Dodaj do ulubionych

alkoholowe upodlenie

12.12.08, 20:08
watek ukradlam z pewnego forum :F
ale dobry na piatkowy wieczor
czy pamietacie lub ewentaualnie opowiedziano wam akiego najwiekszego upodlenia
swojej persony dopuscilyscie sie w stanie "pomrocznosci jasnej"?

ja jak jeszcze bylam studentka mieszkalam w takim domu jednorodzinnym gdzie
mieszkali sami studenci
osiagnelam w poprzednim semestrze dumna srednia 5,0 to i slusznie spodziewalam
sie najwyzszego stypendium naukowego, z powodu dziwacznego obliczania naleznego
stypendium dostalam polowe najnizszego (ok 90 zl) zapowiedzialam ze jak skoncze
sie szarpac z dziekanem o nalezna mi kase to za pierwsza stype zrobie taka bibe
jakiej ta stancja jeszcze nie widziala
kase dostalam biba wyprawiona, jako ze i najwyzsza stypa oszalamiajaca nie byla
(480 zl) kupilam kilkanascie litrow wodki w strefie wolnoclowiej :F:F:F na 8
osob bylo co pic
deelcia oczywiscie prym wiodla w chlaniu bo i gospodyni, i swietowac co bylo, i
glowe mam mocna a i wypic lubi
pilam wodke zapijalam mocnym piwem impreza byla doskonala, rzucalam butelkami po
wodce pustymi po chacie (i tu dzieki bogom ze one plastikowe byly) w pewnym
momencie z silnym postanoeiwniem ze ide sie polozyc wstalam i powiedzialam
"zaraz wracam" dobrnelam do pokoju ktory byl niewielki, na prawie calej scianie
pod oknem bylo wielgachne wyro (dwa spore pojedyncze zsuniete razem) i obok nich
jakas 30 cm szpara i sciana
rzucilam sie z ulga na to wyro szczesliwa ze dotarlam nie zarzygawszy schodow
i....
ja nie wiem jakim cudem NIE trafilam w lozko a doskonale zmiescilm sie w owa
waziutka szparke
wiem tylko ze wymyslilam kilkanascie nowych przeklenstw zanim sie stamtad
wydostalam
jak sie kladlam drugi raz to robilam to baaaaaardzo ostroznie i dokladnie
macalam GDZIE jest lozko
zalosne nie?
aha na drugi dzien poznalam co to jest kac morderca.... wiecej sobie tego nigdy
nie zrobilam :o
Obserwuj wątek
    • beniusia79 Re: to jeszcze nic 12.12.08, 20:16
      wiele imprez przezylam nim skonczylam liceum, studia i sie
      ustatkowalam. moglabym chyba ksiazke pisac. jako, ze obracalam sie
      w gronie prawie tylko meskim, pilam jak chlop, podobnie i moja
      psiapsiolka. kiedys psiapsiolka pojechala gdzies do pracy przez
      wakacje w chlopaki zrobily impreze. jako, ze rowerem przyjechalam,
      chcieli sprawdzic czy tez spowrotem bede w stanie na nim do domu
      wrocic. nie wiem ile wodki wypilam, ale do domu rowerkiem wrocilam,
      schowalam a dzien pozniej doweidzialam sie, ze koledzy ciagle mi
      pod stolem dolewali i ze wypilam wiecej niz oni (?). poszlam spac,
      rano siostra mnie obudzila i powiedziala mi, ze mam sie isc umyc i
      posciel przebrac bo sie... schaftowalam we snie....
      • dlania Re: to jeszcze nic 12.12.08, 20:30
        Moja psychika wymazuje takie wtopy z pamięciwink
        Niemniej jest kilka takich, o których mi znajomi przypominają. Np. o tym, jak to
        po punkowym koncercie i po 3 dniach imprezowania w akademiku (Jezu! że nikt
        wtedy nie interweniował! gdzie był stróż!?) przypomniałam sobie, że na następny
        dzień mija termin złożenia wniosku o kredyt studencki. W związku z czym miałam
        juz nie pić i na drugi dzien o 5 rano udac sie na autobus do domu. Po
        wielokrotnych namowach złamałam sie, a ostatecznie przekonał mnie kolega
        obiecując, że obudzi mnie na ten autobus. Szczęśliwa i naiwna chlałam do 3 nad
        ranem i zwaliłam sie na łózko wierząc, że kolega mnie obudzi...
        Obudziłam sie o 9 rano, wściekła, wstałam, skopałam i podeptałam śpiacego na
        podłodze kolege, zagroziłam , że przyjedzie mój tato i kopnie go w dupe, a ja go
        wysmagam mokrym biczem, wziełam plecak i pianiuteńka jeszcze poszłam na stopa
        (ale wstyd). Co dziwne, darłam sie głośno, kopałam mocno, a nikt z 10 spiącyh
        osób, łąCZnie z moja ofiara, sie nie obudził.
        Później sie dowiedziała, że sie bali, a w 1 min po moim wyjściu juz sie rechotali.
        • liwilla1 Re:hmmmm 13.12.08, 09:47
          chyba powinnam oszczedzic resztki godnosci, ktore jeszcze mam smile nie, nie moge
          sie nie podzielic... big_grin chyba najwiekszy hardcore to bylo jak sie obudzilam
          bladym switem na plazy na wydmach i na czworaka wracalam brzegiem morza do domu.
          kazda moja proba wstania konczyla sie facjata w piachu. pamietam (chociaz
          wolalabym zapomniec)do dzis tego moralniaka i poczucie samoupodlenia. mialam 22
          lata brrrrr glupia bylam, ze hej!
          • dlania Re:hmmmm 13.12.08, 21:21
            Przypomniałas mi liwilla, jak sie czułam po wypiciu butelki rumuwink I nie o
            skojarzenia z plaża mi chodzi, a o te resztę twojego zachowaniawink
    • beniusia79 Re cisza 12.12.08, 20:22
      a temat tak ciekawie sie zapowiadal sad
    • fajka7 Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 20:27
      pamietacie i opowiedziano nam - i chyba nie sadzisz, ze to opowiemy
      Wam? netykieta chroni uzytkownikow forum na ich szczescie i nasze
      ;D
    • igooska Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 20:28
      W szkole średniej-koniec 1 klasy-w stanie upojenia alkoholowego rzygałam do
      CZAJNIKA!I nawet trafiałam tzn sprzątać nie trza było.No kto mnie pobijesmile
      • mathiola Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 20:54
        Moja przyjaciółka odwożona do domu przez męża koleżanki, z którą
        imprezowała poczuła się bardzo słabo. Nie chcąc nabrudzić w
        samochodzie, grzecznie otworzyła własną torebkę, zwymiotowała do
        niej, zamknęła ją i dojechała do domku bez dalszych przygód.
        Postawiła ją w korytarzu i poszła spać. Rano zastała torebkę stojącą
        przy łóżku (małżonek się zatroszczył), jak ją otworzyła to umarła smile
        Ale opowiadając mi o tym dziękowała przede wszystkim wynalazcom
        laminowanych dokumentów wink
        • e_r_i_n Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 20:59
          O dżizas.
          Ja stwierdzam, że jednak moje licealne upodlenia to wcale nie byly
          upodlenia - bo tylko kaca mialam. I nigdy mi sie film nie urwal.
          Ale fakt jeden jest niezaprzeczalny - od kilku dobrych lat nie tykam
          czystej wódki. Bleeeh.
      • id.kulka Re: alkoholowe upodlenie 14.12.08, 21:57
        igooska napisała:

        > W szkole średniej-koniec 1 klasy-w stanie upojenia alkoholowego
        rzygałam do
        > CZAJNIKA!I nawet trafiałam tzn sprzątać nie trza było.No kto mnie
        pobijesmile

        Ja nie, ale moja koleżanka rzygała w knajpianej toalecie do
        popielniczki (kible zajęte były ... )
        Druga wpadła z nagła potrzebą uzewnętrznienia do łazienki, a że
        kibel był zajęty, to rzygnęła do pralki automatycznej.
        smile
    • gaskama Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 20:30
      Nie wiem, czy ciekawie. Ja mam na koncie dwa upodlenia. Myślę, że do
      końca tego nie powtórzę. W wieku 17 lat wracałąm z OHP z Budapesztu,
      grzeczna dziewczyna z warkoczykami. We cztery dziewczyny obaliłyśmy
      4 butelki wina, jeszcze na dworcu w Budapeszcie. Potem film mi się
      urwał i jak obudziłam się po 15 minutach to byłąm załą za..gana w
      Warszawie. Plus całej akcji: podróż trwała krótko.
      Drugi raz 10 lat później na pusty brzuszek (co by ładnie w obcisłej
      kiecce wyglądać) wypiłam kilka kieliszków wódeczki za dużo. To byłą
      impreza u niemęża w pracy. Jeszcze o 3 nad ranem tańczyłam i
      śpiewałam a od 7 rano już tylko w czułych objęciach z muszlą
      klozetową. Dochodziłam do siebie ... dwa dni. Nic nie pomagało. Od
      tego czasu nie piję wódki. Szybko uczę się na błędach.
    • e_r_i_n Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 20:36
      Licealnych nie pamiętam. Poza tym, że aż dziw bierze, że moja
      mama 'uwierzyła', że kiedyś na jakiejś imprezie tort mi
      zaszkodził :F.
      Natomiast ponad rok temu mieliśmy pracowe wyjście popołudniowe.
      Jakiś gorący okres był, więc cały dzień nie miałam czasu zjeść.
      Po 'regularnej' pracy poszłam do drugiej i dołączyłam do towarzystwa
      koło 21. Oni w międzyczasie przekąsili jakąś obiadokolację, a ja
      stwierdziłam, że sama jeść nie będę. A że to wyjście pierwsze
      wspólne było, to moi ulubieni koledzy stwierdzili, że pierwsze dwa
      drinki to na raz mam wypić równo z nimi. No i na trzecim drinku się
      skończyło wink. Dobrze, że małż pracował długo i po mnie przyjechać
      mógł.
      Następnego dnia dowiózł mnie szanowny małżonek do pracy na 10
      bodajże, a odebrał z niej o 10:30 wink.
      Wniosek: nigdy nie pić tequili na pusty zołądek smile.
      • igooska Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 20:40
        E mamy bywają naiwne.Koleżanki uwierzyła ze mandarynki jej zaszkodziły a ona 2
        szampany sama wypiła i ja nieprzytomną ja do domu prowadziłam.Chciałam żeby
        trochę wytrzeźwiała ale jak mi głową o chodnik walnęła przy podwójnym tulupie to
        ja do domu prawie zaniosłam.M
        • deela Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 20:42
          hmmm czy ta kolezanka nie jest czasem koloru blond a rzecz dziala sie w
          podwarszawskiej miejscowosci?
          • igooska Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 22:44
            blondynka jak najbardziej!Tyle ze ja ze śląska jestemsmile
    • 18_lipcowa1 Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 20:37
      zdarzylo mi sie upodlic tak bardzo 3 razy

      1. Mialam 17 lat i z kolezanka wybralysmy sie do Mielna, nad morze.
      Mialysmy troszke pieniedzy, wiec kupilysmy sobie po Leszku mocnym.
      No i w Mielnie jak to na wakacjach poznalysmy milych kolegow,
      poszlysmy na plaze ( aha klamalysmy ze mamy 18lat) z nimi, pilysmy
      spirytus zapijajac tymze Leszkiem. Sama sie dziwie jaka glupia
      bylam, mogli nas spic, zerzac we wszystkie sposoby i zostawic na
      wydmach. No ale jakos sie odlaczylysmy od nich, totalnie nawalone,
      ledwo idac, rzygajac co chwila. Napatoczyl sie gdzies tam chlopak z
      mojego osiedla, ktory mi sie bardzo podobal a ja jemu, no i on tam
      do mnie cos gada, przytula, a ja taki rzyg mu pod nogi. Uciekl
      pierwszym autobusem ktory podjechal.

      2. Z kumpela i kolegami, wodka+ amfa+ piguly. Wstyd jak nic. Lat
      19. Nic zlego nie zrobilam wtedy ale kac jaki po tym byl- najgorszy
      w moim zyciu. Myslaalm ze umre.

      3. Historia numer 3 to juz moja totalna porazka. Bylo to calkiem
      niedawno, jakies 3 lata temu. Z moim bylym panem wtedy bylam,
      konczylam studia, pracowalam w urzedzie i bardzo porzadna bylam. No
      ale postanowilam pojsc na jakas drastyczna diete, glodzilam sie
      prawie przez kilka dni po czym nadarzyla sie imprezka u mojego ex
      pana, z jego mama i babcia. Ja na ten pusty zoladek wypilam kilka
      drinkow, zrobilam awanture panu przy jego mamie i babci ( a one
      takie damy byly ze hej ), gadalam bzdury. No ogolnie wstyd jak nic.

      Teraz tez sie czasem upijam ale mam hamulce i wiem kiedy przestac.
      • fas-s Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 20:45
        Tez macie sie czym chwalic i jeszcze to innym opowiadac,zalosne ja
        takie rzezcy wolalabym zapomniec a nie ludziom opowiadac a moze
        jeszcze dzieciom to opowiecie swoim co,jakie to madre mamy maja.
        • e_r_i_n Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 20:46
          Pewnie, zapadać się pod ziemię trzeba, że się czasami zdarza
          człowiekowi zabawić.
        • deela Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 20:48
          a pewnie ze opowiem, jak bedzie w odp wieku
          moi rodzice tez mi opowiadali, niezly ubaw z nich mialam :F
          nie zapomnij wspulczuc naszym dziecią!
        • mearuless <a href="http://www.fas.edu.pl/" target="_blank">www.fas.edu.p 12.12.08, 23:42
          czy to dlatego nie lubisz pic???
          i czy to stad twoj nick?smilesmilesmilesmile
          • mearuless www.fas.edu.pl 12.12.08, 23:45

        • madameblanka Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 08:43
          życie jest bogate w doświadczenia te złe i te dobre, dlaczego mamy rozmawiać
          tylko o porodach, pieluchach i ślinieniu sie na widok własnego dziecka?
          Tą wiedzę przekażemy dzieciakom, proste. Matki które kiedyś brały, wiedzą jak
          wygląda człowiek po narkotykach, dziecku trudno będzie oszukać rodzica a i matka
          może zybciej zauważyc że coś jest nie tak!
    • mathiola Może nie upodlenia ale głupoty okrutne 12.12.08, 20:51
      Upiłam się strasznie z dwoma innymi osobami, których tożsamości nie
      zdradzę, ukradliśmy po drodze po domu kilka znaków drogowych,
      złamałam sobie obcas w ukochanych butach i z rozpaczy rzucałam nim
      po chodniku, kuśtykając na jednym obcasie, trzymając w ręku "uwaga
      roboty drogowe".

      Innym razem doprowadziłam wraz z przyjaciółką do zwolnienia barmana
      w dyskotece, ponieważ cały wieczór (noc) kupowałyśmy drinki, nie
      płacąc za nie. Barman się nie sprzeciwiał, miał świetną zabawę, za
      to my narąbałyśmy się niemiłosiernie i tańczyłyśmy na rurze. W
      następny weekend okazało się, że pan już tutaj nie pracuje smile

      To tak z grubsza, na chwilę obecną nie chce mi się więcej
      przypominać. smile
      • kawka74 Re: Może nie upodlenia ale głupoty okrutne 12.12.08, 20:52
        > Upiłam się strasznie z dwoma innymi osobami, których tożsamości nie
        > zdradzę, ukradliśmy po drodze po domu kilka znaków drogowych,

        Albo piłaś z moim starym, albo to jakiś popularny sport. ;p
        • deela Re: Może nie upodlenia ale głupoty okrutne 12.12.08, 20:53
          kawka chyba jednak popularny
          patrz nizej :F
          • kawka74 Re: Może nie upodlenia ale głupoty okrutne 12.12.08, 20:58
            No właśnie widzę smile
            Czułość wobec znaków drogowych, tablic i podobnych atrakcji jest chyba cechą
            charakterystyczną upojenia alkoholowego...
            • m0nalisa Re: Może nie upodlenia ale głupoty okrutne 14.12.08, 21:00
              u nas sie zbieralo rozklady jazdy tramwajow tongue_out
      • deela mathiola widze ze ze znakami to 12.12.08, 20:53
        cos mamy wspolnego
        kiedys na owa stancje wyzej opisywana wrocilam w skarpetkach i ze znakiem
        drogowym pod pacha, znak z tych duzych za slupie razem z betonowa wylewka a w
        skarpetkach bo w pijanym widzie mi sie umyslilo ze jak zdejme buty to bedzie sie
        latwiej targac ten znak
    • cudko1 oj długa historia 12.12.08, 20:52
      a więc było tak sytaucj z moim byłym panem (nyłam z nim 6 lat), gdy
      się poznaliśmy jakos sie tak zgadalismy ze jego brat cioteczny ale z
      który jest w świetnych stosunkach to jakis sportoiwec i w ogóle więc
      ja go pytam jak się nazywa... no i tu zonk - po się oazało ze ja z
      tym bratem się wczsniej spotykałam nawet nie dużo wcześn iej ze dwa
      miesiace - dzięki bogu nic poważnego między nami nie było i doszło
      tylko do pocałunków i jakos sie tak rozeszło bezbolesnie zostalismy
      kumplami i w ogóle...

      dobra dochodze do meritum (ja ktos to w ogóle czyta)

      więc impreza u mego pana (był oczywiście tez ten jego brat z którym
      ja troszku ręciłam)- mega ilosci alkoholu o różnej zawartosci, smaku
      i w ogóle mieszanka morderczasmile no więc jak to ująć... no schlałam
      się po prostu.. nie wiem jak do tej pory hihismile no i tak juz po tej
      imprezce lezymy sobie z moim panem w łóżku - on w stanie lekkiego
      upojenia alkoholowego zaczyna jakies słodkie gadki a ja do niego
      imieniem jego brata!!!!!!! rety do tej pory nie wiem skąd mi się to
      wzięło - fakt brat był baaaaardzo przystojny ale ja baaardzo
      kochałam swego pana
      • fas-s Re: Zal mi was!!! 12.12.08, 20:58
        Imprezowac mozna ale kobiety inteligentne powinny to robic z klasa a
        nie spijac sie jak dziad,nie dziwie sie ze jak wam rodzice o takich
        swoich wybrykach opowiadali to wy robicie to samo.Ludzie stad sie
        bierze patologiaaaaaaa.
        • e_r_i_n Re: Zal mi was!!! 12.12.08, 21:00
          A kto powiedział, że my inteligentne? A skąd, dno i muł. I
          patologia, ofkors.
          • beniusia79 Re: a mnie zal ciebie 12.12.08, 21:02
            mlodosc ma swoje prawa i jest po to, by sie wyszalec. czas na to by
            stac sie stara dewota przyjdzie pozniej.
          • tomelanka Re: Zal mi was!!! 14.12.08, 21:10
            i wodorosty wink
        • dlania Re: Zal mi was!!! 12.12.08, 21:00
          Ale my chcemy być patologia, o co ci chodzi, panienko z dobrego domu?
          • e_r_i_n Re: Zal mi was!!! 12.12.08, 21:02
            Coś ostatnio zatrzęsienie tych panienek z dobrego domu, co? wink
            • dlania Re: Zal mi was!!! 12.12.08, 21:05
              e_r_i_n napisała:

              > Coś ostatnio zatrzęsienie tych panienek z dobrego domu, co? wink

              Nawet takie stylistycznie podobne.wink
        • 18_lipcowa1 Re: Zal mi was!!! 12.12.08, 21:02
          Banan mi z twarzy nie znika na wspomnienie moich czasow LO,
          studenckich, pierwszych prac, milosci i tego jakim patologicznym
          dziadem bylam wink)))))))))))

          Ja mysle ze ciezko sie upic z klasa....heh
          • e_r_i_n Re: Zal mi was!!! 12.12.08, 21:03
            18_lipcowa1 napisała:

            > Ja mysle ze ciezko sie upic z klasa....heh

            Eee, Nasza-klasa to chyba umożliwia? wink
            • 18_lipcowa1 Re: Zal mi was!!! 12.12.08, 21:04


              > Eee, Nasza-klasa to chyba umożliwia? wink
              >


              a w sumie tak
              ja dzis sama, z bialym winem zagladam na NK
              wiec dzis pije z klasa!!
          • chicarica Re: Zal mi was!!! 12.12.08, 22:51
            Ja tam z moją klasą upijałam się co najmniej kilkakrotnie. Z tą z liceum.
        • kawka74 Re: Zal mi was!!! 12.12.08, 21:03
          To może, dla uproszczenia, załóżmy, że nie mamy klasy. Przynajmniej ja nie mam.
          O ile człowiek jest wtedy swobodniejszy...
          • 18_lipcowa1 Re: Zal mi was!!! 12.12.08, 21:06
            kawka74 napisała:

            > To może, dla uproszczenia, załóżmy, że nie mamy klasy.
            Przynajmniej ja nie mam.
            >
            > O ile człowiek jest wtedy swobodniejszy...


            Ja tez nie mam.Pale, pije, przeklinam ,obgaduje, jestem wredna,
            zlosliwa, nie oddalabym portfela jakbym znalazla i jestem
            patologicznym dziadem...
            • beniusia79 Re: portfel musisz oddac! 12.12.08, 21:06
              to twoj obywatelski obowiazek!
              • 18_lipcowa1 Re: portfel musisz oddac! 12.12.08, 21:08
                beniusia79 napisała:

                > to twoj obywatelski obowiazek!


                dokumenty moge odeslac ewentualnie
            • dlania Re: Zal mi was!!! 12.12.08, 21:09
              18_lipcowa1 napisała:
              > Ja tez nie mam.Pale, pije, przeklinam ,obgaduje, jestem wredna,
              > zlosliwa, nie oddalabym portfela jakbym znalazla i jestem
              > patologicznym dziadem...
              • 18_lipcowa1 Re: Zal mi was!!! 12.12.08, 21:12
                mi dwa razy nie trzeba powtarzac jesli chodzi o wino wink
                • beniusia79 Re: to jeszcze o mezu... 12.12.08, 21:17
                  niemaz mi sie kiedys spil (wtedy jeszcze nie byl mym mezem).
                  wrocilismy do domu, walnal sie na wyro i zasnal. zaczelam wiec go
                  powoli rozbierac zeby mi w ciuchach do rana nie spal bo tego nie
                  lubia. gdy zaczelam mu scigac spodnie, przebudzil sie, usiad i
                  spytal "gdzie my jestesmy i co my robimy?". ja mu na to"jestesmy na
                  rybach i plywamy lodka", on tylko powiedzial "aha" i padl... do
                  dzis smieje sie z niego, ze moglam go wykorzystac a on nawet by o
                  tym nie wiedzial...
            • hellious Re: Zal mi was!!! 13.12.08, 10:44
              18_lipcowa1 napisała:

              >
              >
              >
              > Ja tez nie mam.Pale, pije, przeklinam ,obgaduje, jestem wredna,
              > zlosliwa, nie oddalabym portfela jakbym znalazla i jestem
              > patologicznym dziadem...

              No popatrz Lipcowa, a jednak cos nas laczybig_grin
        • hellious Re: Zal mi was!!! 13.12.08, 10:24
          My tu wszystkie patologiczne jestesmy przeciezsmile A ja to juz w ogole big_grin A, no i malpio wredna jestem jeszczetongue_out
      • beniusia79 Re: jeszcze kilka historyjek 12.12.08, 21:01
        jako, ze z psoapsiolka chyba nie wiedzialysmy w czasach licealnych,
        ze jazda po pijaku na rowerze nie jest dozwolona, na imprezy i na
        piwko jezdzilysmy prawie zawsze na rowerkach. kiedys wracalysmy z
        knajpeczki, oczywiscie bez swiatelka. nagle, zza przystanku
        autobusowego w naszej miejscowosci wyskakuje policjant i pyta "a
        swiatelko gdzie, panienki?". a moja psiapsiolka szybko popedalowala
        dlej (ja zostalam dobrze w tyle), odwraca sie i wrzeszczy "a w
        d...e prosze pana"-nigdy w zyciu nie jechalam az tak szybko na
        rowerze...
        psiapsiolka kiedys po pijaku taki taniec na rurce odwalila, ze ta
        az sie przewrocila. potem okazalo sie, ze to nie rurka byla tylko
        glosnik na takim jakby stelazu...
        moj ojciec za mlodu, po pijaku razem kolegami wywiozl na sankach do
        lasu wychodek nalezacy do jednego z sasiadow...
        • 18_lipcowa1 Re: jeszcze kilka historyjek 12.12.08, 21:03
          beniusia79 napisała:

          > jako, ze z psoapsiolka chyba nie wiedzialysmy w czasach
          licealnych,
          > ze jazda po pijaku na rowerze nie jest dozwolona, na imprezy i na
          > piwko jezdzilysmy prawie zawsze na rowerkach. kiedys wracalysmy z
          > knajpeczki, oczywiscie bez swiatelka. nagle, zza przystanku
          > autobusowego w naszej miejscowosci wyskakuje policjant i pyta "a
          > swiatelko gdzie, panienki?". a moja psiapsiolka szybko
          popedalowala
          > dlej (ja zostalam dobrze w tyle), odwraca sie i wrzeszczy "a w
          > d...e prosze pana"-nigdy w zyciu nie jechalam az tak szybko na
          > rowerze...



          nie, no poryczalam sie ze smiechu
          zaje....e!!!!
          • beniusia79 Re: ja tez sie poryczalam ze smiechu 12.12.08, 21:05
            jak to pisalam. z psiapsiola wiele przezylysmy. nie jeden raz za
            jej wyszczekana geba musialysmy slono placic.... ach, coz to byly
            za czasy...
            • 18_lipcowa1 Re: ja tez sie poryczalam ze smiechu 12.12.08, 21:07
              beniusia79 napisała:

              > jak to pisalam. z psiapsiola wiele przezylysmy. nie jeden raz za
              > jej wyszczekana geba musialysmy slono placic.... ach, coz to byly
              > za czasy..


              nie, no nie moge
              dalej ryje, hahaa! niby taka prosta rzecz , za gowniarza ale jak
              smieszy!
              nie czytam Cie juz beniusia bo padne dzis
              • beniusia79 Re: nie bede wiecej historii pisac 12.12.08, 21:09
                bo jak pisalam wyzej, wyszlby ksiazka z tego. ale jak juz bede
                miala kolo 80 lat to wydam ksiazke pt. "moja mlodosc w czasach
                pokomunalnych" smile
          • dlania Re: jeszcze kilka historyjek 12.12.08, 21:06
            "a w
            > > d...e prosze pana"-


            Tez sie popłakałamwink)))))))))
            • beniusia79 Re: az sie dziwie, ze wtedy ten pan 12.12.08, 21:07
              policjan nie pobiegl za nami. pewnie mu szczeka opadla, albo sie
              bal bo sam byl...
              • 18_lipcowa1 Re: az sie dziwie, ze wtedy ten pan 12.12.08, 21:12
                ja nie zapomne kiedys jak z 2 kolezankami z podworka, moze mialysmy
                z 15 lat- nie pilysmy ale tez byly zdrowo szurniete i u mnie w domu
                kiedy udawaly stosunek, tzn jedna lezala na drugiej i jeczaly ale
                tak mega glosno....
                i moj ojciec wszedl...nikt go nie slyszal

                ale jego mina!! bezcenna!
                i on tylko tak w szoku : dziewczynki !!!???


                No i jedna z tych kolezanek potem strasznie sie zaczela stukac
                naprawde, tzn zaczela jak miala 16 lat i zmieniala czesto chlopakow.
                Ale miala obsesje na punkcie dziewictwa i kazdemu kolejnemu mowila
                ze jest dziewica ( niektorzy nie zajarzyli naprawde ). Zawsze jak ja
                wspominamy to lejemy ze smiechu ze pewnie nadal udaje, a ma juz 2
                dzieci.
            • dlania Re: jeszcze kilka historyjek 13.12.08, 21:24
              Beniusia, dzis mijamy policje, mój mąż cos o do nich mamrocze, że "...w dupie to
              mam", a ja w brech, na przypomnienie twojej opowieściwink Chyba juz mnie zawsze
              będzie przesladowaćwink
              • beniusia79 Re: hi,hi 14.12.08, 08:14
                ja staram sie o tym zapomniec, ale nie umiem...
          • fas-s Re: jeszcze kilka historyjek 12.12.08, 21:08
            No prawda kultury tu nie ma za grosz,nie mowie zebym byla swieta ale
            takimi rzeczami nie nalezy sie chwali i to na forum dla matek
            przeniescie sie moze na forum AA tam was zrozumieja.
            • e_r_i_n Re: jeszcze kilka historyjek 12.12.08, 21:11
              A jest jakieś forum miłośników radia ma_ryja? smile
              • fas-s Re: jeszcze kilka historyjek 12.12.08, 21:12
                Pewnie jest a co szukasz???hahahahahaha
                • e_r_i_n Re: jeszcze kilka historyjek 12.12.08, 21:15
                  Toć ba. Pewnie. Jak patologia to patologia.
                • dlania Re: jeszcze kilka historyjek 12.12.08, 21:19
                  fas-s napisała:

                  > Pewnie jest a co szukasz???hahahahahaha

                  Nie ma to jak sie smiać z własnego dowcipuwink

                  Kto obstawia, że toto to Lilka???
                  • mathiola Re: jeszcze kilka historyjek 12.12.08, 21:22
                    Lilka, nie Lilka... może tego fasa też sobie wygaszę? Wpadłam w szał
                    porządków przedświątecznych wink
                    • 18_lipcowa1 Re: jeszcze kilka historyjek 12.12.08, 21:39
                      mathiola napisała:

                      > Lilka, nie Lilka... może tego fasa też sobie wygaszę? Wpadłam w
                      szał
                      > porządków przedświątecznych wink



                      to nie lilka,
                      lilka dziala w poscie o duzych autacj
                      • dlania Re: jeszcze kilka historyjek 12.12.08, 21:47
                        18_lipcowa1 napisała:
                        > to nie lilka,
                        > lilka dziala w poscie o duzych autacj

                        No tak, lilka jest tam, gdzie mozna napisac, ile sie posiada. No ale przeciez
                        mogłaby napisac, że raz sie upiła szampanem za 12 tysiaków. Euro oczywiściewink
                        • 18_lipcowa1 Re: jeszcze kilka historyjek 12.12.08, 21:57
                          dlania napisał(a):

                          > 18_lipcowa1 napisała:
                          > > to nie lilka,
                          > > lilka dziala w poscie o duzych autacj
                          >
                          > No tak, lilka jest tam, gdzie mozna napisac, ile sie posiada. No
                          ale przeciez
                          > mogłaby napisac, że raz sie upiła szampanem za 12 tysiaków. Euro
                          oczywiściewink



                          Zartujesz, upila???
                          Chyba sie kapala,,,,
                • spartanka4 Re: jeszcze kilka historyjek 12.12.08, 21:22
                  ja mam taką jedną
                  ...mój brat zrobił imprezkę, było super do czasu jak po wypiciu
                  kilku kieliszków, zabrakło wódki więc wzieliśmy się za piwko,
                  później ktoś przypomniał sobie o szampanie więci jego też troszkę
                  wypiłam, ktoś wpadl na pomysł tanców, dwa obroty i świat zaczął
                  wirować, pobiegłam na dwór się przewietrzyć, ale że było zimno, a ja
                  nie miała zamairu "chawtować" w tej pizgawicy, to idę do łazienki,
                  mój pech bo była na piętrze...wpadam do domu skręcam korytarzem
                  wpadam przez drzwi, przewracam się na środku i mówię do siebie, Qrwa
                  tu miały być schody!!! po chwili łapię równowagę, idę dalej,
                  odkrywam że to kolejny pokój, a więc znowu mamrotam do siebie,
                  jeszcze kawalek i będą schody...w końcu dotarłam jakimś cudem do
                  łazienki, zapaskudziłam całą wanne, poszłam się położyć, oczywiście
                  nie wspomnę że zanim zasnęłam to jeszcze kilka razy biegałam do
                  owej łazienki tym razem z lepszym skutkiem...rano odruch wymiotny od
                  patrzenia na jedzenie, z łóżka wstać nie mogłam bo czułam jak by mi
                  ktoś młotem walił, od tego czasu na sam widok wódki mam odruch
                  wymiotny
            • beniusia79 Re: ktos nam tu zabawe psuje 12.12.08, 21:12
              piszez jeszcze raz MLODOSC MA SWOJE PRAWA. wiesz wogole co to slowo
              znaczy? teraz jestem bardzo powazna osoba, matka, zona i..., ale
              nie wstydze sie swojej przeszlosci i ciesze sie, ze moglam swa
              mlodosc przezyc. wsydzilabym sie tylko tego, gdybym na to piwko czy
              wodeczke zarabiac musiala sprzedajac swoje wdzieki.
              • 18_lipcowa1 Re: ktos nam tu zabawe psuje 12.12.08, 21:15
                wsydzilabym sie tylko tego, gdybym na to piwko czy
                > wodeczke zarabiac musiala sprzedajac swoje wdzieki.


                a czemu? przeca to nie qurestwo
                qurestwo to za pieniadze jest wink))
                • fas-s Re: ktos nam tu zabawe psuje 12.12.08, 21:19
                  To poco to ludzia opowiadac zachowajcie to sobie dla
                  siebie ,chwalicie sie zalicie czy spowiadacie bo tu nie konfesjonal.
                  • e_r_i_n Re: ktos nam tu zabawe psuje 12.12.08, 21:20
                    Ludzią to ja nie opowiadam.
                    Ludziom, jak mam ochotę i oni mają ochotę słuchać - bywa. Ciebie
                    nikt nie zmusza, więc możesz się z wątkiem pożegnać. Nie będziemy
                    tęsknić wink
                  • beniusia79 Re:fass 12.12.08, 21:22
                    > To poco to ludzia opowiadac zachowajcie to sobie dla
                    > siebie ,chwalicie sie zalicie czy spowiadacie bo tu nie
                    konfesjonal.

                    kochana, prowadzimy tzw. lekka konwersacje. nie wiem jak dlugo
                    przebywasz na forum-nie znam nicka. takie konwersacje czesto nam
                    sie przy weekendziku zdarzaja. wybacz, ie czytaj tych alkoholowych
                    bzdetow. pewnie one wszystkie znow pijane sa a dzieci obsikane i
                    beczace po lozkach skacza...
                    • mathiola Re:fass 12.12.08, 21:25
                      pewnie one wszystkie znow pijane sa a dzieci obsikane i
                      > beczace po lozkach skacza...

                      ja swoje podusiłam, żeby nie przeszkadzały w uprawianiu patologii.
                      Znakami drogowymi ofkors big_grin
                      • demonii.larua Re:fass 12.12.08, 21:27
                        > pewnie one wszystkie znow pijane sa a dzieci obsikane i
                        > > beczace po lozkach skacza...
                        No co Ty, moje kurturalnie Madagaskar oglądają, po raz któryś tam big_grin
                        • beniusia79 Re:kurde, teraz juz wiem 12.12.08, 21:28
                          co dzis ogladac chcialam sad
                          • demonii.larua Re:kurde, teraz juz wiem 12.12.08, 21:31
                            No to włącz i podglądaj smile
                          • kawka74 Re:kurde, teraz juz wiem 12.12.08, 21:31
                            Powinni pokazać, tak a propos atmosfery Bożego Narodzenia, 'Pingwiny. Misja
                            świąteczna'. Cudo.
                        • fas-s Re:demoni 12.12.08, 21:35
                          Co to za slowo "kurturalnie" po mojemu to pewnie milao byc
                          kulturalnie...pewnie za duzo wódy.
                          • beniusia79 ksjflf 12.12.08, 21:36
                            > Co to za slowo "kurturalnie" po mojemu to pewnie milao byc
                            > kulturalnie...pewnie za duzo wódy.
                            raczej za malo....
                          • e_r_i_n Re:demoni 12.12.08, 21:37
                            Fakt, koleżanka walnęła byka. KÓRTURARNIE powinno być.
                            • demonii.larua Re:demoni 12.12.08, 21:43
                              > Fakt, koleżanka walnęła byka. KÓRTURARNIE powinno być.
                              Oszywiście, że walnęła big_grin <bije się w piersi>
                          • amoreska Re:demoni 12.12.08, 21:38
                            Przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli...Co to znaczy "milao"?
                          • demonii.larua Re:demoni 12.12.08, 21:44
                            > pewnie za duzo wódy.
                            O, pacz pani no wróżka normarnie!
                    • madameblanka Re:fass 13.12.08, 08:52
                      o rany, po co się jej tłumaczyć, przecież ona co parę postów w tym wątku pisze
                      dokładnie to samo tylko ubiera w inne słowa.
                  • demonii.larua Re: ktos nam tu zabawe psuje 12.12.08, 21:30
                    > To poco to ludzia opowiadac zachowajcie to sobie dla
                    > siebie ,chwalicie sie zalicie czy spowiadacie bo tu nie konfesjonal.
                    A po co czytasz?
                  • 18_lipcowa1 Re: ktos nam tu zabawe psuje 12.12.08, 21:40
                    fas-s napisała:

                    > To poco to ludzia opowiadac zachowajcie to sobie dla
                    > siebie ,chwalicie sie zalicie czy spowiadacie bo tu nie
                    konfesjonal.



                    ja wlasnie pije tanie wino - byly w sklepie 3 za $10!
                    Moja ulubiona oferta!
                  • tomelanka Re: ktos nam tu zabawe psuje 14.12.08, 21:17
                    wynocha! uncertain
                • beniusia79 Re: niby nie, 12.12.08, 21:20
                  ale tak jakby... jeszcze mi sie cos przypomniala. udalo nam sie z
                  siapsiolka drobnych na paczke fajeczek i winko nazbierac.
                  psiapsiolka przegrala i musiala isc do sklepu po to winko i
                  fajeczki. fajeczki ladnie zamowila a potem mowi "poprosze jeszcze
                  butelke wina, jakiegos taniego, ale zeby zbytnio na siare nie
                  smierdzialo"....jaki wstyd...
                  • fas-s Re: niby nie, 12.12.08, 21:24
                    Straszny wstyd masz racje wstydzcie sie
                    • mathiola Re: niby nie, 12.12.08, 21:27
                      Taaak. Jednak cię wygaszę. Nie dam rady w takim towarzystwie spędzić
                      piątkowego wieczoru, który akuratnie zarezerwowałam sobie na miłe
                      pogawędki z równymi babkami na forum.
                    • beniusia79 Re: fass, widocznie czegos ci zal, 12.12.08, 21:28
                      ze dalej czytasz to, co piszemy i siedzisz na tym watku...
                      • fas-s Re: fass, widocznie czegos ci zal, 12.12.08, 21:29
                        Masz racje zal mi..... was.
                        • beniusia79 Re: to dobranoc fass, zegnamy ciau! 12.12.08, 21:31
                          osobiscie nie czytam czegos, co mnie nie interesuje lub
                          bulwersuje wink
                        • beniusia79 Re: zegnam panie, zmykam z herbatka 12.12.08, 21:33
                          (tak, tak, starosc nie radosc) do lozeczka do meza. poogladamy se
                          jakas stara polska komedie.... nie siedziec mi tu zbyt dlugo bo
                          jutro o 7 znow sama bede siedziec na forum...
                  • spartanka4 Re: niby nie, 12.12.08, 21:41
                    eh jeszcze przypomniała mi się historia mojej znajomej
                    laska młodsza o większości towarzystwa, pewna swoich umiejętności
                    przed Sylwestrem założyła się że bedzie pić na równo z chłopakami i
                    jak się założyli tak zrobili, młoda wypiła kilka kieliszków czas od
                    poczatku imprezy ok 2 godziny czyli godzina 22 , młoda znika w
                    łazience, po kiku minutach całą grupą idziemy sprawdzić czy wszystko
                    jest ok i co zastejemy, młoda śpi przytulona do muszli, a w majtkach
                    kupa....o rany , nie wiedziałyśmy co z nią zrobić, szybko ją
                    przebrałyśmy i do łóżka nie wstała do godz 9 dnia następnego, do
                    dziś na każdej imprezie chłopacy pytają czy pije z nimi smile
                    • inia33 Re: niby nie, 13.12.08, 21:51
                      o rany, to już hardcore!
                  • 18_lipcowa1 Re: niby nie, 12.12.08, 21:44
                    mnie zawsze po wino wyslali bo najwyzsza bylam i najpowazniej
                    wygladalam
                    tylko mi pozyczali plaszcz kolezanki ( ja 170, ona 155 ) zebym
                    jeszcze powazniej wygladala, bo ja sportowa bylam
            • kawka74 Re: jeszcze kilka historyjek 12.12.08, 21:12
              A czegóż Ty tak jęczysz? Boli Cię co? Masz PMS? Nadmiar dobrej woli? Niedobór
              witamin?
            • tomelanka Re: jeszcze kilka historyjek 14.12.08, 21:14
              to spadaj stad
    • mearuless [...] 12.12.08, 21:36
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • beniusia79 Re: do rosolu sie rozebralas? 12.12.08, 21:38
        wow. przebilas chyba nas wszystkie. zawsze mozesz powiedziec, ze
        ksiadz dal ci takie rozgrzeszenie-nawrocic zagubionych...
        • mearuless Re: do rosolu sie rozebralas? 12.12.08, 22:06
          nie zostalam w majtkachsmile
          kurcze teraz jestem duuuzo starsza, zmienilam figurewink i jak sobie to przypomne
          jak "wirowalam na tej rurze" to umieram ze smiechusmile
      • fas-s Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 21:38
        Moze jakbys ogolila nogi to by sie nawrocili.
        • mearuless nogi??? 12.12.08, 22:07

          to chyba jednak nie o nogi chodzilo...
          moze o wlosy z bobra walajace sie po poldlodze i oplatujace ruresmile hahahahahah
    • 18_lipcowa1 a kto zauwazyl ze z wiekiem 12.12.08, 22:02
      jest coraz gorzej w sensie regeneracji organizmu?
      Bo ja juz tak - w LO i na studiach upijalam sie, rzyglam i moglam w
      sumie bawic sie dalej, kaca ciezko bylo spowodowac, na zajecia
      szlismy prosto z knajpy

      a teraz,, w tygodniu tylko lampka wina jak juz, nie wiecej
      nie wypije wiecej w tygodniu bo wiem ze jakikolwiek szmer w glowie,
      powoduje ze albo nie pojde do pracy, albo zawitam o 12 ( mam na 8)
      a w weekend wystarczy ze mnie lekko zatoczy i wiem juz ze bede sie
      leczyla na drugi dzien
      poza tym wszelkie aspiryny, rosoly, no magie odprawiam nad soba
      a kiedys to jakos inaczej do siebie dochodzilam
      • kawka74 Re: a kto zauwazyl ze z wiekiem 12.12.08, 22:04
        To nie jest kwestia regeneracji, tylko braku treningu ;p
        • 18_lipcowa1 Re: a kto zauwazyl ze z wiekiem 12.12.08, 22:05
          kawka74 napisała:

          > To nie jest kwestia regeneracji, tylko braku treningu ;p


          mowisz????wink)))
        • franianianiamaj Re: a kto zauwazyl ze z wiekiem 12.12.08, 22:43
          moze i braku treningow, albooooooo.....boli nas peselwink
      • mathiola Re: a kto zauwazyl ze z wiekiem 12.12.08, 22:18
        ja zauważyłam.
        Za "młodu" potrafiłam z imorezy przyjść do domu, wziąć prysznic i
        iść do szkoły/pracy.
        Teraz jak nie odeśpię 12 godzin, nie ma ze mnie pożytku sad
      • fajka7 Re: a kto zauwazyl ze z wiekiem 12.12.08, 22:23
        Nie moge sie nie zgodzic. Teraz jestem chora 2 dni jak wypije np. 4
        piwa albo butelke wina. Najgorsze, ze jak wypije tylko troche, czyli
        1-2 piwa, to tez nastepnego dnia czuje sie kiepsko. W efekcie prawie
        wcale nie pije, bo - rowniez z wiekiem - doszlam do wniosku, ze mi
        szkoda czasu na gnicie w lozku i przezywanie moralniaka.
      • anetuchap Re: a kto zauwazyl ze z wiekiem 12.12.08, 23:26
        Oj Lipcowa masz niestety racjęsad
        Na studiach od czwartku chodziłam na cało nocne imprezy,a rano
        (tzn.około 13smilewstawałam rześka i gotowa do kolejnego upodleniasmile
        A upadlałam ja się w życiu straszliwie,ale tylko po pijaku,bo
        ja rozsądna i grzeczna,tylko ten alkohol rozcieńcza mój mózg.

        Byliśmy w domku nad jeziorem,kilkoro znajomych - nawaliłam się do utraty
        przytomności i niepamięci tego,co wyprawiałam pod wpływem.
        A pod wpływem postanowiłam iść się w nocy wykąpać. Dodam,że pływać
        nie potrafię i boję się wody (a nie mówiłam,że rozcieńcza mózgsmile
        Na szczęście poszedł za mną kolega,który powstrzymywał moje zapędy
        wejścia do wody. On był ratownikiem i jak mnie prosił,żebym nie wchodziła do
        wody,to ja grzecznie odpowiadałam,że on ma rację,
        nie wejdę,bo on jest ratownikiem i wie najlepiej. Po minucie o tym
        zapominałam i apiać to samo. Koledze się znudziło i wziął mnie na ręce i zaniósł
        do wyra.
    • fajka7 Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 22:13
      Taki niewinny epizodzik to i ja moge opowiedziec:
      Kilka lat temu odbyl sie zjazd mojej rodziny, taki swiateczny,
      gdzies w gorach. Kupa ludzi byla, jak na weselu. Po roznych
      uroczystyh obrzedach mlodziez przeniosla sie w bardziej ustronne
      rejony osrodka. A w ogole to byla jakas zima stulecia, tyle sniegu
      od dziecinstwa nie widzialam. Po integracji z licznym kuzynostwem
      postanowilam zaczerpnac swiezego. Stanelam na chodniku, wzielam
      gleboki oddech i tak jak stalam calkiem prosto, nagle polecialam
      pyskiem prosto w wielka, chyba metrowa zaspe na trawniku. Wbrew
      instynktowi nie obronilam sie przed upadkiem, tylko runelam jak
      dluga z rozlozonymi ramionami. Blyskawicznie sie zerwalam,
      otrzasnelam i poszlam dalej.
      Moja rodzina okupowala caly ten osrodek, bo jak wspomnialam bylo nas
      sporo. Nastepnego dnia, gdy sie zwloklam i polazlam zobaczyc co
      slychac trafilam na male zebranie wokol zaspy, w ktorej malowniczo
      widnial gleboki dol w ksztalcie czlowieka ptaka. Kilkoro cioc i
      wujkow debatowalo namietnie kto tam wpadl i dlaczego smile
      Ich instynkty detektywistyczne omal mnie nie zdemaskowaly, bo ktos
      dostrzegl niedopalek papierosa obok i wlasnie zaczeli sie
      zastanawiac, kto pali wlasnie te fajki, ale udalo mi sie odwrocic
      ich uwage. Tym razem mi sie udalo.
      Ale nie udalo mi sie kilka lat pozniej, czyli niedawno na weselu
      jednego z kuzynow. Pojechalam sama, bo meza nie bylo i siedzialam
      przy stole popijajac smetnie wino. Ani sie obejrzalam, a obalilam ze
      2 flaszki czerwonego. Dodam, ze niewiele jadlam przez cholerna
      dopasowana sukienke. Szczerze mowiac, to nie jadlam od rana.
      Pamietam jeszcze, ze brat poprosil mnie do tanca i runelam na
      parkiecie. Obudzilam sie w pokoju hotelowym nastepnego dnia, a moi
      rodzice stali nade mna jak nad umierajacym w szpitalu przerazeni
      moim stanem zdrowia. Kompletnie nie przyjeli do wiadomosci, ze sie
      tak naprulam. Uznali, ze sie czyms zatrulam - oto dowod jak rodzice
      nie chca przyjac do wiadomosci, ze ich dorosle nawet dzieci robia
      cos zlego. Wola uwierzyc w jakakolwiek bajke, nawet sami ja stworza.
      W kazdym razie brat mi opowiedzial, gdy sie w koncu odwazylam go
      zapytac co sie dzialo po upadku, ze sie pozbieralam i uparcie
      chcialam tanczyc. No i ze razem z ciocia odholowali mnie do
      pomieszczenia, ktore bylo szatnia i tam zamkneli.
      Nad ranem moj osobisty ojciec przerzucil mnie przez ramie i jak
      worek kamieni zaniosl do hotelu 500m dalej, gdzie sie mnie w koncu
      pozbyl. Tragedia normalnie smile Oczywiscie w tym roku na weselu brata
      rodzina powitala mnie entuzjastycznie przytaczajac szczegoly tamtej
      acji. Spartolilam sobie reputacje na reszte zycia i to po 30-stce
      przed cala familia.
      A tyle lat sie udawalo no smile
      • 18_lipcowa1 Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 22:28
        cos z tymi rodzicami jest ze udaja ze nie widza, bo nie wierze ze
        nie widzieli, ze nie czuli czasem ode mnie
        a nigdy nie dostalam ochrzanu za picie
        • fajka7 Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 22:43
          No jak mi wlasna matka to zatrucie wmawiala cale poprawiny i
          wypytywala co jadlam, to zrozumialam dlaczego nigdy nic nie czula i
          nie widziala. Nie chciala po prostu i nie przyjmowala do wiadomosci.
          No i lepiej dla mnie. A ja myslalam, ze sie tak zmyslnie w liceum
          kamuflowalam big_grin
        • beniusia79 Re: kurcze, moi tez 13.12.08, 08:23
          nie jeden raz mama otwierala mi w nocy drzwi (bo kluczyk gdzies mi
          sie zapodzial albo co). ledwo szlam, jechalo ode mnie alkoholem, a
          ona nic... pewnie fass ma na to jakas teorie...
          • beniusia79 Re: dodam, ze moja mama jest abstynetka 13.12.08, 08:24
            do dzis nie rozumiem wiec jej zachowania ...
      • madame_zuzu Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 23:54
        z życia mojej kumpeli. Panna A. przeprowadziła się do nowego bloku. W okolicy
        były tylko dwa takie. Jej i sąsiedni, tuż obok. takie bloki z jedną klatką.
        Panna A mieszkała na 11 piętrze. 2 dni po przeprowadzce poszła na
        imprezę..trochę popiła i wróciła do domu. wsiadła w winde, dojechała do 11
        piętra, wlazła do domu, siadła w salonie na fotelu i wzdycha, wzdycha, rozgląda
        się ...z łóżka ( którego ona w mieszkaniu w salonie nie miała) wstaje jakiś
        zdumiony chłop, z łazienki wybiega jakas baba..a Panna A pyta" przepraszam
        bardzo, ale co panstwo robią u mnie w domu?" Chwila konsternacji...i wyszło na
        jaw, ze pomyliła bloki. No i zaczeła się "nawijka" - oj oj to nie moje
        mieszkanie..a ja taka zmęczona jestem, posiedze chwilkę i sobie pójdę dobrze? big_grin
        • socka2 Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 00:15
          oprocz madame jeszcze tekst do pana policjanta i tekst
          pana "polknij", potem meteor na szybie smile

          jak bym miala o swoich upodleniach pisac, to do rana musialabym
          siedziec smile
    • m_o_k_o Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 22:16
      beniusia79 12.12.08, 21:01 napisała":


      Odpowiedz jako, ze z psoapsiolka chyba nie wiedzialysmy w czasach
      licealnych,
      ze jazda po pijaku na rowerze nie jest dozwolona, na imprezy i na
      piwko jezdzilysmy prawie zawsze na rowerkach. kiedys wracalysmy z
      knajpeczki, oczywiscie bez swiatelka. nagle, zza przystanku
      autobusowego w naszej miejscowosci wyskakuje policjant i pyta "a
      swiatelko gdzie, panienki?". a moja psiapsiolka szybko popedalowala
      dlej (ja zostalam dobrze w tyle), odwraca sie i wrzeszczy "a w
      d...e prosze pana"-nigdy w zyciu nie jechalam az tak szybko na
      rowerze...
      psiapsiolka kiedys po pijaku taki taniec na rurce odwalila, ze ta
      az sie przewrocila. potem okazalo sie, ze to nie rurka byla tylko
      glosnik na takim jakby stelazu...
      moj ojciec za mlodu, po pijaku razem kolegami wywiozl na sankach do
      lasu wychodek nalezacy do jednego z sasiadow...



      Dawno nie płakałam ze śmiechu ! boskie

      ja stara dooopa ostatnio tak się nawaliłam, że nie wiem jak doszłam
      do domu(mąż mnie prowadził) w każdym bądz razie spałam z wiadrem,
      wyrzygałam całą zawartość żołądka! - sieta cud - oczyszczająca
      *opijałam pępkowe, wszak matką chrzestna zostałam

      • franianianiamaj Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 22:39
        no ja tez sie zryczlam ze smiechu, chyba beniusi nikt nie pobije.......moj maz
        tez sie usmial(a nie latwo mu to przychodzi)
        Ha ha ha mega zaj..................e.
    • widosna Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 22:34
      jeny dziewczyny, ależ mnie rozbawiłyście smile))
      Ja z natury "grzeczna" jestem ale raz się mi zdarzyło - to było na biwaku w 3
      klasie LO, z moim niemężem wtedy. Ta część klasy z którą najwięcej trzymaliśmy i
      imprezowaliśmy, gdzieś nam się zmyła (pić). Zresztą to my ich zgubiliśmy bo po
      krzakach się całowaliśmy. No to wzięliśmy flaszkę, tonik doprawiliśmy wodą z
      kranu bo mało było i poszliśmy pić na pomost (akcja nad jeziorem). W pewnym
      momencie zobaczyliśmy nadchodzącą postać z latarką. Myśleliśmy, że to nasz
      wychowawca, więc szybko zeszliśmy z pomostu i schowaliśmy się (po cichu ale jak
      było na prawdę???) w krzakach. Jak osobnik poszedł to ja już nie miałam siły
      wyjść z krzakulców i niemąż mnie wyciągnął, posadził na ziemi. Pamiętam, że
      hafty leciały mi między nogi ale jakaś taka skuteczna byłam, że ani spodni ani
      butów nie obrzygoliłam. Na pewno opowiemy to kiedyś naszym dzieciom, nie wstydzę
      się i nie wstydziłam. Uśmieją się ze swojej grzecznej matki. A od tamtej pory
      pilnuję się aby nigdy nie zachlać tak bym haftowała bo tego nie cierpię.
    • igooska Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 22:58
      Tak z innej beczki.Mieli przyjść goście i oczywiście musiałam posprzątać.W szale
      sprzątania przypomniało mi się ze wina nie mam no to lecę do sklepu.Podchodzę do
      sprzedawczyni)i mowie żeby podała mi to białe wino i pokazuje jej które.A ona
      mnie zmierzyła z góry do dołu i mówi -ale to jest droższe wino ,ono 11 zł
      kosztuje!Na to ja jej - no to trudno dzisiaj zaszalejesmileChyba widziała we mnie
      tą patologiewink
    • franianianiamaj Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 23:08
      he he przypomnialo mi sie jedno upodlenie alkoholowe.....
      Pojechalismy z malzem i jeszcze z dwojka znajomych nad morze, na weekend.
      Obalilismy na 4 osoby "troszke" wodeczki i poszlismy na balety.
      Szlismy przez las i nie stanowily dla nas gorki, pagorki zadnego problemu.Ja i
      moja kumplela non stop lezalysmy.
      Nastepnie postanowilysmy wymyc sobei stopy w orzesionej fontannie.
      W koncu dotarlismy na dyskoteke, scisk jak cholera, ale jak zaczelysmy tanczyc
      i sie wywracac to miejsce sie zrobilo.
      Droga powrotna byla straszna, bo juz nie dalam rady isc.
      Maz zlapal taksi( a byly tylko dwie na miescine, i to nie linie tylko dwie
      sztuki ), modlilam sie zeby nie wy...ac sie w aucie u taryfiarza.Jak wysiadlam i
      zaczelam to skonczyc nie moglam.....sad
      W pensjonacie, w pokoju, blagalam(nie cicho) meza zeby mi detoks jakis zrobil,
      bo do rana nie dotrwam.
      No i zrobil mi...wsadzil pod lodowaty prysznic iiiiiii usnelam jak dzieckosmile
      Rano, wlasciciel pensjonatu(koles byl naszym rowiesnikem) jak mnie zobaczyl,
      zapytal tylko :
      Moze drinka??
      Obciach jak cholera....
      Nawet namiarow nie wzielismy na pensjonat, a mezowi kazalam mowic do siebie nie
      po imieniu
    • cielecinka tera ja 12.12.08, 23:11
      jakies z dwa lata temu udalo mi sie umowic na chlanie w spatifie. Umowiona bylam
      z 2 kumpelami, z ktorych jedna jest typu ''sacze drinki powoli bo jestem
      kobieta'' , natomiast druga to moj typ ''szybko,szybko do dna , bo zaraz trzeba
      sie do domu zmywac''. Nie wiem co nam odbilo ,ale pilysmy wóde z redbullem. Duzo
      i szybko. Pierwsza zanim wypila jednego drinka,my juz bylysmy po 4 .Po ktoryms
      tam z druga kumpela zaczelysmy sprawdzac czy faktycznie sie tak dobrze sie
      calujemy , jak sie przechwalamy.Sprawdzalysmy na sobie smile Podobno pol knajpy
      zamarlo. Drugie pol zamarlo, jak moja kumpela porzygala sie pod stolik (ja nie
      widzialam , bo drinki akurat kupowalam) , po czym wylazla spod tego stolu,
      stanela na nim i ryknela ''wiecej wódy''. Wieczor byl bardzo weseloy. Niestety
      koleznka przy 9 drinku lekko odpadla. Ja jako przyjaciolka postanowilam ja
      odwiesc do domu taksa. Pierwsza koleznke (wielce trzezwa i zbulwersowana naszym
      zachowaniem ) ograbilam z ostatnich pieniedzy (nasze przepilysmy i nie bylo na
      takse). Pan taksowkarz byl wielce uchachany widzac nas, mina mu zrzedla po
      pierwszych 500 metrach , jak kumpela oswiadczyla ze bedzie rzygac. Takich stopow
      do domu mialysmy jeszcze z 7. Ale to nic.
      Najgorsze bylo rano. Budze sie , przeciagam , otwieram oczy patrze w okno, a tam
      kurna zaluzje. Ja pitole , toz w domu mam rolety!!!!. Obracam sie, kurcze
      pierwszy raz widze ta sypialnie, obok mnie lezy cos wielkiego pod koldra i
      chrapie. Z lekka panika zagladam pod koldre, kurna jestem naga. Hmmmm wzrok moj
      pada na krzeslo przy lozku i dopiero wtedy wpadam w przerazenie. Moje ubrania
      leza na krzesle. Poskladane w kostke. Matko boska w kostke, przeciez ja nigdy
      nie skladam ubran. Gdzie ja jestem, mamo co mi zrobili. Odsuwam koldre ze
      wspolspacza, a to moja kumpela byla. Kompletnie nie pamietalam,ze do niej
      wlazlam do chaty. Ostatnia rzecz jaka kojarzylam, to to ,ze ja z taksowki
      wywalam. Acha kumpela byla calkowicie ubrana. Lacznie z kozakami. Od tej pory
      nie pije redbulla, to byljedyny reset jaki zaliczylam.
      • mathiola Re: tera ja 12.12.08, 23:16
        big_grin
        Duża ta twoja kumpela musiała być smile
        • cielecinka Re: tera ja 12.12.08, 23:20
          mniejsza ode mnie ,ale plaszcz sie jakos tak dziwnie zawinal, ze sie pod ta
          koldra lekko powiekszyla. Nie mowiac,ze ja lekko przerazona bylam smile
      • inia33 Re: tera ja 13.12.08, 22:07
        dla mnie opowieść debestwink
        fajnie piszeszsmile
    • madame_zuzu Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 23:18
      jako ze w wątku-matce na innym forum już się wypowiadałam, to tutaj tylko skopiuje swoją wypowiedź big_grin

      moja zapijaczona przeszłość to jeden wielki obciach. Najgorszy chyba był
      jeden z imprezy studenckkiej u jednej koleżanki w domu... Piłam tamtego wieczora
      wszystko co mi wpadło w łapy..zmieszałam chyba wszystkie alkohole dostępne na
      imprezie... zaliczyłam zgona i poszłam spać. i tutaj opowiadam to co słyszałam
      od innych imprezowiczów:
      -
      " usłyszeli odgłosy dziwne z pokoju w którym spałam, wchodzą , patrzą a ja leże
      na wznak i udaję wieloryba..czyli pawiuje do góry prosto sobie na włosy i
      twarz.. obrócili mnie na bok co bym się nie utopiła we własnym pawie i poszli.
      Za jakaś godzinę słychać z tego pokoju rumor... wyłażę z niego zarzygana JA, po
      ścianach wchodzę do pokoju gdzie siedzą ludzie, biorę spod ławy pufę, wystawiam
      na środek pokoju, otwieram, ściągam gacie, odlewam się OBOK pufy, zamykam ją ,
      odstawiam pod lawę, po czym wracam do swojego pokoju... ponoć dłuugo po moim
      wyjściu nie padło żadne słowo big_grin etykietka do tej pory za mną się wlecze uncertain kwas
      jak cholera
      • jola9932 Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 23:32
        madame powalilas mnie na kolana big_grinDD
        • fajka7 Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 23:40
          no przepraszam, ale mnie pierwsza!
          smile
      • kra123snal Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 15:25
        O Matko!!!!!!!!! Odpadłam. Zajebiste!!!!!!! Posmarkałam się ze
        śmiechu smile

      • ankat80 Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 21:13
        aaaaaaaaa, wszystkie powyższe posty dałam rade przeczytać bez
        większej ekscytacji (chyba ja też z tych upodlonych, bo nie robią na
        mnie "wrazenia" te opowieścibig_grin), ale Ty zuzu zabiłaś mniesmile))
        Popłakałam się ze śmiechusmile))
        Pięęęęknesmile
      • inia33 Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 22:11
        o rany, chyba jednak tej opowieści przyznaję palmę pierwszeństwabig_grin
    • pszczolaasia Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 23:19
      big_grin
      pracowalysmy z moja Psiapsiolka w wakacje na gieldzie- sprzedawalysmy z
      kontenera slodycze. na koniec wakacji, w ramach podziekowania dla calej gromady
      znajomych czyli calej alejki kupoilysmy 2 litry wody i 4 wina cincin. to byl
      najgoretszy dzien tego lata i po wychlaniu tego wszystkiego+ tego co ptrzynioslo
      2ochlopa + 4 laski (te byly jagorsze bo chlopy mysleli ze my delikatniuche
      dziolchy jestemy) mojej psiapsioce urwal sie film i siedzial na schodachw
      kontenerze intonujac - oj boli boli boli a ja dostalam tkz. samolota tzn.
      szwedalam sie po calej alejce nie wiedzac za bardzo co gdzie itede. cud ze
      obudzilysmy sie z majtkamisuspicious
      • pszczolaasia Re: alkoholowe upodlenie 12.12.08, 23:27
        a ta moja Psiapsiolka bedac juz mezatka stateczna wybrala sie ze swoim slubnym
        na dżamp. wypila jednego doga in de foga i zjadla kebaba. cos jej zaszkodzila bo
        wracajac kolejka skm (szybka kolej miejska) poczula nagle wole Boza...i czuje
        jak jej sie wszystko cofa gwaltownie ku gorze wiec patzry na swojego slubnego w
        nadziei ze jej siakis woreczek czy cos...a on jej na to POLKNIJ. no podobno jak
        to uslyszla to takiego meteora na szybe puscila ze musieli wysiasc z pociagu.
        • anetuchap Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 00:11
          A co tam przyznam sięsmile
          Na studiach miałam 3 psiapsióły,z którymi imprezowałam.
          Po pijaku czasami chodziłyśmy na czworakach i udawałyśmy psy.
          Szczekałyśmy i wyłyśmy:auuuuuuuuuuu!! A i targałyśmy ludziom nogawki.
          Aż nie mogę uwierzyć,że taka byłam głupiasmile
          Chciałabym zobaczys siebie chodzącą na czworakach i udającą psa,
          podczas imprezy,na której jest ze 100 osób.
          • beniusia79 Re: wlasnie sobie uswiadomilam, jaka 13.12.08, 08:37
            stara juz jestem. gdzie te imprezy?
            • zales239 Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 09:17
              Nie wiem czy tak rano wypada,ale dobra teraz ja.
              Był koniec roku szkolnego-liceum 3 klasa,kolega miał 17 urodziny i
              zaprosił sporą gromadkę do siebie na chatę.
              Piliśmy jakąś wódkę cytrynową plus wina nieznanych marek.
              Jazda była ostra,my raczej nie zaprawieni w piciu.

              Następnego dnia nasza klasa prowadziła bardzo podniosłą uroczystość
              w pięknej sali widowiskowej,pożegnania 4 klas-
              przemówienia,występ,śpiewy.
              Większość z nas zielona jeszcze,ja miałam najlepiej,bo szłam na
              pierwszy ogień cos tam deklamowałam potem długie przemowy i dopiero
              reszta klasy.
              Co się działo za kulisami,paw słał się gęsto,rzyg za kotarą również.
              Dziewczyny w białych bluzkach,chłopaki tyż wszyscy na galowo i
              odświętnie,a tu taka wtopa.

              Moja mama uwierzyła,że zaszkodził mi tort,ale dziwnie mi się
              przyglądała jak z prasowałam sobie strój na galę hehe.

              Moje trochę lajtowe nie sądzicie w porównaniu z innymi mrożącymi
              krew w żyłach opowieściami?
              • madame_zuzu Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 09:39
                zales ja kiedyś na kacu gigancie stałam w poczcie sztandarowym na rozpoczęciu
                roku szkolnego. Na boisku. W pełnym słońcu... brrr
                • zales239 Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 09:57
                  zamiast brać się za robotę to od godziny czytam wątuś,ale jeden plus
                  jest-humor mi się poprawił dziewczynysmile
    • morgen_stern Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 09:08
      Ech, ja tyle razy zgon zaliczyłam, ale nie było tak wesoło, jak u was wink
      Pamiętam z lat szczenięcych picie na grillu (były kiełbaski). Na ogół mam słabą głowę, szybko się upijam i w tym względzie jestem ekonomiczna. Ale wtedy nie wiem, co we mnie wstąpiło. Miałam straszną ochotę na picie, dorwałam kolegę o ksywie kefir i piliśmy "brudzia". Tzn obaliliśmy pół litra na dwoje.. Nigdy wcześniej ani później mi się taka sztuka nie udała. Jeszcze go popędzałam krzycząc: "Lej, lej, bo już mi się gula robi" (nie wiem, o co chodziło), piliśmy czystą oczywiście.
      Jak się skończyło, wiadomo. Koleżanka trzymała mnie za włosy, żebym ich sobie nie obrzygała, a ja udekorowałam grządki na działce kawałkami kiełbasy z grilla..
      Zdjęcia z tej imprezy mam do dziś, siebie z kefirem pijących "brudzia" też oczywiście wink

      Nie wspomnę już, jak spadałam pod stół półprzytomna, jak rzygałam do prysznica, bo kibel i umywalka już były zajęte, bo to pestka raczej..
      No może jeszcze dość oryginalna jest próba otrzeźwienia przez rzucanie się głową w zaspy.. Ech, młodość, ale my durni byliśmy wink
      • madame_zuzu Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 09:37
        Morgen już widzę, jak lecisz z pochylona głową i na "byczka" walisz głową w
        zaspę big_grin się uśmiałam
        • morgen_stern Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 09:45
          No właśnie, taki drobiazg, a kumpel śmiał się z tego jeszcze po kilku latach wink
    • madame_zuzu Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 09:50
      aa jeszcze mi się przypomniała jedna akcja. Impreza, alkohol- wiadomo w dużych
      ilościach. Powrót do domu, wszystko ładnie pięknie, Wchodzę na chatę i
      spodziewam się ochrzanu od mojej rodzicielki i co? Matka patrzy na mnie i w
      śmiech. - " zobacz jak ty wyglądasz" podchodzę do lustra, patrzę, patrzę..no nie
      wiem o co jej chodzi.. coś nie pasi mi w wyglądzie..tylko co... ot mam
      zagwozdkę... w końcu dociera do mnie, że ja mam body zapięte na dzinsach big_grin
      • kykkos Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 10:14
        boooskie, tego nikt nie przebije. W pracy poryczałm się ze śmiechu,
        współpracowicze dziwnie na mnie patrzą.
      • mathiola Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 11:35
        big_grin Dobre big_grin
    • hellious Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 10:33
      Teraz ja, patologia do kwadratusmile Za duzo sobie nie moge przypomniec takich historii, ale jedna pamietam... Poszlismy z kolega do lokalu. Bylo tam strasznie duszno, zero klimy, w powietrzu unosil sie smrod potu i alkoholu. Siedzielismy na balkonie, pod nami byl parkiet. Najedlismy sie pigul, zapilismy jakims drinkiem i przez brak tlenu zrobilo mi sie niedobrze. Puscilam pawia prosto na parkiet... Dobrze ze akurat pod nami nikt nie tanczyl, bo by dostal spawem... Szybko stamtad ucieklismy... Bosz,jak to sobie przypomne.... bleh!
    • malila Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 10:36
      Beniusia, Twoja kumpela wymiatasmile) A to mi przypomniało moich
      kumpli, którzy po imprezie wracali fiacikiem do domu. Prowadziła
      dziewczyna, która prawie nie piła, ale obok niej siedział kumpel,
      który zabalował na bardzo wesoło. Wracali po ciemku. Nagle patrzą,
      patrol ich zatrzymuje. Na co kumpel wrzeszczy radośnie: "Kaśka!
      Światła i gaz do dechy! Jak w Ameryce!!!" Kaśka na rozkaz
      zareagowała. I tak pojechalismile) Kaśka się potem do niego przez
      miesiąc nie odzywała.

      Inny znajomy upił się swego czasu na trochę smutno. I tak chodził,
      szukał nie wiadomo czego, w końcu ktoś go poprosił o przynesienie
      piwa. Poszedł. Nie ma go, nie ma, nie ma, idą po niego, a raczej po
      to piwo, patrzą, a on sterczy z głową w zamrażalce. Pytają, co robi,
      a on że przymarzł. Wyciągnęli chłopaka, pytają, co mu do łba
      strzeliło. A na to, że nie mógł znaleźć tego piwa, więc wsadził
      głowę, żeby poszukać głębiejsmile))

      Ja na swoim sumieniu mam jedynie odcedzanie frytek przez tarkę. Tzn.
      ja trzymałam garnek z wrzącymi na oleju frytkami, a kumplowi kazałam
      trzymać tarkę, na którą ten olej z frytkami wlewałam. Do dzisiaj nie
      wiem, dlaczego on się na to zgodził. Chyba w szoku był.
      Aaa i jeszcze w noc przed egzaminem, kiedy już byłam wymęczona
      rozwiązywaniem kolejnych zadań, poszłam na czyjeś urodziny. Wróciłam
      o czwartej. A o ósmej przed salą egzaminacyjną zabawiałam
      towarzystwo śpiewaniem "Addio pomidory".
    • angazetka Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 11:08
      Pzeczytałam caluśki wątek i się zdołowałam. Nie mam takich
      wspomnień sad((
      Pić zaczęłam dopiero po liceum, wcześniej alkohol w ogóle mi nie
      smakował. A jak juz zaczął, nie umiałam się porządnie upić, cholerny
      instynkt samozachowawczy działał. Zawsze robiłam (i robię) za tą, co
      to pilnuje innych, wsadza do taksówek, trzyma im łby na kiblem, a na
      drugi dzień informuje ludzi, co kto robił po pijaku wink Upiłam się
      solidnie raz w zyciu, na wieczorze panieńskim najlepszej
      przyjaciółki, bosmy piły wszystko, co było (a w okolicach północy
      leciałysmy do hipermarketu, żeby dokupić jescze).
      I w ten sposób nie mam fajnych wspomnień...
      • madame_zuzu Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 11:53
        angazetka ja tam wolałabym wielu razów nie pamiętać...
        na przykład tego jak w środku nocy w sobotę, wracałam z wesela i w centrum
        miasta pod pompą myłam zęby smile ledwo na nogach stojąc. Wróciłam do domu ze
        znajomym patrolem policji...
        • dropkick_murphys Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 12:36
          hehe, w związku z tym twoim sikaniem przypomniało mi się. impreza na drugim roku
          studiów, mieszkałam wtedy z mamą i bratem jeszcze. wróciliśmy z moim facetem w
          nocy, obydwoje zalani, ja niestety bardziej. rano wstaję, wchodzę do kuchni, a
          tam brat z mamą siedzą i patrzą na mnie dziwnie. przy tym mama się podśmiewa,
          brat przesyła mordercze spojrzenia i pyta "pamiętasz co zrobiłaś w nocy?"
          mi się gorąco zrobił, ale odważnie odpowiadam "a co?". więc opowiedział. jak to
          usłyszał hałas w nocy, przebudził się i widzi, że otwieram drzwi do jego pokoju.
          po ciemku zobaczył, że to ja, pyta co się dzieje. a jak, jak gdyby nigdy nic
          podchodzę do jego fotela, zdejmuję majtasy, przysiadam na oparciu i zaczynam
          lać!big_grin on zapalił światło i krzyczy na mnie. a ja nonszalancko podciągam gacie,
          wychodzę z pokoju, wracam do siebie i śpię dalejsmile)
          nic nie pamiętałam, wstyd mi było okrutnie, ale się obśmiała troszkę wink z bratem
          miałam ciche dni. ale fotel mu wyprałam ;P
          • dropkick_murphys Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 12:47
            aha, a żeby nie szukać za daleko, wczoraj byłam na imprezie. nie wypiłam nawet
            specjalnie dużo, ale mało jadłam. w każdym razie źle się poczułam i wróciłam
            wcześniej. facetowi powiedziałam, żeby sobie został, a ja spadam. więc on
            wsadził mnie w taksówkę i wrócił do pubu. ja dotarłam do domu, weszłam do
            pokoju, usiadłam na łóżku i...film mi się urwał. facet wrócił i zastał mnie
            śpiącą, w butach i płaszczu, z torebką i telefonem w dłoni, przyłożonym do ucha.
            dzwonił 4 razy, żeby sprawdzić, czy dotarłam. a ja nawet się nie przebudziłam.
            rozebrał mnie i położył oraz obśmiał mocno big_grin
            teraz z powodu kaca łeb mi pęka, dospać nie mogłam i w ogóle czuję się trochę
            jak gó...no. ehhh...
            • bebe52 Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 13:05
              Ja kiedyś będąc na mega imprezie (była jakaś 100 ludzi) popijałam wódkę piwem +
              wino oczywiście po kilku takich głębszych poczułam się fatalnie kibel był zajęty
              na podwórku brak najmniejszego schronienia wszędzie kupa wiary więc siedząc przy
              stole z spuszczoną głową narzygałam sobie do rękawa smile a że sweter miał dość
              szerokie rękawy wszystko pięknie się zmieściło i nikt o dziwo nawet nie zauważył smile
              Teraz unikam takich popijawek tongue_out
              • hellious Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 13:07
                Jesusicku i co ty z tym pozniej zrobilas??? Do domu zanioslas, czy jak?tongue_out
                • bebe52 Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 13:31
                  sweter wyrzuciłam za okno przy pierwszej lepszej okazie big_grin pomijam oczywiście
                  fakt że mógł on na kogoś spaść hihihi i szczerze mało mnie to obchodziło
                  • hellious Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 13:38
                    hahahabig_grin To przebilas moje rzyganie na parkietsmile
                    • bebe52 Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 13:41
                      No widzisz big_grin
                      ciekawe która mi dorówna?
                      • beniusia79 Re: to znow ja-picie w gorach 13.12.08, 14:10
                        najbardziej nieekonomicznie pilo sie w gorach. nie wiem, powietrze
                        czy co, ale nieraz bedac w gorach udalo mi sie obalic flaszeczke i
                        nic mi nie bylo. nawet nie bylo kaca dzien pozniej wink
                        kiedys pojechalismy z paczka na mazury. chlopaki poszli na grzyby a
                        nam sie nudzilo (z psiapsiolka oczywiscie). mialysmy zakupy zrobic
                        i ugotowac obiad. zaczelysmy od zakupow. poszlysmy po prowiant, a
                        ze mloda godzina byla-chlopaki chcieli wrocic dopiero pod wieczor,
                        to my se szampanka kupily i bardzo milutko, siedzac na laweczce pod
                        sklepem, obalalysmy go. po kilku godzinach patrzymy, a nasze
                        chlopaki z wsiekla mina lodeczka po jedziorku pomykaja. wrocili do
                        domu, bab i obiadu nie bylo wiec wyszli z zalozenia, ze my jeszcze
                        na zakupach. zapkowali nas pijane do lodeczki i w droge. i to byl
                        blad-na skutek fal zygalysmy jak opetane-na oczach calej wioski.
                        mala dziur na mazurach, po srodku jeziorko i my zygajace... do domu
                        doplynelysmy przeczyszczone. psiapsiolka przy wysiadaniu wpadla
                        oczywiscie do jezorka i zamiast wstac, to lezala w tej wodzie i
                        cieszyla sie jak durna....panowie nas w domu rozebrali, polozyli
                        spac i obiad ugotowali wink na drugi dzien pol wioski nas juz znalo,
                        wszyscy nam z daleka dzien dobry wolali. przez kolejny tydzien
                        bylysmy tymi "paniami, co na lodeczce kaczuszki karmily"...
                        • ankat80 Re: to znow ja-picie w gorach 13.12.08, 21:25
                          eeeee, beniusia, jednak wygrywawasz konkurencjęsmile)))
                        • dlania Re: to znow ja-picie w gorach 13.12.08, 21:33
                          Oj Beniusia,ja przy tobie odpadam w przedbiegach...wink ja po prostu zawsze
                          ordynarnie sie schlewałam i spanko, a tu, prosze, okazuje sie, że można z
                          fantazjąwink)))
                          • beniusia79 Re: eee, czasem samej mi sie nie chce wierzyc, 14.12.08, 08:16
                            ze to bylam ja...
            • kra123snal Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 15:37
              oplułam monitor. Zajebiste smile))))))))))))) Dawno tak nie wybuchłam
              śmiechem smile
              • schiraz Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 16:12
                Byłam jakoś świeżo pełnoletnia, pracowałam w Wawie na takich straganach z
                książkami szkolnymi, gdzie za złodziejskie pieniądze namawiało się naiwnych na
                kupno podręczników za cenę dziesięć razy wyższą niż w księgarni. Były czyjeś
                imieniny, które świętowałam aż za bardzo pijąc wódkę z resztą towarzystwa.
                Wcześnie zaczeliśmy i szybko udało nam się skończyć (czytaj upić się do dna).
                Przyjechał po mnie kolega, bo poinformowałam go telefonicznie, że niestety
                zapomniałam jakim autobusem do domu wrócić. Kolega zaprowadził mnie najpierw do
                Mc Donalda po kawę, próbując ją pić wylałam jednym ruchem na siebie,
                dojechaliśmy szczęśliwie do domu gdzie usadził mnie na półpiętrze i kazał czekać
                a on poleciał do swojego domu po jakieś mentosy bo u mnie rodzice byli. Ja
                oczywiście postanowiłam pójść do domu, a co! Weszłam, zatrzymałam się w
                przedpokoju i dalej znam z relacji mamy. weszła do przedpokoju i ujrzała swoją
                córkę kompletnie pijaną próbującą wejść do szafy w przedpokoju, na pytanie co ja
                tu porabiam podobnież odpowiedziałam z godnością: "Nie widzisz, że próbuje się
                dostać do mojego pokoju? Kto poustawiał tu te rzeczy??" Szafa była taka duża,
                zabudowana cała ściana, drzwi otwierane podobnie jak do pokoju. Nigdy nie
                zapomnę tych gorzkich słów prawdy, które usłyszałam następnego dnia od mamysmile
              • cora73 Re: alkoholowe upodlenie 13.12.08, 16:25
                Swietny watek......poplakalam sie ze smiechusmile Tez pare ladnych lat
                poimprezowalam, rzygac publicznie mi sie nigdy (na szczescie) nie
                zdarzylo. Z takich smiesniejszych wpadek pamietam jak raz wychodzac
                z dyskoteki, prawie juz nieprzytomna zamiast do taxi wpakowalam sie
                do auta policyjnego. Facet na mnie patrzy ,glupio sie usmiecha ja mu
                podaje adres i zaczynam marudzic: ze ma jechac a nie nabijac
                licznika........... Dobrze ze kumpela mnie znalazla, policjanci
                okazali sie naprawde mili i wyrozumiali i odwiezli nas do domu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka