie smile nigdy nie odczułam z jego strony że powinnam jakoś
      szczególnie wyglądac krzatając sie po domu... chyba byłoby dla niego dziwne
      gdyby tak było - oboje cenimy sobie wygode! nie wiem jak facet w ogóle moze
      miec takie wymagania(bądx tez kobieta) dla mnie czlowiek z taki poglądami jest
      śmieszny do granic mozliwości...
      ale rozumiem że nie mozna tez platac sie w jakichś łachach podziurawionych ,
      brudnych i codzień w tym samym... trzeba o siebie dbac - być czystym ,
      pachnącym , odświeżonym - i wedgług mnie to jest ważne a nie jakies tam oczy w
      kolorze lila róż wink

      pozdrawiam serdecznie!
      • libra.alicja Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 09:31
        sowa_hu_hu napisała:
        > ja po domu równiez chodze w dresie , nie są to jakies wyciągnięte łachmany ,
        > poza tym moje rzeczy zawsze są czyste!

        Czystość i higiena jest poza wszelkimi wątpliwościami.
        Zresztą czysty dres robi lepsze wrażenie niz brudna sukienka noszona przez
        tydzień.

        A co do plucia, to jak moja córka była mniejsza, do każdego karmienia
        zakładałam fartuch kuchenny, inaczej musiałabym się przebierać kilka razy
        dziennie, bo nie lubię rzeczy poplamionych jedzeniem.
      • mygda Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 12:30
        Mam kuzynke, ktora niestety po urodzeniu dziecka (teraz drugiego) strasznie sie
        zaniedbala...
        Nie mieszka sama ma pomoc w postaci rodzicow.
        Chodzi wiecznie w jakis starym wyciagnietym dresie, glowe myje raz na tydzien w
        sobote...
        Mloda dziewczyna.
        Mysle,ze tu tkwi problem.
        Umyta glowa, obciete paznokcie, czyste ubranie. To wystarczy.
        Pozdrawiam Magda
        Mojego meza NIGDY nie widzialam w dresie. Luzne spodnie, ew. dzinsy.

        To wystarczy
    • gwiazdka19 Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 09:15
      Ja na temat chodzenia w dresie po domu juz sie nasłuchałam od swojego
      meza.Powiedział ze po prostu to mu sie nie podoba bo wyglądam jak babok.Wiec
      dres sobie darowałam, natomiast chodze w domowej spodniczce lub spodniach 3/4
      takich dosc przylegajacych do ciała ale baaaardzo wygodnych.w jeansach nie
      lubie chodzic po domu bo nie wygodnie.A nawyk przebierania sie w domowe
      ubrania wyrobiłam sobie jeszce w szkole podstawowej.Jesli chodzi o makijaz to
      przewaznie jestem umalowana bo lubie to robic.Ale wydaje mi sie ze
      najwazniejsze zebysmy my sie dobrze czuły w tym co mamy na sobie i zeby było
      to względnie czyste...pisze względnie bo przy małym dziecku np. plujacym
      kaszka, zupka itp nie zawsze sie da.
    • adzia_a Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 09:16
      W koronkach i szpilkach, bo inaczej chłop mnie zdradzi, przecież oni wszyscy
      tak mają wink)))))))))))

      A tak serio, nie cierpię dresów, wolę jakieś fajniejsze, elastyczne spodnie i
      sweterek (mam kilka "domowych" sztuk, ręcznie robionych) - u nas w domu jest
      teraz zimno, więc ubierać się trzeba.

      Nie lubię też t-shirtów, raczej bardziej dopasowane bawełniane koszulki, do
      tego (w lecie oczywiście) jakaś dłuższa spódnica, w której już nie wypada wyjść
      na pole, albo spodenki.
      • libra.alicja Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 09:27
        adzia_a napisała:
        > W koronkach i szpilkach, bo inaczej chłop mnie zdradzi, przecież oni wszyscy
        > tak mają wink)))))))))))

        Właśnie między innymi ten wątek mnie natchnął.

        > A tak serio, nie cierpię dresów, wolę jakieś fajniejsze, elastyczne spodnie i
        > sweterek (mam kilka "domowych" sztuk, ręcznie robionych) - u nas w domu jest
        > teraz zimno, więc ubierać się trzeba.

        Typowych dresów (dresiarskich) też nie noszę i nie mam, są to raczej bawełniane
        spodnie do aerobiku, lub proste dresowe (całkowicie niemodne).
        Zimą swetry, bo też mam zimno, a na wieczór grube skarpety do pidżamy (o tym
        juz kiedyś była mowasmile).
    • dewcia Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 09:31
      U mnie zdecydowanie strój domowy i zdecydowanie wygodny, ale staram się, by
      był w miarę czysty i schludny(choć to trudne przy małym dziecku), a makijaż
      tylko na specjalne wyjścia. Mężowi to nie przeszkadza, sam preferuje wygodę w
      domu
    • kolorko Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 09:34
      Witam-w domu noszę leginsy i koszulki-bardziej elegancki strój nie jest możliwy
      ze względu na pracę, którą w domu wykonuję, a poza tym jest mi tak wygodnie a
      mój mąż lubi sportowy styl .Włosy myje co drugi dzień[ponieważ mam długie to
      myję je wieczorem, zaplatam w 2 warkocze i na rano są suche],makijaż robię dość
      często ale baaaardzo delikatny po prostu staram się dobrze wyglądać, bo wtedy
      lepiej się czuję- ale i tak przy dwójce dzieci często wychodzę na spacer z nie
      wyczyszczonymi butami itp a o pomalowanych paznokciach przy mojej pracy mogę
      tylko pomarzyć. Staram się dobrze wyglądać dla męża idzieci ale przede
      wszystkim dla siebie, bo zauważyłam, że ma to duży wpływ na moje samopoczucie.A
      co do męża- ostatnio specjalnie dla niego kupiłam sobie pończochy
      [uwielbia!],ale nie będę w nich przecież chodziła cały dzień po domu-

      pozdrawiam
    • mopek1 Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 09:35
      a ja staram się malować i ładnie ubrać, znacznie lepiej się wtedy czuję, a poza
      tym czasami wpada ktoś bez zapowiedzi. Poza tym zawsze mam w głowie dowcip
      opowiedziany przez moją szefową, jak to wraca do domu mąż i widzi sterylnie
      wysprzątane mieszkanie, czyste zadbane dziecko i fantastyczny gorący obiad oraz
      żonę, która to zrobiła i stwierdza: " kochanie jak tu pięknie nawet nie ma
      gdzie splunąć ..... no chyba, że na ciebie)
      dowcip jest może mało wybredny, ale jest w nim jakaś mądrość życiowa smile
    • adzia_a Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 09:41
      libra.alicja napisała:

      > Dla przykładu cytuję jedną wczorajszą wypowiedź: (szkoda mi czasu na szukanie
      > innych, ale jest ich więcej)
      > "A tak wogóle to odkryłam że wiele koleżanek jak zaszło w ciąże to z uroczych
      > i sympatycznych dziewcząt stało sie grubymi zrzędzącymi babami przewalającymi
      > się w barchanach po domu. Ja w 5 miesiącu ciąży staram się z powrotem nosić
      > makijaż i niewyciągnięte dresy."

      Aha, no właśnie, to dla mnie kolejne swiadectwo, że jednak żyję w innym
      świecie wink

      Moje koleżanki i kuzynki po porodach są tak samo urocze, sympatyczne, zadbane,
      i - jak sądzę - sexy. Nie mówiąc już o tym, że 99 procent z nich wróciło do
      dawnej figury smile

      Fakt - o manicure i wymyślne fryzurki trudno przy małym dziecku, ale gdzie te
      barchany i wymięte dresy wink
      • sugar_mama_danielcia Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 09:49
        W domu nosze na sobie jeansy, dresy najczesciej gdy jestem chora. Do tego
        koszulke, a gdy chlodniej bluze. I obowiazkowo na boso. Cala zime i cale lato -
        tak sie przyzwyczailam i nawet lubie jak mi jest chlodno w stopy.

        Pozdrawiam
        Sugar
        • exodus774 Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 10:28
          Spodnie od dresu rozszerzane dołem do tego wąskie t-shirty, jeansy z dodatkiem
          lycry zeby było wygodnieji góra jw., jak gotuje karmie młodego ogromny
          czerwony fartuch kucharski smile
          W domu raczej się nie maluje, włosy z pomysłu fryzjerki mają być lekko
          rozczochrane więc nudne układanie odpada.Z tym że ja nawet pod zupełnie
          przeciętnymi ciuchami mam zazwyczaj seksowną bieliznę ale przyznaje się to
          jest mój bzik totalny nieuleczalny. Szczerze przyznam że w wersji domowej
          wyglądam tak sobie i od czasu do czasu nawiedza mnie myśl ze powinanam i w domu
          bardziej się postarać o atrakcyjny wygląd, po czym myśl upada po praktycznym
          przetestowaniu jak wyglada mój makijaż po zabawie z Kacprem albo jak po pół
          dnia chodzenia sukienka czy też spódniczka wkurzaja mnie maksymalnie i
          przeszkadzają.
          A co do poglądu jakoby kobiet przestawały o siebie dbac i robiły się
          zaniedbanymi babiszonami to pokutuje on chyba z lat 20 -30 i dalej wstecz kiedy
          to zdobycie męża było celem naczelnym życia kazdej kobiety, a później to już
          można było sobie odpuścić , teraz przynajmnie na podstawie tego co ja widze
          jest on totalnie nieaktualny
    • marzenka_sb Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 10:20
      Ja na razie jestem w ciazy ale rowniez po domu chodze w wygodnych ciuchach. PO
      powrocoe z pracy natychmiast sie przebieram, bo cenie wygode i luz. Maluje sie
      do pracy ale na pewno jak bede z dzieciaczkiem na macierzynsim to nie bede sia
      malowala...maz zreszta mowi, ze bez makijazu mnie woli no i w ubraniu czy tez
      bez, to go podniecam i pociagam...bo nie wazny stroj a nastroj !
      pozdrawiam wszystki domowe Dresiary!
      • aniaop Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 10:48
        Ja w spodniach typu aerobic, czyli takich rozszerzanych od kolan (zostaly mi
        jeszcze takie ciuchy z czasow, kiedy 2 razy w tygodniu bywalam w fitness
        clubie) i swetrach, bo zimno. Jak bylo cieplej to koszulach lub bluzkach. Na
        nogach kapcie. Mam nawet takie "babciowe" z pomponem na zime. W domu nie maluje
        sie, tylko odrobina kremu koloryzujacego na twarz.
        Moja szwagierka natomiast juz o 7 rano zmywa naczynia w pelnym wieczorowym
        makijazu i minispodniczce. Po prostu co kto lubi. Pozdrawiam
    • aluc Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 10:48
      jakbym po domu chodziła w makijażu, to chłop by mi wsadził łeb pod kran i kazał
      zmyć dokładnie smile)))

      a tak serio - dopóki byłam z Maksiem w domu, chodziłam na bosaka w luźnych
      bawełnianych spodniach i T-shircie, ewentualnie w luźnych sukienkach, zaraz po
      przekroczeniu progu wszelkie paski, dżinsy i inne obcisłości zaczynają mnie
      dosłownie parzyć

      a odkąd pracuję, to zaraz po przyjściu do domu włażę pod prysznic i zawijam się
      w szlafrok smile a mój mężczyzna ma dokładnie tak samo, więc sobie w dwójkę w tych
      szlafrokach po domu chadzamy smile poza tym nie ma nic przyjemniejszego, niż
      uwalić się z facetem na sofę w starych dresach i pić piffko smile)

      natomiast głowa musi być wymyta, twarz wykremowana, paznokcie obcięte - tu
      nigdy nie szłam ze sobą na kompromis
    • mamamonika Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 11:00
      Hej,

      Ja po domu spaceruję w dzinsach i bawełnianych koszulkach - t-shirtów też nie
      lubię, podobnie jak Adzia. Mam uczulenie na wszelkie objawy "rozmemłania" i
      zaniedbania. Nie uznaję tzw. domowych strojów (mam tu na myśli nie wygodny
      dresik czy legginsy, a jakąś kompozycję wyciagniętą ostatnio z garazu a
      przeznaczoną wczesniej na podwiązki do pomidorów smile), a już o dreszcze po
      plecach przyprawiaja mnie szlafroki, podomki itp. W taki stroju to już tylko
      krok do zrzędliwego babola w przydeptanych kapciach.
      Staram się zawsze wyglądać dobrze i sexy (co nie oznacza oczywiście makijażu i
      szpilek, tylko po prostu fajne, wygodne ciuchy, w których nie czuję się
      zakłopotana otwierając drzwi niezapowiedzianym gosciom :_)

      Monika
      • ata_x Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 11:53
        Eeeee. Monika przesadzasz, w szlafroku też można wyglądać sexi, co nie Aluc ? wink

        ATA
        • mamamonika Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 11:58
          Może jakiś krótki, jedwabny by mnie przekonał wink. Ale chyba jesli chodzi o
          wygodę, to już mini lepsze od czegos takiego...

          Monika
        • aluc Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 14:40
          ata_x napisała:

          > Eeeee. Monika przesadzasz, w szlafroku też można wyglądać sexi, co nie
          Aluc ? ;
          > )
          >
          > ATA

          he he a jakże smile zwłaszcza, jak pod szlafrokiem już nic innego w swobodzie
          ruchów nie przeszkadza smile)) a tak na marginesie - szlafroki grube, z frotty,
          długie do kostek
      • cytrynka3 Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 16:27
        Moniko
        Są szlafroki i ... szlafroki smile)
        Pozdrawiam cieplutko
        Cytrynka
      • emonik Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 18:21
        Ja w ogóle preferuję wygodny styl. Nie dla mnie kostiumiki - o nie! (tfu!)
        Moje ciuszki domowe to po prostu jakieś fajne, lużne spodnie, do tego obcisła
        koszulka z długim bądź krótkim rękawem. Są to takie ubrania, w których bez
        żadnego obciachu mogę wyskoczyć po zakupy, czy na pocztę.
        Makijaż jeżeli jest to delikatny - na szczęście nie muszę się malować.
        Rano prysznic z codziennym myciem włosów (mam któtkie, które same się dobrze
        układają, a jak miałam długie to myłam co dwa dni i spinałam w kucyk lub dwa
        warkoczyki), balsamowanie, kremowanie, perfumowanie (mam świra na punkcie
        zapachów) - koniecznie.
        Po prostu przyjęłam zasadę: od rana do wieczora wyglądać tak, żeby nie
        wstydzić się w przypadku niespodziewanej wizyty.
        I czuję się z tym dobrze! A mój mąż uważa mnie za najpiękniejszą kobietę! (ha!
        ha!)
    • agusiah Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 11:56
      Aktualnie - w welurowych spodniach z lycrą ze szmateksu (12 zet), bom wyrosła w
      czasie ciąży z wszystkich spodni a na ciążowe patrzeć nie mogę... Notabene,
      adzia - w jakim czasie te 99% wróciło do dawnej figury? Bo mnie w 5 tygodni po
      porodzie zostało jeszcze te 8 kilo.

      Sukienek/spódnic w domu nie używam, bo chłodno, a założenie rajstop nie mieści
      się w mojej normie wygód domowych.

      Z górą mam obecnie problem, bo biust mi się niespodziewanie powiększył (smile) i
      wszystkie ulubione bluzeczki wyglądają, hmmm... - zbyt seksownie?
      No i noszę T-shirty albo bluzy. Ale podoba mi się to średnio. Chyba wybiorę się
      na zakupy - ale kto mnie oświeci, gdzie też nabyć wygodną odzież domową w
      rozmiarach dla kobiety "po ciąży", coby w niej nie wyglądać jak dresiarz, hę?
      • agusiah Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 11:59
        Aha, słowo na temat męża - z moim raz na jakiś czas toczę boje, coby dziurawych
        portek/koszulek nie nosił, na co słyszę, że te właśnie są naj-najwygodniejsze.
        I sobie odpuszczam.
    • ewalewi Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 12:12
      Ooooo zacytowano moją wypowiedź... Mam nadzieje ze nikt nie ma mi jej za złe,
      ja po prostu uwazam że nic nas nie zwalnia z obowiązku dbania o siebie. Może
      jestem w troche bardziej komfortowej sytuacji bo mam najpiekniejszą cerę i
      pieknie błyszczące włosy od czasu kiedy jestem w ciąży. I nawet nie tak
      strasznie przytyłam. Ale na poczatku byłam obrażona na swoje ciało i kryłam je
      pod zwałami flaneli i osławionych już " barchanów" a teraz chromolę, mam piękny
      brzuszek i dżinsy na gumkę. Ale faktycznie dresy ( byle niewyciagnięte) sa
      optymlanym rozwiązaniem. Choc zamiast t-shirtów wolę takie sportowe obcisłe
      koszulki. I koniecznie sweter albo bluza na zamek. Aha i obcięłam włosy,
      zamiast nieśmiertelnego balejażu używam ziołowych płukanek do włosów ( skoro to
      niesprawdzona informacja czy wolno farbowac włosy wole nie ryzykowac )
      Nie zaprzestałm tez normalnych " przyjemności" i raz na jakis czas pijam
      czerwone winko, zapalę jak muszę, spotkam sie z psiapsiółkami, a nawet
      zaliczyłam wieczór panieńskim i pokręciłam nogą, a co mi tam! Nie należy
      wariować, jak mawia mówi lekarz ciąża to stan a nie choroba!
    • odalie Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 12:26
      Hej!

      A mój facet bardzo nie lubi makijażu, ułożonych włosów i tym podobnych
      fanaberii. Ma po prostu skrzywienie na tym tle - nie cierpi kosmetyków i całej
      tej, jak on to określa, "sztuczności". Przez jakiś czas nawet ja się w ogóle
      nie malowałam... ale tak nie potrafię sad - ja m u s z ę. Więc u nas wygląda to
      tak:

      - rano przed pójściem z młodą do przedszkola biorę prysznic, robię sobie lekki
      makijaż i ubieram się albo w coś "na szybkiego" albo już w ciuchy do pracy
      (jeśli wychodzę w ten dzień "do ludzi")

      - w domu zaraz się przebieram, nie może w rozciągnięte dresy (takie też mam, do
      czyszczenia - żeby się martwić o plamy z Ace), ale w bojówki albo jeansy i t-
      shirt (ale musi być dopasowany, innych nie noszę smile więc żadne tam workowate
      ciuchy). Wygodniej posprzątać, coś ugotować, wygodniej usiąść przy kompie (nic
      nie uciska i nie gniecie), można sobie zasiąść po turecku i z kawusią pouczyć
      się smile.

      - na zakupy i na spacery ubieram się też na luzie, żeby mi nic nie dyndało i
      nie wlokło się za mną smile

      - a do pracy lub na inne okazje to ja się ubieram w rzeczy albo bardziej
      oficjalne, albo już totalnie vintage gothic smile więc na ten przykład sznuruję
      gorset - a co tongue_out no i robię sobie więcej makijażu (nie tylko podkład i
      modelowanie twarzy, ale szminka i oczy) Spódnice noszę długie do podłogi albo
      do kostek, zazwyczaj. Mój facet nie cierpi tego makijażu (zresztą sam podkład
      mu też bardzo przeszkadza) i to wyobraźcie sobie, bywa przyczyną naszych kłótni.

      Aha, mam taki nawyk, że ja tylko wlezę w drzwi, to zdejmuję zegarek i biżuterię
      włącznie z obrączką. A, i stanik też zaraz zrzucam.

      Czasami, gdy wiem, że nic w domu nie zrobię, a mam za niedługo wyjść,
      wytrzymuję w pełnym rynsztunku w domu, ale nie lubię tego - ot, ja widać z tych
      kur domowych jestem. Co nie znaczy, że lubię być doprana i uczesana, oraz
      wymyta i wypachniona - ale przy kompie i garach - na luzie.

      Pozdrawiam - w bojówach i rdzawym t-shircie, na bosaka i bez zegarka smile
      • ewalewi Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 12:29
        Pełen gotyk??!! No no, to sie nazywa wyluzowana mama wink))) A taki "
        ekologiczny " facet to skarb!
        • odalie gotyk-mama :)))) 30.10.03, 18:46
          Hej-hej!

          Pełen, nie pełen smile zależy od okoliczności i porywu chwili smile)))

          Jak mi się dziwnie zrobiło ostatnio, gdy moja córeczka w przedszkolu
          narysowała dla mnie obrazek, przedstawiający mnie, a na tym obrazku taka
          uśmiechnięta osoba w długiej czarnej sukni i z fioletowymi włosami - oj,
          pomyślałam, rysuj tak dalej dziecko, a pani przedszkolanka zawoła nas na
          dywanik do psychologa smile))))) no bo dziecko rysuje takie ponure obrazki czarnym
          kolorem smile)))))

          Dziś w pracy byłam w:

          - koszuli z rękawem 3/4, czarnej, w białe cienkie paseczki, takiej bardzo
          dobrze skrojonej (dopasowanej), ze spiczastym kołnierzem (mam takie dwie
          identyczne, druga wiśniowa, uwielbiam do pracy) - tak jak typowy Ventrue, jesli
          ktoś tu wie, o czym ja mówię smile)))))))))

          - aksamitce ze sporym serduchem z ażurowego srebra na szyi mej łabędziej wink

          - czarnej spódnicy do pół łydki, z lekko połyskliwej dość sztywnej tkaniny, na
          halce podszytej tiulem - czarnej, of course wink))

          - butach na sporym, delikatnym obcasie, wysokich, sznurowanych (jak to dobrze,
          że przynajmniej te mają zameczek błyskawiczny...), z fajnymi ćwieczkami wokół
          pięty

          - na pyszczku: to co zwykle, oczy tym razem na granatowo-niebiesko i niebieskie
          rzęsy, brwi lekko na szaroniebiesko, a usta naturalne, żeby nie przeginać
          (zwykle oczy sa czerwone albo ceglaste, ewentualnie srebrzysto-czarne)

          - włosy mam ostatnimi czasy swoje z czerwonym i rudym balajażem, niestety
          jestem blondynką (cokolwiek by to miało znaczyć) i walka z odrostami wykończyła
          moje włosy.

          Prawda, że byłam śliczna smile))))))))))))) ?

          Od tych obcasów bolą mnie łydki i stopy smile)))) i przed kompem siedzę niniejszym
          w bojówkach (spranych jak świat) i koszulce.

    • p_swiat Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 12:45
      ja zwukle tez chodze w dresie i podkoszulku, ale lubię moje kochane starte
      dzinsy które nie są podziurawionesmilemakijarz w domu odpada zreszta zwykle mało
      sie maluje.
      Przy dziecku wymagany jest strój luźny i nie krepujący czasami obie zasuwamy
      na czworaka po podłodze i w spudniczce czy innym eleganckim łaszku byłoby to
      zabawnesmile
      • aniaop Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 12:51
        aha, moj maz zawsze chodzil po domu w jeansach i posiadanie luzniejszych spodni
        nigdy do niego nie docieralo. Przelom nastapil w szkole rodzenia, kiedy polozna
        koniecznie kazala mezom przygotowac luzniejszy stroj na porod. I maz sobie
        takie luzniejsze spodnie zakupil a teraz skrupulatnie sie w nie przebiera, po
        kazdym powrocie do domu, hihi.
    • evee1 Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 13:06
      Moj malzonek, to wrecz nie lubi jak jestem odstawiona. Makijaz mu
      specjalnie nie przeszkadza, ale mi za to bardzo smile). Ciagle trzeba
      uwazac, czy cos sie nie rozmazalo, poza tym ja mam taka nature, ze
      mi oczy strasznie lzawia.
      Jak sie ubiore w jakikolwiek "garnitur", to od razu spotykam sie
      ze skrzywiona mina mezusia - one mowi, ze sie takich kobiet boi smile).
      On najbardziej lubi na mnie dzinsy i sweter typu gold (nie mam zreszta
      zadnego smile).
      Poza tym ja nie cierpie nic obcislego, bo jestem ksztaltow raczej
      pelnych i z przerazeniem patrze na kobitki, ktore z uporem obciskaja
      swoje liczne faldki (co ja mowie - opony!!) seksownymi bluzeczkami.
      Dlatego u nas w domu kroluje T-shirt. I spodnie - jakiekowiekm na
      ogol stare dzinsy czy sztruksy. Maz jako programista w garniturze
      chodzi jedynie na sluby, pogrzeby i rozmowy kwalifikacyje o prace.
      Nawet nie zawsze codziennie sie goli. A ja mam z glowy prasowanie
      koszul. CO ja mowie!! On ma z glowy prasowanie koszul.
    • libra.alicja Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 13:29
      Tak sobie myśle, ze ja może mam łatwiej, bo nigdy się nie malowałam (do pracy
      tylko puder), ubrania mają dla mnie tylko praktyczne znaczenie, nie noszę
      ozdób, itd., więc mój mąż przyzwyczaił się do tego, ze na randki też
      przychodziłam w dżinsach, swetrze i pionierkach. Teraz nie jest zdziwiony
      widząc mnie w stroju domowym.

      Te dziewczyny, które zawsze były wystrojone i wymalowane, teraz będąc w domu z
      dzieckiem mają gorzej, bo od razu widać różnicę, a mąż może stwierdzić, że się
      zaniedbały.
    • aari Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 13:36
      Ja chyba nie będę się wiele różniła od inych, co prawda nie chodzę po domu ani
      w dresie ani w jeansach. Moja mama uszyła mi kilka par fajnych spodnie z dosyć
      elastycznego materiału - i nie sa to takie "domowe" spodnie tylko normalne na
      ulicę też ..ale z takiego wygodnego materiału ( chyba z lycrą ) No i w nich
      sobie chodzę. Do tego mała bluzeczka z krótkim bądź z długim rękawem ( ale
      dopasowana ) i nie dłuższa niż do pd. innych nie lubię. makijaż ? Hmm raczej
      nie za często, nawet jak wychodze - nie lubię. Głowę myję mniej więcej raz w
      tygodni - ale ja mam takie włosy, które nie wymagają inaczej, nie
      przetłuszczają się i układają się jak należy - poza tym sa długie więc
      najczęściej zwiazuję je w koński ogon lub warkocza ( albo dwa - jak
      pokachontas )
      Mój małżonek : dres i podkoszulek albo polarowa bluza ...

      pozdrawiam
      • wieczna-gosia Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 14:22
        Ja laze w dresach z diablem tasmanskim na kolanie wink)) takich z bawelny z
        lycra i koszulce- tak aby na podworko mozna bylo bez stresu wyskoczyc. W lato
        w sukience prostej i z wiskozy albo innego zimnego materialu.
        Uwielbiam lazic w koszulce i majtkach wink)
        Moj maz najczesciej lazi w koszulce i spodenkach, lub koszulce i majtkach.
        Mozecie mi jakos wytlumaczyc co to jest makijaz?
        • aari Re: W czym chodzicie po domu? 31.10.03, 12:06
          wieczna-gosia napisała:

          > Uwielbiam lazic w koszulce i majtkach wink)



          o ja też i to najlepiej w koszulce na ramiączka i krótkiej
      • e.beata Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 14:40
        Czy jest jakaś mama, która się nie przebiera po pracy wink))))))

        Dresy odstawiam wyłacznie do biegania wink /no tak już mam, zboczenie po
        wyjazdach wink/.
        Wskakuję w elastyczne spodnie /chwała ciuchbudom/ lub legginsy. W lecie szorty.
        Czasem kobieco w jakąś domową, lużną spódnicę.
        Jeansy odczuwam teraz jak pancerz, a kiedy młoda bylam to tego nie odczuwałam ;-
        ))) jak to się człowiek uwraźliwił wink/. Tak samo przeszkadza mi teraz pasek,
        biżuteria, zegarek wink. Ot, siła przyzwyczajenia do wygody wink





        • libra.alicja Re: To gdzie te kury lepszego gatunku? 29.10.03, 14:46
          Dzieki za duży odzew, ale okazuje się, że wszystkie lubimy luz, wygodę i
          najczęściej przysłowiowy dres (w różnych wcieleniach). Jak podsumowała Odalie -
          kury domowe.

          A gdzie te kury domowe w seksownych ciuchach? Takich żeby, jak przypomniała
          Adzia, mąż nie zdradzał, bo faceci juz tacy są smile))

          Jestem rozczarowana, odezwijcie się kury lepszego gatunku (lepszego wg wielu
          wypowiedzi na forum o konieczności pozbycia się rozciagniętych dresów w domu).
          • adzia_a Re: To gdzie te kury lepszego gatunku? 29.10.03, 14:58
            Ale przecież luz i wygoda nie muszą wykluczać fajnego wyglądu. Teraz są takie
            ciuchy sportowe, że mucha nie siada smile

            A poza tym - wracając z pracy zmieniamy kostium na dres (przysłowiowy
            oczywiście), a później można dres na koszulkę nocną smile

            I wilk jest syty i owca cała, a i tak najważniejsze, jakimi oczami patrzy na
            nas facet smile Niezależnie od dresu.

            PS. Mnie bardziej interesują te barchany. Co to jest i czym to się je?
            Chciałabym wiedzieć, czego unikać, żeby mnie mąż nie zdradził wink))))))))))))
            bo przecież bądźmy szczere, oni są wzrokowcami i wszyscy tak mają wink))))
            • aluc Re: To gdzie te kury lepszego gatunku? 29.10.03, 15:03
              adzia_a napisała:

              > PS. Mnie bardziej interesują te barchany. Co to jest i czym to się je?
              > Chciałabym wiedzieć, czego unikać, żeby mnie mąż nie zdradził wink))))))))))))
              > bo przecież bądźmy szczere, oni są wzrokowcami i wszyscy tak mają wink))))

              w moim (niewykluczone, że mylnym) rozumieniu, barchany to tak zwane reformy
              chilli gacie od pasa do połowy uda, połączone najchętniej z tzw
              półgorsetem smile)))
              • agusiah Re: To gdzie te kury lepszego gatunku? 30.10.03, 10:32
                Aluc, litości - barchany rozumiem, nie używam (czyli może nie zdradzi, chociaz
                oni wszyscy tak mają), ale CO TO PÓŁGORSET????????
          • ewalewi Re: To gdzie te kury lepszego gatunku? 29.10.03, 15:05
            Ha, nie prowokuj, mam koleżanki które potraktowały ciążę jako " wyzwanie"i
            oglądały namietnie magazyny w których np. Kate Hudson czy Christy Turlington
            przechadzały sie na nóżkach patyczkach z wielkimi brzuszyskami w ciuchach od
            Diora. Na ogladaniu sie nie kończył, garderoba ciążowa została doprowadzona do
            perfekcji za ciężkie pieniądze dodam. Oprócz "specjalnych" ciuchów dochodziły
            kosmetyczki i duuuuużżżżżoooooo masaży, mustelle w wiadrach i takie tam. Teraz
            dwie z nich nie karmia bo " to deformuje piersi" ( przysięgam ) spędzaja 5 dni
            w tygodniu łącząc pilates z joga i aerobikiem ( 100 basenów w sobotę to
            rekreacja) a najcudaczniejsze jest to że jedna z nich odchudza 14 miesięcznego
            synka, który teraz wygląda jak ufoludek, wielka głowa i rachityczne kończynki.
            Przysięgam. Jaki wniosek i w kwestii barchanów jak i masaży należy zachować
            zdrowy rozsądek.
          • stynka2 Re: To gdzie te kury lepszego gatunku? 29.10.03, 15:08
            Zeby wyglądać sexy nie trzeba przecież nosić mini i szpilek? Przecież
            szlafroczek czy obcisłe legginsy też są bardzo seksowne, o czy zresztą pisały
            już inne mamy.
            Jestem na urlopie wychowawczym i nie mam okazji do zakładania jakiś super
            ciuchów, więc staram się w domu wyglądać jak "człowiek", chcę być dla męża
            zawsze atrakcyjna i tego samego wymagam od niego. Dlatego robię sobie
            codziennie makijaż, bo wyglądam o niebo lepiej gdy "zrobię" sobie oczy i
            nałożę na twarz podkład (mam kiepską cerę). Po domu chodzę w lekkiej sukience
            lub obcisłych, ale wygodnych legginsach i dopasowanej bluzeczce. I czuję się
            super kobieco i wiem, że dalej "działam" na męża.
            • umargos Re: To gdzie te kury lepszego gatunku? 29.10.03, 15:28
              Ja też w domu nie przesadzam z elegancją. Mam kilka domowych
              ciuszków...niektóre jeszcze z czasów licealnych (mooocno wiekowe a nadal w
              świetnym stanie), jakieś sukienki, wygodne spodnie o kroju dżinsów, ale z
              miękkich bardzo wygodnych materiałów. A podstawa to i tak zawsze umyta głowa
              (co drugi dzień), dobry fryzjer (odpada układanie), minimalny makijaż (nawet na
              wyjścia się nie maluję za bardzo, bo głupio wyglądam, niby powyżej 30-tki, a
              ciągle jak pomalowany przedszkolak), zadbane paznokcie i dłonie. Mój mąż nie
              narzeka...wręcz przeciwnie, muszę się czasem oganiać, bo miewa napady czułości
              w najbardziej niesprzyjających momentach. A seksowność i tak zawsze wydaje mi
              się stanem duszy...Można czuć się atrakcyjnie i być atrakcyjną nawet w
              dresie...inna sprawa, że własny "seksowny" nastrój zdecydowanie, przynajmniej u
              mnie, narzuca strój podkreślający walory, jakimi łaskawa natura obdarzyła mnie
              nieco w nadmiarze. Dostałam za to od tejże natury jeszcze fajne geny, bo w
              całej rodzinie wszystkie kobiety (100 %) wracają do swojej figury po ciąży..i
              to bez względu na to ile dzieci posiadają :o)))
              Pozdrawiam
              Ula
              • aniaop Re: To gdzie te kury lepszego gatunku? 29.10.03, 15:57
                Ale mam taka przyjaciolke, ktora juz 2 tyg po porodzie chodzila po domu w
                obcislej czarnej mini (figura byla nienaganna, bo w ciazy przytyla tylko 5 kg),
                czarnych rajstopach. Oczywiscie pelny makijaz i pomalowane paznokcie. Ale ona
                tak ma i zawsze tak sie ubierala. Malo tego, twierdzi, ze jej tak wygodnie.
    • cytrynka3 Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 16:18
      A ja staram się wyglądać jak najlepiej, co nie znaczy, że chodzę w kostiumie.
      Obecnie mieszkam na Florydzie, gdzie przez większą część roku panują upały.
      Często więc chodzę w szortach i koszulce dopasowanej, albo w dżinsach
      (uwielbiam), albo w bawełnianych spodniach dresowych. Czasem zakładam spódnicę,
      ale przy maleńkim dziecku (6 miesięcy) nie jest to najwygodniejszy strój. Np.
      teraz mam na sobie bawełniano - lycrowe spodenki (jak krótkie leginsy) i
      T-shirta. Wszystko zależy od mojego nastroju. Zwykle robię bardzo delikatny
      makijaż, ładnie spinam włosy (które myję codziennie, albo co drugi dzień -
      długie). Jeśli Julcia mnie opluje, to przeważnie się przebieram. Poza tym
      regularnie nakładam sobie na twarz maseczki (często kosztem snu niestety),
      podcinam włosy u fryzjera i robię co mogę, by wyglądać jak najlepiej.
      Pozdrawiam
      Cytrynka
      • cytrynka3 Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 16:26
        Dodam jeszcze, że nadal podobam się mężowi (także w takich ciuchach, a lepiej
        bez smile)) ) Urodziłam córcię ponad pół roku temu, na figurę nie narzekam.
    • kia24 Re: W czym chodzicie po domu? 29.10.03, 17:11
      To ja się troszkę wyłamię. Nigdy nie miałam w zwyczaju przebierać się po pracy.
      Może wynika to z tego, że mogę się do niej ubierać dość swobodnie: spodnie
      materiałowe (dla wygody najlepiej z lycrą) lub dżinsy i różnego rodzaju bluzki,
      sweterki (najchętniej elastyczne bo bez prasowania) lub koszule (te prasuję). W
      takim stroju czuję się dobrze. Jeśli chodzi o makijarz zwykle go nie robię bo
      jestem uczuleniowcem i później przez jakiś czas leczę skórę.
      Ale jeśli już ubiorę się w jakieś spodnium lub spódnicę, to po powrocie z pracy
      faktycznie z nich wyskakuję, żeby nie tarzać się w tym po dywanie lub nie mieć
      plam na wysokości kolan, przepraszam już ud od mordki mojej Agatki.
      Ale reasumując nie przebieram się zwykle bo trochę leniwa jestemwink

      Dla odmiany mój mąż, gdy wchodzimy do domu razem, zanim ja zdążę zdjąć buty,
      jest już domowych spodniach lub bokserkach.
    • mader1 Re: W czym chodzicie po domu? 30.10.03, 12:10
      w dzinsach, podkoszulce lub bluzie z dzianiny.Maluje sobie tylko rzesy i
      usta delikatna szminka.Wlosy myje co drugi dzien rano, jeszcze przed wyjsciem
      dziatwy do szkoly a meza do pracy.Strzyge je krotko, zebym mogla w 15
      min. ulozyc (chociaz lubie sie w dluzszych)smile Ale mnie nie chroni urok
      mlodoscismile))
      • mamamona Re: W czym chodzicie po domu? 30.10.03, 13:03
        uuuuu, to ja się wyłamię, ale z drugiej strony wink))
        jak zostaję w domu, co się czasem zdarza, to jestem taka leniwa, ale to TAKA,
        że: kąpię się co rano, to fakt, w domu nigdy się nie maluję (zdarza mi się, że
        mi odbije i chcę się poczuć jak zakochana, i wtedy dla męża macham se
        rzęsy wink)), no i łażę w barchanach - mój strój domowy to dwie pary spodni,
        obie wygodne: po pierwsze stare spodnie lniane na ściąganą gumkę w pasie, coś
        w rodzaju powyciąganych bojówek, ale to tak, że jak tej gumki nie ściągnę, to
        mi przeskadzają chodzić. świetne są, bo wygodne, no i swym nadmiarem nie
        pokazują moich obłych po ciąży kształtów, i nowego brzuszka, jaki już jest w
        oczekiwaniu na maj 2004, no a drugie: to stare spodnie dresowe, którym
        obcięłam kiedyś nogawki, bo nie lubię tam ściągaczy, i są takie urocze,
        oberżnięte, wygodne. jest szansa, że je wywalę, bo przecierają mi się w kroku :
        (((

        w ogóle mam taką zasadę, że w domu donaszam rzeczy, jakie się lekko zużyły w
        pracy smile)) i robię to z radością. boszszszsz, jakie ony wygodne wszystkie te
        moje stare rozciągnięte spodnie.

        brudu nie toleruję, ale przy maluchu, i gile mam pod koniec dnia, i jedzenie
        na koszulce.

        czyli ja łażę w barchanach... tylko czekać aż mnie zdradzi. o rany, zaraz
        będzie w domu, bo go do sądu wypuściłam, po wypis, pewnie już wniosek
        rozwodowy złożył, o rany co to będzie... o rany, ło....
        • de_ska Re: W czym chodzicie po domu? 30.10.03, 17:45
          witam,
          ja nie będę oryginalna - ubieram się raczej luźno i wygodnie, choć nigdy w
          jakieś powydzierane szmatki. Zawsze przebierałam się po pracy, zdejmowałam
          biżuterię, a teraz gdy siedzę z malutką na macierzyńskim po prostu chodzę w
          sztruksach, legginsach, a na górę koniecznie coś rozpinanego, coby był szybki
          dostęp do cycusia, czyli sportowe bluzy na suwak lub koszule (te mniej
          szykowne oczywiscie). Ostatnio nabyłam ładną miodową bluzę rozpinaną z
          cienkiego weluru i bawełnianą koszulkę z kilkoma guzikami u góry (nie potrafię
          sobie odmówić przyjemności kupowania ciuszków-smile.
          Co do makijazu, to maluję się raczej w weekendy - wtedy mogę gdzies wyjsc do
          ludzi i spędzam czas z mym lubym (przed narodzinami dzidzi rzadko wychodziłam
          bez lekkiego "koloryzowania").
          Mój luby pracuje czesto pod krawatem, wiec normalne, ze sie przebiera. Ma
          swoje ulubione T-shirty, niektóre juz powyciągane i dziurawe, ale dla
          niego "kultowe". Czasami się z nim przekomarzam, ze wreszcie przeznaczę je na
          szmatki do kurzu, ale oczywiście żartuję, lubię te jego małe dziwactwa.
          pozdrowionka,
          deska
          • bedna Re: W czym chodzicie po domu? 30.10.03, 18:41
            de_ska napisała:

            > witam,
            > ja nie będę oryginalna - ubieram się raczej luźno i wygodnie, choć nigdy w
            > jakieś powydzierane szmatki. Zawsze przebierałam się po pracy, zdejmowałam
            > biżuterię, a teraz gdy siedzę z malutką na macierzyńskim po prostu chodzę w
            > sztruksach, legginsach, a na górę koniecznie coś rozpinanego, coby był
            szybki
            > dostęp do cycusia, czyli sportowe bluzy na suwak lub koszule (te mniej
            > szykowne oczywiscie). Ostatnio nabyłam ładną miodową bluzę rozpinaną z
            > cienkiego weluru i bawełnianą koszulkę z kilkoma guzikami u góry (nie
            potrafię
            > sobie odmówić przyjemności kupowania ciuszków-smile.
            > Co do makijazu, to maluję się raczej w weekendy - wtedy mogę gdzies wyjsc do
            > ludzi i spędzam czas z mym lubym (przed narodzinami dzidzi rzadko
            wychodziłam
            > bez lekkiego "koloryzowania").
            > Mój luby pracuje czesto pod krawatem, wiec normalne, ze sie przebiera. Ma
            > swoje ulubione T-shirty, niektóre juz powyciągane i dziurawe, ale dla
            > niego "kultowe". Czasami się z nim przekomarzam, ze wreszcie przeznaczę je
            na
            > szmatki do kurzu, ale oczywiście żartuję, lubię te jego małe dziwactwa.
            > pozdrowionka,
            > deska

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka