W wielu postach, w wątkach na różne tematy, ale najczęściej dotyczących
relacji z mężem, zdrady itp. pojawiają się rady, że należy o siebie zadbać,
że już po połogu nalezy robic w domu makijaż i fryzurę, a po domu nie chodzić
w barchanach, wyciągniętym dresie i ciepłych kapciach.
Ja właśnie chodzę w dresie, leginsach i tiszercie lub bluzie.
Nawet w dżinsach trudno jest sprzatać i zajmować się dzieckiem,
po prostu bawełniany dres jest dużo bardziej wygodny.
Jak przychodzą goście, to oczywiście jestem ubrana mniej domowo, ale jak
wraca mąż, to nie.
Zresztą on tez po przyjściu do domu przebiera się w dres.
Wolę, żeby w swoich ubraniach do pracy nie tarzał się z córką po podłodze
albo ją karmił.
Taki nawyk przebierania wyrobiłam sobie pracując w banku. Do pracy wkładałam
kostiumy, żakiety, eleganckie bluzki. Po przyjściu do domu przebierałam się,
żeby móc cokolwiek zrobić w domu swobodnie.
Z góry odpieram komentarze, ze wymyślam sobie problem, bo dla mnie nie jest
to żaden problem, a jesli dla mojego męża to byłby problem, to musiałby
zatrudnić służbę do wszystkiego, wtedy spacerowałabym po domu wystrojona.

))
Dla przykładu cytuję jedną wczorajszą wypowiedź: (szkoda mi czasu na szukanie
innych, ale jest ich więcej)
"A tak wogóle to odkryłam że wiele koleżanek jak zaszło w ciąże to z uroczych
i sympatycznych dziewcząt stało sie grubymi zrzędzącymi babami przewalającymi
się w barchanach po domu. Ja w 5 miesiącu ciąży staram się z powrotem nosić
makijaż i niewyciągnięte dresy."
Skoro tyle forumowiczek podkresla ten aspekt jako znaczący i mający wpływ na
związek,to bardzo jestem ciekawa jak sobie z tym radzicie.
Napiszcie w czym chodzicie po domu?